Recenzje
Do wesela się zagoi
Genialna książka, która gwarantuje świetną zabawę i którą czyta się po prostu błyskawicznie. W dodatku możesz śmiało po nią sięgnąć bez znajomości pierwszego tomu (chociaż warto) bo każdy tom jest o osobnej parze. Ludka Skrzydlewska jest kolejną polską autorką, która pisze na światowym poziomie, więc nawet jeżeli nie jesteś fanką polskich autorów to spokojnie - nawet nie zauważysz, że tej książki nie napisała zagraniczna autorka. Mamy tutaj motyw dziecka, z którym wiąże się też tajemnica z przeszłości naszej bohaterki, którą odkywamy krok po kroku, a także motyw grumpy (nasz główny bohater, który jest pedantem i wszystko musi mieć poukładane idealnie, nawet pranie) oraz sunshine (nasza główna bohaterka, która nigdy nie traci uśmiechu, nawet jeżeli jest ciężko). Jest to książka, którą na pewno będę polecać każdemu!
Akademia piłkarska #2. Witaj, drużyno!
Przed Wami nowa seria książek Akademia Piłkarska od @czytalisek_wydawnictwo a w niej: #1 Gra się zaczyna Jeśli Wasze pociechy kochają piłkę nożną i przygody - ta książka jest dla nich! Poznajcie Leo, dwunastoletniego chłopaka, który uwielbia grać w piłkę, ma własną jaszczurkę Messi i… mnóstwo problemów ze szkołą i siostrą. Kiedy Leo dostaje zaproszenie na letni obóz piłkarski, zaczyna się prawdziwa przygoda! Trzeba trenować, walczyć o miejsce w drużynie i pokonywać własne wątpliwości - ale przy tym jest dużo śmiechu, zabawnych sytuacji i… bananowych naleśników. To książka pełna energii, sportowych emocji i motywacji, która pokaże Ci, że warto marzyć i dawać z siebie wszystko - do ostatniej sekundy! Idealna dla każdego młodego fana piłki nożnej. #2 Witaj, drużyno! W tej części przeżyjesz razem z Leo emocje boiska, śmiech, wyzwania i napięcie każdego meczu. Leo pokazuje, że nawet jeśli trener jest trudny, a drużyna czasem nie współpracuje, warto walczyć o swoje marzenia i nigdy się nie poddawać. To historia pełna energii, przygody i sportowej pasji, która wciąga od pierwszej strony i motywuje do dawania z siebie wszystkiego - na boisku i w życiu. Idealna dla wszystkich młodych fanów piłki nożnej, którzy chcą przeżyć emocjonującą podróż razem z bohaterem, który nie boi się wyzwań!
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
Jeśli uwielbiacie lekkie i przyjemne komedie romantyczne to ta książka jest wprost idealna dla Was. Główna bohaterka Tara, bookstagramerka z ogromną miłością do książek (skąd my to znamy 😉 ), ale również wielka romantyczka czekająca na miłość i tego jednego jedynego. Niestety w życiu nie jest tak kolorowo jak na kartach powieści. Tara zdecydowanie nie ma szczęścia w miłości, a każdy jej związek kończy się porzuceniem. Po wielu przepłakanych nocach i wielu kryzysach postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Wraz ze zmianą mieszkania postanawia zmienić swoje życie. Nowy, przystojny współlokator Travor, niespodziewanie staje się jej doradcą do spraw damsko-męskich. Tara spisuje listę swoich byłych i postanawia dać im (i sobie) ostatnią szansę. Zaczyna umawiać się z nimi na spotkania, licząc na szczęśliwe zakończenie. Jednak w przypadku Tary sprawdza się idealnie powiedzenie, że „nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki”. Po wielu perypetiach, zaskakujących randkach zaczyna dostrzegać, że to czego szuka znajduje się bardzo blisko niej… można nawet rzec dosłownie pokój w pokój 🤭. Okazuje się bowiem, że przeciwieństwa mogą się bardzo przyciągać ❤️ Czy Tara w końcu spełni swoje marzenia o wielkiej, romantycznej miłości? Czy odnajdzie szczęście w przeszłości? Ja przez całą książkę mocno trzymałam za nią kciuki. Zdecydowanie spodobała mi się jej postać. Pozytywnie zakręcona, bezpośrednia, gadatliwa. Taka osoba, którą spokojnie chciałabym spotkać w życiu prywatnym. Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Pełna świetnych dialogów i cudownego poczucia humoru. Bawiłam się świetnie i niejednokrotnie popłakałam się ze śmiechu. Były jednak również momenty smutne i wzruszające. W końcu nikt nie lubi mieć złamanego serce, nikt nie chce być porzucony i pozostawiony samemu sobie. Jednak spokojnie, jak to bywa w komediach romantycznych, zakończenie jest takie jakie powinno być. Pełne miłości, wzajemności i spełnienia. Jeśli macie ochotę na zabawną, ciepłą i uroczą powieść to zachęcam. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie 🤗💝.
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
✨ „Jest tutaj. Jest mój. I jest wszystkim, czego potrzebuje.” 🌸 „Pocałunki zamiast słów” skusiły mnie swoim opisem i przepiękną okładką. Jest to lekki romans pomiędzy hokeistą, a zagubioną dziewczyną. Znajdziemy tu dobry humor, nieco dramatu i trochę emocji. Styl pisania Meghan Quinn jest bardzo przyjemny, lekki, prosty i zrozumiały. Nie znajdziemy tu żadnej trudności, a czytanie tej historii będzie miłe. Fabuła jest lekko stereotypowa. Dziewczyna napotyka po drodze problemy, trafia do domu pełnego hokeistów i przypadkowo wpada jednemu w oko. Choć ich przygoda jest schematyczna i oklepana to ma w sobie coś, co zyska naszą sympatię i przyjemnie spędzimy czas podczas czytania. Winnie poszukuję czegoś w życiu. Jest lekko zagubiona, ale idzie do przodu w dobrym kierunku. Jest odważna, zdeterminowana, miła, przyjacielska, opiekuńcza i kochana, ale też trochę głupiutka. Ma lekki styl bycia i brakuje jej refleksji i przewidywania konsekwencji. Ma swoje minusy, ale da się ją lubić. Pacey to hokeista, a dokładnie jest bramkarzem. Ten facet to takie spełnienie marzeń. Jest inteligentny, wysportowany, kochany, czuły, opiekuńczy, troskliwy, odważny, pewny siebie i pomocny. Wie jak dobrze traktować kobietę. Jego gadka to mistrzostwo. Jest dobrze wykreowaną postacią. Ich relacja jest dość dynamiczna, ale nie odczujemy zniechęcenia. Czujemy to przyciąganie i chemię, która ich otacza. Od początku uczą się sobie ufać i ta ich droga będzie komfortowa i miła. Duży plus za bohaterów drugoplanowych. Wprowadzili świetny klimat i nadali barw dla tej historii. Wątek hokeja to tylko tło, a szkoda. Chociaż jest to zrozumiałe bo od początku wiemy, że chłopaki właśnie zakończyli sezon. Hokej jest tu tylko delikatnym tłem, więc nie ma co oczekiwać cudów. „Pocałunki zamiast słów” to naprawdę dobra książka. Choć jest schematyczna to niesie też dobry przekaz i miło się ją czyta. Jeżeli lubisz lekkie i przyjemne historie to ta pozycja jest dla ciebie. 🌸 📚 3,75/5
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
🌩️ Są takie historie, które zaczynają się z hukiem i dokładnie tak jest w przypadku „Pocałunki zamiast słów” autorstwa Meghan Quinn. Jedna burzowa noc, wypadek na odludziu i przypadkowe spotkanie, które zmienia wszystko. To pierwszy tom serii Vancouver Agitators: miłość na lodzie i jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Słyszałam o niej naprawdę wiele dobrego i wiem, że ma ogromne grono fanów, zwłaszcza za granicą, więc byłam bardzo ciekawa, czy i mnie porwie jej styl. ❄️ Ta książka okazała się dla mnie świetną odskocznią od mrocznych klimatów, w których ostatnio się obracam. Zamiast ciężkiej atmosfery dostałam historię z hokeistami w tle, iskrzącym napięciem i romantycznym klimatem. I choć nie uśmiałam się przy niej tak, jak się spodziewałam, to i tak czytało mi się ją z dużą przyjemnością. To taka opowieść, przy której można się rozluźnić, zwolnić i po prostu dać się ponieść emocjom. 🔥 Chemia pomiędzy głównymi bohaterami to zdecydowanie najmocniejszy element tej historii. Jejku, jakie to było ciarkotwórcze. Te ukradzione spojrzenia, delikatne, niby przypadkowe dotyki, napięcie unoszące się w powietrzu… autorka naprawdę potrafi budować atmosferę. Relacja Winnie i Paceya rozwija się dynamicznie, a jednocześnie czuć w niej emocjonalną intensywność. To właśnie te momenty sprawiały, że przewracałam kolejne strony z wypiekami na twarzy. 🏒 Bardzo podobało mi się również to, że już w pierwszym tomie poznajemy czwórkę przyjaciół głównego bohatera. Sama nazwa serii sugeruje, że kolejne części będą dotyczyć hokeistów i naprawdę liczę na ich indywidualne historie. Czuję, że każdy z nich ma w sobie potencjał na własną, wciągającą opowieść i jestem ogromnie ciekawa, w którą stronę pójdzie autorka. 💙 Dzięki tej książce zrozumiałam, dlaczego autorka ma tak wielu czytelników. Przy tej historii naprawdę można się totalnie odprężyć i oderwać od codzienności. Może nie była to książka, która wywołała u mnie salwy śmiechu czy złamała mi serce na pół, ale spełniła coś równie ważnego. Dała mi czystą przyjemność czytania i poczucie komfortu. A czasem właśnie tego najbardziej potrzebuję.