Recenzje
Psychologia Zmiany - najskuteczniejsze narzędzia pracy z ludzkimi emocjami, zachowaniami i myśleniem
Kolejna recenzja i kolejna przeczytana książka Mateusza Grzesiaka.W czerwcu miałam okazję przeczytać jego już trzy książki, co bardzo mnie cieszy.Jeśli chodzi o książki tego autora ,to jak już w poprzedniej recenzji wspominałam ,jest to sinusoida.
Jeśli chodzi o całą książkę ,opiera się ona przede wszystkim people helper.Co to takiego?Jest to typowy pomagacz ludziom (coach),który ma na celu zmieniać perspektywy myślenia,w celu poprawienia swojego życia na różnych płaszczyznach.Dzięki tym narzędziom wszystko, co jest nieosiągalne ,stanie się proste i możliwe do realizacji.Jeśli masz chęć poczuć w sobie ogromny potencjał i poczuć własną pewność siebie zapewne książka Cię zachęci.
Jeśli chodzi o mnie ,książka tego autora znów średnio mnie zachęciła.W tej pozycji nie podobał mi się (po raz kolejny) zachwyt samego autora nad sobą.Narzędzia, na jakich opiera się książka ,nie są zbytnio odkrywcze ,a powielają się z poprzednimi książkami.
Czy coś w tej pozycji wydawniczej mnie zainspirowało? Niekoniecznie.Jest to możliwe kwestia tego ,że czytam dużo takich książek i ciężko mnie zaskoczyć, aczkolwiek w żaden sposób nie można książki skreślać.Mateusz Grzesiak ma ogromną wiedzę, jak i doświadczenie i na swoim koncie wiele osób,którym pomógł.Jeśli wcześniejsze książki Grzesiaka Cię zainteresowały, pewnie z tą będzie podobnie.
angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com Angelika S; 2017-07-03
Koszmar Morfeusza
"Koszmar Morfeusza" to druga część przygód Cassandy i Adama. Podczas recenzowania poprzedniej części nie byłam przekonana do tej książki, ale nie mogłam odmówić jej zainteresowania. Podczas drugiego spotkania, pani Haner niewiele mi pomogła.
Pojawiają się tutaj elementy, które irytowały mnie już ostatnio, np. mieszanie polskich imion z typowo brytyjskimi, ale nasila się jeden "wątek", a mianowicie denerwujący charakter Cassandry. Przez dużą część książki wypomina sobie, że zachowuje się jak prostytutka i nie może na siebie patrzeć, ale zdenerwowana na ukochanego przygarnia sobie kochanka. Co do tych osobników, widzę kolejną tendencję. Każdy mężczyzna spotkany przez Cassandrę (wyłączając Adama i członków mafii) to istny cud! Wybaczają jej wszystko i stają się najlepszymi przyjaciółmi. Pojawia się też trochę nierealnych wątków, bo ile nieszczęść moje spaść na jedną osobę i czy wszyscy są ślepi i nie widzą tego, co się dzieje? Ciężko czytać o kolejnych spotkaniach kochanków, ponieważ sami nie wiedzą, czego chcą, raz krzyczą, by rzucić się na siebie w namiętnych uniesieniach, a zaraz uciekają od siebie z płaczem.
Od książki pani Haner nie można się jednak oderwać! Nie ma tutaj podziału na rozdziały, druk nie jest zbyt wielki, a strony są prawie całe zapisane, ale książkę można przeczytać w dwa wieczory. W kwestii erotyku wszystkie normy zostają spełnione, obyczajówka przeplata się sensacją. Pojawiają się też dramatyczne sceny.
"Koszmar Morfeusza" to emocjonująca książka, która czasem może irytować, ale ciężko się od niej oderwać i odmówić sobie kolejnej części.
Skazani-na-ksiazki.blogspot.com/ Pani Lecter; 2017-06-08
Mężczyzna od A do Z. Wydanie IV
Poradniki lubię średnio, właściwie to tak sobie, ale zaproponowano mi zrecenzowanie poradnika 'Szczęście po skandynawsku'. Stwierdziłam, że tylko by mnie zdenerwował, bo nie mam skandynawskiej pensji, więc poszukałam sobie w ofercie czegoś pasującego do mojej sytuacji. No bo skoro poradnik, to ma radzić. Wybrałam poradnik o mężczyznach, bo tych istot z innej planety chyba nigdy nie zrozumiem. Ktoś mówił kiedyś, że z tym się trzeba urodzić, z talentem do zrozumienia facetów. Ja śmiem twierdzić, że na to trzeba mieć czas i energię.
W każdym razie jest to czwarte wydanie tej książki, które prezentuje się tak oto jak na zdjęciu po lewej. Czytam, że poradnik pierwszy raz został opublikowany w 2008 roku, tak jak i teraz w Złotych Myślach, wydawnictwie od 2015 roku będącym częścią Grupy wydawniczej Helion.
Sam autor napisał 4 poradniki na tematy okołomęskie: 'Tajemnice męskiego umysłu', 'Tajemnica czasu. Jak przyciągnąć wymarzonego faceta?', ''Kobieta a mężczyzna' i wyżej wymieniony 'Mężczyzna od A do Z'. Tak sobie myślę, że wojna damsko-męska będzie tak długa jak świat, więc poradniki te na pewno nie stracą na aktualności..... Pan wygląda witalnie, więc można liczyć na kolejne książki.... To temat rzeka i nic nie zapowiada, że ludzkość przestanie potrzebować tych poradników.
Ale przechodzę już do książki. Proszę mi wybaczyć za popisy elokwencji, nie jest to obśmiewanie książki, bo czytałam ją z ciekawością, ale te żarty same się narzucają....
Według mojej oceny nie ma tu psychologii, a raczej napisany z punktu widzenia mężczyzny poradnik o mężczyznach. Jedyne co jest z psychologii to podział na wzrokowców i słuchowców, czego niezbyt zrozumiałam. Podział wydaje mi się sztuczny. Ale prawdziwe jest chyba to, że mężczyźni myślą obrazami i konkretnymi celami, a najbardziej lubią być chwaleni i wysilają się tylko wtedy, gdy to jest im potrzebne.
Na tym opiera się cała książka, żeby kobiety tak się do nich zwracały, obrazami i zadaniowo. No i żeby ich CHWALIŁY. Zauważyłam, że autor usprawiedliwia każde zachowanie swojego rodzaju męskiego i tak przekonuje kobiety, żeby były dla mężczyzn miłe, seksowne, uprzejme, spolegliwe itd. W sumie, porady są skuteczne, chyba. Dodam, że autor radzi i pannom, i mężatkom. Mówi o randkach, o związkach na odległość, o związkach itd.
Jest też cały arsenał pomysłów na randki, na listy miłosne, na miłosne esemesy. Proponowany obraz kobiety to osoba z męskich snów: kobieta odważna w pokazywaniu zainteresowania mężczyzną i wiedząca czego chce, a raczej chcąca tego co mężczyzna, dbająca o wygląd i kiedy trzeba umiejąca zamilczeć.
Nie wiem czy poradnik nauczy mnie tego, czego nie mam w naturze, ale miło się go czytało.
Daję książce miłe 5 gwiazdek
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/ Renata Bogusz; 2017-06-13
Mężczyzna od A do Z. Wydanie IV
Każda z nas kobiet na pewno na swojej drodze spotkała mężczyznę,który byłby dla nas zagadką.Sadzę,że mężczyźni mają tendencję do „grania” pewnych zachowań i odruchów,zwłaszcza w stosunku do kobiet.Kobiety przykleiły facetom typową łatkę, mężczyzn,którzy zdradzają,kłamią i muszą mieć więcej niż jedną kobietę.Ile z nas choć przez chwilę chciała w stu procentach zrozumieć faceta?Czy faktycznie to takie trudne?
Piotr Mart jest autorem jednego z najlepszych poradników,który mam za zadanie ułatwić kobiecie poznanie faceta wzrokowca.Nie od dziś wiadomo, że facet jest z marsa,a kobieta z Wenus.Ciężko jest nam dotrzeć a ,a tym bardziej poznać samca alfa.Autor jednak wychodzi naprzeciw facetom i odkrywa ich tajemnicze triki,które kobietą ułatwią postępowanie z facetami.Co daje nam ta książka?
Możliwość rozkochiwania mężczyzn poczucie,że odkrywamy pierwszych skrzypiec. Poczucie,że mamy faceta na widelcu.Czy to aby nie miłe uczucie?Przeczytanie książki to dla kobiet koniec z błaganiem faceta o chwilę uwagi by nas dostrzegł.Teraz to Ty pokazujesz swoją władzę nad płcią przeciwną.
Książka z perspektywy psychologi relacji jest dość ciekawym kąskiem dla czytelniczek. Aspekty, poruszane w książce są na tyle dobrze dopracowane,że spełnią oczekiwania nawet najbardziej wymagającej czytelniczki.Warto podkreślić,że książka jest nie tylko dobrym narzędziem do zrozumienia mężczyzn,ale również dobrym poradnikiem do odkrywania swojej kobiecości. Pozwala odkryć siebie i poczuć się pewną siebie atrakcyjną kobietą,dla której żaden facet nie jest zagadką. Wręcz przeciwnie to Ty stajesz się atrakcyjną kobietą,do której lgną mężczyźni.Polecam serdecznie.
angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com Angelika S; 2017-07-03
Opowiadania drewnianego stołu. 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim
Sposoby na szczęście? Świadome jedzenie, które jest przyjemnością, namiętnością, codziennością. Celebrowanie, które nie jest zarezerwowane dla wielkiego biesiadowania z rodziną i przyjaciółmi, wyznaczone na „od czasu do czasu”, ale związane z każdym posiłkiem, każdym przyrządzonym daniem, a nawet z samym jego przyrządzaniem.
W moim rodzinnym domu – podobnie jak w domu Moniki Waleckiej, autorki książki "Opowiadania drewnianego stołu" – kuchnia miała jedną królową. Mamę. W dzieciństwie mój udział ograniczał się do pomagania. Ale to nie przeszkodziło mi pokochać gotowania i pieczenia w późniejszym czasie. Autorka książki także rozwinęła swoje pasje, ba, nawet została profesjonalnym piekarzem. Widać podglądanie mistrzów to też nauka, a – jak pisze Walecka – „okazja czyni kucharza”. Monikę inspiruje wszystko: kuchnia z dzieciństwa, foodtrucki, wielokulturowość San Francisco, w którym obecnie mieszka czy programy telewizyjne. „Opowiadania drewnianego stołu” też nazywa książką-inspiracją.
Tytuł książki nie od razu sugeruje, że mamy do czynienia z książką kulinarną. Podtytuł ma w sobie „przepisy”, ale kluczem tych przepisów jest przyjemność sprawiana sobie i bliskim. Bo nie należy szukać specjalnej okazji, by się dzielić i czuć przyjemność z gotowania i jedzenia. Wystarczy jedna, jedyna osoba – ja sam. Potem tylko wystarczy mnożyć to szczęście, którego sami sobie dostarczamy.
Jedzenie Moniki Waleckiej jest proste i z pewnością – zgodnie z zamysłem książki – zachęca do gotowania. Jej dania są przyprawione miłością i okraszone pięknymi zdjęciami. I nie ma znaczenia, czy przygotowujemy prosty makaron z tuńczykiem i serem czy wietnamską kanapkę Bunn Mi. Czy gotujemy coraz to nowe potrawy, czy udoskonalamy kilka przepisów. Liczy się serce (i ręce – najważniejsze narzędzie w kuchni). A sercem kuchni jest drewniany stół – tak samo było w domu moich dziadków, gdzie kuchnia stanowiła centrum. Przy kuchennym stole się gotowało, piekło, rozmawiało, próbowało zrobionego przez dziadka wina, bawiło, czytało. Nie w salonie – bo salonu nie było. W kuchni, przy ogniu trzaskającym pod żeliwną płytą.
Czas na przepis, moi drodzy. Uwielbiam ciastka typu „digestive” – chrupiące, lekko słone, z warstwą pysznej czekolady. Kiedy zobaczyłam ten przepis w książce, już nie miałam wątpliwości, co upiekę, a mały J. z entuzjazmem przystał na ten pomysł. Ciastka z tego przepisu są idealne!
Książka Moniki Waleckiej zostaje z nami, jeszcze nie raz do niej wrócimy.
Gęba w niebie - blog Evi; 2017-05-05