Recenzje
Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą
Od czasu do czasu lubię sięgać po książki poruszające temat różnic między ludźmi. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy w moje ręce trafił tytuł „Każdy z nas gra w inną grę” autorstwa Emilii Nadratowskiej - Cząby i Marcina Cząby. Autorzy przedstawiają dziewięć typów osobowości, opisują ich mocne strony, ale również martwe punkty, które wpływają na relacje z innymi ludźmi. Jak sami podkreślają, wszystkie opisy zostały uproszone, dzięki czemu całość czyta się bardzo przyjemnie, a zawarta w książce wiedza jest bardzo przystępna. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę po otrzymaniu lektury, była jej grubość. Mimo że jest dość obszerna, czyta się ją naprawdę sprawnie. Oprócz dziewięciu typów osobowości, poznałam kilka psychologicznych pojęć, takich jak inflacja ego, zranienie narcystyczne albo tzw. Okno Johari. Najtrudniej było mi określić, którym typem osobowości jestem. Podczas lektury miałam wrażenie, że odnajduję w sobie cechy każdego z nich. Zresztą autorzy już na początku książki zaznaczają, że przedstawione opisy nie są sztywnymi ramami, lecz pewnym spektrum cech. Gdybym jednak miała wskazać jeden typ, to chyba najbliżej mi do Marzycielki, czyli typu Dramatycznego. Była to bardzo ciekawa lektura, dlatego jeśli lubicie książki o takiej tematyce, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3
Uwielbiam książki od Paisley i sięgam po nie w ciemno. Kocham klimat, który ona tworzy oraz bohaterów bo ich nie da się nie lubić. Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki na stronie wydawnictwa to od razu wiedziałam że ją muszę mieć na swojej półce. Kowbojski romans, małe miasteczko, szeryf, samotny ojciec i przypadkowy ślub w Las Vegas? Nie potrzebowałam niczego więcej, żeby wiedzieć, że muszę ją przeczytać. Wciągnęłam się w tę historię już od pierwszych rozdziałów. Z każdym kolejnym tylko bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej i naprawdę ciężko było mi ją odłożyć. Ponownie przepadłam w świecie stworzonym przez Paisley i bardzo szybko poczułam się tak, jakbym wróciła do dobrze znanego miejsca. Laurel Creek ma w sobie coś takiego, że po prostu chce się tam zostać na dłużej. Ten klimat rancza, małego miasteczka i społeczności, w której wszyscy się znają, totalnie mnie kupił bo uwielbiam takie klimaty. Jednym z największych plusów tej historii byli oczywiście bohaterowie. Ginger polubiłam praktycznie od razu. Jest pełna energii, ma charakter i nie boi się zawalczyć o życie, którego naprawdę chce. Mimo że pochodzi z wpływowej rodziny i przez długi czas musi mierzyć się z oczekiwaniami innych, nie jest bohaterką, która pozwala wszystkim sobą kierować. Chce podejmować własne decyzje i żyć na swoich zasadach, a ja naprawdę mocno jej kibicowałam. Bardzo podobało mi się też to, że Ginger nie została przedstawiona jako idealna. Popełnia błędy, czasami działa pod wpływem emocji i nie zawsze wie, jak poradzić sobie z tym, co dzieje się wokół niej. Właśnie dzięki temu wypada tak naturalnie i łatwo można się do niej przywiązać. Miała w sobie jednocześnie dużo siły i wrażliwości, a takie połączenie zawsze bardzo dobrze mi się czyta. A Cole? Ja naprawdę mam słabość do takich bohaterów. Szeryf, kowboj, samotny ojciec i mężczyzna, który zrobi wszystko dla swojej córki? Paisley doskonale wiedziała, co robi tworząc go. Cole od samego początku skradł moje serce. Jest odpowiedzialny, opiekuńczy i bardzo rodzinny, ale jednocześnie nie brakuje mu charakteru. Na co dzień stara się zachowywać rozsądnie i pilnować swojej reputacji, dlatego jego spontaniczny ślub z Ginger jest jeszcze bardziej zabawny. Najbardziej kupiło mnie jednak to, jak Cole traktował Ginger. Nie próbował jej kontrolować ani podejmować za nią decyzji. Widział w niej znacznie więcej niż tylko córkę wpływowego polityka i pozwalał jej być sobą. Oczywiście nie zawsze wszystko między nimi układało się idealnie, ale nawet wtedy czułam, że naprawdę im na sobie zależy. Cole to zdecydowanie jeden z tych bohaterów, przy których można jednocześnie wzdychać i zastanawiać się, gdzie znaleźć takiego człowieka w prawdziwym życiu. Relacja Ginger i Cole’a była dla mnie najlepszą częścią tej książki. Od początku czuć między nimi chemię, ale nie opiera się ona wyłącznie na fizycznym przyciąganiu. Bardzo dobrze czytało mi się ich rozmowy, przekomarzanie i wszystkie momenty, w których powoli zaczynali zdawać sobie sprawę, że ich małżeństwo może znaczyć dla nich znacznie więcej, niż początkowo zakładali. Motyw przypadkowego ślubu w Las Vegas został tutaj wykorzystany naprawdę świetnie. Zamiast szybko pozbyć się problemu, bohaterowie muszą zmierzyć się z konsekwencjami tego, co zrobili, a jednocześnie ukrywać prawdę przed ludźmi, którzy zdecydowanie nie powinni się o niej dowiedzieć. Prowadzi to do wielu zabawnych sytuacji, ale też pozwala Ginger i Cole’owi spędzać ze sobą więcej czasu i lepiej się poznać. Uwielbiałam obserwować, jak ich relacja stopniowo się zmieniała. Początkowo próbują przekonać samych siebie, że to, co wydarzyło się w Vegas, było tylko jednym szalonym błędem. Z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej widać jednak, że żadne z nich nie potrafi już traktować tego małżeństwa jak czegoś zupełnie nieważnego. Pojawiają się uczucia, zazdrość, troska i coraz większe przywiązanie, a ja tylko czekałam, aż w końcu przestaną udawać, że nic między nimi nie ma. Ogromnie spodobała mi się również relacja Ginger z córką Cole’a. Takie wątki bardzo łatwo można przedstawić zbyt słodko albo sztucznie, ale tutaj wszystko rozwijało się naprawdę naturalnie. Ginger nie próbowała nikogo zastępować ani na siłę zdobywać sympatii dziewczynki. Po prostu była obok, dawała jej uwagę i traktowała ją z ogromnym ciepłem. Te sceny należały do najbardziej uroczych momentów całej książki. Paisley po raz kolejny świetnie połączyła romans z rodzinnymi wątkami. Bardzo lubię to, że w jej książkach główni bohaterowie nie funkcjonują w pustce. Wokół nich są bliscy, przyjaciele i mieszkańcy miasteczka, którzy mają własne charaktery i dokładają coś do całej historii. Dzięki temu Laurel Creek naprawdę żyje, a ja podczas czytania miałam wrażenie, że znam tych ludzi i obserwuję ich codzienność z bardzo bliska. Nie zabrakło również bardziej emocjonalnych momentów. Za lekkim i romantycznym klimatem kryją się rodzinne oczekiwania, presja, strach przed oceną oraz obawa przed wpuszczeniem drugiej osoby do swojego życia. Ginger musi w końcu zdecydować, czy nadal chce spełniać cudze wymagania, czy wybierze własne szczęście. Cole natomiast nie może myśleć wyłącznie o sobie, ponieważ każda jego decyzja wpływa również na jego córkę. To sprawiło, że ich historia była nie tylko romantyczna, ale miała też dużo więcej emocji. Bardzo podobały mi się dialogi. Były lekkie, zabawne i naprawdę czuć w nich chemię między bohaterami. Niektóre rozmowy sprawiały, że uśmiechałam się do książki, a inne wywoływały u mnie ogromne emocje. Paisley świetnie radzi sobie z budowaniem napięcia za pomocą drobnych gestów, spojrzeń i pozornie zwyczajnych rozmów. Czasami wystarczało jedno zdanie Cole’a, żebym całkowicie przepadła. Styl autorki po raz kolejny totalnie mnie kupił. Rozdziały mijają błyskawicznie, historia ani przez chwilę się nie ciągnie, a bohaterowie są tak dobrze przedstawieni, że bardzo szybko można się do nich przywiązać. „Miłość w galopie” miała wszystko, czego oczekiwałam od dobrego kowbojskiego romansu. Był klimat rancza, małe miasteczko, dużo rodzinnych momentów, humor, emocje i relacja, której kibicowałam od samego początku. Do tego Cole, który spokojnie może dołączyć do grona moich ulubionych książkowych mężczyzn. Dla mnie to kolejna świetna książka Paisley Hope, która tylko przypomniała mi, dlaczego tak bardzo uwielbiam jej historie. Podczas czytania śmiałam się, wzruszałam, kibicowałam bohaterom i zdecydowanie zbyt mocno przywiązałam się do Cole’a. To ciepły, zabawny i pełen chemii romans, przy którym można po prostu świetnie spędzić czas. Jeśli lubicie kowbojskie historie, opiekuńczych bohaterów i małomiasteczkowy klimat, naprawdę polecam dać jej szansę.
Sprzedana diabłu. Królowie mafii #1
🖤👑 Sprzedana diabłu autorstwa Michelle Heard to romans mafijny, który od pierwszych stron wciąga do świata pełnego niebezpiecznych układów, zdrady i walki o przetrwanie. Historia rozpoczyna się mocnym akcentem, ponieważ główna bohaterka zostaje pozbawiona możliwości decydowania o własnym losie i staje się kartą przetargową w rozgrywce prowadzonej przez ludzi, dla których władza i pieniądze znaczą więcej niż rodzinne więzi. Michelle Heard umiejętnie buduje napięcie, pokazując brutalne realia mafijnego świata, w którym każda decyzja niesie za sobą konsekwencje, a zaufanie jest luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić. Już od początku czuć, że nie będzie to lekka historia, lecz pełna emocji opowieść o sile charakteru i próbie odnalezienia siebie w rzeczywistości rządzącej się własnymi zasadami. 🖤👑 Największą siłą książki są bohaterowie. Vittoria wzbudza sympatię niemal od pierwszych stron, ponieważ mimo trudnego położenia nie traci całkowicie swojej odwagi i godności. Została postawiona w sytuacji, na którą nie miała żadnego wpływu, jednak nie pozwala, by wydarzenia całkowicie odebrały jej własny głos. Michelle Heard dobrze ukazuje jej wewnętrzne rozterki, strach oraz stopniowe odnajdywanie siły do stawiania czoła kolejnym wyzwaniom. Angelo natomiast początkowo wydaje się uosobieniem bezwzględności. Trudno go polubić, ponieważ jego decyzje często budzą sprzeczne emocje, jednak wraz z rozwojem fabuły autorka odsłania kolejne warstwy jego osobowości, dzięki czemu staje się znacznie bardziej złożoną postacią. 🖤👑 Relacja między głównymi bohaterami rozwija się na tle nieustannego napięcia i braku zaufania. To nie jest historia oparta na prostym uczuciu, lecz na stopniowym poznawaniu drugiego człowieka, którego początkowo postrzega się wyłącznie jako wroga. Michelle Heard pokazuje, że nawet w świecie pełnym przemocy i bezwzględnych reguł mogą pojawić się uczucia komplikujące wszystko, co do tej pory wydawało się oczywiste. 🖤👑 Dużym atutem powieści jest klimat. Mafijne struktury, walka o wpływy oraz ciągłe poczucie zagrożenia sprawiają, że historia ani na chwilę nie zwalnia tempa. Michelle Heard tworzy świat, w którym lojalność bywa wystawiana na próbę, a zdrada może nadejść z najmniej oczekiwanej strony. Mimo że fabuła zawiera wiele mrocznych momentów, autorka potrafi zachować równowagę między dynamiczną akcją a bardziej emocjonalnymi scenami. Dzięki temu książka nie opiera się wyłącznie na dramatycznych wydarzeniach, ale pozwala również lepiej zrozumieć motywacje poszczególnych bohaterów. ㅤ 🖤👑 Styl Michelle Heard jest prosty, płynny i bardzo przystępny, co sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko. Rozdziały skutecznie zachęcają do poznawania kolejnych wydarzeń, a liczne zwroty akcji utrzymują zainteresowanie niemal do samego końca. Nie zabrakło również momentów bardziej wzruszających, które dobrze równoważą brutalniejsze fragmenty historii. Można odnieść wrażenie, że niektóre wątki zasługiwały na nieco większe rozwinięcie, ponieważ świat przedstawiony przez autorkę ma ogromny potencjał i aż prosi się o jeszcze głębsze poznanie jego zasad oraz bohaterów. ㅤ 🖤👑 Sprzedana diabłu to udane otwarcie mafijnej serii, które łączy mroczny klimat, wyrazistych bohaterów oraz historię pełną trudnych wyborów i silnych emocji. Michelle Heard stworzyła opowieść pokazującą, że nawet w świecie zdominowanym przez przemoc i władzę ludzie wciąż potrafią się zmieniać, a pierwsze wrażenie nie zawsze oddaje prawdziwą naturę człowieka. To propozycja dla czytelników, którzy lubią romanse osadzone w niebezpiecznym świecie mafii, pełne napięcia, tajemnic i emocjonalnych zwrotów akcji. Jeśli cenicie historie, które angażują od pierwszych stron i nie pozwalają łatwo odłożyć książki, ta powieść z pewnością zasługuje na uwagę.
Titek poznaje przedszkole
Cześć, Bohatera dzisiejszej książki doskonale znają wszyscy, którzy dzielnie odwiedzają mój profil i śledzą nasze czytelnicze polecajki. Przed Państwem Titek! Moje małe marzenie w końcu się spełniło i doczekaliśmy się części poświęconej adaptacji przedszkolnej: „Titek poznaje przedszkole”. Titek pierwszy raz idzie do przedszkola i razem z jego rodziną będziemy towarzyszyć mu tym wydarzeniu. Dlaczego tak bardzo ujęła mnie ta pozycja? Bo przeprowadza malucha (a właściwie także jego rodziców) przez ten proces krok po kroku. Mamy wspólne przygotowanie plecaka, wspólne szykowanie się do wyjścia, spacer do przedszkola i czułe pożegnanie z rodzicem, oprowadzenie po nowej Sali. Wszystkie te zabiegi realnie zmniejszają lęk przed nieznanym. Jako psycholog pracujący z dziećmi (i mama, która niejedno przedszkolne pożegnanie ma za sobą!) z pełnym przekonaniem twierdzę, że to jedna z najlepszych pozycji wspierających proces adaptacji na rynku. Oswojenie rutyny i pokazanie, co dokładnie wydarzy się po kolei, daje maluchowi ogromne poczucie przewidywalności. Jak zawsze znajdziecie tu także idealne zachowanie rodzica, który wierzy w swoje dziecko, rozumie jego emocje i wspiera w rozwoju. Także nauczyciel jest pokazany jako ten sprzyjający dziecku. Co mi się podoba, nie unikamy w tej książce trudnych emocji, jest smutek i lęk (rozstanie z mamą, przewrócenie się na placu zabaw). Cieszę się, że pokazano również dziewczynkę, która nie chce zjeść surówki i nauczycielkę, która to akceptuje. Kolejna sprawa, jak tylko zobaczycie te kolorowe ilustracje, pełne nasyconych barw, szczegółów, radosnej energii i takiego niepisanego poczucia bezpieczeństwa, to od razu poczujecie, że to wyjątkowa opowieść w świecie najmłodszych. Genialnym zabiegiem są tu też zadania, które angażują małego czytelnika. Dziecko nie tylko słucha, ale staje się aktywnym uczestnikiem historii. Mamy tu m.in. poszukiwanie czerwonego samochodzika, naśladowanie ruchów zwierząt (zobaczcie sami, jak chodzi słoń, a jak mała mrówka! ), śledzenie palcem trasy wycieczki. To świetnie rozładowuje napięcie i buduje bliskość. Na samym końcu czeka też coś dla rodziców, czyli zestaw praktycznych i bardzo empatycznych wskazówek dla rodzica, który przecież w tym szczególnym czasie również potrzebuje wsparcia i zaopiekowania swoich emocji. Pamiętajcie, że udana adaptacja nie zaczyna się na dzień przed pierwszym września. Jest to proces, który warto rozpocząć już teraz, na przykład właśnie podczas wspólnego, spokojnego czytania w domu.