Recenzje
Koszmar Morfeusza
"Koszmar Morfeusza" to druga część z cyklu Mafijnej miłości.
Drogi Cassandry i Adama łączą się od chwili przypadkowego spotkania w klubie Mirrors.
Adam zaczyna świadomie naginać panujące w jego środowisku zasady i potajemnie spotyka się z Cassandrą.
Spotykając się ze sobą ryzykują bardzo dużo, jednak żadne z nich nie ma zamiaru się poddawać.
Ich uczucia przerodziły się w coś więcej, w coś z czego nie mają zamiaru rezygnować.
Ich związek przechodzi kolejne ciężkie próby, a niebezpieczeństwo stoi na każdym kroku, wprowadza zamieszanie, obawę i niepewność w życie bohaterów.
Słowa i gesty już nie wystarczają. Cassandra zaczyna podejmować radykalne kroki, aby wyciągnąć Adama z tego dziwnego dla niej środowiska.
Niestety tym działaniem sprowadza na siebie niebezpieczeństwo. Życie w ciągłym stresie zaczyna odbijać się na ich związku, a miłość staje się wyniszczająca.
Czy Adam i Cassandra przetrwają kolejną próbę?
Cassandra Givens jest bardzo młodą i zdolną osobą, która zawsze dąży do osiągnięcia swojego celu. Dziewczyna zawsze w życiu miała pod górkę. Problemy z ojcem, z chłopakiem Nicoli czy choroba Tomiego, a na samym końcu Adam i Eros.
Cass podejmuje niekiedy bardzo pochopne decyzje, których skutki nie są pozytywne. Próbuje działać i pomagać innym. Pokazuje, że nie wolno się poddawać gdy jest ciężko i źle. Posiada wiarę w ludzi, której w tych czasach niekiedy po prostu brak. Nie zawsze podoba mi się jej zachowanie, ale zawsze będę po jej stronie. Jest bardzo pozytywną postacią w tej zamąconej niebezpieczeństwem książce. Niekiedy miałam odczucie, że ona sama nie wie czego chce, czego się spodziewa i sama celowo pcha się w nieznane towarzystwo i skutki takiego spotkania. Jej zachowanie doprowadzało mnie niekiedy do furii i łez frustracji, do śmiechu jak i podziwu. Robiła takie rzeczy których ze strachu sama bym nie zrobiła. Podziwiam ją za to jaką jest oddaną przyjaciółką dla osoby której prawie nie zna. Cass popełnia błędy jak wszyscy, jednak uczy się ona na nich, wyciąga wnioski i stara się zmienić to co źle zrobiła.
Adam McKey prezes firmy, szef Cassandry . Od pierwszego spotkania powstaje między nimi niewidzialna więź, która ich do siebie nawzajem przyciąga. Ich relacje już dawno przekraczają granice, a Adam chce zdominować Cass, jednak trafił na dziewczynę równą ze swoim zachowaniem. Dziewczynę, która nie da sobą dyrygować.
Między nimi rodzi się uczucie, którego Adam stara się wyrzec przez co zachowuje się jak niezdecydowane małe dziecko. Nie mniej jednak czytając widziałam Adama w dwóch osobowościach. Morfeusza Adama McKey- bezwzględnego, mrocznego i bezdusznego bywalca w klubie który szuka kolejnych ofiar. I Adama McKey -zakochany po uszy biznesmen ugodzony strzałą Amora, który zrobi wszystko aby uchronić kobietę którą kocha. A przecież miłość jest mu tak obca i zakazana.
Jego zachowanie mnie irytowało, z jednej strony rozumiem go, że było to spowodowane przez Erosa, a niekiedy miałam wrażenie, że Cass jest odważniejsza od niego. Ona wiedziała co chce, o co walczy, on się cały czas wahał co ma zrobić aby było dobrze.
Poznajemy też nowe osoby, które pojawiają się w życiu Cass. Val koleżankę z pracy i idealną towarzyszkę w czasie lunchu i do zwierzania się. Oraz Antonego chłopaka poznanego na siłowni, któremu na początku nie umiałam zaufać. Tak jakoś mnie odtrącało jego zachowanie, taki za miły w całym tym pokręconym mafijnym świecie w, którym ufać już nikomu nie można.
Kolejną książkę autorstwa K.N. Haner czytałam z zapartym tchem. Zastanawiałam się co będzie za chwilę, jak potoczą się ich losy, czy wszystko będzie tak jak bym się tego spodziewała ?
Wiele pytań i wiele odpowiedzi zawartych w kolejnej powieści. Autorka po raz kolejny zaprasza nas w objęcia mrocznego świata Cassandry i Adama na następną dawkę emocji.
Wiele emocji, dynamiki, barwnych efektów i miłości to fundamenty tej książki. Autorka pokazuje tutaj bardzo szczegółowo trudne życie kochanków i ich problemy. Posługuje się bardzo prostym i zrozumiałym językiem. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko co dodaje jej kolejnego plusa. W związku z nadchodzącymi walentynkami stanowi ona idealny prezent w ten cudowny, wyjątkowy dzień zakochanych.
Jest to książka która zostanie na długo w mojej pamięci.
Wywołuje masę uczuć począwszy od strachu po przez radość
kończąc na smutku i łzach.
Koniec książki jest dla mnie jedną wielką bombą, która wybucha totalnie znienacka i niesie spustoszenie oraz wielką ilość łez. Trudno się pogodzić z tym co się dzieje, odbija się to na czytelniku jak i na bohaterach książki.
Kac książkowy gwarantowany!
Wielka książka z wielką dawką emocji.
Mroczny świat Morfeusza i tym razem mocno zaskakuje. Pobudzająca, namiętna i pełna czyhającego niebezpieczeństwa lektura ,to tylko namiastka tej niesamowitej historii. Czy odważysz się poznać dalsze losy Cassandy i Adama?
ksiazkowe-wyznania.blogspot.com Dominika Starzyk; 2017-02-04
Pokonaj stres z Kaizen
Stres... czyż nie znamy go wszyscy? Może więc... czas go pokonać?
Ciekawa pozycja. Może i, co bardzo łatwo zarówno książce jak i jej autorowi zarzucić, pełna truizmów, lecz również, dla równowagi, mnóstwo tu użytecznych treści. Być może wyłożonych w bardzo łopatologiczny sposób, ale tak w sumie... po namyśle... czy jest inny sposób na pisanie o rzeczach takich jak właśnie stres? Chyba nie bardzo... Z własnego doświadczenia oraz po lekturze wielu różnych pozycji wydawniczych o charakterze poradnikowym, muszę powiedzieć jedno: najlepszą metodą na pokonanie problemu jest w pierwszej kolejności oswojenie go - a żeby tego dokonać, najlepiej jest rozłożyć go na czynniki pierwsze. "Pokonaj stres..." podejmuje taką właśnie próbę.
Czy jest to próba udana? Myślę, że do pewnego stopnia tak. Do pewnego stopnia - jak każda bowiem tego rodzaju publikacja, tak i ta pokazuje tylko pewne spojrzenie na dany problem i wskazuje ewentualne narzędzia do walki z nim. To, czy z tych narzędzi skorzystamy, to już zupełnie inna sprawa. Puenta jest prosta: przeczytać można, ale jeśli ma to być lektura owocna, warto byłoby z niej skorzystać w sposób praktyczny, przynajmniej próbując zastosować płynące z niej wnioski w praktyce właśnie. Proste? Zapewne będzie tu tyle zdań, ile opinii... ;)
Kaizen... cóż to takiego? Najprościej będzie powiedzieć, że to metoda małych kroków radzenia sobie z "czymś" - w tym wypadku ze stresem. Czy skuteczna? Do tego odniosłem się powyżej - moim zdaniem będzie skuteczna, jeśli damy temu wszystkiemu szansę w praktyce. Co do treści książki... Autor opisuje osobno sam stres jako zjawisko emocjonalne z dziedziny psychologii, opisuje jego wpływ na nasze życie, skupia się na czynnikach stresogennych... słowem analizuje zjawisko z wielu możliwych punktów widzenia, a na koniec wskazuje kilka przynajmniej narzędzi do walki z tymże zjawiskiem. Moim skromnym zdaniem autor zabrał się za to zadanie całkiem fajnie i poszło mu to co najmniej nieźle.
Na koniec moja mała, prywatna dygresja. Im więcej mam do czynienia z lekturami z nurtu wszelakiego poradnictwa, tym mniej rozumiem krytyków tychże lektur... Generalnie, na upartego, można stwierdzić, że schemat konstrukcji tego rodzaju publikacji jest bardzo podobny: istnieje problem, autor go opisuje, stara się oswoić, po czym wskazuje metody jego zwalczenia. O co więc chodzi generalnie krytykom?... O to, że żadna z takich książek nie daje do ręki gotowej recepty na sukces? Tak nigdy nie będzie... Tak więc niechaj taka będzie puenta tej dygresji: nie pojmuję krytyków takich książek.
Samą książkę rzecz jasna polecam :)
cosnapolce.blogspot.com Northman; 2017-06-25
Przebudzenie Morfeusza
„Przebudzenie Morfeusza” jest ostatnią częścią Mafijnej Miłości.
K.N. Haner jest pseudonimem autorskim polskiej autorki książek dla kobiet. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Na szczycie”.
Wydała łącznie już pięć wspaniałych, cieszących się popularnością książek. „Przebudzenie Morfeusza” jest szóstą powieścią autorki.
Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie.
Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze.
Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić.
Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje?
K.N. Haner tym razem zaskakuje nas wielką dawka emocji. Nie obejdzie się bez uśmiechu na twarzy jak i słownych łez. Przebudzenie Morfeusza jest bez dwóch zdań najlepsza częścią Mafijnej Miłości.
Po przeczytaniu tej książki nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Po „Koszmarze Morfeusza” ryczałam jak nie wiem, tym razem też miałam łzy w oczach i niedowierzałam temu, co się stało. Aaaa… Kasia mistrzem erotyku i dramatu w książkach. O zakończeniu rozpiszę się za niedługo.
Czas na bohaterów książki.
Największą przemianę przeszła Cassandra. Wie, czego chce i dąży do celu. Nie zawsze ma rację, ale dostrzega swoje błędy i stara się je naprawić.
Dba ona o dobro swojej rodziny chce dla niej jak najlepiej.
Już nie jest taką szarą myszką, jaką była w pierwszej części o Mafijnej Miłości. To w niej z książki na książkę zachodzi przemiana.
Adam natomiast mało się jak dla mnie zmienił. On jest po prostu sobą. Widać w nim wielką chęć wydostania się z tej popapranej organizacji mafii. Widać jak bardzo kocha swojego synka i Cass. Robi wszystko, aby ich życie było normalne, jednak nadal jest Morfeuszem.
Jego determinacja i chęć przestania istnienia w świecie mafii jest tak wielka, że jest w stanie zrobić wszystko, aby się uwolnić.
Opis tego jak Adam dzielnie dąży do celu jest ujęty w bardzo fajny i poruszający sposób. W pewnym sensie bałam się jego reakcji i tego, co w zaistniałej sytuacji zrobi.
To było takie (eeee… serioo to tak naprawdę?), co ta Kasia kombinuje, po co ta postać się pojawia na drodze Adama. Taki ogólny szok jak dla mnie. Natomiast ta osoba mu naprawdę pomogła i poszło to jak dla mnie trochę za łatwo.
Jednak Kasia Kasią by się nie zwała jak by nie zafundowała nam Mega Wybuchowego, Dramatycznego i Emocjonalnego Zakończenia.
I tak po raz kolejny po przeczytaniu jej książki miałam totalny rozpieprz emocjonalny oraz kaca książkowego. Niestety tak już bywa, a to jest znak, że przeczytałam naprawdę dobrą książkę.
Czytało mi się ją bardzo fajnie i szybko. Zatraciłam się w niej i nie wiem, kiedy ją przeczytałam. Takich książek mi bardzo brakuje.
Akcja książki toczy się cały czas na wysokich obrotach. Momentami trochę zwalnia, aby rozkręcić się na maksa. Każde wydarzenie współgra ze sobą, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem i z wielkim zaangażowaniem w całą sytuację, w której znajdują się bohaterowie.
