ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Akademia mroku

Po Akademię Magii sięgnęłam pewnego razu, ponieważ zachęcił mnie jej opis, a że była krótka wciągnęłam ją na raz! Przez jej zakończenie z niecierpliwością czekałam na ten drugi tom, który (już mogę stwierdzić) jest JESZCZE LEPSZY😎 Czytając tą dylogię miałam takie dziwne poczucie, że nawet się nie wysilałam by wymyślać jakie będą rozwiązania tylko po prostu czytałam i czytałam, aż dotarłam do końca. Dlatego nie powiem wam, że fabuła była przewidywalna, bo zdecydowanie taka NIE była! Styl pisania Marysi tak mnie kupił, że z pewnością w najbliższym czasie sięgnę po Balladę o czarnych srokach! Jej wyobraźnia jest niesamowita, a to jak przelewa to na papier jeszcze bardziej skrada moje serce!  Przechodząc do bohaterów, Noemi była postacią, którą podziwiam i jestem jej ogromną fanką, a Christian natomiast był naprawdę przesłodki, jego troska o nią mnie rozczulała. I chociaż czekałam na ich pocałunek przez chyba więcej niż połowę książki to warto było czekać! Same emocje podczas wszelkich walk, czy ataków bardzo odczuwałam i sprawiały one, że jeszcze bardziej nie mogłam się oderwać od lektury! wszelkie tortury, cierpienia bohaterów ja po prostu to czułam! Mimo, że Sky była poboczną bohaterką to mieliśmy rozdziały z jej punktu widzenia, które pokazywały jej uczucia.

booksy_iga Chmiel Iga

Krwawe igrzyska. Krwawe dziedzictwo #2

No cóż ja mam powiedzieć… tak jak pierwsza część, tak i tutaj jest to moje guilty pleasure. Nawet nie planuję się czepiać tej książki, bo ona po prostu mnie bawi, odstresowuje i świetnie mi się ją czyta. To jest historia, która ma dostarczać mi rozrywki i w zupełności mi to wystarcza. Do tego jest naprawdę ładnie wydana. Barwione brzegi i okładka bardzo mi się podobają, więc całość zdecydowanie cieszy oko. W tej części również bardzo dobrze się bawiłam, chociaż muszę przyznać, że pierwsza podobała mi się odrobinę bardziej. Mimo swoich niedociągnięć wydawała mi się trochę bardziej dopracowana, tutaj natomiast mamy jeszcze więcej absurdów, lekkich niedociągnięć fabularnych i momentami naprawdę sporo chaosu. Ale wiecie co? Kompletnie mi to nie przeszkadza. Po prostu przymykam na to oko, bo ta historia daje mi dokładnie to, czego w tym momencie potrzebuję. Jest oderwanie od rzeczywistości, jest specyficzny humor i jest takie totalne odmóżdżenie, którego czasami po prostu człowiek potrzebuje. Sam koncept Igrzysk z fae, areny, walki i przede wszystkim przetrwania w tym świecie jest naprawdę wciągający. Cały czas byłam ciekawa, co wydarzy się dalej i mocno kibicowałam głównej bohaterce. Do tego dochodzą mroczne aspekty historii, różne tajemnice i sekrety oraz niewiadome związane z Sadie, jej pochodzeniem i zdolnościami. Nie wszystko zostaje tutaj dokładnie wyjaśnione, a zamiast odpowiedzi często dostajemy kolejne pytania, ale paradoksalnie jeszcze bardziej zachęcało mnie to do czytania. Ogromnym plusem jest też to, jak szybko przez tę książkę się płynie. Człowiek ma wrażenie, że dopiero co usiadł do czytania, a nagle okazuje się, że jest już w połowie. Historia po prostu wciąga i pochłania, dzięki czemu czyta się ją naprawdę błyskawicznie. I chyba najbardziej podoba mi się połączenie absurdu z brutalnością. Z jednej strony mamy momenty, przy których człowiek zastanawia się: „co ja właśnie czytam?”, a z drugiej naprawdę krwawą, brutalną i momentami wręcz drastyczną fabułę. To połączenie jest tak specyficzne, że właśnie dzięki niemu całość ma swój własny klimat. Czy polecam? Tak, ale przede wszystkim osobom, które chcą się odmóżdżyć, dobrze bawić i po prostu przyjemnie spędzić czas z książką. Nie sięgałabym po nią z oczekiwaniem na wybitną fabułę, perfekcyjnie wykreowany świat czy rozbudowane fantastyczne opisy, bo zdecydowanie nie o to tutaj chodzi. To po prostu dobra, relaksująca zabawa. I jeżeli właśnie czegoś takiego potrzebujecie, to naprawdę polecam.

wscibskieczytanie Klebaniuk Karolina

Wielkie przygody jedzonka. Z buzi do żołądka (i dalej)

Temat układu pokarmowego cieszy się u moich dzieci ogromną popularnością i wiąże się z dużą ilością pytań. Przyznaję, że trudno mi na nie czasami odpowiedzieć, a w takich momentach szukam pomocy w książkach. Cieszę się więc, że wpadła mi w ręce nowość autorstwa lekarki, specjalistki pediatrii, gdzie znalazła się fascynująca dawka rzetelnej wiedzy przekazanej czytelnikowi z poczuciem humoru. Sprawia to, że dzieci chętniej i łatwiej się uczą, bo ciekawostki o ludzkim ciele wpleciono w nietuzinkową historię Kociokanapki - głównej bohaterki. Trafia ona do przewodu pokarmowego Tosi: z jamy ustnej do gardła i z przełyku do żołądka. Krok po kroku dowiadujemy się, co dzieje się z jedzeniem w buzi i brzuchu, w jaki sposób Kociokanapka z chleba, twarożku, wędliny i warzyw dotrze do każdej części ciała Tosi. Zwraca się tu uwagę na ważne terminy jak amylaza w ślinie, migdałki, przełyk, jelita czy trzustka i dwunastnica. W czasie czytania dziecku łatwiej jest wyobrazić sobie, jak wędruje jedzenie w jego ciele. Oczywiście formowanie kupy oraz “bristolska skala uformowania stolca” wzbudziły u moich dzieci totalny zachwyt 😂 Autorka przypomniała o zasadach zdrowej kupy, a tekst typu “Dzisiaj zgarnie nas wir w kibelku Tosi” również wywołał masę ekscytacji. To doskonała lekcja o tym, jak pracuj znajdujące się w ciele organy. Grafika zachęca do czytania i poznawania sympatycznych bohaterów, a przystępnie napisana historia okaże się niezwykłą lekcją o człowieku. Miłym zakończenien jest kilkustronicowa kolorowanka drogi swojej własnej kociokanapki z buzi do żołądka (i dalej) oraz miejsce na narysowanie swojej ulubionej kanapki. ❗️Róża Hajkuś napisała również więcej książek dla dzieci jak: “Budowa twojego ciała. Co jest czym i jak działa”, “Co się zdarza u lekarza”, “Co głowie wyjdzie na zdrowie? Mózg wie i o tym opowie”. Wszystkie znamy i serdecznie polecamy!

trilingualmotherhood Müller Justyna

Lista

Lista Yomi Adegoke Duszna historia dwójki dorosłych, których życie wywraca się do góry nogami tuż przed ślubem, naznaczając ich życia ciężarem niesprawiedliwości i jednocześnie uderzając nieuchronnością karmy. Pomysł na fabułę jest bardzo aktualny i jednocześnie dość oryginalny - nie czytałam jeszcze czegoś w tym stylu. Prowokacyjna, wywołująca mieszane emocje historia o sprawiedliwości wymierzanej - słusznie lub mniej - przez użytkowników internetu. Autorka przez swoją książkę rzuca bardzo rzeczywiste spojrzenie na to, jak wielu ludzi pozwala sobie wymierzać sprawiedliwość na własną rękę - opinie, hejt, obraźliwe hashtagi, posty czy plotki pojawiające się w artykułach i na blogach, nakręcające spiralę nienawiści, która może zniszczyć człowiekowi całe życie. Bo choć łatwo usunąć coś z własnego konta, tak niełatwo wymazać czegoś z całego internetu. A brak weryfikacji wrzucanych treści może zrzucić na kogoś niesłuszną lawinę. Strona za stroną przechodzimy przez relację dwójki ludzi. Widzimy perspektywę dwóch osób, powoli odkrywamy, co naprawdę miało miejsce. Obserwujemy, jak łamie się ich zaufanie, jak powoli tracą siebie nawzajem i jak wszystko wokół niszczy ich samych. Egoizm, bierność, niemoc, zaufanie, zdrada czy przemoc - to wszystko przewija się przez całą książkę, budząc tematy do dyskusji i kontrowersyjne opinie. Muszę przyznać, że choć „Lista” ma naprawdę dobrą fabułę i pole do dyskusji, tak mnie osobiście nie wciągnęła tak, jak zakładałam, że wciągnie. Długie akapity, nieco przytłaczające opisy i samo pióro autorki niekoniecznie przypadły mi do gustu, przez co podobającą mi się fabułę czytało się dość opornie. Prawdę mówiąc, książkę można by skrócić - nadając jej przy tym dynamizmu i nie tracąc głównego przekazu. 

flowers_in_books Pajka Małgorzata

Szef na jedną noc

Elea dostaje wymarzony staż w prestiżowej firmie i jest przekonana, że właśnie zaczyna spełniać swoje zawodowe marzenia. Nie spodziewa się jednak, że pierwszego dnia zobaczy swojego nowego szefa… mężczyznę, z którym dwa lata wcześniej spędziła jedną, niezobowiązującą noc. Problem? Nicolas Starling najwyraźniej jej nie pamięta. A przynajmniej Elea tak właśnie myśli. Romans biurowy, przystojny szef i jedna noc z przeszłości? Ja już wiem, że przepadłam! 🩵 „Szef na jedną noc” to historia, która od początku daje dokładnie to, czego oczekuję od lekkiego, gorącego romansu - chemię, napięcie, humor i bohaterów, między którymi zdecydowanie iskrzy. Motyw przypadkowej nocy, która po dwóch latach wraca do bohaterów w najmniej odpowiednim momencie, zdecydowanie robi tutaj robotę. Elea to bohaterka, którą łatwo polubić. Z jednej strony ambitna i skupiona na karierze. Była kompletnie nieprzygotowana na to, że jej nowy szef okaże się mężczyzną, którego zdecydowanie nie powinna chcieć. Nicolas natomiast to typowy szef, przy którym temperatura w biurze zdecydowanie rośnie. 🔥 Nie jest to historia, przy której będę analizować każde zdanie przez pół nocy - i właśnie tego czasami potrzebuję. Były momenty kiedy akcja nie bardzo mi się podobała. Tak naprawdę to końcówka książki, kiedy Elea rezygnuje ze świetnej pracy i wraca na stare śmieci żeby być Big Boss. Bo tak zaczęła się zachowywać. Nie kupiłam jej przemiany i nie bardzo mi się ona podobała. Nie sądzę że ja wróciłabym po takim upokorzeniu. Brakowało mi również większej ilości dialogów i emocji. Jednak to romans na poprawę humoru, z odpowiednią dawką pikanterii i scen, przy których można trochę powzdychać. Przeczytałam ją w jeden dzień. Historia jest szybka i dynamiczna. Jeśli lubicie romanse biurowe, przystojnych szefów, zakazane relacje i bohaterów, którzy zdecydowanie nie powinni się sobie podobać… a jednak nie potrafią się sobie oprzeć - wpisujcie na listę!
blondynka.miedzy.stronami Król Aleksandra