Recenzje
BezMarketing. Przestań kusić klientów, zacznij z nimi rozmawiać!
Ile razy zastanawiałeś się dlaczego klienci nie walą do Ciebie drzwiami i oknami, dlaczego inwestycje w komunikację do klientów nie przynoszą oczekiwanego zwrotu, dlaczego media społecznościowe nie działają?
Jeśli choć raz zadałeś sobie takie pytanie, to książka BezMarketing. Przestań kusić klientów, zacznij z nimi rozmawiać Scotta Strattena jest dla Ciebie. Może odkryjesz z nią Amerykę, a może nie (wszystko zależy na jakim etapie rozwoju swojego biznesu jesteś), ale na pewno nie znajdziesz w niej lania wody, oczywistych oczywistości i nudy. Autor ma poczucie humoru, którego nie zawahał się użyć, wiedzę nt. marketingu relacji i mediów społecznościowych. Dla wielu ekspert, a dla mnie ciekawy i inspirujący człowiek.
Jeśli choć raz zadałeś sobie takie pytanie, to książka BezMarketing. Przestań kusić klientów, zacznij z nimi rozmawiać Scotta Strattena jest dla Ciebie. Może odkryjesz z nią Amerykę, a może nie (wszystko zależy na jakim etapie rozwoju swojego biznesu jesteś), ale na pewno nie znajdziesz w niej lania wody, oczywistych oczywistości i nudy. Autor ma poczucie humoru, którego nie zawahał się użyć, wiedzę nt. marketingu relacji i mediów społecznościowych. Dla wielu ekspert, a dla mnie ciekawy i inspirujący człowiek.
katarzynastec.wordpress.com katarzyna
Blender 2.69. Architektura i projektowanie
Nakładem wydawnictwa Helion ukazała się publikacja pod tytułem Blender 2.69. Architektura i projektowanie Piotra Chlipalskiego, skierowana do projektantów, architektów, grafików oraz wszystkich innych osób, chcących wykonywać modele 3D oraz renderingi fotorealistyczne.
Blender to darmowy program do modelowania i wykonywania realistycznych wizualizacji.
Jest to aplikacja typu open source, cały czas rozwijana. Wyjątkową jej zaletą jest możliwość wykorzystania potencjał GPU (Graphics Processing Unit) kart graficznych, tym samym znacznie skracając czas renderingu.
Muszę przyznać, że już przed publikacją książki znałem potencjał Blendera. Kilkakrotnie instalowałem program z nadzieją, że uda mi się nauczyć posługiwania się nim. Niestety już na samym początku miałem problemy z poruszaniem się w środowisku tego specyficznego narzędzia. Nigdy nie udało mi się wykonać czegokolwiek, co można by uznać za sukces i wizualizację fotorealistyczną.
Wydany właśnie podręcznik dla designerów i architektów Blender 2.69. Architektura i projektowanie, autorstwa Piotra Chlipalskiego okazał się pomocą dłonią. Książka jest przyjaźnie i jasno napisana. Przeczytałem kilka rozdziałów i zainstalowałem program. Potrenowałem chwilę korzystając ze wskazówek w niej opisanych i przejrzałem kilka rozdziałów w części zatytułowanej "Rendery na poważnie". Po dwudziestu minutach udało mi się wymodelować przykładowe butelki, nadać im materiały, ustawić parametry renderingu. Nie wyszły wprawdzie tak dobrze jak autorowi książki, ale uważam że na pierwszy raz, po godzinie spędzonej z książka to wielki sukces.
Nie obędzie się bez łyżki dziegciu - ilustracje są zdecydowanie za ciemne, nie wszystko wyraźnie na nich widać. Podejrzewam, że to wynika ze specyfiki samego programu, gdzie wszystko jest ciemno-szare.
Książka jest bardzo użyteczna, spełnia swoje zadanie. W prostych krokach pokazuje jak osiągnąć efekt końcowy. Polecam wszystkim projektantom, którzy poszukują darmowego narzędzia do wykonywania wizualizacji - z tą książką może to się stać możliwe.
W wielkim skrócie - książka mówi o:
- Instalacji i interfejsie Blendera
- Podstawach animacji i poruszania się w przestrzeni 3D
- Modelowaniu obiektów i modyfikatorach
- Definiowaniu i ustawianiu kamer
- Stosowaniu materiałów i tekstur
- Oświetlaniu i renderowaniu scen
- Renderach fotorealistycznych i artystycznych
Blender to darmowy program do modelowania i wykonywania realistycznych wizualizacji.
Jest to aplikacja typu open source, cały czas rozwijana. Wyjątkową jej zaletą jest możliwość wykorzystania potencjał GPU (Graphics Processing Unit) kart graficznych, tym samym znacznie skracając czas renderingu.
Muszę przyznać, że już przed publikacją książki znałem potencjał Blendera. Kilkakrotnie instalowałem program z nadzieją, że uda mi się nauczyć posługiwania się nim. Niestety już na samym początku miałem problemy z poruszaniem się w środowisku tego specyficznego narzędzia. Nigdy nie udało mi się wykonać czegokolwiek, co można by uznać za sukces i wizualizację fotorealistyczną.
Wydany właśnie podręcznik dla designerów i architektów Blender 2.69. Architektura i projektowanie, autorstwa Piotra Chlipalskiego okazał się pomocą dłonią. Książka jest przyjaźnie i jasno napisana. Przeczytałem kilka rozdziałów i zainstalowałem program. Potrenowałem chwilę korzystając ze wskazówek w niej opisanych i przejrzałem kilka rozdziałów w części zatytułowanej "Rendery na poważnie". Po dwudziestu minutach udało mi się wymodelować przykładowe butelki, nadać im materiały, ustawić parametry renderingu. Nie wyszły wprawdzie tak dobrze jak autorowi książki, ale uważam że na pierwszy raz, po godzinie spędzonej z książka to wielki sukces.
Nie obędzie się bez łyżki dziegciu - ilustracje są zdecydowanie za ciemne, nie wszystko wyraźnie na nich widać. Podejrzewam, że to wynika ze specyfiki samego programu, gdzie wszystko jest ciemno-szare.
Książka jest bardzo użyteczna, spełnia swoje zadanie. W prostych krokach pokazuje jak osiągnąć efekt końcowy. Polecam wszystkim projektantom, którzy poszukują darmowego narzędzia do wykonywania wizualizacji - z tą książką może to się stać możliwe.
W wielkim skrócie - książka mówi o:
- Instalacji i interfejsie Blendera
- Podstawach animacji i poruszania się w przestrzeni 3D
- Modelowaniu obiektów i modyfikatorach
- Definiowaniu i ustawianiu kamer
- Stosowaniu materiałów i tekstur
- Oświetlaniu i renderowaniu scen
- Renderach fotorealistycznych i artystycznych
Architektura.info Michał Pierzchalski
Marketing za przyzwoleniem. Jak zmienić obcych ludzi w znajomych, a znajomych w klientów
Uwaga! Po pierwsze, to nie jest książka dla wszystkich miłośników skutecznego marketingu. Po drugie, na pewno będą nią rozczarowane wszystkie osoby ceniące: pozycjonowanie stron, tworzenie treści ofert pod miliony klientów czy też masowy telemarketing. Po trzecie, publikacja powstała w 1999 roku, czyli aż 15 lat temu, a od tego czasu świat marketingu bardzo się zmienił.
Jednak warto sięgnąć po Marketing za przyzwoleniem, by przekonać się o talencie wizjonerskim Setha Godina (wiele z przedstawionych w książce założeń zagościło już we współczesnym świecie sprzedaży).
Tematem, któremu Godin poświecił 232 strony, jest marketing bezpośredni, czyli skierowany do indywidualnego Klienta. Autor udowadnia, że reklama telewizyjna, umieszczana w prasie oraz większość treści (wciąż) obecnych w sieci, muszą odejść do lamusa. Ich miejsce zajmie reklama charakteryzująca się brakiem nachalności. Przekazująca tylko te treści, które zainteresują odbiorcę.
Cały proces „obsługi Klienta” można, zdaniem Godina, porównać do randki z dziewczyną. Tak jak w matrymonialnych działaniach, tak też w nowym podejściu do biznesu obowiązują pewne reguły oraz schematy zachowań przybliżające do celu. Śmiałe porównanie? Tak, ale trafne.
Godin opowiadając o marketingu za przyzwoleniem przytacza wiele przykładów uzmysławiających czytelnikowi nieprawdopodobną siłę narzędzia. Wskazuje zarówno poprawne rozwiązania jego zastosowania, jak też krytykuje sposoby „na komunikację z Klientem” poszczególnych firm.
Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność. Mogę śmiało określić ją mianem doskonałego poradnika, może nieco lekko przegadanego. Jednak czytelnicy pragnący nauczyć się podstaw marketingu bezpośredniego na pewno będą usatysfakcjonowani z zakupu.
Marketing za przyzwoleniem, jak wszystkie książki Setha Godina,największego przedsiębiorcy ery informacyjnej (tytuł nadany przez BuisnessWeek), wydana została w naszym Kraju przez Onepress – imprint Wydawnictwa Helion.
Zapraszam do lektury
Jednak warto sięgnąć po Marketing za przyzwoleniem, by przekonać się o talencie wizjonerskim Setha Godina (wiele z przedstawionych w książce założeń zagościło już we współczesnym świecie sprzedaży).
Tematem, któremu Godin poświecił 232 strony, jest marketing bezpośredni, czyli skierowany do indywidualnego Klienta. Autor udowadnia, że reklama telewizyjna, umieszczana w prasie oraz większość treści (wciąż) obecnych w sieci, muszą odejść do lamusa. Ich miejsce zajmie reklama charakteryzująca się brakiem nachalności. Przekazująca tylko te treści, które zainteresują odbiorcę.
Cały proces „obsługi Klienta” można, zdaniem Godina, porównać do randki z dziewczyną. Tak jak w matrymonialnych działaniach, tak też w nowym podejściu do biznesu obowiązują pewne reguły oraz schematy zachowań przybliżające do celu. Śmiałe porównanie? Tak, ale trafne.
Godin opowiadając o marketingu za przyzwoleniem przytacza wiele przykładów uzmysławiających czytelnikowi nieprawdopodobną siłę narzędzia. Wskazuje zarówno poprawne rozwiązania jego zastosowania, jak też krytykuje sposoby „na komunikację z Klientem” poszczególnych firm.
Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność. Mogę śmiało określić ją mianem doskonałego poradnika, może nieco lekko przegadanego. Jednak czytelnicy pragnący nauczyć się podstaw marketingu bezpośredniego na pewno będą usatysfakcjonowani z zakupu.
Marketing za przyzwoleniem, jak wszystkie książki Setha Godina,największego przedsiębiorcy ery informacyjnej (tytuł nadany przez BuisnessWeek), wydana została w naszym Kraju przez Onepress – imprint Wydawnictwa Helion.
Zapraszam do lektury
Napisz Tekst Kuba Sosnowski, 2014-04-02
Niemiecki dla bystrzaków
Książka ukazująca się w serii “Dla bystrzaków” służąca do nauki języka niemieckiego to dobra pozycja dla tych, którzy chcą przypomnieć sobie język zachodnich sąsiadów po długim czasie.
21 rozdziałów pozwala na przypomnienie (i opanowanie) języka umożliwiającego sprawne poruszanie się po niemieckich miastach i miasteczkach. Autorzy postawili sobie za cel lekkim stylem nauczenie nas języka, który dla wielu jest dość trudny.
Wszystkie umlauty, akcenty czy odmiany nie będą dla Ciebie – drogi Czytelniku – tajemnicą. Z żółtą serią ćwiczysz wymowę i prowadzić płynne rozmowy z przyjaciółmi z Niemiec. Odmiana czasowników nie ma żadnych tajemnic. Czasem nawet błyśniesz znanym powiedzeniem czy idiomem.
Książka stanowi zarówno samodzielny podręcznik do nauki języka jak i dodatek do kursów, na które aktualnie się uczęszcza. To opowieść, w której uczymy się i bawimy. Niektóre bowiem z zadań więcej dają nam radości i wiedzy niż jakiekolwiek inne zadania.
Komm, Gib Mir Deine Hand śpiewali kiedyś Beatlesi. I był to ich jedyny utwór wykonywany także w języku innym niż angielski – pisze wydawca. Warto się uczyć języków obcych. Warto się uczyć niemieckiego bystrzaku!
21 rozdziałów pozwala na przypomnienie (i opanowanie) języka umożliwiającego sprawne poruszanie się po niemieckich miastach i miasteczkach. Autorzy postawili sobie za cel lekkim stylem nauczenie nas języka, który dla wielu jest dość trudny.
Wszystkie umlauty, akcenty czy odmiany nie będą dla Ciebie – drogi Czytelniku – tajemnicą. Z żółtą serią ćwiczysz wymowę i prowadzić płynne rozmowy z przyjaciółmi z Niemiec. Odmiana czasowników nie ma żadnych tajemnic. Czasem nawet błyśniesz znanym powiedzeniem czy idiomem.
Książka stanowi zarówno samodzielny podręcznik do nauki języka jak i dodatek do kursów, na które aktualnie się uczęszcza. To opowieść, w której uczymy się i bawimy. Niektóre bowiem z zadań więcej dają nam radości i wiedzy niż jakiekolwiek inne zadania.
Komm, Gib Mir Deine Hand śpiewali kiedyś Beatlesi. I był to ich jedyny utwór wykonywany także w języku innym niż angielski – pisze wydawca. Warto się uczyć języków obcych. Warto się uczyć niemieckiego bystrzaku!
ksiazka-online.pl 2014-03-15
Niemiecki dla bystrzaków
Książka ukazująca się w serii “Dla bystrzaków” służąca do nauki języka niemieckiego to dobra pozycja dla tych, którzy chcą przypomnieć sobie język zachodnich sąsiadów po długim czasie.
21 rozdziałów pozwala na przypomnienie (i opanowanie) języka umożliwiającego sprawne poruszanie się po niemieckich miastach i miasteczkach. Autorzy postawili sobie za cel lekkim stylem nauczenie nas języka, który dla wielu jest dość trudny.
Wszystkie umlauty, akcenty czy odmiany nie będą dla Ciebie – drogi Czytelniku – tajemnicą. Z żółtą serią ćwiczysz wymowę i prowadzić płynne rozmowy z przyjaciółmi z Niemiec. Odmiana czasowników nie ma żadnych tajemnic. Czasem nawet błyśniesz znanym powiedzeniem czy idiomem.
Książka stanowi zarówno samodzielny podręcznik do nauki języka jak i dodatek do kursów, na które aktualnie się uczęszcza. To opowieść, w której uczymy się i bawimy. Niektóre bowiem z zadań więcej dają nam radości i wiedzy niż jakiekolwiek inne zadania.
Komm, Gib Mir Deine Hand śpiewali kiedyś Beatlesi. I był to ich jedyny utwór wykonywany także w języku innym niż angielski – pisze wydawca. Warto się uczyć języków obcych. Warto się uczyć niemieckiego bystrzaku!
21 rozdziałów pozwala na przypomnienie (i opanowanie) języka umożliwiającego sprawne poruszanie się po niemieckich miastach i miasteczkach. Autorzy postawili sobie za cel lekkim stylem nauczenie nas języka, który dla wielu jest dość trudny.
Wszystkie umlauty, akcenty czy odmiany nie będą dla Ciebie – drogi Czytelniku – tajemnicą. Z żółtą serią ćwiczysz wymowę i prowadzić płynne rozmowy z przyjaciółmi z Niemiec. Odmiana czasowników nie ma żadnych tajemnic. Czasem nawet błyśniesz znanym powiedzeniem czy idiomem.
Książka stanowi zarówno samodzielny podręcznik do nauki języka jak i dodatek do kursów, na które aktualnie się uczęszcza. To opowieść, w której uczymy się i bawimy. Niektóre bowiem z zadań więcej dają nam radości i wiedzy niż jakiekolwiek inne zadania.
Komm, Gib Mir Deine Hand śpiewali kiedyś Beatlesi. I był to ich jedyny utwór wykonywany także w języku innym niż angielski – pisze wydawca. Warto się uczyć języków obcych. Warto się uczyć niemieckiego bystrzaku!
ksiazka-online.pl 2014-03-15
Photoshop. Od pomysłu do projektu
Witam, dziś wyjątkowo nie będę pisał ani o grach, ani też o tabletach czy smartfonach. Tematem tego wpisu będzie książka, mianowicie – „Photoshop. Od pomysłu do projektu”. Oraz krótki wywód czemu nie należy oceniać książek po okładce.
Publikacja została napisana przez naszego rodaka - Tomasza Gądka i wydana przez wydawnictwo Helion. Liczy sobie 296 stron, wypełnionych przykładami różnych efektów jakie możemy stworzyć w Photoshop’ie: od pocztówki z wakacji, poprzez okładkę albumu aż po zrobienie znaków na polu. A to wszystko jak podaję strona Heliona, za jedyne 59 zł w wersji papierowej lub 47 zł za wersję elektroniczną. Bądź też na allegro od 40zł. Na dodatek, książka ta została wybrana przez czytelników - książką roku 2012.
Poważnie? Tytuł roku 2012? No niby za co?!
Książek stos
Zacznijmy od tego jak owa książka wpadła w moje ręce.
Kto czytał moje wcześniejsze wpisy ten wie (albo i nie) że studiuję. Jedną z zalet bycia studentem jest to, że ma się dostęp do czegoś takiego jak biblioteka uczelni – takie tam, pradawne miejsce z którego ludzie czerpali wiedzę, jak nie było internetów. Razu pewnego zawędrowałem tam, ciekaw czy znajdę jakąś dobrą publikację na temat fotografii. Zajrzałem i ujrzałem istną kopalnię skarbów, półki pod sufit zawalone książkami, opasłe tomiskami Thinking in Java czy przewodników administratorów Unixa i Linuxa. Po chwili stałem ze stosem książek na biurku Pani Bibliotekarki, która to komentując na jaką cholerę studentowi grafiki książki o informatyce wbijała je na moją kartę. Jak się domyślacie wśród nich był też omawiany dzisiaj tytuł, tak z ciekawości wzięty, bo okładka ładna. Książki znalazły się u mnie i na pierwszy ogień właśnie poszła publikacja Pana Gądki.
Wrażenie ogólne
Pierwsze co mogę o niej powiedzieć, to że bardzo przyjemnie się ją czyta. Napisana jest lekkim i prostym językiem, dodatkowo autor potrafi zaciekawić czytelnika więc tekst pochłania się w dość szybkim tempie. Praktycznie cała publikacja została przeczytana w jeden dzień. Drugim plusem, jest dość dokładne wytłumaczenie działań. Mamy opisy opcji zarówno w wersji polskiej jak i angielskiej, dodatkowo jest dość sporo zdjęć na każdej stronie, dzięki czemu raczej nie zagubimy się gdzieś w trakcie wykonywania ćwiczeń. Jeśli chodzi o plusy, to w sumie byłoby na tyle.
Przyjemnie się czyta i jest dużo obrazków, zaś wartość merytoryczna to już zupełnie inna sprawa. Jeśli chodzi o same efekty, to co prawda są one dobrze przedstawione, opatrzone poradami i zdjęciami . Jednak co z tego jeśli same w sobie prezentują poziom, jaki powinien raczej pojawić się na zajęciach z informatyki w liceum czy technikum, a nie w publikacji za kilkadziesiąt złotych.
Poniżej pełna lista tego, co możemy nauczyć się z książki:
- Pocztówka z wakacji i zaproszenie na imprezę z okazji Halloween
- Piktogramy na trawie i tapeta na pulpit
- Zdjęcia 3D i reklamy
- Postarzenie zdjęcia i postaci
- Karta rabatowa, dyplom i wizytówka
- Komiks, koncert i znaczek
- Nadruk na CD i plakat filmowy
- Kalendarz i album na zdjęcia
- Animacja napisu, ognisty napis
- Makijaż, liście, naszywka
- Mapa skarbów i płonąca ramka
Jak widać, większość z tych efektów jest spokojnie do nauczenia za darmo z neta.
Wiedza czasem nic nie kosztuje
Nie mówię że te efekty są złe, mówię po prostu że jest ich od groma na youtube, może w nie tak przystępnej formie, czasem nie zawsze wszystko wyjaśnione, ale za to w pełni za darmo. Zaś takie portale jak psdvault deklasują wyżej wymienioną pozycję.
Dla kogo?
Rozumiem, że autor pisał tę pozycję, dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z grafiką. Które np. mogą nie znać angielskiego i to co zobaczą na youtube, będzie dla nich czarną magią, albo te polskojęzyczne filmiki mogą wydawać się dla nich niejasne, bez precyzyjnego wytłumaczenia. W takim wypadku, jeśli taka osoba będzie chciała jakąś książkę „do photoshopa” i zakupi ten tytuł, myślę że będzie z niego zadowolona.
Jeśli jednak, już wcześniej uczyliśmy się z youtube, albo innych źródeł w Internecie. A teraz, zachęceni okładką i przykładowym rozdziałem, kupimy ten tytuł (np. na allegro) - będziemy zawiedzeni. Na stronie Heliona dostępny jest fragment z jednym ćwiczeniem, może ono dla niektórych wyglądać zachęcająco i skłonić do zakupu książki, dając wrażenie że pełnym wydaniu znajdziemy jakieś bardziej zaawansowane techniki. Jednak tak nie jest, reszta przedstawia się na mniej więcej podobnym poziomie. W szczególności możemy być niezadowoleni tym że wydaliśmy pieniądze na coś, co pewnie już umieliśmy, albo było dla nas łatwo dostępne w necie.
Podsumowanie
Nie mówię tutaj że autor napisał kiepskie porady, albo że książka jest zła. Gdyby przykładowych efektów było więcej i cena byłaby inna, myślę że śmiało mógłbym go polecić początkującym. Jednak w takiej formie, niezbyt się to opłaca.
Publikacja została napisana przez naszego rodaka - Tomasza Gądka i wydana przez wydawnictwo Helion. Liczy sobie 296 stron, wypełnionych przykładami różnych efektów jakie możemy stworzyć w Photoshop’ie: od pocztówki z wakacji, poprzez okładkę albumu aż po zrobienie znaków na polu. A to wszystko jak podaję strona Heliona, za jedyne 59 zł w wersji papierowej lub 47 zł za wersję elektroniczną. Bądź też na allegro od 40zł. Na dodatek, książka ta została wybrana przez czytelników - książką roku 2012.
Poważnie? Tytuł roku 2012? No niby za co?!
Książek stos
Zacznijmy od tego jak owa książka wpadła w moje ręce.
Kto czytał moje wcześniejsze wpisy ten wie (albo i nie) że studiuję. Jedną z zalet bycia studentem jest to, że ma się dostęp do czegoś takiego jak biblioteka uczelni – takie tam, pradawne miejsce z którego ludzie czerpali wiedzę, jak nie było internetów. Razu pewnego zawędrowałem tam, ciekaw czy znajdę jakąś dobrą publikację na temat fotografii. Zajrzałem i ujrzałem istną kopalnię skarbów, półki pod sufit zawalone książkami, opasłe tomiskami Thinking in Java czy przewodników administratorów Unixa i Linuxa. Po chwili stałem ze stosem książek na biurku Pani Bibliotekarki, która to komentując na jaką cholerę studentowi grafiki książki o informatyce wbijała je na moją kartę. Jak się domyślacie wśród nich był też omawiany dzisiaj tytuł, tak z ciekawości wzięty, bo okładka ładna. Książki znalazły się u mnie i na pierwszy ogień właśnie poszła publikacja Pana Gądki.
Wrażenie ogólne
Pierwsze co mogę o niej powiedzieć, to że bardzo przyjemnie się ją czyta. Napisana jest lekkim i prostym językiem, dodatkowo autor potrafi zaciekawić czytelnika więc tekst pochłania się w dość szybkim tempie. Praktycznie cała publikacja została przeczytana w jeden dzień. Drugim plusem, jest dość dokładne wytłumaczenie działań. Mamy opisy opcji zarówno w wersji polskiej jak i angielskiej, dodatkowo jest dość sporo zdjęć na każdej stronie, dzięki czemu raczej nie zagubimy się gdzieś w trakcie wykonywania ćwiczeń. Jeśli chodzi o plusy, to w sumie byłoby na tyle.
Przyjemnie się czyta i jest dużo obrazków, zaś wartość merytoryczna to już zupełnie inna sprawa. Jeśli chodzi o same efekty, to co prawda są one dobrze przedstawione, opatrzone poradami i zdjęciami . Jednak co z tego jeśli same w sobie prezentują poziom, jaki powinien raczej pojawić się na zajęciach z informatyki w liceum czy technikum, a nie w publikacji za kilkadziesiąt złotych.
Poniżej pełna lista tego, co możemy nauczyć się z książki:
- Pocztówka z wakacji i zaproszenie na imprezę z okazji Halloween
- Piktogramy na trawie i tapeta na pulpit
- Zdjęcia 3D i reklamy
- Postarzenie zdjęcia i postaci
- Karta rabatowa, dyplom i wizytówka
- Komiks, koncert i znaczek
- Nadruk na CD i plakat filmowy
- Kalendarz i album na zdjęcia
- Animacja napisu, ognisty napis
- Makijaż, liście, naszywka
- Mapa skarbów i płonąca ramka
Jak widać, większość z tych efektów jest spokojnie do nauczenia za darmo z neta.
Wiedza czasem nic nie kosztuje
Nie mówię że te efekty są złe, mówię po prostu że jest ich od groma na youtube, może w nie tak przystępnej formie, czasem nie zawsze wszystko wyjaśnione, ale za to w pełni za darmo. Zaś takie portale jak psdvault deklasują wyżej wymienioną pozycję.
Dla kogo?
Rozumiem, że autor pisał tę pozycję, dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z grafiką. Które np. mogą nie znać angielskiego i to co zobaczą na youtube, będzie dla nich czarną magią, albo te polskojęzyczne filmiki mogą wydawać się dla nich niejasne, bez precyzyjnego wytłumaczenia. W takim wypadku, jeśli taka osoba będzie chciała jakąś książkę „do photoshopa” i zakupi ten tytuł, myślę że będzie z niego zadowolona.
Jeśli jednak, już wcześniej uczyliśmy się z youtube, albo innych źródeł w Internecie. A teraz, zachęceni okładką i przykładowym rozdziałem, kupimy ten tytuł (np. na allegro) - będziemy zawiedzeni. Na stronie Heliona dostępny jest fragment z jednym ćwiczeniem, może ono dla niektórych wyglądać zachęcająco i skłonić do zakupu książki, dając wrażenie że pełnym wydaniu znajdziemy jakieś bardziej zaawansowane techniki. Jednak tak nie jest, reszta przedstawia się na mniej więcej podobnym poziomie. W szczególności możemy być niezadowoleni tym że wydaliśmy pieniądze na coś, co pewnie już umieliśmy, albo było dla nas łatwo dostępne w necie.
Podsumowanie
Nie mówię tutaj że autor napisał kiepskie porady, albo że książka jest zła. Gdyby przykładowych efektów było więcej i cena byłaby inna, myślę że śmiało mógłbym go polecić początkującym. Jednak w takiej formie, niezbyt się to opłaca.
dobreprogramy.pl 2014-04-06