Zapewne jak przeczytacie Przebudzenie będziecie chcieli niektóre osoby pozabijać, wręcz rozszarpać na drobne kawałki. To takie ogarniające mnie uczucie, gdy kończę czytać Przebudzenie, a zrobiłam to dwa razy. I za każdym razem tak samo przeżywałam tą opowieść.
ksiazkowe-wyznania.blogspot.com Dominika Starzyk; 2017-07-04
Przyrodni brat
Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że wywrze na mnie aż takie wrażenie. Książek o „zakazanej miłości” na rynku wydawniczym jest wiele, niemniej niewiele jest takich jak ta. Ta bowiem wcale nie jest oczywista… historia w sensie…
Pierwsze spotkanie z twórczością Penelope Ward stawia mnie w przekonaniu, iż w przyszłości z ogromną chęcią sięgnę po każdą kolejną jej powieść. Autorka ma niebywale lekkie pióro, a sposób, w jaki przelewa pomysł na papier, zasługuje na uznanie. Historia opisana w Przyrodnim bracie, choć dotykająca tabu, jakim jest uczucie pomiędzy rodzeństwem… co prawda przyrodnim (jednak czy aby na pewno?), nie do zaakceptowania przez społeczeństwo…
Penelope Ward zręcznie łączy ze sobą losy Grety i Eleka, którzy na zmianę gubią się i odnajdują pośród emocji, jakie pojawiają się między nimi…
Wartka akcja to zdecydowanie duży plus dla tej powieści, ale też minut. Dlaczego minus? Ponieważ za szybko się kończy. Zdecydowanie za szybko… Z wielkim żalem rozstałam się z bohaterami powieści, których pokochałam od pierwszej chwili…
Cięte dialogi, ba! smsy głównych bohaterów dodają powieści nie tyle pikanterii, ile uroku. Zdecydowanie, gdyby nie one, powieść nie byłaby tak apetycznie odurzająca.
Ciężko zaklasyfikować tę powieść do konkretnego gatunku. Po części jest to New Adult, po części literatura obyczajowa i w końcu po części erotyk. Niby za bardzo te „elementy” do siebie nie pasują, a jednak Penelope Ward udało się zrobić tego spójną całość, która przeplata ze sobą tę różnorodność, tworząc ciekawą i intrygującą historię. Przyrodni brat jest mieszanką wybuchową – emocjonalny rollercoaster, który wzrusza i porusza, wywołuje emocje…
Dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnik może wczuć się w uczucia Grety i odczuwać je razem z nią – smutek, radość, rozczarowanie… ale… dzięki zabiegowi, jaki zastosowała autorka w powieści – tj. książka w książce, również Elec staje się bliski czytelnikowi. Jego emocje, uczucia… Autobiografia, którą spisał, świetnie łączy się z całością, jednocześnie oddając w pełni osobowość chłopaka, uzupełniając całą historię.
Podsumowując: Jeśli macie ochotę na mocną dawkę emocji, nieszablonową historię, która wcale nie jest tak oczywista, jakby mogło się wydawać. Historię, w której pojawia się wiele sprzecznych emocji, a mimo to tworzą one mieszankę idealnie ze sobą połączoną. Historię przyrodniego (z pozoru) rodzeństwa, na których drodze staje uczucie… uczucie, które wywraca ich świat do góry nogami… Gotowi jesteście podjąć to ryzyko? Koniecznie sięgnijcie po tę książkę… Na długo zapadnie Wam w pamięci…
Czy niemożliwe może stać się możliwe?
Przekonajcie się sami!…
Gorąco polecam!
Papierowybluszcz.wordpress.com Michelle; 2017-06-08
Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody!
Sprawiają, że wskazówka na wadze przechyla się w lewo, a ty jakimś magicznym sposobem tracisz ochotę na chipsy, napoje gazowane i słodycze. Mowa o koktajlach, a dokładniej o książce Magdy i Tomka Olszewskich Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody! (wyd. Septem). Autorzy, znani blogerzy (Surojadek.com), w ciągu roku przepuszczają przez blender i wyciskarkę -i kilkaset kilogramów warzyw i owoców. Promują zdrowe m odżywianie oraz lokalnych ogrodników i sadowników.
Udowadniają, że to, co zdrowe, może być również smaczne. W książce znajdziesz przepisy oraz podpowiedzi, które zachęcają do eksperymentowania i szukania ulubionych smakowych połączeń. Myślisz, że stał się cud, bo paznokcie zrobiły się mocniejsze, rzadziej odwiedzasz apteki i pijesz mniej kawy? Nie, to cudowna moc koktajli, które są superpaliwem dla twojego organizmu. Zamiast w różdżkę, uzbrój się w blender, świeże składniki i do dzieła!
Miasto Kobiet - Magazyn