Recenzje
Grenlandia. Ulotny duch Północy. Oblicza świata
Reportaż, który zabiera czytelnika do odległego zakątka świata wprost na Grenlandię. Autorka opowiada o wszystkim, co składa się na życie w tym miejscu: od roślinności i klimatu, przez codzienność mieszkańców, ich sklepy, szkoły i obowiązki, aż po wartości, którymi się kierują i ich kuchnię. Ostatnie rozdziały w przejrzysty sposób opisują także zmieniającą się rolę tego kraju na arenie geopolitycznej w ostatnim stuleciu aż do dziś. Dzięki temu, że tytuł ten na rynku ukazał się w ostatnich dniach 2025 roku znajdują się tu także tematy odnoszące się do obecnej debaty publicznej co było szczególnie interesujące. Każdy rozdział dotyczy innego tematu, więc dzięki przejrzystej strukturze nic się nie miesza. Jednocześnie mam wrażenie że “trafia w punkt” i dzięki temu nie jest przegadana, a bazuje na konkretach. Całość czytało mi się płynnie i z dużą ciekawością. Bardzo pomaga urozmaicenie lektury w zdjęcia, szczególnie przy opisie przedmiotów i zwierząt, których wcześniej nie znałam. Lektura mnie wciągnęła zarówno tematyką jak i sposobem w jaki ją przedstawiono. Podoba mi się, że jest rzetelna, z obszerną bibliografią, a wszystkie nowe, nieoczywiste słowa są wyjaśnione. Czułam, że z każdą stroną odkrywam coś nowego o miejscu, które wcześniej było dla mnie kompletną zagadką. Po skończeniu książki zostałam z poczuciem satysfakcji i sporą dawką wiedzy, ale podanej w lekki, przyjemny sposób. Wartościowy reportaż niosący zadowolenie z lektury.
Blade. Canmore #1
Historia o dziewczynie, która budowała wokół siebie mury, i o chłopaku, który cierpliwie je burzył... _______ "BLADE" to pierwszy tom cyklu 𝑪𝒂𝒏𝒎𝒐𝒓𝒆 od Martyny Mitrowskiej. Debiut literacki, który mnie bardzo POZYTYWNIE zaskoczył! 😲 Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki przez autorkę, która nie wydała wcześniej ŻADNEJ powieści. Styl pisania, dialogi, trudna tematyka, spora ilość tajemnic do odkrycia no i oczywiście jeden z moich ulubionych motywów #slowburn No jak tu przejść obojętnie obok takiej perełki? Mitrowska ukazuje nam (piękny) proces stopniowego dojrzewania relacji pomiędzy Maeve i Fanem. Całość została poprowadzona idealnie z dobrym humorem, dużą ilością gorszych momentów (no bo przecież takie jest życie), ale i z masą delikatnych gestów, które wzruszają i wywołują uśmiech na twarzy. Wątek dotyczący ojca głównej bohaterki wywoływał u mnie ciary... Największy minus #blade ? Zdecydowanie jest to moment, w jakim zakończył się ten tom i brak kolejnego pod ręką! Wykręciłam się do tego stopnia, że ostatnia strona o mały włos a doprowadziłaby mnie do zawału! Raczej nie zdarza mi się dawać takich ocen przy debiutach, jednak tu nie da się inaczej...
Cassian. #2. Bracia Torrino
„Jesteś chłopcem, może nawet już mężczyzną, ale nie wiesz, co kobiety w naszym świecie muszą wytrzymywać. Nie wiesz jak wielki ciężar musimy nosić, żeby przetrwać każdy dzień. Może i wy zabijacie, ale niektóre z nas właśnie tego by chciały, żeby ktoś nas zabił i oszczędził nam bólu.” „Cassian” to drugi tom serii „Bracia Torino”, który opowiada historię Luny i Cassiana. Zaledwie kilka dni temu skończyłam czytać pierwszy tom, a miałam przyjemność od razu sięgnąć po drugi, który, podobnie jak jego poprzednik, porwał mnie od pierwszych stron i trzymał w napięciu do samego końca. Cassian jest wdowcem, ojcem bliźniaków i prawą ręką - zastępcą szefa mafii. Po śmierci żony jest przekonany, że nigdy więcej się nie ożeni. Jednak w świecie mafijnym aranżowane małżeństwa są na porządku dziennym, a on zgodził się na takie w chwili słabości. Jego żoną zostaje Luna, młoda kobieta, która ma nadzieję na spokojne i szczęśliwe życie u boku Cassiana. Nic bardziej mylnego - mężczyzna stawia między nimi mur, a oprócz chwilowych przyjemności, Luna doświadcza zdrad, pretensji i obojętności. Luna w swoim rodzinnym domu przeszła przez prawdziwe piekło. Jej rodzice na każdym kroku pokazywali jej, że jej nie chcą. Matka ciągle piła, a ojciec był tyranem, który zawsze był rozczarowany swoją córką - niezależnie od tego, co robiła, zawsze było źle. Wyjście za Cassiana stało się dla niej pewnym ratunkiem. Mimo różnicy wieku i oschłości męża, zyskała prawdziwą rodzinę, pokochała jego dorastających synów, a co najważniejsze, otrzymała względny spokój. Czy Cassian otworzy się na Lunę? Czy dopuszczą do siebie szansę na szczęście i miłość? Ile tajemnic skrywa mężczyzna? I co najważniejsze, jak z tymi tajemnicami poradzi sobie rodzina Torrino? Jejku! Muszę przyznać, że uwielbiam twórczość Moniki, więc nie powinno was to dziwić jeśli powiem, że to kolejna perełka jej autorstwa! Od pierwszych stron trzymała mnie w napięciu, a gdy już myślałam, że niczym mnie nie zaskoczy, udowodniła, jak bardzo się mylę. To kolejna cudowna perełka, w której mafia stanowi piękne tło dla relacji rodzinnych i przyjacielskich, a jednocześnie jest pełna tajemnic, na które bohaterowie nie są gotowi. Przemiana głównych postaci jest pokazana w sposób niezwykle przekonujący - Luna, z początkowo spokojnej i przestraszonej kobiety, staje się pewną siebie osobą. Cassian, z irytującego „dupka” (tak, tak! Na początku naprawdę mnie denerwował), staje się jeszcze bardziej rodzinnym i troskliwym mężczyzną. Plot twisty, które zafundowała nam autorka, były tak nieoczywiste, że naprawdę się ich nie spodziewałam. Uwielbiam braci Torrino i czekam na losy kolejnego gagatka, mam pewność, że Monika po raz kolejny mnie zaskoczy. Jeśli nie czytaliście historii Christophera i Cassiana, koniecznie musicie to nadrobić.
Do wesela się zagoi
Sutton to kobieta, która bierze na swoje barki zdecydowanie za dużo. Pomaga wszystkim i nie potrafi odmawiać, poświęcając swoje życie, innym, bo uważa, że nie jest dość dobra. A jednak w oczach innych wygląda to zupełnie inaczej. Hugh mężczyzna, który musi mieć wszystko ułożone, planuje wszystko i kocha liczby. Jego życie musi być ułożone jak tabelki w Excelu. Tych dwoje to zupełnie inne osoby, ale to właśnie dzięki temu coś ich do siebie przyciąga. Są jak dwa brakujące elementy w układance. Ludka Skrzydlewska jest jedną z autorek, których książek nie muszę się bać. Od zawsze wiem, że potrafi stworzyć ciekawą fabułę i oryginalnych bohaterów. I tym razem było podobnie. "Do wesela się zagoi" to historia, od której ciężko było się oderwać. Opowiada o bohaterach, którzy powoli dojrzewają do uczucia rodzącego się pomiędzy nimi. Nie brakuje w niej emocji, ciepła, ale też prawdziwego życia. Całość czyta się lekko i przyjemnie a strony uciekają same. Polecam.
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
Powrót do rodzinnego miasteczka po nieudanym związku to motyw, który zawsze mnie kupuje. Cecilia „CeCe” Ashby wraca do Laurel Creek z sercem poturbowanym po zerwanych zaręczynach i relacji z człowiekiem, który bardziej ją ograniczał, niż wspierał. Ranczo Srebrzyste Sosny daje jej dokładnie to, czego potrzebuje: spokój, poczucie bezpieczeństwa i przestrzeń, by złapać oddech. I wtedy pojawia się on — Nash „Rakieta” Carter. Kiedyś chłopak, który robił jej psikusy i wyjadał słodycze ze spiżarni, dziś gwiazda hokeja, lokalny bohater i… najlepszy przyjaciel jej brata. Friends to lovers, powrót po latach, małe miasteczko i iskry, które od początku wiszą w powietrzu — zapowiada się naprawdę dobrze. I faktycznie: początek bardzo mi się podobał. Jest klimatycznie, nostalgicznie, ciepło. Laurel Creek to jedno z tych miejsc, w których aż chce się zostać na dłużej, a relacja CeCe i Nasha rozwija się w przyjemnym tempie. Autorka świetnie oddaje atmosferę „powrotu do domu” i emocjonalnego resetu. Z czasem jednak historia zaczyna iść w kierunku, który dla mnie był zbyt przewidywalny. Fabuła schodzi trochę na dalszy plan, a narrację przejmują sceny erotyczne — momentami miałam wrażenie, że jest ich więcej niż samej historii. Jeśli ktoś szuka romansu z mocniejszym naciskiem na emocje i rozwój bohaterów, może poczuć niedosyt. Nie miałam wobec tej książki wielkich oczekiwań, więc nie jestem rozczarowana. To lekki, przyjemny romans, idealny na chwilę oderwania się od codzienności. Taki, który czyta się szybko i bez bólu, ale raczej nie zostaje w głowie na długo.