Recenzje
Eden. Nowy początek
Po przeczytaniu Caldera, nie miałam złudzeń, że to nie ta sama Sheridan, którą zostałam uraczona w książce Archer’s Voice. Tamta książka była rozczarowaniem, nie tylko na tle edytorskim, ale i ze strony samej fabuły oraz wykreowania postaci. Nie miałam pojęcia, że na przestrzeni roku, można tak rozwinąć swój warsztat i sposób, w jaki opowiada się historie oraz jak pisze się o miłości. W życiu bym nie pomyślała, że Sheridan mnie zawiedzie. A jednak. Albo po prostu nie wychodzi jej pisanie półfantastycznych książek z całkiem wyraźnymi scenami erotycznymi. No co poradzisz. No nic. Całe szczęście, mimo porażki Caldera ( na każdym tle, bo i okładka kulała jakby krzyczała „MAM ZŁAMANĄ KOŚĆ PODUDZIA!!” , ale to wina oryginalnych wydawców..), Eden trochę się podniosła i powiedziała : Mkay gurl, to teraz ci pokażę.
No i pokazała. Faktem jest, że od zakończenia akcji Caldera do początku Eden mija kilka lat i postaci się rozwijają, dorastają fizycznie i dojrzewają emocjonalnie. To na plus. Oboje sądzą, że to drugie nie żyje i ich egzystencje są pełne bólu i rozpaczy, z której nie potrafią się otrząsnąć, niezależnie od tego jak bardzo by się starali i nawet wchodzili w inne związki. Ich miłość wydaje się być nieśmiertelna. Brzmi cholernie ckliwie i miałam dokładnie takie same odczucia, mniej więcej do połowi książki, która nie jest za obszerna ( to zdecydowany minus ). Dostajemy opisy ich losów po wydarzeniach w Arkadii, a potem oczywiście, w typowy, amerykański magical, spiritual shit, dochodzi do momentu kiedy się odnajdują i w ogóle robi się różowo, jednorożcowo i tak dalej * sparkles, shimmers, skinfrosty od Jeffree Stara i wszystko co się mieni* – generalnie autorka zrobiła dobrze każdej fance romansów.
Bardzo możliwe, że z jakiegoś nieznanego mi powodu, mam upośledzoną zdolność empatii, ale spokojnie. Książka od 150 strony jest mniej upierdliwa, co wpływa na lepszy odbiór całości. I tak jak przy Calderze, nie mogłam zmęczyć zakończenia, które było takie…meh, że nie wiedziałam co myśleć, tak tutaj dostałam dokładnie tak samo urocze i kochane zakończenie, jakie dostałam w Archer’s Voice i w Stingerze. Lubię zakończenia, które serwuje Sheridan i nie są otwarte. to jest to czego naprawdę potrzebowałam, żeby przeżyć porażkę pierwszego tomu. Co więcej…chociaż w przypadku Caldera oraz Eden, jest jeszcze kilka tomów i to prawdopodobnie tworzy taką serię jaką tworzyli Zatraceni od Rachel Van Dyken. Jakoś mnie to nie pociesza…
Jednak jeśli podobał się wam Calder, to i Eden powinna się wam spodobać, biorąc pod uwagę fakt, że jeśli miałabym spojrzeć na Caldera i Eden jako jedną książkę, podzieloną na dwie księgi – miałoby to więcej sensu, niż podzielenie tego na dwie odrębne książki – to akurat błąd samej autorki. Ale poleciałam dygresją.
Książkę polecam, szczególnie miłośnikom romansu i wszelkiego rodzaju erotyków, które nie koniecznie muszą być tak durne jak Pisiont twarzy Klumpa ( tak, chodzi o książkę E. L. James – chwała Anicie z Book Reviews za to stwierdzenie ). Przyjemna książka, ratująca pierwszą część.
No i pokazała. Faktem jest, że od zakończenia akcji Caldera do początku Eden mija kilka lat i postaci się rozwijają, dorastają fizycznie i dojrzewają emocjonalnie. To na plus. Oboje sądzą, że to drugie nie żyje i ich egzystencje są pełne bólu i rozpaczy, z której nie potrafią się otrząsnąć, niezależnie od tego jak bardzo by się starali i nawet wchodzili w inne związki. Ich miłość wydaje się być nieśmiertelna. Brzmi cholernie ckliwie i miałam dokładnie takie same odczucia, mniej więcej do połowi książki, która nie jest za obszerna ( to zdecydowany minus ). Dostajemy opisy ich losów po wydarzeniach w Arkadii, a potem oczywiście, w typowy, amerykański magical, spiritual shit, dochodzi do momentu kiedy się odnajdują i w ogóle robi się różowo, jednorożcowo i tak dalej * sparkles, shimmers, skinfrosty od Jeffree Stara i wszystko co się mieni* – generalnie autorka zrobiła dobrze każdej fance romansów.
Bardzo możliwe, że z jakiegoś nieznanego mi powodu, mam upośledzoną zdolność empatii, ale spokojnie. Książka od 150 strony jest mniej upierdliwa, co wpływa na lepszy odbiór całości. I tak jak przy Calderze, nie mogłam zmęczyć zakończenia, które było takie…meh, że nie wiedziałam co myśleć, tak tutaj dostałam dokładnie tak samo urocze i kochane zakończenie, jakie dostałam w Archer’s Voice i w Stingerze. Lubię zakończenia, które serwuje Sheridan i nie są otwarte. to jest to czego naprawdę potrzebowałam, żeby przeżyć porażkę pierwszego tomu. Co więcej…chociaż w przypadku Caldera oraz Eden, jest jeszcze kilka tomów i to prawdopodobnie tworzy taką serię jaką tworzyli Zatraceni od Rachel Van Dyken. Jakoś mnie to nie pociesza…
Jednak jeśli podobał się wam Calder, to i Eden powinna się wam spodobać, biorąc pod uwagę fakt, że jeśli miałabym spojrzeć na Caldera i Eden jako jedną książkę, podzieloną na dwie księgi – miałoby to więcej sensu, niż podzielenie tego na dwie odrębne książki – to akurat błąd samej autorki. Ale poleciałam dygresją.
Książkę polecam, szczególnie miłośnikom romansu i wszelkiego rodzaju erotyków, które nie koniecznie muszą być tak durne jak Pisiont twarzy Klumpa ( tak, chodzi o książkę E. L. James – chwała Anicie z Book Reviews za to stwierdzenie ). Przyjemna książka, ratująca pierwszą część.
bigdwarf.wordpress.com Hasacz
Niewolnica ISIS
Cały czas słyszymy o nowych poczynaniach członków ISIS. Jednak skupiamy się głównie na tym, co dzieje się w Europie, zapominając o tym, że również na ziemiach zdominowanych przez wyznawców islamu rozgrywa się ogromny dramat. Jednym z przykładów może być sytuacja jazydów, która została opisana w książce Niewolnica ISIS stanowiącej zapis wspomnień Dżinan – jednej z kobiet porwanych i sprzedanych na targu niewolników…
Dżinan w momencie uprowadzenia miała osiemnaście lat i oczekiwała powrotu męża do rodzinnej wioski. Niestety rozłąka trwała dłużej niż to wszyscy przewidywali. Dżinan, jej bliscy oraz inni mieszkańcy wsi – jazydzi, zostali porwani przez dżihadystów, którzy uznają wyznawców jazydyzmu za wyznawców szatana*, których należy wytępić. Po porwaniach chłopcy szkoleni są na żołnierzy ISIS, a kobiety i dziewczęta sprzedawane jako niewolnice. W najlepszym wypadku zostają służącymi w domach bogatych ludzi, w najgorszym zostają sprzedane do domów publicznych lub wykorzystane już w miejscu zawarcia transakcji sprzedaży i pozostawione na pastwę losu.
Dżinan wraz z grupą kilku kobiet trafia do willi jednego z ważniejszych działaczy Deasz. Dzięki wsparciu i sile udaje im się przetrwać trudne chwile. Już na początku zawiązują one pakt, że nie przejdą na islam, choćby miały być zabite. Jednak oprawcy mają swoje sposoby, które mogą złamać najsilniejszą wolę, a nawet najtwardszym osobom na samo wspomnienie przechodzą dreszcze (wystarczy wspomnieć picie wody „zaprawionej” martwymi myszami, czy rażenie prądem).
Historia Dżinan kończy się optymistycznie, przynajmniej w części, bo cały czas prześladują ją mroki tamtych dni. Jednak dzięki niej i innym jej podobnym kobietom możemy poznać dramat setek porwanych i więzionych jazydek. Niestety historii wielu z nich nigdy nie wysłuchamy. Wiele z nich nawet po uwolnieniu przeżywa osobisty dramat, kiedy zostały wykorzystane seksualnie, gdyż jazydzi uważają kobiety zgwałcone, za zhańbione. Cierpi ich zdrowie fizyczne i psychiczne, często są trzymane w tragicznych warunkach, które przyczyniają się do rozwoju różnych chorób. Obecnie wiele organizacji międzynarodowych próbuje wspomóc zgwałcone i wykorzystywane kobiety, którym udało się uciec z niewoli.
Niewolnica ISIS opatrzona została również w posłowie autorstwa Thierrego Oberle – reporterafrancuskiego dziennika „Le Figaro”. To właśnie on spisał wspomnienia Dżinan. Dzięki niemu poznajemy też szerzej sytuację jazydów mieszkających w Kurdystanie.
Książka Niewolnica ISIS jest bardzo niepozorna – niewielka, dość cienka, napisana prostym językiem, który podkreśla dramatyzm sytuacji. Jednak jej zawartość daje do myślenia, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń. Treść wstrząsa i pozostaje długo z nami.
Warto przeczytać.
Dżinan w momencie uprowadzenia miała osiemnaście lat i oczekiwała powrotu męża do rodzinnej wioski. Niestety rozłąka trwała dłużej niż to wszyscy przewidywali. Dżinan, jej bliscy oraz inni mieszkańcy wsi – jazydzi, zostali porwani przez dżihadystów, którzy uznają wyznawców jazydyzmu za wyznawców szatana*, których należy wytępić. Po porwaniach chłopcy szkoleni są na żołnierzy ISIS, a kobiety i dziewczęta sprzedawane jako niewolnice. W najlepszym wypadku zostają służącymi w domach bogatych ludzi, w najgorszym zostają sprzedane do domów publicznych lub wykorzystane już w miejscu zawarcia transakcji sprzedaży i pozostawione na pastwę losu.
Dżinan wraz z grupą kilku kobiet trafia do willi jednego z ważniejszych działaczy Deasz. Dzięki wsparciu i sile udaje im się przetrwać trudne chwile. Już na początku zawiązują one pakt, że nie przejdą na islam, choćby miały być zabite. Jednak oprawcy mają swoje sposoby, które mogą złamać najsilniejszą wolę, a nawet najtwardszym osobom na samo wspomnienie przechodzą dreszcze (wystarczy wspomnieć picie wody „zaprawionej” martwymi myszami, czy rażenie prądem).
Historia Dżinan kończy się optymistycznie, przynajmniej w części, bo cały czas prześladują ją mroki tamtych dni. Jednak dzięki niej i innym jej podobnym kobietom możemy poznać dramat setek porwanych i więzionych jazydek. Niestety historii wielu z nich nigdy nie wysłuchamy. Wiele z nich nawet po uwolnieniu przeżywa osobisty dramat, kiedy zostały wykorzystane seksualnie, gdyż jazydzi uważają kobiety zgwałcone, za zhańbione. Cierpi ich zdrowie fizyczne i psychiczne, często są trzymane w tragicznych warunkach, które przyczyniają się do rozwoju różnych chorób. Obecnie wiele organizacji międzynarodowych próbuje wspomóc zgwałcone i wykorzystywane kobiety, którym udało się uciec z niewoli.
Niewolnica ISIS opatrzona została również w posłowie autorstwa Thierrego Oberle – reporterafrancuskiego dziennika „Le Figaro”. To właśnie on spisał wspomnienia Dżinan. Dzięki niemu poznajemy też szerzej sytuację jazydów mieszkających w Kurdystanie.
Książka Niewolnica ISIS jest bardzo niepozorna – niewielka, dość cienka, napisana prostym językiem, który podkreśla dramatyzm sytuacji. Jednak jej zawartość daje do myślenia, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń. Treść wstrząsa i pozostaje długo z nami.
Warto przeczytać.
Czytając Iwona; 2016-07-16
Podniebny lot
Niby nie ocenia się książki po okładce, ale tylko na nią spójrzcie! Czyż nie jest śliczna? Okładkowa sroka jest zadowolona. :D Sięgając po “Podniebny lot” oczekiwałam lekkiej książki na jeden wieczór i dokładnie to dostałam.
Wszystko dzieje się z punktu widzenia głównej bohaterki. Bianka jest piękną kobietą z trudną przeszłością. Jedyną osobą, którą wpuszcza za postawiony wokół siebie mur jest jej długoletni przyjaciel Stephen. W przeciwieństwie do bohaterek innych powieści tego typu, dziewczyna jest świadoma tego, jak reagują na nią mężczyźni, co już jest miłym zaskoczeniem. Na dodatek po tym jak poznaje Jamesa nie odcina się od swoich znajomych, co też jest czymś nowym w przypadku głównych bohaterek erotyków.
Z kolei James jest typowym męskim bohaterem książek tego typu. Przystojny miliarder, który żeby zdobyć to czego chce lata publicznymi liniami lotniczymi, choć ma własny samolot. Miłośnik BDSM z trudną przeszłością, dominuje już podczas naszego pierwszego spotkania. Od innych różni się tylko tym, że nie jest z kamienia i od początku pokazuje, że potrafi czuć coś poza pożądaniem. O dziwo w “Podniebnym locie” nie mamy do czynienia z barierą dotyku, a postacie są całkiem dobrze wykreowane.
Trudno mi napisać cokolwiek o fabule, w końcu to erotyk, a tu trudno o oryginalność. Mężczyzna zafascynowany nieznajomą, która okazuje się dziewicą, gorący romans bez żadnych podchodów i przeszłość bohaterów, która nie daje o sobie zapomnieć. Spodobał mi się wątek poboczny przyjaźni Bianki i Stephena oraz ich relacje z pilotami i innymi stewardami i stewardessami. Autorka pracowała kiedyś jako stewardessa i się zastanawiam czy któraś z tych postaci jest inspirowana jej byłym współpracownikiem.
Książka jest dobrze napisana i mimo banalnej fabuły oraz przewidywalnego zakończenia dobrze mi się ją czytało i skończyłam ją tego samego dnia, w którym do mnie przyszła. Nie wiem tylko czy to dlatego, że ta historia jest tak wciągająca, czy jestem aż tak beznadziejną miłośniczką romansów. W każdym razie polecam dorosłym czytelniczkom, a ja z niecierpliwością czekam na kolejną część!
Dwiestronykultury.pl Natalia; 2016-07-30
Podniebny lot
Na fali popularności 50 twarzy Grey’a powstaje coraz więcej erotyków, które mają nas zaskoczyć, rozpalić zmysły i zaciekawić. Jedną z najnowszych propozycji tego typu jest książka Podniebny lotautorstwa R.K. Lilley, która stanowi pierwszą część cyklu W przestworzach. Tego rodzaju książki powinny dostarczać lekkiej, aczkolwiek przyjemniej rozrywki. Czy tym razem tak było?
Bianka to młoda kobieta, która wraz ze swoim najbliższym przyjacielem pracuje w liniach lotniczych obsługujących loty na krajowych lotniskach USA. W czasie jednego z lotów poznaje bardzo intrygującego pasażera – Johna Cavendisha, który praktycznie od razu wyzwala w niej nieznane dotąd uczucia. Mimo tego, że do tej pory Bianka opierała się praktycznie wszystkim zalotnikom i jeszcze nigdy nie była z mężczyzną, praktycznie od razu ulega czarowi pana Cavendisha, którego nazywa też panem Przystojnym. Ich relacje bardzo szybko przechodzą na intymny poziom i zaczyna się magia… Tłem dla poczynań erotycznych dwójki bohaterów jest dramat, który położył się cieniem na ich życiu, a także wątek można by powiedzieć sensacyjny.
Podniebny lot z pewnością można zaliczyć do literatury łatwej, prostej i przyjemnej. Książkę czyta się dość dobrze, ale bazuje ona na utartych schematach, które można spotkać w wielu innych powieściach, nie tylko tych erotycznych. Mamy tutaj bogatego, przystojnego mężczyznę oraz uroczą, nieco naiwną dziewczynę, która tym razem nie szuka miłości swojego życia. Wręcz przeciwnie, stroni od mężczyzn i nigdy się z nimi nie umawia na randki. Jednak jej zachowanie nie jest konsekwentne, gdyż praktycznie od razu, bez żadnego zastanowienia wpada w ramiona Cavendisha i ulega jego dość specyficznym zachciankom, co dla czytającego może być nieco irytujące.
Sceny erotyczne mam wrażenie, że są nieco mechaniczne. Dlaczego? Są opisane dość prostym językiem, który wykorzystuje raczej bardziej dosadne określenia. O wiele bardziej mi się podobały momenty, w których był użyty bardziej subtelny i opisowy język, gdy bohaterowie uwodzili się.
Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zakończenie książki, które wprowadziło dość mocny wątek sensacyjny, co spowodowało że bardziej zaciekawiła mnie ta historia.
Co mogę powiedzieć w podsumowaniu? Jak z pewnością zauważyliście mam nieco mieszane uczucia odnośnie tej książki – z jednej strony powiela ona schematy i elementy, które znamy z innych historii. Z drugiej jest napisana w sposób przystępny i miły dla oka. Bohaterowie momentami intrygują, kiedy indziej irytują… Książka ta jest ciekawym przerywnikiem po dużej ilości kryminałów i innych ciężkich opowieści. Dobrze sprawdzi się do czytania w letnie wieczory, gdy szukamy nieco lżejszej literatury, a może lepiej zostawić sobie ją na chłodną zimę, by rozgrzała nasze zmysły?
Bianka to młoda kobieta, która wraz ze swoim najbliższym przyjacielem pracuje w liniach lotniczych obsługujących loty na krajowych lotniskach USA. W czasie jednego z lotów poznaje bardzo intrygującego pasażera – Johna Cavendisha, który praktycznie od razu wyzwala w niej nieznane dotąd uczucia. Mimo tego, że do tej pory Bianka opierała się praktycznie wszystkim zalotnikom i jeszcze nigdy nie była z mężczyzną, praktycznie od razu ulega czarowi pana Cavendisha, którego nazywa też panem Przystojnym. Ich relacje bardzo szybko przechodzą na intymny poziom i zaczyna się magia… Tłem dla poczynań erotycznych dwójki bohaterów jest dramat, który położył się cieniem na ich życiu, a także wątek można by powiedzieć sensacyjny.
Podniebny lot z pewnością można zaliczyć do literatury łatwej, prostej i przyjemnej. Książkę czyta się dość dobrze, ale bazuje ona na utartych schematach, które można spotkać w wielu innych powieściach, nie tylko tych erotycznych. Mamy tutaj bogatego, przystojnego mężczyznę oraz uroczą, nieco naiwną dziewczynę, która tym razem nie szuka miłości swojego życia. Wręcz przeciwnie, stroni od mężczyzn i nigdy się z nimi nie umawia na randki. Jednak jej zachowanie nie jest konsekwentne, gdyż praktycznie od razu, bez żadnego zastanowienia wpada w ramiona Cavendisha i ulega jego dość specyficznym zachciankom, co dla czytającego może być nieco irytujące.
Sceny erotyczne mam wrażenie, że są nieco mechaniczne. Dlaczego? Są opisane dość prostym językiem, który wykorzystuje raczej bardziej dosadne określenia. O wiele bardziej mi się podobały momenty, w których był użyty bardziej subtelny i opisowy język, gdy bohaterowie uwodzili się.
Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zakończenie książki, które wprowadziło dość mocny wątek sensacyjny, co spowodowało że bardziej zaciekawiła mnie ta historia.
Co mogę powiedzieć w podsumowaniu? Jak z pewnością zauważyliście mam nieco mieszane uczucia odnośnie tej książki – z jednej strony powiela ona schematy i elementy, które znamy z innych historii. Z drugiej jest napisana w sposób przystępny i miły dla oka. Bohaterowie momentami intrygują, kiedy indziej irytują… Książka ta jest ciekawym przerywnikiem po dużej ilości kryminałów i innych ciężkich opowieści. Dobrze sprawdzi się do czytania w letnie wieczory, gdy szukamy nieco lżejszej literatury, a może lepiej zostawić sobie ją na chłodną zimę, by rozgrzała nasze zmysły?
Czytając Iwona; 2016-07-06
Podniebny lot
Lubię historie trudnych związków, ludzi z przeszłością, którzy muszą walczyć o siebie, jednak do tek pory nie za bardzo mogłam się przemóc, żeby sięgnąć po książki nastawione w dużej mierze na erotykę. Tego typu wątki nie przeszkadzają mi jako takie, jednak większość historii dziejącej się w łóżku to nie moje klimaty. Po takim wstępnie możecie się zdziwić, dlaczego zdecydowałam się na lekturę "Podniebnego lotu", sama nie do końca wiedziałam jak ją odbiorę, w końcu trzeba jednak przełamywać opory i odkrywać nowe ścieżki.
Bianka spełnia się jako stewardessa, obsługując pasażerów w pierwszej klasie. Jej uroda sprawia, że niejeden mężczyzna zwraca na nią uwagę jednak jej chłód i opanowanie pozwala jej na trzymanie tych osób z daleka. Niespodziewane spotkanie Jamesa Cavendisha podczas jednego z lotów prowadzi do niespotykanego napięcia. Dziewczyna po raz pierwszy łamie swoje zasady, wiedząc, że może tego żałować. James jest bogatym i bardzo doświadczonym mężczyzną, a jego niespotykane zainteresowania jeszcze bardziej przyciągają. Czy układ, na który się godzą, sprawi im przyjemność, czy okaże się początkiem cierpienia?
Czytając pierwsze strony "Podniebnego lotu" czułam, że to zdecydowanie książka nastawiona bardzo jednokierunkowo i poczułam zawód, że będę musiała przez nią przebrnąć. Już na pierwszych kartkach pojawia się silna reakcja Bianki na Jamesa. Wystarczy jedno jego spojrzenie, żeby dziewczyna, która do tej pory nie miała czynienia z mężczyznami, była mokra. Nie do końca mi to pasowało, szczerze powiedziawszy wolę bardziej skomplikowane historie. Całe szczęście książka nie jest aż tak prosta, jak początkowo się wydaje. Historia Bianki i Jamesa oparta jest na układzie, który zawarli. Ona zupełnie niedoświadczona, on za to doświadczenia ma w pełni, a dodatkowo kręci go BDSM. Bianka to osoba z bardzo trudnym dzieciństwem od którego cały czas ucieka. James jest skryty i trudno go rozgryźć, ale kiedy już decyduje się na wyznania pokazuje, ze mimo pieniędzy nie było mu łatwo. Takie relacje nie mogą potrwać długo, Bianka doskonale zdaje sobie sprawę że to kwestia najwyżej paru tygodni, a jednak nieświadomie zaczyna darzyć mężczyznę coraz większymi uczuciami. On za to jest niesamowicie zaborczy i twierdzi, że ona jest inna od wszystkich poprzednich kobiet...
Historia jest mocna, a jednak scen erotycznych jest w sumie niewiele. Mam wrażenie, że bohaterowie więcej mówią, drażniąc się wzajemnie. Zbliżenia w tej książce są dość niezwykłe, mocniejsze, nastawione na zainteresowania Jamesa. Wzajemne poznawanie się bohaterów, na płaszczyźnie duchowej zajmuje im o wiele więcej czasu, ale zdecydowanie bardziej ich do siebie zbliża. Wzajemne sekrety, trudna przeszłość, jednocześnie ich do siebie przyciągają i odsuwają.
Bohaterowie chyba nie do końca trafili w mój gust. Bianka, wycofana a jednocześnie rozpalona, marząca o związku bez zobowiązań a jednocześnie do żywego zraniona odsunięciem na boczny tor. James, który zbyt mocno lubi niebezpiecznie gry i podporządkowanie sobie innych, może własnie z powodu swoich przeżyć z przeszłości. On chyba zdobył moje największe uznanie. Jest jeszcze Stephan, najbliższy przyjaciel Bianki, z którym nie może się rozstać. Brat, który zawsze staje po jej stronie. Gej, który walczył na ringu... Może tylko do mnie nie przemawia takie połączenie.
Wciągnęła mnie ta historia, mocno wciągnęła gdzieś od połowy, albo 2/3 książki, kiedy pojawiły się problemy emocjonalne, przeszłość dała o sobie znać, gdzie widać dużo romantycznych odruchów. Już wiem, że książki nastawione na relacje erotyczne, gdzie seks gra pierwsze skrzypce nie wciągają mnie dostatecznie. Wolę takie historie, gdzie bohaterowie kończą w łóżku, a nie tam zaczynają. Jedna ta książka na pewno znajdzie duże grono zwolenniczek.
"Podniebny lot" na początku wywołuje grad iskier, przedstawia relacje poddańczą, a jednocześnie gdzieś pomiędzy wyłania się opiekuńczość i romantyzm. Pierwszy rzut oka na związek głównych bohaterów może bardzo mylić, dopiero pod koniec lektury widać drugie dno.
Lubicie erotyki? Skuście się na "Podniebny lot", poznajcie historię cichej stewardessy i biznesmena, który ma wszystko o czym pomyśli. Ta historia dopiero się rozpoczyna, zostawiając bohaterów w niezwykle emocjonującym momencie.
http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/ Magda Barwińska; 2016-07-09