ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Pełna MOC możliwości

Jeśli masz odwagę spróbować czegoś nowego zamiast słuchania ciągle, że się nie da, że się nie uda i że na pewno nie Tobie sięgnij po tę książkę i dokonaj swojej osobistej przemiany. Warunek jest tylko jeden. Zadaj sobie pytanie: czy chcesz być zwycięzcą? To niezwykle ciekawe, że gdy ma się „naście” lat człowiek marzy o różnych dziwnych rzeczach. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że wierzy on, iż to, o czym dzisiaj fantazjuje jutro na pewno będzie mu dane. Zagraniczne wczasy, bohaterskie czyny, sława, uznanie, samochód, dom albo i dwa, kariera zawodowa, mnóstwo wolnego czasu i różne inne ciekawe myśli kłębią się w głowie nastolatka.

Później przychodzi dorosłe życie i rzeczywistość weryfikuje marzenia. W wielu przypadkach do tego stopnia, że nie myśli się o zagranicznych wczasach, a kolorowe foldery biur podróży wrzuca do kosza na makulaturę. Z pozycji autobusowego krzesła nie widać już wymarzonego auta. Nawet praca nie cieszy ani nawet ciasne mieszkanie. Co z tego, że z ukochaną osobą, jak na wynajętym.

Kiedyś marzeniem było wyjechać do pracy na „Zachód”. Teraz jedzie się na zarobek do Anglii. Ale cel jest ten sam. Wtedy i teraz szczytem marzeń było i jest zarobić na tyle, aby po powrocie kupić w miarę tanie auto, jakąś krzyżówkę Forda/Fiata/VW/Skody/etc. z wiatą autobusową i do tego mieszkanie w bloku na czwartym piętrze bez windy i udawać, ze się jest dobrze ustawionym.

Skąd to się bierze, że nagle z marzeń zostają tylko wspomnienia, otoczka iluzji i nic poza tym. Czy nie jest to spowodowane jednakim bełkotem, który ciągle i na każdym kroku słyszymy od wszelakiej maści znawców, że coś się nie da, że się nie opłaca, że się nie uda. A nawet, jak się uda to na pewno nie Tobie. I tak powoli, umierają marzenia, oddalają się decyzje, umyka życie i nic się nie zmienia.

Czas ucieka i nie ma sensu jak mantry powtarzać ciągle tych samych słów, od których i tak się nic nie zmienia. Nie można przecież przeżyć życia za kogoś innego. Tak samo, jak nie można pozwolić na to, aby ktoś gasił płonący w nas ogień marzeń. Życie ucieka i trzeba coś z tym robić. Bo przecież życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz.

To dobrze, ze powstają takie książki. Jest ona o czymś wyjątkowym. Może to dziwić, ale autor pisze o poznawaniu smaków. Ale nie o takich kuchennych, przyziemnych. Mówi o tym, że najcenniejszą rzeczą w życiu, jaką można osiągnąć jest życiowe doświadczenie. A to w oczywisty sposób wiąże się z poznawaniem smaków życia. Nie da się go smakować z pozycji fotela, ciepłych kapci i pilota do telewizora. Należy doświadczać radości, żalu, smutku, tęsknoty, ciekawości. I oczywiście umieć się tym życiem cieszyć.

To nie bierze się z niczego. Zależy od tego, czy podejmiemy decyzję. I nie chodzi o to, że decyzja będzie wykroczeniem poza nasze utarte schematy i być może zakłóci pierwotne plany i oczekiwania. Jeśli oczekujemy nowego to przecież logiczne jest, że musimy doświadczać nowego. Gdybyśmy ograniczali się tylko do utartych schematów przejdziemy przez życie bezbarwnie, bez emocji, bez smaku i bez tego, co jest w życiu najpiękniejsze. A to, co jest najpiękniejsze pojawia się zwykle odrobinę dalej niż te kapcie i fotel. I dla każdego definicja piękna jest inna.

Dlatego zanim powiesz: nie da się, nie wiem, nie robię i tak się nie uda, sięgnij po właśnie tę książkę, bo możesz się z pewnością sporo nauczyć. Spełnione marzenia nie mają ceny.

Uczmy się od Jacka Walkiewicza, jak żyć kolorowo. Naprawdę niewiele potrzeba, aby odnieść życiowy sukces. Kolumb tez nie miał biznes planu, gdy odkrywał Amerykę. Wystarczyła raz podjęta decyzja, pasja, praca, marzenia i odwaga, aby stworzyć obraz spełnionego życia. I co by dużo nie mówić – właśnie o tym jest ta książka. Daje czytelnikowi pełną MOC możliwości.
bachorski.blogspot.com Marek Bachorski-Rudnicki

Pełna MOC możliwości (edycja ING)

Jeśli masz odwagę spróbować czegoś nowego zamiast słuchania ciągle, że się nie da, że się nie uda i że na pewno nie Tobie sięgnij po tę książkę i dokonaj swojej osobistej przemiany. Warunek jest tylko jeden. Zadaj sobie pytanie: czy chcesz być zwycięzcą? To niezwykle ciekawe, że gdy ma się „naście” lat człowiek marzy o różnych dziwnych rzeczach. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że wierzy on, iż to, o czym dzisiaj fantazjuje jutro na pewno będzie mu dane. Zagraniczne wczasy, bohaterskie czyny, sława, uznanie, samochód, dom albo i dwa, kariera zawodowa, mnóstwo wolnego czasu i różne inne ciekawe myśli kłębią się w głowie nastolatka.

Później przychodzi dorosłe życie i rzeczywistość weryfikuje marzenia. W wielu przypadkach do tego stopnia, że nie myśli się o zagranicznych wczasach, a kolorowe foldery biur podróży wrzuca do kosza na makulaturę. Z pozycji autobusowego krzesła nie widać już wymarzonego auta. Nawet praca nie cieszy ani nawet ciasne mieszkanie. Co z tego, że z ukochaną osobą, jak na wynajętym.

Kiedyś marzeniem było wyjechać do pracy na „Zachód”. Teraz jedzie się na zarobek do Anglii. Ale cel jest ten sam. Wtedy i teraz szczytem marzeń było i jest zarobić na tyle, aby po powrocie kupić w miarę tanie auto, jakąś krzyżówkę Forda/Fiata/VW/Skody/etc. z wiatą autobusową i do tego mieszkanie w bloku na czwartym piętrze bez windy i udawać, ze się jest dobrze ustawionym.

Skąd to się bierze, że nagle z marzeń zostają tylko wspomnienia, otoczka iluzji i nic poza tym. Czy nie jest to spowodowane jednakim bełkotem, który ciągle i na każdym kroku słyszymy od wszelakiej maści znawców, że coś się nie da, że się nie opłaca, że się nie uda. A nawet, jak się uda to na pewno nie Tobie. I tak powoli, umierają marzenia, oddalają się decyzje, umyka życie i nic się nie zmienia.

Czas ucieka i nie ma sensu jak mantry powtarzać ciągle tych samych słów, od których i tak się nic nie zmienia. Nie można przecież przeżyć życia za kogoś innego. Tak samo, jak nie można pozwolić na to, aby ktoś gasił płonący w nas ogień marzeń. Życie ucieka i trzeba coś z tym robić. Bo przecież życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz.

To dobrze, ze powstają takie książki. Jest ona o czymś wyjątkowym. Może to dziwić, ale autor pisze o poznawaniu smaków. Ale nie o takich kuchennych, przyziemnych. Mówi o tym, że najcenniejszą rzeczą w życiu, jaką można osiągnąć jest życiowe doświadczenie. A to w oczywisty sposób wiąże się z poznawaniem smaków życia. Nie da się go smakować z pozycji fotela, ciepłych kapci i pilota do telewizora. Należy doświadczać radości, żalu, smutku, tęsknoty, ciekawości. I oczywiście umieć się tym życiem cieszyć.

To nie bierze się z niczego. Zależy od tego, czy podejmiemy decyzję. I nie chodzi o to, że decyzja będzie wykroczeniem poza nasze utarte schematy i być może zakłóci pierwotne plany i oczekiwania. Jeśli oczekujemy nowego to przecież logiczne jest, że musimy doświadczać nowego. Gdybyśmy ograniczali się tylko do utartych schematów przejdziemy przez życie bezbarwnie, bez emocji, bez smaku i bez tego, co jest w życiu najpiękniejsze. A to, co jest najpiękniejsze pojawia się zwykle odrobinę dalej niż te kapcie i fotel. I dla każdego definicja piękna jest inna.

Dlatego zanim powiesz: nie da się, nie wiem, nie robię i tak się nie uda, sięgnij po właśnie tę książkę, bo możesz się z pewnością sporo nauczyć. Spełnione marzenia nie mają ceny.

Uczmy się od Jacka Walkiewicza, jak żyć kolorowo. Naprawdę niewiele potrzeba, aby odnieść życiowy sukces. Kolumb tez nie miał biznes planu, gdy odkrywał Amerykę. Wystarczyła raz podjęta decyzja, pasja, praca, marzenia i odwaga, aby stworzyć obraz spełnionego życia. I co by dużo nie mówić – właśnie o tym jest ta książka. Daje czytelnikowi pełną MOC możliwości.
bachorski.blogspot.com Marek Bachorski-Rudnicki

Władca Języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą

Żyjemy w czasach, w których z łatwością możemy komunikować się z ludźmi na całym świecie. Mamy także możliwość podróżowania coraz dalej i coraz szybciej. Wiele granic stoi przed nami otworem. Mimo to czasem napotykamy na pewną przeszkodę, której nie potrafimy przeskoczyć. Tę barierę stanowi język. Współcześnie, ciężko sobie wyobrazić brak znajomości chociażby angielskiego. To prawie jak kalectwo. Pracodawcy wymagają jednak od nas coraz więcej. Często decydujemy się też na atrakcyjną pracę za granicą, aby podwyższyć standard swojego życia. Wszystko wygląda na proste, póki nie przychodzi czas na naukę. Z góry zakładamy, że nam się nie uda, ponieważ język, który wybraliśmy wydaje nam się za trudny. Co jednak, jeśli ktoś Ci powie, że „nie ma języków obcych - są tylko te, których jeszcze nie znasz”? To motto zawarte jest w książce trenera kompetencji komunikacyjnych i językowych Mariusza Włocha Władca Języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą.

Książka jest wszechstronnym poradnikiem. Znajdziemy w niej rady, jak znaleźć skuteczną metodę nauki, która będzie dla nas odpowiednia. Przeczytamy dużo o motywacji oraz umiejętności stawiania sobie celów, ponieważ sukces językowy osiągniemy tylko wtedy, gdy wiemy, czego oczekujemy. Dowiemy się skąd czerpać energię i co może pomóc nam w nauce. Odnajdziemy część książki poświęconą komunikacji, a także roli empatii i typom nauczycieli oraz temu, jak wybrać właściwy kurs. Poznamy narzędzia językowe oraz dużo porad, a w tym autorską Metodę Bezpośredniej Komunikacji.

Władca Języków to obszerna pozycja nie tylko o nauce języków, ale także o motywacji. Została ona napisana w bardzo humorystyczny sposób. Jej wyjątkowość tkwi w uwzględnieniu różnic między ludźmi, które powodują, że każdy z nas potrzebuje odnaleźć swój indywidualny sposób na naukę. Pokazuje, że odmienne są także nasze cele i motywy. Uważam, że to bardzo ciekawa książka, ale najważniejsze są tu nasze chęci. Jeśli nie podejmiemy wysiłku nauki, nie zostaniemy poliglotami. Mariusz Włoch pokazuje jednak, że przyswajanie nowego języka może być przyjemnością.
niedzielnatworczosc.blogspot.com Joanna Niedziela, 2014-03-03

Pokonaj stres z Kaizen

Żyjemy w niezwykle stresujących czasach. Niepewna sytuacja na rynku pracy nie służy naszemu zdrowiu psychicznemu. Jak opanować stres, zanim ten zniszczy nasze życie?

Jarosław Gibas w swojej najnowszej powieści „Pokonaj stres z Kaizen”, dogłębnie analizuje przyczyny stresu. Jednocześnie ukazuje techniki, które pozwalają oswoić lęki, które zatruwają nasze życie.

Człowiek od zarania dziejów boryka się ze stresem. Dopóki strach mobilizuje nas do działania, pełni on funkcję obronną, umożliwiającą przeżycie. Niestety, czasem lęki nabierają na sile. Chroniczny stres może doprowadzić nas na skraj załamania nerwowego. Osoby, które paraliżuje strach, często zamykają się w swojej skorupie i unikają innych ludzi.

Niektórzy ludzie żyją w permanentnym stresie. Nadmiar obowiązków w pracy, mobbing, niskie zarobki itp. odbijają się negatywnie na naszym zdrowiu. Część z nas boryka się z lękiem okazjonalnie. Takie wydarzenia jak trudny egzamin, spotkanie ze strategicznym inwestorem czy prezentacja przed dużym gronem odbiorców często budzą niepokój. Choć stres powinien działać mobilizująco, zdarza się, iż lęk paraliżuje nas i nie jesteśmy w stanie sformułować sensownego zdania.

Stosując się do zasad filozofii Kaizen, która opiera się na wprowadzaniu zmian za pomocą małych kroków, jesteśmy w stanie opanować stres. Poradnik Jarosława Gibasa wprowadza w nasze życie harmonię, spokój i radość.
dojrzalakobieta.pl Magdalena Kukurowska

Python. Leksykon kieszonkowy. Wydanie IV

To również książka autorstwa Marka Lutza, która obejmuje mniej więcej ten sam zakres omawianego materiału, co Python. Wprowadzenie. Różnica jest przede wszystkim w maksymalnym skondensowaniu treści Leksykonu.

Z tego względu jest to raczej pozycja dla osób sprawnie poruszających się w Pythonie i potrzebujących jedynie odświeżenia wiedzy. Mniej zaawansowany czytelnik może mieć spore problemy ze zrozumieniem niektórych rozdziałów.
Web Audit - Robert Drózd Robert Drózd, 2014-03-04

Sztuka rynkologii

Kilka słów o „Sztuce rynkologii” Jacka Kotarbińskiego, gdyż jest to według mnie jedna z tych książek, które zapadają w pamięć. Nie nazwę tego artykułu recenzją, a „kilkoma refleksjami w trakcie czytania”.

Nie wiedziałam za bardzo, czego oczekiwać po tej książce. Biorąc pod uwagę, z jakim impetem ruszyła na rynek, spodziewałam się inspirującego poradnika opisującego najnowsze trendy w marketingu. Sama, jako początkujący przedsiębiorca, szukam takich właśnie inspiracji i świeżych pomysłów. Mając jednocześnie dość dużą awersję do tradycyjnych technik manpulacyjno-sprzedażowych (po lekturze „Sztuki rynkologii” nie nazwę ich technikami marketingowymi;), oczekiwałam powiewu nowych idei.

Dlatego pierwsze strony z zarysem historycznym marketingu mnie nieco zaskoczyły. Jednak z każdą kolejną stroną dostrzegałam coraz większy kunszt tej książki. Trudno jest napisać wysokiej jakości poradnik, który zainspiruje wymagającego czytelnika biznesowego. Potrzeba do tego ogromnego doświadczenia, pasji i oryginalnej refleksji. Jednak poradnik koncentruje się na tym, co jest i co można zrobić dziś.

„Sztuka rynkologii” jest natomiast czymś znacznie więcej niż poradnik. Czytając, nie sposób nie dostrzec wyjątkowo szerokiej perspektywy światopoglądowej Autora. Absolutnie trafna, w moim odczuciu, interpretacja percepcji i realizacji technik marketingowych przez polski, burzliwie rozwijający się rynek od czasów komunistycznych po dziś, to skarbnica wiedzy zasilona latami obserwacji i doświadczeń w terenie. Sama pamiętam z moich studenckich czasów, które miały miejsce w historycznym momencie przełomu tysiącleci, ten szałowy klimat „marketingu jak na zachodzie”. Każdy z nas łykał wtedy garściami amerykańskie studia przypadków i ten, kto miał okazję pracować w marketingu, starał się je za wszelką cenę przekopiować na polski rynek. Jacek Kotarbiński w „Sztuce rynkologii” pokazuje jednak, że część z nich w ogóle nie miała szansy, by odnieść sukces w polskich warunkach, część została ordynarnie zinterpretowana przez polską klasę „dorabiających się” przedsiębiorców i nadała marketingowi negatywną konotację „manipulacyjną” (z którą marketing niestety walczy do dziś), a większość nie ma już w ogóle zastosowania w dzisiejszym świecie, w którym długoterminowa jakość w każdym aspekcie wygrywa z krótkoterminową ilością.

Jacek Kotarbiński pisze też dość dużo o obecnych tendencjach społeczno-marketingowo-rynkowych w Polsce. Media pozbawione misji społecznej, tabloidyzacja i ogólne otępianie społeczeństwa przekazami nastawionymi wyłącznie na zysk, to refleksje, które od jakiegoś czasu nurtują również mnie. Nikt jednak do tej pory nie ujął tego tak trafnie i ciekawie!

Jednak fragment, który najbardziej mnie zainspirował, to opis znanego eksperymentu z Joshua Bell – światowej klasy wirtuozą skrzypiec grającym incognito w nowojorskim metrze oraz historia książki „o kukułkach”. Nie zdradzam wszystkiego, by zachęcić do czytania;) Słyszałam już wcześniej o eksperymencie skrzypkowym i jego rezultaty wyjaśniłam sobie snobizmem ludzi, którzy płacą ogromne pieniądze za coś, czego nie są w stanie docenić bez tzw. metki. Jednak interpretacja z książki wydaje mi się dużo bardziej trafna. To ujęcie problemu od drugiej strony, czyli stwierdzenie, że bez marketingu nawet absolutnie wyjątkowa jakość się po prostu nie sprzeda. Już nie dziś!

I na zakończenie dodam, że niesamowicie doceniłam styl pisarski, zarówno pod względem wyjątkowej łatwości języka jak również pod względem ogólnej formy przekazu. Przekazu pozytywnego, ta książka pokazuje wiele niedociągnięć naszego rynku. Jednak nie ma w niej krytyki dla krytyki. Zawsze chodzi o to, by wyjaśnić, dlaczego coś się dzieje i co można zrobić, by było lepiej. To w mojej opinii krytyka wyjątkowo konstruktywna, której w naszym kraju jest relatywnie mało, a która dowodzi ogromnego dystansu Autora do opisywanej rzeczywistości. Przyznam, że nie tak często inspirują mnie ojczyste lektury biznesowe, które zwykle są zbyt akademickie, napisane „po chińsku” lub mało oryginalne. „Sztuka rynkologii” przerosła jednak zdecydowanie moje oczekiwania!

Zatem jednym zdaniem: Absolutnie inspirująca lektura światopoglądowa dla praktyków marketingu, biznesu, przedsiębiorców, jak również lektura obowiązkowa dla studentów, która w wyjątkowo fachowy sposób wprowadza czytelnika w świat polskiego marketingu wczoraj, dziś i jutra. Zdecydowanie polecam!
novense.com Małgorzata Guyot, 2014-01-26
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL