Recenzje
23 sposoby na lenia, czyli jak pokonać prokrastynację dobrym nawykiem
Stres pojawia się wtedy, gdy stawiamy sobie nierealistyczne wymagania, napotykamy na ograniczenia w dążeniu do celu i gdy nie potrafimy korzystać ze wsparcia. Na stres sytuacyjny, np. wywołany agresją werbalną przypadkowo napotkanej osoby, może nakładać się stres z przeszłości. Osoby poddane stresowi chronicznemu, tłumiące emocje, nie potrzebują wiele, by reagować nerwowo. Każda błahostka staje się wyzwalaczem napięcia, niepokoju, smutku i złości.
Uwalniając się od przeszłości, dawnych schematów, urazów i wspomnień, które przestają być żywe w każdej podobnej sytuacji, możemy wreszcie skupić się na tym, na co mamy wpływ, czyli na teraźniejszości. Tylko jak to zrobić, by nie wpaść z deszczu pod rynnę?
Posprzątaj
Sprawdź, czy nie jesteś narażona na stres chroniczny. Jeśli w twoim dzieciństwie stan wojny był jedynym znanym, rzadko przejawiano radość i nieustannie narzekano, a ty doświadczyłaś sporo krytyki, nie tylko twoje poczucie własnej wartości mogło na tym ucierpieć, co potęguje odczuwanie stresu w trudnych sytuacjach. Nieświadomie możesz powielać schematy myślowe, destrukcyjne zachowania, tworząc napięta atmosferę w domu lub wiążąc się z partnerem, który krytykuje, narzeka i dąży do konfliktów.
Dowiadywanie się prawdy o sobie może być bolesne, wymaga rezygnacji z wygodnych iluzji, ale też stwarza okazję do pracy nad sobą i budowania życia, na jakie zasługujesz. Zanim pogodzimy się z tym wszystkim, co nie ułożyło się po naszej myśli, potrzebny jest czas, a w niektórych przypadkach powrót do traumy, by przeżyć ją z perspektywy dorosłego.
Stawiaj sobie realistyczne wymagania
Może słyszałaś o tym, by mierzyć wysoko, a może obiło ci się o uszy hasło dream big. Na wielkie marzenia jeszcze przyjdzie czas, ważne by dochodzić do nich realnymi etapami.
„Musisz mieć pewność, że twoje cele są w ogóle osiągalne. Wybierz takie, które stanowią pewne wyzwanie, ale są w twoim zasięgu, pod warunkiem że będziesz ciężko pracować. Oczywiście nie chodzi o to, aby unikać stawiania sobie wielkich celów. Zawsze gdy uda ci się zrealizować cel, ustal nowy, bardziej ambitny.” S. J. Scott
Zbyt ambitne cele mogą przytłoczyć, a gdy dopiero zaczynasz ważny jest każdy sukces, który doda ci odwagi, by sięgać po więcej.
Zdecyduj, co jest naprawdę ważne, odmawiaj i rezygnuj bez sentymentów
„Poświęcenie jednej minuty na realizację jakiegoś zadania jest równoznaczne z wydatkowaniem jednej minuty z dostępnego ci ograniczonego czasu. Dlaczego miałbyś zatem marnować swój czas na robienie czegoś, co nie jest ważne?” S. J. Scott
Pomyśl o tym, gdy następnym razem ktoś poprosi cię o drobną przysługę. Dokonuj wyborów przez pryzmat długoterminowych celów. Skupiaj się na działaniach, które zapewnią ci największy zwrot inwestycji czasu. Bez sentymentów zrezygnuj ze wszystkiego, co nie przybliży cię do ważnego celu lub choćby nie sprawi satysfakcji, czy nie jest źródłem wartościowej wiedzy.
„Nie pozwól, aby priorytety innych ludzi zajęły miejsce Twoich własnych.” S. J. Scott
Realizuj cele krok po kroku bez nadmiernego wybiegania w przyszłość
Rozbij większe zadanie na kawałki możliwe do osiągnięcia każdego dnia, np. pisanie książki przez pół godziny dziennie. Koncentruj się jedynie na kolejnym zadaniu, a nie ogromie pracy, który musisz włożyć w projekt przed ukończeniem.
„To nie rzeczy tak bardzo niepokoją człowieka, lecz wyobrażenia o nich.” Epiktet
Odpoczywaj, odpuszczaj, korzystaj ze wsparcia
Uwierz, że to co zrobiłaś, jest wystarczające i nie wymaga kolejnych poprawek. Proś o pomoc, kiedy tylko nadarza się okazja, nie musisz wszystkiego robić sama, a niektórych rzeczy w ogóle nie musisz robić. Miej odwagę rezygnować z pewnych zadań. Zaplanuj leniwy dzień na plaży miejskiej, do tego nie są potrzebne pieniądze, a jedynie chęci i przyzwolenie, by zrobić coś dla siebie. Będzie dobrze!
Uwalniając się od przeszłości, dawnych schematów, urazów i wspomnień, które przestają być żywe w każdej podobnej sytuacji, możemy wreszcie skupić się na tym, na co mamy wpływ, czyli na teraźniejszości. Tylko jak to zrobić, by nie wpaść z deszczu pod rynnę?
Posprzątaj
Sprawdź, czy nie jesteś narażona na stres chroniczny. Jeśli w twoim dzieciństwie stan wojny był jedynym znanym, rzadko przejawiano radość i nieustannie narzekano, a ty doświadczyłaś sporo krytyki, nie tylko twoje poczucie własnej wartości mogło na tym ucierpieć, co potęguje odczuwanie stresu w trudnych sytuacjach. Nieświadomie możesz powielać schematy myślowe, destrukcyjne zachowania, tworząc napięta atmosferę w domu lub wiążąc się z partnerem, który krytykuje, narzeka i dąży do konfliktów.
Dowiadywanie się prawdy o sobie może być bolesne, wymaga rezygnacji z wygodnych iluzji, ale też stwarza okazję do pracy nad sobą i budowania życia, na jakie zasługujesz. Zanim pogodzimy się z tym wszystkim, co nie ułożyło się po naszej myśli, potrzebny jest czas, a w niektórych przypadkach powrót do traumy, by przeżyć ją z perspektywy dorosłego.
Stawiaj sobie realistyczne wymagania
Może słyszałaś o tym, by mierzyć wysoko, a może obiło ci się o uszy hasło dream big. Na wielkie marzenia jeszcze przyjdzie czas, ważne by dochodzić do nich realnymi etapami.
„Musisz mieć pewność, że twoje cele są w ogóle osiągalne. Wybierz takie, które stanowią pewne wyzwanie, ale są w twoim zasięgu, pod warunkiem że będziesz ciężko pracować. Oczywiście nie chodzi o to, aby unikać stawiania sobie wielkich celów. Zawsze gdy uda ci się zrealizować cel, ustal nowy, bardziej ambitny.” S. J. Scott
Zbyt ambitne cele mogą przytłoczyć, a gdy dopiero zaczynasz ważny jest każdy sukces, który doda ci odwagi, by sięgać po więcej.
Zdecyduj, co jest naprawdę ważne, odmawiaj i rezygnuj bez sentymentów
„Poświęcenie jednej minuty na realizację jakiegoś zadania jest równoznaczne z wydatkowaniem jednej minuty z dostępnego ci ograniczonego czasu. Dlaczego miałbyś zatem marnować swój czas na robienie czegoś, co nie jest ważne?” S. J. Scott
Pomyśl o tym, gdy następnym razem ktoś poprosi cię o drobną przysługę. Dokonuj wyborów przez pryzmat długoterminowych celów. Skupiaj się na działaniach, które zapewnią ci największy zwrot inwestycji czasu. Bez sentymentów zrezygnuj ze wszystkiego, co nie przybliży cię do ważnego celu lub choćby nie sprawi satysfakcji, czy nie jest źródłem wartościowej wiedzy.
„Nie pozwól, aby priorytety innych ludzi zajęły miejsce Twoich własnych.” S. J. Scott
Realizuj cele krok po kroku bez nadmiernego wybiegania w przyszłość
Rozbij większe zadanie na kawałki możliwe do osiągnięcia każdego dnia, np. pisanie książki przez pół godziny dziennie. Koncentruj się jedynie na kolejnym zadaniu, a nie ogromie pracy, który musisz włożyć w projekt przed ukończeniem.
„To nie rzeczy tak bardzo niepokoją człowieka, lecz wyobrażenia o nich.” Epiktet
Odpoczywaj, odpuszczaj, korzystaj ze wsparcia
Uwierz, że to co zrobiłaś, jest wystarczające i nie wymaga kolejnych poprawek. Proś o pomoc, kiedy tylko nadarza się okazja, nie musisz wszystkiego robić sama, a niektórych rzeczy w ogóle nie musisz robić. Miej odwagę rezygnować z pewnych zadań. Zaplanuj leniwy dzień na plaży miejskiej, do tego nie są potrzebne pieniądze, a jedynie chęci i przyzwolenie, by zrobić coś dla siebie. Będzie dobrze!
Niedoskonała Mama Marta Szyszko; 2016-06-07
Calder. Narodziny odwagi
Miałam okazję przeczytać już "Bez słów" i "Stinger" tej autorki. Obie książki mnie zaskoczyły i miło spędziłam z nimi czas. Czy Calder również nie zachwycił?
Arkadia to kraina, w której żyją ludzie, którzy wierzą w przepowiednię. Na ich czele stoi nie przywódca, lecz ojciec, który pewnego dnia zaprowadzi ich do raju zwanego Elizjum. Jednak do raju pójdą tylko określone osoby. Grzesznicy nigdy nie dojdą do wrót raju, ich przeznaczeniem będzie utonięcie. Z tego względu każdy musi oczyścić swoją duszę i poświęcić się dla społeczności, by kiedy nadejdzie powódź ruszyć w drogę za ich duchowym przewodnikiem i nie utonąć.
Calder i Eden po raz pierwszy spotykają się w Arkadii. I chociaż Calder ma wówczas dziesięć lat, a Eden zaledwie osiem ich losy od tamtej pory splatają się nierozerwalną nicią. Jednak ich uczucie nigdy nie będzie mogło się narodzić. Nie w świecie, którym rządzą żelazne reguły, a Eden została wybrana na żonę przywódcy sekty, gdy tylko skończy osiemnaście lat. I chociaż wszystko jest przeciwko nim, Calder i Eden podejmują walkę o siebie, swoje uczucie i marzenia, bo Elizjum nie jest miejscem, rajem jest po prostu bycie z osobą, którą się kocha.
(...) powój to piękny kwiat, bardzo delikatny. Błękitny, tak jak twoje oczy (...) Ale wiesz, co jest w nim niezwykłego? (...) Sekret powoju jest taki, że jeśli mu pozwolisz, rozpleni się na wszystkich uprawach, bo nie jest tylko kwiatem. To także chwast, bardzo zaborczy. Silniejszy, niż się wydaje.
Początkowo w książce można się pogubić. Przez chwilę podejrzewałam Sheridan o stworzenie dystopii, bo to o czym czytałam nie mieściło mi się w głowie, a jeśli już to przypominało coś szalonego na wzór sekty Mansona i nie, nie było tak krwawo, po prostu to wszystko było nierealne.
Sheridan wykreowała świat sekty. Wpuściła nas do jej grona i pokazała mechanizmy nią rządzące. Hierarchię rodziny poznajemy oczami dwóch młodych osób - Caldera, który nie zajmuje żadnej ważnej funkcji i Eden - przyszłej żony przywódcy.
Byłam zaskoczona tym, jak autorce dobrze udało się stworzyć od podstaw sektę, zaplanować jej rozmieszczenie, stworzyć zasady i przedstawić ludzi, którzy żyją ideologią i pragną osiągnąć szczęście wieczne. Bardzo skutecznie udało jej się odizolować ich od świata współczesnego, w którym jest prąd, kanalizacja, czy facebook.
Ty. Ty jesteś moim marzeniem.
Najważniejsza w tej historii jest miłości Caldera i Eden. Miłość, która od pierwszego wejrzenia, związała ich serca niewidzialną nicią. Ta pierwsza, jedyna, trwała i niezniszczalna, która rozwija się stopniowo przez lata, by później zapanować nad bohaterami i diametralnie zmienić ich poglądy.
Jednak nie tylko miłość jest istotna w tej historii. Calder to opowieść o sile marzeń, o zatwardziałych poglądach, manipulacji i kłamstwie, które można narzucić ludziom, którzy są w potrzebie.
Nie masz o mnie pojęcia. Jesteś ślepy na prawdziwą mnie.
Recenzja jest niestety trochę chaotyczna, ale Calder jest książką, której nie potrafię ocenić i nie za bardzo jestem w stanie wiele o niej napisać.
Nie mogę wychwalać jej pod niebiosa, bo wcale nie jestem nią zachwycona. Było mi ciężko przebrnąć przez początkowe rozdziału. Dopiero jakoś w połowie nabrałam ochoty na jej przeczytanie do końca, a sama wartka akcja tak naprawdę zamknęła się na kilkunastu ostatnich stronach.
Z drugiej strony doceniam sektę, którą wykreowała autorka i bohaterów. Sama historia jest ciekawa, a jej zakończenie pozostawia niedosyt. Chętnie sięgnę po kolejny tom żeby dowiedzieć się co dalej.
Calder jest więc powieścią, która diametralnie różni się od "Bez słów" i "Stingera". Niestety nie wciągnęła mnie, tak samo jak dwie poprzednie, ale chętnie sięgnę po kolejny tom, ponieważ zakończenie nie pozwala mi nie zastanawiać się nad dalszym ciągiem tej historii.
www.recenzjezpazurem.pl
Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności. Wydanie II
O pierwszej wersji GTD pisałem ponad rok temu w artykule: Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności. Ta książka to podstawowy podręcznik efektywności. Skrót GTD jest powszechnie znany i używany, a metoda opisana w książce cytowana w innych poradnikach o produktywności, efektywności itd.
Książka miała tylko jedną wadę była napisana przed rewolucją technologiczną, albo w momencie, gdy zmiany w technologiach dopiero raczkowały. Teraz można skorzystać z drugiego wydania, które jest uwspółcześnioną wersją tej starszej. Ale autor nie tylko zmienił fragmenty dotyczące stosowania technologii, ale przeredagował wiele rozdziałów.
W najnowszym podkaście zawarłem kilka fragmentów z nagrania nowego wydania. Są tam między innymi dwie opinie o tej nowej wersji. Zawarłem również wypowiedź samego autora jak należy czytać (słuchać) tego podręcznika.
Jest to najważniejszy podręcznik dla ludzi, którzy chcą załatwić swoje sprawy i być przy tym zarówno produktywnym jak i efektywnym. Wyjaśnia co zrobić, aby "Sprawy/Rzeczy zostały Załatwione/Zrobione".
Książka miała tylko jedną wadę była napisana przed rewolucją technologiczną, albo w momencie, gdy zmiany w technologiach dopiero raczkowały. Teraz można skorzystać z drugiego wydania, które jest uwspółcześnioną wersją tej starszej. Ale autor nie tylko zmienił fragmenty dotyczące stosowania technologii, ale przeredagował wiele rozdziałów.
W najnowszym podkaście zawarłem kilka fragmentów z nagrania nowego wydania. Są tam między innymi dwie opinie o tej nowej wersji. Zawarłem również wypowiedź samego autora jak należy czytać (słuchać) tego podręcznika.
Jest to najważniejszy podręcznik dla ludzi, którzy chcą załatwić swoje sprawy i być przy tym zarówno produktywnym jak i efektywnym. Wyjaśnia co zrobić, aby "Sprawy/Rzeczy zostały Załatwione/Zrobione".
http://ksiazki.audio Piotr Borowski; 2016-06-09
Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o książce, która zmieniła mój punkt patrzenia na pewne kwestie dotyczące sposobu wprowadzania zmian w swoje życie. Propozycje autora książki „Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią twoje życie” nie zawsze są innowacyjne. Bardzo często są to „oczywiste oczywistości”. Dlaczego zatem nie tak łatwo wprowadzić swoje życie na nowe, lepsze tory?
Steve Scott w prosty i przystępny sposób, krok po kroku przedstawia mechanizmy rządzące ludzką psychiką i podświadomością. Wyjaśnia czytelnikom na czym polega idea piętrzenia nawyków oraz przedstawia krótko swoją sylwetkę. Następnie przechodzi do meritum, czyli wyróżnia 7 filarów, wokół których koncentruje swój wywód: wydajność, relacje międzyludzkie, finanse, porządek, duchowość i dobre samopoczucie psychiczne, zdrowie i aktywność fizyczna oraz wypoczynek. Wyjaśnia także różnice między drobną zmianą a mininawykiem.
"Piętrzenie nawyków jest skuteczne, ponieważ za jego pomocą eliminujesz stres związany z próbą wprowadzenia zbyt wielu zmian naraz. Skupiasz się na jednym zajęciu, którego wykonanie zajmie Ci ok. 15-30 minut. "
W dalszej części książki Scott opisuje 8 elementów piętrzenia nawyków, po czym płynnie przechodzi do podsunięcia czytelnikom 97 przykładów życiowych zmian. W sferze wydajności proponuje m.in. zaplanowanie dnia i uszeregowanie zadań pod względem ważności, powiedzenie osobom trzecim o swoich planach i postanowieniach, pozbycie się rozpraszaczy czy też stosowanie zasady dwóch minut. W sferze relacji międzyludzkich: wysłanie optymistycznego esemesa do bliskiej naszemu sercu osoby, umawianie się na obiad lub kolację ze znajomymi, dzielenie inspiracjami. Jeśli zaś chodzi o finanse to Steve Scott proponuje czytanie artykułów na temat finansów, codziennie zapisywanie wydatków, rezygnację z niepotrzebnych newsletterów i katalogów reklamowych.
Nie myślcie sobie, że autor po zaaplikowaniu Wam 97 przykładów zmian pozostawi Was samych sobie. Scott prowadzi czytelników dalej za rękę – opisuje 8 kroków budowania procedury piętrzenia nawyków, podpowiada w jaki sposób wybrać „wyzwalacz” owej procedury i dokładnie przedstawia dwa przykłady piętrzenia nawyków – od teorii do praktyki.
"Zachęcam też żebyś zwrócił uwagę na to, dlaczego podejmuję każde działanie. Ogólnie rzecz biorąc: jeśli nie wiesz, dlaczego co robisz, najprawdopodobniej tego nie zrobisz."
Po przeczytaniu tej książki dowiecie się, jak działa piętrzenie nawyków, jakie daje korzyści i co zrobić żeby je w szybki i bezbolesny sposób opanować. Poradnik został napisany w bardzo optymistyczny sposób, po jego lekturze odnosi się wrażenie, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Obfituje w życiowe prawdy i dobre rady. Autor poradnika pisze w pierwszej osobie, chcąc nawiązać z czytelnikiem nić porozumienia, pokazać mu, że mają takie same problemy i rozterki. Na samym końcu jest miejsce na notatki.Prawdziwą wisienką na torcie jest… adres mailowy autora „Piętrzenia nawyków”. Chce on osobiście poznać swoich Czytelników, za co dostał ode mnie wielkiego plusa.
Steve Scott w prosty i przystępny sposób, krok po kroku przedstawia mechanizmy rządzące ludzką psychiką i podświadomością. Wyjaśnia czytelnikom na czym polega idea piętrzenia nawyków oraz przedstawia krótko swoją sylwetkę. Następnie przechodzi do meritum, czyli wyróżnia 7 filarów, wokół których koncentruje swój wywód: wydajność, relacje międzyludzkie, finanse, porządek, duchowość i dobre samopoczucie psychiczne, zdrowie i aktywność fizyczna oraz wypoczynek. Wyjaśnia także różnice między drobną zmianą a mininawykiem.
"Piętrzenie nawyków jest skuteczne, ponieważ za jego pomocą eliminujesz stres związany z próbą wprowadzenia zbyt wielu zmian naraz. Skupiasz się na jednym zajęciu, którego wykonanie zajmie Ci ok. 15-30 minut. "
W dalszej części książki Scott opisuje 8 elementów piętrzenia nawyków, po czym płynnie przechodzi do podsunięcia czytelnikom 97 przykładów życiowych zmian. W sferze wydajności proponuje m.in. zaplanowanie dnia i uszeregowanie zadań pod względem ważności, powiedzenie osobom trzecim o swoich planach i postanowieniach, pozbycie się rozpraszaczy czy też stosowanie zasady dwóch minut. W sferze relacji międzyludzkich: wysłanie optymistycznego esemesa do bliskiej naszemu sercu osoby, umawianie się na obiad lub kolację ze znajomymi, dzielenie inspiracjami. Jeśli zaś chodzi o finanse to Steve Scott proponuje czytanie artykułów na temat finansów, codziennie zapisywanie wydatków, rezygnację z niepotrzebnych newsletterów i katalogów reklamowych.
Nie myślcie sobie, że autor po zaaplikowaniu Wam 97 przykładów zmian pozostawi Was samych sobie. Scott prowadzi czytelników dalej za rękę – opisuje 8 kroków budowania procedury piętrzenia nawyków, podpowiada w jaki sposób wybrać „wyzwalacz” owej procedury i dokładnie przedstawia dwa przykłady piętrzenia nawyków – od teorii do praktyki.
"Zachęcam też żebyś zwrócił uwagę na to, dlaczego podejmuję każde działanie. Ogólnie rzecz biorąc: jeśli nie wiesz, dlaczego co robisz, najprawdopodobniej tego nie zrobisz."
Po przeczytaniu tej książki dowiecie się, jak działa piętrzenie nawyków, jakie daje korzyści i co zrobić żeby je w szybki i bezbolesny sposób opanować. Poradnik został napisany w bardzo optymistyczny sposób, po jego lekturze odnosi się wrażenie, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Obfituje w życiowe prawdy i dobre rady. Autor poradnika pisze w pierwszej osobie, chcąc nawiązać z czytelnikiem nić porozumienia, pokazać mu, że mają takie same problemy i rozterki. Na samym końcu jest miejsce na notatki.Prawdziwą wisienką na torcie jest… adres mailowy autora „Piętrzenia nawyków”. Chce on osobiście poznać swoich Czytelników, za co dostał ode mnie wielkiego plusa.
Kulturantki.pl Aneta; 2016-06-04
Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego
Książka wymagająca i angażująca. Oczekująca uważności. Od czasu do czasu operująca trudniejszym słownictwem. Jednocześnie pozycja, która bardzo dużo uczy i wyjaśnia. Bogata merytorycznie, fascynująca i użyteczna. Po prostu dobrze napisana.
Po kilku stronach książki „Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego” można odnieść wrażenie, że Steven Kotler napisał ją dla określonej grupy czytelników - tych zafascynowanych sportami ekstremalnymi, m.in. surfingiem. Jednak chodzi o coś więcej. Liczy się ogólny cel książki, czyli ukazanie w sposób praktyczny teorii przepływu.
Przepływ może zachodzić w życiu każdego człowieka. Sportowca, muzyka, pisarza czy tworzącej rękodzieła. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że przepływu można doznać nawet w gotowaniu obiadów. Przepływ jest pewnego rodzaju stanem, który powoduje, że działamy jak natchnieni. Czy to pokonując na desce fale, czy też sprzątając mieszkanie. Jesteś wtedy całkowicie pochłonięty tym, co robisz, niedostępny dla wszelkich rozpraszaczy zewnętrznych. Skupienie na celu i dążeniu do niego jest maksymalne. Efekty takiego stanu mogą zdumiewać, przede wszystkim w postaci dobrze wykonanej pracy. Niektórzy przepływ mogą nazywać weną twórczą. Działamy wtedy na niezmiernie wysokich obrotach, odnosząc sukces i zadowolenie. Przepływ kryje w sobie cudowną możliwość. Po osiągnięciu tego stanu otwieramy się na nasze najgłębsze pasje, którym możemy wtedy, dzięki niezwykłemu oddziaływaniu przepływu na nasze funkcjonowanie, dać najpełniejszy wyraz. W normalnych warunkach (podczas gry w szachy albo pisania sprawozdania) napełnia nas niezwykłą siłą (s. 96).
Książka „Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego” jest pomostem pomiędzy ekstremalnymi doznaniami i osiągnięciami (związanymi z uprawieniem sportów ekstremalnych), a codziennym życiem. Steven Kotler pokazuje, że przepływ można zaprogramować i to, co jest sporadyczne i dość rzadko doznawane, może pojawiać się częściej.
Po kilku stronach książki „Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego” można odnieść wrażenie, że Steven Kotler napisał ją dla określonej grupy czytelników - tych zafascynowanych sportami ekstremalnymi, m.in. surfingiem. Jednak chodzi o coś więcej. Liczy się ogólny cel książki, czyli ukazanie w sposób praktyczny teorii przepływu.
Przepływ może zachodzić w życiu każdego człowieka. Sportowca, muzyka, pisarza czy tworzącej rękodzieła. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że przepływu można doznać nawet w gotowaniu obiadów. Przepływ jest pewnego rodzaju stanem, który powoduje, że działamy jak natchnieni. Czy to pokonując na desce fale, czy też sprzątając mieszkanie. Jesteś wtedy całkowicie pochłonięty tym, co robisz, niedostępny dla wszelkich rozpraszaczy zewnętrznych. Skupienie na celu i dążeniu do niego jest maksymalne. Efekty takiego stanu mogą zdumiewać, przede wszystkim w postaci dobrze wykonanej pracy. Niektórzy przepływ mogą nazywać weną twórczą. Działamy wtedy na niezmiernie wysokich obrotach, odnosząc sukces i zadowolenie. Przepływ kryje w sobie cudowną możliwość. Po osiągnięciu tego stanu otwieramy się na nasze najgłębsze pasje, którym możemy wtedy, dzięki niezwykłemu oddziaływaniu przepływu na nasze funkcjonowanie, dać najpełniejszy wyraz. W normalnych warunkach (podczas gry w szachy albo pisania sprawozdania) napełnia nas niezwykłą siłą (s. 96).
Książka „Być jak Superman. Teoria i praktyka osiągania niemożliwego” jest pomostem pomiędzy ekstremalnymi doznaniami i osiągnięciami (związanymi z uprawieniem sportów ekstremalnych), a codziennym życiem. Steven Kotler pokazuje, że przepływ można zaprogramować i to, co jest sporadyczne i dość rzadko doznawane, może pojawiać się częściej.
mamaklub.pl Anna Chmielewska