ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Niewolnica ISIS

Za sprawą ISIS Dżinan i jej rodzina przeżyli piekło. Młoda kobieta, porwana przez napastników, przez ponad 3 miesiące była poniżana i wykorzystywana. Patrzyła na cierpienie innych, wciąż zastanawiając się, co będzie z nią samą. Tęskniła za mężem i bliskimi, nie mając pewności czy wciąż żyje. Ciężko opisać słowami, co jej się przydarzyło, jednak wysiłku tego podjął się reporter Thierry Oberle.
Dżinan jest Jazydką. Jej religia stanowi połączenie Islamu, nestorianizmu i wierzeń kurdyjskich. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Jazydach, nie znałam ich kultury, wierzeń czy obyczajów, dlatego też cieszę się, że za sprawą tej książki miałam okazję nieco zgłębić ten temat. Kolejny raz przekonałam się za to, jak wiele można stracić będąc innym i kierując się normami różniącymi się od powszechnie przyjętych.  Największy przewinienie Dżinam polega bowiem na tym, że… nie jest muzułmanką.
 
Książka w niezwykle szczery, a zarazem brutalny sposób, pokazuje próbę „nawrócenia” jej przez przedstawicieli ISIS. Dla nich najlepsze środki do celu stanowią agresja, przymus i terroryzm. Emocje przelane na kartki książki są bardzo przytłaczające, ale także skłaniające do refleksji.
 
Czy rzeczywiście przyszło nam żyć w czasach, kiedy wyznawcy Islamu przypisali sobie prawo do terroryzowania wyznawców innych religii?
 
Czy faktycznie kobiety na Wschodzie mają tak niewiele do powiedzenia?
 
Czy możemy coś zmienić na lepsze?
 
Dżinan oraz inne bohaterki tej książki szczerze mi zaimponowały. Swoją siłą, determinacją, odwagą. Potrafiły sprzeciwić się swoim oprawcom i bardzo długo nie dawały się złamać, cały czas wierząc, że nadejdzie dzień, kiedy odzyskają wolność i będą mogły wrócić do rodzin.
 
Choć te rodziny i ich podejście trochę mnie złościły. I trochę przerażały. Wciąż nie mogę uwierzyć, że dla niektórych ludzi wartości takie jak honor mogą być istotniejsze od życia kobiety, a gwałt może okazać się pretekstem do odrzucenia jej czy zamordowania. Kiedy Dżinan i jej towarzyszkom udało się wrócić do domu próba zapomnienia o tych wydarzeniach okazała się niemniej ważna od walki o wsparcie i akceptację rodziny. Bardzo smutne i rozczarowujące.
 
Podoba mi się forma na jaką zdecydował się autor książki. Nie skupił się wyłącznie na porwaniu i niewoli bohaterki. Przybliżył także jazydyzm, który pewnie dla większości czytelników okaże się wielką zagadką. Posługując się tą historią wskazał również na niepokojące kwestie i aktualne problemy, będące wciąż na czasie. Chciałabym, żeby takie książki mogły rzeczywiście coś zmienić oraz żebyśmy mieli jakikolwiek wpływ na to, co dzieje się na wschodzie, choć to raczej niemożliwe.
 
Opowiadając historię Dżinan Oberle posługuje się prostym językiem. Potrafi lekko opowiadać o okropnościach, szybko przeprowadzając przez nie czytelnika. Moim zdaniem to bardzo wartościowa lektura. Warto ją poznać- to mała książka o dużym problemie.
rudarecenzuje.blogspot.co.uk Ruda Recenzuje; 2016-10-16

Pieśń Dawida

Kilka tygodni temu recenzowałam dla Was poprzedni tom tej serii - "Prawo Mojżesza", które całkiem mi się podobało. Cóż - powiem szczerze, że zaczęłam sądzić, że Amy Harmon to naprawdę utalentowana pisarka, która potrafi oryginalnie opisywać nawet najbardziej nudne schematy. Przy "Pieśni Dawida" też się spodziewałam, że ta pozycja mnie zauroczy. Nie stało się tak jednak. Pomimo dosyć ciekawego pomysłu, nie podobało mi się wykonanie. Dlaczego? Czytajcie dalej...
 
"Jeśli to oznacza, że nie mam klasy, niech tak będzie. Mogę z niej zrezygnować, żeby chociaż w małym stopniu spełniać swoje marzenie. Bo lepiej realizować je w małym stopniu niż w ogóle."
 
Dawid, zwany przez wszystkich Tagiem, to postać znana wszystkim już w poprzednim tomie. Impulsywny, chętny do działania i skory do bójek, który broni wszystkiego, na czym mu zależy. Po stracie siostry miewał depresje i myśli samobójcze - od tego wszystkiego Mojżesz starał się go utrzymywać z daleka, chociaż w trakcie czytania widać, że nie bardzo się przykładał do tego zadania. Tag miał swój własny klub i Team Tag, w którym pełno było osób, które kochały walczyć. Można by go opisać mianem badboya, aczkolwiek miał zbyt dobre i wrażliwe serce, aby była to prawda. 
 
W momencie, w którym Tag poznaje Millie, wiedział, że jest to wyjątkowa dziewczyna, którą chce bliżej poznać. Chociaż kobieta ta jest osobą niewidomą, to w jej życiu nie ma niczego, czego warto byłoby jej współczuć, ponieważ bohaterka ta pogodziła się ze swoim losem - realizuje swoją pasję: taniec, opiekuje się swoim młodszym bratem i cieszy się każdym kolejnym dniem, tak jakby jutro miało nie nadejść. Millie jest utalentowana, rozważna i chętna do niesienia pomocy. Sprawia to, że szybko oddaje ona swoje serce Dawidowi i podbija także jego.
 
"Mówienie, że ,,tak miało być", to wykręt. Ludzie mówią tak, gdy coś spieprzą lub gdy życie podsunie im wyjątkowo gorzką czekoladę. Jeśli coś ,,tak miało być", to znaczy, że nie mamy nad tym kontroli, że nie jesteśmy tego przyczyną i że zdarza się to niezależnie od tego, kim jesteśmy."
 
Niestety pewne wydarzenia w życiu Taga sprawiają, że znika on z dnia na dzień, pozostawiając swoją ukochaną i przyjaciół. Nikt nie wie, co się z nim dzieje i nie zna powodu, dla którego Dawid musiałby opuścić wszystkich, na których mu zależy. W momencie, w którym Millie z Mojżeszem odkrywają taśmy z nagraniami rozpoczyna się swego rodzaju retrospekcja - kasety opowiadają bowiem o wszystkim, co działo się od momentu, w którym Tag poznał swoją dziewczynę. Retrospekcje te przerywane są rozdziałami pisanymi z perspektywy Mojżesza, który komentuje wszystko, co dzieje się w teraźniejszości, sprawiając, że historia ta tworzy jedną, kompletną całość.
 
Bardzo podobało mi się przywołanie tutaj postaci niewidomej i ukazanie jej w sposób osoby, która cieszy się życiem i wie, co chce robić, aby móc się realizować. Brak wzroku nie stanowił tu powodu do litości, czy współczucia, ale był kolejnym powodem, który sprawił, że Tag zakochał się w Millie - ponieważ nie patrzyła ona na powierzchowność, a tylko i wyłącznie na wnętrze. Pomimo iż początkowo Tag naprawdę podchodził z dystansem do dziewczyny, bojąc się, że ją skrzywdzi, szczególnie z racji na jej stan, to ona szybko mu uzmysłowiła, że nie różni się niczym od jego byłych kobiet - też chce być po prostu kochana, bez zwracania uwagi na to, czy widzi, czy nie.
 
"WSZYSCY UMRZEMY. Tak skończy się historia każdego z nas. Bez odstępstw i wyjątków. Wszyscy umrzemy. Młodzi, starzy, silni, słabi. Każdy z nas, prędzej czy później."
 
Niestety oprócz wątku miłosnego, choroby i walki, tak naprawdę akcja w tej pozycji była dosyć płytka. Czasem czułam się tak, jakby nic się nie działo - w większości przypadkowych romansów, z jakimi mogę się zetknąć, jest więcej wydarzeń w kilku rozdziałach, niż tutaj w całej treści. Jest to chyba największy minus tej pozycji. W końcu fabuła jest najważniejszą częścią każdej książki...
 
Sama autorka i jej styl nie potrafił do mnie dotrzeć jakoś w "Pieśni Dawida". Zamiast pięknej, romantycznej historii, która jest przepełniona emocjami oddziałującymi na czytelnika, czułam się tak, jakby ktoś starał mi się wcisnąć jakiś kicz, który bardziej mnie irytował niż zaciekawił. Dialogi bywały intrygujące, ale żaden z nich nie wywołał u mnie żadnego poruszenia. Nawet opisy jakichkolwiek momentów podchodzących pod erotyczne... nie były tutaj jakieś zachwycające - przede wszystkim było tego mało i nie było to aż tak dopracowane, jak w "Prawa Mojżesza".
 
"Możesz biec, ukrywać się lub umrzeć, ale cokolwiek zrobisz, będziesz sobą."
 
Najlepsza w tej pozycji jest okładka - pasująca do poprzedniego tomu, całkowicie wbijająca mnie w fotel. Dosłownie nie mogłam oderwać od niej wzroku, tak samo jak od poprzedniej. Delikatna, ciekawa, dopracowana i krzycząca "przeczytaj mnie!". Grafikowi zdecydowanie należy się medal, skoro odwalił lepszą robotę niż Amy Harmon przy pisaniu. 
 
Czy warto przeczytać tę książkę? Nie wiem. Uważam jednak, że można dać szansę Amy Harmon na to, aby jeszcze pokazała, na co ją stać. Szczególnie, że jej poprzednia książka naprawdę robiła furorę. Mam tylko nadzieję, że nie był to jednorazowy pokaz talentu, który na pewno drzemie w tej pisarce. Jeśli chcecie się zapoznać z tą książką, to proszę bardzo - zróbcie to. Pamiętajcie jednak, że robicie to na własną odpowiedzialność i nie powinniście zawyżać oczekiwań w stosunku do tej pozycji, nawet jeśli robiliście to w przypadku "Prawa Mojżesza". 
Naszksiazkowir.blogspot.com/ Iwi; 2016-10-16

Insight. Droga do mentalnej dojrzałości

Michał Pasterski – znany psychoterapeuta, działacz na rzecz edukacji i poczytny bloger – debiutuje pod szyldem wydawnictwa Helion. „Insight. Droga do mentalnej dojrzałości” to dopieszczona do granic, siedmiuset stronicowa księga-droga do wnętrza siebie i wykładnia autorskiej metody rozwoju osobistego. Jest to ważna nowość na polskim rynku wydawniczym.
Od pierwszych stron poznajemy Autora jako człowieka z pasją, raczej przewodnika niż specjalistę czy autorytet naukowy. Poznajemy również genezę rozważań, której miejsce nie jest skonkretyzowane, bo na pomysł napisania książki Michał Pasterski wpadł podczas swoich egzotycznych podróży, licznych spotkań z inną mentalnością, odmiennymi światopoglądami i praktykami życiowymi. Autor zdradza bez owijania w bawełnę swoje poglądy na temat podstawowych wartości, a także przedstawia własną drogę do psychologii. Wydaje się w tym wszystkim bardzo autentyczny.

„Dzieci uczą się biologii, geografii, matematyki i fizyki jako odrębnych, często niemających ze sobą zbyt wiele wspólnego dziedzin. Program nauczania pomija niezliczone powiązania, jakie możemy między nimi odkryć. Efektem tego jest ograniczony, tunelowy sposób patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. […] Przeciwieństwem takiego podejścia jest interdyscyplinarność, czyli budowanie obrazu rzeczywistości z uwzględnieniem wielu różnych punktów widzenia. Jednym z przykładów takiej perspektywy jest opisywane przez niektórych psychologów […] zjawisko homeostazy, które jest podstawą formowania się psychologicznych potrzeb”. [s. 208]

Idąc tym tropem, Autor przedstawia szeroką perspektywę psychologii jako nauki interdyscyplinarnej, która ma na celu tworzyć kompletny obraz tego, jak działa ludzka psychika. Przy tworzeniu metody „Insight” „czysta” psychologia, czyli głównie psychoterapia i coaching, posłużyły Pasterskiemu jako niezbędny fundament, jednak inspiracje odnalazł Autor w wielu innych miejscach. Można więc w zaproponowanym programie odnaleźć wątki psychologii postaci, psychologii ewolucyjnej, elementy kognitywistyki, neuropsychologii, filozofii klasycznej a nawet buddyzmu. Gwoli wprowadzenia przywołam najważniejsze informacje. Nazwa metody informuje nas intuicyjnie, jak wyglądać będzie droga do mentalnej dojrzałości. Insight na język polski tłumaczymy jako wgląd, a rozumiemy przez to olśnienie, uświadomienie, samozrozumienie czy też obserwację siebie i doświadczanie swych emocji.

„Metoda «Insight» to metoda rozwoju osobistego, składająca się z zestawu zasad, technik i narzędzi wspierających proces zmiany i samodzielną pracę nad sobą. Kluczowymi aspektami metody «Insight» są samoświadomość, wgląd we własne wnętrze i działania zgodne z naturą naszej psychiki”. [s. 221]

Zasadniczy cel, jaki osiągnąć możemy dzięki metodzie „Insight”, to przyjęcie postawy charakteryzującej się samowsparciem i samoakceptacją, co dokonuje się dzięki nieustannej konfrontacji z problemami natury emocjonalnej. Tak właśnie rozumiana jest mentalna dojrzałość polegająca również na zrozumieniu naszej wewnętrznej natury i życiu w zgodzie ze sobą. Najbardziej dalekosiężnym celem jest natomiast realizacja swych talentów i wzbogacenie osobowości. Brzmi doniośle i niemalże niewykonalnie, jednak strategia Pasterskiego jest głęboko przemyślana i ustrukturyzowana. Skuteczność metody mają zapewniać cztery filary:
  1. wiedza o procesie rozwoju i odpowiednie podejście do tego procesu;
  2. zasady działania, czyli ogólne wytyczne do działania;
  3. umiejętności nabywane w trakcie, takie jak introspekcja, stan uważności czy myślenie pytaniami;
  4. proste i uniwersalne narzędzia, techniki i ćwiczenia zaproponowane przez Autora.
Holistyczna perspektywa Pasterskiego, mimo wielu różnorodnych inspiracji zakrawających na eklektyzm, wciąż pozostaje spójna. Jeśli chodzi o walory naukowe, to jako czytelnik jak najbardziej przeciętny w tej materii myślę, że bibliografia nie jest specjalnie okazała, lecz sama lektura zdecydowanie daje odczuć, że Autor twórczo korzystał z wielu faktów i badań naukowych. Równorzędnym źródłem inspiracji i budulcem tej książki są cytaty znanych psychoterapeutów i pisarzy, które wspierają główną myśl Autora. Zostają one zgrabnie i przystępnie wplecione w narrację, nie dając wrażenia nadmiaru treści, więc tekst czyta się lekko i z niesłabnącym zainteresowaniem tym, co Autor proponuje w następnych krokach. A warto tu dodać, że całość ma przecież ponad 700 stron…
Najmocniejszą stroną „Insight…” jest dla mnie około czterdziestu ćwiczeń i doświadczeń zaproponowanych przez Michała Pasterskiego, po części autorskich, po części zaś inspirowanych już istniejącymi technikami. Ich wykonanie zajmuje średnio kilkanaście minut, przeznaczone są do wielokrotnego użytku i w pełni, jak mi się wydaje, spełniają swą funkcję utrwalenia informacji przekazanych w tekście głównym oraz przełożenia tej teorii na praktykę życia wewnętrznego. Przyznam, że ze względu na prostotę tych ćwiczeń z początku kusiło mnie, by je „przeskoczyć” i czytać dalej, jednak dokładnie przed tym przestrzega w obszernym wprowadzeniu Autor – i słusznie. Dopiero wykonanie doświadczeń i konfrontacja z samym sobą ujawniają, jaki jest nasz stosunek do prezentowanych treści. Po przejściu kilku ćwiczeń wykonywanie kolejnych wciąga! Interesujący jest również dodatek, czyli „plan treningowy” na 30 dni, podczas których uzbrojeni w teoretyczną wiedzę o drodze do mentalnej dojrzałości filtrujemy raz jeszcze najważniejsze aspekty metody „Insight”. Dociekliwych zainteresuje również fakt, że do pozycji została stworzona specjalna darmowa aplikacja na telefon i szereg innych gadżetów.

Na koniec trudno mi nie wspomnieć o sposobie wydania książki. Trzymam w rękach imponujący efekt wytężonej pracy nie tylko Autora, ale także zespołu wydawnictwa Helion i hiszpańskiej ilustratorki Tawathy Elguero. Lektura tak dopieszczonego pod względem redakcji i szaty graficznej materiału sprawia prawdziwą przyjemność. Pełne fantazji i tajemnicy ilustracje mnie oczarowały, świetnie oddają bowiem ideę tekstu. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę, lecz jeśli mimo to nie jestem wystarczająco przekonująca, odsyłam do udostępnionego fragmentu tutaj.
moznaprzeczytac.pl Magda Mazur; 2016-10-16

Pieśń Dawida

Kiedy we wrześniu zdecydowałam się na zrecenzowanie książki "Prawo Mojżesza" (recenzja tutaj), nie sądziłam, że to będzie jedna z najpiękniejszych książek przeczytanych przeze mnie w całym moim dotychczasowym życiu. Wywarła na mnie ogromne wrażenie i była dla mnie wielkim przeżyciem. Dosłownie w każdym zdaniu czuć było niepowtarzalne emocje. Powieść mnie bardzo wzruszyła i poruszyła. Po jej lekturze wiedziałam, że koniecznie muszę sięgnąć po kolejną książkę Amy Harmon - "Pieśń Dawida", będącą nawiązaniem do "Prawo Mojżesza". Z niecierpliwością wyczekiwałam dnia, kiedy listonosz mi ją dostarczy i będę mogła poznać ujętą w niej historię. Ale gdy już ją otrzymałam, nie podjęłam się od razu jej lektury. Odwlekałam ten moment. Dlaczego? Uświadomiłam sobie, że jeszcze nie ochłonęłam po przeczytaniu "Prawo Mojżesza", która tak głęboko utkwiła w mym sercu i myślach. Poza tym chyba jeszcze nie byłam gotowa na kolejną dawkę emocji. A byłam przekonana, że takowe się pojawią.  Jednak ta chwila, kiedy poddam się lekturze tej powieści, musiała w końcu nadejść. Zaczęłam zatem czytać i przepadłam. Nie potrafiłam, ba, nawet nie chciałam się oderwać, mimo zmęczenia, mimo, iż oczy odmawiały posłuszeństwa. Po raz kolejny doświadczyłam ogromu emocji i wzruszeń. 
 
Amy Harmon jest żoną i mamą oraz autorką bestsellerowych powieści. Pochodzi z Levan, w stanie Utah. Zajmuje się dziećmi oraz pisze. Pisanie od zawsze sprawiało jej ogromną przyjemność i radość. Autorka napisała osiem powieści, które zostały opublikowane w siedmiu krajach. Zdobyły mnóstwo wyróżnień i nagród (Wall Street Journal Bestseller, New York Times Bestseller, Whitney Award, Swirl Award i inne). W Polsce dotychczas ukazały się: "Prawo Mojżesza" oraz "Pieśń Dawida".
 
Dawid Taggert zwany Tagiem jest przyjacielem Mojżesza. Poznali się swego czasu w szpitalu psychiatrycznym. Tag nie potrafił poradzić sobie z uczuciami, jakie nim targały w związku z zaginięciem siostry. Imprezował, wdawał się w bójki, które uwielbiał. Niejednokrotnie próbował popełnić samobójstwo, dlatego też znalazł się w zakładzie. Mężczyźni opuścili szpital, podróżowali, wspierali się, pomagali sobie nawzajem. Tag wyszedł na prostą, zaczął układać sobie życie od nowa. Stworzył markę Tag Team, został właścicielem sklepu z artykułami sportowymi, baru, siłowni i areny, na której odbywały się walki, w których on również często uczestniczył. W barze poznał niesamowitą kobietę, niewidomą tancerkę Amelie, z którą z czasem połączyło go głębokie uczucie. Wreszcie poczuł się szczęśliwy, odnalazł sens życia, kochał i był kochany. I nagle, pewnego dnia postanawia uciec, nie informując o tym nikogo, nie zostawiając listu i nie tłumacząc nikomu swojej decyzji...

Dlaczego Tag postanowił zniknąć i porzucić najbliższe mu osoby? Co wydarzyło się w jego życiu? Co doprowadziło go do ucieczki? Czy przyjaciele go odnajdą? Czy Tag wróci do Millie? Jak potoczą się dalsze losy Taga i jego przyjaciół?

Tag to twardy, silny, uparty, waleczny, a jednocześnie wrażliwy, opiekuńczy i troskliwy mężczyzna. Był lojalny wobec współpracowników, wyrozumiały i bardzo pomocny. Poza tym był bardzo przystojny, miał ogromne powodzenie u kobiet. Oczywiście sprawiało mu to przyjemność i nie raz to wykorzystywał. Lecz kiedy dostrzegł Amelie, poczuł ukłucie w klatce piersiowej. Dziewczyna tańczyła na rurze w jego klubie. Okazało się, że jest niewidoma i opiekuje się piętnastoletnim bratem - Henrym, cierpiącym na zaburzenia więzi. Ich matka zmarła, a ojciec zwyczajnie ich porzucił, uciekł od odpowiedzialności, od opieki nad dziećmi potrzebującymi wsparcia, pomocy i miłości. Przesyłał im tylko co miesiąc pieniądze, ale ani razu przez kilkanaście lat się nie odezwał i nie zainteresował losem swoich dzieci. Tag zaopiekował się Millie i Henrym, zyskał ich zaufanie, miłość. Poświęcał im uwagę, czas, spędzał z nimi każdą wolną chwilę. Jednocześnie prowadził bar, a także brał udział w walkach. Jednak któregoś dnia  bez jakichkolwiek wyjaśnień po prostu zostawił swoją ukochaną, jej brata oraz najlepszego przyjaciela. Millie bardzo to przeżyła, skontaktowała się z Mojżeszem. Okazało się, że Tag wystawił dom na sprzedaż, a klub przepisał swoim współpracownikom. W jednym z sejfów Millie i Mojżesz odnajdują pudło z kasetami magnetofonowymi, z których każda oznaczona została imieniem Taga, numerem oraz nalepką. Postanawiają je odsłuchać. Oboje wiedzieli, że Tag nagrał je specjalnie dla Millie. Na nagraniach opowiada o przyjaźni z Mojżeszem, śmierci siostry, o nawiązanej przyjaźni z Henrym, swoim życiu, walkach, uzależnieniu od alkoholu, marce Tag Team. Wyjawia swoje uczucia względem Millie, dzieli się swoimi emocjami, obawami, lękami, przemyśleniami, wątpliwościami i przeszkodami, które pojawiły się na jego drodze. Ponadto na jednym z nagrań ujawnia powód swojej ucieczki...

Amy Harmon ponownie sprawiła, że zakochałam się w ukazanej przez nią opowieści, a także bohaterach. Początkowo byłam wściekła na Taga, że zachował się w taki sposób, opuszczając najbliższe mu osoby. Ale, gdy wyjawił powód swojej ucieczki, w pewnym sensie zaczęłam go rozumieć. Millie była osobą, która wzbudziła mój podziw oraz ogromny szacunek. Tą dziewczynę od początku obdarzyłam sympatią. Natomiast Henry to mądry, wrażliwy i niezwykle spostrzegawczy młody człowiek.

Powieść jest pięknie napisana, dosłownie w każdym słowie, zdaniu, fragmencie odczuwa się niepowtarzalne emocje. Bogata jest w wiele przepięknych i wartościowych myśli, cytatów. Książka mnie wciągnęła od pierwszej strony, czytałam ją z ogromnym zaangażowaniem, niepewnością i niesamowitym napięciem. Narracja przebiega dwupłaszczyznowo, teraźniejszość (przesłuchiwanie taśm przez Millie i Mojżesza) miesza się z przeszłością (wspomnienia Taga odtwarzane z nagranych kaset). Ponadto historie poznajemy z perspektywy Taga oraz Mojżesza, co niewątpliwie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się bowiem, że w przedstawionej opowieści Mojżesz odegra tak istotną rolę.

"Pieśń Dawida" to opowieść o pięknej miłości, wyjątkowej i cennej przyjaźni, tęsknocie, bólu, stracie, zaufaniu, nieustannej walce, zwycięstwach, upadkach, lękach, obawach oraz o życiu. Czytanie powieści było dla mnie wielką przyjemnością, niezwykłym doświadczeniem i cudownym przeżyciem. Byłam ciekawa każdej kolejno zapisanej kartki, tego, co wydarzy się dalej w życiu bohaterów i jak potoczą się ich losy oraz czy odnajdą szczęście i spokój. W pewnym momencie domyśliłam się, co było przyczyną ucieczki Taga, ale to nie spowodowało, że lekturę książki kontynuowałam z mniejszą wnikliwością. To sprawiło, że jeszcze bardziej pragnęłam zrozumieć motywy postępowania Taga, dowiedzieć się, dlaczego wybrał właśnie tę drogę, a przede wszystkim chciałam poznać zakończenie tej pięknej historii.

"Pieśń Dawida" to powieść obyczajowa, która dostarcza wzruszeń, zaskakuje, wywołuje łzy, czasami przywołuje uśmiech na twarzy, skłania do refleksji i uświadamia, że zawsze - bez względu na to, na jakim życiowym zakręcie w danej chwili się znajdujemy - nie wolno nam się poddawać, musimy walczyć do utraty tchu, do samego końca.

"Pieśń Dawida" to druga książka Amy Harmon, która mnie urzekła i oczarowała. Mam nadzieję, że na polskim rynku wydawniczym pojawią się kolejne powieści autorki. Z przyjemnością po nie sięgnę. Tymczasem serdecznie polecam "Pieśń Dawida" oraz "Prawo Mojżesza" i zachęcam do lektury tych wyjątkowych powieści.
Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com Kasia Tuszyńska-Jąkalska; 2016-10-15

Calder. Narodziny odwagi

Nie dajmy zakuć się w...
...kajdany uprzedzeń.

Zaskoczyłam Was?

"Calder. Narodziny odwagi" to książka z jaką jeszcze nigdy się nie spotkałam. Jest to duże wyróżnienie, ponieważ zazwyczaj romanse są po prostu powielaniem schematów z nowymi imionami i lekko zmienioną fabułą. Mało kto potrafi zaskoczyć, a co więcej - urzec.

Sheridan stworzyła historię na pograniczu czasów. 

Calder i Eden - główni bohaterowie - są członkami sekty. Wyznają tych samych bogów. Codziennie patrzą na te same pola i ludzi, a jednak ich sytuacje są diametralnie różne.
Sekty mają to do siebie, że przyciągają ludzi, którzy pragną przynależności, odkupienia win, autostrady ku wieczności w raju. 
Potrzebują hierarchii. Kogoś, kto powie im, kiedy mają coś robić, jak i gdzie. Przywódcy. Kimś takim jest Hector. Głęboko wierzy w Świętą Księgę, nadchodzącą powódź, która zmyje ich winy i w przepowiednię, która głosi, że uzyskają odkupienie, jeżeli wraz z nim, zalana wodą, zginie jego wybranka, ukochana, małżonka. Eden.
Dziewczyna wkracza w społeczność już jako dziecko, prawdopodobnie oddana Hectorowi przez rodziców. Tego samego dnia, gdy zostaje przedstawiona członkom sekty, jej oczy napotykają oczy małego chłopca. 
Calder urodził się w tym świecie. Niczego innego nie zaznał, więc do pewnego czasu, do narodzin odwagi, godzi się z ustalonym porządkiem rzeczy. Śpi na ziemi, myje się w rzece, pracuje na roli. Równocześnie spogląda w okna rezydencji, w której w ciepłych, wygodnych łóżkach śpią członkowie Rady. Dysonans nie mógłby być większy.
"Calder. Narodziny odwagi" to nie tylko romans okraszony kilkoma wyświechtanymi dialogami. To pełnowymiarowa opowieść o ludzkiej naturze z idealnie wyważonym tłem.
Autorka nakreśliła rzeczywistość wolną od udogodnień nowoczesnego świata. Jednocześnie podkreśliła, że poza granicami sekty buczy i brzęczy normalny świat - pełen komputerów, telefonów i kart kredytowych.

Pod piękną historią przemyciła fakt, że człowiek, by poczuć spokój i odnaleźć siebie, musi wrócić do korzeni - przynajmniej w niewielkim stopniu. Odnaleźć ciszę w morzu dźwięków. W tej małej wiosce niedaleko wielkiego miasta było tak, jakby świat się zatrzymał i wstrzymał oddech pragnąc wypróbować ludzką cierpliwość.

Zdawało się, że czas stanął w miejscu, cały świat zamarł w oczekiwaniu i tylko my dwoje byliśmy zdolni do jakiegokolwiek ruchu. 
I trwał w zawieszeniu, aż urodził się Calder, a wraz z nim zakiełkowała odwaga. 
Sekta prócz bezpieczeństwa niosła w sobie znamiona upodlenia, strachu. Była kryjówką dla ludzi, którzy z wielu powodów nigdy nie poczuli się częścią całości, nie odnaleźli akceptacji. Na taką samą tchórzliwą egzystencję skazali swoje potomstwo, które, wbrew przykazom, zaczęło łaknąć.

"Piękna jak kwiat. Silna jak chwast"
Tak jak Adam i Ewa, tak Calder i Eden mimowolnie zerwali więzy, odrzucili święte słowa. Zdecydowali się na bunt.
Tutaj podobieństwa się kończą, ponieważ ich bogowie nigdy nie zareagowali na ten czyn. Zrobił to Hector. 
Autorka przez większą część książki pozwoliła, by uczucie pomiędzy bohaterami stopniowo się rozwijało. Pielęgnowała je, budowała na fundamentach przyjaźni i zaufania. Okrasiła wieloma pobocznymi wątkami, które kreowały postacie Caldera i Eden. Niemal odnalazła równowagę. 
Niemal, ponieważ kilka tematów porzuciła i jakby przypominając sobie o nich w połowie rozdziału, kończyła je nagle. Czasami miałam wrażenie, że zbyt mocno skupiła się na uczuciu, które dzieliły młode dusze i okupiła to małymi potknięciami. Nie niszczą one struktury książki, ale chwilami człowiek zastanawia się, czemu autorka nie zdecydowała się na kilka stron więcej, by jeszcze bardziej dopracować książkę.

Mimo to, trudno znaleźć uchybienia w tej historii. Fakt, Sheridan większość uwagi poświęciła miłości i dobrze, ponieważ uczucie rozwija się wraz z bohaterami. Nie jest do końca tworem autorki, ponieważ zaczęło jakby żyć własnym życiem i zakwitło zgodnie z wolą młodych. Przeszło kolejne etapy, również intymne, by w niewielkim stopniu dorosnąć. Niewielkim, bo Calder i Eden to wciąż młodzi ludzie, przed którymi kolejne strony.

Ich postaci są plastyczne, idealne pod względem fizycznym. Jakby bogowie zstąpili na Ziemię. Jednocześnie cechują ich piękne dusze. To oni pełnią funkcję narratorów. Na zmianę opisują wydarzenia rozgrywające się w książkę. O ile w innych romansach taki zabieg zazwyczaj poważnie mnie irytuje, o tyle Sheridan wie, co robi i robi to dobrze. Narracja nie jest infantylna, naszpikowana sztucznymi frazami, które w głowie brzmiały lepiej niż na papierze. Nie, podobnie jak dialogi, niesamowicie wciąga i nieważne czy patrzymy oczami Caldera czy Eden, wciąż pozostaje płynna i bardzo dobrze poprowadzona.

Przyznam, że jestem poważnie podekscytowana i wyczekuję z niecierpliwością chwili, gdy chwycę w dłonie "Eden. Nowy początek". 
Zakończenie tomu pierwszego jest bardzo brutalne. Osiąga pułap, którego nie spodziewałabym się po Sheridan. Dotyka tematów, które są dla mnie szczególnie bolesne jako dla kobiety i myślę, że poruszą każdą z nas. Autorka igra z ogniem i dryfuje pośród niepewności. Stoi na krawędzi. Jeden krok zaważy nad tym, czy kontynuacja dorówna części pierwszej.

Dla kogo?
"Calder. Narodziny odwagi" to książką, którą, o dziwo, z czystym sercem mogę polecić każdej czytelniczce. Odnajdą się w niej wszyscy - ci, którzy poszukują głębszego znaczenia niektórych słów (jak ja), ci, którzy pragną pełnego emocji seksu i ci, którzy łakną miłości jakiej jeszcze nie było na półkach. Młodej, delikatnej, kruchej, a jednocześnie buchającej odwagą.
krychawachaksiazki.blogspot.com Kryśka
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności Millennium Ikona płatności mTransfer Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL