ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Skaza (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Czwarta Strona
    Wydawnictwo:
    Czwarta Strona
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    568
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    36,90 zł 25%
    27,76 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    29,90 zł 20%
    23,92 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Komisarz Gross nie spocznie póki nie doprowadzi śledztwa do końca

    Skaza to pierwszy tom cyklu, którego głównym bohaterem jest komisarz Bernard Gross - introwertyk, często uciekający w samotność, ale również doświadczony i wnikliwy policjant. Tłumiąc ból po osobistej tragedii, ucieka w pracę prowadząc tajemnicze śledztwo. Jego celem jest rozwikłanie zagadki śmierci młodego chłopaka i starszego mężczyzny, ale zmowa milczenia skutecznie utrudnia mu dochodzenie. Zimą 2018 roku ze skutego lodem jeziora zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Patolog jest pewien, że śmierć chłopca nastąpiła w wyniku utonięcia. Znamion przestępstwa nie nosi też ciało starszego, bezdomnego mężczyzny o nieustalonej tożsamości. Oba zgony łączy tylko mroźna noc. A to niestety za mało, by rozpocząć śledztwo... Komisarz Gross sądzi, że pytań jest zdecydowanie zbyt dużo. Jednak gdy zacznie je zadawać, mieszkańcy pobliskiego miasteczka nabiorą wody w usta. Gross przekonuje się z czasem, że ich milczenie to mur, za którym czają się duchy przeszłości.
    Kluczem do odkrycia prawdy może okazać się wyjaśnienie starej sprawy tajemniczego zaginięcia…

    (…) – To ty? – Na odgłos kroków mężczyzna dźwignął schorowane ciało z siedziska w łódce, a na jego zziębniętej, woskowej twarzy wykwitł grymas bólu. Trząsł się z zimna.

    Czekał na zamarzniętym jeziorze, pogrążonym w gęstej mgle, już długo. Mróz wgryzał się w buty, kąsał zesztywniałe dłonie i przenikał przez warstwy zimowych ubrań. Jeszcze przed przyjazdem, kiedy wybierał kurtkę, nie sprawdził, że zamek błyskawiczny jest wyszczerbiony. Ucieszył się, bo była czysta, pachniała świeżo proszkiem do prania. Okazało się jednak, że suwak trzymał tylko u dołu, więc poły okrycia rozchodziły się na boki.

    Bał się, że nie doczeka. Że leki zaczną szybciej działać i że wszystko weźmie w łeb.

    Kiedy tu przyszedł, dostrzegł na dnie łódki butelkę. Odkręcił ją i powąchał. Zawartość pachniała świeżą, jakby wiosenną rozkopaną glebą. Od razu przypomniał sobie o wędkach. Nie zdążył ich kupić, a tak naprawdę chyba zwyczajnie zapomniał, myślał o ważniejszych sprawach. Teraz ucieszył się, że chłopak był tu chwilę przed nim. Liczył więc, że nadal jest gdzieś w pobliżu i obserwuje go z ukrycia. Sprawdza. Może się waha, może się boi.

    Ponownie usłyszał rytm kroków. Były wyraźne, ale nie wiedział, skąd dochodzi ten dźwięk. Miał wrażenie, jakby docierał do niego z każdej strony.

    – To ty? – powtórzył (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności