Recenzje
Calder. Narodziny odwagi
Zmysłowa seria Mii Sheridan to coś więcej niż romanse. To opowieści o miłości, pożądaniu, o trudnych wyborach o tym, jak przypadek potrafi zmienić nasze życie. Uświadamiają siłę, jaka tkwi w człowieku i nieustanną chęć ucieczki od zniewolenia, szczególnie tego, które odczuwamy wewnątrz siebie. W „Calder” nie brakuje napięcia, zaskakujących zwrotów akcji, cierpienia bohaterów. To historia o tym, jak rodzi się miłość poddawana bezustannym próbom, w której walka ściera się z nadzieją. Powieść intryguje i nie jest przewidywalna, tej historii się nie zapomina.
Nie bój się walczyć o marzenia!
Kiedy dziesięcioletni Calder po raz pierwszy zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość.
Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać nowy sens życiu.
Calder. Narodziny odwagi to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światło miłości potrafi rozświetlić największe mroki...
ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com czarno_biała em; 2016-06-13
Calder. Narodziny odwagi
Po raz trzeci przekonałam się, że powieści Sheridan nacechowane są pełną paletą emocji. Każde słowo, zdanie ma sens, przepełnione jest namiętnością, gwałtownością. Kolejny raz autorka dowiodła, że jej powieści to nie tylko oryginalne historie o miłości i przeznaczeniu, ale również pokazała, że potrafi również stworzyć cudownych, silnych bohaterów, intrygujące tło dla wydarzeń oraz zapierającą dech w piersiach akcję.
- Na przykład czego?
Umilkłam na chwilę. - Że niektóre rzeczy lepiej widać w świetle... a niektóre wychodzą na jaw w ciemności.
Calder. Narodziny odwagi, to powieść niesamowita, nic więcej nie należy dodawać. Z własnego doświadczenia ze stylem pisarki, wiem, że uwielbia ona komplikować sobie życie i pisać o tematach niespotykanych, unikanych lub najzwyczajniej w świecie o tych, o których na co dzień nie myśli czy unikamy. To czyni jej powieści jeszcze bardziej unikatowymi i obezwładniającymi. I tym razem nie zawiodłam się, ponieważ dostałam znacznie więcej, niż pierwotnie oczekiwałam.
Calder po raz pierwszy zobaczył Eden, kiedy miał dziesięć lat. W młodszej wersji głównego bohatera było coś, co niezaprzeczalnie mnie urzekło. Być może była o jego wrodzona siła, wewnętrzne piękno duszy i niczym niezmącona czystość serca, nie mam bladego pojęcia, a jednak zakochałam się w nim. Szaleńczo i bez pamięci. A jednak, kiedy staje się mężczyzną... Nie, emocje, które mi wtedy towarzyszyły, są nie do opisania. Jego najważniejszą cechą jest to, że w kreacji jego charakteru nie nie ma dobrze utartych schematów.
Za to o Eden mogę powiedzieć znaczenie mniej, ponieważ jej postać została przedstawiona nieco bardziej tajemniczo. Sama bohaterka niewiele wiedziała o życiu, o sobie, ale z czasem to się zmieniło. Rozkwitła niczym najpiękniejszy kwiat dopiero zaznawszy prawdziwej miłości. Najważniejszymi jej cechami jest upór, siła i zdrowy rozsądek, który czasem (przy Calderze) lub sobie pofolgować.
Calder to historia nasączona ogromem przeróżnych, silniejszych bądź słabszych emocji. Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że powieści spod pióra Sheridan to jedne z najlepszych książek jakie miałam okazję przeczytać w życiu. Lekkość stylu pisania, nieprzewidywalność, ale przy tym umiejętność nakreślenia zrozumiałych sytuacji przez autorkę jest zdecydowanie nie do podrobienia, jeśli pod uwagę weźmie się fakt, że jej bohaterowie biorą udział w naprawdę niebezpiecznych wydarzeniach, igrają z ogniem czy przemierzają niestrudzone koleje życia, które mniej lub bardziej daje się im we znaki.
- Od ciebie[...]
Gorąco polecam wszystkim miłośnikom romansów, powieści ciekawych, urzekających i rozrywających duszę oraz serce na miliony kawałków. Nie muszę zastanawiać się, dlaczego autorka odniosła tak ogromny sukces ze swoimi książkami, ja również przepadłam, jak cały świat, dla jej twórczości. Sheridan, bez słowa zwątpienia z mojej strony, trafia na listę ulubionych autorów i gwarantuję, że ktokolwiek sięgnie po jej historie - nie zawiedzie się.
wachajac-ksiazki.blogspot.com Marta Musialska
Joga bez napinki
Joga to filozofia, joga to praca z ciałem, joga to ćwiczenia, joga to relaks, joga to styl życia, joga to odpowiedni sprzęt, joga to różne metody, szkoły – joga to duży temat. Zwłaszcza dla początkujących przebrnięcie przez gąszcz informacji na temat jogi w głębinach internetu może być nieco kłopotliwe. Otóż między opisem mantr, asan, różnych szkół i praktyk towarzyszących łatwo można poczuć się nieco zagubionym. Na dodatek temat otoczony jest szeregiem mitów. Na przeciw temu wszystkiemu wychyla się wraz ze swoją propozycją Dorota Mrówka, która pisze o sobie, że jest kobietą wielu zawodów, „kolekcjonerem” technik medytacyjnych i od kilkunastu lat regularnym praktykiem jogi. Książka, „Joga bez napinki” jak zapowiada sam tytuł, wprowadza czytelnika w meandry trudnej, acz w wielu znaczeniach korzystnej aktywności, wywodzącej się z dalekiego orientu.
Na pierwszy rzut oka – niezbyt opasła książka z zachęcającą, humorystyczną okładką z cytatem z Dezyderaty, która akuratnie wyraża styl w jakim została napisana – kolorowo, na luzie, a jednocześnie w odpowiednim porządku. Zabawne postaci joginów na okładce, czytelnik napotyka na początku kolejnych rozdziałów. To taki szczegół, ale plusik dla wydawnictwa – całość wizualnie wydaje się być spójna i z humorem. Ma to swoje odzwierciedlenie w treści. Na ok. 170 stronach zmieściło się aż 31 rozdziałów. Wszystkie uporządkowane tak, aby przeprowadzić czytelnika od najbardziej podstawowych informacji czym jest, a czym nie jest joga, dla kogo i dlaczego właśnie taki rodzaj aktywności może przynieść sporo korzyści, poprzez informacje o poszczególnych rodzajach, zasadach i sprzęcie, aż do korzyści do jakich może przyczynić się regularna praktyka jogi. Styl w jakim została napisana książka można by określić – rzeczowo acz z humorem, a więc „bez napinki”. Tytułowe hasło nie tylko wyraża styl języka, ale również dotyczy samego tematu – jogi, która mimo iż narzuca pewną dyscyplinę, może być również środkiem do rozluźnienia i uwolnienia od wielu problemów.
W kolejnych rozdziałach autorka odpowiada na pytania które być może nurtują część osób, które przymierzają się do rozpoczęcia ćwiczeń: Dla kogo jest joga? Czy jest joga? Czy jest dla mężczyzn? Od czego zacząć? Jakie są szkoły i metody jogi? Gdzie ćwiczyć? W co się ubrać? Jaki sprzęt się przyda i jak go dobrać? Czy są jakieś stałe reguły podczas zajęć? Jak bezpiecznie ćwiczyć? Dlaczego ważny jest wybór odpowiedniego miejsca i czasu? Dlaczego ważny jest relaks, który jest nieodłącznym elementem ćwiczeń? Czy joga może wpłynąć na samopoczucie? Czy pomaga zwalczyć stres? Czy joga jest odpowiednia dla seniorów? Jakie korzyści dla ciała i ducha może przynieść praktyka jogi? To wszystko zostało zawarte we zwięzłych rozdziałach. Żeby tego było mało, na końcu zawarto najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi. Aby czytelnik się nie nudził, w tekst książki wpleciono ciekawostki ze świata jogi oraz rysunki i fotografie asan, sprzętu do jogi oraz znanych osób z nią związanych.
Podobało mi się, że autorka podaje przypisy do różnych źródeł, szkoda tylko, że w kilku przypadkach przytaczając badania naukowe niestety tych przypisów zabrakło. Szkoda również, że zawartość książki mimo tak kolorowej, zachęcającej okładki, wewnątrz jest całkiem szara. Ciekawym dodatkiem mógłby się okazać również zbiór przykładowych podstawowych asan. Celem książki jest jednak zapoznanie czytelnika przede wszystkim z samą ideą jogi, tak aby po zaczerpnięciu podstawowych informacji, „bez napinki” odbiorca mógł zdecydować czy chce świadomie i bez oporów spróbować tego na sobie. Nawet jeśli coś stanie na drodze ku temu, warto przemyśleć to, na co zwraca uwagę autorka książki, niekiedy przywołując cytaty różnych mędrców, a czasem proponując swoje rady, często trafne i z humorem:
„Potraktuj swoje ciało jak drogocenny pojazd, który dostałeś, aby doświadczyć życia. Czy gdybyś kupił, dajmy na to, samochód McLaren F1, pozwoliłbyś mu jeździć na ‚chrzczonej’ benzynie albo wybrałbyś się nim na off road? Nie! Dbałbyś o to, aby nie drasnęła go nawet mucha, polerowałbyś ściereczką z mikrofibry, dolewałbyś potrzebne płyny i ostrożnie mijałbyś dziury na drodze. Potraktuj więc swoje ciało jak McLarena, tym bardziej że ciała nie wymienisz na nowszy model!”
Na pierwszy rzut oka – niezbyt opasła książka z zachęcającą, humorystyczną okładką z cytatem z Dezyderaty, która akuratnie wyraża styl w jakim została napisana – kolorowo, na luzie, a jednocześnie w odpowiednim porządku. Zabawne postaci joginów na okładce, czytelnik napotyka na początku kolejnych rozdziałów. To taki szczegół, ale plusik dla wydawnictwa – całość wizualnie wydaje się być spójna i z humorem. Ma to swoje odzwierciedlenie w treści. Na ok. 170 stronach zmieściło się aż 31 rozdziałów. Wszystkie uporządkowane tak, aby przeprowadzić czytelnika od najbardziej podstawowych informacji czym jest, a czym nie jest joga, dla kogo i dlaczego właśnie taki rodzaj aktywności może przynieść sporo korzyści, poprzez informacje o poszczególnych rodzajach, zasadach i sprzęcie, aż do korzyści do jakich może przyczynić się regularna praktyka jogi. Styl w jakim została napisana książka można by określić – rzeczowo acz z humorem, a więc „bez napinki”. Tytułowe hasło nie tylko wyraża styl języka, ale również dotyczy samego tematu – jogi, która mimo iż narzuca pewną dyscyplinę, może być również środkiem do rozluźnienia i uwolnienia od wielu problemów.
W kolejnych rozdziałach autorka odpowiada na pytania które być może nurtują część osób, które przymierzają się do rozpoczęcia ćwiczeń: Dla kogo jest joga? Czy jest joga? Czy jest dla mężczyzn? Od czego zacząć? Jakie są szkoły i metody jogi? Gdzie ćwiczyć? W co się ubrać? Jaki sprzęt się przyda i jak go dobrać? Czy są jakieś stałe reguły podczas zajęć? Jak bezpiecznie ćwiczyć? Dlaczego ważny jest wybór odpowiedniego miejsca i czasu? Dlaczego ważny jest relaks, który jest nieodłącznym elementem ćwiczeń? Czy joga może wpłynąć na samopoczucie? Czy pomaga zwalczyć stres? Czy joga jest odpowiednia dla seniorów? Jakie korzyści dla ciała i ducha może przynieść praktyka jogi? To wszystko zostało zawarte we zwięzłych rozdziałach. Żeby tego było mało, na końcu zawarto najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi. Aby czytelnik się nie nudził, w tekst książki wpleciono ciekawostki ze świata jogi oraz rysunki i fotografie asan, sprzętu do jogi oraz znanych osób z nią związanych.
Podobało mi się, że autorka podaje przypisy do różnych źródeł, szkoda tylko, że w kilku przypadkach przytaczając badania naukowe niestety tych przypisów zabrakło. Szkoda również, że zawartość książki mimo tak kolorowej, zachęcającej okładki, wewnątrz jest całkiem szara. Ciekawym dodatkiem mógłby się okazać również zbiór przykładowych podstawowych asan. Celem książki jest jednak zapoznanie czytelnika przede wszystkim z samą ideą jogi, tak aby po zaczerpnięciu podstawowych informacji, „bez napinki” odbiorca mógł zdecydować czy chce świadomie i bez oporów spróbować tego na sobie. Nawet jeśli coś stanie na drodze ku temu, warto przemyśleć to, na co zwraca uwagę autorka książki, niekiedy przywołując cytaty różnych mędrców, a czasem proponując swoje rady, często trafne i z humorem:
„Potraktuj swoje ciało jak drogocenny pojazd, który dostałeś, aby doświadczyć życia. Czy gdybyś kupił, dajmy na to, samochód McLaren F1, pozwoliłbyś mu jeździć na ‚chrzczonej’ benzynie albo wybrałbyś się nim na off road? Nie! Dbałbyś o to, aby nie drasnęła go nawet mucha, polerowałbyś ściereczką z mikrofibry, dolewałbyś potrzebne płyny i ostrożnie mijałbyś dziury na drodze. Potraktuj więc swoje ciało jak McLarena, tym bardziej że ciała nie wymienisz na nowszy model!”
moznaprzeczytac.pl Anna Szymańska; 2016-06-13
Oblubienice wojny
Książka 'Oblubienice wojny' to nowość wydawnicza, ale już widziałam ją kilkakrotnie na blogach, więc z przyjemnością ją przeczytałam.
Ukazała się ona 2 czerwca 2016 roku wydawnictwie 'Editio'.
Tytuł oryginalny to 'War Brides'.
Sama autorka jest Amerykanką, mieszkającą w Londynie. Napisała też biografię Marthy Washington oraz 3 inne książki: 'The Sisterhood' i 'The Valley'.
Sama autorka jest Amerykanką, mieszkającą w Londynie. Napisała też biografię Marthy Washington oraz 3 inne książki: 'The Sisterhood' i 'The Valley'.
Książka 'Oblubienice wojny' to powieść popularna, bez aspiracji do arcydzieła literatury, ale powieść napisana zgrabnie, taka, którą się czyta płynnie i z przyjemnością. A jest to ważna cecha w powieści, której akcja umieszczona została w czasie wojny.
Książkę czyta się z przyjemnością, czerpiąc z niej otuchę i radość spotkania z bohaterkami. Głównymi postaciami powieści są kobiety, młode dziewczyny, pochodzące z różnych środowisk, które los, wojna czy przypadek zesłał w jedno miejsce. Ich charaktery dojrzewają w toku wydarzeń. Stają się odpowiedzialne za siebie, za innych, w tym za rodzinę i ukochanych mężczyzn. Książka uczy postawy odpowiedzialności i pozbycia się egoizmu oraz tego, ze w życiu najważniejsza jest rodzina i wsparcie przyjaciół oraz to, żeby nigdy się nie poddawać i w trudnych chwilach starać się wydobyć z dołka za pomocą tego co mamy w sobie.
Książka skonstruowana została przejrzyście. Klamrę stanowi współczesność, czyli rok 1995 i uroczystość w 50 rocznicę zakończenia II wojny światowej, na którą z różnych stron świata zmierzają kobiety, owe młode dziewczyny z czasów wojny. Główny trzon powieści to losy tych dziewczyn. Mamy pokazaną przeszłość każdej z nich, w czym ciekawe jest to, że każda z nich wychowała się w innym środowisku, a nawet w innych krajach i każdą z nich dotyczył inny problem, ale wszystkie te problemy były istotne w czasach, których dotyczyła akcja powieści. Jest więc rasizm amerykańskiego południa, bieda przedmieść Londynu, wykluczenie Żydów z życia publicznego Niemiec po dojściu Hitlera do władzy, aż wreszcie problemy angielskiej prowincji. Te różne środowiska zostają połączone przez wojnę. Akcja toczy się ciekawie dzięki perypetiom miłosnym i sercowym dziewczyn oraz ich problemom rodzinnym, bo miłość i młodość nie czyni je ślepymi na problemy innych. Zakończenie książki odpowiada na pytania wynikłe z toku fabuły i przynosi uwolnienie emocji czytelniczych i rozładowanie akcji.
Czytając książkę zastanawiałam się nad zgodnością dat kilku wydarzeń z książki dotyczących obozów i 'rozwiązania kwestii żydowskiej' z tym kiedy to było rzeczywiście, ale doszłam do wniosku, że to licentia poetica, prawo pisarza. Że takich powieści powinno być więcej, bo uczą tego kto w historii był katem, a kto ofiarą, szczególnie teraz, gdy sporo się mówi o tym, że świat nie wie, że obozy śmierci w Polsce były niemieckie.
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/ Izabela Łęcka; 2016-06-17
Raced. Ścigany uczuciem
Wiecie jak to jest, gdy pewnego dnia, szlag trafia wasze plany, a wszystko wywraca się do góry nogami? Cóż, Colton Donovan wie. Nic nie zapowiadało, że piękna brunetka, na którą natknął się pewnego dnia, przez przypadek, będzie dla niego kimś więcej, niż tylko kolejnym podbojem na dłuugiej liście panienek do towarzystwa, pełniących rolę zabawki. A jednak, Rylee okazała się kobietą, o której nie będzie w stanie zapomnieć. Od której nie będzie potrafił trzymać się z daleka. Która będzie go kosztować zmierzenie się z uczuciami, jakich do tej pory nie znał. Która ponownie przebudzi w nim demony...
Wydawnictwo Septem, dopilnowało byśmy mieli w Polsce szansę poznać historię Rylee i Coltona, w trylogii Driven. "Raced" jest jej dopełnieniem, bo pozwala nam zobaczyć przeróżne sceny i sytuacje, z jego perspektywy. Co myślał kiedy się kłócili? Godzili? Gdy musiał stawiać czoła przeszłości? Autorka, ponaglana i błagana przez fanki, postanowiła wydać nowelkę, zawierającą najbardziej pożądane przez czytelniczki rozdziały, opatrzone jej dodatkowym komentarzem, widziane oczami Coltona. Nie zdradzę, które dokładnie sytuacje, autorka nam przedstawia, ale mogę napisać jednak, że te które wybrała, są także tymi, które ja chętnie poznałabym z perspektywy męskiej.
Trzy tomy i tylko jedna nowelka z kilkoma rozdziałami Coltona. Jak sprawić, by nowelka była dobra? Cóż, uraczyć ją odpowiednio dużą dawką emocji i iskrzenia. A tego w perspektywie Donovana jest ponad miarę. Czytając "Raced" ponownie można poczuć jego zagubienie, jego pożądanie, jego głęboką potrzebę, oraz jego złamanie. Sceny nie dość, że jeszcze mocniej przybliżają nam sylwetkę Coltona i Becketta, jeśli już przy tym jesteśmy, to również mocniej uświadamiają nas w relacjach Wooda z rodziną - zwłaszcza ojcem. Rozdziały ukazują również czym kierował się Colton podejmując najważniejsze decyzje dotyczące jego i Rylee, a to daje całkiem nowe światło na sytuacje, które już dobrze znamy.
Jeśli pokochaliście historię Rylee i Coltona, uwierzcie na słowo - pokochacie również Raced, pełne Coltona, emocji i uczuć, których Donovan jeszcze nie umie nazwać, a dotyczą Rylee. Co myślał, kiedy pierwszy raz wpadła mu w ramiona? Kiedy okazało się, że nie potrafi o niej zapomnieć? Kiedy po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że to co do niej czuje wykracza poza to, co czuł do tej pory do panienek, którymi się zabawiał, a następnie odrzucał? "Raced" to odpowiedź na wasze pytania. Nawet na te, których jeszcze nie zadałyście.
Wydawnictwo Septem, dopilnowało byśmy mieli w Polsce szansę poznać historię Rylee i Coltona, w trylogii Driven. "Raced" jest jej dopełnieniem, bo pozwala nam zobaczyć przeróżne sceny i sytuacje, z jego perspektywy. Co myślał kiedy się kłócili? Godzili? Gdy musiał stawiać czoła przeszłości? Autorka, ponaglana i błagana przez fanki, postanowiła wydać nowelkę, zawierającą najbardziej pożądane przez czytelniczki rozdziały, opatrzone jej dodatkowym komentarzem, widziane oczami Coltona. Nie zdradzę, które dokładnie sytuacje, autorka nam przedstawia, ale mogę napisać jednak, że te które wybrała, są także tymi, które ja chętnie poznałabym z perspektywy męskiej.
Trzy tomy i tylko jedna nowelka z kilkoma rozdziałami Coltona. Jak sprawić, by nowelka była dobra? Cóż, uraczyć ją odpowiednio dużą dawką emocji i iskrzenia. A tego w perspektywie Donovana jest ponad miarę. Czytając "Raced" ponownie można poczuć jego zagubienie, jego pożądanie, jego głęboką potrzebę, oraz jego złamanie. Sceny nie dość, że jeszcze mocniej przybliżają nam sylwetkę Coltona i Becketta, jeśli już przy tym jesteśmy, to również mocniej uświadamiają nas w relacjach Wooda z rodziną - zwłaszcza ojcem. Rozdziały ukazują również czym kierował się Colton podejmując najważniejsze decyzje dotyczące jego i Rylee, a to daje całkiem nowe światło na sytuacje, które już dobrze znamy.
Jeśli pokochaliście historię Rylee i Coltona, uwierzcie na słowo - pokochacie również Raced, pełne Coltona, emocji i uczuć, których Donovan jeszcze nie umie nazwać, a dotyczą Rylee. Co myślał, kiedy pierwszy raz wpadła mu w ramiona? Kiedy okazało się, że nie potrafi o niej zapomnieć? Kiedy po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że to co do niej czuje wykracza poza to, co czuł do tej pory do panienek, którymi się zabawiał, a następnie odrzucał? "Raced" to odpowiedź na wasze pytania. Nawet na te, których jeszcze nie zadałyście.
sherry-stories.blogspot.com Sherry; 2016-06-13