ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Dojrzała elegancja. Modna i piękna w każdym wieku

Czy można być piękną i modną w każdym wieku? Czy są bariery, które uniemożliwiają nam bycie atrakcyjną i pożądaną? Tego dowiemy się od Pani Bałakier.Sukienki, torebki, biżuteria Każda z kobiet je lubi, ale przychodzi czas, kiedy dopada nas rezygnacja z bycia atrakcyjną. Nie mamy już ani siły, ani ochoty, by być zachwycającymi niewiastami. Niewiedza i brak sił żeby się modnie, a przede wszystkim stosownie do wieku ubierać, powoduje, że zakładamy pierwszą lepszą bluzkę i spodnie wyjęte z szafy. Ale czy tak powinny postępować dojrzałe kobiety, matki i żony? Oczywiście, że nie! Tak robią młode studentki. Niewiedza o tym co wypada, a co nie, nie pomaga nam w doborze garderoby. Brak wiedzy, co pasuje do danej figury, też nie ułatwia nam sprawy. Z tego powodu pojawia się pani Krystyna Bałakier ze swoją książką Dojrzała elegancja. Autorka pokazuje jak się ubrać z klasą i wytwornością. W książce jest mowa o tym, jakie błędy popełniają przy doborze garderoby dojrzałe kobiety. Są to między innymi: za duże bądź za małe ubrania; za krótkie spódnice lub sukienki; zła jakość materiałów, z których są uszyte ubrania,; niedopasowane do sylwetki stylizacje i wiele innych gaf, które popełniają panie 50 +. Nie jest to jednak książka o wytykaniu błędów, tylko o przeciwdziałaniu im. Ten poradnik, bo nim w istocie jest ta lektura, pokazuje nam wiele stylizacji, w które mogą się ubrać czytelniczki. Przede wszystkim znajdziemy tu porady, jaki strój dobrać do danej okoliczności oraz figury. Pani Krystyna nie ogranicza się tylko do garderoby, ale zwraca też uwagę na dodatki takie jak: torebka, oprawki okularów czy apaszka, które są równie ważne, co szpilki i sukienka. Gdybym była panią po pięćdziesiątce, to na pewno sięgnęłabym po poradnik Dojrzała elegancja. Uważam, że każda z nas bez względu na wiek, powinna umieć się ubrać, bo jak mówi przysłowie: ?Jak cię widzą, tak cię piszą?. Nie dla każdego jest spódniczka mini lub obcisły top, który uwydatnia nadprogramowe kilogramy. Pani Krystyna pomaga ubrać się kobietom dojrzałym. Sprawia, że zaczynają czuć się atrakcyjne i piękne. Pomaga ukryć niedoskonałości figury i daje wiele propozycji, które możemy wykorzystać podczas wybierania ubrań. W odpowiedzi na pytania postawione na początku tekstu, uważam, że można być piękną i modną w każdym wieku. Jedynymi barierami, które uniemożliwiają nam bycie atrakcyjną i pożądaną, są nasze kompleksy.
portal dlaLejdis.pl (DEPRECATED) Anna Biernacka; 2017-07-21

Dance, sing, love. Miłosny układ

Kolejny hit Wattpada w zderzeniu z rzeczywistością kończy raczej jako kit. Inaczej się tego nie da podsumować. Ja rozumiem, wysokie rankingi, miliony wyświetleń, ale... kurczę, autorka cholernie zmarnowała potencjał tej książki. Szczególnie, że początek książki bardzo mi się podobał, przynajmniej do czasu, aż główna bohaterka nagle nie pozjadała wszystkich rozumów i zrobiła to, o czym wcześniej mówiła, że nigdy nie nastąpi. Ale pozwólcie, że opowiem Wam wszystko po kolei, w dalszej części swojej recenzji. Livia Innocenti jest dosyć młodą dziewczyną, która zawodowo zajmuje się tańcem. Baletu zaczęła uczyć się już w wieku czterech lat, za sprawą swojego ojca, który sam zajmował się choreografią. Można więc rzec, że miłość do tego rodzaju sportu, dziewczyna wyniosła z domu - i faktycznie to byłaby prawda. Z domu wyniosła jednak coś więcej - ognisty, włoski temperament swojego ojca. Kiedy opuściła liceum, trafiła do jednej z zawodowych grup tanecznych i tam wykazywała się nie tylko na koncertach, ale także w filmach i teledyskach. Dla Livii było to spełnienie najskrytszych marzeń, więc bardzo przykładała się do treningów i była uznawana za jedną z najlepszych tancerek. Pewnego dnia menadżerka grupy tanecznej oznajmiła im, iż będą tańczyć podczas trasy koncertowej pewnego bardzo znanego wokalisty popowego, który zaczął występować na scenie już kiedy miał 13 lat - Jamesa Sheridana. Początkowo wiadomość ta spłynęła po Livii niczym po kaczce - w końcu była profesjonalistką, pracowała już z wieloma różnymi ludźmi i to miał być po prostu jeszcze jeden klient, którego trzeba było obsłużyć na odpowiednim poziomie. Szybko jednak okazało się, że Livia zapałała do niego nienawiścią: facet notorycznie się spóźniał, przychodził na trening na kacu, palił, a tancerzy traktował jak kogoś gorszego sortu i nie raczył się do nich odezwać nawet słowem. Co więcej, praktycznie szantażem zmusił on Livię do pokazania ma miasta, w którym akurat byli - Rzymu - choć skończyło się to na tym, że musiała tłumaczyć na włoski jego bajeranckie teksty w stosunku do różnych dziewczyn i szantażem została zmuszona do pójścia z nim do klubu. O tak - wtedy dało się wyczuć, jak Livia go nienawidzi! Gdyby książka wyglądała w taki sposób w całości - to bym dała jej o wiele wyższą ocenę, gdyż wszystko to wydawało mi się autentyczne, fajnie napisane, pochłonęło mnie do reszty. Niestety. Chwilę później było już tylko gorzej. Po takim początku spodziewałabym się, że główna bohaterka nigdy nie zakocha się w takim dupku i idiocie, bo tak tylko można go podsumować, patrząc na to, że jego zachowanie w Rzymie było tylko wierzchołkiem góry lodowej, ale nie! W końcu zamiast wybrać bohatera, który ją rozśmieszał i z którym było jej całkiem dobrze (i myślałam, że ten wątek jakoś fajnie się rozwinie), to wybrała faceta, który od początku mówił, że kocha tylko swoją byłą, a widząc Livię bez makijażu skomentował to w bardzo niegrzeczny sposób. Powiedziałabym wręcz, że Livia była przez niego wielokrotnie upokarzana, ale co ja tam wiem - może jej się to podobało, skoro nagle zapałała do niego wielką miłością (a może to wina alkoholu, bo w pewnym momencie Livia chyba powinna udać się na odwyk?). Dużym plusem okazało się wobec tego to, że inni bohaterowie wydawali się bardziej rozgarnięci, chociaż wydawało mi się, że autorka wszystkich na siłę próbuje sparować. Cały czas tworzyły się jakieś pary, ktoś do kogoś wracał, albo ktoś z kimś sypiał. Ja rozumiem, w branży muzycznej może najważniejsze są koncerty, imprezy, alkohol i seks, ale tak naprawdę (nie licząc Zafira i Kathy), to reszta zachowywała się tak, jakby życie było jednym wielkim placem zabaw. To, co mi się najbardziej w tej książce spodobało - oczywiście pod takim śmiesznym względem - i na długo zapadnie mi w pamięć, to fakt, iż główna bohaterka stwierdziła, że podobno według jakichś badań wszystkie dziewczyny są biseksualne, a kiedy miała nieprzyjemną sytuację z jednym z bohaterów - postanowiła rozwijać swoją homoseksualną stronę, chociaż wcześniej, przez całe swoje ponad dwudziestoletnie życie jakoś nie miała takich zapędów (a tłumaczenie, że kilka razy była w stanie powiedzieć, że dziewczyna jest ładna, to nie jest przejaw bycia osobą homoseksualną, czy biseksualną, ale raczej po prostu przejaw bycia osobą wrażliwą na otaczające piękno). Cieszyłam się, że fabuła przynajmniej początkowo nie skupiała się tylko na związku, a raczej pokręconej relacji między Livią a Jamesem, bo chyba bym tego nie przeżyła i od razu rzuciła tę książkę w kąt. Niestety - czym dalej idziemy, tym więcej Jamesa i jego pokręconej zazdrości, która czasem była wręcz śmieszna i nieuzasadniona (np. było wspomniane, że pobił jakiegoś kolesia za to, ze dotknął jego byłą dziewczynę - to ma sens, nie?). Natomiast całkiem spodobało mi się zakończenie - było takie... bombowe. Chociaż nie przekonuje mnie ono na tyle, żebym sięgnęła po kolejny tom tej serii - naprawdę, może ktoś się poczuł zainteresowany i teraz nie może spać po nocach, bo nie wie, jak ta historia potoczy się dalej, ale ja do tego grona nie należę. Okładka jest całkiem niezła i pasuje tematycznie do historii - cieszę się, że grafik nie postawił na jakąś całującą się parę. Z tego, co wiem, przed wyborem ostatecznym, było głosowanie na okładkę na fanpejdżu autorki - z kilku propozycji została wybrana właśnie ta (uważam, że to najładniejsza z tych, które były zaproponowane). Jestem ciekawa, jak będą przedstawiać się kolejne okładki - do innych części serii - żeby to jakoś ze sobą współgrało. Kończąc już moją recenzję, bo chociaż mogłabym napisać jeszcze wiele, to nie chciałabym zacząć spojlerować: jeśli chcecie się zapoznać z tą historią, to być może znajdziecie ją jeszcze na Wattpadzie, bo osobiście na waszym miejscu nie wydałabym pieniążków na papierową wersję "Dance, sing, love. Miłosny układ" - po prostu na rynku jest masa lepszych powieści, w które wolałabym zainwestować.
naszksiazkowir.blogspot.com (DEPRECATED) Iwi; 2017-07-21

Aced. Uwikłani. Seria Driven

Seria "Driven" to jedna z moich ulubionych, a może nawet i ulubiona. Rylee i Colton na długo zapadli w moją pamięć, tak samo jak oryginalny sposób pisania autorki, więc wpadłam wręcz w ekstazę, kiedy dowiedziałam się, że kolejna i chyba niestety ostatnia część serii pojawiła się w Polce. Poprzednie części serii opowiadały o tym, jak tytułowa para się poznała, zakochała, omijała życiowe, ale błahe przeszkody, czyli krótko mówiąc, opowiadały niezbyt odkrywczą, ale ciekawą fabułę. "Aced" różni się od poprzedniczek diametralnie... Do tej pory Colton był dla mnie dość płytkim mężczyzną, aczkolwiek interesującym. Tutaj widzimy, jego ogromną przemianę, która nastąpiła zapewne za sprawą Rylee. Okazuje się, że mężczyzna potrafi działać również w sytuacjach kryzysowych, a tych tutaj nie zabraknie. Ktoś z przeszłości postanowi zniszczyć życie zakochanych. Byłoby to może prostsze, gdyby Rylee nie zaszła w tym samym czasie w ciążę, tak upragnioną. Szereg sytuacji sprawia, że ta silna kobieta już po porodzie wpada w poważną depresję, a Colton, który zawsze miał w niej wsparcie musi uporać się nie tylko z demonami przeszłości, ale i teraźniejszości. Ciężkie czasu nastały dla naszej dwójki, bardzo ciężkie. Książka potwierdza kolejny raz odwieczną regułę, że miłość zwycięży wszystko. Wracając do miłości. Jedna scena szczególnie utkwiła mi w pamięci i zauroczyła mnie na całego. Pewnego dnia Rylee narzeka, że przez ciążowy brzuch nie może sobie pomalować paznokci, a dodatkowo pojedzie do porodu nieogolona, bo nie może dosięgnąć okolic bikini. I co robi Colton? Bierze czerwony lakier do paznokci i maszynkę do golenia, a zaraz potem zabiera się za malowanie, a następnie golenie. O ile golenie idzie mu jak z płatka, to malowanie już tak proste nie jest, ale nie to w tym momencie się liczy - liczy się fakt, że mężczyzna słucha swojej kobiety i chce aby czuła się dobrze. Bardzo wzruszyła mnie ta scena. Wzruszyła i rozśmieszyła :) Driven, Fueled, Crashed, Raced. Rylee i Colton żyją długo i szczęśliwie... Stop. Życie to nie bajka. Zawsze przynosi jakieś niespodzianki. Minęło sześć lat. Pora na zmianę w odwiecznym cyklu życia. Kruche szczęście może roztrzaskać się na zawsze. Przez jedno wydarzenie. Odkryj najbardziej mroczne zakątki duszy Rylee i Coltona. Wkrocz w świat, w którym będziesz śmiać się i płakać razem z nimi, w którym doświadczysz rozpaczy i odrzucenia, ale też poznasz siłę prawdziwej miłości. Takiej, która potrafi przetrwać wszystkie klęski i niepowodzenia. I wyjść z nich zwycięsko. Wiem jedno: nie mogę go opuścić. Wiem jedno: nie mogę jej stracić. Ale jak odzyskać kontrolę nad własnym życiem? Ósma część serii Driven pokazała mi kolejny raz jak pięknie i oryginalnie pisze K. Bromberg, Ma niesamowicie ciekawy sposób opisywania uczuć. Seria Driven, to jedna z lepszych erotycznych serii jakie czytałam. Nie jest powierzchowna, nie mówi tylko o seksie i znalazłam w niej mnóstwo uczuć, takich prawdziwych, moich, jakbym czytała o cząstce siebie, o tym, co i mnie trapi. K. Bromberg napisała powieść cudownym i wciągającym stylem, nie wulgarnym, ale na tyle dobitnym, żeby seria mogła stać się erotykiem. Z niczym tutaj nie przesadziła. Jest seks, czasem subtelny, a chwilami ostry, są i uczucia. Dodatkowo bohaterzy dojrzeli, więc i fabuła stała się bardziej dojrzała. Nie zabrakło też świetnych dialogów i ciętych ripost. Nadal "wyściguję Cię" wywoływało uśmiech na mojej twarzy, by za moment wzruszać się specjalnymi majtkami Rylee ( w szachownicę), które ubiera na każdy wyścig Coltona. W "Aced" prym wiedzie Colton i to z jego punktu widzenia opisane jest większość rozdziałów. Oczywiście jest też kilka widzianych oczami Rylee. Ciekawie było czytać historię widzianą oczami tego tajemniczego mężczyzny i móc poznać go z innej strony. Kolejny raz Colton sprawił, że moje serce zabiło mocniej. Jak widać nieważne jaki Colton - młody, dziki i tajemniczy, czy Colton dojrzały, mądry i rodzinny - jednakowo można się w nim zakochać i przepaść w jego oczach. Ach, mieć takiego Donovana przy sobie na żywo - marzenie....
http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/ Joanna Balcar-Palinker; 2017-05-24

Making Faces

Najbardziej szanuję autorów, którzy są w stanie wywołać w czytelniku lawinę emocji, czasami sprzecznych. To właśnie książki będące przyczyną uśmiechu na twarzy, śmiechu lub łez są według mnie najbardziej wartościowe. Można to przedstawić przy pomocy muzycznej metafory: autor to muzyk, uczucia jego czytelnika to instrument, na którym przy pomocy słów może wygrywać piękną melodię przy użyciu rozmaitych kombinacji. Powyższy wstęp znalazł się w tym poście nie bez przyczyny. "Making faces" bez dwóch zdań jest książką, która porusza najgłębszymi strunami duszy. Amy od pierwszych stron zapoznaje nas z historią tak naprawdę trójki głównych bohaterów - Fern, Bailey'a i Ambrose'a. Każda z postaci jest symbolem innych cech niż pozostała dwójka. Fern można przypisać współczucie i bezinteresowność, Bailey utożsamia radość życia i dzielne stawianie czoła przeznaczeniu, a Ambrose dla odmiany jest według mnie symbolem walki i radzenia sobie ze stratą. " Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie? " Czytając książkę najbardziej pokochałam Bailey'a. I pomimo, że nie jest to typowy bohater romansów powalający swą urodą, to zdobył moje serce nawet w większym stopniu niż Ambrose. Jego intelekt, podejście do życia, pogodzenie z losem i jednocześnie stawianie mu czoła uczyniły go niezwykłym charakterem. Jestem szczęśliwa, że autorka stworzyła tak świetną postać, która nie tylko daje innym motywacyjnego kopa, ale też jest źródłem niczym niezmąconej pozytywnej energii. " Walka jest zwycięstwem. " Amy Harmon stworzyła dzieło przepełnione cierpieniem. Zapewne nie brzmi to zachęcająco, pozwólcie, że wyjaśnię. Przedstawiona historia uczy czytelnika by cieszył się każdą chwilą, momentami zwraca uwagę na szczegóły, które w szarości dnia codziennego nie przyciągają naszej uwagi. Nie mogę zaprzeczyć, że sięgnięcie po "Making faces" nie wiąże się z łzami i smutkiem. Wiąże się bezsprzecznie. Jednak to co jest ukryte wewnątrz, na kartach powieści może zmienić podejście do życia. Na koniec krótko chciałabym wypowiedzieć się na temat wątku miłosnego. Momentami odnosiłam wrażenie, że uczucie Fern do Ambrose'a jest jednostronne, pomimo jego zachowania. Na pewno mogę powiedzieć, że jest to uczucie dojrzewające. Jeśli nie należycie do osób, które gustują w historiach o miłości od pierwszego wejrzenia, to trafiliście w punkt. Czasami prawdziwe uczucie wymaga czasu i pielęgnacji. To właśnie kolejna lekcja autorki. Koniecznie musicie sięgnąć po tą przepełnioną mądrością i zrozumieniem książkę. Miłość ma wiele twarzy, a każda z nich opisana w "Making faces" otwiera oczy na różne aspekty życia. Po przeczytaniu mogę was zapewnić, że już nigdy nie spojrzycie na świat w ten sam sposób, co wcześniej.
ksiazkowapasja.blogspot.com Weronika Bar; 2017-07-14

Co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem

Wcześniej uznawałam swoje poranki za udane, starałam się dobrze wykorzystać czas rano, znałam kilka z podanych dobrych rad. Ta książka nie tylko utwierdziła mnie, że dobrze robię, ale otworzyła oczy na fakt, że może być jeszcze lepiej. Tytuł dobry i chwytliwy, nie dookreśla jednak bogactwa treści, która obejmuje także czas wolny i spędzany weekend. Książka ta jest uniwersalna, ponieważ zawiera przykłady osób o różnym sposobie życia, które stosując te techniki i dopasowując je do siebie, osiągają cele, do których dążą. Nie tylko mowa o biznesmenach, pnących się po szczeblach kariery, których głównym zajęciem jest praca, kiedy pieniądze, mamusia lub naprawdę cierpliwa żona zajmują się całą resztą. Mamy przykład mamy opiekującej się dziećmi na cały etat – czyli najbardziej pomijany, a jednocześnie najczęstszy przykład kobiecej codzienności w książkach o rozwoju osobistym. Jest też przykład naprawdę rozplanowanego pastora – to również często pomijana profesja, a przecież osoby duchowne też czytają książki, są takimi samymi ludźmi jak my i większość ich problemów jest podobna do naszych. Pozycja zawiera mnóstwo złotych myśli, rad, które warto sobie nawet wydrukować i nakleić nad miejscem pracy i nie tylko. Dla każdego coś innego będzie ważne, dlatego nic nie zacytuję. Książka podzielona jest na kilka części, z których każda rozkłada na czynniki pierwsze problem, jaki mamy z czasem w tych sytuacjach. Zaczynamy od tytułowego – „przed śniadaniem” – w którym znajdziemy naprawdę wszystko o poranku i jego rutynie. Następnie dotykamy kwestii weekendu i tutaj dostajemy kilka wskazówek, jak go zaplanować, jak zapewnić sobie cudowny weekend i żyć pełnią życia. Dalej dowiadujemy się, co ludzie sukcesu robią w pracy, czyli jak rozporządzać swoim czasem i przerwami w pracy, aby otrzymać lepsze efekty, jeśli możemy sobie na to pozwolić. Na końcu książki znajdziemy dodatki. Pierwszy z nich jest przykładem 3 arkuszy różnych osób, które pozwoliły na udostępnienie swoich sposobów spędzania czasu w ciągu tygodnia, na których autorka zaproponowała parę zmian i odkrywamy, jakie to dało efekty. Następnie dostajemy jeszcze następujące bonusy: 1. Tekst o tym, jak zmienić swoje wykorzystywanie czasu w 8 krokach; 2. Rozpiskę tygodnia, w której mamy wpisywać, co robiliśmy przez cały czas, aby móc wiedzieć, w jaki sposób spędzamy najwięcej czasu, w jaki zaś najmniej, co chcielibyśmy zmienić; 3. 50 pomysłów. jak lepiej wykorzystywać swój czas. Mówi się, że czas to pieniądz – autorka pokazuje, że często czas jest czymś więcej. Zawsze będziemy mogli zarobić więcej pieniędzy, a straconego czasu nie będzie można już odzyskać. Serdecznie polecam!
3telnik.pl Basia; 2017-09-27
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL