ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Calder. Narodziny odwagi

Polki pokochały Mię Sheridan, bestsellerową autorka "New York Timesa"! 22 czerwca na rynek wchodzi kolejny tytuł: "Calder. Narodziny odwagi".

Książki Mii Sheridan co coś więcej niż romanse.To opowieści o miłości, o trudnych wyborach, o tym jak przypadek potrafi zmienić nasze życie. Uświadamiają siłę jaka tkwi w człowieku i nieustanną chęć ucieczki od zniewolenia, szczególnie tego, które odczuwamy wewnątrz siebie. "Calder" to historia, której się nie zapomina. O kim tym razem pisze Sheridan?

Kiedy dziesięcioletni Calder po raz pierwszy zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość. Calder. Narodziny odwagi to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światło miłości potrafi rozświetlić największe mroki...
Kobieta Mag.pl

Oblubienice wojny

Witajcie, moi drodzy! Dzisiaj po raz pierwszy na moim blogu możecie zobaczyć przedpremierową recenzję. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat "Oblubienic wojny", autorstwa Helen Bryan, nowości Wydawnictwa Editio, która ukaże się już w ten czwartek, czyli 2 czerwca.
Muszę przyznać, że od początku "Oblubienice wojny" zaciekawiły mnie swoją fabułą, jednak wcześniej jeszcze nigdy nie czytałam książek o tematyce wojennej i nie wiedziałam, czy ta powieść mi się spodoba. Okazało się, że moje obawy, na szczęście, się nie sprawdziły i od tej pory postanawiam czytać więcej pozycji tego typu. 


To co mnie najbardziej zachwyciło to wojenny klimat, który Helen Bryan doskonale oddała. Ja, czytając tę książkę, czułam się jakbym oglądała film. Powieść idealnie opisuje życie w Anglii w czasie II wojny światowej. Możemy poznać mentalność, zachowania, sposób myślenia ludzi, żyjących w tamtym okresie, często również ich nieświadomość zagrażającego im niebezpieczeństwa. Myśląc o tym ostatnim, mam ma myśli na przykład matki z dziećmi, które mimo, że zostały ewakuowane z zagrożonego bombardowaniem Londynu na wieś i tak tam wracały. W książce widzimy wojnę oczami zwykłych ludzi.Ponadto patrzymy na wojnę z wielu perspektyw, ponieważ w powieści występują postacie z różnych środowisk. Myślę, że "Oblubienice wojny" to obyczajówka na medal. Niektórzy mogą uskarżać się na powolną akcję, ale to jedna z cech powieści tego gatunku. Bardzo spodobało mi się, że autorka nie wywyższała Anglików i nie pokazała ich jako wielkich bohaterów, którzy walczą za ojczyznę, bohatersko znoszą naloty bombowe, a także walecznie ratują żydowskie dzieci Kindertransportami, z kolei Niemców jako złych, krwiożerczych najeźdźców. Wiadomo, autorka  pokazała nieprzyjazne stosunki między tymi narodami, ale chodzi mi o to, że ta książka patrzy na wojnę z codziennego punktu widzenia i to jest jej największym atutem. 

Bohaterki powieści zostały bardzo dobrze wykreowane. Każda jest inna i ma odmienną osobowość. Myślę, że każdy polubi chociaż jedną z nich albo się z nią utożsami. Ja na przykład najbardziej zżyłam się z Alice, Tanni i Frances. W powieści pokazane jest jak bardzo wojna wpłynęła na ich życie. Moim zdaniem jednak głównych bohaterek powinno być o jedną mniej, ponieważ autorka mogłaby wtedy w pełni skupić się na wszystkich postaciach. Na początku książki zostaje nam zaprezentowana każda z dziewczyn, poznajemy każdą z nich, przez co właściwa akcja zaczyna się dość późno. Autorka dobrze pokazała przyjaźń naszych głównych bohaterek, ale brakowało mi w książce momentówsctricte zaprzyjaźniania się, powstawania więzów, które je połączyły. 

Do minusów mogę zaliczyć jeszcze parę rzeczy. Nie podobało mi się zakończenie wątku Manfreda (tak by nie spoilerować), bo o ile reszta książki to naprawdę dobra, realistyczna opowieść to to zakończenie, przynajmniej w moim odczuciu wyszło nieco... groteskowe, ponieważ gdy wyobraziłam sobie scenę z przedostatniego rozdziału to nie mogłam się nie uśmiechnąć, ponieważ zapewne wyglądało to... dość komicznie. Zemsta starszych babć. Nie przypadło mi do gustu końcowe poprowadzenie wątku Frances. Moim zdaniem mógł być on bardziej rozwinięty. Uważam również, że autorka powinna umieścić wstęp na końcu, ponieważ jest tam pewien dość ważny spoiler. Lepiej nie czytajcie wstępu, jeśli nie chcecie sobie psuć sobie przyjemności z czytania.

Pomimo tych niewielkich niedociągnięć książka bardzo mi się podobała i dzięki niej od tej pory częściej będę sięgać po literaturę wojenną. Myślę, że to świetna pozycja dla kogoś kto chce poznać życie ludzi w Anglii w okresie II wojny światowej. Mnie Helen Bryan bardzo pozytywnie zaskoczyła swoją powieścią. Uważam, że "Oblubienice wojny" to pozycja, po którą warto sięgnąć.

Ja bardzo cieszę się, że miałam możliwość otrzymać tę książkę przedpremierowo do recenzji, ponieważ myślę, że gdyby nie współpraca to zapewne nie przeczytałabym jej i pozbawiła się bardzo ciekawej lektury, z którą zazwyczaj nie mam do czynienia. Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Grupie Wydawczej Helion.
http://lekturia.blogspot.com/ Maria Kiwior

Oblubienice wojny

II wojna światowa wiąże się z dramatem wielu rodzin – brak informacji o losach bliskich, śmierć, głód, bezdomność… obawa o jutro. W wielu powieściach, których akcja rozgrywa się w tym okresie podkreślane są bohaterskie czyny mężczyzn biorących udział w bezpośrednich działaniach wojennych. Jednak wojna ma także innych bohaterów, a raczej bohaterki – kobiety, które zostają w swoich domach i walczą o namiastkę normalności w tym trudnym czasie. O takich właśnie kobietach opowiada powieść Helen Bryan Oblubienice wojny.
Akcja rozpoczyna się na początku maja 1995 roku, w dniu obchodów pięćdziesiątej rocznicy zakończenia II wojny światowej. To właśnie wtedy, po wielu latach spotykają się przyjaciółki, które pięćdziesiąt lat temu brały udział w wielu niebezpiecznych wydarzeniach…
Dalej przenosimy się w czasie do końca lat trzydziestych ubiegłego wieku. Poznajemy po kolei wszystkie bohaterki opowieści Alice, Evangeline, Tanni, Frances i Elsie. Wszystkie los wysłał do niewielkiej wioski położonej w hrabstwie Sussex. To właśnie tam mimo wojennej zawieruchy próbują prowadzić normalne życie – kochają, procują, przeżywają szczęśliwe i frustrujące dni. Angażują się w działania jednostek pomocniczych, dzięki czemu mają swój udział w pomocy ludności.
Ich życie pełne jest tajemnic, które mogą zaważyć na losach całej społeczności, część z nich znajdzie rozwiązanie dopiero po latach, a część na zawsze przykryją mroki przeszłości.
Oblubienice wojny to najnowsza propozycja od wydawnictwa Editio będącego częścią grupy wydawniczej Helion. Jest to książka, która za oceanem uzyskało już miano bestsellera. Jednak nie dlatego zdecydowałam się ją przeczytać. Jest to książka, której akcja osadzona jest w okresie II wojny światowej i opowiada o życiu kobiet próbujących poradzić sobie z ówczesnymi problemami. Zaciekawił mnie opis na okładce i tak się zaczęło…
Kiedy otworzyłam kartonik, w którym przybyła do mnie książka moim oczom ukazała się przeciętnej urody okładka i to jest idealny przykład na to, żeby nie oceniać książki po okładce, gdyż już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że książka mnie zaciekawi i umili mi najbliższe dni. Gdy zaczęłam czytać straciłam poczucie czasu, szczególnie pod koniec, kiedy autorka trochę z nami igra i na chwile zostawia nas w kompletnej niepewności, co się stało.
Oblubienice wojny to dobrze przedstawione realia życia w ówczesnym Londynie i na brytyjskiej prowincji. Bohaterki od razu budzą silne uczucia. Wraz z nimi przeżywamy codzienne rozterki i troski związane ze specyfiką życia w okresie wojny. Autorka bardzo dobrze przedstawiła tło społeczne. Zachwyca także opis miejsc akcji – w czasie czytania mamy wrażenie, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki. 
Mimo, że akcja w głównej mierze ma miejsce w Anglii, jest też kilka wspominek o ówczesnej Francji, Austrii, USA, a nawet Polsce i obozach zagłady, chociaż to jest tylko uzupełnienie dla całej treści.
Książkę mogę polecić osobom, które lubią powieści obyczajowe z lekkim dreszczykiem i elementem sensacyjnym, które osadzone są w okresie II wojny światowej.
Czytając

Oblubienice wojny

    Nie wiem czy Wam wspominałem, ale... Nienawidzę historii z całego serca. Toteż kiedy otrzymałem propozycję recenzji "Oblubienic wojny" Helen Bryan byłem bardzo sceptycznie nastawiony. Teraz jednak wiem, że odmowa byłaby poważnym błędem. 
    Crowmarsh Priors, Anglia, 1995 rok. 
Podczas obchodów zakończenia II wojny światowej spotykają się cztery starsze kobiety, które oprócz wspólnych wspomnień z czasów wojny łączy coś jeszcze. Chęć poznania prawdy, której szukały od lat oraz chęć wymierzenia sprawiedliwości za niewinną śmierć. 

    Tanni, Elsie, Evangeline, Alice i Frances. Młode dziewczyny, których historie splatają się w południowo- wschodniej Anglii. Połączone przez los przyjaciółki, gotowe oddać za siebie życie, stawiają czoła przeciwnościom wynikającym z wybuchu wojny. Są to niezwykle odważne kobiety, na których barkach spoczywa nie tylko utrzymanie domu. Niosą pomoc sobie nawzajem i każdemu kto jej potrzebuje. Przeżywają nocne naloty, radzą sobie z racjonowaniem żywności i ubrań, jednak nie wszystko jest takie proste. Dziewczyny postanawiają zrobić coś więcej... 
   Przede wszystkim, muszę Wam powiedzieć, że ta książka to jedno z największych zaskoczeń w moim życiu. Nigdy, przenigdy nie spodziewałem się, iż powieść obyczajowa z historycznym tłem może tak mnie urzec. Wydaje mi się, że właśnie losy zwykłych ludzi wyciągnięte na pierwszy plan, a nie sama wojna, czynią tę książkę interesującą. 

    Helen Bryan utkała swoją powieść setkami nici, które łączą się w wielki kłąb emocji na ostatnich stronach książki.

     Początek książki to historie dziewcząt, pokazujące w jaki sposób znalazły się w Crowmarsh Priors. Autorka niesamowicie splata te historie razem. Mimo, iż akcja książki zawiązuje się dość późno, to czytało mi się ją bardzo dobrze. Zdecydowanie nie jest to książka na jeden wieczór. Powieść dostarcza wielu emocji. Dla mnie momentem, po którym musiałem odetchnąć była krótka scena ukazująca śmierć niemieckiego lotnika, który jak każdy żołnierz- nieważne, po której stronie barykady, w ostatnich chwilach swojego życia marzył o tym, aby po raz ostatni zobaczyć swoją ukochaną (może jestem dziwny, ale mnie poruszają takie sytuacje). 

    Bohaterowie książki są nieźle wykreowani. Piszę "nieźle" ponieważ uważam, że autorka nie skupiła się na każdej bohaterce w równym stopniu. Mimo wszystko, bohaterowie, a raczej ich różnorodność są mocną stroną tej książki. Każdy jest w stanie znaleźć bohatera, z którym się utożsami. Ja najbardziej polubiłem Tanni i Evangeline, jednak każda z dziewczyn ma "to coś".

    Podsumowując, książkę polecam każdemu molowi książkowemu, który uwielbia zaczytywać się w powieściach historycznych oraz ogólnie każdemu. Jak widać na moim przykładzie, osoba zupełnie niezainteresowana historią może zostać pochłonięta bez reszty przez "Oblubienice wojny" Helen Bryan. 

    Niemal zapomniałbym o ocenie :D Dla mnie ta powieść zasługuje na bardzo mocne 8/10. Może nawet 8,5 :)

    Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Editio (Grupa Helion SA). Premiera książki już 2 czerwca! Gorąco polecam!
 
http://bartekbooks.blogspot.com/

Wirus

Mentalność naszego narodu ma jedną zasadniczą wadę, która wychodzi z nas w najmniej spodziewanym momencie, a która sprawia, że nie możemy porozumieć się między sobą. Idealnie odda to zdanie z bajki Aleksandra Fredry "Wolnoć Tomku w swoim domku".Nikt nie lubi kiedy ktoś obcy wtyka swój nos w nasze sprawy. Przez dziesięciolecia Polacy byli pod wpływem władzy komunistycznej, która bardzo skutecznie potrafiła zarysować różnice pomiędzy ludźmi. Właśnie na tej zasadzie. Przestaliśmy się interesować losem innych rodaków, pilnowaliśmy własnych spraw i z czasem, przyjęliśmy takie zachowanie za coś zupełnie normalnego. Wyalienowaliśmy się z życia innych, na własną prośbę, zapominając, że przecież wspólnie tworzymy coś większego. Jakby wyglądało nasze życie gdybyśmy postąpili, chociaż w małym ułamku, na odwrót? Co by się stało gdybyśmy porzucili dawne spory i razem stanęli w szeregach liczonych w miliony, aby uczynić nasz kraj krainą mlekiem i miodem płynącą? Pan Dariusz Bugalski postanowił swoją książką "Wirus" skupić się na ogóle takiej transformacji, czyli całym kraju oraz na przemianie jaką mogą przeżywać poszczególne jednostki dotknięte jego myślą.

„Wyobraźcie sobie kraj mlekiem i miodem płynący, drugą Japonię i Szwajcarię w jednym. Kraj czterdziestu milionów zadowolonych obywateli, kraj raj. W centrum sytej i spokojnej Europy. To Polska”.

Takimi obietnicami, niemal magicznymi, próbuje nas zachęcić rewers książki. Robi to w sposób pospolity, bo oparty na odwiecznym wierzeniu Polaków, że coś znaczą, coś mogą osiągnąć, a ich głos jako narodu, coś znaczy w Europie. Fabuła książki jest jednak przewrotnie minimalistyczna w porównaniu do powyższego tekstu. Nie uświadczymy w książce "Wirus" pompatycznej, wręcz wyjętej ze sci-fi wizji naszego narodu, jako przodującego w kohorcie zjednoczonej Europy. Zamiast tego autor postanowił spojrzeć na przemianę w samych obywatelach, a konkretnie poszczególnych jednostkach. Żeby było ciekawiej, nie położył całej fabuły na barki nas samych, ale posiłkuje się obcokrajowcami, dzięki czemu uzyskuje dość szeroki pryzmat naszych przywar. Wszystko to jest szczelnie schowane pod postacią beletrystyki, ale czujne oko i sprawny umysł to wyłapie.

Fabuła książki skupia się na trzech podstawowych postaciach: Prezenterze telewizyjnym, który urzeka wszystkich przed ekranami, młodej Pani architekt po przejściach, oraz nastolatkowi, który mało ma z Polską wspólnego, ale posiada Chopinowski talent muzyczny. Cała ta trójka, ma swoje własne opowieści związane z naszym pięknym krajem. Każde z nich na swój własny sposób przechodzi wewnętrzną transformację, której skutkiem jest nieunikniona kolizja z Polską i jej realiami. Dziennikarz zaczyna wątpić we własne słowa wysyłane w formie obrazu i dźwięku do milionów odbiorników, Pani architekt zaczyna wątpić w swój talent poparty jedynie pochodzeniem, i wreszcie młody muzyk, który w pogoni za marzeniami pragnie znaleźć się wśród laureatów Konkursu Chopinowskiego.

Pomiędzy tymi wszystkimi opowieściami o głównych bohaterach, balansuje na granicy zauważalności, potrzeba, która tkwi w każdym z Polaków: potrzeba udowadniania całemu światu, że oto jesteśmy! Gotowi do heroizmu w imię ojczyzny, nawet za najwyższą cenę. Byle tylko ktoś nas zauważył, byle tylko nie okazało się, że siedzimy na szarym końcu jakiegoś rankingu, obojętne czy to w nogę, czy siatkę. Nie dać się zepchnąć na koniec. Tego właśnie się boimy: być na końcu,, nawet nie zauważeni. Temu strachowi stawia czoła książka "Wirus" która rozbudza w czytelniku nadzieję, że nie jesteśmy maluczkim narodem, że stać nas na więcej. To czy autor wywiązał się z postawionych obietnic, powinienem zostawić do waszego osądu, jednak osobiście uważam, że warto wybrać się na tą wycieczkę po naszych zaletach i wadach, jako narodu.
moznaprzeczytac.pl Paweł Marek; 2016-05-30
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL