ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Calder. Narodziny odwagi

Po części chwast, po części kwiat

Każdy z nas ma w sobie ukrytą siłę, która pozwala mu żyć, stawiać czoła przeciwnościom, przeszkodom. Siłę, która pozwala iść dalej z podniesionym czołem.I znów, i znów, i znów próbować... Obrazując to dokładniej wyobraźcie sobie chwast. Rośnie on pośród innych roślin, niechciany, wyrywany, usuwany... Ale wciąż wraca, rozprzestrzenia się. Nie poddaje się. Konkuruje z innymi roślinami. Walczy o siebie. Wtedy staje się silniejszy.

Takim chwastem, a właściwie chwastami są główni bohaterowie powieści Mii Sheridan. Pisarkę poznałam, dzięki czytaniu Stinger. Żądło namiętności.Wiem, że po tytule możecie sądzić, że to zwykły erotyk, ale ta powieść naprawdę nie opiera się jedynie na kwestiach seksualnych, a niesie coś więcej. I właśnie to coś tak zaskakuje. W powieści Calder. Narodziny odwagi pisarka po raz kolejny pokazała nam coś, tym razem znane już od początku, co wzbudza niepokój, lęk i strach, coś, co we współczesnym świecie nie powinno mieć miejsca...

"- Na świecie jest więcej ludzi z twardymi podeszwami niż karaluchów.(...) - Problem w tym,(...) że karaluchy potrafią przeżyć koniec świata."

Calder należy do społeczeństwa, którego życie przypomina nam zwyczaje amiszów. Wraz z rodziną i mieszkającymi wokół nich mieszkańcami pracują w polu, uprawiają rolę. Wszystkim, co robią kieruje jeden człowiek, którego darzą oni niezachwianym uwielbieniem, ich wybawiciel, który przekazuje im słowa bogów. Chłopiec jest urzeczony mężczyzną, nie potępia nawet jego decyzji, że ich wybawicielką, kobietą z przepowiedni, która ma zostać żoną proroka, okazała się mała dziewczynka... Ich ślub, kiedy będzie już pełnoletnia, ma być końcem ery, ma zapowiedzieć wielką powódź...

Powieść autorki ma niespieszny rytm. Posuwa się powoli, tak by nic nie pominąć, wszystko przekazać. Najpierw obrazuje nam dzieciństwo bohaterów, dzięki dwóm rozdziałom tytułowego bohatera, który pokazuje jak widzi świat w wieku 10 i 12 lat. Później pierwszoosobowa narracja została oddana nie tylko w jego ręce, ale również Eden, to ona w przyszłości ma zostać żoną proroka. Rozdziały z ich perspektyw są naprzemienne i pokazują okres, pięć lat później. Wtedy zaczyna się właściwa historia.

Mimo powolnego rytmu tej książki nie można czytać ze spokojem. Autorka zarysowała przerażającą wizję zamkniętego społeczeństwa, sekty. Na pierwszy rzut oka szczęśliwych, wolnych ludzi, którzy podjęli decyzję, że to jest dla nich dobre. Podążając jednak dalej, kiedy Calder dorastał, wraz z nim odkrywaliśmy inne, bardziej niepokojące aspekty ich społeczeństwa. To co miało miejsce zaś w drugiej połowie książki budziło mój wstręt, odrazę. Nie wyobrażam sobie, że można aż tak wpływać na ludzi, na ich postrzeganie świata, na ich decyzję. Nikt nie powinien tak kierować innymi ludźmi...

"Piękna jak kwiat. Silna jak chwast."

Mia Sheridan zarysowuje nam inny świat, ale nawet w tym świecie rodzi się miłość, uczucie poza zasadami. Calder, od kiedy był dzieckiem był urzeczony urodą Eden, jednak traktował ją jako coś niedostępnego, jak kwiat, który można podziwiać, ale nie można dotknąć, jak coś zakazanego. Eden zaś zamknięta niczym w złotej klatce wciąż wspominała chłopca, który pozwolił jej się pobawić z innymi dziećmi, chłopca, któremu cały czas posyłała cukierki.

Ich uczucie było kreślone dokładnie, nie rodziło się z powietrza, a naprawdę czułam jego moc. Bohaterowie niczym dwa różnoimienne magnesy ciągnęli do siebie i próbowali wyjść z sytuacji, jaka ich spotkała. Razem odkrywali wolność, próbowali życia i obmyślali plan ucieczki. Wszystko to było osnute nutką niepewności, czy ich odkryją, ile uda się im ukryć, na co mogą sobie pozwolić...

"Trudno mieć satysfakcje z czegoś, na co się samemu nie zapracowało."

Poza dwójką, o której już sporo napisałam, mamy również jeszcze innych bohaterów. Większość z nich jest jednak zaślepionych działaniami Hectora, proroka, więc nie można traktować ich jako racjonalnie myślących ludzi. Hector zaś to niezwykle silna osobowość, człowiek, wybawca, zdobywający poparcie ratując ludzi, później zaś traktujący ich jak swoje owieczki. Im jednak poznajemy go bliżej, tym mniej w nim werwy, charyzmy, a więcej szaleństwa... Pozytywną kreację możemy obserwować również u przyjaciela bohatera, Xandera, dzięki krótkim kontaktom z ludźmi z zewnątrz widzi on, że słowa ich wybawiciela nie są do końca prawdą i zaczyna wątpić, a to pomaga znów głównemu bohaterowi. Ich relacja była zarysowana doskonale, od najmłodszych lat widać było ich przywiązanie, które z czasem tylko rosło.

Jeśli miałabym doszukiwać się minusów powieści to jednym z nich jest przerysowanie. Autorka postawiła na dość mocne zarysowanie historii. Wszystko jest jakby tworzone grubą kreską. Mamy przywódcę, który prawie od razu kreowany jest jako ten zły, stojący na drodze uczuciu głównej pary. Poza tym niektórzy pewnie mogą narzekać na powolną akcję, ale mnie nie sprawiało to problemu, gdyż dzięki temu zdarzenia zdawały mi się podążać realnie, bez nagłego cudu. Uwagi mam za to do pewnego aspektu zakończenia, a właściwie zdarzeń z ostatnich stu stron. Nie do wszystkich, nie miejcie obaw, ale przez nie nie mogłam wystawić powieści maksymalnej oceny.

"niektóre rzeczy lepiej widać w świetle...a niektóre wychodzą na jaw w ciemności."

Mia Sheridan po raz kolejny mnie zaskoczyła. Nie sądziłam, że można stworzyć podobną powieść. Połączyła romans z niezwykle ciężkim, trudnym tematem i to nie raziło. Calder. Narodziny odwagi to pierwszy z dwóch tomów serii. Już nie mogę doczekać się kontynuacji.
Ksiazkowyswiatpatrycji.blogspot.com Patrycja Waniek; 2016-05-25

Calder. Narodziny odwagi

Przeczytałam w swoim życiu ogromne ilości książek.... Pamiętam, że gdy parę lat temu wracałam do swojej przygody z czytaniem prawie każda czytana  historia powodowała, 
że piałam z zachwytu.
 
Co chwilę trafiała mi się książka, którą oceniałam  10/10
 
Wiecie co się dzieje teraz? Teraz jak ze świecą szukam i wybrzydzam. Ciężko mnie zachwycić.
Odnoszę wrażanie, że wszystko już było, mało co mnie zaskakuje, a historie wydają 
się przewidywalne, że niekiedy po dwóch rozdziałach wiem co, jak, dlaczego....
Nie ma co kryć.... filtry mam takie, że czasami aż sama się na siebie złoszczę, że za bardzo analizuję, za szybko rozpracowuję....że czytanie nie cieszy jak kiedyś....
 
W moje ręce trafia Calder Narodziny odwagi. Za książką przemawia wiele – autorka, którą bardzo cenię, opis na okładce, który jest niczym świeża bryza, ale jednocześnie schematyczna miłość dwojga młodych.... Przyznam się, że miałam obawy od tych skrajności....Udało się?
Czy Calder wybił się poza przeciętność??
 
WSPANIAŁA, NIETUZINKOWA, FENOMENALNA
 
Specjalnie zaczęłam moją opinię w taki sposób by powiedzieć Wam, że nie zachwycam się byle czym... że teraz ciężko autorom, wydawnictwom zaspokoić coraz to większe oczekiwania, ale to co zrobiła Mia Sheridan.... Wow.
 
Ta książka to historia tytułowego Caldera. 
Młodego chłopaka – pięknego, silnego. Poznajemy go już w dzieciństwie dzięki retrospekcjom. Nie ma ich za wile i dosłownie już po dwóch rozdziałach zaczynamy właściwa historię. Calder zbliża się do osiemnastych  urodzin. 
Jest szanowany i ważny w swojej społeczności. Kolejne bożyszcze nastolatek? Nic bardziej mylnego – nasz bohater mieszka w sekcie. 
Jest robotnikiem, a dla swojego Proroka Hektora jest posłańcem wody. Cała społeczność dzieli się na Robotników, Członków rady i Proroka – Hektora, który jako przywódca rządzi całym społeczeństwem. Jest on dorosłym mężczyzną, który twierdzi, że mówią do niego bogowie.
To oni w wizjach zapowiedzieli wielką powódź, którą przetrwają tylko mieszkańcy Arkadii, 
a nagrodą za ich poświęcenie będzie Elizjum. Oczywiście przepowiednia ma się spełnić dzięki Hektorowi i  jego wybrance EDEN. Ją również poznajemy w pierwszych rozdziałach jako dziecko – dziecko, około siedmioletnie, które samozwańczy prorok przywiózł sobie jako wybrankę. Bogowie przekazali mu, ze może ja pojąc za żonę dopiero w dniu jej osiemnastych  urodzin i razem udadzą się wraz z poddanymi do Raju....
 
Ale co może się zdarzyć przez te lata gdy nasi bohaterowie dorosną? Czy Calder pozostanie ślepy i głuchy na świat i będzie wierzył rodzicom? Skąd wzięła się Eden? 
Co połączy tych dwoje?
Czy szczęśliwa miłość jest w tej historii możliwa?
 
Jestem wstrząśnięta – tak, myślę, że o dobre określenie. Uwierzcie mi to, że dostałam piękną, chwytającą za serce historie miłosną to tak naprawdę  właśnie tego oczekiwałam 
po autorce. 
Bulwersuje mnie tło tej historii. 

Sekta....
 
Nie jestem w stanie w swoim umyśle zrozumieć jak rozumny człowiek może godzić się na
to wszystko. I nie mówię tu o młodych bohaterach tej historii. Żyją tu od małego, nie znają innego życia, wierzą w to co wpajają im rodzice... są nieświadomi,  ale to co robią dorośli 
to zupełnie inny temat. Widać gołym okiem niesprawiedliwość oraz niespójność 
w postępowaniu Hektora, a oni nadal ślepo wierzą w niego i jego chore zasady, w jego księgi. Jest panem i władcą, a oni są niczym baranki, którymi włada.
To tło mnie zachwyca i bulwersuje jednocześnie, tym bardziej, gdy wiem, że na świecie są takie miejsca, są tacy ludzie i dzieje się taka krzywda. Są miejsca gdzie wiara zaślepia ludzi na to co oczywiste, właściwe, dobre. Niejednokrotnie chciałam rzucić książką, czy przekląć siarczyście, ale nie byłam w stanie przestać czytać, gdyż jest też druga strona medalu.....
 
Calder i Eden – piękna i jedyna w swoim rodzaju para – bardzo młodzi, niedoświadczeni, czyści. 
Nie znają świata, nie znają zasad – wiedzą za to co czują i znają swoje serca. Mimo, 
że wiedziałam,
że są sobie przeznaczeni to autorka długo rozwijała ten wątek. Skupiła się na pokazaniu nam tego co się wewnątrz dzieje – dzięki niej weszliśmy do tego chorego świata by czerpać pełnymi garściami.
Autorka pokazała nam zasady, wiarę, hierarchię, nauki....
Książka bulwersuje, oburza, ale daje nam tez piękno pierwszej miłości. Pierwszy dotyk, pierwszy pocałunek, motyle w brzuchu..... emocje rozrywały mi klatkę od wewnątrz. 
Czekałam i trzymałam kciuki za piękną, zakazaną miłość. Miłość, która nie miała prawa 
się narodzić..... 

Przyznam się, że raczej stronie od książek gdzie bohaterowie pają po 18 lat. Ich problemy są dla mnie nijakie, a zachowanie dziecinne....Jeżeli macie podobnie, to pragnę Was
uspokoić -  tu wszystko  do siebie pasowało. Nic mnie nie odtrącało, rozumiałam bohaterów całą sobą i kibicowałam im. Przeżywałam każdą scenę, brakowało tchu gdy groziło 
im niebezpieczeństwo, a ich pierwsze razy przezywałam jak swoje....
 
Autorka stworzyła genialny, mocny w przekazie wątek, wyrazistych bohaterów
i naszpikowała to wszystko emocjami. Nie podała na tego na srebrnej tacy – budowała napięcie i powoli odkrywała tą niezwykła i piękną historię. Chwyta za serce, bulwersuje, zaprząta wszystkie nasze myśli.

Wciąga, hipnotyzuje, zachwyca..... 
 
Na zakończenie przyznam się Wam do czegoś.... czytając prolog byłam zła - myślałam, 
że znów za szybko rozgryzłam książkę, że Mia za dużo nam w nim zdradza – przekonałam się jednak, że to nieprawda... 
Tym samym udowodniła mi jak genialną i niepowtarzalną jest autorką. 
 
Dla mnie to mistrzostwo, które polecam Wam z czystym sumieniem.
kasikrecenzuje.blogspot.com/ Kasik; 2016-05-24

Stinger. Żądło namiętności

„Stinger. Żądło namiętności”, czyli o pokrętnym losie, który lubi czasem płatać figle… 

Grace Hamilton to do bólu ułożona, odpowiedzialna studentka wydziału prawa, która przybywa do głośnego Vegas, bynajmniej nie w celach rozrywkowych. Dziewczyna uczestniczyć ma w Mieście Grzechu, w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, gdzie zaplanowano szereg branżowych wykładów i zajęć. Jednak w momencie, gdy w hotelowej windzie, Grace zostaje uwięziona na kilka godzin z przystojnym mężczyzną, do głosu zaczyna dochodzić uśpiona namiętność. Carson Stinger to bowiem wcielenie czystego seksu, obok którego nie sposób przejść obojętnie. W dodatku przystojny i pewny siebie mężczyzna pracuje, jako aktor w branży erotycznej, który przybył do Vegas w celach zawodowych.

Przypadkowe spotkanie głównych bohaterów w hotelowym lobby, owocuje wspólnie spędzonym namiętnym weekendem, po którym już nic nie będzie, takie jak wcześniej. Dwoje ludzi, o zupełnie różnych poglądach i odmiennym podejściu do życia, zaczyna bowiem łączyć coś więcej, czemu wraz z upłynięciem weekendu, oboje zdecydowanie będą musieli się przeciwstawić. Bo czy namiętność, która połączyła na parę dni ułożoną i spokojną studentkę prawa z niegrzecznym aktorem porno, można w ogóle nazwać prawdziwym uczuciem?

Mia Sheridan dosłownie podbiła tą historią moje serce! Sugerując się dość jednoznacznym tytułem i mocno erotyczną okładką, spodziewałam się historii jakich wiele  – mocnego, miejscami przesadzonego erotyka, który obfituje w przekoloryzowane sceny łóżkowe, poprzeplatane szeregiem słodkich, niewiarygodnych wyznań miłosnych. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy z każdą, kolejno czytaną stroną, historia pochodzącą spod pióra autorki coraz bardziej przypadała mi do gustu. Zacznę w tym miejscu przede wszystkim od genialnie wykreowanych głównych postaci: Grace i Carsona, którzy są nad wyraz rzeczywiści w swoich słowach, myślach czy gestach. I choć czytelnik tylko pobieżnie poznaje ich historię, nie zagłębia się bowiem w meandry ich rodzinnych tragedii, to jest to na tyle wystarczająca charakterystyka, że nie pojawiają się zbędne luki i niedopowiedzenia.

Zawsze podczas lektury romansów czy erotyków, z uwagą spoglądam w stronę kreacji wątków miłosnych. I choć w tym przypadku, Mia Sheridan zaserwowała czytelnikowi uczucie oparte na weekendowych uniesieniach i erotycznych doznaniach, poprzeplatanych na szczęście wzajemną uwagą i szczerymi wyznaniami bohaterów, to wszystko było przedstawione w wiarygodny, ujmujący wręcz sposób. Autorka zachowała również odpowiedni klimat, wplatając w całość wyraziste i mocne sceny łóżkowe. Podczas lektury powieści wielokrotnie zresztą odczuwałam namiętność, która poprzez delikatne wyładowania w spojrzeniach, gestach czy myślach bohaterów, potęgowała tylko radość z lektury.

Bardzo przypadł mi do gustu wątek przeznaczenia, który w tej opowieści odegrał niebagatelną rolę w życiu bohaterów. Po pięciu latach od namiętnego weekendu, będąc już zupełnie innymi ludźmi, Grace i Carson spotykają się ponownie. Złośliwy los bowiem, ponownie zetknął ze sobą bohaterów, którzy od pamiętnej nocy w Vegas, nie potrafili o sobie zapomnieć. Czy tym razem Grace i Carson pozwolą sobie na uczucie i wbrew wszelkim zasadom, w końcu spędzą z sobą resztę życia? Oboje bohaterowie bowiem, w trakcie wspomnianych wyżej, pięciu lat rozłąki, ulegli przemianie, przewartościowali swoje życie, ułożyli je od podstaw, ściśle według własnych planów.

„Stinger. Żądło namiętności” zaskoczy Was nie tylko przekonującym portretem głównych postaci, co przede wszystkim mocno wyczuwalną i bezpruderyjną, choć wciąż wysmakowaną namiętnością, wywołującą mimowolne rumieńce wstydu.  Polecam. 
dlaLejdis.pl Joanna Jagieła; 2016-05-03

Calder. Narodziny odwagi

Jaka jest cena ludzkiego życia? Ile są warte marzenia? Czy miłość rzeczywiście jest niezwyciężona? 
 
Kiedy Calder po raz pierwszy dostrzega malutką Eden, mającą w przyszłości zostać żoną wielkiego przywódcy sekty, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak jej pojawienie się zmieni bieg jego życia. On jest zwykłym chłopcem robotnikiem, ona – wybranką Hectora, pana nad panami. Oboje muszą się podporządkować jego rozkazom. Jednak gdy po kilku latach między tą dwójką rodzi się uczucie, sprawy komplikują się jeszcze bardziej.
Jak przełamać bariery i zawalczyć o marzenia, które wydają się wyłącznie mrzonkami? Czy w świecie, w którym los zależy od przywódcy sekty, możliwe jest zachowanie jakiejkolwiek odrębności? W końcu – czy szczęście stanowi tylko wyidealizowany fragment trudnej rzeczywistości?
Jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać moją recenzję Stingera – pierwszej książki Mii Sheridan, którą przeczytałam i która okazała się niesamowitą historią, choć z pozoru wydawała się jedynie banalnym erotykiem. Tym razem postanowiłam sięgnąć po Caldera – pierwszą część serii Znaki miłości – tej samej autorki.
Skłamałabym, gdybym napisała, że Mia Sheridan do mnie nie przemawia. Tak, Mia Sheridan we własnej osobie, nie jej styl – taki styl może mieć każdy, ale takiej opowieści nie stworzył jeszcze nikt. A nawet jeśli stworzył – nie przelał w nią takich emocji, jakie możemy przeżywać podczas czytania zarówno Stingera, jak i Caldera (i mam nadzieję, że nie zawiodę się, gdy sięgnę po inne jej książki).
To nie kolejny nic niewarty romans, jakich wiele. Calder to niestandardowa powieść zawierająca standardowe przesłanie. Czujecie tę grę słów? Doskonale. Cel zamierzony!
Nie żartuję. Wiem, że wiele książek wzbudza w czytelnikach emocje, które sprawiają, że ci albo śmieją się do rozpuku, albo wylewają fontanny łez. Wiem również, że mało który autor jest w stanie „przebić się” w czasach, w których liczy się ilość, a nie jakość. Mimo wszystko ufam, że TA autorka na stałe zapisze się na kartach wielkich twórczyń powieści XXI wieku.
Warto zaznaczyć, że książka, o której w tej chwili piszę, nie jest już typowym romansem z gatunku New Adult. Sheridan nie skupia się tutaj na piętnie przeszłości i zmysłowości uczucia; tym razem opowiada o pięknej pierwszej miłości, nieskazitelnej, ale też… niemającej prawa bytu.
 
Historia toczy się powoli. Akcja rozwija się stopniowo i momentami wydaje się nużąca do tego stopnia, że mamy ochotę odłożyć książkę na półkę i o niej zapomnieć. Błąd. Tak nie wolno postąpić. Może i początek nie jest przekonujący, ale… kochani! To, co znajduje się później, powali was na kolana, zapewniam. Początkowo – owszem – mamy wrażenie pewnego chaosu – nie wiemy, kim są przedstawione osoby oraz jaką funkcję pełnią pewne nawiązania, jak chociażby przywołanie legendy o Wodniku, która stanowi motto całej powieści. Jednak z czasem historia się rozwija, wydarzenia łączą się w logiczny ciąg, a my… powoli ulegamy temu przyciąganiu, aż w końcu nie ma już dla nas ratunku!
 
Muszę przyznać, że sama miałam pewien kłopot, gdy podczas czytania zaczęły mi się zamykać oczy. Pomyślałam sobie wtedy: Ale jak to?! Jak mogłam zasnąć nad książką? Przecież nigdy mi się to nie zdarzyło! Byłam zdziwiona i jednocześnie bardzo zła na siebie, że śmiałam dopuścić do takiego stanu rzeczy. Na szczęście sytuacja się już nie powtórzyła. Nastąpił zwrot o 180 stopni – tym razem nie zasnęłam, choć dookoła było już ciemno, a następnego dnia musiałam wstać wcześnie rano na zajęcia. Paradoks? 
 
Bohaterowie – w szczególności Calder i Eden – zostali wykreowani dobrze. Nie mogłam się doczekać momentów, w których będę obserwowała ich dojrzewające uczucie, kiedy w końcu poznam ich od tej „prawdziwej” strony, nie tylko jako tych, którzy muszą wykonywać rozkazy Hectora. Ich miłość należy do trudniejszych. Jak już wspomniałam – teoretycznie nie ma prawa bytu. A jednak… Warto zebrać się na odwagę i przekonać o własnej sile, która potrafi pokonać słabości. 
 
Calderze bardzo ciekawie został opisany system funkcjonowania sekty. Jest to na tyle interesujący wątek, że doskonale ukazuje sytuację człowieka w świecie. To, co przeżywają bohaterowie, można przenieść na to, co dzisiaj dzieje się w społeczeństwie. Nie jesteśmy co prawda ofiarami guru, ale… czy tylko o to chodzi? Zastanówmy się nad tym i wynieśmy z tej historii jak najwięcej dla siebie. 
 
Polecam wam tę książkę z całego serca! Jest dopracowana, intryguje i przede wszystkim – nie należy do zbioru standardowych i przewidywalnych powieścideł. Zachwyci was swoją głębią tak, że nie będziecie w stanie się od niej oderwać. I nie przejmujcie się, że nie macie czasu… Dla tej książki musicie go znaleźć. Po prostu musicie, bo jest tego warta.
Essentia

Siła głosu. Jak mówić, by ludzie chcieli słuchać

Mowa jest dla człowieka najprostszym sposobem komunikowania się. Najbardziej bezpośrednim. Za jej pomocą porozumiewamy się jeszcze zanim nabędziemy umiejętność pisania. Nie wymaga też udziału specjalnych nośników, więc możemy się nią posługiwać gdziekolwiek się znajdziemy, nie mając pod ręką żadnych narzędzi. Moglibyśmy sądzić, że tak podstawowa zdolność, wykształcona już na początku naszego życia, osiąga mistrzowski poziom z biegiem lat. Cóż… osiąga, ale tylko wtedy, kiedy nad nią pracujemy.

Nie da się przecenić wartości prawidłowej komunikacji. Od umiejętności sprawnego posługiwania się językiem zależy, w jakim stopniu zostaniemy zrozumiani i sami przetworzymy uzyskane od innych informacje. Zależy nam przecież na wyrażeniu poglądów, odczuć i poleceń tak, by zostały właściwie odebrane.

Nie tylko słowa, ale też sposób ich wypowiadania jest istotny. Cała otoczka, na którą składa się mimika, gestykulacja, ton głosu, jego natężenie, ekspresja wypowiedzi, poprawność językowa, odpowiednie dostosowanie formy do treści, odbiorcy i okoliczności.

Na jakość przekazu składa się wiele czynników. Nie zawsze się nad tym zastawiamy i często nie zdajemy sobie sprawy z ich przełożenia na reakcje, jakie wzbudza w otoczeniu nasza osoba.  Możemy jednak skutecznie na nie wpływać i tu z pomocą przychodzą specjaliści od komunikacji, wizerunku, emisji głosu, retoryki. Książka Katarzyny Pietroń, zatytułowana „Siła głosu. Jak mówić, by ludzie chcieli słuchać”, uświadamia nas w tym zakresie, fachowo omawia wszystkie aspekty budowania wypowiedzi i uczy sztuki wymowy. 

Z książki dowiemy się między innymi czym jest intonacja, modulacja i szereg innych atrybutów mowy, jak posługiwać się mikrofonem, przygotować do wystąpień, zredukować stres, zadbać o prezencję, prawidłowo oddychać, pracować nad dykcją, akcentować sylaby i wyrazy, a nawet w jaki sposób stan zdrowia i nawyki żywieniowe wpływają na aparat mowy. Jej autorka, Katarzyna Pietroń, ukończyła Akademię Muzyczną w Warszawie ze specjalizacją dyrygentury chóralnej. Jest instruktorką emisji głosu, założycielką Studia Mowy i Dźwięku, prowadzi też szkolenia na temat wystąpień publicznych. W powstaniu książki mają swój udział także ekspertki od logopedii, kultury i techniki mowy oraz poprawnej polszczyzny.

To, co zwraca uwagę podczas czytania, to profesjonalizm i kompleksowość w podejściu do tematu, skupienie na zagadnieniach bez żadnych dywagacji. Można śmiało powiedzieć, że książka traktująca o sztuce skutecznego przekazu napisana jest i wydana w sposób dokładnie odzwierciedlający zasady obowiązujące w prawidłowo przebiegającym procesie komunikacji, do którego się odnosi. Zaletą jest duża i czytelna, atrakcyjna graficznie czcionka oraz uporządkowana treść, podział na rozdziały i podrozdziały uwzględniający taką kolejność poruszania zagadnień, aby czytelnik z  łatwością pozyskiwał wiedzę. Na dużą pochwałę zasługuje precyzja opisów, przystępne definiowanie pojęć, krótki wstęp i obszerna część zawierająca praktyczne ćwiczenia oraz załączona płyta CD zawierająca 23 ćwiczenia głosowe.

Mimo iż efektywność komunikacji zależy od obu stron, to na autorze komunikatu ciąży obowiązek wyartykułowania go w sposób zrozumiały, interesujący, poprawny i ułatwiający słuchaczowi odbiór. Korzystając z porad zawartych w książce „Siła głosu” można doskonalić zarówno budowanie wypowiedzi pod względem  gramatycznym i stylistycznym, jak i sposób prezentowania ich tak, aby przyciągać uwagę, wzbudzać emocje, przekazywać istotne treści w łatwy do zapamiętania sposób lub osiągnąć inne założone cele.

Możemy mówić lepiej, wyraźniej, bardziej elokwentnie. Możemy pokonać tremę, przykuwać uwagę podczas wystąpień, stać się bardziej wiarygodnymi podczas prywatnych rozmów.  

O tym jak ważna jest dla nas mowa, może świadczyć zwykła obserwacja etapów rozwojowych człowieka. Z wszystkich umiejętności komunikacyjnych jakie zdobywa dziecko, na żadną nie czekamy tak bardzo, jak właśnie na pierwsze wypowiedziane słowo. Warto rozwijać i doskonalić tę szczególną umiejętność.
urodaizdrowie.pl Iwona; 2016-05-20
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL