Recenzje
Przychodzi Budda do baru. Pokoleniowy przewodnik życiowy
Czasem przychodzi taki moment w życiu, gdy czujemy, że czegoś nam brakuje. Niby mamy wszystko: dobrą pracę, ciekawy kierunek studiów, dużo znajomych, szalone imprezy, wspaniały dom, ale mimo tego jesteśmy nieszczęśliwi. Otaczająca nas rzeczywistość przestaje spełniać nasze oczekiwania. Nigdy też nie byliśmy religijny, chyba, że za boga możemy uznać Internet oraz Facebooka. Brakuje nam jakiegoś niepoznanego dotąd wymiaru egzystencji. Jeśli czujesz, że choć trochę utożsamiasz się z powyższym opisem, sięgnij po książkę Lodro Rinzlera Przychodzi Budda do baru. Pokoleniowy przewodnik życiowy.
Autor zakłada, że jesteśmy ludźmi, którzy lubią się zabawić, wypić piwo czy uprawiać seks – z tego powodu książka zaadresowana jest do wszystkich, którzy chcą zgłębić swoją duchowość niekoniecznie przechodząc od razu na buddyzm. Jest to swego rodzaju przewodnik po wyboistej drodze naszego życia i otaczającej nas rzeczywistości. Rinzler przybliża nam filozofię buddyzmu oraz krok po kroku przedstawia różne techniki medytacji. Pomaga nam otworzyć rozum i serce. Dzięki codziennej praktyce opisanych ćwiczeń dostrzeżemy siłę naszego umysłu i staniemy się obecni oraz bardziej świadomi. Przez to nasze życie nabierze sensu, ponieważ będziemy z ciekawością i uważnością przeżywać każdą jego chwilę. Poczujemy się zrelaksowani, a także otwarci na innych ludzi. Nasz umysł targany silnymi emocjami niczym sztorm, zamieni się w niezmąconą ruchem taflę jeziora.
Kultura wschodu od zawsze mnie fascynowała. Dzięki książce Przychodzi Budda do baru, która jest napisania w sposób przystępny oraz skierowany bezpośrednio do odbiorcy z młodego pokolenia, odkrywanie filozofii buddyzmu staje się przyjemnością. Możemy podejść do niej na poważnie i zacząć praktykować medytację, a także jako do przewodnika po nieznanych nam dotąd terenach, odkrywanych z wielką ciekawością. To, co zrobimy ze zdobytą wiedzą zależy tylko od nas. Myślę jednak, że nawet dziesięć minut ćwiczeń codziennej uważności i obecności poprzez medytację pozwoli nam na zmniejszenie stresu w naszym zabieganym życiu. Naprawdę warto przeczytać tę książkę i przyjrzeć się duchowości z przymrużeniem oka. Czas w końcu zacząć żyć!
Autor zakłada, że jesteśmy ludźmi, którzy lubią się zabawić, wypić piwo czy uprawiać seks – z tego powodu książka zaadresowana jest do wszystkich, którzy chcą zgłębić swoją duchowość niekoniecznie przechodząc od razu na buddyzm. Jest to swego rodzaju przewodnik po wyboistej drodze naszego życia i otaczającej nas rzeczywistości. Rinzler przybliża nam filozofię buddyzmu oraz krok po kroku przedstawia różne techniki medytacji. Pomaga nam otworzyć rozum i serce. Dzięki codziennej praktyce opisanych ćwiczeń dostrzeżemy siłę naszego umysłu i staniemy się obecni oraz bardziej świadomi. Przez to nasze życie nabierze sensu, ponieważ będziemy z ciekawością i uważnością przeżywać każdą jego chwilę. Poczujemy się zrelaksowani, a także otwarci na innych ludzi. Nasz umysł targany silnymi emocjami niczym sztorm, zamieni się w niezmąconą ruchem taflę jeziora.
Kultura wschodu od zawsze mnie fascynowała. Dzięki książce Przychodzi Budda do baru, która jest napisania w sposób przystępny oraz skierowany bezpośrednio do odbiorcy z młodego pokolenia, odkrywanie filozofii buddyzmu staje się przyjemnością. Możemy podejść do niej na poważnie i zacząć praktykować medytację, a także jako do przewodnika po nieznanych nam dotąd terenach, odkrywanych z wielką ciekawością. To, co zrobimy ze zdobytą wiedzą zależy tylko od nas. Myślę jednak, że nawet dziesięć minut ćwiczeń codziennej uważności i obecności poprzez medytację pozwoli nam na zmniejszenie stresu w naszym zabieganym życiu. Naprawdę warto przeczytać tę książkę i przyjrzeć się duchowości z przymrużeniem oka. Czas w końcu zacząć żyć!
niedzielnatworczosc.blogspot.com Joanna Niedziela, 2014-02-12
Jak tłumaczyć dzieciom matematykę. Poradnik nie tylko dla rodziców
Matematyka nie cieszy się zbyt dużą sympatią uczniów. Ten przedmiot bywa utożsamiany z katorżniczą pracą. Tymczasem praca z ułamkami i trójkątami może stanowić przyjemność!
“Jak tłumaczyć dzieciom matematykę?” zawiera cenne wskazówki, dzięki którym najmłodsi sprawnie przyswajają nowe wiadomości. Nadmiar danych potrafi przytłoczyć dorosłych, toteż warto dozować informacje. Tempo nauki musi odzwierciedlać predyspozycje dziecka.
Maluchy, w odróżnieniu od dorosłych, nie radzą sobie z abstrakcyjnymi pojęciami. Dziecko nie rozumie, dlaczego musi uczyć się o procentach, skoro nie może ich dotknąć. Podając nowe informacje, warto pokazać podopiecznemu ich praktyczne zastosowanie.
Ułamki można wytłumaczyć, posługując się przykładem tortu, który dzielimy na równe kawałki. Kiedy “legendarna” 1/4 staje się cząstką ulubionego ciasta, dziecko widzi, że matematyka stanowi użyteczną dziedzinę nauki.
Z poradnikiem “Jak tłumaczyć matematykę?” powinni zapoznać się rodzice, których dzieci uczęszczają do podstawówki oraz nauczyciele szukający nietuzinkowych pomysłów na przekazanie wiedzy.
“Jak tłumaczyć dzieciom matematykę?” zawiera cenne wskazówki, dzięki którym najmłodsi sprawnie przyswajają nowe wiadomości. Nadmiar danych potrafi przytłoczyć dorosłych, toteż warto dozować informacje. Tempo nauki musi odzwierciedlać predyspozycje dziecka.
Maluchy, w odróżnieniu od dorosłych, nie radzą sobie z abstrakcyjnymi pojęciami. Dziecko nie rozumie, dlaczego musi uczyć się o procentach, skoro nie może ich dotknąć. Podając nowe informacje, warto pokazać podopiecznemu ich praktyczne zastosowanie.
Ułamki można wytłumaczyć, posługując się przykładem tortu, który dzielimy na równe kawałki. Kiedy “legendarna” 1/4 staje się cząstką ulubionego ciasta, dziecko widzi, że matematyka stanowi użyteczną dziedzinę nauki.
Z poradnikiem “Jak tłumaczyć matematykę?” powinni zapoznać się rodzice, których dzieci uczęszczają do podstawówki oraz nauczyciele szukający nietuzinkowych pomysłów na przekazanie wiedzy.
dojrzalakobieta.pl Magdalena Kukurowska
Kapłan diabła. Opowieści o nadziei, kłamstwie, nauce i miłości
Dzisiejsza recenzja będzie stąpaniem po cienkim lodzie. Nie do końca bowiem jestem przekonany, że zrozumiałem książkę, jaka wpadła w moje ręce. Polemika – nawet drobna – z kimś pokroju autora Boga urojonego wydaje się być czymś nierealnym. A jednak, nie ze wszystkim co napisał jestem w stanie się zgodzić.
Kontrowersyjny, stanowczy, a równocześnie ostrożny w ferowaniu wyroków czy przypuszczeń naukowiec tłumaczy nam – jako tako – pewne zasady rządzące naszym światem.
Po lekturze Kapłana diabła… najnowszej książki Richandra Dawkinsa (na polskim rynku), zastanawiam się nad tym, co na prawdę wiemy o świecie. I co sprawia, że jesteśmy w stanie w nim żyć.
Logiczne wywody, trafne argumenty, a drugiej strony niedopowiedzenia. Autor puszcza do nas oko, zachęca do polemiki. Świetny orator, człowiek, który zdaje się doskonale wiedzieć o czym mówi (lub pisze), a jednak gdzieś tam pod warstwą mądrych słów czai się niepewność. Czy aby na pewno należy mu ufać?
Porusza, w pewnym sensie, tematy fundamentalne. Równocześnie wyważa otwarte drzwi (jeśli ktoś miał już podobne poglądy lub wiedzę), jak i porządkuje, harmonizuje powszechnie znane (teoretycznie) twierdzenia.
Istotnym zagadnieniem poruszanym przez Dawkinsa jest moralność i jej odniesienia do sfery nauki. Wiele miejsca poświęca temu, czy nauka może być „etyczna”, gdzie znajdują się granice, których nie powinno się przekraczać. To spór który zdaje się być pułapką bez wyjścia. Przecież nie stanowimy – jako ludzie – jednorodnej grupy. Różne nacje inaczej postrzegają to, co etyczne. Również naukę. Inaczej Polacy, Amerykanie i Japończycy. Istnieje masa czynników wpływających na nasz tok myślenia, nie tylko związanych z daną kulturą, ale często z przypadku.
Genetyka przez jednych traktowana jest jako jedno z największych osiągnięć ludzkości, przez innych jako „zabawa w Boga”. Jako jednostki, które mogą kierować losem planety, mamy nieograniczoną władzę i bardzo ograniczoną świadomość. Człowiek jako jedyny ma zdolność kierowania własnym i cudzym procesem ewolucji. Pytanie tylko, czy wykorzysta tę szansę dobrze.
Dawkins obala mity i tworzy kolejne. Mówi o religii, nauce, nadziei, płci, prawdzie i kłamstwie, o dobrej i złej naturze człowieka… Ociera się o wszystkie pojęcia rozsadzające od środka współczesne społeczności. Poleciłbym go kilku frustratom wypowiadającym się obecnie na tematy aktualne w polskim życiu publicznym.
Momentami pojawia skłonność do pewnej hiperbolizacji oraz… coś na kształt impertynencji połączonej z pychą. Autor doskonale zdaje sobie sprawę z pozycji jaką zajmuje w osobliwej hierarchii ludzi mających posłuch i poważanie. Dość często zdaje się traktować samego siebie jako kogoś, kto ma patent na „prawdę”, lub – co wydaje się bardziej trafnym określeniem – rację. I stara się to udowodnić.
To lektura równocześnie intrygująca i irytująca. Dawkins ma tyle samo wrogów, co wielbicieli, jednak nie jestem pewny, czy chciałbym być po jakiejkolwiek ze stron. Jego wywody maja w sobie jakąś siłę przyciągania. Mimo częściowej niezgodności myśli, nie sposób się od nich oderwać.
Teksty rozproszone Dawkinsa zawarte w tomie Kapłan diabła są chaotyczne. To nie jest do końca spójna całość, choć poruszane tematy zazębiają się. Niemniej, jest to publikacja, która zmusza do rozmyślań nad kondycją człowieka, kulturą przez niego wypracowaną i pułapek cywilizacyjnych, w które sami się zapędzamy. To pochwała logicznego myślenia, przy jednoczesnym (choć nie zawsze) szacunku dla tych po drugiej stronie barykady.
Kontrowersyjny, stanowczy, a równocześnie ostrożny w ferowaniu wyroków czy przypuszczeń naukowiec tłumaczy nam – jako tako – pewne zasady rządzące naszym światem.
Po lekturze Kapłana diabła… najnowszej książki Richandra Dawkinsa (na polskim rynku), zastanawiam się nad tym, co na prawdę wiemy o świecie. I co sprawia, że jesteśmy w stanie w nim żyć.
Logiczne wywody, trafne argumenty, a drugiej strony niedopowiedzenia. Autor puszcza do nas oko, zachęca do polemiki. Świetny orator, człowiek, który zdaje się doskonale wiedzieć o czym mówi (lub pisze), a jednak gdzieś tam pod warstwą mądrych słów czai się niepewność. Czy aby na pewno należy mu ufać?
Porusza, w pewnym sensie, tematy fundamentalne. Równocześnie wyważa otwarte drzwi (jeśli ktoś miał już podobne poglądy lub wiedzę), jak i porządkuje, harmonizuje powszechnie znane (teoretycznie) twierdzenia.
Istotnym zagadnieniem poruszanym przez Dawkinsa jest moralność i jej odniesienia do sfery nauki. Wiele miejsca poświęca temu, czy nauka może być „etyczna”, gdzie znajdują się granice, których nie powinno się przekraczać. To spór który zdaje się być pułapką bez wyjścia. Przecież nie stanowimy – jako ludzie – jednorodnej grupy. Różne nacje inaczej postrzegają to, co etyczne. Również naukę. Inaczej Polacy, Amerykanie i Japończycy. Istnieje masa czynników wpływających na nasz tok myślenia, nie tylko związanych z daną kulturą, ale często z przypadku.
Genetyka przez jednych traktowana jest jako jedno z największych osiągnięć ludzkości, przez innych jako „zabawa w Boga”. Jako jednostki, które mogą kierować losem planety, mamy nieograniczoną władzę i bardzo ograniczoną świadomość. Człowiek jako jedyny ma zdolność kierowania własnym i cudzym procesem ewolucji. Pytanie tylko, czy wykorzysta tę szansę dobrze.
Dawkins obala mity i tworzy kolejne. Mówi o religii, nauce, nadziei, płci, prawdzie i kłamstwie, o dobrej i złej naturze człowieka… Ociera się o wszystkie pojęcia rozsadzające od środka współczesne społeczności. Poleciłbym go kilku frustratom wypowiadającym się obecnie na tematy aktualne w polskim życiu publicznym.
Momentami pojawia skłonność do pewnej hiperbolizacji oraz… coś na kształt impertynencji połączonej z pychą. Autor doskonale zdaje sobie sprawę z pozycji jaką zajmuje w osobliwej hierarchii ludzi mających posłuch i poważanie. Dość często zdaje się traktować samego siebie jako kogoś, kto ma patent na „prawdę”, lub – co wydaje się bardziej trafnym określeniem – rację. I stara się to udowodnić.
To lektura równocześnie intrygująca i irytująca. Dawkins ma tyle samo wrogów, co wielbicieli, jednak nie jestem pewny, czy chciałbym być po jakiejkolwiek ze stron. Jego wywody maja w sobie jakąś siłę przyciągania. Mimo częściowej niezgodności myśli, nie sposób się od nich oderwać.
Teksty rozproszone Dawkinsa zawarte w tomie Kapłan diabła są chaotyczne. To nie jest do końca spójna całość, choć poruszane tematy zazębiają się. Niemniej, jest to publikacja, która zmusza do rozmyślań nad kondycją człowieka, kulturą przez niego wypracowaną i pułapek cywilizacyjnych, w które sami się zapędzamy. To pochwała logicznego myślenia, przy jednoczesnym (choć nie zawsze) szacunku dla tych po drugiej stronie barykady.
Literacka kanciapa Krzysztof Chmielewski, 2014-02-06
SpecBabka. Obudź w sobie kobiecą moc!
Nie masz wiary w to, że możesz więcej zarabiać robiąc rzeczy, które kochasz? Brak Ci motywacji? A może nie lubisz siebie? Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiadasz tak, to książka Specbabka - obudź w sobie kobiecą moc jest dla Ciebie.
Jedna z nas napisała książkę dla NAS
Autorka, Klaudia Pingot, ma niesamowitą łatwość w nawiązaniu kontaktu z adresatką książki. Nie staje bowiem w pozycji mędrca, ale współtowarzyszki podróży zmierzającej do zdefiniowania, a często też przedefiniowania siebie. Można się poczuć tak, jakby książka została napisana właśnie dla nas. I tylko dla nas. Przez kilka pierwszych stron, ale także dalej, możemy mieć dziwne wrażenie, że autorka naprawdę nas zna i dobrze rozumie. Swoją książkę dedykuje wszystkim Polkom, a ja kartkując stronę za stroną coraz bardziej czułam się wyjątkowa, ważna, niepowtarzalna.
Książka jest napisana z poczuciem humoru prostym, ciepłym kobiecym językiem, choć momentami przekaz jest ostrzejszy, bardziej dosadny, ale tym bardziej utwierdzający w tym, że autorka jest jedną z nas, Polką z krwi i kości, z naszymi wadami i zaletami. Zadziwiła mnie niebanalność w poruszaniu ważnych tematów takich jak: życiowa misja, spełnienie, poczucie własnej wartości.
Autorka ukazuje pewne sytuacje z trzech punktów widzenia: swojego wewnętrznego krytyka, realistki i marzycielki. Przytacza wiele dialogów, które mocno oddziałują na wyobraźnię i pomagają zrozumieć pewne zależności. Bardzo osobisty ton mają fragmenty książki napisane do nas w formie listu. Wspaniałe jest to, że Klaudia otwarcie opowiada o swoich doświadczeniach, o zmianach jakie zaszły w jej życiu dzięki pracy nad sobą.
Coaching dla kobiet
Czytając miałam wrażenie, że jestem na profesjonalnej sesji coachingowej z przyjaźnie nastawionym do mnie coachem. Czułam, że autorce zależy na tym, żeby w nas czytelniczkach zaszła pozytywna zmiana.
Książka przedstawia wiele technik, ćwiczeń, inspirujących historii i pomysłów, wiadomości na temat rozwoju oraz naszej psychiki. Jest to mieszanka wiedzy trenerskiej oraz coachingowej, programowania neurolingwistycznego (NLP), szczypty terapii poznawczo-behawioralnej oraz wielu teorii psychologicznych.
Jednym słowem mówiąc to wspaniałe źródło motywacji do działania. Ogromnym plusem są liczne ćwiczenia, do których warto się przyłożyć, by lepiej poznać siebie. To bowiem ważny krok do zmiany swojej postawy. Choć kilka z ćwiczeń znałam już wcześniej, ochoczo przystąpiłam do sprawdzenia czy aby teraz w czasie lektury książki nie wykonam ich w inny sposób. I muszę przyznać, że wiele nowych rzeczy dowiedziałam się o swoim potencjale. Dowiedziałam się jak budować swoją siłę i pewność siebie, jak sięgać po więcej, jak przyzwyczajać swój umysł do wyzwań, nowości, do walki ze słabościami.
Ponadto urzekło mnie w książce to, że autorka przytacza przykłady z rzeczywistych szkoleń czy sesji coachingowych, pokazując nam jak zmieniło się życie jej klientek. Klaudia Pingot pomaga wydobyć z siebie pokłady najlepszej energii, wydobyć coś, co ma każda z nas, każda z nas jest Specbabką, tylko często o tym zapominamy. Jest to doskonała pozycja dla kobiet otwartych na zmiany, dla kobiet, które zapominają w zbyt szybkim świecie zadbać o siebie, o swój rozwój i poczucie spełnienia. Dodatkowym atutem jest to, że jeden z końcowych rozdziałów poświęcony jest wywiadom z prawdziwymi ‘SpecBabkami’. Poradnik jest pełen energii, motywacji i pomysłów - myślę, że warto go przeczytać. Może to pierwszy krok, aby zmienić swoje życie na lepsze?
Jedna z nas napisała książkę dla NAS
Autorka, Klaudia Pingot, ma niesamowitą łatwość w nawiązaniu kontaktu z adresatką książki. Nie staje bowiem w pozycji mędrca, ale współtowarzyszki podróży zmierzającej do zdefiniowania, a często też przedefiniowania siebie. Można się poczuć tak, jakby książka została napisana właśnie dla nas. I tylko dla nas. Przez kilka pierwszych stron, ale także dalej, możemy mieć dziwne wrażenie, że autorka naprawdę nas zna i dobrze rozumie. Swoją książkę dedykuje wszystkim Polkom, a ja kartkując stronę za stroną coraz bardziej czułam się wyjątkowa, ważna, niepowtarzalna.
Książka jest napisana z poczuciem humoru prostym, ciepłym kobiecym językiem, choć momentami przekaz jest ostrzejszy, bardziej dosadny, ale tym bardziej utwierdzający w tym, że autorka jest jedną z nas, Polką z krwi i kości, z naszymi wadami i zaletami. Zadziwiła mnie niebanalność w poruszaniu ważnych tematów takich jak: życiowa misja, spełnienie, poczucie własnej wartości.
Autorka ukazuje pewne sytuacje z trzech punktów widzenia: swojego wewnętrznego krytyka, realistki i marzycielki. Przytacza wiele dialogów, które mocno oddziałują na wyobraźnię i pomagają zrozumieć pewne zależności. Bardzo osobisty ton mają fragmenty książki napisane do nas w formie listu. Wspaniałe jest to, że Klaudia otwarcie opowiada o swoich doświadczeniach, o zmianach jakie zaszły w jej życiu dzięki pracy nad sobą.
Coaching dla kobiet
Czytając miałam wrażenie, że jestem na profesjonalnej sesji coachingowej z przyjaźnie nastawionym do mnie coachem. Czułam, że autorce zależy na tym, żeby w nas czytelniczkach zaszła pozytywna zmiana.
Książka przedstawia wiele technik, ćwiczeń, inspirujących historii i pomysłów, wiadomości na temat rozwoju oraz naszej psychiki. Jest to mieszanka wiedzy trenerskiej oraz coachingowej, programowania neurolingwistycznego (NLP), szczypty terapii poznawczo-behawioralnej oraz wielu teorii psychologicznych.
Jednym słowem mówiąc to wspaniałe źródło motywacji do działania. Ogromnym plusem są liczne ćwiczenia, do których warto się przyłożyć, by lepiej poznać siebie. To bowiem ważny krok do zmiany swojej postawy. Choć kilka z ćwiczeń znałam już wcześniej, ochoczo przystąpiłam do sprawdzenia czy aby teraz w czasie lektury książki nie wykonam ich w inny sposób. I muszę przyznać, że wiele nowych rzeczy dowiedziałam się o swoim potencjale. Dowiedziałam się jak budować swoją siłę i pewność siebie, jak sięgać po więcej, jak przyzwyczajać swój umysł do wyzwań, nowości, do walki ze słabościami.
Ponadto urzekło mnie w książce to, że autorka przytacza przykłady z rzeczywistych szkoleń czy sesji coachingowych, pokazując nam jak zmieniło się życie jej klientek. Klaudia Pingot pomaga wydobyć z siebie pokłady najlepszej energii, wydobyć coś, co ma każda z nas, każda z nas jest Specbabką, tylko często o tym zapominamy. Jest to doskonała pozycja dla kobiet otwartych na zmiany, dla kobiet, które zapominają w zbyt szybkim świecie zadbać o siebie, o swój rozwój i poczucie spełnienia. Dodatkowym atutem jest to, że jeden z końcowych rozdziałów poświęcony jest wywiadom z prawdziwymi ‘SpecBabkami’. Poradnik jest pełen energii, motywacji i pomysłów - myślę, że warto go przeczytać. Może to pierwszy krok, aby zmienić swoje życie na lepsze?
mamopracuj.pl Paulina Sienczyło, 2014-01-02
Start-up po polsku. Jak założyć i rozwinąć dochodowy e-biznes
Książek o tym, jak założyć i prowadzić własny biznes jest na rynku bardzo wiele. Jak wybrać pozycję, która rzeczywiście nas czegoś nauczy? I czym prowadzenie tradycyjnego biznesu różni się od prowadzenia start-upa?
Dla biznesu
Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę autorstwa Kamili Mikołajczyk i Dariusza Nawojczyka pt. "Start-up po polsku. Jak założyć i rozwinąć dochodowy e-biznes". Zostały w niej omówione wszystkie zagadnienia, jakie przydadzą się każdemu początkującemu przedsiębiorcy: w jaki sposób przejść od pomysłu do biznesu, jaką formę działalności wybrać, jak napisać biznes plan i gdzie szukać klientów. Autorzy uczą nas, czym kierować się przy tworzeniu nazwy firmy, projektowaniu logo czy innych elementów brandingu. Oczywiście, nie mogło zabraknąć też tematów związanych z reklamą i szeroko pojętym zarządzaniem marketingowym. W rozdziale poświęconym zasobom ludzkim autorzy dzielą się przemyśleniami na temat tego,czy lepiej działać samodzielnie, czy też w grupie i kiedy będzie potrzebne zatrudnienie dodatkowych pracowników. A jeśli już się na to zdecydujemy, to gdzie znaleźć tych najlepszych?
I dla e-biznesu
No dobrze, o tym jest we wszystkich książkach z tej dziedziny. Czym zatem "Start-up po polsku" wyróżnia się na tle innych poradników tego typu? I dlaczego jest to podręcznik e-biznesu? Autorzy, będący specjalistami i project managerami w wielu start-upach, piszą dużo o reklamie w erze nowych technologii –o pozycjonowaniu strony www, Google AdWords i reklamie w social media. Odrębny rozdział poświęcony jest mediom społecznościowym – co, jak i kiedy publikować na Facebooku. Mogłoby się to wydawać banalne, ponieważ już prawie każdy z nas ma tam swój profil. Jednakże prowadzenie konta firmowego oraz wzmocnienie rozpoznawalności marki i zwiększenie sprzedaży dzięki obecności firmy na FB to zupełnie inna historia.
Pieniądze, Prasa i Praktyczne wskazówki
Dla tych, którzy do uruchomienia bądź rozwoju własnego biznesu potrzebują zewnętrznego finansowania, przygotowano rozdział o tym, gdzie sięgnąć, by znaleźć pieniądze. I mowa w nim nie tylko o dotacjach z Unii Europejskiej, ale też m.in. o inkubatorach przedsiębiorczości i aniołach biznesu.
Tym, co szczególnie zwróciło moją uwagę, jest sposób, w jaki omówiono kwestie związane z organizacją konferencji prasowych oraz utrzymaniem dobrych relacji z dziennikarzami.
Rozdziały kończą się radami praktyków oraz casestudy z danego zagadnienia. Niewątpliwą zaletą książki jest odniesienie do polskich realiów. Oprócz tego znajdziemy w niej dużo przydatnych adresów internetowych oraz instytucje i organizacje, które powinien znać każdy początkujący przedsiębiorca.
Jednym słowem, jeśli planujesz założyć własną firmę – czy to w najbliższym czasie, czynieco później, ponieważ pomysł dopiero kiełkuje w Twojej głowie – polecam lekturę "Start-upa po polsku". Nawet, jeśli zamierzasz rozpocząć biznes "analogowy", to nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku się on rozwinie i kiedy informacje zawarte w książce, a dotyczące e-biznesów, uznasz za przydatne.
Dla biznesu
Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę autorstwa Kamili Mikołajczyk i Dariusza Nawojczyka pt. "Start-up po polsku. Jak założyć i rozwinąć dochodowy e-biznes". Zostały w niej omówione wszystkie zagadnienia, jakie przydadzą się każdemu początkującemu przedsiębiorcy: w jaki sposób przejść od pomysłu do biznesu, jaką formę działalności wybrać, jak napisać biznes plan i gdzie szukać klientów. Autorzy uczą nas, czym kierować się przy tworzeniu nazwy firmy, projektowaniu logo czy innych elementów brandingu. Oczywiście, nie mogło zabraknąć też tematów związanych z reklamą i szeroko pojętym zarządzaniem marketingowym. W rozdziale poświęconym zasobom ludzkim autorzy dzielą się przemyśleniami na temat tego,czy lepiej działać samodzielnie, czy też w grupie i kiedy będzie potrzebne zatrudnienie dodatkowych pracowników. A jeśli już się na to zdecydujemy, to gdzie znaleźć tych najlepszych?
I dla e-biznesu
No dobrze, o tym jest we wszystkich książkach z tej dziedziny. Czym zatem "Start-up po polsku" wyróżnia się na tle innych poradników tego typu? I dlaczego jest to podręcznik e-biznesu? Autorzy, będący specjalistami i project managerami w wielu start-upach, piszą dużo o reklamie w erze nowych technologii –o pozycjonowaniu strony www, Google AdWords i reklamie w social media. Odrębny rozdział poświęcony jest mediom społecznościowym – co, jak i kiedy publikować na Facebooku. Mogłoby się to wydawać banalne, ponieważ już prawie każdy z nas ma tam swój profil. Jednakże prowadzenie konta firmowego oraz wzmocnienie rozpoznawalności marki i zwiększenie sprzedaży dzięki obecności firmy na FB to zupełnie inna historia.
Pieniądze, Prasa i Praktyczne wskazówki
Dla tych, którzy do uruchomienia bądź rozwoju własnego biznesu potrzebują zewnętrznego finansowania, przygotowano rozdział o tym, gdzie sięgnąć, by znaleźć pieniądze. I mowa w nim nie tylko o dotacjach z Unii Europejskiej, ale też m.in. o inkubatorach przedsiębiorczości i aniołach biznesu.
Tym, co szczególnie zwróciło moją uwagę, jest sposób, w jaki omówiono kwestie związane z organizacją konferencji prasowych oraz utrzymaniem dobrych relacji z dziennikarzami.
Rozdziały kończą się radami praktyków oraz casestudy z danego zagadnienia. Niewątpliwą zaletą książki jest odniesienie do polskich realiów. Oprócz tego znajdziemy w niej dużo przydatnych adresów internetowych oraz instytucje i organizacje, które powinien znać każdy początkujący przedsiębiorca.
Jednym słowem, jeśli planujesz założyć własną firmę – czy to w najbliższym czasie, czynieco później, ponieważ pomysł dopiero kiełkuje w Twojej głowie – polecam lekturę "Start-upa po polsku". Nawet, jeśli zamierzasz rozpocząć biznes "analogowy", to nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku się on rozwinie i kiedy informacje zawarte w książce, a dotyczące e-biznesów, uznasz za przydatne.
mamopracuj.pl Joanna Gotfryd, 2014-01-31