ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Bezsenni (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    4.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    308
    Druk:
    oprawa miękka
    3w1 w pakiecie:
    PDF
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    24,99 zł 28%
    17,99 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Pełna magii Warszawa w płomieniach 

    Znakomita powieść Marcina Jamiołkowskiego pełna magii, akcji, dramatu, ironii i przede wszystkim doskonałego humoru. W stolicy wybucha seria tajemniczych pożarów. W dziwny sposób łączą się one z niezwykłym błękitnym płomieniem, który nawiedza sny młodej blogerki, wabiąc przypadkowe ofiary i paląc je na popiół. Ktoś… lub coś morduje Bezsennych, ulubieńców Złotej Kaczki, niepodzielnie władającej magiczną Warszawą. Herbert Kruk jak zwykle ma szczęście − lub pecha − znaleźć się w samym centrum wydarzeń. Mag pojawia się na Dworze Złotej Pani, na przedziwnej imprezie. Sztywna dworska etykieta i formalny charakter spotkania nie przeszkadzają mu wpakować się w kłopoty. Wychodzi z nich obronną ręką, nie zmienia to faktu, że w stolicy nie dzieje się dobrze. Czy mag wygra wyścig z czasem i zdoła ponownie ocalić miasto? Jakie intrygi rozgrywają się na Dworze Złotej Pani? Czy agent rosyjskiego Archiwum X okaże się sojusznikiem, czy może śmiertelnym wrogiem? Jaką cenę trzeba będzie zapłacić za pomoc rusałki? I wreszcie – czy warszawski czarodziej zdoła uratować swoją matkę, od lat zamkniętą w magicznym krysztale? 

    (…) – Otwórz oczy!
    Aż podskoczyłem, gdy coś wydarło mi się do ucha.
    Zezel bezczelnie szczerzył do mnie klawiaturę. Nie komputerową oczywiście, ale w jego przypadku warto to podkreślić.
    – Jest sobota – wystękałem. – Porąbało cię? Daj się wyspać.
    – Wstawaj, wstawaj! – Poczułem szturchnięcie w żebra. – Dla ciebie ciągle jest sobota. Zaliczyłeś ich już za dużo w tym tygodniu, łamiesz zasady rządzące wszechświatem ludzi pracujących!
    Burknąłem coś obraźliwego, ale chłopak ściągnął ze mnie kołdrę i odskoczył na bezpieczną odległość.
    – Wstawaj, na dole jest jakaś ruda laska. Chyba na ciebie czeka.
    Jego słowa przez chwilę nie chciały do mnie dotrzeć i odbijały się w czaszce jakimś znajomym echem. Uniosłem się na łokciu, jeszcze nie do końca rozbudzony, i nagle pamięć ostatnich dni wróciła niczym bumerang. Zwaliłem się z powrotem na poduszkę.
    – Ach, ona. Zrób mi kawy, wszystko ci opowiem (…)

                                                                                                  Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności