Recenzje
Końca świata nie było
Jakiś czas temu przeczytałam książkę Sergiusza Prokurata o jego podróży do Peru, Kolumbii i Ekwadoru ( „To nie jest miejsce dla gringo”), a że książka obudziła we mnie ciekawość innych krajów Ameryki Łacińskiej, z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Anity Demianowicz , która w pięciomiesięcznej podróży zwiedziła ( czy to właściwe słowo?) i poznała Gwatemalę, Honduras, Salwador i Meksyk. Jej książka uwiodła mnie szatą graficzną; uwielbiam te wydane na eleganckim kredowym papierze z pięknymi zdjęciami i starannie zaprojektowaną szatą graficzną. Książka Anity Demianowicz spełnia wszystkie te kryteria, do czego zresztą śląskie wydawnictwo Bezdroża zdążyło mnie już przyzwyczaić.
Drugi z powodów to… sama Autorka. Zawsze gdy biorę do ręki nową książkę, czytam to, co na obwolucie i pierwszy akapit tekstu. I najczęściej to decyduje, czy powstaje między mną a książka chemia, czy nie. Książka Anity Demianowicz uwiodła mnie już samym początkiem. Autorka z rozbrajającą szczerością pisze, że… „nie chciała być podróżniczką” (!?), że ma w sobie mnóstwo lęków, kompletnie nie ma orientacji w terenie, gubi się we własnym mieście i nie umie określić, gdzie jest północ! Tym wyznaniem kupiła mnie, bo wynikało z niego, że.. . Ona – to ja! Z tą różnicą, że ja nawet w najodważniejszych marzeniach nie ośmieliłabym się na samotną podróż do innego państwa, a Ona – porzuciwszy dobrze płatną pracę w korporacji, bezpieczny dom i kochającego męża – wyjechała w SAMOTNĄ pięciomiesięczną podróż do Ameryki Środkowej ( Gwatemala, Honduras, Salwador i w drodze powrotnej kawałek Meksyku). Ona – młoda , zaledwie trzydziestokilkuletnia, pełna lęków, strachów i wewnętrznych ograniczeń wyrusza na drugi koniec świata, w rejon zdominowany brutalną i surową kulturą macho, gdzie biała kobieta jest nie tylko gringo(obca), ale i cieszy się (często zasłużoną!) złą reputacją oraz stanowi obiekt pożądania niezależnie od …wieku i wyglądu(!).
Demianowicz wyrusza w tę część amerykańskiego kontynentu, gdzie panuje przeogromna bieda i postępująca za nią przestępczość, gdzie króluje przemoc, gangi, narkotyki, przemyt i porachunki. W Gwatemali tym, co rzuca się w oczy na każdym kroku są pracujące dzieci i alkoholizm mężczyzn, a ulubionym tematem rozmów Gwatemalczyków jest bezpieczeństwo, a raczej jego brak! ( Od jednego z miejscowych usłyszy: [U nas] „śmierć jest na porządku dziennym”). W Gwatemali ostrzegano ją przed Hondurasem, w Hondurasie przed Salwadorem, do krateru wulkanu – jako podróżniczka – mogła zejść wyłącznie w towarzystwie policji turystycznej i wciąż, na każdym kroku przestrzegano ją, by nawet w stolicach (!) nie poruszała się pieszo i samotnie! Zakrawa na fenomen szczęścia, że wobec tylu lęków, w tak niebezpiecznym rejonie świata, poza jednym niemiłym incydentem młodej, atrakcyjnej turystce nie przydarzyło się NIC! Wróciła cała i zdrowa z apetytem na kolejne wyprawy! J
Jakie cele Jej przyświecały? Przede wszystkim – jak pisze – jechała po to, „by sprawdzić, jaka naprawdę jestem”, by porzucić codzienną rutynę i zacząć spełnianie marzeń, podążanie własną drogą, poszukiwanie siebie. „Nie chciałam żyć tak jak wszyscy, tylko trochę inaczej, po swojemu i być szczęśliwą”. I nieco dalej: „Nigdy nie jest za późno, by zmienić coś w życiu”.
Drugim celem Demianowicz było nauczenie się języka hiszpańskiego, bez znajomości którego nie tylko podróżowanie, ale i poznawanie życia w tamtej części świata byłoby niemożliwe. Niewielu lokalsów zna angielski i trudno się temu dziwić, skoro – jak pisze Autorka – Honduras to kraj, gdzie ponad połowa z ośmiomilionowego kraju żyje na granicy ubóstwa, gdzie powszechny jest analfabetyzm, bowiem „wielu ludzi musi walczyć o przetrwanie, a nie o to, by nauczyć się czytać”.
Pobyt w pierwszym z odwiedzanych krajów – w Gwatemali zakładał naukę hiszpańskiego w szkole językowej i mieszkanie u gwatemalskiej rodziny. Na efekt nie trzeba było długo czekać, Demianowicz w ciągu półtora miesiąca przyswoiła półroczny kurs hiszpańskiego w Polsce! I coś równie cennego jak znajomość języka; Pisze: „ Szkoła w podróży dawała mi coś więcej niż tylko umiejętności językowe – szansę na poznanie kultury kraju, zwyczajów, tradycji i ludzi. Dość szybko to dostrzegłam i nauczyłam się doceniać”.
Wyposażona w znajomość języka i większe poczucie pewności siebie Autorka zaczyna eksplorować miejscowe targi (mercado), bo tam bije serce miast, toczy się nieśpieszne a prawdziwe życie. Smakuje lokalne kuchnie. Schodzi do krateru wulkanu, zalicza dwudniowy trekking w górach, eksploruje parki narodowe zupełnie odmienne od naszych europejskich, wreszcie ogląda ( a my wraz z nią- za sprawą przecudnej urody zdjęć ) zachody słońca na jednym z najpiękniejszych jezior świata – jak twierdzi – nad jez. Atitlan. W Gwatemali i Hondurasie zwiedza ruiny dawnych miast Majów, zaś w Tikal , w cieniu największej piramidy Majów uczestniczy w tytułowych obchodach końca świata. Świat nadal - na szczęście – trwa, podpowiem więc, że data 21.12.2012 to koniec...kalendarza Majów, który z tą data automatycznie się zeruje!!! Następne takie wydarzenie będzie miało miejsce dopiero za 5200 lat!( pięć tysięcy dwieście!)
Anita Demianowicz pisze: „Chciałam podróżować powoli. (…) Chciałam nie tylko oglądać, ale i widzieć. Nie tylko słuchać, ale i wsłuchiwać się” i może dlatego dzięki Jej opisom możemy poznać, jak dwa największe święta chrześcijańskiego świata – Wielkanoc i Boże Narodzenie – są obchodzone na drugiej półkuli. Jak zawsze w takich podróżach Autorka poznaje nie tylko nowe miejsca, inne kultury i odmienne style życia, ale i nowych, pięknych ludzi. Jak chociażby szwajcarskie małżeństwo, które opiekuje się honduraskimi dziećmi ulicy, czy starszego Amerykanina, który dwa razy w roku organizuje akcje medyczne leczące operacyjnie jaskrę. W reszcie świata to drobny zabieg korygujący defekt oka, w Ameryce Łacińskiej – poważny problem społeczny. Poznaje wreszcie cała masę lokalsów , którzy, gdy tylko słyszeli swój język w ustach kobiety gringo, zawsze okazywali bezinteresowną życzliwość i serdeczność postawą swą potwierdzając, że ludzkie dobro nie zna granic krajów ani kontynentów.
Bilans podróży? Oddajmy głos Autorce: „Oczywiście nie przestałam się bać”, choć w innym miejscu przyznaje, że samotna, długa podróż wiele z tych lęków pozwoliła oswoić. Wydaje się , że skutecznie, skoro rok później - bogatsza o znajomość języka, ludzi i bezcenne doświadczenia wyruszyła w kolejną podróż. Gdzie? Oczywiście do Gwatemali, która najszybciej i najtrwalej skradła jej serce: „Od pierwszych chwil pokochałam ten kraj – za piękne tradycyjne stroje noszone z dumą przez kobiety gardzące ubraniami z Zachodu”.
Wobec takiej determinacji mnie wypada jedynie dodać: Pani Anito, que la vaya bien! ( niech ci się dobrze wiedzie! J )
http://mumagstravellers.blogspot.com/ Majka Em; 2016-11-16
Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament
Są czasami takie okładki, które kompletnie mi do niczego nie pasują i nie wiem jak je sfotografować i ta właśnie należy do tej grupy 😊 No ale jakoś sobie muszę radzić 🙈 Ok, "Biblia e-biznesu 2. Nowy testament".. cóż trochę mi zajęło przestudiowanie tej obszernej książki. Jest to uaktualniona i pogłębiona w wiedzę nowsza wersja "Biblii e-biznesu". A, że moim ukrytym hobby jest właśnie e-marketing to książka ta jest nie lada gratką. Jest to idealna pozycja dla każdego, kto robi coś w internecie i na tym zarabia, lub ma taki zamiar. W tej cegiełce znajdziecie wszystko. Napisana przez kilkudziesięciu autorów, cała wiedza o tym jak prowadzić biznes internetowy. Zaczynając od sklepów internetowych, poprzez e-marketing, reklamy, social media, komunikację z e-klientem, aż do zwiększenia efektywności sprzedaży. Jest to 800-stronicowa książka, która słusznie została nazwana "Biblią". Jest to pozycja bardzo wyczerpująca. Autorzy starają się udzielić jak najwięcej informacji potrzebnych elektronicznemu przedsiębiorcy. Dodam iż każdy z tych autorów jest praktykiem, co widać, ponieważ masa przykładów jest odniesiona do osobistego doświadczenia i popełnionych błędów. Czytając tę cegiełkę uświadomiłam sobie jak dużym przedsięwzięciem jest zbudowanie poprawnie funkcjonującego sklepu internetowego. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych tematem
instagram.com paulina.czyta
Doktryna jakości. Wydanie II turkusowe. Rzecz o turkusowej samoorganizacji
Drugie wydanie kultowej książki prof. Andrzeja Jacka Bliklego, koncentrujące się wokół "organizacji turkusowej", w której tradycyjne zarządzanie ustępuje partycypacyjnej samoorganizacji. Ideę turkusu autor postanowił uczynić motywem przewodnim drugiego wydania swojej książki. Publikacja adresowana jest do wszystkich, którzy chcieliby, aby praca nadawała sens ich życiu, stanowiła przestrzeń do rozwoju, sprawczości i spełnienia. Taki program zapewnia zarówno radość z pracy, jak i znacznie wyższą skuteczność działania.
Marketer +, Nowa Sprzedaż
Krym: miłość i nienawiść
Krym od dawna miał w sobie coś romantycznego - stał się przecież miejscem podróży romantycznych poetów, czego owocem są na przykład mickiewiczowskie Sonety krymskie. Maciej Jastrzębski przywołuje także poemat Aleksandra Puszkina Fontanna Bakczysaraju. Współczesny Krym nadal jest miejscem, gdzie rodzą się miłosne uczucia, jednak przez złożoną sytuację polityczną w ostatnich latach częściej dzieli ludzi - nienawiścią. Przykładem jest para ludzi, których pewnego razu spotkał Maciej Jastrzębski. To o Fiodorze, pochodzącym z Moskwy i Mariannie z Krymu opowiada ta książka. O ich uczuciach, lękach, różnicach w poglądach i zmaganiach z przeciwnościami losu.
Krym. Miłość i nienawiść zapowiada się jako ciekawy reportaż o tym, co obecnie dzieje się na Krymie. Potrzebne są takie książki, aby móc poznać sytuację z perspektywy nie mediów, ale ludzi, którzy tam żyją. Dzięki niezwykłym umiejętnościom pisarskim Macieja Jastrzębskiego dostajemy opowieść oscylującą pomiędzy reportażem a powieścią. Z jednej strony mamy historię, która wydarzyła się naprawdę, choć sama w sobie jest niewiarygodna. Z drugiej strony - autor potrafił przełożyć ją na język literacki i sprawić, że książkę czyta się jak dobrą powieść. Głównie dlatego, że usłyszaną historię poszatkował tak, aby pokazać ją z perspektywy kilku bohaterów oraz odpowiednio budować napięcie. Opowieść dwojga postaci przeplata się z innymi historiami ludzi, które Maciej Jastrzębski jako dziennikarz radiowy wcześniej usłyszał bądź zaobserwował podczas pracy. Do tego dochodzą opisy własnych doświadczeń reportera oraz wątki historyczne, ponieważ do zrozumienia współczesności potrzebna jest znajomość przeszłości. Taka kompozycja książki pozwala czytelnikowi mieć wgląd w różne strony politycznego konfliktu i poznać zarówno oficjalne motywacje władzy rosyjskiej, medialne doniesienia o ucieczce prezydenta Ukrainy, jak i tę najbardziej prywatną sferę, do której również wdarła się polityka, choć nie powinno się tak stać.
Sama historia o miłości Fiodora i Marianny, mimo poznanego już na wstępie lektury jej happy endu, nie jest prosta. Bo też taka nie mogła być, skoro bohaterowie pochodzą z wrogich sobie krajów. Kiedy Fiodor nie dostrzegał, że jego rosyjski kraj robi coś złego, a Marianna zmuszona była opuścić swoje rodzinne tereny, bo nie chciała przyjąć rosyjskiego obywatelstwa. Mamy w tej opowieści romans, dramat i thriller. Każde przekraczanie granicy było dużym ryzykiem, a powrót do domu wiązał się z aresztowaniem i przesłuchaniem. Z kolei mieszkanie z dala od rodziny budziło lęk o życie najbliższych. Każda podróż, nawet do sąsiedniego miasta, mogła zakończyć się porwaniem, czego zresztą w wyniku pomyłki Marianna również doświadczyła.
Książka Macieja Jastrzębskiego jest silnie nacechowaną emocjami i dobrze napisaną literaturą faktu, przybliżającą czytelnikowi problematykę konfliktu rosyjsko-ukraińskiego konfliktu z perspektywy zwykłych cywilów, których plany na przyszłość zostały zburzone przez polityczne decyzje.
Krym. Miłość i nienawiść zapowiada się jako ciekawy reportaż o tym, co obecnie dzieje się na Krymie. Potrzebne są takie książki, aby móc poznać sytuację z perspektywy nie mediów, ale ludzi, którzy tam żyją. Dzięki niezwykłym umiejętnościom pisarskim Macieja Jastrzębskiego dostajemy opowieść oscylującą pomiędzy reportażem a powieścią. Z jednej strony mamy historię, która wydarzyła się naprawdę, choć sama w sobie jest niewiarygodna. Z drugiej strony - autor potrafił przełożyć ją na język literacki i sprawić, że książkę czyta się jak dobrą powieść. Głównie dlatego, że usłyszaną historię poszatkował tak, aby pokazać ją z perspektywy kilku bohaterów oraz odpowiednio budować napięcie. Opowieść dwojga postaci przeplata się z innymi historiami ludzi, które Maciej Jastrzębski jako dziennikarz radiowy wcześniej usłyszał bądź zaobserwował podczas pracy. Do tego dochodzą opisy własnych doświadczeń reportera oraz wątki historyczne, ponieważ do zrozumienia współczesności potrzebna jest znajomość przeszłości. Taka kompozycja książki pozwala czytelnikowi mieć wgląd w różne strony politycznego konfliktu i poznać zarówno oficjalne motywacje władzy rosyjskiej, medialne doniesienia o ucieczce prezydenta Ukrainy, jak i tę najbardziej prywatną sferę, do której również wdarła się polityka, choć nie powinno się tak stać.
Sama historia o miłości Fiodora i Marianny, mimo poznanego już na wstępie lektury jej happy endu, nie jest prosta. Bo też taka nie mogła być, skoro bohaterowie pochodzą z wrogich sobie krajów. Kiedy Fiodor nie dostrzegał, że jego rosyjski kraj robi coś złego, a Marianna zmuszona była opuścić swoje rodzinne tereny, bo nie chciała przyjąć rosyjskiego obywatelstwa. Mamy w tej opowieści romans, dramat i thriller. Każde przekraczanie granicy było dużym ryzykiem, a powrót do domu wiązał się z aresztowaniem i przesłuchaniem. Z kolei mieszkanie z dala od rodziny budziło lęk o życie najbliższych. Każda podróż, nawet do sąsiedniego miasta, mogła zakończyć się porwaniem, czego zresztą w wyniku pomyłki Marianna również doświadczyła.
Książka Macieja Jastrzębskiego jest silnie nacechowaną emocjami i dobrze napisaną literaturą faktu, przybliżającą czytelnikowi problematykę konfliktu rosyjsko-ukraińskiego konfliktu z perspektywy zwykłych cywilów, których plany na przyszłość zostały zburzone przez polityczne decyzje.
granice.pl Katarzyna Kurowska; 2016-11-16
Spring Web MVC. Kurs video. Programowanie aplikacji webowych
Pół roku temu opisywałem kurs z podstaw frameworka Spring dostępnego w Videopoint.pl, a dziś co nieco o kolejnym z tej serii: Spring Web MVC. Autorem obu ponad 3-godzinnych materiałów jest Dobromir Matusiewicz – starszy projektant w Asseco Poland SA., który od kilkunastu lat zajmuje się tworzeniem oprogramowania dla banków, a od kilku opiera swoje aplikacje na potencjale Spring Framework.
Czym jest Spring Web MVC?
Spring MVC to webowe rozszerzenie obecnie najpopularniejszego frameworka do tworzenia aplikacji w języku Java – Springa. Do obsługi żądań http wykorzystany jest wzorzec tzw. „front controllera”, którego rolę pełni servlet DispatcherServlet dziedziczący po klasie HttpServlet.
Źródło: docs.spring.io
Źródło: docs.spring.io
Dzięki czemu bardzo łatwo można rozpocząć korzystanie z frameworka w istniejących już web aplikacjach. Przykład konfiguracji DispatcherServletu pliku web.xml:
example
org.springframework.web.servlet.DispatcherServlet
1
example
/example/*
Ale to tylko tytułem wstępu.
Recenzja kursu Spring Web MVC. Programowanie aplikacji webowych
Kurs jest przeznaczony dla osób, które chcą poznać od zera programowanie aplikacje webowych w Javie, lub które chciałyby wdrożyć tytułowy framework w istniejących już servletowych aplikacjach. Materiał trwa blisko 4 godziny, a oglądałem go na smartfonie z ekranem 4,7 cala i co naprawdę ważne – wszystkie listingi były czytelne. W opisie kursu pojawia się informacja, że wymagana jest znajomość Javy i podstaw frameworka Spring. W zasadzie wcale tak być nie musi. Owszem trzeba znać podstawy samej Javy, wiedzieć co to adnotacje, jak działa cykl żądań http. Ale to tak naprawdę podstawy.
Mało tego, sądzę że ten kurs z powodzeniem może być dobrym wstępniakiem dla osób mających już doświadczenie w innych webowych językach programowania (np. php), chcących zacząć pisać w Javie od zera. Przykładowe, dostępne w internecie tutoriale typu „Hello World” potrafią być nistety zniechęcające dla początkujących, tutaj przykład określony jako „Simplest Spring MVC Hello World Example” :).
Autor w 30 lekcjach przedstawia sposób konfiguracji aplikacji webowej od zera. Włącznie z procesem dodawania mavenowych zależności. Na początku omówione są kwestie hierarchii kontekstów. Następnie sporo czasu poświęcono na mapowanie żądań w kontrolerach. Przedstawione zostały różne sposoby konfiguracji parametrów żądań – również za pomocą wyrażeń regularnych. Przedstawiono również przykłady konwerterów, formaterów, czy walidatorów. W dwóch lekcjach został zaprezentowany przykład oprogramowania przesyłania i pobierania plików, a na sam koniec omówiono kwestie obsługi wyjątków i dwie lekcje poświęcono testowaniu aplikacji z pomocą JUnita.
Podczas omawiania ViewResolvera został wykorzystany silnik template’ów FreeMarker. Tutaj warto zaznaczyć, że od wersji 4.3, Spring nie wspiera już silnika Velocity.
W rozwijanym projekcie wykorzystano prosty kontener servletów Jetty. W niektórych momentach możemy zauważyć wykorzystywanie zalet Javy 8 – np. Optionale. Prowadzący lekcje przedstawia analizę żądań http za pomocą programu Postman.
W pakiecie z ebookiem
Do kursu dołączony jest ebook: „Spring MVC 4. Projektowanie zaawansowanych aplikacji WWW„, w którym opisane są np. zasady działania aplikacji REST, kwestie bezpieczeństwa, czy co nieco o testach jednostkowych i integracyjnych.
Spring MVC 4
Podsumowanie
Bez wątpliwości mogę stwierdzić, że każdy (nawet początkujący programista Javy), który przerobi ten kurs, będzie umiał napisać prostą aplikację webową z wykorzystaniem Springa MVC. Wydaje mi się, że to bardzo dobry wstęp do rozpoczęcia przygody ze Springiem.
Czym jest Spring Web MVC?
Spring MVC to webowe rozszerzenie obecnie najpopularniejszego frameworka do tworzenia aplikacji w języku Java – Springa. Do obsługi żądań http wykorzystany jest wzorzec tzw. „front controllera”, którego rolę pełni servlet DispatcherServlet dziedziczący po klasie HttpServlet.
Źródło: docs.spring.io
Źródło: docs.spring.io
Dzięki czemu bardzo łatwo można rozpocząć korzystanie z frameworka w istniejących już web aplikacjach. Przykład konfiguracji DispatcherServletu pliku web.xml:
example
org.springframework.web.servlet.DispatcherServlet
1
example
/example/*
Ale to tylko tytułem wstępu.
Recenzja kursu Spring Web MVC. Programowanie aplikacji webowych
Kurs jest przeznaczony dla osób, które chcą poznać od zera programowanie aplikacje webowych w Javie, lub które chciałyby wdrożyć tytułowy framework w istniejących już servletowych aplikacjach. Materiał trwa blisko 4 godziny, a oglądałem go na smartfonie z ekranem 4,7 cala i co naprawdę ważne – wszystkie listingi były czytelne. W opisie kursu pojawia się informacja, że wymagana jest znajomość Javy i podstaw frameworka Spring. W zasadzie wcale tak być nie musi. Owszem trzeba znać podstawy samej Javy, wiedzieć co to adnotacje, jak działa cykl żądań http. Ale to tak naprawdę podstawy.
Mało tego, sądzę że ten kurs z powodzeniem może być dobrym wstępniakiem dla osób mających już doświadczenie w innych webowych językach programowania (np. php), chcących zacząć pisać w Javie od zera. Przykładowe, dostępne w internecie tutoriale typu „Hello World” potrafią być nistety zniechęcające dla początkujących, tutaj przykład określony jako „Simplest Spring MVC Hello World Example” :).
Autor w 30 lekcjach przedstawia sposób konfiguracji aplikacji webowej od zera. Włącznie z procesem dodawania mavenowych zależności. Na początku omówione są kwestie hierarchii kontekstów. Następnie sporo czasu poświęcono na mapowanie żądań w kontrolerach. Przedstawione zostały różne sposoby konfiguracji parametrów żądań – również za pomocą wyrażeń regularnych. Przedstawiono również przykłady konwerterów, formaterów, czy walidatorów. W dwóch lekcjach został zaprezentowany przykład oprogramowania przesyłania i pobierania plików, a na sam koniec omówiono kwestie obsługi wyjątków i dwie lekcje poświęcono testowaniu aplikacji z pomocą JUnita.
Podczas omawiania ViewResolvera został wykorzystany silnik template’ów FreeMarker. Tutaj warto zaznaczyć, że od wersji 4.3, Spring nie wspiera już silnika Velocity.
W rozwijanym projekcie wykorzystano prosty kontener servletów Jetty. W niektórych momentach możemy zauważyć wykorzystywanie zalet Javy 8 – np. Optionale. Prowadzący lekcje przedstawia analizę żądań http za pomocą programu Postman.
W pakiecie z ebookiem
Do kursu dołączony jest ebook: „Spring MVC 4. Projektowanie zaawansowanych aplikacji WWW„, w którym opisane są np. zasady działania aplikacji REST, kwestie bezpieczeństwa, czy co nieco o testach jednostkowych i integracyjnych.
Spring MVC 4
Podsumowanie
Bez wątpliwości mogę stwierdzić, że każdy (nawet początkujący programista Javy), który przerobi ten kurs, będzie umiał napisać prostą aplikację webową z wykorzystaniem Springa MVC. Wydaje mi się, że to bardzo dobry wstęp do rozpoczęcia przygody ze Springiem.
krzysztofjelonek.net Krzysztof Jelonek