Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    I wrzucą was w ogień (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo SQN
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    448
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 20%
    23,95 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną 

    Długo szliście przez ciemną dolinę i zła się nie ulękliście, ale dalej już nie dojdziecie. Lepiej dla was było, gdy ukrywaliście się w Górach, musieliście dzień po dniu patrzeć prosto w ślepia Lucyfera i nie mieliście na swoją obronę nic oprócz wiary. Lepiej mimo strachu przed śmiercią albo opętaniem, mimo głodu, mimo znoju ponad siły. Lepiej, bo wtedy żyliście naprawdę! Minęło już ćwierć wieku odkąd Kacper stracił wzrok i zaczął niełatwe życie u boku ukochanej. Przez ten czas wiele się zmieniło – oboje doczekali się potomstwa w postaci obecnie niemalże już dorosłych Maćka i Kaśki, a świat wokół nich przestał przypominać ten, który znali. Nadal istnieją zagrożenia, które na Ziemię sprowadził Upadek, wiecznie mroźna pogoda nie ułatwia życia, a podział na Ludzi Lasu i Ludzi Miasta odcina się na społeczeństwie jak blizna. Kaśka, córka Kacpra, postanawia odejść z Osady, by dogonić marzenia o życiu w Mieście. Tam, w tajemniczej i otoczonej kultem Ciepłowni, ogląda rzeczy, których istnienia nie przeczuwała, i odkrywa, że stała się częścią nieludzkiego planu. Co teraz? Jak potoczą się jej losy?  Gęsta i przejmująca opowieść o zderzeniu dwóch światów: wiernego zasadom i pogrążonego w zepsuciu. Autor książki, Piotr Patykiewicz celnie i przenikliwie opowiada o rzeczywistości, która przytrafić się może również nam. 

    (…) Biegł od samego świtu, równym, wypracowanym przez lata rytmem, ciągnąc za sobą przyprzężone sanki. Na całym Podgórzu niewielu było takich, którzy mogliby dotrzymać mu kroku, nawet pośród młodych myśliwych – a oni przecież urodzili się już w dolinie i wcześniej uczyli się biegać na nartach niż chodzić. Zdarzali się szybsi od niego, prawda. Byli tacy, którzy lepiej przecierali ślad w głębokim śniegu albo potrafili przeskakiwać nad lodowymi rozpadlinami – ale tylko nieliczni dorównywali mu w wytrwałości. Przy ładnej, bezwietrznej pogodzie, na dobrze nasmarowanych nartach, mógł biec bez odpoczynku przez cały dzień, popijając od czasu do czasu kumys z bukłaka, ogrzanego pod futrzanym kożuchem ciepłem ciała. Potrafił całkowicie zapomnieć się w takiej gonitwie, wsłuchany tylko we własne tętno, skrzypienie śniegu pod deskami i zziajany oddech Kudłacza, który nieznacznie go wyprzedzał. W takich chwilach nie wiedział już właściwie, dokąd zmierza i po co. Bieg był celem samym w sobie, czystą radością, najpełniejszym doznaniem życia (…)                                                                                                          

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności