Recenzje
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
W powieści „Hard Beat. Taniec nad otchłanią” śledzimy życie korespondenta wojennego, Tannera Thomasa, próbującego pozbierać się po śmierci swojej narzeczonej – Stelli, która ginie podczas jednej z reporterskich wypraw.
To dramatyczne wydarzenie odciska się piętnem na psychice głównego bohatera. Chcąc uporać się ze stratą, podejmuje się coraz trudniejszych wyzwań i niebezpieczeństw. Pomaga mu w tym Beaux, jego nowa partnerka zawodowa. Początkowo tych dwojga łączy tylko namiętność i uczciwe partnerstwo, które z czasem przeradza się w coś więcej…
Napisana lekkim piórem historia z pewnością znajdzie zwolenników wśród wielbicieli dobrego romansu. Bohaterowie budzą sympatię, ciekawią, a relacje między nimi - intrygują. Czytelnik uczestniczy w ich sukcesach i porażkach, jest świadkiem jego zmagań z nierzadko dramatycznymi sytuacjami, jakimi zaskakuje ich życie.
,,Taniec nad otchłanią” to świetny tytuł dla każdego fana literatury erotycznej. Opis scen przeprowadzony jest w niezwykle barwny sposób, pełen interesujących pikantnych szczegółów. Książka pobudza wyobraźnię i zachęca do dalszego działania. Z pewnością nie pożałujcie przeznaczonego na nią czasu.
To dramatyczne wydarzenie odciska się piętnem na psychice głównego bohatera. Chcąc uporać się ze stratą, podejmuje się coraz trudniejszych wyzwań i niebezpieczeństw. Pomaga mu w tym Beaux, jego nowa partnerka zawodowa. Początkowo tych dwojga łączy tylko namiętność i uczciwe partnerstwo, które z czasem przeradza się w coś więcej…
Napisana lekkim piórem historia z pewnością znajdzie zwolenników wśród wielbicieli dobrego romansu. Bohaterowie budzą sympatię, ciekawią, a relacje między nimi - intrygują. Czytelnik uczestniczy w ich sukcesach i porażkach, jest świadkiem jego zmagań z nierzadko dramatycznymi sytuacjami, jakimi zaskakuje ich życie.
,,Taniec nad otchłanią” to świetny tytuł dla każdego fana literatury erotycznej. Opis scen przeprowadzony jest w niezwykle barwny sposób, pełen interesujących pikantnych szczegółów. Książka pobudza wyobraźnię i zachęca do dalszego działania. Z pewnością nie pożałujcie przeznaczonego na nią czasu.
literanna.pl
Kradnij jak artysta: Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją bestseller'a New York Timesa "Kradnij Jak Artysta". Nie jest to książka, tylko dziennik, więc recenzja będzie wyglądała nieco inaczej jak dotąd.
Zacznę może od samego tytułu, który zaintrygował mnie od początku. Bo czemu niby Kradnij Jak Artysta ? Szczerze to dalej nie wiem, no ale jest to coś w stylu Zniszcz ten dziennik, lub To nie książka.
Ogólnie cały dziennik jest wypełniony zadaniami typu wklej zdjęcia swoich bohaterów , napisz wiersz ułożony z nagłówków gazet itp.
Dla wielu osób może to się wydać bez senu, no bo po co niby wykonywać te zadania? Ale z mojego punktu widzenia uważam, iż odrywa nas to od problemów dnia codziennego. Z wszystkich zadań/poleceń wykonałam już ich 10 i świetnie się przy nich bawiłam! W domu posiadam jeszcze Bałagan ~ Keri Smith i wydawało mi się, że przewodnik po wpadkach i błędach jest idealny dla mnie, zrobiłam tylko 3 zadania, więc zdecydowanie lepszym wyborem okazało się Kradnij Jak Artysta.
Można powiedzieć, że zadania są bardzo kreatywne i nie trzeba przy nich siedzieć parę godzin. Podsumowując jest prosto, łatwo i przyjemnie!
Ogólnie cały dziennik jest wypełniony zadaniami typu wklej zdjęcia swoich bohaterów , napisz wiersz ułożony z nagłówków gazet itp.
Dla wielu osób może to się wydać bez senu, no bo po co niby wykonywać te zadania? Ale z mojego punktu widzenia uważam, iż odrywa nas to od problemów dnia codziennego. Z wszystkich zadań/poleceń wykonałam już ich 10 i świetnie się przy nich bawiłam! W domu posiadam jeszcze Bałagan ~ Keri Smith i wydawało mi się, że przewodnik po wpadkach i błędach jest idealny dla mnie, zrobiłam tylko 3 zadania, więc zdecydowanie lepszym wyborem okazało się Kradnij Jak Artysta.
Można powiedzieć, że zadania są bardzo kreatywne i nie trzeba przy nich siedzieć parę godzin. Podsumowując jest prosto, łatwo i przyjemnie!
bookcrazyobsession.blogspot.com
Prawo Mojżesza
Tytuł książki Amy Harmon nawiązuje do tematyki biblijnej, jednak nie jest to opowieść o starotestamentowym proroku. "Prawo Mojżesza" to historia jak najbardziej współczesna, chociaż jej główny bohater ma pewien dar. Jaki? O tym za chwilę.
Malutki Mojżesz został znaleziony w koszu w pralni Quick Wash. Jego matka była narkomanką, porzuciła dziecko zaraz po urodzeniu i kilka dni później umarła. Stan chłopca był krytyczny, dawano mu niewielkie szanse na przeżycie, a nawet jeśli miałby dalej żyć, to wróżono mu mnóstwo problemów zdrowotnych. Historia chłopca trafiła na łamy gazet, a w szpitalu nadano mu imię Mojżesz. Chłopak dzielnie walczył o życie i wyszedł z tego. Był ładnym, ale bardzo trudnym dzieckiem. Nie miał swojego miejsca na ziemi, ciągle przekazywany z rąk do rąk przez bliższych i dalszych członków rodziny, coraz bardziej zamykał się w sobie. Budził strach, ale niekiedy też ciekawość. Miesiąc przed osiemnastymi urodzinami na stałe trafił do domu swojej prababci. Kobieta wierzyła w chłopaka i w to, że jakoś się dogadają. Była w tym raczej odosobniona.
Chłopak był pełen energii. Jego prababcia starała się zagospodarować mu czas. Miał pomagać sąsiadom w drobnych pracach, jednak każde zlecenie wykonywał w ekspresowym tempie i był chętny na kolejne wyzwanie. Trafił między innymi na sąsiednią farmę, do rodziców Georgii. Chłopak zaintrygował Georgię, a że dziewczyna nie bała się wyzwań, postanowiła go oswoić, zupełnie jak konie, z którymi radziła sobie całkiem nieźle. Niestety Mojżesz okazał się znacznie trudniejszym przeciwnikiem.
"Prawo Mojżesza" to piękna opowieść, bardzo wzruszająca i wciągająca. Wylałam nad nią sporo łez, co dla mnie jest najlepszą rekomendacją. Uwielbiam książki, które potrafią mnie wzruszyć, rozłożyć na łopatki, sprawić, że potrafię się wczuć w problemy jej bohaterów. W tym wypadku tak było. Powieść w pełni mnie oczarowała.
Bardzo polubiłam bohaterów tej opowieści. Są to bardzo różnorodne postacie, ciekawe i nieszablonowe. Oczywiście najbardziej zagadkowy jest Mojżesz – niepokorny chłopak, który nawiązuje łączność ze zmarłymi. Maluje to, o co proszą go nieżyjący, przez co ciągle wpada w kłopoty. Na uwagę zasługuje też oczywiście Georgia i to jak bardzo stara się zbliżyć do Mojżesza, jak jest w tym względzie uparta, chociaż czasami sama traci do siebie szacunek. Narzuca się Mojżeszowi, a ten niekiedy daje jej iskierkę nadziei, ale zazwyczaj brutalnie ją odtrąca.
Książka pisana jest naprzemiennie z perspektywy Mojżesza i Georgii. Bardzo lubię tę formę, po pozwala dobrze poznać bohaterów, ich rozterki, nadzieje i uczucia. Dzieli ich bardzo dużo, a jednak jakaś siła uparcie stara się ich połączyć. Może jest to upór Georgii?
O czym jest ta książka? Jest o tak wielu rzeczach, że aż trudno je określić. Jest o byciu samotnym, o inności, o strachu przed uczuciami i przed odrzuceniem, o wielkiej miłości, uporze, żałobie, rodzicielstwie, o wyrzutach sumienia, o wierze w ludzi, o nienawiści, zbrodniach, o zmarłych i tym, co nam chcą przekazać...
Amy Harmon oddała w nasze ręce świetnie napisaną powieść, nieco baśniową i z dreszczykiem emocji. "Prawo Mojżesza" wywołuje mnóstwo uczuć i wielokrotnie zaskakuje. Jedyne do czego mogę mieć zastrzeżenie, to fakt, że dosyć szybko udało mi się wytypować mordercę. Ale może po prostu miałam nosa? Nie zmienia to faktu, że gorąco polecam Wam tę powieść i życzę, by dostarczyła Wam ona wielu wzruszeń. Ja natomiast niebawem planuję sięgnąć po "Pieść Dawida" tej samej autorki i liczę na podobne emocje...
korcimnieczytanie.blogspot.com Kornelia Pikulik-Czyż; 2016-09-23
Prawo Mojżesza
Znaleziono go w koszu na pranie. Jego matka narkomanka porzuciła go zaraz po urodzeniu. Tylko cudem przeżył. Z dziecka z problemami wyrósł na chłopaka z jeszcze większymi problemami i mroczną przeszłością. Intrygował ludzi, ale zawsze również przerażał i budził lęk. Mojżesz – pęknięty chłopiec.
Któregoś lipcowego dnia pojawił się na farmie rodziców siedemnastoletniej Georgii, gdzie miał pomagać w codziennych zajęciach. Fascynował ją, ale odrzucał swoją oschłością. Mimo wielu zakazów Georgia zbliżyła się do niego. I to właśnie na zawsze zmieniło jej życie.
Zapowiedź Prawa Mojżesza wzbudziła we mnie bardzo wiele różnych emocji. Najpierw pojawiło się zdziwienie związane z tytułem, który – trzeba przyznać – jest dość ciekawy i oryginalny. Później z kolei kompletnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej książce; z jednej strony bałam się, że będzie to słaba młodzieżówka z przesłodzonym i wyidealizowanym wątkiem miłosnym, z drugiej strony nie wiedziałam nic więcej o tej powieści, oprócz tego, że główny bohater został znaleziony w koszu. To właściwie zamykało sprawę. W końcu zaryzykowałam i sięgnęłam po Prawo Mojżesza, czego absolutnie nie żałuję, bo co jak co, ale takiego czegoś w ogóle się nie spodziewałam.
Początki jednak nie były łatwe. Prolog niewiele mi powiedział, czułam w nim trochę sztuczności i bałam się, że autorka zbyt wiele w nim obiecuje. Później było ciekawiej, chociaż książka wciągnęła mnie do swojego świata dopiero dużo dalej. Niemniej jednak autorka bardzo przyjemnie i fajnie wprowadza Czytelnika do świata Georgii i Mojżesza, który jest bardzo swojski, piękny, kolorowy i ciepły, ale nie brak w nim odcieni szarości, smutku i odrzucenia. Właściwie początek, czyli pierwszych kilka rozdziałów, przypominało mi opowieść – ciekawą, wciągającą, bardzo lekką, która ma w sobie trochę poezji i płynności. Ostrożność w moich uczuciach względem tej książki trwała do połowy powieści, czyli do momentu zakończenia pierwszej części i rozpoczęcia drugiej. Wtedy całkowicie przepadłam w tej historii.
Na pewno nie spodziewałam się, że autorka w taki sposób rozwinie tę historię. Nic, ale to nic nie obudziło we mnie żadnych podejrzeń, nie kazało zgadywać, co się stanie, jak potoczą się losy bohaterów, jak to wpłynie na ich życie… Każda kolejna strona była jeszcze ciekawsza, a kiedy wszystkie wątki zaczęły idealnie się dopełniać i zazębiać, byłam tak zaskoczona i zszokowana, że resztę pochłonęłam w bardzo, ale to bardzo szybkim tempie. Właściwie to, co mówi opis, jest zaledwie malutkim wstępem do tego wszystkiego, co dzieje się w książce i nie dziwię się, dlaczego jest on taki oszczędny – najmniejszy szczegół zdradzony jeszcze przed lekturą powieści mógłby odebrać przyjemność z poznawania jej, a uwierzcie mi, że warto ją poznać.
To, czego bałam się najbardziej, czyli przesłodzony i wyidealizowany wątek miłosny, okazało się piękną, romantyczną, trochę trudną, ale wzruszającą opowieścią o miłości. Historia Georgii i Mojżesza nie była ani trochę schematyczna i oklepana, a to dlatego, że autorka włożyła w nią mnóstwo uczucia i emocji, tchnęła w nią życie i sprawiła, że sama zaczęłam nią żyć. Wraz z nią autorka porusza temat odrzucenia przez środowisko, nieakceptacji i braku zrozumienia osoby, która tego zrozumienia potrzebowała jak najwięcej. Bohaterowie nie są papierowymi postaciami bez życia, a osobami z krwi i kości, które mają wady i zalety, żywymi i ciekawymi, które pod wpływem wydarzeń zmieniają się, przechodzą swoje wewnętrzne metamorfozy. Ta dynamika postaci sprawia, że historia zyskuje na realności i dowodzi, że Amy Harmon jest utalentowaną pisarką.
Na kilka pozytywnych słów zasługuje również jedyny w swoim rodzaju klimat powieści. Czytelnik wcale nie trafia w sam środek życia ucznia i nastolatka, nie śledzi losów bohaterów w szkole, chociaż kilka momentów właśnie tam ma swoją akcję, ale obserwuje postaci poza tym wszystkim. Spodobało mi się bardzo klimatyczne miejsce akcji, czyli duża farma. Czytelnik otoczony jest płynącą zewsząd swojskością, towarzystwem koni i poczuciem wolności. Spodobało mi się, jak plastycznie i ciekawie Amy Harmon oddała ten właśnie klimat. Przeplata się od z drugim, zupełnie innym klimatem, który pochodzi ze świata Mojżesza – mrocznym, intrygującym, fascynującym, a momentami nawet przerażającym, a to z kolei wiąże się z bardzo interesującym wątkiem dotyczącym tego bohatera, którego również kompletnie się nie spodziewałam, zważywszy na gatunek powieści. Autorka nie poprzestaje na tym, bo w historię Mojżesza i Georgii włącza jeszcze wątek kryminalny, którego rozwiązanie dość mocno mnie zaskoczyło. Wszystko to zebrane w całość sprawiło, że całkowicie przepadłam w świecie przedstawionym, a niektóre momenty z powieści zapisały się w mojej pamięci bardzo mocno.
Autorkę muszę również docenić za sposób poprowadzenia narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Mojżesza. Zawsze mam duże obawy, gdy pisarki piszą z perspektywy chłopaka, gdyż często ta narracja jest przesłodzona, zbyt emocjonalna i wychodzi nienaturalnie. Autorki, które pochwaliłam za ten element – za sukces w tej dziedzinie – mogę policzyć na palcach jednej ręki. Amy Harmon na szczęście właśnie do nich należy. W narracji Mojżesza ani razu nie spotkałam się z wyolbrzymieniami, przesadną emocjonalnością i słodyczą, a muszę zaznaczyć, że ten bohater dość często na dłuższy czas przejmuje stery w powieści, wobec czego nieumiejętne poprowadzenie narracji przez autorkę mogłoby być fatalne w skutkach dla całej historii.
Jedynym, ale dość poważnym minusem Prawa Mojżesza jest zakończenie. Cała historia jest bardzo wzruszająca – jest to pierwsza książka, nad którą od bardzo dawna uroniłam łzę, a nawet dwie – a pomysłowość Amy Harmon bardzo mnie zaskoczyła. Wszystko byłoby świetne, gdyby nie to, w jaki sposób książka się kończy. Na miejscu autorki całkowicie zrezygnowałabym z ostatniego rozdziału. Dlaczego? Bo jasno zamyka on historię i nie daje Czytelnikowi możliwości puszczenia wodzy wyobraźni. Ponad to przedostatni rozdział kończy się w bardzo jasny, wzruszający sposób, który nie zostawia żadnych wątpliwości, a jednocześnie pozwala Czytelnikowi snuć swoje wizje i takie zakończenie byłoby moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Byłam zafascynowana, dopóki nie przeczytałam ostatniego rozdziału. Nie mogę powiedzieć, że jest on zły, bo absolutnie nie jest, ale klimatem dość mocno odbiega od całej historii, co trochę zniszczyło nastrój. Ale to nie jest żaden powód, aby nie sięgnąć po tę książkę!
Prawo Mojżesza to książka tak piękna, że mogłabym o niej mówić dniami i nocami, choć wątpię, aby słowa mogły wyrazić mój zachwyt. Nad tą książką trzeba posiedzieć, pomyśleć, podenerwować się, zachwycić się, zapłakać i zaśmiać. Historia Georgii i Mojżesza wdarła się do mojego świata i chyba przez długi czas w nim zostanie. Takiej książki po prostu szukałam od dawna.
Zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com Gabriela Matlak
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
Kto powiedział, że książka musi być zwykła i nudna? Nikt, a na pewno nie może powiedzieć czegoś takiego w przypadku tej książki i jej historii.
Książka rozwaliła mnie do reszty. Na początku był śmiech, który obstawiałam, że zostanie do końca. Jednak jak wielkie było moje zdziwienie, gdy przeszłam po tej emocji do płaczu i smutku, który rozrywa emocjonalnie serce na kawałki.
"Czas jest cenny. Marnujmy go dobrze." - ten cytat jest absolutnie na właściwym miejscu i bardzo prawdziwy, ponieważ w najgorszym momencie naszego życia nie powinniśmy się załamywać i poddawać, tylko żyć tak jakby "jutro miało nigdy nie nadejść" lub brać przysłowiowego "byka za rogi".
Jedno jest pewne, że życie w każdej chwili może nas zaskoczyć, ale jeśli mamy wsparcie kochającej nas osoby to będziemy w stanie nawet "góry przenosić".
"City i Country" - dwie różne osoby, jedno uczucie, a przede wszystkim jedna wspólna walka o kolejny dzień pokazuje jak wiele dla siebie znaczą, dlatego to oni na zawsze zostaną w moim sercu, bo dzięki nim poczułam, że ja również się nie poddam i zwalcze przeciwności losu, które mam na każdym kroku.
Książka rozwaliła mnie do reszty. Na początku był śmiech, który obstawiałam, że zostanie do końca. Jednak jak wielkie było moje zdziwienie, gdy przeszłam po tej emocji do płaczu i smutku, który rozrywa emocjonalnie serce na kawałki.
"Czas jest cenny. Marnujmy go dobrze." - ten cytat jest absolutnie na właściwym miejscu i bardzo prawdziwy, ponieważ w najgorszym momencie naszego życia nie powinniśmy się załamywać i poddawać, tylko żyć tak jakby "jutro miało nigdy nie nadejść" lub brać przysłowiowego "byka za rogi".
Jedno jest pewne, że życie w każdej chwili może nas zaskoczyć, ale jeśli mamy wsparcie kochającej nas osoby to będziemy w stanie nawet "góry przenosić".
"City i Country" - dwie różne osoby, jedno uczucie, a przede wszystkim jedna wspólna walka o kolejny dzień pokazuje jak wiele dla siebie znaczą, dlatego to oni na zawsze zostaną w moim sercu, bo dzięki nim poczułam, że ja również się nie poddam i zwalcze przeciwności losu, które mam na każdym kroku.
rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika; 2016-09-24