Recenzje
Przyrodni brat
Greta jest jedynaczką, mieszkającą z mamą i ojczymem w Bostonie. Siedemnastolatka prowadzi spokojne życie, które toczy się wokół szkoły, domu i pracy w kawiarni położonej nieopodal. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że niebawem w rodzinnym domu zamieszka jej przyrodni brat (syn ojczyma), pochodzący z Kalifornii. Spędzi z nimi rok, gdyż jego matka wyjeżdża w delegację za granicę. Greta jest nie tylko bardzo ciekawa "brata", ale poniekąd również zadowolona, gdyż wreszcie będzie miała towarzystwo. Nie spodziewa się jednak, że nastolatek wywróci jej życie do góry nogami. Wkrótce Elec zjawia się w Bostonie. Już po przekroczeniu przez niego progu domu wiadomo, że będą z nim same problemy. Greta również jest o tym przekonana. Nie sądziła, że chłopak wyzwoli w niej tak ogromne i skrajne emocje. Elec od początku żywi niechęć wobec nowej rodziny, jego zachowanie jest nieprzyzwoite, a nawet prostackie. Dokucza swej przyrodniej siostrze, upokarza ją, obraża, doprowadza do łez. A ona znosi jego słowa i czyny, stara się go rozumieć i mu pomóc, widzi w nim bowiem drugie oblicze, które ją fascynuje. Nienawidzi go i kocha jednocześnie. Z czasem między nastolatkami rodzi się więź, a pewnej nocy przekraczają pewną granicę. Od tamtej pory już nic nie będzie takie samo. Następnego dnia on musi opuścić Boston, aby ratować matkę. Znika na lata. Tymczasem ona tęskni, nie potrafi zapomnieć, wymazać go z pamięci, a przede wszystkim z serca. Po siedmiu latach dochodzi do rodzinnej tragedii. Nieoczekiwanie Greta i Elec stają twarzą w twarz. Spotkanie po tylu latach dla obojga nie jest łatwe... Wracają wspomnienia... Przeszłość burzy w miarę poukładaną teraźniejszość...
"Przyrodni brat" to z pewnością piękna i mądra opowieść, aczkolwiek przyznaję, że nie urzekła mnie tak, jak się tego spodziewałam po tylu zachwycających opiniach o niej. Wzbudziła we mnie dość ambiwalentne uczucia. Dlaczego? Już wyjaśniam. Powieść podzielona jest na dwie części. Pierwsza dotyczy okresu od dnia pojawienia się Eleca w domu rodzinnym Grety do momentu jego wyjazdu do Kalifornii. Nie będę ukrywać, że początkowe kilka stron nie wywołało za bardzo mojego zainteresowania, historia nie wciągnęła mnie zbytnio. Z każdą kolejną stroną dostrzegałam pewne podobieństwo do książki, którą miałam okazję poznać jakiś czas temu. Mam na myśli "Dręczyciela" Penelope Douglas. Schemat poniekąd zbliżony, ale o ile w przypadku tamtej historii mieliśmy do czynienia z zawiłą znajomością dziewczyny i jej przyjaciela, o tyle we wspomnianej wyżej pozycji poznajemy relacje dziewczyny i jej przyrodniego brata. Aczkolwiek w obu sytuacjach sprawdziło się przysłowie "kto się czubi, ten się lubi". Pierwszy etap zatem nie zaintrygował mnie w dużym stopniu, czasem towarzyszyło mi zniecierpliwienie, a chwilami nawet znużenie. Ogólnie opowieść jest przewidywalna, przynajmniej jeśli chodzi o wątek miłosny. A jedynym motywem, który nie był tak do końca jasny i oczywisty był ten określający relacje głównego bohatera i jego ojca. Pragnęłam pozyskać informacje wyjaśniające przyczyny zachowania nastolatka wobec swego rodzica, a także poznać skrywane przez niego tajemnice. Spokoju nie dawała mi też myśl co do prawdziwego powodu przybycia Eleca do ojca i jego nowej rodziny. Miałam nieodparte wrażenie, że kryje się za tym coś znacznie poważniejszego. Czy miałam rację? Tego nie zdradzę. Na pewno wówczas pomyślałam, iż szkoda, że narracja nie jest poprowadzona też z perspektywy chłopaka. Niemniej muszę stwierdzić, że po przeczytaniu stu czterech stron stanowiących pierwszą część (typowo młodzieżową), nieustannie myślałam o kontynuacji. A nie poczyniłam takowej od razu, bowiem wzywały mnie obowiązki domowe.
Do lektury "Przyrodniego brata" wróciłam następnego dnia. Druga część zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Wielokrotnie odczuwałam ciepło na dnie serca, a czasami na mej twarzy gościł uśmiech. Wiele kwestii stopniowo się wyjaśniało. Pojawiały się też elementy, które mnie w pewnym sensie zaskoczyły, a jednym z nich było pokazanie historii z punktu widzenia właśnie Eleca, czego zabrakło mi na poprzednim etapie powieści. Niezwykle ujęła mnie forma, w jakiej już dorosły mężczyzna relacjonował zarówno przeszłość i swą znajomość z Gretą, jak i teraźniejszość. Niewątpliwie to był rewelacyjny pomysł. Nie zamierzam ujawniać, co działo się na przestrzeni lat, kiedy "rodzeństwo" nie utrzymywało ze sobą kontaktu, ani co wydarzyło się po siedmiu latach od ich ostatniego spotkania, ponieważ zdradzając szczegóły fabuły, odebrałabym potencjalnym bądź obecnym czytelnikom przyjemność z lektury. Mogę jedynie rzec, że zakończenie owej powieści mnie urzekło, wzruszyło i skłoniło do niejednej refleksji.
Głównymi bohaterami powieści są Greta oraz Elec. Moim zdaniem zostali wyraziście wykreowani. Oboje wzbudzili moją sympatię, choć przyznać muszę, że moja uwaga bardziej skupiała się na postaci chłopaka. Jego postawa i sposób postępowania były konsekwencją czy też skutkiem zdarzeń z przeszłości. Zarówno dzieciństwo, jak i relacja rodzic-dziecko zawsze znajdują odzwierciedlenie w przyszłości, a zarazem wpływają na kształtowanie się osobowości danej istoty, formowanie jej charakteru, pokazują sposoby zwracania się do drugiego człowieka, uczą podejścia do wielu ważnych spraw i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Ogólnie rzec ujmując, wywierają znaczący wpływ na życie dorosłego już osobnika. Nastolatkowie nie mieli łatwego życia. Ona - jedynaczka, straciła ojca będąc małą dziewczynką, pomagała mamie tak, jak tylko potrafiła, miała przecież tylko ją. Greta była uprzejmą, wyciszoną, skrytą, skromną, wykazującą się dobrocią i wrażliwą osobą. W drugim człowieku zawsze upatrywała zalet, nie skupiała się tylko na wadach. On natomiast był buntownikiem, dzieckiem z rozbitej rodziny, ojciec odszedł do kochanki, z którą założył nową rodzinę, a matka nie radziła sobie ze stratą ukochanego i samotnym wychowywaniem syna. Elec jako młody chłopak nie potrafił odnaleźć się w nowej roli. Czuł się niekochany i nieakceptowany przez ojca, nie mógł na niego liczyć w żadnej sytuacji. Miał do niego ogromny żal. Nigdy nie miał z nim dobrych relacji. To miało istotny wpływ na jego zachowanie na późniejszych etapach życia. Z jednej strony był arogancki, chamski, szczery do bólu i bezpośredni, a z drugiej strony wrażliwy, zamknięty w sobie i pełen pasji. Dla osoby, którą darzył uczuciem był w stanie zrobić wszystko i skłonny był też wiele poświęcić.
"Przyrodni brat" to powieść napisana lekkim i przyjemnym stylem. Jak wspomniałam wcześniej podzielona jest na dwa człony, a każdy z nich na kilkustronicowe rozdziały, z których pewna część pisana jest kursywą. Dlaczego? Niestety nie mogę tego zdradzić, ale dla mnie były to najlepsze i najbardziej emocjonalne fragmenty. Książka niepozbawiona jest sensownych i tym samym wartościowych dialogów oraz uwzględnia mnóstwo cennych myśli. Traktuje o niebywale ważnych zagadnieniach, między innymi skomplikowanych więzach rodzinnych, ogromnym wpływie wzajemnych stosunków między rodzicami na dziecko, miłości rodzicielskiej odgrywającej istotną rolę również w okresie dojrzewania młodego człowieka i jego przysposobieniu społecznym oraz radzeniu sobie zarówno z rozstaniem z ukochaną osobą, jak i ze śmiercią najbliższych. Pokazuje także różne oblicza miłości oraz uświadamia, że przed przeznaczeniem nie da się uciec. Ono dopada w najmniej spodziewanym momencie i nie pozwala się wyrwać z jego szponów.
Podsumowując, "Przyrodni brat" to na pewno piękna, wartościowa i refleksyjna opowieść o pragnieniu miłości, nienawiści, śmierci, fascynacji, pasji, tęsknocie oraz nadziei. Jednak szczerze mówiąc, owa powieść nie jest odkrywcza i oryginalna, nie oczarowała mnie i nie zachwyciła, ale pomimo początkowych mankamentów miło spędziłam czas w jej towarzystwie. Sięgając po nią spodziewałam się czegoś wyjątkowego i niesamowitego, niezwykle poruszającej i porywającej historii. Niestety nie zaspokoiła w pełni moich czytelniczych oczekiwań, niejako mnie zawiodła, głównie pod względem fabularnym. Nie wyzwoliła też ogromu emocji, na co nie ukrywam, również liczyłam. Najwidoczniej miałam wobec niej zbyt wielkie wymagania. Aczkolwiek polecam tę pozycję na letnie i długie wieczory jako oderwanie się na chwilę od obowiązków i otaczającej rzeczywistości.
Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com KASIA T-J/WIELBICIELKA; 2017-07-11
Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament
Po tę książkę powinien sięgnąć każdy, kto przymierza się do sprzedaży produktów w Internecie. Co prawda e-biznes według autorów jest synonimem e-commerce i właśnie tego obszaru dotyczy ta książka, za to został on opisany chyba pod wszystkimi możliwymi kątami – od polskich e-platform, po marketing na platformach społecznościowych, e-mailing, zwiększanie skuteczności sprzedaży, bezpieczeństwo, a nawet sprzedaż w bitcoinach. Jest tu wszystko, co każdy sprzedawca w sieci powinien wiedzieć o obsłudze klienta, pozycjonowaniu produktu i ceny, minimalizacji zwrotów czy walce z nieuczciwą konkurencją. Pozycja obowiązkowa i bardzo wartościowa dla każdego, kto prowadzi lub zamierza prowadzić handel w sieci.
Cyfrowi Nomadzi
Metoda Lean Startup. Wykorzystaj innowacyjne narzędzia i stwórz firmę, która zdobędzie rynek
Książka przedstawia nowe podejście do zakładania startupów, ale tak naprawdę przyda się każdemu, kto planuje otwarcie nowej firmy, wdrożenie nowego produktu czy usługi. Pokazuje, jak zminimalizować ryzyko błędów, które mogą narazić nas na utratę zainwestowanego kapitału i czasu. Opiera się na założeniu MVP (Minimum Viable Product), stworzeniu wersji produktu o minimalnej koniecznej funkcjonalności, który następnie jest testowany (mierzony) metodą Build–Measure–Learn przy minimalnym wysiłku i najkrótszym czasie projektowania. Podręcznik bezpiecznego wdrażania nowych usług i produktów.
Cyfrowi Nomadzi
Metoda Lean Startup. Wykorzystaj innowacyjne narzędzia i stwórz firmę, która zdobędzie rynek
Książka przedstawia nowe podejście do zakładania startupów, ale tak naprawdę przyda się każdemu, kto planuje otwarcie nowej firmy, wdrożenie nowego produktu czy usługi. Pokazuje, jak zminimalizować ryzyko błędów, które mogą narazić nas na utratę zainwestowanego kapitału i czasu. Opiera się na założeniu MVP (Minimum Viable Product), stworzeniu wersji produktu o minimalnej koniecznej funkcjonalności, który następnie jest testowany (mierzony) metodą Build–Measure–Learn przy minimalnym wysiłku i najkrótszym czasie projektowania. Podręcznik bezpiecznego wdrażania nowych usług i produktów.
Cyfrowi Nomadzi
Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy
Dla zrozumienia skomplikowanych stosunków polsko-rosyjskich, żeby poznać tajemnicze historie i legendy miejskie, a także, dla wielkiej przyjemności płynącej z tej lektury warto sięgnąć po "Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy".
Autorem na pół reportażowej, na pół powieściowej książki jest Maciej Jastrzębski, korespondent Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia w Moskwie. Kilka dni temu był gościem Miesiąca Spotkań Autorskich we Wrocławiu. Rozmawialiśmy i pólżartem powiedział mi, że Moskwa jest bardzo ciekawa, ale on sam Moskwy właściwie nie lubi. Wierzę autorowi na słowo mówione, bo z pisanego wynika coś zupełnie innnego. O Moskwie pisał znakomicie już w pierwszej swojej książce pt. "Matrioszka Rosja i Jastrząb". W "Rubinowych oczach Kremla" znów spotykamy Borkę -Borysa Anatolijewicza, który zajmował się renowacją Kremla, znalazł tam notatki dotyczące jednej z kopalni diamentów i musiał uciekać z kraju. Borys Anatolijewicz odkrył przed laty, że w kopalni pracowali i umierali z wycieńczenia polscy zesłańcy, a sama kopalnia mieściła się w Kraju Krasnojarskim nad rzeką Popigaj. Teraz Borys Antolijewicz jest przewodnikiem dziennikarza, zgłębiającego tajemnice.
Książka intryguje już wstępem, napisaną interesująco, beletrystyczną historią, na której opiera się nie tylko tom Macieja Jastrzębskiego, ale bogate dzieje Imperium. Chyba im większe i dawniej założone miasto, tym więcej legend powstało na jego temat. Moskwianie mają ich mnóstwo, zdaje się, że wszystkich zgłębić nie sposób, jeśli nie planuje się spędzić w Moskwie bardzo wielu lat. Przecież tam zapewne każda kamienica, każdy zaułek i najmniejszy plac ma swoje legendarne tajemnice. I, jak twierdzi Maciej Jastrzębski, moskwianie mają też talent potrzebny do malowania portretu swojego niezwykłego miasta. "Nie od dziś wiadomo, że w legendach odnaleźć można ziarno prawdy. Każda taka opowieść odsłania przed nami nowe oblicze Moskwy i jej mieszkańców. Przy tym zauważyć trzeba, że moskwianie mają wyjątkową skłonność do dawania wiary we wszystko, co inne, tajemnicze, niewytłumaczalne. Rosyjska agencja prasowa Interfax poinformowała, że rocznie Rosjanie wydają na usługi wróżek, jasnowidzów, znachorów i okultystów około 30 mld dolarów. Dla porównania: na leczenie za granicą obywatele Federacji Rosyjskiej przeznaczają rocznie 17 mld dolarów. (...) aż 67 procent Rosjanek i 25 procent Rosjan szuka pomocy u magów, wróżbitów i innych znawców zjawisk paranormalnych" - pisze autor.
Sam Maciej Jastrzębski zgłębia z pasją tajemnice podziemnego Kremla. Spotyka się z diggerami - poszukiwaczami sekretów, zapuszczającymi się (nielegalnie!) w najdalsze i najgłębsze zakątki miasta. Spotyka się oczywiście z Borysem Anatolijewiczem, słucha jego opowieści, zjada posiłki przygotowywane przez gościnnego gospodarza. A co czeka na poszukiwaczy tajemnic? Metro-2, przez diggerów zwane D-6. Podobno Stalin jeździł z Kremla do swojej willi podziemną kolejką wąskotorową.
Napięcie budowane jest sukcesywnie, tak, że chciałoby się na własne oczy zobaczyć bizantyjską bibliotekę z jej skarbami (pona 800 woluminów, zwierających m.in. opisy tajemnych obrzędów), o której odkrycie zabiegało wielu. Biblioteka, przywieziona do Moskwy przez Zofię Paleolog, ostatnią z władców Cesarstwa Wschodniorzymskiego, do dziś nie została odnaleziona. Na pewno warto sięgnąć do radzieckich zbiorów archiwalnych, których początki datuje się na lata 20. XX wieku. Między nimi są dokumenty dotyczące śmierci Hitlera...
Maciej Jastrzębski nie tylko prowadzi czytelnika do tajemnic, ale też maluje współczesny portret Rosjan, ich spraw, ich lęków, ich niebezpiecznego życia. Przecież "złotej młodzieży" poświęcił aż cały rozdział. Fascynująca lektura.
Money.pl Małgorzata Matuszewska; 2017-07-12
Psychologia nauczania, czyli jak skutecznie prowadzić szkolenia, zarządzać grupami i występować przed publicznością
„Psychologia nauczania” Mateusza Grzesiaka to poradnik dla osób prowadzących szkolenia i występujących przed publicznością.
Sięgnęłam po tą książkę, ponieważ sama jestem nauczycielką i ciągle szukam nowych sposobów na prowadzenie ciekawych lekcji i nawiązywanie lepszych relacji z uczniami.
Autor bardzo szczegółowo omawia kolejne etapy szkolenia oraz wszystko co w jego przebiegu jest ważne, od merytorycznego przygotowania prowadzącego, poprzez mowę ciała aż do wyposażenia sali, cateringu i organizacji sali konferencyjnej.
W książce znaleźć można szereg dokładnie opisanych ćwiczeń dla trenerów, wiele z nich zilustrowane jest zdjęciami. Każdy więc może po lekturze poradnika w praktyce przećwiczyć omówione strategie.
Autor sam od wielu lat prowadzi szkolenia dla różnych grup, doskonale więc rozumie wszystkie problemy z jakimi spotykają się w swojej pracy trenerzy, nauczyciele, aktorzy a nawet księża.
Rozumieć to jedno a potrafić pomóc to zupełnie co innego. Książka Mateusza Grzesiaka dostarcza praktycznych wskazówek jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych podczas szkolenia, kiedy stoimy przed grupą i nagle ktoś z uczestników, świadomie lub nie, zakłóca jego przebieg.
Kiedy czytałam książkę miałam ochotę od razu iść na lekcję do moich uczniów i spróbować czy metody poznane przeze mnie w czasie lektury poradnika działają w praktyce.
Polecam tą pozycję przede wszystkim nauczycielom i trenerom, ale także tym, których praca wiąże się z koniecznością wystąpień publicznych. Już wielokrotnie widziałam, jak obraz wpatrzonych w ciebie kilkunastu czy kilkuset par oczu może sparaliżować nawet tego, kto do wystąpienia publicznego zdawałoby się, jest dobrze przygotowany.
Jedyną trudnością w książce jest użyty w niej język, przypomina on raczej język pracy naukowej, a nie poradnika dla osób nie mających codziennie do czynienia z fachowymi sformułowaniami. Brakuje również miejsca na zapisanie własnych spostrzeżeń i uwag.
Na pewno nie jest to lektura na jedno popołudnie, chociaż ilość stron 375 i mały format mogłyby to sugerować. Poszczególne rozdziały najlepiej czytać wielokrotnie i od razu wykorzystać w praktyce.
DobreRecenzje.pl Anna