Recenzje
Sny Morfeusza
(…) można zapanować nad czyimś ciałem, ale nie sercem!
Poprzednia książka K.N.Haner „Na szczycie” nie sprawiła, że pokochałam ją na zabój. Widziałam w niej debiut, wyjątkowy, ale jednak debiut, który miał swoje mankamenty. Obiecałam sobie jednak, że przeczytam kolejną książkę autorki. Dlaczego? Miałam okazję poznać fragmenty kolejnych książek i wierzyłam, że za każdym razem będzie lepiej. Czy miałam rację? :)
Cassandra Givens to dziewczyna, która w życiu zawodowym wie dokładnie co chce osiągnąć. Zna swoją wartość na rynku pracy i chociaż nie ma doświadczenia mierzy bardzo wysoko, a na drodze jej planom nie stanie nikt! Nawet szef jednej z największych firm Art Design&Beauty, który zupełnie ją olewa…
Morfeusz to mężczyzna, który bardzo często odwiedza pewien nocny klub w wiadomym celu. On po prostu rusza na łowy. Jest ucieleśnieniem marzeń sennych każdej kobiety - oczywiście tych pieprznych marzeń. Prawdziwy Bóg seksu, który dokładnie wie czego pragnie kobieta, nawet jeśli ona tego nie chce…
Kim po pracy jest Cassandra Givens?
Kim w życiu zawodowym jest Morfeusz?
Czy możecie sobie wyobrazić do czego doprowadzi spotkanie tej dwójki?
Szef choleryk, ja wariatka…
Ta współpraca na pewno wyjdzie nam obojgu bokiem.
K.N.Haner sama się prosi o to żeby ponownie wylądować na półce z literaturą zagraniczną. Zamiast zaserwować nam romans Krysi z warzywniaka ze Zdzisiem tramwajarzem ponownie sięga po bohaterów rodem z Hollywood. Oboje są piękni, zdolni i oczywiście jedna osoba jest bardzo, ale to bardzo bogata. Mają też coś dużego, w sumie dom mają duży i limuzynę, i gabinet, i na tym zakończmy…
Styl autorki naprawdę ewoluuje, a ona sama zdecydowanie uczy się na własnych błędach. W jej debiucie zabrakło opisów. Miałam wrażenie, że gdybym wycięła z „Na szczycie” sceny erotycznie, nie pozostałoby już nic. Tu jest zgoła odmiennie. Autorka prowadzi historię zręcznie i naturalnie. Seks jest wszechobecny, a jeśli chwilowo go nie ma występuje niezwykle intensywne napięcie seksualne, ale przecież o to chodzi w powieści erotycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej książce mamy fabułę, która ucieka od zwykłego schematu kobieta-szef-biuro-romans. Historia Casandry Givens i Morfeusza zdecydowanie ma drugie dno, które warto poznać. Cóż…może nie jestem obiektywna, ale ja uwielbiam mafię, o czym autorka doskonale wie. Jestem ciekawa jak dalej rozwinie ten wątek.
Szanuję ludzi, którzy nie marnują mojego czasu i ułatwiają mi pracę.
Cassandra Givens to całkiem ciekawa kreacja, chociaż zawiera w sobie mnóstwo sprzeczności. Autorka przedstawiła ją jako młodą kobietę, która chce zawojować rynek pracy, ciągle potrzebuje pieniędzy i wydaje się, że będzie szanować pracę. Tymczasem za wiele to ona się w tej historii nie napracowała, przynajmniej w temacie projektowania wnętrz. Jednocześnie to postać, która w życiu prywatnym ma spore problemy. Cały czas ciągnie się za nią nieprzyjemna przeszłość, rodzina nie udziela jej wsparcia, a związek z pewnym mężczyzną ją niszczy. Cass podejmuje czasem działania wręcz irracjonalne, ale ludzie różnie reagują na porażki, stres, niepowodzenia. Osobiście ją polubiłam. Nie udaje niewinnej, potrafi odpyskować i to wszystko wypada całkiem naturalnie.
Adam - Morfeusz.
Morfeusz - Adam.
Adam, a może Morfeusz?
Morfeusz, a może Adam?
Bardzo intrygująca kreacja. Oczywiście mamy tutaj Boga seksu z super ciałem, wyposażeniem, kontem, manią władzy i bla bla bla, ale to tyle ze schematu. Autorka stworzyła postać uwikłaną w dwa światy, które różnią się od siebie tak diametralnie, że zaczynamy wierzyć w rozdwojenie jaźni. Kiedy Adam jest Morfeuszem? A kiedy Morfeusz jest Adamem? Czym się od siebie różnią? W co są uwikłani? Nic więcej nie zdradzę!
Mogłabym napisać, że bohaterowie są trochę rozchwiani emocjonalnie, ale skłamałabym. To cała historia jest jedną wielką niepewnością. Wydarzenia, uczucia, emocje, w tej książce, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Autorka nie ma w planach oszczędzania swoich bohaterów, a już tym bardziej czytelników. Szukasz przewidywalnej historii? Odpuść sobie Sny Morfeusza! Tutaj nie ma miejsca na zgadywanki. Jest po prostu opowieść, którą czytasz z niesamowitą prędkością.
Nadal nie mogę napisać, że znam się na erotykach. Dopiero stawiam pierwsze kroki w tej literaturze, więc co oczywiste nie zgłębiłam nawet wszystkich klasyków tego gatunku. Mimo to, myślę, że wiem kiedy dobrze czyta mi się książkę, a kiedy nie. Sny Morfeusza czytało mi się całkiem dobrze. Historia Cass i Adama naprawdę mnie wciągnęła i jestem ciekawa co też autorka zaplanuje w kolejnym tomie.
Miałam niedawno okazję zapytać K.N.Haner o Sny Morfeusza, pamiętacie co mi odpowiedziała?
Sny Morfeusza, to zupełnie inna historia niż miłość Seda i Reb. Schemat może wydawać się oklepany, bo to romans młodej dziewczyny z szefem, ale całe zaplecze, przeszłość bohaterów, ich sekrety, problemy i charaktery, to zupełna odmienność. Mamy tu Cassandrę, która nie jest takim niewiniątkiem jak Reb i ma swoje za uszami. Mamy też Adama (Morfeusza), o którym nie chcę zdradzać za wiele, ale to jeden z takich bohaterów, którego moje czytelniczki będą albo kochać albo nienawidzić. Ich relacja wywołana jest silną namiętnością, której oboje nie rozumieją – wiem, że to też już było, ale uwierzcie mi, że w tej powieści emocji nie zabraknie. Tłem historii jest mafia, którą stworzyłam na potrzeby książki. Jeśli to Was przekonuje, to zachęcam do tego, by przeczytać Sny Morfeusza.
Cóż mogę napisać? Autorka nie kłamała. Sny Morfeusza zmieniają oklepany schemat kobieta-szef-biuro-romans, w świetną historię z pieprzykiem. Czytając książkę płyniemy przez morze tajemnic, niedopowiedzeń i niepewności. Na przemian zalewają nas fale, które parzą nasze zmysły, by za chwilę zgasiły je kolejne lodowate fale, przeszywające nas do szpiku kości. Tym właśnie jest związek Cassandry i Adama, dlatego właśnie ta historia wyrywa się poza granice schematu, a autorka sprawia, że czytelnik sięgnie po kolejne jej książki, by ponownie poczuć ten sztorm emocji.
Poprzednia książka K.N.Haner „Na szczycie” nie sprawiła, że pokochałam ją na zabój. Widziałam w niej debiut, wyjątkowy, ale jednak debiut, który miał swoje mankamenty. Obiecałam sobie jednak, że przeczytam kolejną książkę autorki. Dlaczego? Miałam okazję poznać fragmenty kolejnych książek i wierzyłam, że za każdym razem będzie lepiej. Czy miałam rację? :)
Cassandra Givens to dziewczyna, która w życiu zawodowym wie dokładnie co chce osiągnąć. Zna swoją wartość na rynku pracy i chociaż nie ma doświadczenia mierzy bardzo wysoko, a na drodze jej planom nie stanie nikt! Nawet szef jednej z największych firm Art Design&Beauty, który zupełnie ją olewa…
Morfeusz to mężczyzna, który bardzo często odwiedza pewien nocny klub w wiadomym celu. On po prostu rusza na łowy. Jest ucieleśnieniem marzeń sennych każdej kobiety - oczywiście tych pieprznych marzeń. Prawdziwy Bóg seksu, który dokładnie wie czego pragnie kobieta, nawet jeśli ona tego nie chce…
Kim po pracy jest Cassandra Givens?
Kim w życiu zawodowym jest Morfeusz?
Czy możecie sobie wyobrazić do czego doprowadzi spotkanie tej dwójki?
Szef choleryk, ja wariatka…
Ta współpraca na pewno wyjdzie nam obojgu bokiem.
K.N.Haner sama się prosi o to żeby ponownie wylądować na półce z literaturą zagraniczną. Zamiast zaserwować nam romans Krysi z warzywniaka ze Zdzisiem tramwajarzem ponownie sięga po bohaterów rodem z Hollywood. Oboje są piękni, zdolni i oczywiście jedna osoba jest bardzo, ale to bardzo bogata. Mają też coś dużego, w sumie dom mają duży i limuzynę, i gabinet, i na tym zakończmy…
Styl autorki naprawdę ewoluuje, a ona sama zdecydowanie uczy się na własnych błędach. W jej debiucie zabrakło opisów. Miałam wrażenie, że gdybym wycięła z „Na szczycie” sceny erotycznie, nie pozostałoby już nic. Tu jest zgoła odmiennie. Autorka prowadzi historię zręcznie i naturalnie. Seks jest wszechobecny, a jeśli chwilowo go nie ma występuje niezwykle intensywne napięcie seksualne, ale przecież o to chodzi w powieści erotycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej książce mamy fabułę, która ucieka od zwykłego schematu kobieta-szef-biuro-romans. Historia Casandry Givens i Morfeusza zdecydowanie ma drugie dno, które warto poznać. Cóż…może nie jestem obiektywna, ale ja uwielbiam mafię, o czym autorka doskonale wie. Jestem ciekawa jak dalej rozwinie ten wątek.
Szanuję ludzi, którzy nie marnują mojego czasu i ułatwiają mi pracę.
Cassandra Givens to całkiem ciekawa kreacja, chociaż zawiera w sobie mnóstwo sprzeczności. Autorka przedstawiła ją jako młodą kobietę, która chce zawojować rynek pracy, ciągle potrzebuje pieniędzy i wydaje się, że będzie szanować pracę. Tymczasem za wiele to ona się w tej historii nie napracowała, przynajmniej w temacie projektowania wnętrz. Jednocześnie to postać, która w życiu prywatnym ma spore problemy. Cały czas ciągnie się za nią nieprzyjemna przeszłość, rodzina nie udziela jej wsparcia, a związek z pewnym mężczyzną ją niszczy. Cass podejmuje czasem działania wręcz irracjonalne, ale ludzie różnie reagują na porażki, stres, niepowodzenia. Osobiście ją polubiłam. Nie udaje niewinnej, potrafi odpyskować i to wszystko wypada całkiem naturalnie.
Adam - Morfeusz.
Morfeusz - Adam.
Adam, a może Morfeusz?
Morfeusz, a może Adam?
Bardzo intrygująca kreacja. Oczywiście mamy tutaj Boga seksu z super ciałem, wyposażeniem, kontem, manią władzy i bla bla bla, ale to tyle ze schematu. Autorka stworzyła postać uwikłaną w dwa światy, które różnią się od siebie tak diametralnie, że zaczynamy wierzyć w rozdwojenie jaźni. Kiedy Adam jest Morfeuszem? A kiedy Morfeusz jest Adamem? Czym się od siebie różnią? W co są uwikłani? Nic więcej nie zdradzę!
- Lubię cię takiego… (…)
- A ja lubię, gdy jest tak jak w tym momencie.
- Czyli jak? (…)
- Ty mnie słuchasz, a ja się nie denerwuję
Mogłabym napisać, że bohaterowie są trochę rozchwiani emocjonalnie, ale skłamałabym. To cała historia jest jedną wielką niepewnością. Wydarzenia, uczucia, emocje, w tej książce, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Autorka nie ma w planach oszczędzania swoich bohaterów, a już tym bardziej czytelników. Szukasz przewidywalnej historii? Odpuść sobie Sny Morfeusza! Tutaj nie ma miejsca na zgadywanki. Jest po prostu opowieść, którą czytasz z niesamowitą prędkością.
Nadal nie mogę napisać, że znam się na erotykach. Dopiero stawiam pierwsze kroki w tej literaturze, więc co oczywiste nie zgłębiłam nawet wszystkich klasyków tego gatunku. Mimo to, myślę, że wiem kiedy dobrze czyta mi się książkę, a kiedy nie. Sny Morfeusza czytało mi się całkiem dobrze. Historia Cass i Adama naprawdę mnie wciągnęła i jestem ciekawa co też autorka zaplanuje w kolejnym tomie.
- Zawsze dostajesz to, czego chcesz, prawda?
- Zawsze robię wszystko, by dostać to, czego chcę…
Miałam niedawno okazję zapytać K.N.Haner o Sny Morfeusza, pamiętacie co mi odpowiedziała?
Sny Morfeusza, to zupełnie inna historia niż miłość Seda i Reb. Schemat może wydawać się oklepany, bo to romans młodej dziewczyny z szefem, ale całe zaplecze, przeszłość bohaterów, ich sekrety, problemy i charaktery, to zupełna odmienność. Mamy tu Cassandrę, która nie jest takim niewiniątkiem jak Reb i ma swoje za uszami. Mamy też Adama (Morfeusza), o którym nie chcę zdradzać za wiele, ale to jeden z takich bohaterów, którego moje czytelniczki będą albo kochać albo nienawidzić. Ich relacja wywołana jest silną namiętnością, której oboje nie rozumieją – wiem, że to też już było, ale uwierzcie mi, że w tej powieści emocji nie zabraknie. Tłem historii jest mafia, którą stworzyłam na potrzeby książki. Jeśli to Was przekonuje, to zachęcam do tego, by przeczytać Sny Morfeusza.
Cóż mogę napisać? Autorka nie kłamała. Sny Morfeusza zmieniają oklepany schemat kobieta-szef-biuro-romans, w świetną historię z pieprzykiem. Czytając książkę płyniemy przez morze tajemnic, niedopowiedzeń i niepewności. Na przemian zalewają nas fale, które parzą nasze zmysły, by za chwilę zgasiły je kolejne lodowate fale, przeszywające nas do szpiku kości. Tym właśnie jest związek Cassandry i Adama, dlatego właśnie ta historia wyrywa się poza granice schematu, a autorka sprawia, że czytelnik sięgnie po kolejne jej książki, by ponownie poczuć ten sztorm emocji.
www.recenzjezpazurem.pl Diane Rose
Sny Morfeusza
Czy można wyśnić sobie kochanka idealnego? Czy jedna noc pełna namiętności potrafi wywrócić życie do góry nogami? Czy kiedykolwiek rozum może wygrać z pożądaniem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w najnowszej powieści K.N. Haner pt.„Sny Morfeusza”. Zapraszam na przedpremierową recenzję.
Cassandra Givens chce rozpocząć nowy, lepszy rozdział swojego życia i przeprowadza się do Miami. Praca, własne mieszkanie i może nawet związek – marzenia piękne, tylko czy się spełnią? Już pierwsza rozmowa kwalifikacyjna nie idzie po jej myśli, a właśnie z tą firmą Cass wiązała wielkie nadzieje. Wieczorem, by poprawić sobie humor wybiera się na kolację z kuzynką, jej chłopakiem oraz jego bratem. Dobrze zapowiadający się wieczór okazuje się totalną klapą, i Cass postanawia zostawić towarzystwo. Za sprawą „przypadku” spotyka młodego mężczyznę, który zwierza się jej, że jest poważnie chory. Nieznajomy proponuje dziewczynie wypad do tajemniczego klubu Mirrors, w którym seks nie jest tematem tabu, i dzieją się tam różne dziwne rzeczy. Podczas zabawy Cassandra wpada w ramiona tajemniczego Morfeusza, i postanawia spędzić z nim noc... Jakie jest jej zdziwienie, gdy na drugi dzień dostaje telefon, że dostała pracę swych marzeń, a jej szefem okazuje się nikt inny, jak Morfeusz vel Adam McKey. Zrządzenie losu, przeznaczenie, czy może nieziemskie przyciąganie?
Jeden wieczór, jedna noc, i życie tej dwójki zmieni się diametralnie...
Jeden wieczór, jedna noc, i życie tej dwójki zmieni się diametralnie...
K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku zadebiutowała powieścią „Na szczycie” (moją ulubioną powieścią), która cieszy dużym uznaniem wśród czytelniczek literatury kobiecej. Prywatnie autorka jest osobą rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii.
A ja od siebie dodam, że to naprawdę wspaniała osoba i moja serdeczna przyjaciółka.
Jak wspomniałam wyżej Kasia, czyli K.N. Haner to moja przyjaciółka. Możecie więc pomyśleć, że moja ocena jej najnowszej książki będzie nieobiektywna, ale zapewniam Was, że oceniając tę powieść nie patrzę przez pryzmat przyjaźni. Jestem po prostu zwykłym czytelnikiem, jakich wielu. A w tajemnicy powiem, że ciąży na mnie zadanie (uwielbiam być Menago Kasi) pierwszej weryfikacji jej tekstów, więc uwierzcie mi... potrafię być krytyczna.
„Sny Morfeusza” to gorąca powieść erotyczna z której seks oraz namiętność wypływają lawinami. To powieść, która miejscami łapie za serce i nie chce puścić. To powieść pełna mrocznych sekretów oraz tajemnic. I na koniec... to powieść całkiem inna niż wszystko co powstało do tej pory. Zaraz pewnie ktoś powie... No, ale jak to? Przecież to już było. Szef i jego pracownica. I ja Wam odpowiem, że owszem było, ale nie w takiej formie, jak opisała to K.N. Haner. Główną esencją tej powieści nie jest relacja szef – pracownica. Ta historia ma swoje ciemne oblicze, które czai się w czeluściach mrocznego klubu Mirrors. To tam wszystko się zaczyna, a ludzie związani z klubem będą rzucać cień na przyszłości Cass i Adama. Bo nie można zapomnieć, że sam Adam ma dwie twarze, i jednej z nich zapewne żadna z nas nie chciałaby poznać. Więc śmiało mogę Was zapewnić, że K.N. Hanerzłamała wszelkie stereotypy powieści erotycznych, gdzie głównym bohaterem jest szef i jego pracownica.
K.N. Haner nie boi się pisać o seksie, można by nawet rzec, że to znak rozpoznawczy każdej z jej powieści. Jednak o tej tematyce trzeba potrafić pisać, a w moim odczuciu Kasia potrafi robić to doskonale. Każda scena seksu w jej wykonaniu jest opisana z wyczuciem i nieprawdopodobnym smakiem. Wywołuje rumieńce i niekontrolowane dreszcze przyjemności (więc najlepiej czytać w samotności). Oczywiście „Sny Morfeusza” to nie tylko sam seks, to przepiękna historia o dwójce ludzi, którzy chcą być ze sobą wbrew wszystkiemu i wszystkim. Niestety tajemnice Adama nie będą im tego ułatwiać, a przyszłość tej dwójki będzie malować się w czarnych kolorach.
Jeżeli chodzi o kreację bohaterów, to jest ona bardzo dobra. Zarówno ta fizyczna jak i psychologiczna. Bohaterowie budzą w nas wiele emocji, od współczucia, poprzez żal, a nawet niewyobrażalną irytację.
Cassandra Givens to kobieta wyzwolona, na pewno nie niewinna, pyskata (co uważam za duży plus, gdyż sama taka jestem) i pełna sprzeczności. Nigdy nie pociągali jej źli mężczyźni... do czasu, aż poznała Morfeusza. Bardzo polubiłam tę bohaterkę, choć nie ukrywam, że jej decyzje czasami doprowadzały mnie do szewskiej pasji, a moja irytacja wręcz sięgała zenitu.
Adam McKey to mężczyzna niesamowicie bogaty, nieziemsko przystojny, mający wszystko czego zapragnie, dominator oraz kontroler. Ale nie to jest najważniejsze w tej postaci. To mężczyzna, który ma dwie twarze – jedną jasną, drugą mroczną. To bohater niby dobry, niby zły. Raz się go kocha (wtedy zawsze miałam ochotę zamienić się miejscami z Cass), raz się nienawidzi i mamy chęć wyrwać mu serce ze wszystkimi wnętrznościami.
Jeszcze chyba nigdy w żadnej czytanej książce nie spotkałam bohatera, który wywoływałby u mnie tak wiele sprzecznych emocji, ale ja to bardzo lubię. Lubię emocje, które wywołują we mnie bohaterowie, bo wtedy stają się mi bliżsi i lepiej rozumiem ich postępowanie.
Kim tak naprawdę jest Adam McKey? Bezlitosnym oraz bezwzględnym członkiem popieprzonej mafii? Czy może namiętnym i uwodzicielskim kochankiem, który skradł serce Cass?
Nie mogę nie wspomnieć o jednym z bohaterów drugoplanowych – czyli oTommym, chłopaku, który wszedł w życie Cass przez zupełny przypadek i obdarzył ją szczerym prawdziwym uczuciem. Wiedział jednak, że Cassandra widzi w nim przyjaciela i zgodził się nim zostać, bo przecież zrobiłby wszystko dla swojegoSŁONECZKA. Tommy to cudowna, pełna pozytywnej energii postać, która wnosi wiele do całej opowieści. Jestem przekonana, że polubicie go tak samo mocno jak ja.
Muszę oczywiście wypowiedzieć się także o warsztacie literackim autorki, który ewoluował o 1000% i ewoluuje przez cały czas. Powieść ta zawiera wspaniałe dialogi, które nieraz kipią humorem a innym razem wywołują fale wzruszeń. Cudowne i barwne opisy - nie tylko scen seksu (choć te są bardzo gorące). W tej powieści jest wszystko to, co powinna zawierać dobrze napisana wciągająca historia.
K.N. Haner to mistrzyni dramatu i emocjonalnej rozpierduchy, którą serwuje nam z bezwzględną satysfakcją. Zawsze gdy akcja się uspokaja to następuje kolejneBUM, a my czytamy dalej, nie dowierzając, że to zdarzyło się naprawdę. Myślę, że autorka naprawdę czerpie satysfakcję z tego, że doprowadza nas w stany przedzawałowe ;) Może dobrym pomysłem byłoby umieszczenie na okładce informacji:
"SNY MORFEUSZA" TO POWIEŚĆ, KTÓRĄ CZYTASZ NA WŁASNE RYZYKO. AUTORKA NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA STANY PRZEDZAWAŁOWE, PALPITACJE SERCA, DEPRESJE ORAZ ROZSTROJE NERWOWE.
Bez tej notatki możesz się kochana nigdy nie wypłacić ;) (To do autorki)
A tak na poważnie: "Sny Morfeusza" to powieść, która przeniesie Was w niebezpieczny oraz mroczny świat pełen tajemnic, sekretów, nieokiełznanej namiętności i dziwnej, a zarazem pięknej miłości.
JESTEŚ JUŻ GOTOWA NA SPOTKANIE Z MORFEUSZEM I CASSANDRĄ? ONI NA CIEBIE CZEKAJĄ, BYŚ POZNAŁA ICH HISTORIĘ... HISTORIĘ, KTÓRA NIGDY NIE POWINNA SIĘ WYDARZYĆ!
Gorąco polecam!!! Ty także musisz poznać tę historię!
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/ Sylwia Stawska; 2016-06-08
Calder. Narodziny odwagi
Nakazy, zakazy i polecenia. To wszystko dla Twojego dobra. Nie zadawaj pytań. Inni wiedzą lepiej. Nie wątp. To nie Twoja rola. Pilnuj swojego miejsca w szeregu i cały czas bądź wdzięczny. A - przede wszystkim - posłuszny. Czy masz odwagę, żeby się... sprzeciwić? Jeśli tak, będzie to początek ryzykownej przygody.
Calder to książka, która zupełnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się przyjemnej, chociaż sztampowej powieści erotycznej. I tak się zaczęło. Samotna kobieta, zagubiona w wielkim mieście, kilka seksistowskich uwag, mnóstwo problemów i "rycerz na białym koniu". To jednak tylko prolog. Już w pierwszym rozdziale autorka przenosi czytelników do zupełnie innego miejsca. Teraz obserwujemy dziwną, na pierwszy rzut oka zacofaną społeczności. Należy do niej również Calder, młody chłopak o bystrym umyśle. Szybko okazuje się, że społeczność to tak naprawdę sekta. Jej przywódca robi wszystko, by przygotować swoich podopiecznych do apokalipsy. Któregoś dnia sprowadza małą dziewczynkę. Przypisuje jej wielką rolę, to od niej zależeć ma zbawienie wszystkich. Musi tylko... dorosnąć. Chociaż Eden zauważa Caldera w tłumie, nie spodziewa się, jak bardzo splotą się ich losy. Razem będą dorastać i... wątpić. Czy dwójce nastolatków uda się przeciwstawić groźnej sekcie?
Pierwsza połowa książki zupełnie zaskakuje - to intrygująca wizja alternatywnego społeczeństwa. I chociaż jego konstrukcja przywodzi na myśl kilka istniejących organizacji, autorka zastrzega, że wszelkie zbieżności są przypadkowe. Sama wspólnota jest jednak tylko tłem. Najważniejsze są funkcje społeczne, które każdy musi pełnić. Eden przypadła rola wyjątkowa. Osiągnięcie przez nią pełnoletności ma zwiastować nadejście apokalipsy. Również wtedy dziewczynka ma stać się żoną przywódcy. Tego zaszczytu zazdroszczą jej wszyscy. Dla Eden jednak szybko staje się on przekleństwem. Autorka, opisując jej historię, zadaje pytania o prawo do decydowania o własnym, o prawo do szczęścia i miłości... Czy za wszelką cenę warto o nie walczyć? Czy każdemu się one należą?
Głowni bohaterowie nie są zwykłymi nastolatkami. Wychowani w zupełnym oderwaniu od współczesności, mają w sobie więcej ogłady i posłuszeństwa niż ich rówieśnicy spoza sekty, jednak okres dorastania przechodzą tam samo. Bunt, upór i stawianie pytań. Żądza wiedzy oraz przygód. Ta droga prowadzi ich na ryzykowną ścieżkę, z której nie będzie odwrotu. Ich charaktery, na których piętno odcisnęło odizolowanie od reszty świata, są wiarygodne, a dzięki temu również interesujące.
Pomimo ewidentnego zagrożenia, przez większą część książki bohaterowie z wszystkich opresji wychodzą obronną ręką. Miejscami, niestety, akcja... zamiera. Czytelnicy wyczekują szybkiego powrotu do sceny z prologu, a tymczasem autorka serwuje im mnie długie strony romantycznych, w dużym stopniu całkiem niewinnych schadzek. Do czasu. Są bowiem w powieści również pierwsze doznania erotyczne, opisane z typowym dla autorki wyczuciem. Bo chociaż śmiałe i szczegółowe, opisy te nie budzą zgorszenia. Prawdopodobnie w nadmiarze mogłyby być po prostu niestrawne, tu jednak jednak ich liczba jest stosunkowo niewielka.
Calder to więc urocza, chociaż momentami mało dynamiczna, opowieść o dorastaniu w trudnym świecie. O cenie miłości oraz o konieczności porzucenia wszystkiego, co znane. O narodzinach odwagi w miejscu, w którym ta nie miała prawa zaistnieć. Ta powieść jest jak powiew świeżości w gatunku, który bez reszty obrósł w schematy. W efekcie Calder to dobra powieść, którą po prostu warto przeczytać.
Calder to książka, która zupełnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się przyjemnej, chociaż sztampowej powieści erotycznej. I tak się zaczęło. Samotna kobieta, zagubiona w wielkim mieście, kilka seksistowskich uwag, mnóstwo problemów i "rycerz na białym koniu". To jednak tylko prolog. Już w pierwszym rozdziale autorka przenosi czytelników do zupełnie innego miejsca. Teraz obserwujemy dziwną, na pierwszy rzut oka zacofaną społeczności. Należy do niej również Calder, młody chłopak o bystrym umyśle. Szybko okazuje się, że społeczność to tak naprawdę sekta. Jej przywódca robi wszystko, by przygotować swoich podopiecznych do apokalipsy. Któregoś dnia sprowadza małą dziewczynkę. Przypisuje jej wielką rolę, to od niej zależeć ma zbawienie wszystkich. Musi tylko... dorosnąć. Chociaż Eden zauważa Caldera w tłumie, nie spodziewa się, jak bardzo splotą się ich losy. Razem będą dorastać i... wątpić. Czy dwójce nastolatków uda się przeciwstawić groźnej sekcie?
Pierwsza połowa książki zupełnie zaskakuje - to intrygująca wizja alternatywnego społeczeństwa. I chociaż jego konstrukcja przywodzi na myśl kilka istniejących organizacji, autorka zastrzega, że wszelkie zbieżności są przypadkowe. Sama wspólnota jest jednak tylko tłem. Najważniejsze są funkcje społeczne, które każdy musi pełnić. Eden przypadła rola wyjątkowa. Osiągnięcie przez nią pełnoletności ma zwiastować nadejście apokalipsy. Również wtedy dziewczynka ma stać się żoną przywódcy. Tego zaszczytu zazdroszczą jej wszyscy. Dla Eden jednak szybko staje się on przekleństwem. Autorka, opisując jej historię, zadaje pytania o prawo do decydowania o własnym, o prawo do szczęścia i miłości... Czy za wszelką cenę warto o nie walczyć? Czy każdemu się one należą?
Głowni bohaterowie nie są zwykłymi nastolatkami. Wychowani w zupełnym oderwaniu od współczesności, mają w sobie więcej ogłady i posłuszeństwa niż ich rówieśnicy spoza sekty, jednak okres dorastania przechodzą tam samo. Bunt, upór i stawianie pytań. Żądza wiedzy oraz przygód. Ta droga prowadzi ich na ryzykowną ścieżkę, z której nie będzie odwrotu. Ich charaktery, na których piętno odcisnęło odizolowanie od reszty świata, są wiarygodne, a dzięki temu również interesujące.
Pomimo ewidentnego zagrożenia, przez większą część książki bohaterowie z wszystkich opresji wychodzą obronną ręką. Miejscami, niestety, akcja... zamiera. Czytelnicy wyczekują szybkiego powrotu do sceny z prologu, a tymczasem autorka serwuje im mnie długie strony romantycznych, w dużym stopniu całkiem niewinnych schadzek. Do czasu. Są bowiem w powieści również pierwsze doznania erotyczne, opisane z typowym dla autorki wyczuciem. Bo chociaż śmiałe i szczegółowe, opisy te nie budzą zgorszenia. Prawdopodobnie w nadmiarze mogłyby być po prostu niestrawne, tu jednak jednak ich liczba jest stosunkowo niewielka.
Calder to więc urocza, chociaż momentami mało dynamiczna, opowieść o dorastaniu w trudnym świecie. O cenie miłości oraz o konieczności porzucenia wszystkiego, co znane. O narodzinach odwagi w miejscu, w którym ta nie miała prawa zaistnieć. Ta powieść jest jak powiew świeżości w gatunku, który bez reszty obrósł w schematy. W efekcie Calder to dobra powieść, którą po prostu warto przeczytać.
granice.pl Dominika Róg
Najtrudniejsze w tym, co trudne. Prowadzenie biznesu, gdy nie ma prostych odpowiedzi
Czym różni się praca w dobrej i złej firmie? W dobrej ludzie mogą się skupić na swoich zadaniach i mają pewność, że jeśli dobrze je wykonają, to zarówno firmę, jak i ich osobiście czeka coś dobrego.
W złej - ludzie spędzają wiele czasu, walcząc z ograniczeniami, lawirując w skomplikowanych procesach, nie wiedząc do końca, czego się od nich oczekuje i czy to wykonali. Jeśli dotyczy cię pierwszy przypadek - budzisz się rano i wiesz, że twój wysiłek nie idzie na marne; w drugim - nie masz pojęcia jak i czy zostanie doceniony i co to oznacza dla twojej kariery. Zbudowanie dobrej firmy jest celem samym w sobie.
- To dlatego przychodzę do pracy. Jest dla mnie ważne, aby ludzie, którzy spędzają w niej większość swego czasu w ciągu dnia, mogli mieć dobre życie -wyznaje w swojej książce Ben Horowitz, m.in. współzałożyciel i dyrektor wykonawczy firmy Opsware, która została kupiona przez Hewlett-Pac-kard za 1,6 mld dolarów. Był inżynierem oprogramowania, inwestorem, zakładał i prowadził firmy m.in. w Dolinie Krzemowej. Doświadczenia, jakie zdobył w swojej karierze, zapisał w książce "Najtrudniejsze w tym co trudne".
To historia autora, którą czyta się jak świetny poradnik, zarówno przez początkujących, jak i doświadczonych menedżerów. Horowitz opisał szczerze problemy i wyzwania, z jakimi musi sobie radzić każdy przedsiębiorca. Książka zawiera przemyślenia, reakcje, dobre rady i błędy, jakie popełniał on i biznesmeni, których znał. Opowiada o emocjach. - Zdejmij maskę. Zmierz się ze swoim strachem i mów ludziom prawdę - radzi.
W złej - ludzie spędzają wiele czasu, walcząc z ograniczeniami, lawirując w skomplikowanych procesach, nie wiedząc do końca, czego się od nich oczekuje i czy to wykonali. Jeśli dotyczy cię pierwszy przypadek - budzisz się rano i wiesz, że twój wysiłek nie idzie na marne; w drugim - nie masz pojęcia jak i czy zostanie doceniony i co to oznacza dla twojej kariery. Zbudowanie dobrej firmy jest celem samym w sobie.
- To dlatego przychodzę do pracy. Jest dla mnie ważne, aby ludzie, którzy spędzają w niej większość swego czasu w ciągu dnia, mogli mieć dobre życie -wyznaje w swojej książce Ben Horowitz, m.in. współzałożyciel i dyrektor wykonawczy firmy Opsware, która została kupiona przez Hewlett-Pac-kard za 1,6 mld dolarów. Był inżynierem oprogramowania, inwestorem, zakładał i prowadził firmy m.in. w Dolinie Krzemowej. Doświadczenia, jakie zdobył w swojej karierze, zapisał w książce "Najtrudniejsze w tym co trudne".
To historia autora, którą czyta się jak świetny poradnik, zarówno przez początkujących, jak i doświadczonych menedżerów. Horowitz opisał szczerze problemy i wyzwania, z jakimi musi sobie radzić każdy przedsiębiorca. Książka zawiera przemyślenia, reakcje, dobre rady i błędy, jakie popełniał on i biznesmeni, których znał. Opowiada o emocjach. - Zdejmij maskę. Zmierz się ze swoim strachem i mów ludziom prawdę - radzi.
Rzeczpospolita Antoni Kowalikl; 2016-06-21
Technical Leadership. Od eksperta do lidera
Kto powinien być szefem zespołu w firmie. Najczęściej zostaje nim doświadczony pracownik. Tak też bywa w branży IT, gdzie programistom np. szefuje też programista, tyle że bardziej doświadczony To skutek powszechnego przekonania, że liderem zespołu powinien być fachowiec z branży, natomiast zarządzania pracą kolegów można się od kogoś nauczyć. Po to właśnie powstała ta książka. Autor, który od przeszło 11 lat profesjonalnie zajmuje się tworzeniem oprogramowania oraz jako trener i konsultant współpracuje z wieloma zespołami programistycznymi, zwraca uwagę na specyfikę branży i podpowiada, co zrobić, aby na ścieżce swojej kariery nie marnować czasu na działania, które nikomu nic nie dają. Mówi o współpracy, o motywowaniu, o konfliktach i wcielaniu w życie firmy wizji i pomysłów. To długa lista błędów, jakie popełnia lider na progu swojej kariery, zanim przekona się, na czym naprawdę polega jego rola w zespole. Dzięki temu książka może być przydatną pomocą w radzeniu sobie z codziennymi sprawami w firmie.
Rzeczpospolita AK; 2016-06-21