ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Podręcznik Przygody Rowerowej. Wydanie II

Podręcznik przygody rowerowej w tym roku doczekał się rozszerzonego, drugiego wydania. Na ogół nie robi się kolejnych wydań, jeśli coś jest złe. Zatem w tym przypadku, jak najbardziej uzasadnione jest to, co zrobiło wydawnictwo Bezdroża.

To, że dzięki Bezdrożom możemy czytać ciekawe, nie tylko podróżnicze, ale i „sportowe” książki już wiemy. Jednakże ja, pierwszy raz skusiłam się na coś rowerowego i zaskoczyłam tym sama siebie. Dlaczego? A no dlatego, że tak na dobrą sprawę, nie przepadam za rowerami. Wolę monocykl, albo od niedawna: bieganie. Niestety w ostatnim czasie jestem skazana na ten środek transportu, z prostego powodu: umarł mi samochód. Zatem powoli oswajam się z moim dwukołowcem, przyzwyczajam się. I w tym właśnie czasie pojawił się Podręcznik przygody rowerowej. „Cholera, jak już muszę tym jeździć, to może zrobię coś, żeby to polubić?” – pomyślałam. I tak oto wpadła w moje łapy publikacja Roberta Maciąga i jego przyjaciół.

Nie byłam pewna czego się spodziewać po tej książce. Myślałam, że będzie coś w stylu: to jest koło, to łańcuch, to kierownica. Pamiętaj żeby pompować koła. Na rower najlepiej ubrać się tak i tak. Tego używaj w ten sposób, a tak nigdy nie rób. Wiecie, taka instrukcja obsługi roweru z informacjami ułatwiającymi dłuższą podróż. No, ale jak widać nie miałam racji. Pierwsza część książki wciągnęła mnie na dobre i zafascynowała. Rozdział „Opowieści z drogi” to nic innego jak historie z trasy różnych osób. Mówią o swoich przygodach, o dobrych, złych momentach jakie ich spotkały. Te fragmenty ich rowerowych przygód sprawiają, że ma się ochotę też zrobić coś takiego. Wspominałam o tym, że rower to nie moja bajka? Jak zaczęłam to czytać, zapragnęłam też wyruszyć w taką podróż.

czytaj resztę recenzji na blogu
agapilecka.pl Aga Pilecka

Mój dziennik podróży

Wakacje w pełni. Jedni ruszają do babci na wieś, inni nad ciepłe morze, jeszcze inni zwiedzają wielkie miasta. Każda wyprawa to dla małych podróżników niesamowite emocje, fantastyczne przygody i zaskakujące odkrycia.Co zrobić, żeby wakacyjne wspomnienia nie zatarły się z czasem? Notować na bieżąco! Przecież każdy szanujący się podróżnik prowadzi dziennik.

Mój dziennik podróży to uniwersalna księga dziecięcych wspomnień z każdej, dowolnej wyprawy. Można zabrać go na długie wakacje i weekendowy wypad za miasto. Sprawdzi się podczas wycieczek po Polsce i w trakcie zagranicznych wojaży. Bez względu na kierunek wyprawy - wszędzie czekają przygody, które warto utrwalić, zanim wspomnienia wyblakną. Wypełniony dziennik stanie się niepowtarzalnym przewodnikiem - pamiętnikiem z podróży.

Mój dziennik podróży powstał z myślą o kilkulatkach - tych, które podróżowanie mają we krwi, i tych, którym rodzice dopiero próbują zaszczepić podróżniczego bakcyla. Zabawę z nim można zacząć, jeszcze zanim zamknie się walizkę. Do każdej podróży trzeba się dobrze przygotować, a dziennik pozwala wciągnąć w te przygotowania nawet najmłodszych. Zaczynamy od listy ekwipunku i narysowania trasy wyprawy. Z listą samodzielnie spakuje się nawet przedszkolak (i nie zapomni ani czapki z daszkiem, ani ukochanego misia), a własnoręcznie nakreślona mapa pomoże wyobrazić sobie, co ciekawego będzie się działo podczas podróży.

W drogę! Teraz Mój dziennik podróży będzie eksploatowany pełną parą. Przecież jest tak wiele do opisania. Najfajniejszy dzień wyprawy i ten najgorszy lub najnudniejszy. Ciekawi ludzie i nowi przyjaciele (może będą chcieli odcisnąć w dzienniku swoją dłoń?). Nieznane dotychczas rośliny i zwierzęta, słowniczek podstawowych zwrotów. W dzienniku jest też miejsce na wspomnienia kulinarne, bo w podróży poznaje się mnóstwo nowych smaków. Zaskakujące połączenia, nieznane - pyszne i okropne - potrawy, zabawne nazwy, wszystko jest warte zanotowania. Maluchy swoje wspomnienia mogą rysować, a rysunki uzupełniać zdjęciami, starszaki bez problemu poradzą sobie z pisaniem. W Moim dzienniku podróży jest mnóstwo wolnego miejsca na dowolne notatki - dzieci będą doskonale wiedziały, jak je wykorzystać. Może wkleją tam bilety wstępu do muzeów albo ulotki z odwiedzanych miejsc?

Mój dziennik podróży to niezwykły, interaktywny notatnik, który można dostosować do własnych potrzeb i wybranego celu wyprawy. Ma poręczny format i bez trudu zmieści się do plecaczka małego podróżnika. Przecież chodzi o to, żeby mieć go zawsze przy sobie i wspomnienia utrwalać na bieżąco. Do uzupełniania dziennika w opcji minimum wystarczy długopis lub ołówek, przy poważniejszych pracach przydadzą się klej, nożyczki i kredki. Koniec z nudnym czekaniem na obiad czy ciągnącą się w nieskończoność kolejką do kasy muzeum!

Mój dziennik podróży stworzyły Dominika Zaręba - podróżniczka i pionierka ekoturystyki w Polsce oraz Ania Jamróz - absolwentka krakowskiej ASP, graficzka i fotografka.
Alicja Szwinta-Dyrda Agnieszka Radziszowska

Sny Morfeusza

Jak słyszę słowo „erotyk” od razu na myśl przychodzi mi książka o Szarym, od której zaczęłam swoją przygodę z tym gatunkiem. Jak zaczarowana pochłonęłam wiele powieści tego typu, raz lepszych, raz gorszych, aż do czasu pojawienia się serii „Dark Duet” C.J. Roberts, która okazała się obłędna i kompletnie inną historią, niż wszystkie do tej pory. Mocna, mroczna i tajemnicza. Taka też jest najnowsza pozycja K.N. Hanner, ale czy na pewno spełniła moje wygórowane już oczekiwania?
 
Ostatnio powiedziałam sobie, że w najbliższym czasie nie tknę żadnej książki erotycznej, bo te już mi się przejadły. Nie sądziłam, że jeszcze coś mnie zaskoczy, bo wszystko jest już mi znane, po czym wydaje się być nużące. Jednak czytając opis „Snów Morfeusza” spróbowałam jeszcze raz. Zaczęłam ją czytać późnym wieczorem i przepadłam. Zarwałam noc, zaczarowana historią młodej Cassandry. 
 
Panna Givens przeprowadza się po studiach architektonicznych do Miami, by zdobyć wymarzoną pracę. Jednak rozmowa kwalifikacyjny okazuje się kompletnym fiaskiem. Prezes firmy jest chamski i gburowaty, więc dziewczyna nie licząc już na posadę wychodzi z jego biura głośno trzaskając drzwiami. Chcąc rozładować swoje napięte jak postronki nerwy, wybiera się na kolację z kuzynką, jej chłopakiem i jego bratem, która jak na złość także kończy się dramatycznie. Cass bez pieniędzy i cholernie wściekła wybiega z lokalu, przed którym poznaje młodego chłopaka – Tommy’ego. Postanawia się zabawić. Przecież nic gorszego nie może się stać. Nie dostała mocno wyczekiwanej pracy, spotkanie w restauracji kończy się awanturą i wyzwiskami od dziwek, a na dodatek nie stać ją nawet na bilet autobusowy. Tommy okazuje się być przesympatycznym młodzieńcem, jednak chorym na białaczkę. We dwójkę wybierają się do klubu rozpusty i rozkoszy. Po całonocnej zabawie na parkiecie Cassandra otrzymuje nie moralną propozycję, ale nie od niedawno poznanego przyjaciela, tylko od kompletnie obcego faceta, który swoją drogą wygląda dokładnie tak samo jak jej wymarzony, senny Bóg seksu. Czy Cass przystanie na tą szaloną ofertę? Czy spotkanie trzeciego już mężczyzny podczas jednego wieczoru to nie za dużo dla tak młodej i nie doświadczonej kobiety?
 
Strasznie intrygował mnie los panny Givens, małomiasteczkowej, bardzo ambitnej dziewczyny, która przyjeżdża do wielkiego miasta i zostaje wciągnięta w wir imprez, pieniędzy i mroczny świat seksu. Każdy w życiu ma taki moment w życiu, że trafia na mur i wtedy robi coś nieoczekiwanie głupiego. Jednak z czasem wyciąga z tego wnioski i wraca na „dobrą” drogę. Tak więc rozumiałam Cassandrę, która jednego wieczora postanowiła korzystać z życia ile wlezie, bo przecież następnego dnia ta inteligenta dziewczyna dozna kaca moralnego i nie powtórzy tych szalonych akcji. Czy aby na pewno?
 
Z czasem zachowanie Cassandry wydaje się być jeszcze gorsze, jest nie odpowiedzialna, notorycznie się spóźnia i to nawet o ponad godzinę, lub co gorsze ma nie wyparzony język, który często doprowadza ją do niekomfortowych sytuacji. Wielokrotnie wspomina, że brakuje jej funduszy na bilet czy taksówkę, a po chwili imprezuje gdzieś wydając ostatnie pożyczone pieniądze. Wpada też często w skrajności, tak potężne, że aż trudno uwierzyć, iż to jest dziewczyna, która ukończyła studia z wyróżnieniem… Nawet pracy nie traktuje poważnie. Zapytana, czy zależy jej na pracy, potwierdza, po czym po zaledwie dwóch dniach, prosi o trzy dni urlopu, by odpoczywać z Tommym nad jeziorem. Jej zachowanie zaczyna mnie coraz bardziej irytować. Lubię zabawę, ale jestem też odpowiedzialną osobą, dlatego takie szczeniaskie wręcz zagrywki odbieram niezbyt dobrze.
 
Jeśli chodzi o Adama McKeya - właściciela firmy w której pracuje Cass, to wcale nie jest lepiej. Jego charakter jest chyba jeszcze bardziej popieprzony niżeli młodziutkiej panny Givens. W jednym momencie zachowuje się bardzo profesjonalnie i trzyma nerwy na wodzy, po czym po chwili staje się brutalny, nachalny i wulgarny. Początkowo mi to nie przeszkadzało, jednak jego narowisty charakterek potrafił dać się we znaki. 
 
Im dalej czytałam, tym większe miałam odczucie, że cała historia opiera się tylko i wyłącznie na seksie, od jednej do drugiej, aż do przesady. Nie przeszkadza mi duża ilość scen łóżkowych, nawet tych ordynarnych, bo to jest element tego gatunku, jednak jeśli książka zawiera ponad połowę treści tylko o tym, to staje się to nudne. Wolałabym poznać bardziej tą dobrą stronę Cassandry, zapracowanej i inteligentnej pani architekt, która ze smakiem projektuje wnętrza i w czarujący, acz profesjonalny sposób podchodzi do inwestorów. Niestety mało z tego dostałam. 
 
Nie mniej całą powieść przeczytałam w zastraszającym tempie jednej doby. Styl jest lekki i łatwy do zrozumienia. Wielokrotnie fabuła doprowadzała mnie do niespodziewanych wybuchów śmiechu, poprawiając mi humor, co bardzo doceniam. Sama książka nie wydaje się być za gruba, a mimo to ma ponad 400 stron dość drobnym drukiem. Ciężko mi jest ocenić „Sny Morfeusza”, bo jednocześnie odczuwam złość na irytujące zachowania bohaterów, a w tym samym czasie jestem zaintrygowana fabułą i z niecierpliwością przerzucam kolejny stronice czekając na zakończenie. Ale to nie jest koniec. To dopiero początek mrocznej historii Cassandry i Morfeusza. Zapewne będzie kolejny tom, a ile będzie miała cała seria, tego niestety nie wiem. To zdecydowanie powieść dla osób oczekujących dużej dawki seksu w różnych sytuacjach i miejscach, które na pewno rozpalą zmysły do czerwoności i nie pozwolą zasnąć. 
kate-with-books.blogspot.com

Efektywny System Pracy, czyli jak skutecznie zarządzać sobą w czasie

Codziennie pracujemy w informacyjnym i zadaniowym chaosie. Wciąż jesteśmy zasypywani e-mailami, SMS-ami, telefonami, nowymi projektami, niecierpiącymi zwłoki sprawami do załatwienia. Nieliczni z nas potrafią udźwignąć to wszystko bez strat dla swojego zdrowia, życia prywatnego i kariery. Efektywny System Pracy to autorska strategia Macieja Sasina - trenera, coacha i mistrza praktyk NLP. Tworzy go uporządkowany i gotowy do zastosowania zbiór najlepszych praktyk związanych z efektywnością osobistą, które dotąd rozproszone były w różnych dziedzinach zarządzania. W książce Czytelnik znajdzie wskazówki dotyczące organizacji czasu, przydatne aplikacje i proste pomysły na zarządzanie spływającymi informacjami oraz bieżącymi zadaniami _wszystko w duchu metody kaizen i w odpowiedzi na konieczność zoptymalizowania własnej efektywności.
Personel Plus

Sztuka rozpoczynania 2.0

Początek to niezwykle delikatna chwila. Początkiem może być słowo, myśl, marzenie. Gdy się zaczyna, trzeba wiedzieć, co chce się zrobić, dlaczego, w jaki sposób, z kim, kiedy i jakim kosztem. Innymi słowy - ten delikatny początek trzeba wzmocnić przemyślanym planem. 1 zasadę tę stosuje się właściwie do wszystkiego: pomysłu, zadania, związku czy... własnego biznesu. Książka to uaktualnione wydanie pozycji wpisującej się już w kanon sztuki biznesu. Jest ona napisana z myślą o tych, którzy "coś" zaczynają. Dzięki lekturze Czytelnik skuteczniej zrealizuje to, co sobie postanowił: zadanie, projekt, przedsięwzięcie, marzenie. Dowie się, czym jest koncepcja i dlaczego musi być dobra, co zrobić, aby od początku podążać w kierunku sukcesu, jak stać się świetnym przywódcą najlepszego zespołu, jak zdobyć kapitał, zbudować sieć współpracy biznesowej i wreszcie -jak odnosić sukces i jednocześnie zmieniać świat na lepszy.
Personel Plus
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL