ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Biblioteki cyfrowe: tworzenie, zarządzanie, odbiór

Czytając tę książkę można zastanowić się nad tym, gdzie po przeczytaniu zostanie ona odłożona. Zapewne będzie to miejsce zwane biblioteczką – prywatną, odrobinę mniejszą, a przede wszystkim własną biblioteką.

W dzisiejszych czasach coraz częściej odchodzi się od tradycyjnej formy przetrzymywania informacji na rzecz elektronicznych narzędzi, jak i instytucji, ułatwiających ich archiwizację. Jednymi z takich udogodnień są biblioteki cyfrowe. Mają one na celu agregację tytułów, które w wielu przypadkach nie są dostępne w wersjach papierowych dla użytkowników tradycyjnych bibliotek (dla przykładu „Kurier Codzienny” z lat 1925-1938 lub „O obrocie sfer niebieskich” Mikołaja Kopernika z 1542r.).

W książce „Biblioteki cyfrowe” znajduje się mnóstwo informacji teoretycznych odnośnie funkcjonowania przedstawianych organizacji. Znajdziemy również dwa działające i użytkowane przez czytelników przykłady bibliotek cyfrowych, są to: Małopolska Biblioteka Cyfrowa oraz Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa.

Czytając prezentowaną w tej recenzji książkę „Biblioteki cyfrowe” miałem wrażenie, że czytam pracę magisterską. Teoria tu, teoria tam. Ogrom treści przeprowadzanych w badaniach ankiet i wysuwanych z nich wniosków, dają się również we znaki. Tekst napisany jest takim językiem, że konkluzje i pełne garście informacji wyniosą tylko najwytrwalsi. Tak już bywa w książkach szczególnie ukierunkowanych na określony temat czy dziedzinę. Na minus zasługuje też fakt wykorzystania pięknie obrazujących i wartościowych wykresów (pod warunkiem, że są one tak jak w oryginale kolorowe) wyszukiwań trendów od firmy Google w postaci niestety czarno-białej. Taki zabieg jest zupełnie zbędny. Kto potrafi odróżnić 4 takie same wykresy kategoryzowane na podstawie kolorów, a wydrukowane czarno na białym? Jedynym plusem na jaki zasługuje przedstawiany tytuł, to fakt opisania i prezentowania niszowego zagadnienia jakim są biblioteki cyfrowe.

Książkę „Biblioteki cyfrowe” wybrałem do recenzji z czystej ciekawości tematem. Dowiedziałem się z niej czym różni się biblioteka elektroniczna, cyfrowa i hybrydowa, dużo historycznych kwestii związanych z przykładowymi bibliotekami (MBC i JBC) oraz faktu, że autorzy ankiet mieli bardzo dużo pracy.
DobreRecenzje.pl Marek; 2016-07-07

Kotlet na wynos, czyli autostopem za równik

Kotleta to ponad 30 tysięcy kilometrów przemierzonych autostopem przez Rosję, Mongolię, Chiny, Laos, Tajlandię, Kambodżę, Birmę, Malezję, Singapur i Indonezję. To przedzieranie się przez syberyjską tajgę i biwakowanie nad Bajkałem. To mieszkanie z mongolską rodziną w jurcie i rozpaczliwe próby porozumienia się z Chińczykami, aby dotrzeć pod Tybet. To praca przy żniwach ryżu w Laosie i budowanie domków na wodzie w Kambodży. Opowieść Kotleta to również próba zmierzenia się z rzeczywistością życia w drodzę i różnicami kulturowymi, czasami całkiem dużymi.
naszemiasto.pl

Macierzyństwo bez photoshopa

Obraz macierzyństwa w mediach to głównie Photoshop: matki są wymuskane, szczupłe i promienne, dzieci czyste i uśmiechnięte. Inne spojrzenie nie jest mile widziane.

Porozmawiajmy o matkach.
O tym, jak wyglądają naprawdę.
Jak się czują w swoim nowym ciele w ciąży i po narodzinach dziecka. Można kochać swoje ciało z dzieckiem w brzuchu, jak Izabela, i można go nie lubić, jak Małgorzata. Można walczyć o powrót do stanu sprzed ciąży – i nasze bohaterki walczą: jak Łucja, która wytrwale ćwiczy i Karolina, która zoperowała sobie biust. Można zaakceptować, że nie jest idealne - i żyć pełnią życia, jak Katarzyna i Malwina.

Posłuchajmy ojców.
Jak postrzegają ciała swoich ukochanych kobiet w ciąży i po ciąży?
Mocne teksty Jana, Macieja i Zdzisława opisują punkt widzenia prawdziwych mężczyzn.
Trzymasz w ręku zbiór doskonałych, intymnych, szczerych, zapadających w pamięć historii. Donośny głos matek i ojców, którzy w kolejnej, czwartej już edycji “Macierzyństwa bez lukru” nie boją się mówić prawdy o macierzyństwie i ojcostwie. Posłuchaj ich opowieści, odnajdziesz w nich swoją.
mamywsieci.pl

Mój dziennik podróży

Nakładem wydawnictwa Bezdroża ukazała się wyjątkowa publikacja dla dzieci pt. Mój dziennik podróży. To dziecięca księga wspomnień z wyprawy. Najmłodsi podróżnicy mogą tu opisać lub narysować swoje przygody, wkleić mapę, bilety lub pamiątki zebrane po drodze oraz papierowy sejf na skarby. Książeczka jest uniwersalna, można zabrać ją ze sobą zarówno na zimowe i letnie wakacje, jak i kilkudniowy wyjazd za miasto. Sprawdzi się podczas wycieczek po Polsce i w trakcie zagranicznych wojaży.

Tak się złożyło, że i Smyk zaopatrzony w Dziennik Podróży rozpoczął swoje pierwsze szkolne wakacje. Książeczka dotarła do nas prosto do domu, a moment otwierania przesyłki był tak samo ekscytujący co świadomość, iż wkrótce ruszymy całą trójką poleniuchować nad Morzem Czarnym. Nie mogło być inaczej. Nim książeczka została zapakowana obok wielu równie potrzebnych rzeczy do walizki, musiała zostać pokazana Kochanej Babuni.

Babunia jak Babunia, wnuczka ukochała i powiedziała:

„Z takim Dziennikiem Podróży to możesz ruszyć choćby na koniec świata”.

I tak Smyk wraz ze swoim nowym przyjacielem, który miał mu towarzyszyć każdego dnia ruszył na podbój Bułgarii. O nudzie mowy być nie mogło. Plan pobytu zapowiadał się imponująco i mimo ambitnych planów nie udało się systematycznie uzupełniać pamiętnika.

Naszym i Smyka głównym założeniem było kolekcjonowanie wrażeń, tak aby później mieć co wspominać i co uzupełniać w dzienniczku. Kilkakrotnie Smyk urządził sobie pracownie na hotelowym balkonie, ale gwar i odgłosy bawiących się w basenie dzieci działały jak „lep na muchy” i nasz Filo koniec końców zawsze lądował w wodzie.

Mimo niesystematyczności temat dzienniczka przewijał się często. Książeczka jest bowiem świetnym edukatorem i tak naprawdę doskonałym pretekstem do fantastycznych rozmów z dzieciakiem.

Jak wygląda flaga Bułgarii? Jak narysować mapę Słonecznego Brzegu? Czy w moim dzienniczku mogę narysować tą plażę z golasami i dlaczego oni opalali się na golasa? Jak mogę wkleić do dzienniczka trochę piasku?

Pytań było wiele podobnie jak odpowiedzi. A i poszukiwań nie zabrakło. Bo na przykład trzeba było sprawdzić jak w języku bułgarskim brzmią podstawowe słowa i jak się je zapisuje.

Znacznie prościej poszło nam z ulubionymi daniami Smyka. W Bułgarii zajadał się niestety mało regionalną pizza, a omlet omijał szerokim łukiem. Po latach (mamy zamiar zachować ten dzienniczek na długo) sprawdzimy czy smaki i gusty się mu zmienią. Po powrocie dzienniczek został upiększony farbkami i większą gamą kolorów, bo Smykowi zależało by wypiękniał.


I wypiękniał. Przybyło mu wklejonych pamiątek i sekretnych „ściśle tajnych” opowieści, które nadały dziennikowi Smykowy, jakże unikatowy charakter. Pozostaje już tylko wywołać kilka pamiątkowych zdjęć, aby książeczka stała się wspomnieniem bułgarskich wakacji 2016 "🙂"

Z pełną odpowiedzialnością prawie już drugoklasista Smyk poleca książkę.

„I Ty możesz stworzyć swój Dziennik Podróży”.
swiatdlasmyka.com.pl Smyk; 2016-07-07

Przez polskie góry. Przewodnik biegacza. Wydanie 1

Należę do osób, które wybierają morze zamiast gór. Górski klimat jest dla mnie zbyt ostry. Mam problemy z oddychaniem i nie czuję się tam zbyt dobrze. Postanowiłam jednak zapoznać się z poradnikiem dla biegaczy, którzy mają zamiar rozpocząć swoją przygodę z górskimi przebieżkami. Zrobiłam to z czystej ciekawości. Jakie są moje wrażenia?
Nie będę wam streszczać tego, o czym w książce piszą Natalia Tomasiak i Marcin Świerc. Nie ma to większego sensu. Jeśli chcecie zacząć biegać w górach, lepiej przeczytajcie o tym sami. Znajdziecie tam informacje na temat górskich szlaków i tego, jaki trzeba mieć stopień zaawansowania, by przez nie przebiec. Dowiecie się także tego, co należy ze sobą zabrać, jak się ubrać i co zrobić, by nie doznać kontuzji oraz jak zachować się, gdy do niej dojdzie.
Patrząc na przygotowane przez autorów trasy, czułam respekt dla wszystkich biegaczy, którzy zdecydują się na przebiegnięcie się tym szlakiem. Ja w życiu bym się na to nie zdecydowała. Jestem zbyt leniwym człowiekiem. Nie biegam, ale dużo chodzę. Nie chciałabym jednak zmierzyć się z tymi trasami. Wolę potuptać wzdłuż brzegu morza.
Autorzy dokładnie przemyśleli swoją publikację. Najpierw dają rady, co trzeba zrobić, by zacząć biegać w górach. Nikogo nie rzucają na głęboką wodę. Nie mówią, że to będzie łatwe i przyjemne. Pokazują, jaki to dla biegaczy wysiłek fizyczny. Po raz kolejny powtórzę: podziwiam każdego, kto się na to zdecyduje. W poradniku znajduje się przygotowanie dla osób na każdą ewentualność: udaru, skręcenia kostki itd. Prawdziwe kompendium wiedzy. Nieco bałam się tego, że mogę się nudzić w trakcie lektury. Zwątpiłam nawet na moment, gdy zobaczyłam ją w swojej ręce, ale nie żałuję ani chwili, którą nad nią spędziłam.
Góry są piękne, ale również niebezpieczne. Nie każda osoba będzie w stanie pokonywać górskie szlaki biegiem. To nie jest tak, że ktoś sobie postanowi: „a, jestem w Tatrach, pobiegnę sobie". Nic z tego. Bez odpowiedniego przygotowania takie wesołe hasanie może się bardzo źle skończyć. I nie, nie demonizuję, by nadać swojemu tekstowi podniosłego wydźwięku. Z naturą nie ma żartów. Przekonacie się o tym, czytając tę książkę.
Ostatnią część publikacji stanowią wybrane przez autorów trasy dla biegaczy. Dostosowano je do stopnia zaawansowania, obliczono także czas, jaki powinno zająć przebiegnięcie tego szlaku. Patrząc na te cyferki, czułam, że dostaję palpitacji serca. Nie mam zdrowia, żeby aż tak długo biegać. Padłabym po kilku metrach i mąż musiałby mnie ciągnąć za nogę, bo sama nie zrobiłabym już ani kroku. Przyszli biegacze spokojnie mogą prześledzić sobie te trasy i zdecydować, czy są w stanie je pokonać, czy nie.
Ta publikacja nie jest gruba. Jeśli dobrze pamiętam, liczy sobie nieco ponad 180 stron. Napisano ją jednak w taki sposób, że czyta się ją błyskawicznie. Można spokojnie odłożyć książkę na półkę i wrócić do niej za parę dni. Nic się nie straci, a nabyta wiedza zostaje w głowie. Autorzy w pełni wykorzystali potencjał tego poradnika. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jest nie tylko ciekawie napisany, ale i praktyczny.
Jeśli chcecie zacząć biegać w górach, rozejrzyjcie się za tą książką. Z nią na pewno dobrze przygotujecie się do pokonania długich tras.
Sztukater.pl Pani M
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL