ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Utracony świat. Podróże Leona Barszczewskiego po XIX-wiecznej Azji Środkowej

Zdjęcia wykonane przez tego słynnego fotografa Samarkandy, przechowywane na szklanych płytkach w tak egzotycznych i niedostępnych miejscach jak lodowce Pamiru, wciąż robią wrażenie magiczne. Ale co to był za ciekawy człowiek! Leon Barszczewski jako członek armii carskiej stacjonował w Samarkandzie, skąd wyprawiał się badawczo i fotograficznie w zakątki tak ciekawe i nieznane, że nawet w XXI w. egzotyczne. Fotografował oczywiście krajobrazy, ale i ludzi. Interesowały go egzotyczne obrzędy i codzienność tamtejszych ludów, do których nie dotarły jeszcze żadne europejskie "nowinki". Leon Barszczewski jest pradziadkiem autora książki.
przewodnik-katolicki.pl

Liderzy. Ośmioro niekonwencjonalnych dyrektorów wielkich firm i ich recepta na sukces

William Thorndike, biznesmen i wykładowca, przytacza historie ośmiu genialnych menedżerów, którzy odcisnęli własne piętno na wspaniałych firmach, osiągających zdecydowanie ponadprzeciętne wyniki. Łączy ich kilka cech: skupiają się na zyskach z akcji, a nie na dochodach i ogólnym wzroście i mają nieprzeciętne umiejętności gospodarowania kapitałem finansowym i ludzkim. Są także przekonani, że nie okresowe raporty o dochodach, lecz dopływ gotówki do firmy stanowi o jej wartości.

Książka skłania do zastanowienia się nad tym, jakie cechy dyrektora generalnego są najważniejsze? Jak się okazuje wcale nie jest to znakomita komunikacja, umiejętność perspektywicznego myślenia, znajomość świata finansów, skuteczne trzymanie w ryzach całego zespołu. Kluczem do sukcesu jest coś innego. Błyskotliwość w działaniu i odwaga, by zmienić utarte schematy. Prawdziwy lider to innowator, wizjoner, który potrafi działać na przekór trendom i inspirować swoich podwładnych.
superbiz.se.pl

Mamo, uszyj mi!

Książka jest wspaniałym poradnikiem dla osób, które mają już blade pojęcie na temat szycia, ale nie mają wiedzy, umiejętności lub/i wprawy, by samodzielnie przygotowywać wykroje. W "Mamo, uszyj mi!" oprócz gotowych wykrojów jest również garść niezbędnej wiedzy o szyciu dla dzieci, o rozmiarówce, o materiałach i miejscach, gdzie te wszystkie tkaniny, dzianiny i pasmanterie można znaleźć. Ładny projekt graficzny, dobry papier, profesjonalne wykroje i fachowo opisane etapy pracy, które dodatkowo są jeszcze sfotografowane, to mocne strony tej publikacji. Z tą książką nawet uszycie bluzy z kapturem nie jest wielkim wyczynem. A z czasem można dojść do takiej wprawy, że rach-ciach marynarka uszyta!

Ogromnie się cieszę, że moda na szycie powraca. Szycie to przyjemność, frajda, ale i forma czułości, okazywana naszym dzieciom. Uszyty własnoręcznie kaftanik, pierwsza sukienka, kołderka, a później laleczka, ubranka dla tej laleczki i mnóstwo innych rzeczy, na zawsze pozostaną w naszej pamięci i co ważniejsze - w pamięci naszych pociech.
egaga.pl KALINA CYZ; 2016-11-18

Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia

Sztuczna inteligencja (Artificial Intelligence, AI) oraz transhumanizm ponownie są w modzie. I coraz częściej dyskutowane na poważnie – jako jedne z najważniejszych składowych dalszego rozwoju ludzkości. Warto te zagadnienia poznać.

„Superinteligencja...” świetnie się do tego nadaje. Napisał ją Nick Bostrom, szwedzki filozof kierujący prestiżowym Instytutem Przyszłości Ludzkości na Uniwersytecie Oksfordzkim. Bostrom zebrał w jednym miejscu wszystko, co o aktualnym stanie transhumanistycznych debat wiedzieć należy. Tekst wyszedł gęsty i nie udaje, że temat to kaszka z mleczkiem strawna dla każdego przedszkolaka. Z drugiej jednak strony autorowi udało się nie utracić kontaktu z czytelnikiem. Który nawet jeśli momentami nie wszystko pojmuje, to nie ma wrażenia, że został przez Bostroma porzucony.

„Superinteligencja” jest skonstruowana przejrzyście. Zaczynamy od zapoznania się z aktualnym stanem badań. I od razu dostajemy odpowiedź na kluczowe pytanie: nie, Amerykanom, Niemcom, Japończykom ani Chińczykom nie udało się jak dotąd stworzyć sztucznej inteligencji. Owszem, istnieją maszyny, które przewyższają człowieka w zdolnościach arytmetycznych, umieją wyprowadzać skomplikowane twierdzenia logiczne albo ograć ludzi w szachy i warcaby (choć w pokera już nie). Ale jak na razie nikomu nie udało się zbudować niczego, co by przypominało ludzką inteligencję, która potrafi łączyć rozbudowane umiejętności poznawcze, myślenie na wysokim poziomie abstrakcji i zdolność do rozwiązywania złożonych problemów.

Jednocześnie Bostrom stawia tezę, że jest wysoce prawdopodobne, że jeszcze w tym stuleciu taką superinteligencję uda się zbudować. Dlaczego? Bo jest to cel, do którego wiedzie nie jedna, tylko przynajmniej kilka niezależnych dróg. AI może bowiem przybrać różne formy. Może być superkomputerem, który dzięki stałemu rozwojowi potencjału obliczeniowego będzie w stanie rozwiązywać coraz bardziej złożone problemy. Ale to tylko jedna z dostępnych form. Inną jest tzw. emulacja mózgu. Czyli tak dokładne odwzorowanie mapy neuronowej człowieka, że uda się ją wreszcie zreplikować, a potem udoskonalać (człowieka też teoretycznie można by udoskonalać, ale stoją temu na drodze wątpliwości natury moralnej). Jeszcze inny pomysł na budowę superinteligencji to jakaś forma szerokopasmowej współpracy komputera z ludzkim umysłem. Coś na wzór stosowanych już dziś w medycynie sposobów na radzenie sobie z niektórymi chorobami poprzez mechaniczne drażnienie konkretnych partii mózgu w celu uzyskania pożądanych efektów. Można sobie wreszcie wyobrazić rodzaj superinteligencji kolektywnej. Czyli łączenie wielu ludzkich umysłów w jeden. Notabene ten ostatni pomysł wydaje się najmniej przerażający i w pewnym sensie stanowi rozwinięcie takich wynalazków jak druk czy internet.

W drugiej części książki dostajemy z kolei opis możliwych skutków wynalezienia AI. Bo jak słusznie zauważył kiedyś brytyjski geniusz matematyczny Alan Turing: „Trzeba zdawać sobie sprawę, że opracowanie przepisu na superinteligencję będzie jednocześnie ostatnim wynalazkiem, jakiego dokona ludzkość”. Supermózg zacznie wszak tak dalece górować nad naszymi mózgami, że zostawi je daleko w tyle. Idzie tu nie tylko o to, by zabezpieczyć się na wypadek, gdyby superinteligencja miała się urwać ze smyczy swojemu stwórcy. To wszak problem od dawna napędzający sporą część literatury futurologicznej. Jednak nie mniej kluczowe jest pytanie, jak podzielić się komercyjnymi i cywilizacyjnymi zyskami postępu, który superinteligencja ze sobą przyniesie? Biorąc pod uwagę społeczną historię ludzkości (a zwłaszcza kapitalizmu), nie jest to pytanie bezzasadne.
Dziennik Gazeta Prawna

Podniebny lot

Moja opinia
 
Literatura erotyczna po sukcesie książek autorstwa E.L. James, zaczęła cieszyć się niegasnącym zainteresowaniem czytelniczek na całym świecie. Kobiety oszalały na punkcie dominującego, aroganckiego Christiana Greya, który swoją drogą stał się pierwowzorem dla nowego typu bohaterów literackich. Autorzy prześcigają się w pomysłach, tworząc coraz to pikantniejsze historie, które pobudzają wyobraźnie czytelniczek i rozpalają ich zmysły. Książki z gatunku erotycznego możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza grupa to książki, które powielają schemat tak dobrze niektórym znany z „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, gdzie dominują sceny miłosne, przewija się motyw BDSM, a  bohaterowie są do złudzenia podobni do tych wykreowanych przez E.L. James. Do drugiej grupy zaliczają się te powieści, które oprócz gorących scen miłosnych, prezentują coś więcej i nie tylko pobudzają zmysły czytelnika, ale również poruszają go do głębi, wywołując skrajne emocje. Niestety takich powieści jest niewiele. Do jakiej grupy zaliczyłam  powieść R.K. Lilley przeczytacie w dalszej części recenzji.
 
 
„Podniebny lot” jest pierwszym tomem serii W przestworzach autorstwa R. K. Lilley. Główną bohaterką, a zarazem narratorką jest Bianca, która pracuje jako stewardessa w pierwszej klasie linii lotniczych. Jej opanowanie, chłód i pewność siebie są niezastąpionymi atrybutami w pracy stewardessy, jednak jedno spotkanie z panem Cavendishem kruszy mur, który Bianca wokół siebie zbudowała. 
 
 
Pan Przystojny, Pan Uparty, Pan Perwersyjny. Bianca poznaje wszystkie oblicza Jamesa, który swoją dominacją powoli rozbudza jej zmysły, a nawet i uczucia. 
 
Podczas lektury „Podniebnego lotu” nie można nie zauważyć licznych podobieństw do książek E.L. James. Przewijający się motyw BDSM, dziewictwo Bianci, wyuzdane i namiętne sceny seksu pomiędzy bohaterami oraz dominujący, arogancki i bajecznie bogaty główny bohater to tylko przedsmak podobieństw do trylogii Pięćdziesięciu Odcieni. Jako miłośniczka literatury erotycznej wiem czego mogę się spodziewać po tego typu książkach. Wkażdym gatunku literackim dominują schematy, za którymi autor podąża „na ślepo” lub  wykorzystuje  utarte ścieżki jako wskazówki. Zdecydowanie wolę, gdy autorzy obierają tą drugą drogę, czego zdecydowanie zabrakło mi w „Podniebnym locie”. Miałam wrażenie, ze autorka zbyt często wzorowała się na erotycznym bestsellerze, tworząc niektóre sceny i zachowania bohaterów bardzo podobnymi.  
 
Co do samych bohaterów, James oczywiście jest mężczyzną o silnie dominującej naturze. Jego jedynym wymogiem jest bezwzględne posłuszeństwo i uległość kobiety, tylko w takich związkach potrafi się odnaleźć. Jednak James traci całą swoją arogancką stronę w chwili, gdy spotyka Biancę. Dla niej potrafi być czuły, delikatny, a nawet romantyczny.Natomiast Bianca jest opanowaną, chłodną i wyniosłą kobietą, która nie pozwala sobie na nawet najmniejsze porywy serca. Nie interesują ją mężczyźni, ale właśnie pan Cavendish powoduje u niej przyspieszone bicie serca, czego sama przed sobą nie chce przyznać. Ich znajomość w zaskakująco szybkim tempie kończy się w łóżku, a James już podczas pierwszej nocy zapoznaje Biancę z BDSM. Na pierwszy rzut oka wszystko ich od siebie różni, jednak obydwoje posiadają bardzo mroczną przeszłość i niezbyt dobre wspomnienia z dzieciństwa. Stanowi to bardzo interesujący wątek poboczny książki, który mam nadzieję zostanie rozwinięty w kolejnej części.
 
Dużą zaletą „Podniebnego lotu” są sceny erotyczne. Uważam, że autorka jak mało kto potrafi rozpalić czytelnika do czerwoności i wzbudzić w nim pożądanie. Sceny seksu pomiędzy Jamesem a Biancą dominują w książce, stanowią filar fabuły, są najmocniejszym elementem powieści. Opisy miłosnych uniesień pomiędzy bohaterami dalekie są od subtelności i delikatności, a w pewnych momentach mogą szokować przeciętnego czytelnika, który do tej pory nie miał styczności z literaturą erotyczną. Poza tym, książka napisana jest dość plastycznym językiem, opisy i dialogi są wyważone, a całość nie nuży czytelnika. 
 
Podsumowując, „Podniebny lot” to książka dzięki której oderwiecie się od szarej rzeczywistości na długie godziny, a spotkanie z panem Cavendishem zapisze się głęboko w waszej pamięci. Książka R.K. Lilley to dość dobrze napisany erotyk, w którym od pożądania i namiętności aż kipi. Nie da się obok historii Jamesa i Bianci przejść obojętnie. Tą historię trzeba poznać. Polecam.
zaczytanabloguje.blogspot.com Karolina Rybkowska; 2016-10-07
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL