Recenzje
Akademia piłkarska #3. Turniej Mistrzów
Seria „Akademia piłkarska” od początku miała jeden jasny cel-wciągnąć młodego czytelnika w świat futbolu, drużynowej rywalizacji i marzeń o wielkiej karierze. Trzecia część, „Turniej mistrzów „ podnosi stawkę, tu nie ma już miejsca na naukę podstaw, tu liczy się wynik, presja i charakter. Pytanie tylko czy autorowi udało się utrzymać świeżość i emocje, czy też seria zaczyna grać na przewidywalnych schematach? ⚽️ W trzecim tomie bohaterowie biorą udział w prestiżowym turnieju, który ma być prawdziwym sprawdzianem ich umiejętności. Drużyna mierzy się z coraz silniejszymi przeciwnikami, a na boisku, jak to w takich historiach, nie brakuje dramatów, napięcia i momentów zwątpienia. Poza meczami pojawiają się też wątki przyjaźni, rywalizacji wewnątrz zespołu i presji, jaka ciąży na młodych zawodnikach. To wszystko czyta się szybko i przyjemnie, bo akcja jest dynamiczna, a mecze opisane są w sposób, który może naprawdę wciągnąć młodego fana piłki nożnej. ⚽️ Największą siłą książki wciąż jest tempo i przystępność. Autor dobrze wie, do kogo pisze, język jest prosty, dialogi naturalne, a wydarzenia podane w sposób, który nie nudzi. Sceny meczów są emocjonujące i łatwe do wyobrażenia, co jest kluczowe w tego typu literaturze. Na plus można też zaliczyć to, że bohaterowie nie są całkowicie jednowymiarowi, pojawiają się momenty zwątpienia, błędy, konflikty. To sprawia, że młody czytelnik może się z nimi utożsamić. ⚽️ Jako trzeci tom serii, „Turniej mistrzów 3” najlepiej sprawdzi się dla tych, którzy już są „wkręceni” w świat Akademii. Nowy czytelnik pewnie się odnajdzie, ale nie wyciągnie z tej historii tyle, co ktoś, kto zna wcześniejsze wydarzenia. To solidna, szybka i przyjemna książka dla młodszych fanów piłki nożnej. Dostarcza emocji, dobrze oddaje atmosferę rywalizacji i pokazuje, że sukces to nie tylko talent, ale też praca i współpraca.
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
„Frenemy...” to książka o więziach rodzinnych, nadużywaniu władzy, niskim poczuciu własnej wartości, pierwszych poważnych decyzjach, sile przyjaźni oraz ambicjach i tajemnicach. Erika Monroe — pracowita i ambitna uczennica liceum. Dziewczyna marzy o tym, by studiować w Stanfordzie. Uwielbia chemię, uprawia lekkoatletykę i właśnie z tymi dwoma dziedzinami wiążę swoją przyszłość na prestiżowej uczelni. By osiągnąć swój cel, nastolatka musi bardzo się starać, mieć świetne oceny i nienaganną opinię. Dodatkowo presja, którą odczuwa w domu, ma na nią zły wpływ. Erika nieustannie porównuje się do swojej starszej siostry i żyje w jej cieniu. Nie łatwo zaimponować matce, która ciągle wychwala starszą, idealną córkę. Na szczęście dziewczyna ma przyjaciółkę Miko, obie się wspierają w trudnych chwilach oraz spędzają razem wolny czas. Nikt inny nie zna Eriki tak jak Miko, która jest powierniczką jej tajemnic. Chase Thatcher — tajemniczy chłopak z garstką przyjaciół, którzy znają go nieco lepiej od pozostałych uczniów. To oni wiedzą o jego przeszłości i akceptują go takim, jaki jest. Nastolatek spotyka się z dziewczynami, ale nie angażuje się w relacje z nimi. Chase ze względu na swoją przeszłość ma trudności z zaufaniem i obdarza nim tylko nielicznych. Ten chłopak ma dwa oblicza — bad boy w szkole, a poza jej murami wrażliwy, pracowity i czuły chłopak. Dlaczego nowa dyrektorka liceum postawiła sobie za cel pozbycie się Chase'a ze szkoły? Jaką rodzinną tajemnicę skrywa chłopak? Czy Erika podejmie właściwą decyzję? Chociaż czasy szkolne już dawno mam za sobą, to lubię czytać młodzieżówki, bo mam do nich sentyment. Przygody nastolatków ich pierwsze związki, szkolne i rodzinne problemy niejednokrotnie mnie mocno wciągały. W tym przypadku nie było inaczej, książka od początku mi się podobała, a główni bohaterowie przypadli mi do gustu. Dodatkowo intryga, w którą zostali uwikłani Erika i Chase sprawiła, że byłam ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń. Książka ma na okładce oznaczenie 16+ i właśnie dla takich czytelników będzie najciekawsza, bo będą mogli oni identyfikować się z bohaterami. Dla fanów młodzieżówek również może się ona okazać ciekawa. Jednak dla niektórych może być zbyt grzeczna, bo nie ma tutaj żadnych drastycznych ani hot scen. Podsumowując, książka mi się podobała, może nie trafi to mojego top 5 młodzieżówek, ale uważam, że miło spędziłam z nią czas, a historia Eriki i Chase'a była naprawdę ciekawa. Młodszym czytelnikom zdecydowanie polecam się z nią zapoznać.
Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka
Samoregulacja jest sposobem życia polegającym na wracaniu do równowagi oraz mądrym zarządzaniu sobą i swoimi emocjami. „Samoregulacja w praktyce” to książka, która rozkłada stres na czynniki pierwsze. Razem z nią zastanowimy się, co wywołuje w nas stres i co nas przytłacza, dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej, a potem nauczymy się ten spokój odzyskiwać. Autorka jest mamą trójki dzieci i swoją książkę kieruje głównie do rodziców. Zachowanie i nastrój rodzica w dużej mierze wpływa na dziecko i warto mieć tego świadomość. Ale nawet jeśli ktoś nie ma dzieci, ta książka może pomóc zrozumieć własny stres i lepiej sobie z nim radzić. Dzięki temu możemy budować lepsze relacje, funkcjonować bardziej optymalnie i po prostu lepiej o siebie zadbać. Zanim przejdziemy do ćwiczeń, dowiemy się jednak trochę o rozwoju dziecka. Autorka przedstawia rozwój mózgu, uczy, czym jest samoregulacja oraz pokazuje rolę opiekuna w życiu dzieci w różnym wieku. Wspomina też o wsparciu dla młodej mamy, o usypianiu, a także o wyzwaniach w przedszkolu i szkole oraz wielu innych ważnych kwestiach. W dalszej części dowiemy się, co może ukoić układ nerwowy i sprzyjać samoregulacji. W drugiej części książki, skierowanej już tylko do dorosłych, pojawiają się ćwiczenia i pytania do przemyślenia. Całość podzielona jest na cztery obszary samoregulacji: ciało, emocje, umysł i relacje. To nie jest książka, która rozwiązuje wszystkie problemy, ale daje dobry początek do refleksji i próby zmiany. Napisana jest lekkim, nienaukowym językiem i czyta się ją płynnie. Mamy wygodnie podzielone akapity, często pogrubione czcionki, tabelki i inne „upiększacze”, dzięki którym wygodnie się czyta. Dała mi do myślenia i uważam, że warto ją przeczytać.
Redemption of Sins
Bardziej emocjonalna i trochę cięższa klimatycznie, ale wciąga niesamowicie. Czuć te wszystkie emocje bohaterów i ich historię. Nie jest to lekka bajka, ale właśnie dzięki temu zostaje w głowie na dłużej. Fajna, jeśli masz ochotę na coś bardziej intensywnego