Recenzje
Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością
Każdy z nas jest inny, jednak są takie osoby dorosłe, które nie do końca odnajdują się w swoim życiu, działają w sposób niezrozumiały nawet dla siebie i nie potrafią tego zmienić. Często te osoby są bardzo produktywne w pracy zawodowej, po czym w domu wszystko leci im z rąk i przerastają ich nawet najmniejsze czynności, jak sprzątanie, a to wszystko może mieć jedną, ważną przyczynę. Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością to przewodnik, który moim zdaniem jest bardzo potrzebny, ponieważ może być on pierwszym krokiem do odkrycia przez niektóre osoby tego, czemu są inni. Autorka w bardzo ciekawy sposób podchodzi do tematu ADHD, wyjaśniając od samego początku, czym w ogóle jest to schorzenie, mamy to świetnie wytłumaczone w podpunktach, dzięki czemu można sobie zaznaczyć, co dotyczy nas, a co nie. Jednak kolejny rozdział jest równie ciekawy, a dotyczy on mody na ADHD, w świecie, gdzie aktualnie zaczyna się dużo o tym mówić, wiele ludzi zaczyna przypisywać swoje roztrzepanie temu, że na pewno mają to schorzenie. Wiadomo, że diagnostyka nie jest łatwa, ale też nadmierne przypisywanie sobie ADHD, może sprawić, że inni ludzie będą za bardzo lekceważyć osoby, które naprawdę na to cierpią. Tak, jak nie do końca przepadam za poradnikami, tak ten poznawałam z dużym zainteresowaniem, czytając różne typowe objawy ADHD, odnajdywałam tam siebie, ale pewnie sporo osób ma tak samo. Autorka pokazuje, że łatwiej wystawić diagnozę małemu, niesfornemu chłopcu, który jest po prostu energiczny niż dorosłemu, który jest mocno chaotyczny, a tak naprawdę z ADHD się nie wyrasta. Mamy tutaj też fajne podziały na kobiety i na mężczyzn, chociaż też wydaje mi się, że jednak kobiety łatwiej przyznają się do tego, że coś z nimi jest nie tak niż mężczyźni i one jednak idą w szerszą diagnostykę, a panowie próbują to ukryć. Uważam, że ten poradnik jest naprawdę owocem długiej pracy, zawiera on ogrom wiedzy wraz z tabelkami, przykładami oraz ćwiczeniami, dawno, żaden tak mnie nie zachwycił, jak ten. Jeżeli ktoś z was czuje się inny, to może jest właśnie klucz do uzyskania odpowiedzi na wasze pytania.
Czterech Ojców River Conway. Tom 3
Ciężko uwierzyć, że jesteśmy już na końcu naszej przygody z CORC. Wszystko się zmieniło od pierwszego tomu, a jednocześnie wciąż tyle rzeczy jest takich samych. Jak na przykład to, że cały czas czytając te książki czuję się jak w domu. Czuję się jakbym w pewien sposób dorastała razem z River. Zaczynając czytać te serie byłam w tym samym wieku co ona i na tym samym etapie skończyłam z nią również ostatni tom. Dodatkowo często widziałam w niej siebie.❤🩹 River to wrażliwa dziewczyna, widząca dobro nawet w najmniejszych rzeczach, tylko nie w sobie. Jej głowa przepełniona jest myślami, które powoli łamią ją od środka. Jednak dzięki pomocy jej najbliższych możemy zauważać zmiany, które sprawiają, że każdy dzień River staje się jaśniejszy. Mileno, kolejny raz złamałaś mi serce pisząc te dodatki. To było jak zrzucenie bomby w najmniej spodziewanym momencie. Ale jednocześnie wcale mi to nie przeszkadza, bo w historii River i jej rodziny, kocham każdy najmniejszy moment, nieważne jakie emocje we mnie wywołuje. Czy te dobre, czy też te mniej przyjemne. Russell my beloved. Przy każdej części powtarzam się, że jest on wielką chodzącą green flagą oraz postacią, którą chciałabym poznać w prawdziwym życiu, ale to prawda! ❤Jeśli miałabym czytać tylko o jednej parze do końca życia, prawdopodobnie wybrałabym właśnie jego i River. Są oni idealnym połączeniem łagodności, miłości i wyrozumiałości. Mimo trudności jakie ich spotykały na przestrzeni tych 3 tomów, za każdym razem umieli postawić na siebie.❤🩹 . Aż dziwnie jest mi pisać recenzję do ostatniej części serii, do której jestem tak przywiązana. Towarzyszy mi ona od tylu lat i fakt, że to już koniec, niesamowicie rozdziera mi serce. Długo przeciągałam napisanie recenzji, z tego powodu właśnie, że te pożegnanie jest dla mnie naprawdę trudne. Wierzę jednak, że nie raz wrócę jeszcze do ojców i paczki przyjaciół River.🤞 . Tak więc, jeśli szukacie książki o niesamowicie silnych więziach rodzinnych (nie tylko tych powiązanych genami), o przyjaźniach dla których nie ma granic a przy okazji lubicie wątki romantyczne, to CORC jest dla was obowiązkową lekturą! Z całego serca wam ją polecam i mam nadzieję, że pokochacie River równie mocno co ja. 🫶🏻
Milionerka i barman
Milionerka i barman. Roksana Zalewska. Wystarczyło jedno spojrzenie, by nie mogli o sobie zapomnieć. Zoe to córeczka bogatego tatusia. Miała wszystko czego zapragnęła. Wiedzie bogate życie razem ze swoim partnerem, chociaż ciężko go tak nazwać. Niby są razem, ale jednak osobno. Żyją własnym życiem, a kiedy trzeba razem wyjść to wychodzą. Tak toczy się życie kobiety, aż poznaję Oliviera pewnego barmana. Mężczyzna od razu wpada jej w oko. Mężczyzna jednak jest inny niż wszyscy. Ma za sobą ciężkie rozstanie i musi myśleć nie tylko o sobie. Olivier to z pewnością mężczyzna o którym marzy wiele kobiet. Pomógł przyjaciółce Zoe w klubie ze starciem z byłym, a potem odwozi kobiety. Chociaż Zoe użyła swojego wdzięku to mężczyzna okazał się dżentelmenem. To nie oznacza, że szybko o sobie zapomną. Zupełnie dwa różne światy. Zoe bogata córeczka, a Olivier samotny ojciec pracujący jako barman. Ich codzienne życie bardzo się różni. Zoe przy mężczyźnie staje się inna. Tym zaskoczyła nie tylko mnie. Potrafiła postawić wszystko na jedną kartę. Książka która potrafi zaskoczyć. Mamy tutaj również smutne wątki, które łamią serce. Ale czy ten związek może wszystko pokonać? Zwrot akcji, która zrobiła autorka zaskoczył i na pewno nie tylko mnie. Książka pokazuję jak ważna jest rozmowa. Ludzie powinni być ze sobą szczerzy, inaczej dzieje się jak dzieje. Książka bardzo mi się podobała i świetnie się czytało. Dla mnie to taka historia na jeden wieczór. Dziękuję, że mogłam ją poznać. Ocena: 4,5/5⭐
Przewodnik po uważności dla dzieci. Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z emocjami i budowaniu odporności psychicznej
„ Przewodnik po uważności dla dzieci” To książka, która w naturalny sposób wprowadza dzieci w temat uważności, bez patosu i bez trudnych pojęć. Czytając ją, miałam poczucie, że skupia się przede wszystkim na codziennych sytuacjach dobrze znanych dzieciom: emocjach, napięciu, zmęczeniu czy rozproszeniu. Autorka proponuje proste ćwiczenia i krótkie zatrzymania, które pomagają dziecku lepiej zauważać siebie i swoje reakcje. Wszystko jest podane spokojnie i z wyczuciem, tak aby uważność nie stała się obowiązkiem, ale czymś, co można wpleść w zwykły dzień. To książka, która sprzyja rozmowie i budowaniu większej świadomości emocji, zarówno u dzieci, jak i u dorosłych, którzy czytają ją razem z nimi.
W objęciach wroga. Spadkobiercy Spade Hotel #2
Slow burn czy fast burn? A może nie ma to dla was znaczenia? Dla mnie nie jest ważne to, w jakim tempie rozwija się romantyczna relacja między bohaterami. Większą uwagę przywiązuję do chemii i napięcia, jakie wokół nich emanują. „Nigdy wcześniej nie rozumiałam, co ludzie mieli na myśli, mówiąc, że czas jakby się dla nich zatrzymał. Osobiście dotąd doświadczałam jedynie skrajnie przeciwnego zjawiska; poczucia, że życie zdaje się mknąć zbyt szybko, a ja łapię się każdej sekundy, zdesperowana, by trwała dłużej. Ale tutaj, w tym korytarzu, wreszcie zrozumiałam. Bo wszystko inne zwyczajnie przestało istnieć. Byliśmy tylko my. Nasze pragnienie. Pasja. Żądza.” Jest to drugi tom serii „Spade Hotel”, ale można go również czytać jako oddzielną historię. Piórem Marni Mann zachwycałam się już kilka lat temu przy książce „Gdy zapada cisza”. Dlatego bardzo cieszę się, że jej twórczość ponownie zawitała na polski rynek wydawniczy, a ja mogłam upewnić się w przekonaniu, że mimo upływu czasu nadal jestem pod wrażeniem warsztatu pisarskiego, jaki ta autorka posiada. Książka z którą dziś do was przychodzę, opowiada o Rowan i Cooperze. Oboje są narratorami tej powieści, dzięki czemu czytelnik ma lepszy obraz na poszczególne wydarzenia. Ich znajomość od razu przybiera intymny charakter, a rozwój sytuacji jest dosyć intensywny. Mimo zastosowanego tu fast burn, nie brakuje elektryzującego napięcia między nimi oraz namacalnej chemii. Ponadto motyw enemies to lovers nadaje temu miłosnemu wątkowi sporą dozę pikanterii. Źródłem wrogości tu występującej jest pokoleniowy konflikt między rodzinami prowadzącymi konkurencyjne hotelarskie działalności. Nienawiść zapoczątkowana wiele lat temu, niesie za sobą szereg konsekwencji, trzymając w zanadrzu tajemnice, które mogą wywrócić do góry nogami życie wielu osób. Czy związek zapoczątkowany jedną niespodziewaną iskrą namiętności ma szansę przetrwać w świecie pełnym sekretów, niedopowiedzeń i zawiści? Uwielbiam sposób w jaki Marni Mann kreuje swoje postacie i prowadzi fabułę. Przechodzi z jednego rozdziału do drugiego tak płynnie, że ja najchętniej nie odkładałabym książki, do póki nie znalazłabym się na ostatniej stronie. Potrafi zaintrygować, zaciekawić, przenieść czytelnika w czasie i przestrzeni, oderwać od rzeczywistości. Mimo że ta książka należy do tych lżejszych, porusza również te trudniejsze tematy, co ja osobiście bardzo lubię i cenię w tego typu literaturze. Główni bohaterowie zmagają się z wewnętrznymi konfliktami, ceną jaką muszą zapłacić za podjęte decyzje. Czuć tu ten dreszczyk niepewności, magnetyzujące napięcie, wybuch różnorodnych emocji. Jedyne do czego mam zastrzeżenia, to sceny erotyczne. Nie przypadły mi zbytnio do gustu. Nie mam pojęcia, czym zostało to spowodowane, ponieważ w innej książce autorki zupełnie mi one nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie… Możliwe, że wpływ miał na to po prostu inny charakter historii, bądź jest to kwestia tłumaczenia. Trudno mi to jednoznacznie stwierdzić. Niemniej jednak powieść sama w sobie jest na tak wysokim poziomie, a na dodatek wciąga bez reszty, więc ostatecznie na te momentami nieco dziwne i lekko krindżowe sceny spicy przymknęłam oko. Bardzo miłym i ciekawym akcentem jest wątek hotelarstwa, który pełni rolę znakomitego tła tej historii. Został on naprawdę solidnie tu przedstawiony. Nie czytałam nigdy książki w takim klimacie, więc było to dla mnie bardzo odświeżające. Na półce czekają już na mnie kolejne tytuły od Marni Mann, które zamierzam w miarę możliwości jak najprędzej przeczytać. Jeżeli nie poznaliście jeszcze się z twórczością autorki, to zachęcam z całego serca to zrobić. Naprawdę warto.