Recenzje
Kill me First
Kolejny raz uległam okładce, kolejny raz wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, a książka nie tylko zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, ale tez narobiła bałaganu w głowie, który potrzebuje kontynuacji na już. Romans, trochę dark, trochę spicy, ale przede wszystkim mający w sobie mrok, tajemnice i oryginalność, ma też to coś, co sprawia, że z lektura jest na swój sposób niezwykła. Kończąc osiemnaście lat Mallory zaczyna nowe życie, lata treningów, nauki i trzymania się w cieniu, w końcu skutkują wyprowadzką i wprowadzeniem do branży ojca, parającego się zabójstwami na zlecenie. Oczekując na pierwsze zlecenie dziewczyna postanawia poznać miasto, odwiedza klub, spotyka nowych ludzi, na horyzoncie zauważa nowych wrogów, a okoliczności każą jej zachować czujność. Mallory musi stanąć naprzeciw niebezpieczeństwu, stawić czoła swoim lękom by nie stać się ofiarą, ale zabójczynią. Coraz bardziej podobają mi się książki, w których wiadomo jest to, że nic nie wiadomo. Autorka nas tutaj niemal po mistrzowsku wodziła za nos, manipulowała, naprowadzała na mylne tropy, mamiła, kusiła, wprowadzała w błąd, sprawiła że umysł musiał pracować na najwyższych obrotach, ale mimo tego, prawda wciąż zdawała się nieosiągalna. Za każdym razem jak już się by wydawać mogło, że wszytko jasne, to wyskakiwało coś, co zmieniało wszystko diametralnie. Ta książka to siedlisko domysłów, spekulacji, ukrytych motywów, teorii spiskowych, zagadek i intryg. Tutaj każdy szczegół jest ważny, każdy wnosi coś co pomoże rozwiązać zagadkę, ale wykonana po mistrzowsku zabawa faktami, do samego końca trzyma nas w niepewności. Oczywiście ze względu na planowaną kontynuację, wielu rzeczy nawet pomimo końca nie wiemy, możemy się domyślać czy spekulować, ale ja jestem niemal pewna, że ta Pani nas jeszcze nie raz zaskoczy. Książka mega mi się podobała. Dawno nie spotkałam się z motywem płatnego zabójcy, a co dopiero takiego z zasadami. W tle mamy rodzinną spuściznę i tradycję, wiele elementów się nie klei i wzbudza niepokój, a to dawkowanie informacji nie tylko buduje coraz większe napięcie, ale też doprowadza na skraj wytrzymałości emocje, które z każdą kolejną stroną coraz bardziej się kumulują. W tle mamy także romans, mega skomplikowany, złożony, taki sprzeczny ze wszystkim tym co się dzieje, dodatkowo pojawia się motyw stalkingu, prześladowania, połączony z tajemnicami, waśniami rodzinnymi, kłamstwami i tragicznymi w skutkach wyborami. Jakby jeszcze komuś było mało pojawia się cała masa zwrotów akcji, które naprawdę wbijają w fotel. Książka rodzi zdecydowanie więcej pytań, niż daje odpowiedzi. Fabuła wciąga, czytanie to szalona i pełna emocji przygoda, przy której nie da się nudzić, która wymaga myślenia, a wszystkie zwroty czy intrygi napędzają akcję, przez co książkę czyta się migiem. Ja machnęłam ją za jednym zamachem, jest mi mało, a z końcową nie małą bombą kontynuacji potrzebuję na wczoraj, najpóźniej na dziś. Mega intrygująca, wielowątkowa i oryginalna historia, którą moim zdaniem trzeba poznać.
Lamine Yamal. Sportowi giganci
Jaki macie stosunek do piłki nożnej? Odkąd mam męża i trenujących synów, piłka nożna jest obecna w naszym domu non stop. Lamine Yamal to bardzo młody piłkarz, ale już do czekał się książki o sobie. Trudno się temu dziwić, bo już ma na koncie ogromne sukcesy. Mistrzem Europy z Hiszpanią został w wieku zaledwie 17 lat. Za nim skończył 18 lat zdobył trzy trofea z FC Barceloną. Yamal pochodzi z jednej z biedniejszych dzielnic pod Barceloną. Udowodnił, że nie ważne skąd pochodzisz, posiadając talent i ciężko pracując, można zajść naprawdę wysoko. Książka "Lamine Yamal. Sportowi giganci" autorstwa Justyny Krupy jest częścią serii Giganci Piłki wydawanej przez Wydawnictwo Czytalisek. Młodzi fani piłkarza znajdą w niej historię drogi na szczyt Yamala. Jak wyglądał początek jego przygody z piłką, jak znalazł się w akademii piłkarskiej Barcelony oraz jego najważniejsze osiągnięte do tej pory sukcesy. Książka została ładnie wydana. Podzielona jest na krótkie rozdziały. Dodatkowo znajdziecie w niej kilka zdjęć oraz różne grafiki, które przyciągają oko młodego czytelnika. Lamine Yamal jest wzorem i inspiracją dla młodych piłkarzy, takich jak mój syn, który obecnie za nim szaleje. Czy jest to chwilowy wybuch talentu? Czy wielkie pieniądze i pokusy, które towarzyszą sukcesom, nie zepsują go i nie odciągną od piłki i treningów? Wszystko to czas pokaże. Być może obserwujemy narodziny nowej legendy piłki nożnej.
Mądrość ciała. Odkrywanie harmonii i uwolnienie napięć
Są momenty w życiu, kiedy wszystko w nas się rozsypuje. Dla mnie takim momentem był czas, gdy moja mama trafiła do szpitala. Wtedy coś we mnie pękło. Nasiliła się depresja, nerwica lękowa, pojawiły się ataki paniki i silne objawy somatyczne. Ciało zaczęło reagować szybciej niż myśli. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Czy naprawdę coś jest ze mną nie tak fizycznie? Czy to „tylko” somaty? Czy ja tracę kontrolę nad własnym ciałem? Jak wiele osób w kryzysie - szukałam odpowiedzi wszędzie: na forach internetowych, w artykułach, w książkach. I właśnie wtedy trafiłam na książkę „Mądrość ciała. Odkrywanie harmonii i uwolnienie napięć” Doroty Jędrasik. I dziś mogę powiedzieć jedno: to była bardzo ważna lektura na bardzo trudny czas. Ta książka w niezwykle przystępny, spokojny i nienarzucający się sposób tłumaczy, jak silnie nasze emocje są zapisane w ciele. Jak stres, lęk, wstyd czy długotrwałe napięcie potrafią objawiać się bólem, uciskiem, dusznościami czy innymi objawami, które realnie odczuwamy fizycznie. Dla mnie to było ogromnie uwalniające, zrozumieć, że nie „wymyślam”, że moje ciało naprawdę próbuje mi coś powiedzieć. Ja cały czas to czułam! Aż skończyło się szpitalem... Autorka opiera się m.in. na pracy Alexandra Lowena i psychosomatycznym podejściu do człowieka, ale nie robi tego w sposób naukowy czy trudny. Wręcz przeciwnie! Język jest ciepły, zrozumiały, momentami bardzo rozmowny. Czyta się to jak mądrą rozmowę z kimś, kto naprawdę wie, o czym mówi i kto widział wiele ludzkich historii. Ogromnym plusem są ćwiczeni, które są praktyczne, osadzone w ciele, często oparte na ruchu i wyobraźni. Dodatkowo w książce znajdują się kody QR, które prowadzą do filmów na YouTube, gdzie można zobaczyć, jak dane ćwiczenie wykonać. Dla mnie to było genialne rozwiązanie, bo praca z ciałem bez obrazu bywa trudna. Na końcu książki znajdziemy też zestaw ćwiczeń oraz odniesienia do badań dotyczących emocji i ich wpływu na ciało. Mogę śmiało stwierdzić, że to bardzo kompletna i wartościowa pozycja. Chcę też wspomnieć o samej oprawie. Okładka, grafika, symbolika, wszystko pięknie współgra z treścią. To książka, która nie krzyczy, nie straszy diagnozami, nie obiecuje cudów. Ona po prostu zaprasza do uważności na siebie. SPrawia, że zaczynasz rozumieć, dlaczego czujesz się TAK, a nie inaczej. Jeśli jesteś w momencie, w którym Twoje ciało „zaczęło mówić”, a Ty nie do końca rozumiesz jego język, ta książka może być dobrym początkiem drogi do większej harmonii i spokoju. Dla mnie była. 💛
Titek i magia świąt
Życzę Wam rodzinnych Świąt pełnych dziecięcej radości, śmiechu, małych zachwytów i tej magii, która rodzi się w prostych momentach - przy byciu razem. My pakujemy się właśnie do dziadków, a do torby z książkami (bo oczywiście bez tego ani rusz) ląduje „Titek i magia świąt”. Bo wieczorne czytanie musi być. I koniec. To jedna z tych książek, które idealnie wpisują się w świąteczny czas, ale nie próbują go lukrować na siłę. Jest ciepło, rodzinnie i bardzo blisko dziecięcych emocji. Titek czeka, niecierpliwi się, uczestniczy w przygotowaniach, obserwuje dorosłych i uczy się, że magia świąt nie siedzi w prezentach, tylko w wspólnych chwilach. Dokładnie tak, jak w prawdziwym życiu. Uwielbiam tę serię za to, że nie moralizuje, a jednocześnie daje ogromne pole do rozmów z dzieckiem - o czekaniu, emocjach, tradycjach i byciu razem. Tekst jest prosty, spokojny, a ilustracje pełne detali, które dzieci naprawdę oglądają, a nie tylko „przelatują”. To idealna książka na wieczorne wyciszenie po całym dniu świątecznego zamieszania. Jeśli szukacie historii, która nie krzyczy „ŚWIĘTA!”, tylko delikatnie je opowiada - Titek robi to bardzo dobrze. A przy okazji daje rodzicom pretekst, żeby na chwilę zwolnić.
Vicious Allure
„Vicious Allure” Agnieszki Samich to książka, która nie pyta, czy jesteś gotowa. Ta historia zaczyna się od porwania i od pierwszych stron wciąga w swój mrok, nie pozwalając się z niego wyplątać. To opowieść ciężka emocjonalnie, brutalna i momentami bardzo niewygodna, ale właśnie przez to tak hipnotyzująca. Od początku czuć duszny klimat Las Vegas, beznadzieję codzienności Cindy i to napięcie wiszące w powietrzu, jakby coś złego miało wydarzyć się lada moment. Cindy to bohaterka, którą łatwo polubić, nawet jeśli czasem działa impulsywnie. Jest zadziorna, uparta i nie daje się złamać, mimo że los rzuca jej pod nogi wszystko, co możliwe. Jej życie z chorą matką, praca w barze i desperacka chęć zmiany sprawiają, że jej decyzje są bardzo ludzkie, nawet wtedy, gdy prowadzą ją prosto w koszmar. Dragon to postać, która budzi niepokój od samego początku. Mroczny, bezwzględny i nieprzewidywalny. Nie da się go jednoznacznie ocenić, bo autorka prowadzi go w taki sposób, że czytelnik balansuje między fascynacją a strachem. To nie jest bohater, którego się lubi. To bohater, który zostaje w głowie i nie chce jej opuścić. Relacja między Cindy a Dragonem to nie romans w klasycznym rozumieniu. To gra sił, obsesja, napięcie i emocje, które wymykają się spod kontroli. Jest intensywnie, mrocznie i momentami naprawdę ciężko, ale dokładnie tego oczekuje się od dark romance. Na duży plus zasługuje styl autorki. Książka jest obszerna, ale czyta się ją zaskakująco płynnie. Akcja stopniowo nabiera tempa, napięcie rośnie, a im dalej, tym trudniej się oderwać. Czuć, że to dopiero początek większej historii, a zakończenie zostawia z ogromnym niedosytem. Jak na debiut to naprawdę świetna robota. Widać odwagę, konsekwencję i pomysł na historię, a mroczny klimat i emocjonalna intensywność są poprowadzone bardzo pewną ręką. „Vicious Allure” to nie jest bezpieczna książka. To opowieść o mroku, obsesji i granicach, które łatwo przekroczyć. Jeśli lubicie mafijny klimat, silne emocje i historie, które zostają pod skórą na długo, ten tytuł zdecydowanie jest dla Was. Ja czekam na kontynuację i mam ogromną nadzieję, że pojawi się jak najszybciej. Z tego świata nie da się wyjść bez potrzeby poznania dalszego ciągu. 🖤🔥