ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Eden. Nowy początek

Mia Sheridan to autorka, której powieści ostatnio są rozchwytywane przez czytelników. Nie ma co się dziwić, wszak pisarka potrafi rozbić emocjonalnie, sprawiając, że historia, jaką stworzyła, zapada w pamięci na długo. Calder. Narodziny odwagi to lektura, która nie do końca spełniła moje oczekiwania, jednak jej kontynuacja wywołała u mnie kaca książkowego, co zdarza się niezwykle rzadko...
 
Po tragicznej w skutkach powodzi, Calder i Eden trafiają do zwykłego świata, który niejednokrotnie przepełnia ich lękiem. Wieloletnie życie w sekcie sprawiło, że oboje nie potrafią odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości,  jednak każdy dzień daje im nadzieję na lepszą przyszłość. Niemniej życie w pojedynkę, spowodowane myślą, że ich druga połówka nie przeżyła, okazuje się niezwykle trudne. Bezgraniczna miłość, jaka ich łączy, wydaje się niezwykle silna, jednak czy ich wspólne życie ma jakąkolwiek szansę przetrwania? Czy warto żyć z człowiekiem, który każdego dnia przypomina minione losy, kiedy wszyscy podporządkowani byli zakłamanemu przywódcy? Jak żyć z poczuciem winy, złamanym sercem i zatroskaną duszą?
 
Nasze serca oplata sieć rzeczy, które cenimy, których potrzebujemy, które sprawiają, że jesteśmy sobą. Ale może... może dopiero wtedy, gdy coś złamie nam serce, te rzeczy mogą trafić do wnętrza samej naszej istoty. Może dopiero wtedy rzeczy te stają się prawdziwą częścią nas. Dopiero wtedy potrafimy prawdziwie zrozumieć i ujrzeć cierpienie innych, bo sami go doświadczyliśmy. Bo za sprawą bólu staliśmy się lepsi, wrażliwsi. Może właśnie na tym polega prawdziwe miłosierdzie. Może właśnie taki jest sens istnienia bólu. *
 
Pierwszy tom zaintrygował tematyką, gdyż dawno nie czytałam powieści poruszającej wątek sekty, jednak sama fabuła niekiedy nużyła. Mia Sheridan nadrobiła wszelkie braki w drugiej części, gdzie nie brakuje nieoczekiwanych zwrotów akcji, jak również masy informacji dających nowe światła na całe życie głównych bohaterów. Jak widać, lektura z mniejszą ilością stron potrafi przekazać więcej treści niż ta, gdzie kartek jest więcej. Ilość a jakość, to dwie zupełnie inne sprawy. Całe szczęście, że Mia Sheridan stawia na tą drugą opcję, jednocześnie udowadniając, że drugi tom danej historii może być lepszy niż poprzedni. 
 
(...) musimy nauczyć się przebaczać, już nawet nie w imię ludzi, którzy czynili nam zło, ale dla własnego dobra. Nie możemy oplatać serc goryczą, bo kiedyś może ono stać się częścią nas, wrosnąć w nas tak mocno, że nie będziemy potrafili się jej pozbyć. Sądzę, że powinniśmy skupić się na pięknie, które zostało nam dane w tym życiu, i z niego uczynić coś, co stanowi o naszej istocie. Bo ludzie zgorzkniali wycieńczają samych siebie od środka, a w końcu niszczą wszystkich, którzy próbują ich kochać. To nie możemy być my. ** 
 
Tak jak Calder. Narodziny odwagi podobał mi się, ale nie sprawił, aby na moich plecach pojawiły się ciarki, tak Eden. Nowy początek okazała się powieścią wywołującą masę emocji. Rzadko zdarza mi się, żebym podeszła do bohaterów z taką empatią, której w życiu prywatnym mi nie brakuje. Cieszyłam się, wzruszałam i smuciłam wraz z Calderem i Eden, bo ich historia przepełnia bólem, rozgoryczeniem oraz wściekłością, a jednocześnie daje nadzieję, uświadamiając, że po każdej burzy wychodzi słońce. Nawet jeżeli trzeba o nie walczyć przez wiele lat. 
 
Losy głównych bohaterów uzmysławiają, że człowiek jest w stanie przeżyć niemalże wszystko. Jego walka o przetrwanie, odzyskanie szczęścia oraz wolności potrafi dać ogromną siłę, jakiej nikt nie spodziewałby się po sobie. Okazuje się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - niekiedy warto przeżyć piekło, aby po nim poczuć niebo, wszak gdyby nie pobyt w Akadii, Calder i Eden nie mieliby szans na poznanie się. Ponadto, ludzie nawet nie mają pojęcia, ile są w stanie znieść, o czym świadczy postawa opuszczonego i skrzywdzonego Caldera, którego historia miażdży serce, a przy tym pokazuje, że każdy z nas jest kowalem własnego losu.
nieperfekcyjnie.pl Sylwia; 2016-07-13

Stinger. Żądło namiętności

Eden miała zaledwie osiem lat, gdy wyjawiono jej, że jest wybranką bogów. Postanowiono, że po uzyskaniu pełnoletności zostanie żoną charyzmatycznego Hectora, przywódcy społeczności, którą ocali przed nadchodzącą zagładą i zgodnie z proroctwem poprowadzi do rajskiego Elizjum. Dziewczyna dorasta w poczuciu nieuchronności losu, dzień po dniu dążąc do narzuconego jej celu. Pojawia się jednak ktoś, dla kogo podejmuje walkę z własnym przeznaczeniem.

Tym kimś jest inteligentny i piękny młody mężczyzna, jednak uczucie rodzące się między nimi jest czymś zakazanym. Obowiązujące w ich społeczności prawo jest surowe i nienaruszalne. Wiedząc, do czego została powołana i jak wiele istnień zostało uzależnionych od tego, czy spełni powierzone jej zadanie, dziewczyna się waha, bo czy rzeczywiście można wpłynąć na swój los? A czy moralne jest dla własnego szczęścia zaryzykować los innych?


„Calder. Narodziny odwagi” Mii Sheridan to opowieść o wielkiej miłości, ogromnym poświęceniu, poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi i szalenie trudnej walce o życie w zgodzie z własnymi ideałami. To dramatyczna historia przeciwstawiania się złu i ograniczeniom, do których zmusza jednostkę społeczeństwo w imię chorej wizji jednego człowieka.

Hector to fanatyk, który stworzył odizolowaną od świata wspólnotę wiernych, zaszczepiając w nich poczucie lojalności wynikające ze strachu przed odrzuceniem, poczucia wdzięczności za wskazanie celu oraz za pozorną akceptację, którą zyskać można jedynie bezwarunkowym posłuszeństwem. Typowy schemat działania sekty, bo niczym innym akadyjska społeczność nie jest. W takim otoczeniu żyją bohaterowie powieści, Eden i Calder, i to właśnie ich oczami poznajemy organizację, gdy na przemian stają się narratorami tej historii. Dzięki temu narracyjnemu zabiegowi widzimy całą konstrukcję od wewnątrz, a ich (a więc i nasza) nieświadomość tego, jak wygląda rzeczywistość poza obrębem utopijnej Akadii, uzmysławia nam, w jakiej pułapce tkwią osoby zmanipulowane przez sekty. Widzimy jak trudno jest stawiać pytania o to, co nieznane, nawet wtedy, kiedy rodzą się wątpliwości i jak łatwo jest zjednoczyć ludzi, gdy stworzy im się wspólny front przeciwko rzekomemu zagrożeniu ze strony „tych drugich”.

Pod wieloma względami książka daje do myślenia. Ukazuje między innymi jak zaborczy pierwiastek tkwi w miłości, gdy pragniemy mieć drugą osobę dla siebie i jaką cenę przychodzi nam zapłacić za desperackie pragnienie zaspokojenia potrzeby przynależności i uzyskania akceptacji ze strony innych, jak ważna jest w życiu możliwość samostanowienia i jak ograniczające potrafią być więzy narzucane przez innych.

Eden i Calder pragną jednak zaznać wolności i gotowi są poświęcić wszystko, aby móc decydować o sobie zgodnie z własną wolą. Zaczyna się walka z czasem, każdy ruch śledzą czujne oczy, każde spojrzenie na drugą osobę staje się ryzykowne. Autorka ogranicza wiedzę czytelnika jedynie do doświadczeń i myśli tych dwojga. Jesteśmy z nimi tu i teraz, uczestnicząc we wszystkich wydarzeniach przez pryzmat ich osobistych odczuć, co potęguje emocjonalne zaangażowanie i sprawia, że tak samo jak oni, nie jesteśmy przygotowani na to, co się stanie…


Powieść kipi od więzionych emocji i bolesnej tęsknoty rozdzielonych kochanków, eksploduje pożądaniem w świetnie dopracowanych scenach erotycznych, zalewa strony falą czułości i udręki,  słodkich westchnień i żalu rozstania.
Historia ta wynosi miłość i wolność ponad inne wartości, zmuszając bohaterów do walki ze wszystkim, co stoi na przeszkodzie dążeniu do świętej jedności dwojga kochających się ludzi.
Książkę zamyka się z poczuciem odnalezienia prawdziwej miłości.
urodaizdrowie.pl Iwona; 2016-07-13

Bali i Lombok. Travelbook. Wydanie 1

Dwie najpopularniejsze indonezyjskie wyspy, bogate w zabytki, obyczaje, krajobrazy i inne atrakcje turystyczne - Bali i Lombok, są tematem kolejnego przewodnika Bezdroży w serii travelbook. Zawiera on tysiące ciekawych i przydatnych informacji, w tym cztery bardzo obszerne, kilkustronicowe w tekście: Owoce tropikalne, Aktywny wypoczynek na - kolejno: Bali, Lomboku i w Yogyakarcie na Jawie oraz Yogyakarta - kultura i sztuka.Ponadto 54 krótkie, włamane w ramkach. 7 map i planów, w tym na wewnętrznych, rozkładanych okładkach całych tych wysp. I około 200 ciekawych kolorowych zdjęć. Jeżeli dodać do tego, że autor od 10 lat mieszka w jawajskiej stolicy kultury i wraz z miejscową żoną z Celebesu prowadzi biuro podróży, to czytelnik ma pewność, że zawarte w tym przewodniku informacje są rzetelne i kompetentne. A to, w przypadku wyjazdów, zwłaszcza organizowanych samodzielnie w egzotyczne rejony świata, ma ogromne znaczenie. Zgodnie z koncepcją tej serii travelbooków, autor wymienia i krótko informuje o najważniejszych atrakcjach obu wysp. Po pięć najciekawszych świątyń i urzekających widoków, po trzy niesamowite przeżycia i atrakcje dla dzieci - chociaż parki ptaków i motyli na pewno są interesujące również dla dorosłych. A także 4 hity okolic Yogyakarty i Komodo, a więc już poza obszarem tytułowych wysp. Bardzo ciekawe, ale i ważne, są rozdziały wstępne: Informacje praktyczne i Informacje krajoznawcze.

W pierwszym z nich czytelnik - turysta znajduje m.in. rady w jakim terminie (pora roku) wybrać się w tamte strony. A także o formalnościach granicznych z nieco skomplikowanym systemem wizowym. Obywatele RP, podobnie jak innych państw Unii Europejskiej, wizy otrzymują bezpłatnie. Ale tylko na 5 lotniskach, na okres do 30 dni.

Przekroczenie tego terminu pociąga za sobą kary za każdy następny dzień, a nie ma możliwości przedłużenia wizy na miejscu. Chyba, że zgłosi się to przy przylocie i zapłaci. Ale tylko na kolejne 30 dni. Bardzo istotne są informacje o ubezpieczeniach zdrowotnych, zabezpieczeniu medycznym oraz, niemałych, kosztach leczenia i lekarstw. Podobnie o dojeździe na te wyspy różnymi liniami lotniczymi, komunikacji lokalnej - z praktycznymi radami jak podróżować najtaniej, noclegach i wyżywieniu na miejscu oraz trudnościach z tym drugim w niektóre dni świąteczne. Równie ważne są Informacje krajoznawcze z Krajoznawczym ABC. M.in. w których bankomatach można podejmować gotówkę posługując się polskimi kartami. O kwestiach bezpieczeństwa, zwłaszcza podróżujących samotnie kobiet.

Z radą, aby dokumenty i cenne przedmioty deponować w hotelowych schowkach w recepcji. O "cenach białego człowieka"  wyższych niż dla tubylców na bazarach i w lokalnych środkach transportu oraz konieczności targowania się. O cle - czego nie wolno wywozić. Ostrzeżenie aby nie posiadać nawet minimalnych ilości narkotyków, gdyż kary za to są drakońskie, do śmierci włącznie. Podobnie przed oszustami i naciągaczami oraz lokalnym łapownictwie. Z obyczajów m.in. o unikaniu używania publicznie lewej ręki, np. przy wręczaniu paszportu, biletu czy pieniędzy, bo uważana jest ona tam za nieczystą. Konieczności odpowiedniego ubioru.

Informacjami gdzie bezpiecznie i korzystnie wymieniać pieniądze. I radzie aby zabierać ze sobą banknoty dolarowe tylko w dobrym stanie, emitowane po 2000 roku. Z uwagą, że kurs ich wymiany zależy też od nominału: im jest on niższy, tym gorszy. Bardzo ciekawe i stosunkowo obszerne są części poświęcone miejscowym obyczajom na Bali i Lomboku oraz tamtejszej kulturze, sztuce i kuchni.

Część podstawowa przewodnika to zwiedzanie Bali, następnie Lomboku. W podziale na części tych wysp, z uwzględnieniem najciekawszych regionów, miast i wsi. Z ich, w przypadku najważniejszych, historią, sugestiami co zwiedzać, opisem zabytków i atrakcji na omawianych trasach. Na końcu zaś informacjami praktycznymi gdzie nocować i jeść. Krótki rozdział poświęcony jest również wycieczkom z Bali do Yogyakarty na Jawie oraz na wyspę Komodo do tamtejszego parku narodowego. Z ich historią, opisem atrakcji, w tym kultury i sztoki oraz sławnych wielkich jaszczurek - waranów.

Jak już wspomniałem, w tekst włamano sporo ciekawych informacji w ramkach. Przykładowo: "Kalendarium historyczne Bali". "Kalendarium historyczne Lomboku". "Kasty" (na Bali). "Hinduizm balijski". "Psy na Lomboku" (dzikie, gryzące się między sobą, ale przeważnie niegroźne dla ludzi). "Bransolety z Kuty" (zmora turystów nachalnie nagabywanych przez bandy młodocianych handlarzy). "Tradycje Sasaków Sade". "Wyspa tysiąca meczetów" (Lombok). "Kuchnia Yogyakarty" i wiele innych.

Na końcu przewodnika znajduje się krótki słowniczek polsko - indonezyjski, indeks, spisy map, planów i informacji w ramkach oraz informacja o autorze. W sumie więc jest to dobry, kompetentnie i ładnie napisany przewodnik wart polecenia nie tylko osobom wybierającym się w tamte strony, ale również interesującym Indonezją.
GLOBTROTER INFO Cezary Rudziński; 2016-07-12

Raced. Ścigany uczuciem

"- Ee, nikogo takiego - kłamię, żeby zagłuszyć to, czego najbardziej się obawiam. Że Rylee może być taką kobietą, jakich zabroniłem sobie zdobywać. Że jest dziewczyną na zawsze, a ja jestem facetem na jedną noc. A niech mnie diabli, jeśli nie sprawi mi przyjemności obserwowanie tego, na ile nagniemy własne reguły."

Podeszłam do tej książki z nieco negatywnym, a już na pewno beznamiętnym nastawieniem, chociaż cała seria Driven bardzo przypadła mi do gustu. Wszystko dlatego, że niezbyt przepadam za powielanymi historiami, powieściami powtarzającymi tę samą bajkę widzianą oczyma innego bohatera. I to nie dlatego, że się nudzę, a mam nieodparte wrażenie pragnienia zysku ze strony autora, który z migającymi przed oczyma dolarami chce wycisnąć ze swoich pięciu minut jak najwięcej. Toteż jakże wielkie było moje zdziwienie po przeczytaniu przedmowy, która zmieniła praktycznie wszystko. Uspokoiła mnie, odpędziła obawy i podkręciła mój apetyt. Pospiesznie ruszyłam w głąb kolejnych stron, by stawić czoła wyzwaniu.

Proszona przez fanki, wykorzystując krytykę i napisane listy stanęła oko w oko z wyzwaniem, zostawiając na boku "swoją Rylee" i oddając głos Coltonowi. Kristy Bromberg, nie kryjąc początkowych trudności, dopełniła całą historię wklejając w brakujące miejsca obrazu puzzle, które wiele czytelniczek tak bardzo chciało odkryć. Wreszcie jest, "Raced. Ścigany uczuciem", powieść, w której wyjątkowy na wiele sposobów, jak i skomplikowany rajdowiec zostaje obdarty z szat. Jego myśli, uczucia i plany przestają stanowić tajemnicę. Teraz możemy dowiedzieć się co działo się w jego głowie w trakcie najistotniejszych scen erotycznej trylogii.

Jakie było pierwsze wrażenie Donavana w chwili, kiedy natknął się na Rylee? Co czuł w momencie, kiedy na imprezie promocyjnej zobaczył ją z "panem surferem"? Dlaczego powiedział jej, że spał z Tawny? Jakie emocje towarzyszyły Coltonowi podczas intymnych zbliżeń?

Główny bohater powieści, dotąd znany z niezależności, arogancji i odwagi, przejmuje pałeczkę na zawsze żegnając się z wizerunkiem bycia zagadką. K. Bromberg, przenosząc się w głąb męskiego świata, całkiem dobrze poradziła sobie z jego kreacją, gdyż do tej chwili boski Donavan zabierał głos jedynie w dialogach. Jego pewność, ale i niepewność siebie, obawy, plany i lęki stanęły w świetle reflektorów i to właśnie im autorka poświęciła najwięcej uwagi. W tej kwestii zdradzę jeszcze tylko jedno - Colton, pomimo ogołocenia się z nieodkrytego dotąd oblicza, nie traci ani krzty uroku.
Wręcz przeciwnie.

Jak dla mnie, strzałem w dziesiątkę okazało się to, że autorka nie przepisywała kolejny raz szeregu tych samych rozmów. Dotrzymała słowa i faktycznie stworzyła powieść skupiającą się właśnie na przemyśleniach Coltona. Pomimo tego, że mamy tutaj powielone sceny, nabierają one zupełnie innego, nowego kształtu - pewnej świeżości. Ażeby zainteresowanie czytelnika nie zmalało, wybrała te najciekawsze, najistotniejsze wydarzenia, w których perspektywa Coltona wręcz prosi się o poznanie. W rezultacie nowa powieść liczy niespełna 200 stron. W sam raz jak na dopełnienie, nie za dużo, by ktoś zaczął się nudzić.

Jako że nie mamy tutaj ciągu akcji znanej z pierwszego tomu trylogii, "Raced. Ścigany uczuciem" nie jest dobrym pomysłem dla tych, którzy nie zaznajomili się z powieścią "Driven. Namiętność silniejsza niż ból". Dla tych zaś, którzy mają pewne obawy z tym, czy aby na pewno przypomną sobie o czym dana scena poprzednio opowiadała, autorka za każdym razem czyni wstęp. Przywołując pytania czytelniczek i dodając coś od siebie tworzy odpowiedni nastrój i ukierunkowując pokazuje, na co w danym momencie warto zwrócić uwagę. Brawa za pomysł i za wybrnięcie z sytuacji. Jest pod wielkim wrażeniem.

Przekonałam się więc, że moje obawy nie znalazły potwierdzenia. Oczywiście książka nie wywołała u mnie tylu emocji, ile trylogia Driven, jednak pod wieloma względami pozytywnie mnie zaskoczyła i zapewniła mi nie lada rozrywkę podczas drogi odkrywania prawdziwej twarzy głównego bohatera. Powieść polecam więc głównie wielbicielkom Coltona Donavana, tym czytelniczkom, które chciałyby poszerzyć horyzonty swojej wiedzy na temat rodzącej się w pożądaniu miłości.
http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ werka777; 2016-07-12

TDD. Sztuka tworzenia dobrego kodu

Ten, kto miał do czynienia z tworzeniem oprogramowania wie, że nie sztuką jest napisanie programu komputerowego, który rozwiązuje mniej lub bardziej skomplikowany problem lub usprawnia wykonywaną przez operatora pracę.Cała zabawa zaczyna się w pisaniu przejrzystego kodu, z którego korzysta zespół i dodaje coraz to nowsze, szybsze i niestety bardziej skomplikowane wersje algorytmu.

Jako informatyk programista od zawsze zadawałem sobie pytanie: w jaki sposób powinienem napisać swój kod, abym bez najmniejszych problemów mógł go w odpowiednim momencie uzupełnić, rozszerzyć lub zmienić? Pisanie radośnie powstających w naszej głowie linijek kodu przychodzi dosyć łatwo, ale poziom trudności kolejnych etapów jest już odwrotnie proporcjonalny.

"TDD. Sztuka tworzenia dobrego kodu" to książka przedstawiająca przede wszystkim tytułową technikę wytwarzania kodu. Składa się ona z dokładnie odwrotnego podejścia, niż to którym zapewne tak jak ja, do tej pory się kierowaliście. Test Driven Development składa się z pięciu kroków, które łatwo można zapamiętać:

1. Dodaj szybko nowy test.
2. Uruchom szybko nowy test, aby zobaczyć, że test załamuje się.
3. Wykonaj pewne zmiany w testowanym kodzie.
4. Ponownie uruchom zestaw testowy, aby zobaczyć, że wszystkie testy zostały zaliczone.
5. Dokonaj refaktoryzacji kodu w celu wyeliminowania duplikacji.

O tych prostych krokach autor - Kent Beck - przypomina często i zarazem uczula, że nie jest łatwo przerzucić się na nowy tok myślenia.

W książce "TDD. Sztuka tworzenia dobrego kodu" znajdziemy wszystko to, czego nam do nauki potrzeba. Oprócz przystępnie przedstawionej i wytłumaczonej wiedzy, są tam również przykłady, na których możemy, a nawet powinniśmy się wzorować podczas nauki. W tym wypadku jest to tworzenie narzędzia finansowego do obrotu akcjami na giełdzie.

Jeśli macie ochotę poznać czym jest i jak ugryźć TDD, ale również jUnit, xUnit oraz wzorce projektowe sterowane testami (o których również mowa) to ta książka jest jak najbardziej strzałem w dziesiątkę. Dla mnie najciekawsze było zastosowanie TDD na przykładzie tworzenia oprogramowania dla branży finansowej. Być może pokrywa się to z fascynacją muszącego działać prawidłowo w 100% kodu w każdych warunkach.

Moim zdaniem, a przekonałem się o tym dopiero teraz, poznanie tej metodologii wytwarzania kodu to mus.
DobreRecenzje.pl Marek; 2016-07-12
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL