ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Driven. Namiętność silniejsza niż ból

Zanim seria Driven trafiła w moje ręce, niewiele o niej wiedziałam. Sądziłam, że to pewnie po prostu kolejne, powielające schematy powieści erotyczne, a zważywszy na tytuły i szatę graficzną, zapewne tematycznie związane z wyścigami samochodowymi. Nie przypuszczałam, że tak niepozornie wyglądająca seria może mnie czymś zaskoczyć. Jak się okazało, byłam w sporym błędzie.
 
Rylee Thomas pracuje w firmie, której misją jest pomoc skrzywdzonym przez los, zaniedbywanym i często odebranym rodzicom dzieciom. Kilkoro dzieciaków po przejściach umieszczanych jest we wspólnych, niewielkich domach, gdzie w rodzinnej (na ile to możliwe) atmosferze pieczę nad nimi w sprawuje kilku pracowników firmy. Takie zajęcie wymaga środków finansowych, a te pozyskiwane są różnymi sposobami. Jednym z nich staje się aukcja randek, której organizatorką jest Rylee.
Kiedy w wyniku splotu wydarzeń kobieta wpada na przystojnego nieznajomego, na moment zapomina się i poddaje chwili, pozwalając na namiętny pocałunek. Otrzeźwienie przychodzi szybko, kiedy Rylee uświadamia sobie, że przed chwilą widziała go z inną kobietą. Nieznajomy najwidoczniej jednak nie przywykł do tego, że ktoś mu odmawia i proponuje Ry pewien zakład – zanim wieczór się skończy, ona umówi się z nim na randkę. Jeśli tak się nie stanie, mężczyzna złoży spory datek na rzecz jej firmy. Rylee, pewna wygranej, przyjmuje wyzwanie, które wkrótce kompletnie wywróci jej uporządkowane życie do góry nogami.
 
Powieści erotyczne często powielają pewne schematy i przyznać muszę, że znalazły one swoje miejsce również w powieści K. Bromberg. Oto mamy Rylee, kobietę z przeszłością, która cieniem kładzie się na jej teraźniejszość i która każe jej ostrożnie lokować uczucia. Mamy także sławnego, bogatego i otoczonego wianuszkiem chętnych, długonogich blondynek playboya, który skrywa mroczną przeszłość i który nie bawi się w związki. Tak, to niewątpliwie już było, jednak Driven to zdecydowanie dużo więcej. Choć autorka wykorzystała znane nam schematy, to jednak zostały one podane w taki sposób, iż w najmniejszym stopniu nie miałam wrażenia, że czytam coś wtórnego. K. Bromberg, korzystając ze znanych składników, wyczarowała zupełnie nowe i bardzo apetyczne danie. Drivenokazało się być zaskakująco dobrą powieścią erotyczną.
 
Fabuła książki nierozerwalnie związana jest z tematyką wyścigów samochodowych i porzuconych dzieci. Wydawać by się mogło, że takie połączenie jest niemożliwe – jak tak trudny temat, jak krzywda dzieci, może być zgrabnie połączony ze światem szybkich samochodów? Autorka pokazuje, że to możliwe i robi to w naprawdę dobrym stylu. Wątek porzuconych chłopców, którymi opiekuje się Ry, naprawdę chwycił mnie za serce.
 
Bohaterami powieści są Rylee Thomas i Colton Donavan. W ogromnej mierze to własnie kreacja bohaterów – ich charaktery, skomplikowana przeszłość i wzajemne oddziaływanie są tym, co czyni Driven tak absorbująca powieścią.
Rylee to kobieta, która śmiało może zasługiwać na miano świętej. Ma przeogromne serce, którym obdarowuje miłością chłopców skrzywdzonych przez świat dorosłych. Stara się, z powodzeniem, stworzyć im środowisko, w którym będą czuli się jak w domu. Choć los porządnie ją pokiereszował, Ry nie traci pogody ducha. Jest przy tym bardzo uparta i nie da sobie w kaszę dmuchać.
Colton to lekkoduch, któremu nie w głowie stabilizacja. Życie jest po to, by z niego korzystać. Szybkie samochody, piękne kobiety, zero zobowiązań – Donavan jest typem faceta, który zawsze dostaje to, czego chce. Nikt mu nie odmawia. Choć pozornie pozuje na aroganckiego dupka, skrywa także wrażliwe na krzywdę wnętrze. Jest pewny siebie i wie, jak działa na kobiety, co w pełni wykorzystuje.
Obydwoje są bardzo silnymi osobowościami, więc możecie być pewni, że iskry będą się sypać naprawdę mocno. Napięcie seksualne, przepełnione flirtem w każdej, nawet muzycznej, postaci i podsycane przez pełne dwuznaczności dialogi, sięga zenitu. Ta powieść potrafi rozpalić wyobraźnię do czerwoności.
 
Driven to nie tylko dobrze skonstruowani bohaterowie pierwszoplanowi i ciekawa fabuła. Powieść obfituje w wiele ciekawych postaci drugoplanowych, które czynią ją jeszcze bardziej interesującą. Wśród nich wyróżnia się niewątpliwie Haddie, przyjaciółka Rylee, na którą ta zawsze może polegać. Nie tylko pocieszy, ale i kopnie w tyłek, kiedy potrzeba działania. Serce skraść mogą także ci mniejsi i ci trochę więksi mieszkańcy Domu, których pod swoją opieką ma Rylee. Ich smutne historie i próby wychodzenia z mroku potrafią sprawić, że w oku zakręci się łezka. Lubię czytać takie powieści, które potrafią zachwycić mnie na wielu poziomach, a Driven zdecydowanie do takich własnie należy.
 
K. Bromberg stworzyła historię, która potrafi wciągnąć bez reszty. Między bohaterami niewątpliwie iskrzy, jednak obydwoje rozdarci są między tym, czego pragną, a tym, co mogą ofiarować. Jak z tego wybrną? Autorka potrafi utrzymać uwagę czytelnika i nie pozwala się nudzić ani przez minutę. Intryguje rozwojem wypadków i bardzo powoli ujawnia tajemnice, jakie skrywają bohaterowie, prowadząc do finału, który jeszcze bardziej rozpala ciekawość. Koniecznie zaopatrzcie się w kolejne tomy, bo będziecie chcieli po nie sięgnąć od razu.
 
MOJA OCENA: 8/10
 
Driven to początek naprawdę dobrze zapowiadającej się serii. Mogę śmiało powiedzieć nawet, że jest to jedna z lepszych serii erotycznych, jakie czytałam. Zdecydowanie polecam! Jeśli lubicie powieści erotyczne, ta na pewno Was nie zawiedzie.
zaczytana-dolina.blogspot.com Marta; 2016-08-07

Fueled. Napędzani pożądaniem

Pierwszy tom serii Driven zdecydowanie skradł moje serce. Historia Rylee i Coltona tak mnie wciągnęła, że po prostu musiałam od razu sięgnąć po kolejną część. I tym razem się nie zawiodłam.
 
Rylee Thomas długo żyła w odrętwieniu po tragicznym wypadku, w którym straciła ukochanego. Kiedy na jej drodze pojawił się Colton Donavan, życie nabrało tempa i kolorów. Z takim mężczyzną warto się zapomnieć, nawet jeśli miałoby to być jedynie na chwilę, bez gwarancji jakiejkolwiek przyszłości, bo tylko tyle mógł jej obiecać. Trudno jednak trzymać uczucia na wodzy, gdy trafia się na kogoś, kto potrafi zatrząść w posadach twoim światem.
Colton Donavan od zawsze bawił się kobietami. Piękne, długonogie blondynki nie zagrzewały długo miejsca u jego boku. Wszystko zmieniło się, gdy poznał Rylee – dziewczynę, która nie była na każde skinienie i której nie zależało na tym, by ogrzać się przez chwilę w blasku jego sławy. Rylee to dla niego wyzwanie rzucone przez przewrotny los, które każe zrewidować dotychczasowe podejście do życia.
 
Fueled kontynuuje akcję przerwaną w Driven. Już pierwszym zaskoczeniem było dla mnie zachowanie Rylee po tym, jak zbudzony z koszmaru Colton ją odtrąca. Zwykle pierwsze spięcie bohaterów w tego typu powieściach rozpoczyna etap wzajemnych "podchodów", w których obydwoje grają na przetrzymanie. K. Bromberg tym razem jednak postanowiła nie czerpać ze schematów i zaskoczyć czytelniczki dojrzałością głównej bohaterki. Relacja Rylee i Coltona ewoluuje. Choć nie zawsze jest między nimi różowo, a czasami miałam wręcz ochotę potrząsnąć jednym czy drugim, wreszcie Rylee nie jest jedyną, której zależy na tym związku. Przyjemnie było obserwować zwłaszcza przemianę Coltona, który z pana "nie bawię się w związki" zaczął dojrzewać do "a może dla niej warto?".
 
Autorka skradła moje serce także tym faktem, iż w Fueled dopuściła do głosu Coltona. Kilka rozdziałów napisanych jest z jego perspektywy, dzięki czemu przestaje być dla nas tajemnicą to, jakie demony trawią jego duszę. Bezpośrednio możemy ujrzeć to, czego się boi i jak postrzega Rylee. Bagaż emocjonalny, który w pierwszym tomie miał jedynie postać ostrzeżenia przed złym chłopcem, tutaj nabiera realnych kształtów. Narracja z punku widzenia Coltona daje nam również możliwość, by lepiej poznać jego przyjaciela, Becketta, który jest dla niego jak brat i zawsze wesprze go w potrzebie, chociażby Colton sam nie wiedział jeszcze, że tego wsparcia potrzebuje.
 
Realcja Rylee i Coltona jest pełna pasji i namiętności. Również w tym tomie nie brakuje gorących scen łóżkowych, które potrafią wywołać rumieńce na twarzy. W ich związku nie ma miejsca na nudę. Bohaterowie muszą stawić czoła nie tylko demonom przeszłości, które nie odpuszczają. Obydwoje muszą walczyć z pewnymi przeszkodami, które czasem przybierają postać długonogich blondynek. Jeśli wcześniej nie zapałaliście sympatią do Tawny, tym razem szczerze ją znienawidzicie.
 
Fueled zdecydowanie utrzymała poziom Driven, a może nawet odrobinę go przeskoczyła. Ta powieść wciąga od początku do samego końca. Dzieje się naprawdę dużo, nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, a zakończenie jest bardzo mocne. Gdybym nie miała po ręką kolejnego tomu, nie wiem, jak wytrzymałabym oczekiwanie na to, by dostać go w swoje ręce.
 
MOJA OCENA: 8/10
 
W dalszym ciągu podtrzymuję zdanie, że Driven K. Bromberg jest jedną z lepszych serii erotycznych, jakie czytałam. Jeśli zachwycił Was pierwszy tom, również Fueled Was usatysfakcjonuje. Polecam!
zaczytana-dolina.blogspot.com Marta; 2016-08-17

Podniebny lot

Bianca nigdy nie podejrzewała, że w jednej chwili jej jak dotąd poukładane oraz spokojne życie może rozpaść się na milion małych kawałeczków za sprawą pewnego niezwykle charyzmatycznego oraz wpływowego mężczyzny. Dziewczyna wraz ze swoim najlepszym przyjacielem już od długiego czasu pracuje w liniach lotniczych jako stewardessa. Bianca prawie każdego dnia obsługuje wielu niezwykle bogatych oraz sławnych ludzi i zawsze potrafiła zachować się niezwykle profesjonalnie, nie pozwalając sobie przy tym na żadną poufałość z którymś z pasażerów. Tak było do czasu, gdy na jej drodze stanął James Cavendish, który w jednej chwili zaczął wyzwalać w niej uczucia, nad którymi nie mogła w żaden sposób zapanować…

Bianca nadal nie potrafi zapomnieć o tym, co spotkało ją gdy była małą dziewczynką. To, czego była świadkiem w dzieciństwie już na zawsze naznaczyło jej życie oraz spowodowało, że prawie każdej nocy nawiedzają ją koszmary. Dziewczyna stara się jednak za wszelką cenę zostawić trudną przeszłość za sobą oraz rozpocząć wszystko od nowa. Bianca zawsze może liczyć na swojego najlepszego przyjaciela, który jest dla niej prawdziwym wsparciem i który pomaga jej uporać się z dręczącymi ją wspomnieniami. Czy dziewczynie uda się w końcu pogodzić z tym, co ją spotkało oraz zaznać upragnionego spokoju? Czy Bianca pokona swoje demony oraz da szansę nowemu uczuciu, które może przerodzić się w coś znacznie poważniejszego?

Kiedy na drodze dziewczyny staje James, to Bianca nie jest w stanie mu się oprzeć. Ten niezwykle przystojny oraz apodyktyczny mężczyzna w jednej chwili zawładnął jej sercem oraz sprawił, że dziewczyna nie jest w stanie zebrać myśli w jego towarzystwie. Jednak czy ta znajomość przerodzi się w głębsze uczucie? Czy mężczyźnie uda się zdobyć jej zaufanie oraz pomóc uleczyć dawne rany? James ma dla Bianci pewną propozycję, która już na zawsze odmieni jej życie oraz spowoduje, że nic nie będzie w jej życiu już takie jak przedtem. Wszystko się jednak komplikuje, gdy pewnego dnia na drodze dziewczyny znowu pojawia się osoba z przeszłości, która napawa Biancę prawdziwym przerażeniem…

„Podbiebny lot” to książka która była dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem.Spodziewałam się lekko banalnej historii miłosnej, a dostałam za to coś znacznie bardziej interesującego oraz zdecydowanie bardziej uzależniającego. Główni bohaterzy są naprawdę świetnie wykreowani i niejednokrotnie dostarczali mi dużej ilości rozrywki. Bianca to niezwykle skomplikowana oraz złożona postać, która przeszła w dzieciństwie przez prawdziwe piekło, które nadal nie daje o sobie tak szybko zapomnieć. Czytelnik z zapartym tchem odkrywa skrywane przez dziewczynę tajemniceoraz jest świadkiem niezapomnianej gry jaka rozgrywa się pomiędzy nią, a Jamesem Cavendishem.

Ciekawym wątkiem okazała się także praca Bianci. Według mnie autorka mogła trochę bardziej rozwinąć ten temat, biorąc pod uwagę fakt, że sama również pracowała jako stewardessa. Sama historia miłosna ma zdecydowany potencjał i jestem niezwykle ciekawa jak potoczy się dalej ta historia. „Podniebny lot” to niezwykle uzależniająca oraz zmysłowa opowieść, która całkowicie pochłania czytelnika i nie daje o sobie tak szybko zapomnieć. Spotkałam się z wieloma opiniami, że ta książka to podróbka serii E.L. James oraz innych erotyków, jednak ciężko mi się z tym stwierdzeniem zgodzić, choćby przez sam warsztat autorek. Mi książka naprawdę się podobała i spędziłam przy jej lekturze naprawdę bardzo miło czas. Zdecydowanie polecam!
addictedtobooks.blog.pl

Prawo Mojżesza

W końcu i mi udało się przeczytać zachwalane przez wszystkich Prawo Mojżesza. Czy i mnie pochłonęła do reszty ta historia? Przekonajcie się sami!
 
POMYSŁ
Wydawać by się mogło, że w nurcie New Adult było już wszystko, że ciężko jest stworzyć nowy scenariusz dla naszych bohaterów, gdy wokół tyle rozmaitych powieści. A jednak, Amy Harmon się to udaje. Fakt, czerpie z pewnych schematów, jednak robi to w tak umiejętny sposób, że otrzymujemy opowieść, jakiej jeszcze wcześniej nie czytaliśmy. I jak przedtem, gdy czytałam tyle zachwytów nad historią, było mi w to ciężko do końca uwierzyć, tak po przeczytaniu Prawa Mojżeszazdecydowanie mogę się pod tymi pochwałami podpisać.
 
MOJŻESZ I GEORGIA
On był problematyczny już od urodzenia. Skrywał w sobie dar i przekleństwo w jednym i bał się do kogokolwiek zbliżyć. Wolał malować, niż wdawać się w rozmowy. Ona była uparta i chciała go okiełznać, jak konie, które tak kochała. Razem nie mieli prawa bytu. Chociaż tak bardzo ją odpychał, ona lgnęła do niego jeszcze bardziej. Jednak to nie jest historia o tym, jak dzielna Georgia swoją miłością pomaga Mojżeszowi się zmienić. Wszystko zmierza w zupełnie innym, nieco zaskakującym kierunku.
 
WCIĄGAJĄCA
Spróbujcie sobie przypomnieć - ile czytaliście książek, które już od pierwszej strony Was pochłonęły i nie mogliście się od nich oderwać? Nie po 10, 20, czy też 50 stronach, ale właśnie po pierwszej. Niewiele, prawda? Zazwyczaj potrzebujemy dłuższego fragmentu, by wkręcić się w historię. Tutaj zachwycił mnie już krótki prolog, który sprawił, że z zaciekawieniem przewracałam kolejne strony, by poznać losy bohaterów. I chociaż potem myślałam, że otrzymam zwykły romans, bo na to się zapowiadało po pierwszych rozdziałach, to jak bardzo się zdziwiłam, gdy pojawiały się nowe fakty i moja ciekawość na nowo rosła. Do samego końca czułam swego rodzaju niepewność, co też autorka przygotowała na ostatnią stronę.
 
TO NIE JEST ZWYKŁY ROMANS
Fakt, romans wysuwa się tu na pierwszy plan, ale mam wrażenie, że na swój sposób jest to książka o wszystkim. O miłości, stracie i godzeniu się z tą stratą. O młodości i dojrzewaniu. O błędach i o tym, że czas płynie tak szybko, że nie warto go marnować. Pokusiłabym się również o stwierdzenie, że to mieszanka elementów z różnych gatunków. Poza romansem i obyczajówką, mamy też wątek nieco trudny do wytłumaczenia  z perspektywy realnego świata (jednak nie chciałabym tu spoilerować, więc musicie przekonać się sami, o co chodzi), a także delikatnie, wręcz ledwie zauważalnie, trąca tu kryminałem. Wszystko to zebrane w całość, daje naprawdę niesamowity efekt. Dodatkowym plusem jest także to, że przez powieść przewija się wiele wątków pobocznych, które sprawiają, że uwaga nie skupia się jedynie na romansie. Niektóre są jedynie lekko zarysowane, zaś inne trochę bardziej uwydatnione. Pojawia się np. postać Taga - głównego bohatera Pieśni Dawida.
 
SCHEMATY I ZASKOCZENIA
Myślałam, że wiem już wszystko o książkach, schematach i nic mnie nie zaskoczy. A jednak, Amy Harmon potrafiła. Za każdym razem, kiedy myślałam, że już łapię schemat, że wiem, co się wydarzy, działo się coś zupełnie innego. Owszem, dało się szybko postawić odpowiednie wnioski i przewidzieć, do czego dane wydarzenie może prowadzić, jednak samo to pojawienie się jakiejś nowej sytuacji bywało niespodzianką. Autorka nie pozwoliła mi się wrzucić do szuflady pełnej schematów - każdy z nich przerabiała na swój własny sposób, tworząc coś unikatowego.
 
PODSUMOWUJĄC
Wiem, że wiele osób będzie bało się sięgnąć po tę książkę ze względu na powszechny zachwyt nad nią, jednak zapewniam Was, że jest on uzasadniony. Prawo Mojżesza to piękna, chociaż momentami smutna i pełna przeszkód historia o miłości i życiu, którą naprawdę powinniście poznać.
Amandaasays.blogspot.com Amanda; 2016-10-16

Proces grupowy. Poradnik dla trenerów, nauczycieli i wykładowców. Wydanie II rozszerzone

Gdy kobieta szuka bliskości (pyta – „jak ci minął dzień?”), partner stwarza dystans, odpowiada zdawkowo („dzień jak co dzień”) i angażuje się w czynności, które tworzą między nimi mur, np. gra na konsoli. Bez szczerości i otwartości nie sposób zbudować zaufania. Zastępują je: manipulacje, krytyka i niespodziewane wybuchy złości partnera. 

„Zaufanie jest podstawą wiary w to, że potrafimy przewidywać zachowanie innych i możemy na tym przewidywaniu polegać.” Dr Agnieszka Kozak

Niektóre kobiety żyją w złudnym przeświadczeniu, że jeśli tylko się postarają, mogą zapobiec agresji słownej i dominacji partnera:

„Jeżeli tylko zrozumiem, jeżeli wszystko sobie poukładam, nigdy więcej nie popełnię tego samego błędu – na czymkolwiek by on polegał – i nigdy już nie będę musiała przeżywać czegoś równie okropnego.” Patricia Evans

To iluzja, że możesz zrobić coś, by powstrzymać krytykę, czepialstwo, które wynikają z tego, jak twój partner czuje się ze sobą, a nie z twoich dokonań.

4 powody, dla których twój partner unika bliskości

1. Unika uczuć, których w sobie nie akceptuje poprzez ich projekcję na ciebie

Zarzucając ci – „Atakujesz mnie”, gdy upominasz go, że zignorował to, co mówisz lub zezłościł się na ciebie bez przyczyny – partner dokonuje projekcji. Obarcza cię winą za własne agresywne zachowanie. Nieagresywny partner wyraziłby troskę, dążyłby do porozumienia, współczuł, gdyby jego partnerka powiedziała, że poczuła się dotknięta. Agresywny partner zaprzecza faktom („wcale nie jestem zły”, „nie przypominam sobie, żebym mówił/ zrobił coś takiego.”) Prawdopodobnie w dzieciństwie zepchnął do podświadomości poczucie bezsilności, bezwartościowości, o których istnieniu mu przypominasz wyrażając otwarcie swoje emocje. Dlatego próbuje ciebie kontrolować, by kontrolować swoje tłumione emocje, których tak bardzo nie chce dopuścić do głosu.

„W miarę upływu czasu agresywnemu partnerowi coraz trudniej jest zdobyć się na szczerość wobec samego siebie i uświadomić sobie własny ból. Gniew, strach i pogarda dla samego siebie zostają zepchnięte w głąb świadomości, gdzie dojrzewają w ukryciu. Ponieważ mężczyzna zamyka się na tę część samego siebie, nie jest w stanie rozpoznać źródła tych uczuć. Kiedy zaś wypływają na powierzchnię, ich źródłem jest dla niego własna partnerka. Nazywamy to projekcją uczuć. Przenosząc na nią swoje uczucia, mężczyzna obarcza ją winą za wszystko, co sam robi, i za agresję, która ją spotyka z jego strony.” Patricia Evans

Przeczytaj także: Zamaskowana przemoc w związku – dlaczego mężczyźni ją stosują, a kobiety się na to godzą?

2. Odczuwa lęk przed bliskością
Wchodzenie w głębokie relacje może zakończyć się odrzuceniem. Partner nie angażuje się w bliskie relacje, by uniknąć braku akceptacji i zranienia.

„Otwartość oznacza mówienie o sobie, o emocjach, o swoich potrzebach, pragnieniach, radościach, ale też czasami słabościach.” Dr Agnieszka Kozak

Lęk przed bliskością doprowadza do tego, że nie ujawnia siebie, by nie cierpieć, ale też traci szansę na tworzenie relacji na wysokim poziomie. Nie sposób zaspokoić swoją i cudzą potrzebę miłości, jeśli zastępuje się je kontrolowaniem innych i wzbudzaniem w nich lęku. Władza staje się substytutem miłości. Wybranki dominujących partnerów doświadczają straty – w postaci samotności w związku, braku miłości i bliskości, na które zasługują, i które są ich naturalnymi potrzebami. Cierpi również sam partner. On też potrzebuje miłości, bliskości i uznania, które w takim układzie są niedostępne.

3. Unika odpowiedzialności i konfrontacji
Odsłaniając siebie, odkrywamy, że w naszym życiu nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Unikanie konfrontacji może być sposobem na uniknięcie odpowiedzialności za siebie i innych, kryje się za tym potrzeba zachowania obecnego status quo, która wynika z lęku przed zmianą.

„Im bardziej jesteśmy szczerzy, tym bardziej odkrywamy obszary, w których moglibyśmy coś zmienić, porzucić coś znanego i rutynowego, zacząć robić coś bardziej satysfakcjonującego, ale jednak nowego i ryzykownego.” Dr Agnieszka Kozak

4. Wstydzi się okazywać emocje
Ujawnianie swoich emocji, płacz w miejscu publicznym, wyrażanie smutku w bezpośredni sposób jest społecznie nieakceptowane. Za to złość daje poczucie mocy, bycia groźnym, ważnym, niezłomnym:

„W kulturze nastawionej na rywalizację istnieje więc obawa, że ujawnienie siebie (swoich emocji czy potrzeb) może być uznane za przyznanie się do słabości.” Dr Agnieszka Kozak

Złość może maskować inne emocje, takie jak wstyd, lęk, poczucie bezwartościowości. Dominujący i agresywny partner, który unika bliskości, na przykład wycofując się z konfliktów, chce kontrolować relację, stać wyżej w hierarchii z obawy przed zdemaskowaniem wstydliwej części siebie.

Przeczytaj także: „Nie ma z ciebie żadnego pożytku”, „jesteś przewrażliwiona” – jak rozpoznać zamaskowaną agresję?

„Otwartość na innych, doświadczanie siebie w bliskich i szczerych relacjach z innymi, oznacza spotkanie ze światem, który przez wiele lat był skrywanym terenem, gdzie nikt nie miał dostępu. Podróż do tego świata wydaje się zagrażająca, więc lepiej nie być szczerym wobec innych. W ten sposób oni odwdzięczą się tym samym, nie naruszą naszego bezpiecznego trwania.” Dr Agnieszka Kozak

Niedostępność emocjonalna partnera odbierana jest przez bliskie osoby (partnerkę i dzieci) jako odrzucenie i brak akceptacji. Dominujący partner nie zna partnerki, nie jest nawet jej ciekaw, zaniedbuje potrzeby emocjonalne dzieci. Jest zbyt zajęty budowaniem muru i podtrzymywaniem swej pozycji osoby dominującej w związku, a także swojego idealnego wizerunku, by dostrzec kogokolwiek poza sobą. Zaspokojenie potrzeby miłości i wzajemności jest w takim układzie niemożliwe. By zburzyć mur często niezbędna okazuje się terapia, jednak decyzja o jej rozpoczęciu leży po stronie partnera.

O tym, że partner celowo stosuje agresję, np. poprzez oddalenie się się od bliskich, świadczy fakt, że przy obcych potrafi być czarujący i miły, a jego twarz zmienia się o 180 stopni za zamkniętymi drzwiami.
Niedoskonała Mama Marta Szyszko; 2016-09-20
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL