Recenzje
5 fundamentów skutecznej komunikacji. Asertywność, relacje i sztuka dialogu
❓️Ile razy po jakiejś rozmowie wyrzucasz sobie, że powinieneś być bardziej asertywny? Pewnie u wielu z nas zdarza się to często. Asertywność to ważna cecha, która pozwala nam tak prowadzić rozmowę, aby nie stać się ani uległym jej uczestnikiem ani tyranem narzucającym się rozmówcy. Tylko jak tego dokonać? Książka oparta jest na zasadach i radach opracowanych przez Dale'a Carnegie, niekwestionowanego autorytetu w dziedzinie rozwoju osobistego, którego twórczość ma już sto lat. Podczas lektury dowiadujemy się więcej o pięciu obszarach, które są niezwykle ważne w skutecznej komunikacji. Są to: budowanie relacji, ciekawość, komunikacja, ambicja oraz rozwiązywanie konfliktów. Każdy rozdział zakończony jest ćwiczeniami, które mają pomóc nam wdrażać poznaną wiedzę w naszą codzienną komunikację. Czy znajdziemy w tej książce coś nowego? To zależy… od naszej wiedzy, naszych umiejętności i potrzeb. Z pewnością dlatego osób, które są już po kilku lekturach w tej tematyce, ta konkretna może wydawać się mało odkrywcze, jednak dla osoby dopiero poznającej ten temat, będzie to dobra książka dająca konkretne pomysły i przykłady. Z treści dowiemy się m.in. jak skłonić rozmówcę do większej otwartości w rozmowie, jak konkretnie wyrażać swoje zdanie i pomysły, czy też jak skutecznie formułować swoje cele, aby zmaksymalizować możliwość sukcesu. Poznamy także cztery typy osobowości, etykietę konwersacji czy też techniki perswazji stosowane w sprzedaży. Choć treść książki i podawane w niej przykłady opierają się głównie na relacjach biznesowych, myślę że znaczną część tych umiejętności możemy z powodzeniem stosować również w życiu prywatnym, zwłaszcza jeśli do tej pory czuliśmy się w rozmowie przytłoczeni przez rozmówcę.
Córka psychopaty
Bardzo polubiłam się z twórczością autorki, a dylogia Psychopata stała się jedną z moich ulubionych. Jednak jak widać dylogia zmieniła się poniekąd w trylogię, choć ten ostatni tom można czytać bez znajomości wcześniejszych części, bo to inna historia choć powiązana. Ogólnie rzecz biorąc nie lubię i mało kiedy sięgam po tego typu kontynuacje, kiedy to do głosu wkracza nowe pokolenie, ale wyjątki oczywiście są, a tutaj nie potrafiłam sobie odmówić. Dark romans, pełen trudnych tematów, akcji, złożonych relacji, chęci zemsty i z nutką spicy. Layla jest jedynymi dzieckiem Julii i Michaela. Dziewczyna dokładnie wie, że jest dzieckiem mafii, rodzice niczego przed nią nie ukrywali, a ojciec nauczył ją wszystkiego czego powinna wiedzieć, by być bezpieczną. Layla wyrosła na kobietę silną, odważną, pewną siebie i niezależną. Jej sposób bycia sprawia, że ciężko nawiązuje relacje i przyjacielskie. Po kolejnych rozczarowaniach, postanawia coś zmienić, za namową koleżanki zmienia image, a przez to poznaje ciekawego chłopaka, który jest przeciwieństwem tych, z którymi dotąd się spotykała. Plan działa, jednak Benjamin tylko z pozoru jest grzecznym chłopcem, o czym Layla dowiaduje się w nieprzyjemny sposób. Zabierając się do czytania, bałam się, bo wiele tego typu kontynuacji mi po prostu nie siadło, przez co ograniczyłam je do minimum, tutaj jak bardzo chciałam poznać historię Layli, to tak samo mocno bałam się, że się rozczaruję, że gdzieś ten sentyment do pierwszych tomów zepsuje mi dobra zabawę, i początkowo tak też troszkę było, bo nie mogłam się wkręcić w historię. Jednak to dość szybko się zmieniło i po kilku rozdziałach fabuła nabrała rozpędu, pojawiły się intrygi, manipulacje, szantaże, sytuacje wymagające konkretnych kroków, pojawiają się pierwsze wątpliwości jak i podejrzenia, gdzieś tam ta fabuła staje się coraz bardziej złożona i mroczna, im dalej tym ciekawiej, może nie intensywnie, ale za to czuć coraz większe napięcie. Fabularnie było rewelacyjnie, dokładnie tak jak lubię. Było mrocznie, momentami ciężko, czasami brutalnie, pojawiły się wątki dotyczące zemsty, bolesnej przeszłości, tajemnic, manipulacji, szeroko rozumianej przemocy, pojawiły się mocne elementy dark romansu, ale też jakaś nutka nostalgii, czy jakiegoś uroku czy romantyzmu, może to za mocne słowa, no ale coś tam na pewno w takowym stylu znajdziecie w tej powieści. Książka nawiązuje do wydarzeń z pierwszych tomów, ogólnie cała historia Layli jest bardzo podobna do historii jej rodziców, jeśli czytaliście to znajdziecie powiązania, a jak nie czytaliście, to możecie poczuć chęć by dowiedzieć co wydarzyło się wcześniej. Powiązania są widoczne, ale nawet nie znając tych wcześniejszych wydarzeń nie powinniście mieć problemu z ogarnięciem tej historii, tyle ile musicie wiedzieć tyle dostaniecie i nawet jak byście wrócili do początków, to nie będzie to żadnym problemem. Moją największą bolączką byli oczywiście bohaterowie, na czele z Laylą. Początkowo autorka wykreowała ją na silną i niezależną kobietę, której nic nie jest straszne, a ona jest przeszkolona i gotowa na wszystko, jednak ten mit dość szybko został obalony i odbiór tej postaci diametralnie się zmienił, przez co ubolewam, bo chciałam tej silnej babki, a wyszło jak wyszło. Starsze pokolenie również nieco mnie rozczarowało, że tak powiem zdziadziało, no ale mieli prawo, a ta historia już ich tak bardzo nie dotyczy. Moim faworytem w tej książce stał się Beniamin, choć nie popieram wszystkich jego działań, i nie raz miałam ochotę kolesiowi spuścić łomot, był najlepszym bohaterem tej powieści, ale jak wiecie ja lubię psycholi, więc mimo wszystkich czerwonych flag, uwielbiam go. Książka moim zdaniem świetna, dobrze się przy niej bawiłam, w momencie w którym fabuła mnie wciągnęła to dosłownie przepadłam i przeczytałam ciągiem bez odkładnia, bez przerw, bez popijania kawy, która zdążyła ostygnąć, ale w sumie nie była potrzebna, bo lektura dostarczyła mi takich wrażeń i emocji, że zastanawiałam się nad zaparzeniem meliski. Co ja wam mogę powiedzieć? Czytajcie, bo naprawdę warto, nawet jak nie znacie pierwszych tomów, zakochacie się w tej serii. Ja ją szczerze uwielbiam i przypuszczam, że jeszcze nie raz do niej wrócę.
The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)
To była KATASTROFA. (Jego mała katastrofa 😋🫢) Mamo, ja chcę Ali Hazelwood! Ale mamy Ali Hazelwood domu! Ali Hazelwood domu, czyli "The STEM"! Był zabawny siłacz i fanka cmentarzy w "The ASMR", czas więc na strażaka i naukowczynię!😊 "Jordan Hope Lane jest nie tylko katastrofą, lecz także kompletną świruską. Niepokoi mnie tylko to, że bardzo podoba mi się takie zestawienie." Jordan wraca do rodzinnego miasta po kompletnej klęsce na Harvardzie, gdzie pewne jej odkrycia nie spodobały się pewnym mężczyznom o kruchym ego. Choć kocha Rochester, nie wie, co teraz zrobi, na pewno jednak zamierza dalej pracować nad swoim artykułem. Pierwszą istotą, jaką spotka w miasteczku, będzie kot. Drugą - osoba, której nie chciała aż tak szybko spotkać. Sąsiad i strażak zarazem, który ratuje ją z wypadku spowodowanego przez wcześniej wymienioną istotę. Och, nie zapomnijmy wspomnieć, że Cassidy to też jej nastoletnia miłość... i samotny ojciec... i prawdziwy przystojniak... i (nie)umiejętny włamywacz... 🫢 On wie, że pojawienie się Jordan w sąsiedztwie to ogromne kłopoty, ale początkowo nie zdaje sobie sprawy, że nie tylko takie fizyczne, grożące różnymi wybuchami itp. To też kłopoty dla jego biednego, samotnego serca.😉 A przecież już jedna zbyt ambitna kobieta go zostawiła, nie może pozwolić sobie na zbytnie zbliżenie się do drugiej. Prawda?😋 Ten autorski duet to gwarancja dwóch rzeczy: humoru i green flagów. Było więc bardzo zabawnie i lekko, mega uroczo i słodko, a to wszystko wrzucone w typowe małe miasteczko, gdzie wszyscy wszystko wiedzą, swatki działają 24 na dobę, a atmosfera zaprasza i sprawia, że chce się zostać.😊 Bardzo podobało mi się też to nawiązanie do Ali Hazelwood i sama tematyka naukowa. Z tego co wiem, autorki nie są po godzinach naukowczyniami, jak Hazelwood, ale mimo to odwaliły kawał dobrej roboty pod względem researchu i na moje (też nie naukowe) oko, wszystko było spójne i sensowne. Nie można też nie wspomnieć o małej bohaterce, która na pewno skradnie Wasze serca, możliwe że równie mocno, co jej tata.😁 No i wchodzimy w jesieniarski klimat! Yay!🥰 Jeśli jeszcze nie wiecie, co przeczytać we wrześniu, to będzie idealna lektura.😊 Może nie była jakoś wybitnie zaskakująca, nie będziecie potykać się o plot twisty, a główna przeszkoda (i jej rozwiązanie) w związku Cassa i Jordan były do przewidzenia, nie odebrało mi to jednak przyjemności z czytania. Kilka razy się wzruszyłam, wiele razy się zaśmiałam, a i z zaciekawieniem obserwowałam różnorodność postaci, jakie autorki w tej małej mieścinie stworzyły. Bardzo fajna była postać mamy Jordan, wspomniana już wcześniej Zara, czy nawet eks Cassa. Jeśli macie akurat ochotę na taki słodki i zabawny romans, niepozbawiony też iskier i smutniejszych momentów, koniecznie sięgnijcie po "The STEM - Smart-Tempting-Entirely-Mine".🧡 7,5/10🎃
Nieplanowany układ
Bardzo lubię książki Zuzi i choć nigdy nie jestem z nimi na bieżąco, to zawsze z ogromną chęcią zabieram się za czytanie kolejnej gdy tylko nadarzy się taka okazja, lub gdy w końcu znajdę na to czas. Byłam ciekawa „Nieplanowanego układu” bo bohaterów mogliśmy już trochę poznać w „Małej Charlie 2” i choć powiem wam, że nie jestem ogromną fanką motywu friends to lovers, autorce wyszedł świetnie! Zuzia pisze swoje książki, w tak świetny sposób, że zawsze czytam je na raz, i niezależnie czy będą miały z 300 czy 400 stron, przeczytanie ich zajmuje zawsze mało czasu, a to dzięki niesamowicie lekkim stylu pisania, który jednocześnie na maxa angażuje czytelnika i po prostu chce się czytać rozdział za rozdziałem, aby dowiedzieć się co jeszcze się wydarzy. Sam pomysł na fabułę, też był niezły i tak jak wspomniałam wcześniej, nie jestem ogromną fanką friends to lovers, ale w połączeniu z układem i friends with benefits wyszła tutaj świetna historia, którą czytałam z ogromną przyjemnością! Autorka pisze zawsze naprawdę fajnych bohaterów, każdy z nich jest inny i każdy na swój sposób wyjątkowy. Cami jak i Bryana mieliśmy okazję poznać już w poprzednich tomach i nie ukrywam byłam ciekawa czy ich drogi się jakoś połączą. Na początku była to tylko relacja bez zobowiązań, później ta dwójka się do siebie zbliżyła i kobieta wyznała, że marzy o dziecku, chce stworzyć rodzinę, której nigdy nie miała, a Bryan, choć twierdzi, że nie jest się w stanie zakochać, chce spełnić jej marzenie. Ich relacja była na pewno na swój sposób specyficzna, ale czytało mi się o tej dwójce dobrze, nie zabrakło momentów gdy zakręciła mi się łezka w oku, ale takich gdy nie mogłam przestać się śmiać.
Nieplanowany układ
Są takie romanse, w których bohaterowie mają dokładnie rozpisany plan na życia. Potem pojawia się jedna osoba, która skutecznie ten plan burzy. Właśnie z takim chaosem mamy do czynienia w tej książce. Camilla ma 31 lat, świetną karierę i bardzo konkretną wizję przyszłości. Chce miłości, rodziny i dziecka, dlatego próbuje poukładać swoje życie niemal jak zawodowy projekt. Wszystko byłoby pięknie, gdyby na jej drodze ponownie nie pojawił się Bryan. Mężczyzna, z którym łączy ją wspólna przeszłość i który zdecydowanie nie należy do fanów stałych związków. Ich „układ” od początku wydaje się pomysłem, który prędzej czy później musi wymknąć się spod kontroli. Ich relacja została świetnie napisana. Dostajemy dużą ilość przekomarzania, chemii, humoru. Stopniowego odkrywamy wraz z bohaterami, że granica między przyjaźnią a czymś znacznie głębszym potrafi być naprawdę cienka. Doskonale zostały przedstawione uczucia Camilli, jej pragnienia i wątpliwości. To kobieta, która próbuje kontrolować przyszłość, bo bardzo boi się, że coś ważnego może ją ominąć. Bryan z kolei jest jej całkowitym przeciwieństwem. Pozornie jest zdystansowany i niechętny zobowiązaniom. Jednak z czasem pokazuje zupełnie inną twarz. To, co szczególnie doceniam, to fakt, że pod lekką, romantyczną historią kryje się temat presji związanej z wiekiem, związkiem, macierzyństwem. Nie jest to historia, która zaskoczy mnie każdym kolejnym wydarzeniem, ale też nie tego od niej oczekiwałam. To lekki, zabawny romans. Idealny na wieczór, kiedy chcecie dostać trochę chemii, humoru, spicy momentów i bohaterów, których relacja rozwija się krok po kroku. Pragnę również pogratulować za przepiękne wydanie. Nie tylko grafika mnie zauroczyła ale też jakość książki. Cudownie grube kartki o pięknym zapachu książki. Tak rzadko już spotykane. Zdecydowanie polecam 🩵