Recenzje
Pieśń Dawida
Ach <3
W końcu doczekałam się „Pieśni Dawida”.
Nawet nie przypuszczacie jak mocno czekałam na tą książkę.
Po ostatnim spotkaniu z twórczością Pani Amy Harmon, nie mogłam po prostu wytrzymać z ciekawości oraz z chęci przytulenia jej do siebie.
Pewnie jesteście ciekawi czy kontynuacja dorównuje swoją magią książce „Prawo Mojżesza” ?
Kochani…
„Pieśń Dawida” jest równie dobra, a może i nawet trochę lepsza niż jej poprzedniczka.
I co najważniejsze, potrafi równie mocno poruszyć nasze serca do łez szczęścia i smutku.
Fabuła i styl:
Fabuła książki jest według mnie bardzo nietuzinkowa i unikatowa. Nie wiem jak Pani Harmon to robi, ale po raz kolejny czuję się tak, jakby moje serce zostało skopane przez gang szczerych i dogłębnych emocji. Ta historia jest.. hmmm… po prostu niesamowicie piękna i ponadczasowa. Ma w sobie jakiś wewnętrzny blask, którego źródło odnajdziemy w sile przyjaźni, w magii miłości i w nutce bezdennego smutku.
Ta książka, potrafi obudzić w czytelniku nie tylko bogactwo emocji, ale i także zmusić go do głębszych refleksji.
Bo… Kiedy czytasz książki pisane prosto z serca, to bądź pewien, że twój świat nigdy już nie będzie taki sam jak był przedtem.
Styl autorki jest niesamowicie lekki, płynny i co najważniejsze trafia prosto w nasze czytelnicze dusze.
Kusi…
Intryguje…
I sprawia, że nie potrafimy oderwać się od tej historii nawet na chwilkę.
Dlaczego tak jest?
I gdzie tkwi magia Amy Harmon?
Myślę, że tajemnica sukcesu „Prawa Mojżesza” i „Pieśni Dawida” ukrywa się w sile prawdziwych emocji.
Niewątpliwie potrafią one rozgrzać nas nie tylko pozytywną wibracją, ale i także budzą w nas pewną mądrość, która pozwala nam spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy niż dotychczas.
„Pieśń Dawida” jest dla mnie niczym tęcza, dzięki której, nawet najbardziej ponury dzień nabiera barw szczerego szczęścia.
Jest lekarstwem na smutki…
Opatrunkiem na zranione serce…
Jest po prostu…
Idealną książką na samotne, jesienne wieczory.
Bohaterowie:
Bardzo realni, charyzmatyczni i pełni wewnętrznego piękna.
Muszę przyznać, że Dawid, Mojżesz i Millie mają w sobie to „coś”, co sprawia, ze czytelnik pragnie ich poznać osobiście.
Jakieś ciepło… które potrafi poruszyć w czytelniku najczulsze struny jego serca.
Ich historia, nie tylko porusza nasze emocje, ale i także uczy nas jak patrzeć na świat oczami serca, a nie tylko rozumu.
Szata graficzna:
„Pachniała owocami. Truskawkami i arbuzem. Pachniała różem. Ta myśl wzbudziła mój uśmiech. W dotyku też była różowa. Róż, miękkość i przyjemność. Cholera. Postanowiłem, że od tej chwili moim ulubionym kolorem także będzie różowy.”
Okładka „Pieśni Dawida” jest według mnie bardzo osobista i niezwykle emocjonalna.
Ten słodki róż to nie tylko symbol kobiecości, to również barwa pewnych uczuć, które rodzą się w uśmiechu ukochanej przez nas osoby.
Róż to słodkie marzenia, to czułe zakochanie…
To po prostu Millie.
Miękka, słodka i przyjazna dziewczyna, która skruszyła serce Dawida.
Podsumowanie:
„Pieśń Dawida” to cudowna i pełna uczuć historia, która w sposób niezwykle piękny aczkolwiek nieco refleksyjny, opowiada nam o sensie naszego istnienia.
Ta książka jest jak piosenka .
Melancholijna, smutna melodia o życiu,
które najpierw złamie ci serce,
aby móc po chwili, napełnić je światłem nikłej nadziei.
W końcu doczekałam się „Pieśni Dawida”.
Nawet nie przypuszczacie jak mocno czekałam na tą książkę.
Po ostatnim spotkaniu z twórczością Pani Amy Harmon, nie mogłam po prostu wytrzymać z ciekawości oraz z chęci przytulenia jej do siebie.
Pewnie jesteście ciekawi czy kontynuacja dorównuje swoją magią książce „Prawo Mojżesza” ?
Kochani…
„Pieśń Dawida” jest równie dobra, a może i nawet trochę lepsza niż jej poprzedniczka.
I co najważniejsze, potrafi równie mocno poruszyć nasze serca do łez szczęścia i smutku.
Fabuła i styl:
Fabuła książki jest według mnie bardzo nietuzinkowa i unikatowa. Nie wiem jak Pani Harmon to robi, ale po raz kolejny czuję się tak, jakby moje serce zostało skopane przez gang szczerych i dogłębnych emocji. Ta historia jest.. hmmm… po prostu niesamowicie piękna i ponadczasowa. Ma w sobie jakiś wewnętrzny blask, którego źródło odnajdziemy w sile przyjaźni, w magii miłości i w nutce bezdennego smutku.
Ta książka, potrafi obudzić w czytelniku nie tylko bogactwo emocji, ale i także zmusić go do głębszych refleksji.
Bo… Kiedy czytasz książki pisane prosto z serca, to bądź pewien, że twój świat nigdy już nie będzie taki sam jak był przedtem.
Styl autorki jest niesamowicie lekki, płynny i co najważniejsze trafia prosto w nasze czytelnicze dusze.
Kusi…
Intryguje…
I sprawia, że nie potrafimy oderwać się od tej historii nawet na chwilkę.
Dlaczego tak jest?
I gdzie tkwi magia Amy Harmon?
Myślę, że tajemnica sukcesu „Prawa Mojżesza” i „Pieśni Dawida” ukrywa się w sile prawdziwych emocji.
Niewątpliwie potrafią one rozgrzać nas nie tylko pozytywną wibracją, ale i także budzą w nas pewną mądrość, która pozwala nam spojrzeć na świat z całkiem innej perspektywy niż dotychczas.
„Pieśń Dawida” jest dla mnie niczym tęcza, dzięki której, nawet najbardziej ponury dzień nabiera barw szczerego szczęścia.
Jest lekarstwem na smutki…
Opatrunkiem na zranione serce…
Jest po prostu…
Idealną książką na samotne, jesienne wieczory.
Bohaterowie:
Bardzo realni, charyzmatyczni i pełni wewnętrznego piękna.
Muszę przyznać, że Dawid, Mojżesz i Millie mają w sobie to „coś”, co sprawia, ze czytelnik pragnie ich poznać osobiście.
Jakieś ciepło… które potrafi poruszyć w czytelniku najczulsze struny jego serca.
Ich historia, nie tylko porusza nasze emocje, ale i także uczy nas jak patrzeć na świat oczami serca, a nie tylko rozumu.
Szata graficzna:
„Pachniała owocami. Truskawkami i arbuzem. Pachniała różem. Ta myśl wzbudziła mój uśmiech. W dotyku też była różowa. Róż, miękkość i przyjemność. Cholera. Postanowiłem, że od tej chwili moim ulubionym kolorem także będzie różowy.”
Okładka „Pieśni Dawida” jest według mnie bardzo osobista i niezwykle emocjonalna.
Ten słodki róż to nie tylko symbol kobiecości, to również barwa pewnych uczuć, które rodzą się w uśmiechu ukochanej przez nas osoby.
Róż to słodkie marzenia, to czułe zakochanie…
To po prostu Millie.
Miękka, słodka i przyjazna dziewczyna, która skruszyła serce Dawida.
Podsumowanie:
„Pieśń Dawida” to cudowna i pełna uczuć historia, która w sposób niezwykle piękny aczkolwiek nieco refleksyjny, opowiada nam o sensie naszego istnienia.
Ta książka jest jak piosenka .
Melancholijna, smutna melodia o życiu,
które najpierw złamie ci serce,
aby móc po chwili, napełnić je światłem nikłej nadziei.
blackcrow87.wordpress.com Ewelina Chojnacka
Amsterdam. Travelbook. Wydanie 1
Miasto Nocnego Burmistrza
Tak, Amsterdam ma takiego urzędnika, ale to nie jedyna ciekawostka, wiążąca się z tym miastem. Działa tu 1325 restauracji, trwa od stuleci ponad osiem tysięcy zachowanych i cieszących oko swą urodą budynków; znajdziemy tu osiem wiatraków, ale także 2500 domów na łodziach. Żyje tu i mówi w swych językach 178 narodowości. Miasto poprzecinane kanałami i zieleniące się czterdziestoma parkami. To tylko nieliczne zachęty, jakim ulega ktoś, kto pierwszy raz udaje się do Amsterdamu. Kto tu już był, zachęty nie potrzebuje. Miasto oferuje wspaniałe muzea (tu obejrzymy 22 dzieła Rembrand-ta i 207 obrazów van Gogha), a warto pamiętać, że Amsterdam ma największe zagęszczenie muzeów na kilometr kwadratowy na świecie! Świadomość, że ponad połowa obszaru miasta leży poniżej poziomu Morza Północnego, dodaje dreszczyku emocji i posmak niedowierzania. W Amsterdamie bezwzględnie należy odwiedzić miejsca ważne dla każdego Europejczyka. Naturalnym punktem zwiedzania jest rejs kanałami, co daje możliwość oglądania miasta z poziomu wody. Miasto jest oazą relaksu, nie tylko w Dzielnicy Czerwonych Latarni, ale w Jordaan, dziś jednym z najbardziej urokliwych miejsc Amsterdamu, pełnym barów, kafejek i restauracji. Obowiązkowo trzeba odwiedzić Begijnhof, kompleks malowniczych domków wokół najstarszego dziedzińca w mieście, gdzie od XV wieku mieszkały begin-ki, niezamężne kobiety lub wdowy, wspólnie żyjące i pracujące. Nie sposób przeoczyć De Waag, czyli wspaniały XV-wieczny Dom Wagi, a także jedyny otwarty dla zwiedzających Molen van Sloten, XIX-wieczny wiatrak (młyn), gdzie zobaczymy także makietę przedstawiającą XVII-wiecz-ny Amsterdam. Miejsc w Amsterdamie, zmuszających do refleksji, są setki. Przewodnik napisany przez polską autorkę adresowany do polskiego użytkownika jest praktycznym i zwięzłym opisem miasta i kultury, bez których znajomości trudno zrozumieć, jak rozwijała się Europa i świat.
Tak, Amsterdam ma takiego urzędnika, ale to nie jedyna ciekawostka, wiążąca się z tym miastem. Działa tu 1325 restauracji, trwa od stuleci ponad osiem tysięcy zachowanych i cieszących oko swą urodą budynków; znajdziemy tu osiem wiatraków, ale także 2500 domów na łodziach. Żyje tu i mówi w swych językach 178 narodowości. Miasto poprzecinane kanałami i zieleniące się czterdziestoma parkami. To tylko nieliczne zachęty, jakim ulega ktoś, kto pierwszy raz udaje się do Amsterdamu. Kto tu już był, zachęty nie potrzebuje. Miasto oferuje wspaniałe muzea (tu obejrzymy 22 dzieła Rembrand-ta i 207 obrazów van Gogha), a warto pamiętać, że Amsterdam ma największe zagęszczenie muzeów na kilometr kwadratowy na świecie! Świadomość, że ponad połowa obszaru miasta leży poniżej poziomu Morza Północnego, dodaje dreszczyku emocji i posmak niedowierzania. W Amsterdamie bezwzględnie należy odwiedzić miejsca ważne dla każdego Europejczyka. Naturalnym punktem zwiedzania jest rejs kanałami, co daje możliwość oglądania miasta z poziomu wody. Miasto jest oazą relaksu, nie tylko w Dzielnicy Czerwonych Latarni, ale w Jordaan, dziś jednym z najbardziej urokliwych miejsc Amsterdamu, pełnym barów, kafejek i restauracji. Obowiązkowo trzeba odwiedzić Begijnhof, kompleks malowniczych domków wokół najstarszego dziedzińca w mieście, gdzie od XV wieku mieszkały begin-ki, niezamężne kobiety lub wdowy, wspólnie żyjące i pracujące. Nie sposób przeoczyć De Waag, czyli wspaniały XV-wieczny Dom Wagi, a także jedyny otwarty dla zwiedzających Molen van Sloten, XIX-wieczny wiatrak (młyn), gdzie zobaczymy także makietę przedstawiającą XVII-wiecz-ny Amsterdam. Miejsc w Amsterdamie, zmuszających do refleksji, są setki. Przewodnik napisany przez polską autorkę adresowany do polskiego użytkownika jest praktycznym i zwięzłym opisem miasta i kultury, bez których znajomości trudno zrozumieć, jak rozwijała się Europa i świat.
ANGORA; Polsat News Ł. Azik; 2016-11-13
Eden. Nowy początek
Pełna rozpaczy, poszukiwań i nadziei - "Eden. Nowy początek" Mia Sheridan
Wśród wersji roboczych czekała na swoją kolej bardzo długo, a wcześniej na półce. Szczerze żałuję. Genialna książka. Autorka utrzymuje wysoki poziom, sama nie wiem, który tom spodobał mi się bardziej... a Wam?
Kiedy czytałam pierwszą część serii byłam wstrząśnięta opisaną tam rzeczywistością i, mimo że wiedziałam, że kolejny tom musi nawiązywać to naszych realiów to odsuwałam ją w czasie, bo po prostu bałam się. To książka, która robi z człowieka miazgę. Psychicznie mnie powalił tom pierwszy, a drugi wydawał mi się jeszcze trudniejszy, bo przecież bohaterowie nie potrafili żyć w naszym świecie, od dziecka byli zamknięci w swojej osadzie i właściwie byli "dzicy".
Eden jest sama w wielkim mieście, jedyne co ma to wisiorek. Próbuje więc go sprzedać, jednak w wyniku pewnego wypadku traci cenny przedmiot i zostaje z niczym. Tylko po co ma żyć skoro jet ukochany nie żyje?!
Niewątpliwie na szczęście spotyka na swej drodze mężczyznę, jedynego jakiego poznała w nowej rzeczywistości, który nie oczekuje od niej seksu.
Jego śmierć powinna być dla niej kolejnym końcem, jednak dzięki jego dobroci jest początkiem. Znowu musi zacząć od zera, ale tym razem prawdopodobnie jest to początek na zawsze....
Cudowna, skomplikowana historia. Piękna. Warto. Zacznijcie od pierwszej części i nie pozwólcie drugiej czekać na siebie tak długo jak ja. Powinnam była sięgnąć po ten tom od razu. Żeby moje uczucia mogły się uspokoić w zaczytaniu....
Wiem, że niezbyt wiele napisałam o książce, ale nie chce Wam zdradzić zbyt wiele... jest zaskakująca. Po prostu musicie ją przeczytać!
poligondomowy.pl
Korona Polskich Gór. Wydanie 1
Najwytrawniejsi zdobywcy gór – himalaiści, alpiniści, taternicy ubiegają się o zdobycie Korony Ziemi. Najwyższych szczytów wszystkich kontynentów łącznie z Antarktydą. Tych, którym się to udało, ciągle liczy się jednak tylko w dziesiątkach. Przy czym jest kilka list tych szczytów. Najpoważniejszy spór o nie dotyczy tego, czy za najwyższy szczyt Europy uważać należy Mont Blanc (4810 m) w Alpach, czy Elbrus (5642 m) na Kaukazie, graniczny z Azją. A także, czy pod uwagę należy brać Górę Kościuszki (2230 m), najwyższą w Australii, czy szczyt Puncak Jaya (4884 m) najwyższy w całej Oceanii. Pierwszym uznanym zdobywcą Korony Ziemi został, w 1985 r., Amerykanin Richard Bass, ale wszedł on na Górę Kościuszki, nie zaś Puncak Jaya. Na liście polskich zdobywców wszystkich najwyższych szczytów Ziemi znajduje się 20 nazwisk. Od pierwszego, w 1999 r. Leszka Cichego do, na razie ostatniej, w 2015 roku, Moniki Witkowskiej. Oprócz Korony Ziemi jest również Korona Himalajów – 14 najwyższych tamtejszych szczytów. Są korony kontynentów, a Bezdroża i ich autor Krzysztof Bzowski proponują Koronę Polskich Gór, poświęcając jej specjalny, właśnie wydany przewodnik.
„Opisane w przewodniku trasy – czytam we wstępnych Informacjach praktycznych do niego – są w większości z punktu widzenia pieszej turystyki górskiej stosunkowo łatwe i bezpieczne. Można się w nie wybrać zarówno na niedzielny, popołudniowy spacer z rodziną, jak i na kilkudniową wędrówkę z plecakiem. Wyjątek stanowi przede wszystkim trasa na Rysy, także trasa na Babią Górę nie jest pozbawiona trudności.”
Zgoda, jeżeli brać pod uwagę tylko 23 szczyty różnych polskich gór, ich masywów i pasm wymienionych w tym przewodniku. Nie ma jednak wśród nich najtrudniejszej, tatrzańskiej trasy: Orlej Perci. Oczywiście dlatego, że jej najwyższy szczyt, Świnica (2301 m), jest niższy od granicznych ze Słowacją Rysów (polski, najniższy z 3 wierzchołków, 2499 m, najwyższy słowacki 2503 m).
A z jej strony, od południa, wejście stanowi tylko przyjemny, chociaż wysokogórski spacer. Złośliwi twierdzą nawet, że niemal na sam szczyt można wjechać konno. Tymczasem stanowiąca prawdziwe wyzwanie dla turystów górskich Orla Perć to nie tylko najtrudniejszy szlak w polskich górach, ale i najniebezpieczniejszy. W ciągu 160 lat od jego pierwszego przejścia pochłonął już ponad 150 ofiar śmiertelnych, a co roku zdarza się na nim sporo wypadków z mniej tragicznym finałem. Warto o tym pamiętać wybierając się w nasze góry.
Propozycja Bzowskiego i Bezdroży jest niewątpliwie ciekawa i powinna zainteresować spore grono turystów górskich. Autor sugeruje i dobrze opisuje trzy kategorie tras. Na trzy najwyższe szczyty powyżej 1500 m n.p.m.: Rysy, Babią Górę i Śnieżkę. A także naa 8 tras prowadzących na szczyty o wysokości 1000-1500 m oraz 12 na wznoszące się poniżej 1000 m n.p.m. Każdy z nich jest najwyższym w jakimś masywie czy paśmie górskim. Są to, w ósemce: Śnieżnik, Rudawiec i Kowadło, Tarnica, Turbacz i Mogielnica, Radziejowa i Wysoka, Skrzyczne, Wysoka Kopa, Orlica i Jagodna oraz Wielka Sowa.
Tymi najniższymi uwzględnionymi w przewodniku są: Lackowa, Skalnik, Waligóra, Czupel, Szczeliniec Wielki, Lubomir, Biskupia Kopa, Chełmiec, Kłodzka Góra, Skopiec, Ślęża i Łysica. Każdą z tych tras poprzedza jej mapka. W informacji o niej jest również przekrój pionowy trasy, jej przebieg, długość, przewyższenia, czas potrzebny na przejście. Oraz trasy alternatywne. Ponadto opisy tego, co spotyka się po drodze. Miejscowości, kościoły, cerkiewki i kapliczki, schroniska, punkty widokowe itp.
Są również informacje, jak na trasie poruszać się nie tylko pieszo, ale i, o ile istnieje taka możliwość, rowerem lub na nartach. Wszystko aby zachęcić do zdobywania tych szczytów i poznawania ich okolic, zgodnie z wezwaniem zamieszczonym na tylnej stronie okładki: „Zdobądź koronę polskich gór i poczuj satysfakcje z wejścia na każdy z opisanych szczytów, od niewymagającej Łysicy po majestatyczne Rysy.” Bardzo istotne, zwłaszcza dla niedoświadczonych turystów górskich, są znajdujące się na wstępie Informacje praktyczne.
Zachęcające do uwzględniania w trakcie górskich wycieczek warunków pogodowych, z ostrzeżeniami, jakie niebezpieczeństwo stanowią jej gwałtowne zmiany. Zagrożenia o których pisze autor, nie sprowadzają się oczywiście tylko do pogody. Uwzględniają też utratę orientacji w terenie w chmurach i mgle lub po zmroku. Wychłodzenie organizmu, zachowanie podczas burz, niebezpieczeństwo, jakim może być niespodziewane spotkanie w Tatrach niedźwiedzia. Bądź, chociaż zdarza się to rzadko, ale nie tylko w naszych najwyższych górach, wilków czy dzików. Zwłaszcza loch z małymi.
Są w tych informacjach propozycje jak przeliczać czas wędrówki na kilometry pokonywane w terenie płaskim lub podchodzeniu w górę oraz wiele innych przydatnych. Ponadto rady, jak się ubrać wybierając w góry oraz jaki zabrać ekwipunek. Z obowiązkową apteczką, mapą, kompasem i GPS-em. O telefonie komórkowym autor tylko wspomina na marginesie, bo to już oczywistość nawet dla początkujących turystów. Są w tym przewodniku również informacje o górskiej turystyce rowerowej oraz narciarskiej.
Dosyć obszerny rozdział Informacje krajoznawcze wprowadza czytelnika w tematykę polskich gór, ich masywów oraz poszczególnych pasm, których jest przecież wiele. W opisach poszczególnych tras dobrym ich uzupełnieniem są informacje w ramkach na temat dojazdu i noclegów, a także sporo kolorowych zdjęć. Korzystanie z przewodnika na trasie ułatwia jego sprężynowy grzbiet. W sumie więc jest to bardzo udana i ładnie wydana publikacja.
„Opisane w przewodniku trasy – czytam we wstępnych Informacjach praktycznych do niego – są w większości z punktu widzenia pieszej turystyki górskiej stosunkowo łatwe i bezpieczne. Można się w nie wybrać zarówno na niedzielny, popołudniowy spacer z rodziną, jak i na kilkudniową wędrówkę z plecakiem. Wyjątek stanowi przede wszystkim trasa na Rysy, także trasa na Babią Górę nie jest pozbawiona trudności.”
Zgoda, jeżeli brać pod uwagę tylko 23 szczyty różnych polskich gór, ich masywów i pasm wymienionych w tym przewodniku. Nie ma jednak wśród nich najtrudniejszej, tatrzańskiej trasy: Orlej Perci. Oczywiście dlatego, że jej najwyższy szczyt, Świnica (2301 m), jest niższy od granicznych ze Słowacją Rysów (polski, najniższy z 3 wierzchołków, 2499 m, najwyższy słowacki 2503 m).
A z jej strony, od południa, wejście stanowi tylko przyjemny, chociaż wysokogórski spacer. Złośliwi twierdzą nawet, że niemal na sam szczyt można wjechać konno. Tymczasem stanowiąca prawdziwe wyzwanie dla turystów górskich Orla Perć to nie tylko najtrudniejszy szlak w polskich górach, ale i najniebezpieczniejszy. W ciągu 160 lat od jego pierwszego przejścia pochłonął już ponad 150 ofiar śmiertelnych, a co roku zdarza się na nim sporo wypadków z mniej tragicznym finałem. Warto o tym pamiętać wybierając się w nasze góry.
Propozycja Bzowskiego i Bezdroży jest niewątpliwie ciekawa i powinna zainteresować spore grono turystów górskich. Autor sugeruje i dobrze opisuje trzy kategorie tras. Na trzy najwyższe szczyty powyżej 1500 m n.p.m.: Rysy, Babią Górę i Śnieżkę. A także naa 8 tras prowadzących na szczyty o wysokości 1000-1500 m oraz 12 na wznoszące się poniżej 1000 m n.p.m. Każdy z nich jest najwyższym w jakimś masywie czy paśmie górskim. Są to, w ósemce: Śnieżnik, Rudawiec i Kowadło, Tarnica, Turbacz i Mogielnica, Radziejowa i Wysoka, Skrzyczne, Wysoka Kopa, Orlica i Jagodna oraz Wielka Sowa.
Tymi najniższymi uwzględnionymi w przewodniku są: Lackowa, Skalnik, Waligóra, Czupel, Szczeliniec Wielki, Lubomir, Biskupia Kopa, Chełmiec, Kłodzka Góra, Skopiec, Ślęża i Łysica. Każdą z tych tras poprzedza jej mapka. W informacji o niej jest również przekrój pionowy trasy, jej przebieg, długość, przewyższenia, czas potrzebny na przejście. Oraz trasy alternatywne. Ponadto opisy tego, co spotyka się po drodze. Miejscowości, kościoły, cerkiewki i kapliczki, schroniska, punkty widokowe itp.
Są również informacje, jak na trasie poruszać się nie tylko pieszo, ale i, o ile istnieje taka możliwość, rowerem lub na nartach. Wszystko aby zachęcić do zdobywania tych szczytów i poznawania ich okolic, zgodnie z wezwaniem zamieszczonym na tylnej stronie okładki: „Zdobądź koronę polskich gór i poczuj satysfakcje z wejścia na każdy z opisanych szczytów, od niewymagającej Łysicy po majestatyczne Rysy.” Bardzo istotne, zwłaszcza dla niedoświadczonych turystów górskich, są znajdujące się na wstępie Informacje praktyczne.
Zachęcające do uwzględniania w trakcie górskich wycieczek warunków pogodowych, z ostrzeżeniami, jakie niebezpieczeństwo stanowią jej gwałtowne zmiany. Zagrożenia o których pisze autor, nie sprowadzają się oczywiście tylko do pogody. Uwzględniają też utratę orientacji w terenie w chmurach i mgle lub po zmroku. Wychłodzenie organizmu, zachowanie podczas burz, niebezpieczeństwo, jakim może być niespodziewane spotkanie w Tatrach niedźwiedzia. Bądź, chociaż zdarza się to rzadko, ale nie tylko w naszych najwyższych górach, wilków czy dzików. Zwłaszcza loch z małymi.
Są w tych informacjach propozycje jak przeliczać czas wędrówki na kilometry pokonywane w terenie płaskim lub podchodzeniu w górę oraz wiele innych przydatnych. Ponadto rady, jak się ubrać wybierając w góry oraz jaki zabrać ekwipunek. Z obowiązkową apteczką, mapą, kompasem i GPS-em. O telefonie komórkowym autor tylko wspomina na marginesie, bo to już oczywistość nawet dla początkujących turystów. Są w tym przewodniku również informacje o górskiej turystyce rowerowej oraz narciarskiej.
Dosyć obszerny rozdział Informacje krajoznawcze wprowadza czytelnika w tematykę polskich gór, ich masywów oraz poszczególnych pasm, których jest przecież wiele. W opisach poszczególnych tras dobrym ich uzupełnieniem są informacje w ramkach na temat dojazdu i noclegów, a także sporo kolorowych zdjęć. Korzystanie z przewodnika na trasie ułatwia jego sprężynowy grzbiet. W sumie więc jest to bardzo udana i ładnie wydana publikacja.
GLOBTROTER INFO CEZARY RUDZIŃSKI; 2016-11-11
Calder. Narodziny odwagi
Zaczynając nowe serie zawsze jestem bardzo podekscytowana. Zagłębianie się w nową historię, poznawanie bohaterów, a przy tym świadomość, że ta przygoda nie skończy się na jednym tomie jest czymś cudownym. Pojawia się jednak problem i myśl - "zaczynam kolejną już serię a poprzednich nie skończyłam", na szczęście po chwili zupełnie o tym zapominam, jeśli jest ona tak świetna jak "Calder. Narodziny odwagi".
Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz zobaczył ośmioletnią Eden, nie przeczuwał, że ich losy na zawsze splecie niewidzialna nić. Ale z pewnością wiedział, że jego uczucia nie zyskają aprobaty społeczności, w której przyszło mu żyć. Jako syn członków apokaliptycznej sekty o surowych zasadach moralnych nie powinien nawet marzyć o dziewczynce, która... miała zostać żoną przywódcy tej sekty. Sęk w tym, że ani Calder, ani Eden nie mogą tak po prostu zrezygnować z marzeń. Odważny chłopak i zdeterminowana dziewczyna postanawiają walczyć o własną godność, o prawo do decydowania o swoim życiu, wreszcie o swoją miłość. "Calder. Narodziny odwagi" to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światło miłości potrafi rozświetlić największe mroki...
(opis okładkowy)
Ostatnio jest dość głośno o autorce tej książki, czyli Mii Sheridan. Na Polski rynek trafiają jej kolejne książki i ja również chciałam zapoznać się z tą twórczością. Ku mojemu zaskoczeniu jestem oczarowana. Mimo, że przeczytałam dopiero jedną jej powieść to wiem, że na niej się nie skończy. Trochę niepewnie, ale jednak napiszę, że można ją postawić nawet na równi z Colleen Hoover. Styl autorki bardzo mnie urzekł, ubiera zdania tak, że czytelnik czerpie z nich samą przyjemność, Dosłownie zanim się zorientowałam byłam już prawie w połowie książki! Zdecydowanie czyta się ją szybko i jest dość lekką powieścią.
Dużą zaletą książki jak dla mnie bardzo dobre wykreowanie sekty. Było ono tak odrębne od współczesnych czasów, sprawiało to wrażenie, że czytam książkę, której akcja toczy się w przeszłości. Byłam naprawdę w szoku jak autorka połączyła wszystkie fakty i stworzyła zasady i bohaterów. Co do bohaterów to byli oni stworzeni na ideał, dosłownie brak wad. Mimo to ja zwróciłam uwagę nie na cechy ich wyglądu, ale na charakter. Bardzo spodobał mi się wątek siostry Caldera, jego miłość do niej i poświęcenie. Dla mnie to właśnie postawiło go w najlepszym świetle. Tak jak wspomniałam byli oni wykreowani na doskonałych ale nie spowodowało to u mnie niechęci do nich, jak niestety zdarza się to w niektórych książkach.
Mogę nazwać książkę lekko przesłodzoną ale w całej tej historii miało to swój urok. Pasowało to bardzo do bohaterów i do całej tej historii. Wydaje mi się, że bez tego elementu powieść byłaby niepełna i nie wciągałaby czytelnika aż tak. Brakowało mi jednak w tej książce akcji. Było jej dla mnie za mało przez to, że rozkręciła się dopiero na końcu tak na dobre. Dlatego przez to książka nie otrzymała ode mnie najwyższej oceny ale mimo wszystko jest u mnie na bardzo dobrej pozycji i trafia do moich ulubionych serii. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie poznam dalszą historię Caldera i Eden, ponieważ przez zakończenie jestem strasznie ciekawa ich losów!
Onlybooks-jdb.blogspot.com