Recenzje
Fueled. Napędzani pożądaniem
Jak być może pamiętacie, pierwszy tom trylogii Driven mnie nie zachwycił. Dlatego dłuższy czas się zbierałam do sięgnięcia po kolejne tomy. W końcu jednak przyszedł czas na "Fueled" i.. jestem mile zaskoczona! Oczywiście nadal widzę sporo zgrzytających dla mnie zdań i motywów, ale całość jest zdecydowanie lepiej dopracowana niż pierwsza część.
Oczywiście wciąż mamy szablon w postaci bogatego playboya z trudna przeszłością i nieśmiałej, niepewnej swojej urody dziewczyny. To oczywiście książka pełna namiętnych scen, w końcu to erotyk ;) Tym razem jednak książka była bardziej wyważona, pełniejsza no i wreszcie autorka zmniejszyła ilość kursywy, która tak mnie irytowała w pierwszym tomie.
Rylee i Colton to para zdecydowanie wybuchowa. Nic między nimi nie jest oczywiste i proste. Niedomówienia, tajemnice, skrywane urazy – to wszystko wywołuje lawinę nieporozumień i bólu. Z jednej strony zachowanie bohaterów strasznie mnie irytowało, z drugiej – zaczęłam się zastanawiać, jak ja bym postąpiła w takiej sytuacji. Łatwo oceniać, gdy zna się całokształt, jednak gdy jest się postawionym wobec problemu, którego przyczyn się nawet nie domyślamy, reagujemy często instynktownie...
Tutaj tych reakcji jest sporo – tragiczna przeszłość Coltona wciąż popycha go do odrzucania uczucia, jakim obdarza go Ry. Ona wciąż porównuje się do poprzednich towarzyszek Asa i czuje się niepewna swojej siły, seksapilu a także uczuć Coltona. Czy w końcu połączy ich miłość i zaufanie? Czy zwycięży wola kierowcy rajdów, który swoje związki traktuje wyłącznie jako seksualne przygody? Czy uda im się spotkać w pół drogi, czy może ktoś ustąpi?
Zdecydowanie "Fueled" było lepszą wersją "Driven", w którym irytowało mnie praktycznie wszystko. Tutaj widać większą dojrzałość autorki i większą ingerencję redaktorską, która na szczęście ograniczyła kursywę! Tym razem dałam się wciągnąć historii, podobały mi się nieoczekiwane zwroty akcji i nawet trochę polubiłam bohaterów. No a zakończenie zdecydowanie sprawiło, że z ogromną niecierpliwością sięgnę po trzeci tom!
Tutaj tych reakcji jest sporo – tragiczna przeszłość Coltona wciąż popycha go do odrzucania uczucia, jakim obdarza go Ry. Ona wciąż porównuje się do poprzednich towarzyszek Asa i czuje się niepewna swojej siły, seksapilu a także uczuć Coltona. Czy w końcu połączy ich miłość i zaufanie? Czy zwycięży wola kierowcy rajdów, który swoje związki traktuje wyłącznie jako seksualne przygody? Czy uda im się spotkać w pół drogi, czy może ktoś ustąpi?
Zdecydowanie "Fueled" było lepszą wersją "Driven", w którym irytowało mnie praktycznie wszystko. Tutaj widać większą dojrzałość autorki i większą ingerencję redaktorską, która na szczęście ograniczyła kursywę! Tym razem dałam się wciągnąć historii, podobały mi się nieoczekiwane zwroty akcji i nawet trochę polubiłam bohaterów. No a zakończenie zdecydowanie sprawiło, że z ogromną niecierpliwością sięgnę po trzeci tom!
przeczytanki-czekolada.blogspot.com
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
Miłość na wojnie, wojna w miłości.
Tanner Thomas - niesamowicie przystojny reporter wojenny, którego na jednej z misji spotkała rzecz niesamowicie przykra. Zginęła jego serdeczna przyjaciółka, z którą pracował przez dziesięć lat. Pomimo, że ich znajomość była bardzo burzliwa i niespodziewana, darzyli się ogromnym uczuciem, jednak nie do końca wiedzieli, czy to miłość, czy jednak zwykła przyjaźń. W pewnym momencie ich możliwości przekonana się o uczuciach została zamknięta przez tragiczne wydarzenia. Tanner pozostał sam, w pustce i w świecie, w którym nie czuł się już sobą. Jednakże po dłuższym odpoczynku znany i wybitnie uzdolniony reporter powraca do zespołu i za wszelką cenę chce być tak dobrym człowiekiem, że Stella będzie z niego dumna. Zostaje mu przydzielona nowa fotografka, która od samego początku pozostaje dla niego tajemnicą. Pomimo uczucia, które się w nich powoli rodziło, tajemnice wciąż były tu znaczącą kwestią, a mężczyzna zaczął czuć coś, czego w życiu by się nie spodziewał. Nocne wyjścia Beaux. telefony w wolnych chwilach, niechęć do swojej przeszłości oraz brak jakichkolwiek informacji na temat jej życia. Co kryje w sobie ta kobieta? Sekrety mogą doprowadzić ją i Tannera na skraj wytrzymałości oraz na cienką linię życia, która w każdym momencie może zostać przerwana.
Głowna bohaterka Beaux jest kobietą, która skrywa w sobie wiele tajemnic. Jest uwodzicielką, ale mimo wszystko ma w sobie uczucia, które wyraźnie pokazują jej delikatność i wrażliwość. Widać, że nie zawsze radzi sobie z otaczającą ją brutalną rzeczywistością, a niektóre z jej zachowań to jedynie obrona przed niechcianym losem. Za wszelką cenę nie może wyjawić swojej przeszłości, która przewija się przez całą powieść. Ukrywa rzeczy, które nie mogą ujrzeć świata dziennego. Jak się potem okazuje, jej sekrety doprowadzają bohaterów do sytuacji, które wymykają się spod kontroli a życie niektórych z nich nie jest już niczym oczywistym. Wojna, a w niej miłość, która powoli traci szanse na swoje przetrwanie.
Uczucie, które zrodziło się między bohaterami jest niesamowicie emocjonalne oraz niejednostajne. Od złości przechodzą do pożądania i oddania, jednak w ich podświadomości sytuacja wygląda nieco inaczej. Otoczenie i warunki nie sprzyjają im w danej chwili, jednak oboje w pewnym momencie są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Niestety, wojenna rzeczywistość płata im figle, a wydarzenia, które mają miejsce potem - doszczętnie niszczą Tannera.
Na pierwszy rzut oka książka ta wydaje się romansidłem, które przepełniona jest namiętnością oraz pożądaniem. Jak się jednak okazuje, owe sprawy to mimo wszystko tło opowieści, jednak główny wątek polega na czymś zupełnie innym. Początek powieści jest nieco mdły i zbyt słodki, ale to, co dzieje się potem, zapiera dech w piersiach i sprawia, że czytelnikowi nie chcę wierzyć w to, co właśnie przeczytał. Autorka zrzuciła na nas bombę, która powoduje lawinę najróżniejszych uczuć oraz emocji. Książkę czyta się szybko, jednakże każde słowo w niej zawarte ma swój cudowny, błogi i niepowtarzalny sens. Długo po odłożeniu mojego egzemplarza nie mogłam przestać myśleć na temat bohaterów oraz wydarzeń, w które są zaplątani. Jak najszybciej wracałam więc do kontynuowania ich opowieści, a zakończenie dosłownie zwaliło mnie z nóg. Miłość jest tu niesamowicie ważnym aspektem, lecz jednocześnie obserwujemy tu wojnę, żołnierzy, sprytne wybuchy oraz ataki i zamachy na wszystkich, którzy stoją na drodze w powodzeniu akcji. K. Bromberg to moja nowa Hoover.
Uczucie, które zrodziło się między bohaterami jest niesamowicie emocjonalne oraz niejednostajne. Od złości przechodzą do pożądania i oddania, jednak w ich podświadomości sytuacja wygląda nieco inaczej. Otoczenie i warunki nie sprzyjają im w danej chwili, jednak oboje w pewnym momencie są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Niestety, wojenna rzeczywistość płata im figle, a wydarzenia, które mają miejsce potem - doszczętnie niszczą Tannera.
Na pierwszy rzut oka książka ta wydaje się romansidłem, które przepełniona jest namiętnością oraz pożądaniem. Jak się jednak okazuje, owe sprawy to mimo wszystko tło opowieści, jednak główny wątek polega na czymś zupełnie innym. Początek powieści jest nieco mdły i zbyt słodki, ale to, co dzieje się potem, zapiera dech w piersiach i sprawia, że czytelnikowi nie chcę wierzyć w to, co właśnie przeczytał. Autorka zrzuciła na nas bombę, która powoduje lawinę najróżniejszych uczuć oraz emocji. Książkę czyta się szybko, jednakże każde słowo w niej zawarte ma swój cudowny, błogi i niepowtarzalny sens. Długo po odłożeniu mojego egzemplarza nie mogłam przestać myśleć na temat bohaterów oraz wydarzeń, w które są zaplątani. Jak najszybciej wracałam więc do kontynuowania ich opowieści, a zakończenie dosłownie zwaliło mnie z nóg. Miłość jest tu niesamowicie ważnym aspektem, lecz jednocześnie obserwujemy tu wojnę, żołnierzy, sprytne wybuchy oraz ataki i zamachy na wszystkich, którzy stoją na drodze w powodzeniu akcji. K. Bromberg to moja nowa Hoover.
livingbooksx.blogspot.com
Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele przy pomocy mind mappingu
Mapy myśli stają się coraz bardziej popularną metodą uczenia się wśród studentów, ale również mogą przydać się w biznesie! Autorka książki pokazała wiele różnych sposobów na wykorzystanie map - w tym nasze codzienne sprawy, zakupy, wyjazdy i najbliższe plany.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com
Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele za pomocą mind mappingu
Mapy myśli stają się coraz bardziej popularną metodą uczenia się wśród studentów, ale również mogą przydać się w biznesie! Autorka książki pokazała wiele różnych sposobów na wykorzystanie map - w tym nasze codzienne sprawy, zakupy, wyjazdy i najbliższe plany.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com
Pieśń Dawida
Czasami to jedno spojrzenie wystarczy, aby poczuć, że życie może nabrać innych barw. Beztroskie życie, uliczne bójki, podróże i bogactwo odchodzą w zapomnienie, kiedy na drodze stanie druga połowa. Druga połowa, która zaprasza do swojego ciemnego świata, w którym jest tancerką na scenie, a każdy jej ruch sprawia, że czuje się jedyną w jego ramionach...
Impulsywny z niego chłopak. Próby samobójcze, odwyk i szpital psychiatryczny. Dawid po zaginięciu siostry, nie radzi sobie z emocjami. Życie staje się jałowe oraz pełne poczucia winy. W szpitalu poznaje Mojżesza, który otwiera mu drzwi do lepszego świata, w którym może być bokserem, ulicznym nędzarzem, a nawet może pokochać niewidomą dziewczynę. Dawid, zwany kiedyś Tagiem poznaje niewidomą Millie. Połączy ich nić, która zostanie przerwana, kiedy Tag zniknie. Zostawia swojej wybrance kasety, na których nagrał wszystko to, co chciał powiedzieć. Rachunek sumienia, który zawiera wszystkie krzywdy i jedno wyznanie, które zmieni życie osób, które słuchają nagrania...
Długo leczyłam swoje emocje po przeczytaniu Prawa Mojżesza. Wiedziałam, że Harmon wniesie świeży powiew powietrza, którego brakuje w powieściach. Wróciła, ale z jakim rozmachem! Pieśń Dawida kontynuacja Prawa Mojżesza, ale jaka kontynuacja! Nie bujałam w obłokach, nie czekałam na proste rozwiązanie! Czekałam na wyjście z tego cholernego układu, który uświadamia, że nieobecny wzrok napawa smutkiem, a przy odrobinie odwagi obdarzy też miłością...
Poznałam ich w poprzedniej części. Mojżesz oraz Tag. Przyjaciele, których połączyła prawdziwa lina męskiej przyjaźni, która przetrwała lata. Oboje popadali w problemy, ale zawsze trzymali się razem. Na horyzoncie pokazała się Millie oraz jej brat Henry. Dwójka nowych bohaterów. Nowy bagaż doświadczeń, który wypełniony jest ciepłem, uśmiechem i niemym spojrzeniem. Ona niewidoma, a on z autyzmem. Czy to melodramat? Nie! To bohaterowie, którzy nie oczekują wiele. To bohaterowie, którzy swoją naturalnością powodują chęć do życia. To bohaterowie, którzy uświadamiają, że życie nie zaczyna się na ringu. Uświadamiają, że ona przyjdzie. Wygrana? Nie, wygrana! Porażka, która zaboli. Zawsze boli, kiedy staje na drodze ku szczęściu. Autorka wykreowała ich, jako silne charaktery. Charaktery, które znajdą nutkę szczęścia w nieszczęściu, bo bycie bohaterem ma wiele zalet, a oni je mają. Dla mnie posiadali zalety, których poszukiwałam od dawna...
Czułam niepokój. Towarzysz, który skrywał się w mojej podświadomości podczas czytania. Czułam, że podsłuchuje nagrania bohatera, który otwiera swoją intymność. Wodziłam wyobraźnią po pokoju, w którym siedzi niewidoma dziewczyna. To ona słucha nagrania, które zabiera nadzieję, że jutro nadejdzie... Autorka posadziła mnie na stołku. Siedziałam, słuchałam i przeniosłam się do świata Harmon, który pokazuje, że żadne pytanie, nie pozostanie bez odpowiedzi...
Opisała ich związek bez grama erotyki. Urzekła mnie. Pokazała, że można obrać uczucia w inny wymiar słów, które powolnym krokiem ruszają i dają nadzieję, że namiętność można pozostawić na uboczu. Dłoń i jeden dotyk może wyrazić więcej niż dwa rozdziały pikantnych scen... Zrobiła to! Powróciła i pokazała, że ma siłę do pisania powieści, które urzekają poruszanym problemem, a nie pikanterią, która czasami jest zbędna. W tym przypadku jest zbędna...
Pieśń Dawida książka, która atakuje emocjami. Harmon atakuje. Powoli z pełną precyzją pozwala, aby łzy drążyły swoją ścieżkę. U mnie wydrążyły! Czy warto wstydzić się łez? Nie! To one pokazują, że autorka gra na emocjach, które buduje od początku do końca...
Czasami poznajemy ludzi, którzy emanują spokojem. Czasami poznajemy ludzi, którzy emanują wewnętrznym chaosem. Zderzenie z człowiekiem może przerwać ciszę, która przenikliwie trzyma w swoich objęciach. Ich zderzenie przerwało ciszę, która obnaża ich wewnętrzne słabości. Poznałam je. A ty? Zmierzysz się z możliwością wyboru, w którym życie stanie na pograniczu śmierci... To tutaj utrata życia staje się realna.Wchodzisz? Czy pozostaniesz tylko podglądaczem życia...
ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com czarno_biała em; 2016-09-27
Prawo Mojżesza
Historię małego Mojżesza znalezionego w koszyku w pralni znał każdy. Wszyscy dobrze wiedzieli też, że jest on tak zwanym dzieckiem cracku, z racji tego, że jego matka była narkomanką. Każdy wiedział też z czym to się wiąże - mały Mojżesz był wiecznie zamknięty w sobie, sprawiał trudności swojej rodzinie, u której akurat mieszkał, a dla większości ludzi był po prostu dziwny. Taka opinia ciągnie się za nim przez całe jego życie. Do tego doszło oczywiście zamieszanie się Mojżesza w szemrane towarzystwo, co z całą pewnością nie poprawiło wcale jego i tak już ciężkiej sytuacji. Jednakże, czy ktoś tak na prawdę wiedział, jak on jest na prawdę? Czy wszystkie te plotki na temat dziecka cracku okazały się być prawdziwe? Jedynie Georgia pragnęła poznać go lepiej. Chciała przekonać się, jaki Mojżesz jest tak na prawdę. Jednak czy plotki mogą aż tak bardzo różnić się od rzeczywistości?
O powieści Amy Harmon było ostatnio bardzo głośno w książkowej blogosferze. Sama spotkałam się już z wieloma przeróżnymi opiniami na temat Prawa Mojżesza. Większość z nich była na prawdę bardzo pozytywna. Przepiękna, przyciągająca uwagę okładka, intrygujący opis no i wszystkie te opinie bardzo mocno zachęciły mnie do zapoznania się z właśnie tą historią. Jednak czy również ja stanę za nią murem?
Głównymi bohaterami powieści są Georgia oraz Mojżesz i to właśnie za ich pośrednictwem zapoznajemy się z całą historią przedstawioną w książce. Bardzo spodobało mi się to, że autorka niektóre rozdziały prezentowała z perspektywy dziewczyny, a inne (znacznie większą część) chłopaka. Kilka ważnych wątków ukazana została nawet z obydwóch stron, co jak dla mnie było po prostu fantastyczne, bo mogłam jeszcze bardziej zagłębić się w całą fabułę i poznać zarówno ją, jak i bohaterów o niebo lepiej. Najbardziej spodobał mi się czas w przedstawiony w Prawie Mojżesza, gdzie tytułowy bohater przebywał w zakładzie psychiatrycznym. Wówczas właśnie większość wątków poznajemy za pośrednictwem Mojżesza i cała tajemnica, którą jest on owiany zaczyna powoli się wyjaśniać. Jeśli mowa już o Mojżeszu to właśnie jego postać najbardziej przypadła mi do gustu. Bardzo lubię tajemnicze i nieco wycofane postaci w książkach, a on właśnie do takich się zalicza. Z początku, gdy większość rozdziałów prezentowała nam Georgia, był on dla mnie jedną wielką zagadką - najpierw nie okazywał żadnych uczyć, w ogóle nie szło go rozpracować, a tu już za chwile zmienia się dosłownie na chwilę o sto osiemdziesiąt stopni. Gdy natomiast z każdym kolejnym rozdziałem poznawałam jego postać bardziej, zaczynałam rozumieć jego dotychczasowe postępowanie. Georgia natomiast to jedno wielkie przeciwieństwo Mojżesza. Choć niezwykle twarda i pewna siebie chłopczyca kochająca konie, jest także pełna niezwykle pozytywnej energii, którą z czasem umiała nawet lekko zarazić tytułowego bohatera. Łatwo jest jednak dostrzec zmianę, jaka zaczęła w niej zachodzić w momencie, gdy zaczęła spędzać z chłopakiem coraz więcej czasu. Z początku była ona może niedostrzegalna, jednakże w dalszej części książki świetnie widać, jakie spustoszenie wywołał w niej Mojżesz.
Sięgając po Prawo Mojżesza myślałam, że będzie to tylko i wyłącznie powieść o bardzo mocnej, jednakże nieudanej miłości. Zaskoczył mnie więc bardzo wątek z tajemniczymi zdolnościami Mojżesza, oraz ten dalszy bardziej kryminalny. Szczerze mówiąc w ogóle się go nie spodziewałam i choć na samym początku wydawało mi się, że może to być już zbyt wielka przesada, koniec końców mogę powiedzieć, że autorka świetnie sobie to wszystko obmyśliła. Cały czas razem z Mojżeszem starałam się odkryć, kto jest tajemniczym sprawcą tych wszystkich zniknięć młodych dziewczyn, które miały miejsce w okolicy miejscowości Georgii, jednakże, gdy już powoli zaczynałam myśleć, że wiem coś więcej, okazywało się, że tak na prawdę nie wiem dosłownie nic. Osobiście uwielbiam właśnie takie ciekawe zagranie, więc uważam to za ogromny plus. Sama miłosna historia Mojżesza i Georgii jest moim zdaniem na prawdę udana i bardzo przemyślana, jednak sądzę, że gdyby zabrakło w książce tego drobnego wątku kryminalnego, który muszę podkreślić był jedynie dodatkiem do całej powieści i nie zdominował całości, powieść mogłaby być lekko nudna i a bardzo monotonna. W końcu tego typu historii romantycznych jest pełno i trudno jest się autorowi przebić właśnie ze swoją. Dzięki temu dodatkowemu motywowi moim zdaniem Prawo Mojżesza zyskał na prawdę bardzo dużo.
Jestem też bardzo mile zaskoczona stylem pisarskim Amy Harmon. Nie jest przeciętny, a co za tym idzie nudny, lecz właśnie (tak jak cała książka) bardzo przemyślany i zachęcający do dalszego czytania. Autorka potrafi bardzo mocno zaciekawić swoim stylem czytelnika i sprawić, że na bardzo długo nie będzie mógł się on oderwać od czytanej książki. Wszystkie słowa są przez nią doskonale wyważone i nie ma tu żadnych zbędnych momentów. Choć bohaterami powieści są młodzi ludzie, jej styl (jak w przypadku wielu tego typu książek) nie jest wcale oklepany, nudny, czy po prostu zwyczajny. Udało jej się po prostu przedstawić całą historię Mojżesza i Georgii w bardzo inteligentny sposób. Mi się to bardzo spodobało, przez co z całą pewnością sięgnę po jej kolejne powieści.
Książka Prawo Mojżesza zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób. Działo się w niej bardzo dużo, jednak wszystko zostało przez autorkę odpowiednio rozmieszczone w całej fabule, by nic ze sobą nie kolidowało i żaden wątek nie był za bardzo przesadzony. Widać, że włożyła w to na prawdę sporo pracy, która z całą pewnością się opłaciła. Powieść ta zdecydowanie wyróżnia się na tle innych powieści tego gatunku. Moim zdaniem koniecznie trzeba zwrócić na nią uwagę, gdyż z całą pewnością nie będzie się żałowało tej decyzji. Prawo Mojżesza dostarczy nam samych świetnych wrażeni prezentując sobą tą wspaniałą, niezwykle oryginalną i bardzo wciągającą historię. Sama z całą pewnością sięgnę po jej kontynuację, która już czeka na swoją kolej na mojej półce. Liczę, że będzie ona w równym stopniu udana, jak jej poprzedniczka, tym bardziej, że ma ona prezentować nam historię Taga, którego udało nam się już poznać na kartach Prawa Mojżesza. Zdecydowanie polecam!
http://about-katherine.blogspot.com/ Katherine Parker; 2016-09-24