ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Diabli nadali (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    448
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    28,00 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Znakomita czarna komedia Olgi Rudnickiej 

    Uwielbiany przez kobiety, wywołujący dziką zazdrość u mężczyzn Dagmar Różyk, król życia i oczko w głowie szefa zostaje odnaleziony martwy w swoim gabinecie. Okoliczności zdarzenia budzą skrajne uczucia, u jednych  śmiech, u drugich wstręt, a jeszcze u innych - godną pożałowania radość. Motywów zabójstwa jest bez liku, tak samo jak podejrzanych. Jego była sekretarka Monika to nieśmiała i konserwatywna dziewczyna, „szara myszka” z niewielkiej miejscowości. Mimo, że była pod urokiem swego zionącego seksapilem przełożonego, nie pozwalała mu na zbyt zażyłe stosunki. Z racji tego, że znała swojego szefa najlepiej zdecydowana jest na własną rękę odkryć prawdę. Pomaga jej młody policjant Mateusz Jankowski, który po szkole oficerskiej wylądował na stanowisku stażysty w wydziale kryminalnym prowadzącym śledztwo w tejże sprawie. Jego zwierzchnicy, starzy wyjadacze, niechętnym okiem patrzą na młodego, ambitnego nowicjusza, robią sobie z niego żarty i dają na każdym kroku do zrozumienia, że szkoła szkołą, a życie życiem i wiele mu jeszcze brakuje, by stał się twardym gliną. Z czasem Monika staje się główną podejrzaną i z powodu prywatnych kontaktów z dziewczyną Mateusz zostaje odsunięty od sprawy. Jednak on nie wierzy w winę Moniki i w dalszym ciągu, bez błogosławieństwa z góry próbuje prowadzić śledztwo, ryzykując tym samym przyszłą karierę. Wszelkie ślady prowadzą do mieszkania  Magdy W., znienawidzonej przez wszystkich zastępczyni Różyka, zwanej przez personel Zdzirą. Zdaniem Moniki to właśnie ona może być zabójczynią, ale najpierw muszą się dowiedzieć, gdzie pani wicedyrektor się znajduje. Ostatnio widziano ją w wieczór poprzedzający śmierć Różyka, gdy odgrażając się i klnąc na czym świat stoi, wybiegła z jego biura.

    (…) Piotrkowski przesłuchiwał Katarzynę Mróz. Młoda kobieta była roztrzęsiona i zapłakana.
    – Taki szok – powtarzała wciąż. – Nigdy nie widziałam ofiary morderstwa. Nigdy. A teraz… Tutaj… W firmie…
    – Widziała pani ciało pana Różyka? – zainteresował się komisarz.
    Z tego co do tej pory udało im się ustalić, zwłoki widziała wyłącznie Monika Kapuśnik, Małgorzata Żabska, a także ochroniarz, do którego sekretarka zadzwoniła w dalszej kolejności, zaraz po telefonie na numer alarmowy.
    – No nie, ale przecież tu jest, prawda?
    – Kiedy ostatni raz widziała pani pana Różyka?
    – Wczoraj. Chyba koło południa. Ale nie jestem do końca pewna.
    – O której wyszła pani z pracy?
    – O osiemnastej. Musiałam zostać trochę dłużej, bo z tymi zestawieniami to mi tak trochę się zeszło.
    – Widziała pani kogoś podejrzanego? Kręcił się tu ktoś? Może słyszała pani jakieś groźby w stosunku do pana Różyka?
    – Nie, skąd. Wszyscy go lubiliśmy. To był wspaniały człowiek i taki przystojny mężczyzna… Chociaż… Może to ta Wikcińska. – Nachyliła się do niego i kontynuowała ściszonym głosem, jakby ktoś mógł ich podsłuchać. – Ta harpia szykowała się na niego od dłuższego czasu. Ale Diabeł musiałby chyba zmienić orientację seksualną, żeby ją… no wie pan… Ona w ogóle nie wygląda jak kobieta. W ogóle – powtórzyła z naciskiem (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności