ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Agenty AI w praktyce. Projektowanie, wdrażanie i skalowanie autonomicznych systemów

To już trzecia książka Valentiny Alto, po którą sięgnąłem. Wcześniej przeczytałem „Generatywną sztuczną inteligencję z ChatGPT i modelami OpenAI” oraz „LLM w projektowaniu oprogramowania”. Każda z nich dobrze pokazuje kolejny etap rozwoju AI - od generowania treści, przez budowanie aplikacji opartych na LLM, aż po autonomiczne systemy agentowe. „Agenty AI w praktyce” to zdecydowanie najbardziej aktualna i zaawansowana pozycja z tej trójki. Autorka nie zatrzymuje się na teorii ani prostych chatbotach. Pokazuje, jak projektować agentów korzystających z pamięci, narzędzi, API i baz wiedzy, a następnie łączyć ich w systemy wieloagentowe. Dużym plusem jest omówienie LangChain, LangGraph, orkiestracji, zarządzania kontekstem oraz nowych protokołów, takich jak MCP, A2A i ACP. Doceniam również to, że książka obejmuje nie tylko budowę prototypu, ale też kwestie niezbędne w prawdziwych wdrożeniach: monitorowanie, ocenę jakości działania, obsługę błędów, bezpieczeństwo, koszty, zgodność i kontrolę człowieka. Dzięki temu agenty AI nie są przedstawione jako technologiczna ciekawostka, lecz jako systemy, które trzeba świadomie zaprojektować, przetestować i utrzymywać. Valentina Alto po raz kolejny potrafi uporządkować szybko zmieniający się obszar i przełożyć złożone zagadnienia na praktyczne podejście. To bardzo dobra książka dla osób, które znają już podstawy generatywnej AI i chcą zrobić kolejny krok - od używania modeli językowych do tworzenia kompletnych, skalowalnych rozwiązań agentowych. Zdecydowanie polecam!

dlaTesterów.PL Krząpa Rafał

Lista

Zapraszam na parę słów o "Liście" Yomi Adegoke - intrygującym thrillery psychologicznym, będącym bardzo na czasie, jeśli chodzi o tematykę. Głowną bohaterką jest Ola Olajlide - dziennikarka odnosząca sukcesy w tematyce feminizmu, zagadnień związanych z akcją "me too", problemów mniejszości i tym podobnych. Ponadto wraz z narzeczonym stali się swego rodzaju związkowymi influencerami, będąc dla wielu wzorem idealnej pary. Wkrótce mają z Michaelem wziąć ślub, jednak około miesiąca przed tym wielkim dniem, na Twitterze powstaje tajemniczy profil, który publikuje tytułową Listę. Są na niej nazwiska różnego rodzaju przemocowców, w tym seksualnych, głównie ze świata mediów. Świat Oli się wali, kiedy dostrzega tam imię swojego przyszłego męża. Nie ma co prawda żadnych dowodów na jego winę, ale nie ma też na niewinność. Co ma teraz zrobić? Komu uwierzyć - kobietom, które broniła całą sobą do tej pory, czy ukochanemu, któremu ufała w stu procentach? Od samego początku byłam bardzo ciekawa, jak ta sprawa się potoczy i pewne rzeczy okazały się do przewidzenia, ale i tak zaskoczyło mnie, jak bardzo cała książka, która krąży wokół jednego tematu, może nie być nudna.😉 Bo nudna na pewno nie była! Autorka bardzo mocno wchodzi w świat mediów, mieszania się życia internetowego z realnym i wpływu jednego na drugi. Zwłaszcza w takich zawodach, jakie mają bohaterowie, nie da się oddzielić tych dwóch rzeczywistości, a skutki tego faktu mogą być straszne. Książka opowiada przede wszystkim o tym, jak bardzo anonimowe oskarżenia - czy to słuszne, czy nie - mogą dosłownie zniszczyć czyjeś życie lub jego wybrane aspekty (karierę, relacje). Idealnie pokazuje samonapędzającą się falę hejtu, błędnie wyciąganych wniosków, kulę śnieżną oskarżeń i tak dalej, ale też drugie dno - kwestię rzeczywistych ofiar. Ofiar przemocy i ofiar fałszywych oskarżeń. Tutaj do końca nie wiemy, jak było naprawdę, a ta niepewność tylko podnosi napięcie. W czytelniku, ale też w bohaterach - dochodzi do tego, że sam zainteresowany nie wie już czy jest winny, czy nie. Widziałam kilka recenzji z zarzutem, że bohaterka nie uwierzyła, nie stanęła w obronie swojego narzeczonego. Ja się jednak z nim nie zgadzam, bo Ola nie jest zwykłą dziewczyną jak ja czy Wy. Jest dziennikarką działającą dosłownie w takiej tematyce, walczącą o wysłuchanie ofiar, zachęcającą je do odwagi i ukarania swoich oprawców. Do tej pory krytykowała kobiety zaślepione miłością i zbyt dużą wiarą w swoich mężczyzn, a teraz miałaby się stać jedną z nich? Jak ma pogodzić ruch me too, wspieranie ofiar i sprzeciwianie się victim blamingowi z ufaniem swojemu mężczyźnie i bronieniem rzekomego oprawcy? Sytuacja bez wyjścia. W dodatku presja zbliżającego się ślubu, która prowadzi do ogromnego stresu. Autorka serwuje nam dwie perspektywy i pokazuje też tę Michaela. Bardzo mi się podobało wejście do jego głowy i zobaczenie, co czuje. Jak jest zawiedziony, a z drugiej strony rozumie. Jak robi rachunek sumienia i zauważa zachowania, które doprowadziły go do obecnej sytuacji. Bo Michael nie jest krystalicznie czysty, na szczęście zresztą, bo tak było ciekawiej.😉 „Lista” jednak nie jest jednak książką idealną, kilka rzeczy mi przeszkadzało. Akcja rozwijała się dość powoli, a raczej nie było tu takich zwykłych wydarzeń, co jednak pozwoliło bardziej skupić się na emocjach bohaterów i chaosie w ich głowach. Niektóre ich zachowania mogą być niezrozumiałe, wydawać się może, że postąpilibyśmy inaczej, ale czy na pewno? Czy możemy tak założyć, nie będąc na ich miejscu i w podobnej sytuacji? Zdecydowanie książka jest warta przeczytania i pozwala głębiej pochylić się nad taką tematyką. Wyjść myśleniem poza popularne hashtagi i prądy obecne w mediach. Składnia też do refleksji nad zaufaniem, nad tym, do jakiego stopnia możemy kogoś poznać i jak człowiek może się zmienić, a także jak łatwo kogoś w dzisiejszych czasach "scancellować". To książka, po której trudno pozostać całkowicie obojętnym, ponieważ stawia pytania, na które nie zawsze istnieje jednoznaczna odpowiedź. Jak jednocześnie wierzyć ofiarom i nie oskarżać pochopnie? Czy ilość skrzywdzonych osób, głównie kobiet, może równoważyć te kilka procent fałszywych oskarżeń? Czy każde przewinienie zasługuje na taki sam hejt? Czy na pewno nasza perspektywa jest jedyną prawdziwą i poprawną? Zostawiam Was z nimi i zachęcam do przeczytania "Listy".😊 7/10🖤

Lettoaletto Grzelak Karolina

Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu

Poradnik o zaskakującej w tym gatunku strukturze z tytułowym lasem w roli głównej. Nie przechodzimy tu wyłącznie przez analizę wpływu przestrzeni zielonych na człowieka czy ich roli w ekosystemie, a narracja wprowadza coś niekonwencjonalnego. Tutaj wraz z narracją kolejne strony to kolejne doświadczenia i relacje zebrane z terapii leśnych, rozmowy z osobami które są ich organizatorami, uczestnikami. Dodaje to reporterskiego aspektu tej książki. Wraz z opisem kolejnych doświadczeń, spotkań i rozmów płynnie wplecione zostały analizy badań, eksperymentów dotyczących głównie wpływu lasu na organizm ludzi, zdrowie fizyczne jak i psychiczne. O czym tu przeczytasz?  O tym czym jest a czym nie jest terapia leśna.  Jak praktykować leśne kąpiele by czerpać w pełni z ich korzyści?  Jak kontakt z naturą wpływa na układ nerwowy, wydzielanie kluczowych hormonów, biologię mózgu?  Jak w innych krajach wygląda medycyna która już dziś zapisuje pacjentom tytułową receptę?  Jak w Polsce kształtuje się środowisko wspierające rozwój leśnych terapii zarówno na poziomie edukacji, medycyny, instytucji publicznych jak i firm i działań prywatnych, a jak wygląda to w innych krajach?  Jak każdy z nas wraz z lekturą może wdrożyć do swojego życia praktykę leśnych kąpieli i doświadczyć ich wpływu? Wiedzę naukową prezentuje w przystępny sposób, na odpowiednim poziomie szczegółowości. Duży plus to dotykanie tematu, o którym nadal raczej mniej niż więcej mówi się w debacie publicznej. Niekonwencjonalnie, a przy tym nadal dobrze ustrukturyzowana lektura, która w poradnikowo‑reporterskim stylu wprowadza w tematykę czerpania z kontaktu z naturą tego, co najlepsze. Jeśli sięgasz chętnie po książki które wyjaśniają funkcjonowanie organizmu człowieka, hormonów, zdrowia, a także chętnie poznajesz przez nie otaczający świat to dobry tytuł dla Ciebie.

girlinthebooks Skórowska Natalia

Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu

Nie spodziewałam się, że ta książka zatrzyma mnie na dłużej. Sięgnęłam po nią z ciekawości, a skończyłam z głową pełną przemyśleń i ogromną ochotą, by jeszcze częściej zamieniać hałas codzienności na ciszę lasu. To jedna z tych lektur, które nie tylko dostarczają wiedzę ale przede wszystkim zmieniają sposób patrzenia na to, co mamy na wyciągnięcie ręki. "Las na receptę” Marka Michalskiego to lektura, która przypomina o czymś, o czym w pędzie życia tak często zapominamy - że natura potrafi leczyć, wyciszać i przywracać wewnętrzną równowagę. Autor w przystępny sposób pokazuje jak ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ma kontakt z lasem. Nie znajdziemy tu trudnego, naukowego języka ani suchego wykładu. Zamiast tego dostajemy fascynującą opowieść opartą na badaniach, własnych doświadczeniach autora oraz rozmowach ze specjalistami z różnych stron świata. Dzięki temu nawet osoby, które wcześniej nie słyszały o kąpielach leśnych bez problemu zrozumieją, na czym polega ich fenomen. Urzekające jest to, że ta książka przede wszystkim zachęca do zatrzymania się. W świecie pełnym pośpiechu, obowiązków i nieustannego natłoku bodźców autor przypomina, że czasem najlepszym lekarstwem jest zwyczajny spacer między drzewami. Uczy uważności, wsłuchiwania się w dźwięki natury i dostrzegania rzeczy, które na co dzień mijamy obojętnie. "Las na receptę", to również książka pełna nadziei. Pokazuje, że nawet trudne życiowe doświadczenia mogą stać się początkiem czegoś dobrego, jeśli tylko pozwolimy sobie zwolnić i odzyskać kontakt z naturą i że sobą. Bardzo spodobało mi się połączenie reportażu, osobistych refleksji i rzetelnej wiedzy naukowej. Wszystko zostało przedstawione w lekki, momentami pełen humoru sposób, dzięki czemu kolejne strony czyta się z prawdziwą przyjemnością. Atutem są także praktyczne wskazówki i ćwiczenia, które można wykorzystać od razu podczas zwykłego spaceru. To książka, która przypomina nam jak niewiele potrzeba, by zadbać o własny dobrostan. Czytając tę książkę, wielokrotnie uśmiechałam się do własnych myśli. Jestem szczęściarą, bo mieszkam blisko lasu i mogę korzystać z jego kojącej mocy niemal każdego dnia. Kocham spacery wśród drzew, uwielbiam zatrzymać się na chwilę, oprzeć dłoń o pień, wsłuchać się w szum liści i po prostu odetchnąć pełną piersią. W lesie zawsze łatwiej mi się myśli, odzyskuję spokój i nabieram dystansu do codziennych spraw. Dlatego też temat kąpieli leśnych, który stanowi serce tej książki zainteresował mnie szczególnie. Po lekturze wiem, że to dopiero początek mojej przygody z tym zagadnieniem i z pewnością będę chciała zgłębić je jeszcze bardziej. "Las na receptę” to piękna, mądra i niezwykle wartościowa książka. Polecam ją każdemu, kto czuje się zmęczony codziennym pędem, szuka wyciszenia albo po prostu chce lepiej zrozumieć, dlaczego kontakt z naturą działa na nas tak kojąco. Po tej lekturze naprawdę ma się ochotę odłożyć telefon, wejść między drzewa i po prostu... odetchnąć. 

poczytane_betsyd Durka Elżbieta

Połączeni miłością. #1. Związani umową

<Czytujecie romanse polskich autorów?> Ja mam z nimi delikatny problem. Jeśli mam wybór i pole manewru, zdecydowanie częściej sięgam po twórczość zagranicznych pisarzy. Postanowiłam jednak, że pora to zmienić i tak trafił w moje ręce pierwszy tom serii „Związani umową”, opowiadającej o siostrach La Rosa. Ich ekscentryczny ojciec zapisał w testamencie, że każda z nich ma poślubić wskazanego przez niego mężczyznę. W przeciwnym razie stracą rodzinną firmę. Brzmi szalenie, ale może ojciec wiedział o swoich córkach więcej niż one same? Napiszę Wam jedno: choć tej książce nie brakuje mankamentów, zostałam wciągnięta w tę historię. Ba! Nie mogę się doczekać, aż poznam losy pozostałych sióstr La Rosa. Motyw aranżowanego małżeństwa jest już dość mocno wyeksploatowany. Z jednej strony może nas dziwić, ale przecież po cichu funkcjonuje nie tylko w egzotycznych dla nas kulturach. Wielkie firmy chcą utrzymać swoje wpływy, władzę i bogactwo, a w takich układach miłość nie zawsze musi iść w parze z małżeństwem. Ono samo staje się kolejnym kontraktem - chłodną transakcją. Największym atutem powieści Moniki Kondas jest to, że ciągle coś się w niej dzieje. Bohaterowie napotykają kolejne przeszkody, a liczne wzmianki o siostrach La Rosa skutecznie podsycają ciekawość przed następnymi tomami. Do czego mogłabym się przyczepić? Zabrakło mi emocji, pogłębienia rodzącej się między bohaterami relacji oraz bardziej rozbudowanych charakterów. Zdecydowanie zbyt szybko przeszli od niechęci do zakochania. Mimo wszystko mam wrażenie, że z każdą kolejną książką autorki może być tylko lepiej. Monika Kondas potrafi utrzymać uwagę czytelnika i tworzy historie, które naprawdę chce się śledzić. Oby tak dalej!

moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com Klaudia Kasznicka