Recenzje
Crashed. W zderzeniu z miłością
Dziś nadeszła pora recenzji trzeciej części przygód Rylee i Coltona. Dwie pierwsze części już znacie z moich recenzji i zachwytów nad nimi. Czy trzecia część również zasługuje na dołączenie do moich ulubionych powieści?
W poprzednich częściach, nasza para na zmianę kochała się i nienawidziła, zrywali i wracali do siebie, a Rylee nie udało się do końca poznać Coltona ani jego tajemnic. Nie udało jej się też otworzyć jego serca na oścież. Mimo widocznego uczucia, Colton ciągle pozostawał nieufny i... bał się kochać.
W poprzednich częściach, nasza para na zmianę kochała się i nienawidziła, zrywali i wracali do siebie, a Rylee nie udało się do końca poznać Coltona ani jego tajemnic. Nie udało jej się też otworzyć jego serca na oścież. Mimo widocznego uczucia, Colton ciągle pozostawał nieufny i... bał się kochać.
Trzecia część wystawia oboje na ciężka próbę, która być może okaże się mimo wszystko początkiem ich nowej szczęśliwej drogi. Być może kolejny raz sprawdzi się powiedzenie, że "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Ale o tylko może...
Nieszczęśliwy wypadek Coltona podczas wyścigów samochodowych, powoduje u niego zanik pamięci. Lekarze nie potrafią jasno określić, jak wielkich obrażeń doznał jego mózg i czy kiedykolwiek odzyska pamięć. Rylee, właśnie tutaj okazuje mu swoja bezwarunkową miłość i siłę w przezwyciężaniu trudności, siłę jaka może mieć tylko zakochana kobieta. Colton, który nie pamięta siebie sprzed wypadku, staje się romantycznym, ciepłym mężczyzną, takim, o jakim marzą wszystkie kobiety, ale czy taki pozostanie?
Trzeba przyznać, że autorka zakończyła trylogię w iście bajkowy sposób, taki jaki lubię. Tylko trochę żalu w moim sercu pozostawiła, że w normalnym życiu nie ma takich mężczyzn, jak Colton. I pomysł Coltona na randkę, ach, pobił nawet randki Christiana Greya... Pierwsze części niesamowicie mnie wciągnęły, ale tutaj, to już kompletnie przepadłam. Jestem zakochana w Coltonie i zafascynowana Rylee, taka miłość zawsze mi się marzyła. Nie żebym narzekała na moją gorszą połówkę, ale Coltonem Donovanem to on nie jest ;) i żałuję, że ich historia dobiegła końca, ale... przed sobą mam kolejne części serii Driven, jednak na razie nie zdradzę tajemnicy, kogo one dotyczą ;).
Seria Driven, to jedna z lepszych erotycznych serii jakie czytałam. Nie jest powierzchowna, nie mówi tylko o seksie i znalazłam w niej mnóstwo uczuć, takich prawdziwych, moich, jakbym czytała o cząstce siebie, o tym, co i mnie trapi. K. Bromberg napisała powieść cudownym i wciągającym stylem, nie wulgarnym, ale na tyle dobitnym, żeby seria mogła stać się erotykiem. Z niczym tutaj nie przesadziła. Jest seks, czasem subtelny, a chwilami ostry, są i uczucia. Nie zabrakło też świetnych dialogów i ciętych ripost. Bardzo widoczna jest tutaj też ewolucja pisarska autorki i dużo lepszy warsztat pisarski niż w pierwszej części. Po drodze zgubiły się też podobieństwa do wszystkim nam znanej trylogii o panu Szarym, co się chwali, bo w dzisiejszej modzie na erotyki, trudno jest wnieść powiew świeżości do tego typu literatury. K. Bromberg udało się to w zupełności.
Polecam serię i zastanawiam się czy nie powiedzieć Wam, że Driven jest lepszy od mojego Greya...
http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/
(NIE)GRZECZNI?
Bałam się tej książki. Poprosiłam o nią do recenzji, bo jako pedagog i logopeda lubię być na bieżąco z wiedzą na temat wychowania i rozwoju dziecka, ale obawiałam się, że dostanę do ręki kolejny nudny poradnik opowiadający o tym, co i jak robić, aby dziecko było „grzeczne”. Na szczęście (i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu) dostałam bardzo przyjemną, mądrą i zabawną lekturę!
(NIE)GRZECZNI? to książka napisana przez dwie autorki – Małgorzatę Bajko oraz Monikę Janiszewską. Obie są szczęśliwymi mamami, które mądrze i z miłością wychowują (a nie hodują!) dzieci. Grzeczność jest tutaj tematem przewodnim i możemy na niego spojrzeć pod paroma różnymi kątami – z perspektywy rodzica, dziecka oraz specjalisty (psychologa), który tłumaczy zaistniałą sytuację, analizuje emocje i zachowania.
Największym atutem książki jest jednak humor! Dzięki temu czyta się ją błyskawicznie i z uśmiechem na ustach. Dodatkowo ci, którzy mają już swoje dzieci (albo, tak jak ja, pracują z nimi), będą na pewno uśmiechać się jeszcze szerzej i ze zrozumieniem kiwać głową. Dzieci mają bowiem to do siebie, że są naturalne, szczere i nieprzewidywalne i choć zawsze chcą być „grzeczne”, nie zawsze rozumieją, co to właściwie oznacza.
Nie myślcie jednak, że książka jest mało konkretna… Jest bardzo konkretna, daje proste i zrozumiałe rady. Już Einstein mówił, że „jeżeli nie potrafisz czegoś powiedzieć prostymi słowami, to znaczy, że tego nie rozumiesz” i miał stuprocentową rację. Autorki na szczęście wiedzą, o czym mówią i rozumieją, jak funkcjonują dzieci. Opowiadają o rozwoju i jego fazach, skokach rozwojowych emocjach dziecka i trudnej do zrozumienia dla dorosłego psychice maluchów. Przecież to, że dziecko nam wmawia, że nas nie kocha, wcale tego nie oznacza, prawda? Autorki zadbały, aby książka była przejrzysta, zrozumiała i ułożona chronologicznie (według wieku dziecka, zaczynając od jego pierwszych dni), dzięki czemu łatwo jest znaleźć problem, który nas interesuje. Dodatkowo książka genialnie przygotowuje do rodzicielstwa, podaje wiele przykładów i lekko się czyta.
Ten poradnik jest skierowany do rodziców dzieci od 0 do 6 lat, ale moim zdaniem z przyjemnością przeczyta ją każdy rodzic. Można tutaj znaleźć typowe dziecięce zachowania z ich dokładnym wytłumaczeniem.
Nie myślcie jednak, że książka jest mało konkretna… Jest bardzo konkretna, daje proste i zrozumiałe rady. Już Einstein mówił, że „jeżeli nie potrafisz czegoś powiedzieć prostymi słowami, to znaczy, że tego nie rozumiesz” i miał stuprocentową rację. Autorki na szczęście wiedzą, o czym mówią i rozumieją, jak funkcjonują dzieci. Opowiadają o rozwoju i jego fazach, skokach rozwojowych emocjach dziecka i trudnej do zrozumienia dla dorosłego psychice maluchów. Przecież to, że dziecko nam wmawia, że nas nie kocha, wcale tego nie oznacza, prawda? Autorki zadbały, aby książka była przejrzysta, zrozumiała i ułożona chronologicznie (według wieku dziecka, zaczynając od jego pierwszych dni), dzięki czemu łatwo jest znaleźć problem, który nas interesuje. Dodatkowo książka genialnie przygotowuje do rodzicielstwa, podaje wiele przykładów i lekko się czyta.
Ten poradnik jest skierowany do rodziców dzieci od 0 do 6 lat, ale moim zdaniem z przyjemnością przeczyta ją każdy rodzic. Można tutaj znaleźć typowe dziecięce zachowania z ich dokładnym wytłumaczeniem.
nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
Tanner Thomas jest korespondentem wojennym. Uwielbia to, co robi. Kocha uczucie "haju", skoki adrenaliny i potężną dawkę stresu związanego z wykonywaniem przez niego prób zdobycia newsów na nowy materiał. Jego zapał i poczucie, że to co robi ma sens, poddane zostają próbie. W trakcie jednej z wypraw na tereny objęte konfliktem zbrojnym ginie jego wieloletnia partnerka zawodowa i jednocześnie najlepsza przyjaciółka – Stella. Tanner, prócz ogromnej pustki, ma poczucie odpowiedzialności za te tragiczne wydarzenia. Nie może sobie wybaczyć, że jej nie ochronił, że pozwolił jej opuścić samej hotel, w którym stacjonują jednostki reporterskie. Stracił przyjaciółkę, doskonałą fotografkę oraz stracił pewność siebie i sens życia. Ufa, że rzucenie się w wir pracy i powrót na tereny Bliskiego Wschodu wydobędą go z otchłani beznadziei i awersji do samego siebie. A na miejscu czeka na niego kolejna przeszkoda w postaci... nowej fotografki – Beaux, z którą od samego początku nie może nawiązać wspólnego języka – w sensie przenośnym, ale znajduje wspólny język w sensie dosłownym... Między Tannerem a BJ wybucha namiętny romans. On szuka ukojenia, a ona... No właśnie, Beaux zdecydowanie nie należy do pokornych i ugodowych partnerów. Jest pyskata i bardzo tajemnicza.
Tanner, ten, "którego każdy nienawidzi i każdy chce nim być", niestały uczuciowo, nie pragnący stabilizacji emocjonalnej, momentami chamski i niegrzeczny, niezależnie od siebie zakochuje się. Ale czy miłość oparta na fundamentach kłamstw, niedopowiedzeń i nieszczerości ma rację bytu? Co skrywa tajemnicza i buńczuczna BJ?
Wszystko było kłamstwem i nic nie było kłamstwem.
Czy tragiczne wydarzenia, którymi czynnymi uczestnikami są Tanner i BJ są początkiem końca tej ułudy miłości? Czy miłość przetrwa, czy pryska jak bańka mydlana? Czy kłamstwa, którymi karmiony był Tanner nie pozwalają na wybaczenie i zapomnienie?
Taniec nad otchłanią to tom 7 serii Draven i jednocześnie pierwszy, który przeczytałam. Po bardzo wymagającej lekturze Orła białego pozwoliłam sobie na relaksację intelektualną i mój wybór padł na Hard beat. To był doskonały wybór, bo książka nie wymaga zbyt intensywnego myślenia, pozwala na wdrożenie w emocjonującą historię i umożliwia odprężenie.
Na szczególną uwagę zasługuje opis aktów seksualnych. Autorka w sposób niemal idealny opisuje sceny łóżkowe, bez zbytniego patosu, bez górnolotnych epitetów ale z doskonałym wyczuciem –bez ordynarnych określeń, które obdzierają akt seksualny z piękna i intymności. Sceny seksu są wyraziste, ale dzięki odpowiedniemu doborowi słów – delikatne i realne. Bardzo duży plus. Czego nie można napisać o dialogach... są sztuczne, wymuszone i bez polotu. Nudzą, irytują i spowalniają zapał czytania. Zdecydowanie opis konwersacji nie jest dobrą stroną autorki. Najlepszym rozwiązaniem byłoby ograniczyć jałowe dialogi do minimum i skupić się na opisach doznań, wrażeń
– czyli tym, co autorce wychodzi najlepiej.
Niestety fabuła jest bardzo przewidywalna. Przeczuwamy, że zakończenie będzie pozytywne już po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron. Chociaż... nie wszystko pozostaje takie kolorowe i nie można liczyć na totalny happy end. Są straty, są zyski. Bilans wychodzi na zero.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na symbole. Uroczy motyw baniek mydlanych, które przenoszą do dzieciństwa – do świata bez trosk, do świata w którym nie ma wojen, nie ma płaczu i przemocy. Są namiastką normalności dla Tannera i sposobem na wywołanie uśmiechu na twarzy BJ.
Autorka przemyca w tekście uniwersalne prawdy życiowe, takie jak:
– zawsze trzeba dać druga szansę, sobie i tym, którzy nas skrzywdzili
– to, co z początku uchodzi za kłamstwo i ułudę, może okazać się czymś niezastąpionym i potrzebnym
– i moje ulubione: po czym poznać, że twoje "kocham Cię" jest szczere? Po chwili zawahania, po momencie zastanowienia.
Kiedy ktoś mówi do ciebie "kocham cię" a twoja natychmiastowa odpowiedz brzmi "ja ciebie też kocham" to nie jest prawdziwa miłość. Twoje słowa są swego rodzaju reakcją warunkową, odpowiedzią automatyczną – "na odlew", trochę "na odczep się", aby nie zranić drugiej osoby. Kiedy w Twojej głowie pojawia się moment zastanowienia, a odpowiedź pozostaje taka sama –"kocham cię", to wtedy wiadomo, ze jest to prawdziwe uczucie.
prawieblogoksiazkach.blogspot.com Anna Sukiennik; 2016-08-20
Hobbit i filozofia. Prawdziwa historia tam i z powrotem
Twórczość Tolkiena to jedna z moich pierwszych miłości książkowych. Już praktycznie od pierwszych stron zachwycił mnie świat przedstawiony w Drużynie pierścienia i kolejnych częściach przygód Hobbitów oraz innych niesamowitych istot. Dopiero po przeczytaniu całego Władcy pierścieni miałam okazję zapoznać się z Hobbitem, który jest niejako wstępem do wydarzeń opisanych we Władcy pierścieni. Również i ta książka zdobyła szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu. Z czasem, gdy zaczęła się wrzawa wokół filmów fabularnych w reżyserii Petera Jacksona, pojawiło się wiele produkcji dokumentalnych i publikacji luźno związanych z twórczością Tolkiena. Jedną z takich książek jest przeczytana przeze mnie niedawno Hobbit i filozofia. Prawdziwa historia tam i z powrotem.
Już na okładce książki możemy przeczytać informację, że książka ta nie jest oficjalnie związana ani z twórczością Tolkiena, ani z filmem Hobbit, dlatego warto do niej podejść z dużym dystansem.
Czym jest książka Hobbit i filozofia …? Jest to zbiór tekstów – felietonów, esejów i artykułów grupy filozofów zajmujących się w szczególności kwestią filozofii w szeroko rozumianej literaturze. Jako główni autorzy wymienieni zostali Gregory Bassham, Eric Bronson i Wiliam Irwin, którzy współtworzyli również inne książki z serii … i filozofia (między innymi związanych z Narnią i Harrym Potterem). W książce znajdują się również artykuły innych znanych kulturoznawców, humanistów i filozofów.
W poszczególnych częściach poruszane są kwestie związane z odkrywaniem siebie i swojego przeznaczenia. Autorzy próbują też odnaleźć w Hobbicie nawiązania do filozofii taoistycznej, konfucjanizmu, kosmopolityzmu, a nawet filozofii Nietzschego. Warto, w tym miejscu podkreślić, że wszelkie kwestie filozoficzne są przedstawione w przystępny sposób i nawet osoby, które do tej pory nie miały zbyt wiele do czynienia z tą dziedziną nauki, mogą swobodnie i bez obaw sięgnąć po publikację.
Część z rozdziałów jest faktycznie bardzo ciekawa, inne można potraktować z przymrużeniem oka, jako wariację na temat tego, co autor miał na myśli. Mnie spodobały się pierwsze rozdziały dotyczące odnajdywania siebie oraz wojny sprawiedliwej.
Książkę należy traktować bardziej jako ciekawostkę dla miłośników twórczości autora. Taki dodatek po skończeniu czytania Hobbita. A po zakończonej lekturze będziemy mogli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy mamy w sobie coś z Hobbita, a w szczególności z Tuka
Już na okładce książki możemy przeczytać informację, że książka ta nie jest oficjalnie związana ani z twórczością Tolkiena, ani z filmem Hobbit, dlatego warto do niej podejść z dużym dystansem.
Czym jest książka Hobbit i filozofia …? Jest to zbiór tekstów – felietonów, esejów i artykułów grupy filozofów zajmujących się w szczególności kwestią filozofii w szeroko rozumianej literaturze. Jako główni autorzy wymienieni zostali Gregory Bassham, Eric Bronson i Wiliam Irwin, którzy współtworzyli również inne książki z serii … i filozofia (między innymi związanych z Narnią i Harrym Potterem). W książce znajdują się również artykuły innych znanych kulturoznawców, humanistów i filozofów.
W poszczególnych częściach poruszane są kwestie związane z odkrywaniem siebie i swojego przeznaczenia. Autorzy próbują też odnaleźć w Hobbicie nawiązania do filozofii taoistycznej, konfucjanizmu, kosmopolityzmu, a nawet filozofii Nietzschego. Warto, w tym miejscu podkreślić, że wszelkie kwestie filozoficzne są przedstawione w przystępny sposób i nawet osoby, które do tej pory nie miały zbyt wiele do czynienia z tą dziedziną nauki, mogą swobodnie i bez obaw sięgnąć po publikację.
Część z rozdziałów jest faktycznie bardzo ciekawa, inne można potraktować z przymrużeniem oka, jako wariację na temat tego, co autor miał na myśli. Mnie spodobały się pierwsze rozdziały dotyczące odnajdywania siebie oraz wojny sprawiedliwej.
Książkę należy traktować bardziej jako ciekawostkę dla miłośników twórczości autora. Taki dodatek po skończeniu czytania Hobbita. A po zakończonej lekturze będziemy mogli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy mamy w sobie coś z Hobbita, a w szczególności z Tuka
Czytając Iwona; 2016-08-12
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
Haddie Montgomery pod narzutą kobiety dominującej, pewnej siebie i walecznej skrywa przerażoną, małą dziewczynkę. Za dnia ukrywa swoje prawdziwe emocje, by w samotności puścić tamę łez. Od śmierci siostry zmaga się z żałobą, która zabiera z niej wszystkie żywe ognie, nadzieje i pogodę ducha. Zlękniona dziewczyna boi się, że pewnego dnia i ona będzie musiała zostawić tych, których kocha sprawiając im mnóstwo cierpienia. Boi się, że rak piersi zabierze również i ją. Dlatego właśnie nie pozwala dopuścić do siebie miłości, szukając zapomnienia w przygodnym seksie. Jednak wszystko ulega zmianie, gdy spędza niezobowiązującą noc z niewłaściwym mężczyzną, swoim przyjacielem- niebywale seksownym Beckettem Danielsem. To on pierwszy będzie starał się zburzyć jej mur, który wzniosła wokół swojego serca. Czy pozwoli mu na odkrycie wszystkich kart, pokazanie czym są prawdziwe uczucia, pomoc w walce z wynikami i z nieszczęśliwymi wspomnieniami?
Książka ta jest kontynuacją serii "Driven", którą dopiero mam przed sobą. Jako że ta część niespodziewanie przypadła mi do gustu to w najbliższym czasie mam zamiar sięgnąć po resztę. Autorka ma ciekawy styl pisania, potrafi wzbudzić w czytelniku całą gamę emocji. Najpierw rozpala zmysły, by za chwilę uderzyć w twarz cierpieniem, powodując smutek. Sprawiła, że literatura erotyczna wzniosła się na nowy poziom.
Cała historia jest idealnie skomponowana i estetyczna. Sceny erotyczne są subtelne, starannie wypracowany styl autorki nie odrzuca przy nich jak przy wielu innych powieściach erotycznych. Ostatnio Marzena z bloga "Matka Puchatka" napisała, że napisać dobry erotyk to sztuka. Całkowicie się z nią zgadzam i zapewniam Was, że autorka tej książki sztukę tą opanowała.
Najbardziej spodobał mi się fakt, że K. Bromberg nie skupiła się tylko na doznaniach. Równolegle pociągnęła temat, który nadawał całej historii duszę. Choć był to ciężki orzech do zgryzienia i niektórzy mogą mieć problem, jeśli sięgają po tego typu lektury tylko dla przyjemności, to myślę, że zabieg ten naprawdę się opłacił.
Autorka stworzyła postać Haddie opierając się na emocjach, które są tutaj górą. Poruszyła temat poważny, aktualny i dotykający wiele kobiet. Natomiast Beckett nie jest typowo niegrzecznym chłopcem, który za wszelką cenę chce się przespać z główną bohaterką. Nie jest również w żaden sposób tajemniczy, wręcz przeciwnie, można z niego czytać jak z wyłożonych kart. I właśnie to nadaje tej książce niepowtarzalny klimat, nieszablonową fabułę.
Z całą pewnością jest to powieść zawierająca zarówno seksapil jak i głębię doznań i uczuć.
Z całą pewnością jest to powieść zawierająca zarówno seksapil jak i głębię doznań i uczuć.
zksiazkadolozka.blogspot.com Mea Culpao; 2016-08-22