Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Do dziś liczymy zabitych. Nieznana wojna w Sri Lance (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    328
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    32,90 zł 50%
    16,45 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Historia wyniszczającej wojny na Sri Lance

    Do dziś liczymy zabitych to opowieść o kilkudziesięciu latach walk, strachu i okrucieństwa. Frances Harrison oddał głos ludziom, którzy przeżyli piekło podczas wojny na Sri Lance. Bez jakiejkolwiek nadziei na pomoc tysiące cywilów znalazło się w potrzasku między armią rządową, a rebeliantami, którzy wykorzystywali cywilów jako żywe tarcze. Zakończenie wojny zamknęło kilkudziesięcioletni okres, w czasie którego grupa młodych zbuntowanych Tamilów sprzeciwiających się dyskryminacji przeistoczyła się w jedną z najbrutalniejszych i najlepiej wyposażonych armii powstańczych. Gdy zginął Velupillai Prabhakaran, przywódca Tamilskich Tygrysów, południową część Sri Lanki ogarnęła euforia. Ludzie tańczyli na ulicach, wybuchały petardy, przechodnie machali lankijskimi flagami. Do dziś liczymy zabitych to przede wszystkim świadectwo zakłamania i fałszowania historii zarówno przez siły rządowe, rebeliantów, jak i zachodnie media i organizacje, które nie służyły pomocą. Frances Harrison opisuje zasady działania Tamilskich Tygrysów, pod koniec wojny utrzymujących niezależne quasi-państwo, z własnymi sądami, policją, bankami i kontrolą graniczną. Pokazuje wszystko, co przemilczały zachodnie media i czego nie widzieli turyści, beztrosko popijający drinki na hotelowych plażach.  

    (…) Tamtego popołudnia nawet pogoda, parna i duszna, robiła złowieszcze wrażenie. W powietrzu wisiała tropikalna burza, gotowa w każdej chwili rozpętać się nad wąskim paseczkiem złotej plaży na północno-zachodnim krańcu wyspy. Był 1 maja 2009 roku. Czterej katoliccy księża w brudnych białych sutannach przepasanych czarnymi sznurami przed chwilą wyszli ze schronów, niosąc białą flagę. Przerażeni, klęczeli teraz na piasku z podniesionymi rękami. Otaczała ich grupka wychudzonych dzieci, kilkadziesiąt sierot, którymi opiekowali się przez ostatnie tygodnie. Część z nich nosiła przesiąknięte krwią bandaże. Pod lufami wycelowanych w nich karabinów duchowni błagali lankijskich żołnierzy, by darowali im życie.
    W tle znad podpalonych przez pociski pojazdów podnosiły się kłęby szarego dymu. W brutalnych starciach poprzednich tygodni ucierpiały nawet palmy przy plaży, która jeszcze niedawno uchodziła za tropikalny raj. Tam gdzie były pióropusze liści, sterczały teraz poczerniałe kikuty. Na ziemi, wśród wzdętych trupów walały się przedmioty należące do zabitych – but, manierka, elementy garderoby. Smród rozkładających się ciał i płonących opon mieszał się z wonią kordytu, potu i ludzkiego strachu (…) 

                                                                                  Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności