ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Dzielenie tortu. Jak rozdysponować udziały w bezkosztowym start-upie

Ci, którzy kiedyś próbowali założyć swój start-up wiedzą doskonale, że nie jest to łatwe. Przede wszystkim nie jest łatwo utrzymać taką, dopiero raczkującą firmę, z własnej kieszeni. Sama przekonałam się, że wydatki nie mają końca a stan konta nie jest wieczny. Co rusz pojawia się nowa potrzeba: a to wizytówki, a to reklama, albo wykupienie usługi internetowej. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sposób na przyciągnięcie klienta i w rezultacie widać dno naszego osobistego konta.

Wydatki swoją drogą, a co kiedy zakładamy naszą malutką firmę na spółkę z innymi osobami? Wiadomo, wspólnie będzie łatwiej nie tylko pod względem finansowym, ale także pod względem rozdzielenia pracy. No dobrze mamy już wspólnika, lub może nawet kilku, ciężko pracujemy w rozwijaniu firmy, ale każdy chce widzieć z tego jakieś efekty. Najlepiej efekty w postaci gotówki, lub chociaż zapowiedzi gotówki. I co teraz? Jak podzielić się zyskami – zapewne jeszcze niewielkimi, ale zawsze. Zyskami to może jeszcze nie będzie najtrudniej. Gorsze przyjdzie, kiedy nasza firma zacznie prosperować i trzeba rozdzielić udziały. Ale jak? Kto ile wniósł do firmy? Kto miał pomysł?

Sam autor w tej książce wspomina, że właśnie w tym momencie start-up albo się rozpadnie albo jakimś cudem dojdziecie do porozumienia ze wspólnikami.

Sama z wielką chęcią przeczytałam ten poradnik właśnie w nadziei na rozwiązanie problemu z „dzieleniem tortu”.  Jak sam autor podkreśla – książka została napisana tak, jak autor rozmawiałby ze swoim wspólnikiem. Nie są to bezużyteczne porady, ale realne podjęcie wątku związanego z problemami w dzieleniu udziałów.

Jeżeli planujecie rozkręcać swój start-up, lub jesteście właśnie w trakcie, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę póki jeszcze nie jest za późno.

Książka jest niedługa – zawiera 166 stron. Okładka przyciąga oko czytelnika, właśnie za sprawą tego, że cała pokryta jest bielą a na środku zwierzątko, które koniecznie chce podzielić tort, lub sobie go sprawiedliwie wydzielić.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-07-05

Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności

Oszalałem na punkcie książek, które dotykają tematyki z pogranicza biznesu i rozwoju osobistego. Ich lektura sprawia wrażenie, że mówi do mnie wyłączność bardzo mądra osoba, która dzieli się latami swoich doświadczeń. Czytanie jest tak przyjemne, że aż uzależniające i stwarzające zarazem zagrożenie, że skończymy wyłącznie na czytaniu nie przechodząc do aktywnego działania. Zwłaszcza, gdy wymaga od ciebie drastycznych zmian takich jak metoda GTD właśnie. Zmian trudnych do wdrożenia (ale nie z powodu skomplikowania) i wymagających od ciebie silnej woli do czasu przyswojenia, ale jakże opłacalnych. David Allen zmienił życie setek tysięcy osób na świecie książką, która traktuje o metodach zarządzania swoimi myślami, pomysłami, działaniami i zadaniami tak, by wszystko co robimy miało większy sens i ułatwiało nam organizację naszego życia. Autor podaje konkretne działania układające się w konkretny system, ale na potrzeby tej recenzji podam kilka wyrwanych z kontekstu sposobów:

- Zapisywanie każdej myśli, którą uznajemy w danej chwili za ważną

- Robienie czynności, która zajmie nam do dwóch minut od razu
- Planowanie długofalowe i rozbijanie ich na pomniejszenie działania prowadzące do celu
- Sztuka selekcji każdego naszego pomysłu i usuwanie z listy zadań rzeczy, które po namyśle są jednak zbędne i do niczego nie prowadzą
- GTD sugeruje, aby trzymać wszystko w JEDNYM miejscu zamiast trzymać informacje w kilku różnych miejscach (żółtych karteczkach, na biurku, w domu itd)

Tak, o tym będzie w dużej mierze traktować ta pozycja. Nieco zaskakujący jest dla mnie osobiście fakt, że metodą prób i błędów przez całe swoje życie sformowałem dość podobny do GTD własny system efektywnego zarządzania zadaniami (moim notatnikiem w którym trzymam wszystkie dane jest 
Evernote, które zapewnia mi dostęp do moich notatek z dowolnego miejsca na ziemi i z dowolnego urządzenia). Może to w pewnym stopniu świadczyć więc o tym, że coś do czego dochodziłem latami masz na wyciągnięcie ręki. Książka stanowiła więc dla mnie cenne uzupełnienie i chętnie zaimplementowałem kilka z proponowanych pomysłów, ale dla ciebie, gdy jesteś niezorganizowaną osobą, może stanowić swoiste objawienie. Dodam, że GTD nie trzeba wykorzystywać w formie proponowanej przez autora, ale wykorzystywać do swoich potrzeb konkretne wskazówki jeśli masz już własne metody, które się sprawdzają. 

Dla kogo ta lektura jest wręcz obowiązkowa? Dla wszystkich, którzy cierpią na nadmiar obowiązków, mają tyle pomysłów, że mają problem z utrzymywaniem ich wszystkich w głowie i lubią podkreślać, że wciąż brakuje im na wszystko czasu. Jeśli często odczuwasz stres z powodu nadmiaru obowiązków na twoich barkach i kończysz nadrabiając je weekendami to koniecznie po tę pozycję sięgnij. Wprowadza nas stopniowo i raczej nie ma szans, by zaimplementować całość systemu za jednym zamachem, więc możliwe, że do pozycji będziecie wracać wielokrotnie. Szczerze polecam, bo to zdecydowany game changer.

CECHY KSIĄŻKI:

- Jest bardzo techniczna, ale czyta się ją nadzwyczaj lekko
- Ponad 400 stron
- Prawdopodobnie będziesz do niej wracać kilkukrotnie
- Wymaga od ciebie aktywnego działania, aby lektura miała sens
jakzarabiacpieniadze.com.pl Mateusz Kiszło

Kotlet na wynos, czyli autostopem za równik

Znasz przepis na kotlet po birmańsku? Przepis na ten specjał jest dziecinnie prosty – wystarczy, że weźmiesz jednego Kotleta i wyślesz go … w podróż bez daty powrotu. Danie, które otrzymujesz jest zupełnie inne, jest czymś więcej, niż zwyczajną sumą składników. Wyczuwa się w nim smak przetworów sprzedawanych przez rosyjskie babuszki na przydrożnych zajazdach, mongolskiego jogurtu, chińskich nudli czy piekielnie ostrej tajlandzkiej zupy. Myślisz, że to danie nie jest dla ciebie? Nic bardziej mylnego! Jestem przekonana, że nie tylko ze smakiem skonsumujesz potrawę, ale jeszcze zatracisz się w niej, pragnąc systematycznie powtarzać to ekscytujące doznanie.
Właśnie tak wygląda stan ducha czytelnika, po lekturze książki Mateusza Kotlarskiego, autora książki „Kotlet na wynos, czyli autostopem za równik”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Helion relacja z wielomiesięcznej podróży autostopem, która zakończyła się w Indonezji, to zaproszenie do przeżycia wspaniałej przygody, ale również inspiracja do tego, by samemu zacząć odkrywać świat. Autor nie tylko opisuje swoje ośmiomiesięczne zmagania z drogą oraz z przeciwnościami losu, ale odkrywa wspaniałe miejsca i ludzi, przełamuje stereotypy, zachęca do tego, by zignorować głosy tłumów i podążać za swoimi marzeniami.
Autor, zwany Kotletem, z dużym dystansem do siebie i do otaczającej rzeczywistości opisuje spotkanych na swojej drodze rdzennych mieszkańców, ich zachowania i zwyczaje, większą uwagę poświęcając właśnie ludziom niż samej trasie, przemierzanej w dużej mierze autostopem. I to autostopem rozumianym tradycyjnie, jako darmowy przejazd, a właściwie jako wymianę – transport w zamian za towarzystwo, opowieści z drogi, a niekiedy tylko (wobec ograniczeń lingwistycznych) za szczery uśmiech. Od tej reguły Kotlet zrobił tylko kilka wyjątków, niekiedy z premedytacją, a niekiedy wobec braku innej możliwości przejazdu, czasami również z przekory czy ciekawości.
Jednym z takich odstępstw, był rozpoczynający podróż przejazd Koleją Transyberyjską. Celem był Nowosybirsk, gdzie po raz pierwszy Kotlet zrozumiał względność czasu – zaczął on tu zwalniać, a to niezwykle uczucie towarzyszyło autorowi do końca jego wyprawy. Kolejne kraje na mapie jego podróży: Mongolia (gdzie największym zaskoczeniem była popularność polskich czekoladowych draży „Korsarz”), Chiny, Laos, Kambodża, Birma, Tajlandia, Malezja, Singapur czy Indonezja, nie stanowiły celu samego w sobie, praktycznie brak na trasie również popularnych miejsc, obleganych przez tłumy. Jest natomiast energia i ciekawość podróżnika, który do końca nie jest pewien tego, czy uda mu się złapać transport, nawet nie do konkretnego miejsca, ale przed siebie, czy uda mu się rozbić namiot bez jego konfiskaty przez władze, bądź też, czy nie straci życia – bo i o takich potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach autor pisze, zwracając naszą uwagę na pewne aspekty samotnych podróży. (...)

Pełna treść recenzji dostępna jest na blogu.
 
QulturaSlowa Justyna Gul

Psychologia Sprzedaży - droga do sprawczości, niezależności i pieniędzy

Jak do tej pory przeczytałam dwie książki autorstwa Mateusza Grzesiaka. Była to: „Psychologia relacji” i obecna „Psychologia sprzedaży”. Obie te książki tak samo mnie zachwyciły. Przyznam szczerze, że już po przeczytaniu Psychologii relacji byłam  skłonna czytać inne książki tego autora, a kiedy w końcu nadarzyła mi się taka okazja, bez zastanowienia sięgnęłam właśnie po Psychologię sprzedaży. Nie pomyliłam się i nie żałuję swojego wyboru.

Grzesiak potrafi niesamowicie dotrzeć do czytelnika, poruszane przez niego kwestie są w 100% trafione, a co ciekawe (każdy myśli, że poradnik, czy książka biznesowa będzie nudna) okazuje się, że na nudę nie będzie tutaj czasu. Wszystko jest dokładnie opisane i omówione, a na dodatek poparte ilustracją. Jestem zachwycona! Przejdźmy jednak do rzeczy….

Już na samym początku przekonujemy się, że nie chodzi w tej książce o samą sprzedaż danego produktu. Okazuje się, że wszystko zaczyna się od „sprzedania siebie”.  Jeżeli jesteśmy zwykłym Kowalskim, to przyda nam się ta wiedza choćby do rozmów kwalifikacyjnych. A jeżeli jesteśmy handlowcem, to tym bardziej nam się przyda, bo przecież zanim przedstawimy i omówimy dokładnie produkt który będziemy sprzedawali, liczy się pierwsze wrażenie jakie zrobimy swoją osobą na kliencie.  Już na samym początku dowiemy się właśnie o takich rzeczach, o technikach przekonywania, o trikach jakie można stosować, ale przeczytamy też o odbiorcach –  z jakimi osobami preferują, jak to rozpoznać, a później tę wiedzę zastosować.

Książka będzie odpowiednia zarówno dla handlowców, którzy jakąś wiedzę już posiadają – zawsze można przecież dowiedzieć się czegoś nowego, bo kto kocha to co robi, nie przestanie wiedzy na dany temat zgłębiać. Będzie to też odpowiednia książka dla zwykłych ludzi, może trochę nieśmiałych, którzy chcieliby dobrze prezentować się na różnego rodzaju rozmowach i nie stresować się, że coś robią nie tak, ale sami nie mogą dojść co tak właściwie jest źle.

Przepięknie wydana książka na pewno jest jej wielkim atutem. Zielone uspokajające tło, twarda oprawa i niewielki format sprawią, że zechcemy tę książkę zabrać ze sobą na wakacje, do torebki w drodze do pracy, czy też do parku aby trochę poczytać przy ptasich śpiewach.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-07-11

Najbardziej znany Sekret Marketingu na świecie. Zbuduj biznes oparty na rekomendacjach (projekt b2b)

Wszyscy ludzie prowadzący firmę mają zazwyczaj jeden, główny, ten sam cel – zdobyć wierną rzeszę klientów, a co za tym idzie, zarobić jak najwięcej pieniędzy. Pozyskanie lojalnych odbiorców daje przewagę i co najważniejsze stabilność na rynku, jak również powoduje zazdrość w oczach konkurencji. Co zrobić, aby nasza firma, ale też prowadzone przez nią działania były rozpoznawalne przez ludzi? Jak zbudować stateczny biznes bez obawy o przyszłość? Jeśli zadałeś sobie to pytanie drogi czytelniku, to ta książka jest przeznaczona właśnie dla Ciebie.

Książka „Najbardziej znany sekret marketingu na świecie” to podręcznik od wspominanego w tytule marketingu. Zawiera ona logicznie poukładany tekst, który jest podzielony na trzydzieści rozdziałów. Jednak w samym podziale brakuje widocznego oddzielenia głównych bloków, etapów przekazywania wiedzy.

„Najbardziej znany sekret marketingu na świecie” to zbiór zdań nastawiających czytelnika na podjęcie odpowiednich kroków w dążeniu do osiągnięcia wspomnianych na wstępie celów. Głównym kierunkiem jest budowanie odpowiedniego networkingu i pozytywnych relacji z nowymi, starymi i potencjalnymi klientami. Prezentowane przykłady są jak najbardziej na miejscu i są ciekawym urozmaiceniem w lekturze.

Czytając tę książkę, bez wcześniej zdobytego pojęcia na temat reklamy, odczułem, że cała przekazywana nauka jest dla mnie zrozumiała. Nie występuje tutaj ogrom wzorów i formuł, a raczej dość przejrzyste tabele i naprawdę ciekawie skonfigurowane grafiki tłumaczące działania.

Książka napisana jest przez ludzi, którzy mogą poszczycić się rekomendacjami najbardziej znanych trenerów i autorów podstawowych książek (np. Brian Tracy, Tony Alessandra). Sposób w jaki napisany jest ten tytuł przypomina mi „Zdobyć rynek”, którą napisał Jeff Walker. O wspomnianej książce miałem okazję wypowiedzieć się jak najbardziej przychylnie. Oznacza to tylko, że przedstawioną tutaj dzisiaj, mogę określić jako interesującą, motywującą do działania i bardziej szczegółową niż wspominany „Zdobyć rynek”.
DobreRecenzje.pl Marek; 2016-07-11
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL