Andrzej Szarmach. Diabeł nie anioł (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    240
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    39,90 zł 23%
    30,78 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    32,00 zł 22%
    24,96 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Historia skromnego chłopca, który wdrapał się na szczyt

    Fascynująca opowieść o człowieku, który był postrachem bramkarzy i przekleństwem futbolowych potęg. Trudno powiedzieć, co stanowiło jego znak rozpoznawczy - orli nos, blond czupryna, zawadiacki wąsik czy może szelmowski uśmiech. Gdyby nie piłka nożna, pewnie pracowałby w stoczni. Nie mieściło mu się w głowie, że pojedzie na mistrzostwa świata, a strzelał tam gole najlepszym. Był  asem w talii Kazimierza Górskiego. Bez Szarmacha nie byłoby największego sukcesu w historii polskiego futbolu. Choć niewiele brakowało, by wszystko potoczyło się inaczej. Dzięki tej książce młodsi czytelnicy będą mogli się dowiedzieć jak wyglądały transfery w najlepszych latach polskiej piłki nożnej. O zmianę klubu nie było tak łatwo jak dziś, a pozwolenie na wyjazd na zachód dostawali tylko nieliczni. Andrzej Szarmach. Diabeł nie anioł pokazuje atmosferę tamtych lat. Jacek Kurowski to dziennikarz sportowy TVP. Przeprowadził dziesiątki wywiadów z najlepszymi sportowcami świata. Twórca programu Oko w oko, gospodarz studiów olimpijskich, a także największych piłkarskich imprez – mistrzostw świata i Europy. Prywatnie szczęśliwy tata dwóch synów, autor bloga tatanawszystkielata.blogspot.com. Początkujący triatlonista.

    (…) Dobrze pamiętam. To był przyjemny, ciepły czerwcowy dzień 2006 roku. Wieczorem w Gelsenkirchen piłkarska reprezentacja Polski grała swój pierwszy mecz na niemieckim mundialu, a Andrzej Szarmach był jednym z zaproszonych do studia gości. Mieliśmy się spotkać gdzieś po drodze, a potem wspólnie pojechać na stadion. Wiem, że jechaliśmy półtorej godziny, może nawet dwie. Na pewno rozmawialiśmy o reprezentacji, o rywalu, czyli Ekwadorze, i pewnie też trochę o tym, co było kiedyś, na poprzednich mistrzostwach świata w Niemczech, a potem na igrzyskach w Montrealu, mundialu w Hiszpanii czy o karierze w Auxerre. I po latach złapałem się na tym, że z całej tej rozmowy niewiele pamiętam.
    Wtedy Andrzej Szarmach zwyczajnie mnie onieśmielił. Jego obecność sparaliżowała mi język i zablokowała myśli, przez długi czas spędzony wspólnie w samochodzie nie miałem odwagi nawet podnieść wzroku, by spojrzeć mu prosto w oczy. Nie dowierzałem, że tuż obok siedzi żywa legenda, ikona futbolu (…)

                                                                                                              Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności