ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Na końcu wchodzą ninja (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Sasza Hady
    Wydawnictwo:
    SELF-PUBLISHER
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    520
    3w1 w pakiecie:
    PDF
    ePub
    Mobi

    Przyszłość wielkiego wirtualnego przedsięwzięcia wisi na włosku

    W pięknym i jakże twórczym mieście jakim jest Warszawa, w roku 2013 powoli nadchodzi magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia. Jednak w studiu Nasty Oranges nie czuć tego cudownego klimatu, cały zespół skrajnie zagonionych ludzi, żyjących w zupełnie zakręconym świecie pracuje niestrudzenie nad czwartą częścią popularnej gry fabularnej o kanadyjskim raperze.  Powodzenie projektu wisi na włosku, odkąd w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął szef projektu Jasiek Ritmeijer, a wraz z nim najnowsza wersja scenariusza gry. Tymczasem wydaje się, że jedyną osobą starającą się go odnaleźć, jest Marcin Stawecki, nowy producent, który dotąd nie miał nic wspólnego z branżą gier i nawet nie domyśla się, co go czeka. Reszta załogi wydaje się zupełnie nie przejmować przedłużającą się nieobecnością kolegi. Nowy producent przeżyje dużo więcej niż się spodziewał. Biurowe intrygi, zarwane noce, tajemnicze wiadomości układane z klocków LEGO, brawurowa ucieczka przed policją, pocałunek z Harley Quinn - to tylko niektóre z atrakcji, jakie zafundują mu nowi współpracownicy, zanim zorientuje się, o co tu tak naprawdę chodzi. A wtedy będzie już za późno, żeby się wycofać. Na końcu wchodzą Ninja to znakomita książka Saszy Hady. Zabawna, inteligentna i wciągająca powieść , której głównym atutem są wyraziści, autentyczni bohaterowie, z którymi nie sposób się nudzić.

    (…) – Muszę ją odnaleźć – mruknął Paweł Stentor i zachichotał. Uwielbiał pisać te melodramatyczne kawałki.
    Zapisał zmiany w pliku dialogowym i dopił resztkę wiśniowej coli z puszki. Wiele osób w Nasty Oranges wierzyło, że ten napój bogów dodaje im nadludzkich sił i pozwala pracować praktycznie w nieskończoność, ale akurat Paweł, którego wystarczająco napędzała czysta, szaleńcza pasja, pił ją raczej w ramach solidarności z zespołem.
    Dochodziła druga, więc zaczynanie nowej sceny nie miało sensu, ale i tak przez chwilę ze sobą walczył – może tylko zerknie, co tam jest do zrobienia? Nie, nie ma się co oszukiwać: to było jak obiecywanie, że po otwarciu paczki zje się tylko jedno ciastko. Westchnął tęsknie i z ociąganiem przełączył komputer w tryb czuwania. Kiedy układał się wygodnie pod biurkiem, do pokoju questowców zajrzał ochroniarz robiący nocny obchód.
    – Już pan idzie spać, panie Pawle? – zapytał życzliwie.
    – Tak, niestety.
    – A co dziś pan pisał?
    – Prolog. Znowu.
    – Hmm, który to już raz?
    Paweł podsunął sobie pod głowę zwinięty sweter i zaczął bezgłośnie liczyć.
    – Chyba dwunasty.
    Ochroniarz pokiwał głową z zadowoleniem, jakby właśnie uzyskał kolejny dowód na to, że świat funkcjonuje prawidłowo: słońce wstaje na wschodzie, bociany odlatują na zimę, questowcy po raz kolejny przepisują dialogi (…) 

                                                                                            Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności