ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Eden. Nowy początek

Po skończeniu ,,Caldera'' musiałam od razu zabrać się za kontynuację opowieści. Historia dwójki bohaterów, którzy na dobre skradli moje serce, tak mnie wciągnęła, że musiałam poznać jak potoczą się dalsze ich losy. Piękna ona, piękny on i niesamowita miłość, która na dobre ich połączyła. Niestety, na świecie żyją takie istoty, które za wszelką cenę chcą ich rozdzielić. I w końcu im się to udaje. Niedowierzanie, smutek, serce roztrzaskane na milion kawałeczków, odnajdywanie swojego miejsca w nowej rzeczywistości- to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak bohaterowie poradzą sobie w zaistniałej sytuacji? Czy na nowo się odnajdą? I najważniejsze... Czy będą w końcu szczęśliwi? Te i inne pytania towarzyszyły mi do końca lektury.

Od teraz Mia Sheridan jest dla mnie jedną z najlepszych autorek powieści, z którymi mogłam się do tej pory zapoznać. Jej pióro zawładnęło moim umysłem, duszą oraz sercem. W nich odnajduję ukojenie, radość, nadzieje na lepsze jutro, prawdziwą miłość, która chwyta za serce, historie z życia wzięte, a także mam okazję poznać co to ból, rozczarowanie, strach, przemoc fizyczna oraz psychiczna. Te wszystkie emocje autorka skupia w jednym miejscu, wplata w różne wydarzenia nadając im mocy, takiej, że czytelnik wczytując się w opowieść otrzymuje nadmiar bodźców ze zdwojoną siłą przebicia. Podsyca ciekawość, dodaje ogromną ilość niewiedzy, bólu, a także miłości. To wszystko sprawia, że od historii nie sposób się oderwać, a przywiązanie do bohaterów daje wiele radości, ale także niepewności czy wszystko dobrze się zakończy.

Mieszkańcy Akadii w końcu doczekali się spełnienia przepowiedni- powodzi, która zabierze wszystkich do nowego świata, do Elizjum. Do miejsca, gdzie będą żyć wiecznie i w szczęściu. Eden wraz z Calderem od samego początku wiedzieli, że przemówienia Hectora są kłamstwem i nie wróżą one nic dobrego. Po tragicznych wydarzeniach, zmaganiach z przeciwnościami losu oboje uchodzą z życiem. Niestety, zakochani zostają rozdzieleni, a myśl, że ta druga połówka zginęła w powodzi roztrzaskuje ich serca na milion kawałków.

Eden trafia pod skrzydła bogatego jubilera, który daje jej dach nad głową, oraz namiastkę bezpieczeństwa za naukę jego wnuczki gry na fortepianie. A Calder może liczyć na pomoc swojego najlepszego przyjaciela Xandera. Cała trójka przeżywa ból na swój sposób, jedni zapijają swój smutek, a drudzy choć na chwilę starają się zapomnieć o minionych wydarzeniach zatracając się w muzyce. Niestety koszmary senne nawiedzają co noc, okropne wspomnienia dają wciąż o sobie znać nie pozwalając normalnie funkcjonować. Nieznana rzeczywistość przytłacza... Ale któregoś dnia drogi bohaterów krzyżują się. Ich serca na nowo się odnajdują, ale czy nie jest za późno na odbudowanie tego, co było? Każdy z nich przeszedł wewnętrzną metamorfozę po przeżyciach, więc, czy ich miłość jest nadal tak silna jak przedtem?

Kolejny raz straciłam kontakt z rzeczywistością, odcięłam się od dźwięków, rozmów, zamknęłam się na otaczający świat, by całą sobą wczuć się w opowiadają historię. Stanąć ramię w ramię z bohaterami powieści i razem z nimi odkrywać świat. Oni są dla mnie jak bliscy przyjaciele, z którymi muszę odnaleźć upragnione szczęście. Czasami za mocno przeżywam to, co się dzieje w powieści. Zagryzam mocno zęby, mózg pracuje na najwyższych obrotach, pot leje się z czoła, emocje uderzają w podświadomość ze zdwojoną siłą, adrenalina trzyma w napięciu, jednak uwielbiam ten stan i za nic w świecie bym tego nie zmieniła.

W ,,Eden. Nowy początek" odnajdziemy wiele cudownych emocji, które chwytają za serce. Wirują wokół czytelnika, owijają się jak wąż, wysysają energię, by przepełnić je ogromem wrażeń. Mamy okazję poznać ból towarzyszący bohaterom, cierpienie i niedowierzanie po ,,stracie miłości życia''. Autorka kolejny raz pozwala czytelnikowi zajrzeć w ich podświadomość, myśli. Towarzyszyć im na każdym kroku, spoglądać na ich życie z dystansu, być takim cichym obserwatorem ich zmagań z rzeczywistością. 

Opowieść połknęłam jednym tchem, tak bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy moich ulubionych bohaterów, którzy skradli moje serce, że nim się obejrzałam z wielkim bólem i łzami w oczach musiałam się z nimi pożegnać. ,,Calder" jak i ,,Eden" są historią bardzo niezwykłą. Obie części wciąż trzymają mnie w swoich szponach, nie potrafię uwolnić się spod ich uroku. Są to dla mnie najlepsze powieści jakie czytałam w tym roku i na pewno nie jeden raz do ich historii powrócę, by jeszcze raz poczuć ich moc, ciepło, ból, a także niezwykłą miłość, która doprowadzała mnie do szczerego zachwytu. 
Czytamybokochamy.blogspot.com Magda Z; 2016-10-18

Prawo Mojżesza

,,Prawo Mojżesza" to kolejna książka, która została mocno zareklamowana przez recenzentów. Tytuł mnie nie przyciągał - kojarzył mi się z jakimiś religijnymi sprawami - ale co rusz napotykałam co chwilę nową (pozytywną!) recenzję wspomnianej pozycji, więc przeczytałam na czym opiera się fabuła. Brzmiała ciekawie, jednak niewystarczająco, abym po nią chwyciła. Natomiast kiedy zostałam atakowana przez zaprzyjaźnione recenzentki, że mam tę pozycję przeczytać, nie mogłam sobie odpuścić tej książki. Musiałam po nią sięgnąć.
Mówiły, że mi się spodoba. Mówiły, że to coś nowego. Mówiły, że mam sobie przygotować chusteczki.
Nie przygotowałam.
Błąd.
Błąd, bo ryczałam jak głupia, a ci, co choć trochę mnie znają, wiedzą, że ciężko doprowadzić mnie do płaczu. Aż mama wychyliła się ze swojego pokoju i spytała, czy wszystko w porządku.
Ale nie było w porządku. Nic nie było w porządku.
Nie było, bo książka się skończyła.
 
Podobało mi się, że bohaterowie - a właściwie przede wszystkim Mojżesz - nie są szablonowi. Główny bohater to ciemnoskóry młody mężczyzna, który ma problemy ,,psychologiczne". Ona, Georgia, to całkowite jego przeciwieństwo. Pełna życia wywraca jego ułożony (ułożony chaotycznie - jeśli mogę tak napisać) świat do góry nogami. Zbliża się do niego, choć on wcale nie chce tej bliskości. Wręcz przeciwnie! Odpycha ją, jakby była zarazkiem. A ona? Chce więcej. Więcej jego uwagi, życzliwości i spojrzenia.
Ona to życie. On to śmierć.
Spotykają się w połowie drogi.
 
Podczas czytania nie czułam takiej magii, jaką teraz zauważam. Dopóki nie przeczytałam ostatniej kartki, odnosiłam wrażenie, że  za wiele od niej wymagałam, abym teraz postawiła jej pozytywną ocenę. Niemniej jednak, gdy wszystko poukładałam sobie w głowie... Uch. Ktoś poda chusteczki?
 
Piękna historia. Cudowna, fantastyczna! Wprost nieziemska. Już na samym początku postawiłam Mojżeszowi wielki plus za oryginalność. Pokazywał swoją złą stronę, zakrywając tę dobrą. Poza tym obrazy, które malował... Szok. Nie chcę Wam spojlerować - najlepiej jest, abyście sami zagłębili się w historię i dowiedzieli się w odpowiednim momencie co i jak, dlatego zamilknę.
Wewnętrznie krzyczę. Pomysł na fabułę... BOMBA!
 
Lekkim minusem było to, że... nie odczułam tej miłości, która między nimi zaczęła się rodzić. Były takie "iskrzenia", ale nie miłość. W drugiej połowie zaś było o niebo lepiej. Może wkodowałam sobie do głowy, że wcześniej byli w sobie zakochani? Może. Summa summarum oceniam tę książkę naprawdę pozytywnie.
 
Dobrze przedstawiony świat z perspektywy Mojżesza. Wybaczcie, ale to na nim będę się koncentrować. Czasami go nie rozumiałam, lecz kiedy tylko pomyślałam sobie o tym, że źle robi, musiałam odłożyć lekturę na bok i zastanowić się, czy faktycznie tak sądzę. Autorka umiejętnie przekazała nam we władanie umysł poszkodowanego (a może obdarowanego?) przez los człowieka. Szybko przekonujemy się, że to, co dla nas jest nienormalne, dla niego jest chlebem powszednim. Chociaż widać jego czarną stronę, potrafi pomalować świat wszystkimi barwami. Nie dziwię się, że Georgię on pociągał. To typ, który jest inny, tajemniczy, a przecież tajemnice bardzo nas pociągają.
 
Recenzja jest dla mnie zbyt krótka, ale nie mam pojęcia, co jeszcze mogłabym o tej książce napisać. Rozwaliła mnie emocjonalnie. Amy Harmon wlała do książki wszystko, co potrzebowałam. Była tajemnica, były wątki paranormalne... Śmiech, chwile grozy i wzruszenia również znalazły swoje miejsce. W ,,Prawo Mojżesza" mamy pełen pakiet emocji i choć pojawił się minimalny minus, który później został zatuszowany, oceniam tę powieść naprawdę dobrze.
 
Dołączam się do grupy fanek powieści Amy Harmon. Jeśli kolejne książki będą tak dobre jak ta, zapiszę ją do grupy ulubionych zagranicznych autorek. Z ogromną chęcią sięgnę po kolejną część - Pieśń Dawida.
 
Polecam
stanzaczytany.blogspot.com Aleksji; 2016-10-19

Prawo Mojżesza

Przedstawiam Wam niesamowite książki. Obie nawiązują tytułami do imion biblijnych ze Starego Testamentu - co jest ciekawym zabiegiem, bo skłania do zainteresowania się książką, do pomyślenia, że powieści te mają głębszą treść. 
 
Dziś chcę napisać o pierwszej z nich, o 'Prawie Mojżesza', która ukazała się 31 sierpnia 2016 roku w wydawnictwie Editio, wchodzącego w skład Grupy Wydawniczej Helion. Książkę przetłumaczył Marcin Machnik. 
Autorką jest amerykańska pisarka Amy Harmon, autorka 10 powieści. Jak można przeczytać w jej biogramie na Goodreads (http://www.goodreads.com/author/show/5829056.Amy_Harmon), wychowała się bez telewizji, a jedynie pośród książek.
To zaowocowało umiejętnością pisania wspaniałych historii, których przykładem jest opisywana dziś przeze mnie powieść 'Prawo Mojżesza'.
Książka  to historia dwojga młodych ludzi, Georgii i Mojżesza, których różniło prawie wszystko: pochodzenie społeczne, rodzina, kolor skóry, zainteresowania. A jednak pokochali się, w jakiś sposób rozumieli się i byli dla siebie kimś wyjątkowym.
Opowieść o miłości z przeszkodami jest tylko jednym z wątków powieści. Miłość dojrzewa, a uczucie zmienia ich życie i nastawienie do świata i życia. Nie jest jednak w stanie odwrócić zła: śmierci, zbrodni, nienawiści ludzkiej i uprzedzeń. Może jednak zmienić zakochanych, otworzyć ich na dobro i pozwolić im pogodzić się samym z sobą.
Mojżesz ma dar. Potrafi widzeć zmarłych i malować ich. Georgia dogaduje się z końmi i chce zostać terapeutką zajmującą się zawodowo hipoterapią. Akcja rozgrywa się przez 8 lat. Czytelnik ma więc możliwość dowiedzenia się, jak się plany obojga zrealizowały. Bohaterowie dojrzewają do dorosłości i do konsekwencji swoich czynów. 
Książka klimatem przypomina mi powieści Sue Monk Kidd. Jest słodko-gorzko i prawdziwie o ludzkich słabościach i zaletach i o miłości, która jest momentami trudna.
Język jest płynny, plastyczny, ale i przystępny. Styl - niewidoczny, ale niebanalny. Książkę czyta się 'z gulą w gardle'.
Daję książce 9 gwiazdek
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/ Izabela Łęcka-Wokulska; 2016-10-21

Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven

Czekała na mnie cierpliwie, bardzo cierpliwie. Przechodziłam koło niej wiele razy, nie mogąc się zdecydować. Czytać, czy nie czytać, a może sięgnąć po coś innego? Jednak nadszedł ten dzień, kiedy mimo wielu pozycji na liście sięgnełam po Nią. 
Zatraciłam się. 
Na całe trzy dni.
 
Mowa tutaj o „Slow Burn” Kristy Bromberg. O książce, która potrafi kusić samym staniem na połce, ale kusić tak, żeby sięgnąć po nią dopiero w odpowiednim momencie. I zostać na dłużej. 
 
Jak przystało na tego typu lekturę, mamy tutaj dwoje bohaterów. Samotnych. Przyjaciela Coltona, którego znamy z poprzednich części serii Driven – Becketta, a także przyjaciółkę Rylee – Haddie. 
Autorka rzuca nas w wir erotyzmu już na samym początku. W pijacki seks, zaraz po ślubie ich przyjaciół. Mimo, że Beckett stara się być odporny na kobiece wdzięki, blondwłosa Haddie kusi go swoim ciałem, do tego stopnia, że meżczyna w końcu ulega.
 
Tak zaczyna się ich przygoda. Przygoda o niewiązaniu się z nikim, o braku zobowiązań,o regułach, które zostają złamane jedna za drugą. 
 
Bromberg nie kończy na miłości i zbliżeniach. Książka ma głębsze dno, które muszę przyznać jest dość twarde. 
Już na poczatku jest wspomniane, iż siostra Haddie zmarła na nowotwór. Główna bohaterka boi się o siebie, ale jeszcze bardziej boi się zrobić badania, aby wykluczyć ewentualną chorobę. Widząc Daniela, męża Lex, utwierdza się w przekonaniu, że nie zasługuje na miłość, że nie chciałaby zostawić ukochanego mężczyzny w stanie otępienia po swojej śmierci. To skłania ją do odpychania Becketta i jego uczuć od siebie, a zbliżenia między nimi traktuje jako „terapie zapomnienia o problemie”. Wie, że wykorzystuje przyjaciela Coltona do swoich uciech, ale mimo to nie potrafi przestać.
 
Nie potrafi odciąć się od Becketta Danielsa. 
 
On sam zaś, kompletnie nie rozumie jej zachowania, chce jakiś konkretów, wytłumaczenia, dlaczego jest tak a nie inaczej, jednak Haddie jest zamkniętą w sobie osobą, która woli uciec od problemu, niż go wyjaśnić.
 
Chciałabym napisać co przytrafiło im się jednej nocy, jednak nie mogę. Nie mogę, bo wtedy spalę wszystkie emocje jakie ta książka wywiera na człowieku, który ją czyta. Nie mogę i nawet nie chce, gdyż każda osoba, zrozumie i odczuje lekturę inaczej. 
 
Pióro Bromberg jest lekkie, przyjemne, ale też zaskakujące. Gdy czytelnik jest już pewny swoich racji, zawsze okazuje się, że wcale nie jest tak jak sobie to wymyślił wcześniej. Autorka potrafi z małego ognia zapalniczki stworzyć istny pożar uczuć, namiętność i pożądania miedzy bohaterami. Coś co miało być przygodą na jedną noc, okazuje się miłością na całe życie, jednak miłością niełatwą. Cieżką, wymagającą wytrwałości i silnej, niemalże żelaznej woli. Zbliżenia opisuje zaś dokładnie, starannie i niezwykle łatwo można sobie je wyobrazić. Jednak nie porwała mnie sama historia miłości tych dwojga jak zdrowie Haddie. Szybko zjednała sobie moje serce i pokochałam ją jako bohaterkę, przez co cieżej mi było czytać to co dzieje się w późniejszych momentach książki. 
 
Oczywiście autorka sprytnie zagrała na końcu, ponieważ od dawna nie odkładałam lektury ze łzami w oczach. Co lepsze...pierwsze łzy były ze smutku, ale zaraz potem zmieniły się na łzy szczęscia, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. 
Czy polecam? Polecam jak najbardziej. Wszystkim. Nawet tym, którzy nie mieli okazji przeczytać historii Coltona i Rylee, bo mimo, iż pojawiają sie w książce kilkanaście razy, nie musimy wiedzieć o nich kompletnie nic.
podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Laure; 2016-10-19

Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven

"Slow burn. Kropla drąży skałę" to powieść będąca kontynuacją serii Driven, amerykańskiej autorki K. Bromberg. Choć może nie do końca jest to dalszy ciąg, bowiem trzy nowe powieści, które zostały wydane w Editiored po trylogii Driven ("Slow burn. Kropla drąży skałę", "Sweet ache. Krew gęstsza od wody" oraz "Hard beat. Taniec nad otchłanią") są właściwie opowieściami niezależnymi. 
 
Miałam okazję dowiedzieć się o tym, czytając "Hard beat. Taniec nad otchłanią", która teoretycznie jest częścią ostatnią, a praktycznie, z całością ma tyle wspólnego, że główny bohater "Tańca..."  jest bratem Rylee, kluczowej postaci trylogii Driven. I to właściwie by było na tyle kontynuacji. Jeśli chodzi o "Kroplę...", książka jest teoretycznie częścią czwartą, a wspólnym mianownikiem jest ponownie postać Rylee, bowiem Haddie Montgomery, główna bohaterka powieści, jest jej najlepszą przyjaciółką, a nowa historia zaczyna się praktycznie w dniu ślubu bohaterów Driven.
 
Fajnie, że można czytać nowe tomy niezależnie, bo jednak nie wszyscy mają możliwość i chęć zapoznania się z pierwszymi trzema częściami. Można więc traktować powieści jako niezwiązane ze sobą romanse i ja właśnie tak do nich podchodzę. 
 
"Kropla drąży skałę" jest w sumie bardzo podobna do "Tańca nad otchłanią". Chodzi mi oczywiście o ogólną formułę książek, bo są to romanse z rozbudowanym wątkiem erotycznym. Jednak poza bogatą relacją łóżkową bohaterów, powieści mają jeszcze fabułę obyczajową. W "Tańcu..." była to praca korespondentów wojennych (nie do końca podobał mi się ten wątek, pisałam o tym TUTAJ). W przypadku powyższej książki jest to skomplikowana sytuacja osobista Haddie. 
 
Kobieta, po śmierci swojej siostry, z którą miała bardzo bliskie relacje i łączyła ją wielka przyjaźń, nie potrafi dojść do siebie i nie umie odbudować swego życia po stracie. Chwilową ulgę w cierpieniu przynoszą jej spotkania z małą siostrzenicą, która szuka w Haddie zastępstwa mamy. Poza tym jednak, życiem bohaterki rządzi nieustanny lęk i poczucie nieuchronności śmierci i przemijania. Haddie postanawia więc w nic się nie angażować, nie wiązać z nikim na stałe, korzystać z życia i podchodzić do niego na luzie. Upiera się także przy swojej myśli, że siostra, która zbudowała szczęśliwy związek, swą śmiercią zniszczyła życie bliskich jej osób. Haddie chce żyć bez zobowiązań, więc na pierwszy ogień postanawia zabawić się z miłym facetem, poznanym na weselu Rylee.
 
Okazuje się jednak, że nie tak łatwo spotykać się z kimś i być z nim naprawdę blisko, bez zupełnego zaangażowania emocjonalnego. Beckett na szczęście jednak, nie należy do mężczyzn, którzy podejmują takie gry uczuciowe. Jest w stanie poczekać, aż Haddie zdeklaruje, czego tak naprawdę chce, ale jego cierpliwość też ma swoje granice. Relacja tych dwojga będzie pełna wzlotów i upadków, a do tego, w życie Haddie wkroczy coś, czego się od zawsze obawiała.
 
Wydaje mi się, że "Kropla drąży skałę" jest na nieco wyższym poziomie, niż "Taniec nad otchłanią". Owszem, obie książki to romanse ale przez wprowadzenie do fabuły bardzo poważnego wątku (nie chce go teraz zdradzać), powieść staje się bardzo emocjonalna i nabiera jakby nowego znaczenia. Choć nie lubię, kiedy w romansach wprowadza się tak poważne tematy, to jednak sposób, w jaki został on przedstawiony w powyższej książce, zrobił na mnie wrażenie i zagrał na emocjach. A o to chyba w tym wszystkim chodzi...
ksiazki-sardegny.blogspot.com Sardegna; 2016-10-18
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL