Recenzje
Narysuj swoje myśli. Jak skutecznie prezentować i sprzedawać pomysły na kartce papieru. Wydanie II
"Narysuj swoje myśli. Jak skutecznie prezentować i sprzedawać pomysły na kartce papieru" jest to pozycja ciekawa, która w jasny i przejrzysty sposób pokazuje w jaki sposób przeprowadzać swoje prezentacje i realizować pomysły. Roam Dan w tej książce objaśnia podstawowe techniki rysunków biznesowych, etapy myślenia wizualnego czy SQVID, czyli zajęcia z wyobraźni stosowanej. Pozycja ta pomorze ci otworzyć nowe i pełniejsze kanały komunikacji z twoimi klientami.
Za pomocą tej pozycji nauczymy się jak w pełni wykorzystać rysunek do celów biznesowych. Rysunek jest jednym z podstawowych narzędzi do przekazywanie swoich pomysłów czy myśli. Dlatego Roam Dan w niniejszej publikacji stara się pokazać, że rysunek może stać się bezkonkurencyjnym narzędziem w tworzeniu prezentacji biznesowych. Omawia jak w pełny sposób wykorzystać je do swojej pracy i znaleźć rozwiązania różnych z pozoru trudnych problemów i zleceń.
Wyciąganie wniosków za pomocą rysunków i myślenie wizualne w ujęciu naukowym jest podstawowym przesłaniem tej książki. Całość napisana jest lekkim i przystępnym językiem, a liczne rysunki pomagają zrozumieć opisywane porady. Autor jest specjalistą w tworzeniu prezentacji, dlatego przekazywanie wiedzy przychodzi mu lekko i nieszablonowo. Książka ta otworzy nam oczy na nowe możliwości i perspektywy. Nauczymy się jak w prosty sposób przekazać swój pomysł i zaciekawić nimi odbiorcę. Osoby potrafiące myśleć wizualnie dzięki tej pozycji rozwiną swoje umiejętności i poszerzą gamę pomysłów.
Nie od dziś wiadomo, że większość ludzi myśli obrazami. Dlatego tak ważne jest aby móc odpowiednio je wykorzystać w swojej pracy, aby osiągać jak najbardziej optymalne wyniki. W pozycji tej przeczytamy również o myśleniu wizualnym w ujęciu naukowym, co pomorze nam dokładniej poznać zgłębiany temat. Doskonale bawiłem się podczas lektury tej książki i dodatkowo nauczyłem się wielu ciekawych technik i wyciągnąłem wiele wniosków. Jak najbardziej polecam lekturę tej książki, która powinna pomóc Wam usprawnić i poprawić wyniki w swojej pracy z rysunkiem.
Za pomocą tej pozycji nauczymy się jak w pełni wykorzystać rysunek do celów biznesowych. Rysunek jest jednym z podstawowych narzędzi do przekazywanie swoich pomysłów czy myśli. Dlatego Roam Dan w niniejszej publikacji stara się pokazać, że rysunek może stać się bezkonkurencyjnym narzędziem w tworzeniu prezentacji biznesowych. Omawia jak w pełny sposób wykorzystać je do swojej pracy i znaleźć rozwiązania różnych z pozoru trudnych problemów i zleceń.
Wyciąganie wniosków za pomocą rysunków i myślenie wizualne w ujęciu naukowym jest podstawowym przesłaniem tej książki. Całość napisana jest lekkim i przystępnym językiem, a liczne rysunki pomagają zrozumieć opisywane porady. Autor jest specjalistą w tworzeniu prezentacji, dlatego przekazywanie wiedzy przychodzi mu lekko i nieszablonowo. Książka ta otworzy nam oczy na nowe możliwości i perspektywy. Nauczymy się jak w prosty sposób przekazać swój pomysł i zaciekawić nimi odbiorcę. Osoby potrafiące myśleć wizualnie dzięki tej pozycji rozwiną swoje umiejętności i poszerzą gamę pomysłów.
Nie od dziś wiadomo, że większość ludzi myśli obrazami. Dlatego tak ważne jest aby móc odpowiednio je wykorzystać w swojej pracy, aby osiągać jak najbardziej optymalne wyniki. W pozycji tej przeczytamy również o myśleniu wizualnym w ujęciu naukowym, co pomorze nam dokładniej poznać zgłębiany temat. Doskonale bawiłem się podczas lektury tej książki i dodatkowo nauczyłem się wielu ciekawych technik i wyciągnąłem wiele wniosków. Jak najbardziej polecam lekturę tej książki, która powinna pomóc Wam usprawnić i poprawić wyniki w swojej pracy z rysunkiem.
fantasy-bestiarium.blogspot.com DarkLight; 2016-09-04
Pod samym niebem
Erotyczny szał w literaturze trwa nadal. Nieziemsko bogaci i przystojni mężczyźni uwodzą dziewczęta, które nie mają zbyt dużego doświadczenia w sprawach łóżkowych, uzależniają je od siebie. Każda myśl o nich jest zarówno przyjemna, jak i bolesna. Dziś znów spotykamy się z Bianką i Jamesem, bohaterami Podniebnego lotu. Co spotkało ich tym razem?
Bianca stara się dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach z poprzedniego tomu. Chociaż widoczne rany goją się, jej dusza nadal krwawi. James jednak nie pozwala o sobie zapomnieć, a stęskniona kochanka nie wyobraża sobie życia bez ukochanego, który uzależnił ją od siebie i swojego dotyku. Należy do niego i nie jest w stanie w żaden sposób tego zmienić. Dokąd zaprowadzą ją miłosne ścieżki? Jakie granice przekroczy tym razem?
Czytając tę część cyklu, miałam ochotę rozerwać cudownego Jamesa na strzępy. Na miejscu Bianki uciekałabym przed nim w podskokach. Jego zachowanie było bardzo irytujące. Był strasznie zaborczy i zazdrosny. Tylko okresu mu w sumie brakowało. Wszystko brał na serio i miałam ochotę zdrowo zdzielić go w łeb. Mocno. Aż miałam ochotę krzyczeć, gdy czytałam o tym, jak myje i ubiera Biankę, a także czesze jej warkoczyki. Wasi ukochani robią z Wami coś takiego? Mnie by mąż wszystkie włosy powyrywał, gdyby miał mnie uczesać. I zdecydowanie mnie nie ubiera. Sama Bianca też była rozdarta, ale za jej tokiem rozumowania w miarę nadążałam, choć czasem ją też miałam ochotę trzepnąć na opamiętanie. Tak na wszelki wypadek.
Autorka serwuje czytelnikom sporą dawkę seksu i BDSM. Niektóre sceny stosunków bohaterów łamały prawa fizyki. Nie chcę tu za dużo zdradzać, ale mam na myśli motyw z koniem. Wtajemniczeni będą wiedzieć, o co chodzi. Zachodziłam w głowę, jak to było możliwe, że oni w ten sposób się ze sobą bawili. Obawiam się, że gdybym ja spróbowała czegoś takiego z mężem, to musiałabym spisać testament, bo źle by się to dla mnie skończyło.
Książkę czyta się szybko. Wciąga, nie ustępuje niczym poprzedniej części. Idealna na leniwe popołudnie. Nie wymaga zbyt dużego wysiłku od czytelnika, ale nie przechodzi bez echa. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądało zakończenie cyklu. Jeśli nie czytaliście Podniebnego lotu, zacznijcie swoją przygodę z tą autorką od niego. Inaczej możecie kilku wątków z Pod samym niebem nie zrozumieć.
http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
Nie będę ukrywać, że dla powieści i bohaterów Bromberg właśnie znalazło się osobne miejsce w moim sercu. Sięgając po Slow Burn nie spodziewałam się tak fenomenalnej i emocjonującej historii pod każdym względem oraz faktu, że należy ona do tych nielicznych powieści, które zawierają wszystkie moje ulubione i pożądane czynniki: wzruszające sceny, humor, zmysłowy, namiętny romans i dwie bratnie dusze. Autorka zdecydowanie zatrząsnęła moim czytelniczym światem i kompletnie zawojowała moją listę ukochanych pisarzy.
Sięgając po Slow Burn. Kropla drąży skałę, myślałam, że otrzymam kolejną schematyczną powieść, która przypadnie do gustu, spędzę przy niej kilka przyjemnych godzin, ale na tym się skończą się jej pozytywne strony. A jednak historia Becketta i Haddie była obezwładniająca, powalająca na kolana, wzruszająca i prawdziwa. Bromberg nie stworzyła romansu, ona napisała powieść, która żyje, oddycha i prowadzi serce czytelnika do zagłady. Pokochałam każde słowo, zdanie, akapit Slow Burn. Dla mnie powieść nie ma wad, co może być dla niektórych szokiem, ponieważ ja zawsze coś znajdę.
Haddie, której historia, której cząstka zdradzona jest już w opisie, trochę mnie zaniepokoiła, ale ostatecznie nie była taka, jaką miałam ją przed oczyma przed lekturą. Myślałam, że będzie jedną z tych bohaterek, które myślą jedno, robią drugie, a marzą o trzecim. Prawda jest taka, że sama Had rozwaliła mój literacki świat, postrzeganie żeńskiej części bohaterów. Kobieta przeszła wiele, doznała bólu, widziała obezwładniające działanie raka na najbliższych, ale mimo to sprawiała wrażenie osoby wolnej, żyjącej chwilą. Była słaba, a zarazem silna, nieugięta i uparta. Chociaż normalnie jej postawa byłaby mi nie w smak, to Bromberg pokazała, że można być odważnym, a jednocześnie strachliwym.
Beckett to charakter, który rozpali nie jedno serce. Nie jest bad boy'em, chociaż potrafi być tajemniczy, ostry, a zarazem delikatny, kochający i promieniujący ożywczym blaskiem. Nie do końca mogę opisać moje spostrzeżenia na temat jego osobowości, ponieważ obezwładnił mój umysł na tak wiele sposobów, że do tej pory nie umiem zebrać myśli i porządne zdania. O nim po prostu trzeba przeczytać i zakochać się w nim.
Nie spodziewałam się, tego co dostałam. Powieść Bromberg nie była banalna, lecz prawdziwa, rzeczywista. Autorka nie bała się wsadzić w fabułę smutnej historii, od której łzy spływały po moich policzkach, zmysłowego przyciągania między bohaterami, humoru, od którego nie schodził mi uśmiech z twarzy. Przy okazji dorzuciła jeszcze kilka mądrości, spostrzeżeń. Szczerze obawiałam się twórczości tejże pisarki, ale okazało się, że jeśli każda kolejna jej powieść będzie utrzymana w podobny sposób co Slow Burn, to bez wątpienia będzie ona moich ulubionym autorem. Polecam, po stokroć polecam, ponieważ ta historię należy przeżyć na własnej skórze.
wachajac-ksiazki.blogspot.com
Podręcznik Przygody Rowerowej. Wydanie II
Co nowego można jeszcze odkryć w świecie, który już dawno został dokładnie zbadany? Kogo można spotkać na drogach, po których codziennie poruszają się tysiące ludzi? (...) Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w Podręczniku przygody rowerowej. Autorzy dzielą się w nim doświadczeniami zdobytymi podczas wielu wypraw, z wielu różnych zakątków świata. Radzą, jaki kierunek wybrać i w jaki sprzęt się zaopatrzyć, jak zaplanować podróż na rowerze i jak ciekawie ją przeżyć. Przestrzegają przed potencjalnymi niebezpieczeństwami i niedogodnościami, a także informują, jak skutecznie ich unikać. Podręcznik pozbawiony jest nudnej teorii, autorzy skupiają się wyłącznie na praktycznych aspektach życia długodystansowego rowerzysty. Najważniejsze jest jednak to, że niezwykle skutecznie zachęcają do rowerowych wypraw. Na własnym przykładzie pokazują, że każda podróż jest w zasięgu ręki!
21. wiek
Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia
Jeśli inteligencją jest odpowiedzią to jak brzmi pytanie?
Inteligencja to ponoć najbardziej sprawiedliwie rozdzielone dobro na tym świecie- nikt nie skarży się, że dostał jej za mało. Dobro występujące W takiej obfitości nie ma jednej, zadowalającej i powszechnie akceptowanej definicji.
Na ogół uznaje się, że składa się na nią zdolność do logicznego, abstrakcyjnego myślenia, rozumienia, samoświadomości, komunikowania się z innymi, świadomość emocji, pamięć, przewidywanie, kreatywność, umiejętność rozwiązywania problemów. Choć ludzie różnią się poziomem inteligencji, próby jej pomiaru oraz wykorzystywanie wyników do celów praktycznych budzą ogromne wątpliwości, jak też kontrowersje natury moralnej czy politycznej. Już choćby dlatego niektóre problemy związane z inteligencją należą do obszaru tabu. Z tego też powodu w ostatnich latach podnoszą się glosy ostrzegające przed dalekosiężnymi skutkami badań nad "superinteligencją". W dużym uproszczeniu badania idą w trzech kierunkach. Pierwszy to prace nad sztuczną inteligencją, której nośnikiem byłyby jakieś urządzenia elektroniczne, zapewne wywodzące się ze współczesnych komputerów. Na tej drodze odniesiono już wielkie sukcesy. Pamięci komputerów wielokrotnie przekraczają ludzkie zdolności. Podobnie jest z możliwościami wykonywania w wielkim tempie rutynowych, możliwych do zalgorytmizowania operacji. Wciąż jednak nawet małe dziecko czy niewykształcona osoba góruje nad komputerami inteligencją emocjonalną (komputery jeszcze nie potrafią się zakochać) i zdolnościami do abstrakcji (na przykład zabezpieczenia typu captcha - odczytywanie treści z obrazka). Jak daleko można będzie jeszcze zajść? Komputer Deep Blue pokonał już arcymistrza Garriego Kasparowa. Czy jednak całość naszego myślenia jest algorytmiczna? Wydaje się, że nie. Być może komputery nigdy nie prześcigną ludzi. Nawet jeśli będziemy dążyć do "emanacji mózgu", czyli -w uproszczeniu - do skopiowania mózgu. Drugi kierunek to poprawianie ludzkiej inteligencji. Wszyscy pewnie zetknęliśmy się z technikami szybkiego czytania, szybkiego uczenia się (zwłaszcza języków obcych) czy robienia kilku rzeczy naraz. Miliony ludzi na całym świecie połykają tony pigułek na poprawę koncentracji, pamięci, szybkości myślenia. Choć jest oczywiste, że odpowiednia edukacja i wychowanie poprawiają nasze funkcjonowanie (co możemy odbierać jako powiększoną inteligencję), mamy tu raczej do czynienia z dorastaniem do naturalnego poziomu, a nie zwielokrotnieniem mocy wynikających z inteligencji. Nie wydaje się, by w czasach historycznych średnia inteligencja ludzi znacznie się podniosła. Pitagoras nie był mniej inteligentny od współczesnych matematyków. Współcześni korzystają z tego, że "stoją na ramionach gigantów", że korzystają z kumulacji wiedzy. Trzeci kierunek w dążeniu do superinteligencji obejmuje rozwój interfejsów mózg-komputer. Za najprostsze tego typu rozwiązania można uznać na przykład programy rozpoznające ludzką mowę czy zamieniające skan odręcznego pisma w plik cyfrowy. Znacznie bardziej skomplikowane są urządzenia pomagające niewidomym poprzez sprzężenie elektroniki bezpośrednio z mózgiem. Choć ów kierunek jest dopiero w powijakach, niewykluczone, że właśnie on przyniesie zaskakujące sukcesy. Przekonanie, że żyjemy u progu rewolucji w pracach nad superinteligencją, sprawia, że wielu znanych, jak też wybitnych myślicieli ostrzega przed trudnymi do przewidzenia Nick Bostrom skutkami. Niedawno tego typu przestrogi ogłosił Stephen Hawking. Wcześniej - Max Superinteligencją Tegmark i wielu innych. Przestrogi związane są z kilkoma różnymi zagrożeniami. Od Scenariusze, strategie, zagrożenia "buntu robotów" po społeczne konsekwencje. O ile "bunt robotów wydaje się czystą fantazją, o tyle wywołane superinteligentnymi urządzeniami skutki, takie jak masowe bezrobocie, wydają się całkiem realne. Podobnie jak całkiem realne jest zagrożenie, że metody poprawiania inteligencji czy to metodami farmakologicznymi, czy technicznymi Nick Bostrom Scenariusze, (interfejsy mózg-komputer) będą dostępne wyłącznie dla nielicznych uprzywilejowanych". Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia dotyczy tych wszystkich problemów. Nick Bostrom jest profesorem na wydziale filozofii uniwersytetu w Oksfordzie, założycielem i kierownikiem Instytutu Przyszłości Ludzkości. Znane są jego prace na temat transhumanizmu - dziedziny badającej możliwości przezwyciężania naturalnych ludzkich ograniczeń poprzez wykorzystanie zdobyczy nauki i techniki. Autor rozwija swoją opowieść wokół popularnej w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku tezy (głoszonej wtedy przez czołowych badaczy sztucznej inteligencji, Marana Minskyego i Johna McCarthyego), że jeśli obdarzony sztuczną inteligencją byt zdoła sam poprawić projekt, według którego powstał, wówczas poprawiona wersja będzie jeszcze inteligentniejsza. Powinno to uruchomić reakcję łańcuchową, prowadzącą do powstania superinteligencji. Bostrom przedstawia i omawia trzy drogi do superinteligencji. Pierwsza wiedzie do połączenia i rozwoju obecnych technologii: uczące się maszyny, sztuczne sieci neuronowe, ewolucyjne programowanie itp. Druga prowadzi do emulacja mózgu. Nie musielibyśmy zrozumieć, jak działa mózg. Po prostu byśmy go skopiowali, zyskując swoistą nieśmiertelność. Trzecie podejście, hybrydowe, polegałoby na częściowym emulowaniu fragmentów "uśrednionego ludzkiego mózgu" i uzupełnieniu go elementami elektronicznymi. Jak przystało na filozofa, autor sporą część książki poświęca społecznym konsekwencjom powstania superinteligencji. Podziela zdanie wielu badaczy, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli i superinteligentne byty mogą stanowić bezprecedensowe zagrożenie. Utrzymanie nad nimi nadzoru też nie rozwiązuje problemu. Wprowadzi bowiem podział na tych, którzy do superinteligencji mają dostęp oraz tych, którzy będą go pozbawieni. Książka Bostroma jest niezwykle gęsta, pełna naukowych terminów i faktów. Stanowi zapewne najpełniejszą w ostatnich latach opowieść o sztucznej inteligencji. A jednak nie znajdziemy w niej rozwiązania problemu: jeżeli inteligencja jest ewolucyjną odpowiedzią, jak brzmi pytanie? Mózg stanowi jedynie nośnik inteligencji. Rozróżnijmy umysł i jego mózg. Wydaje się, że łatwiej będzie zrozumieć działanie mózgu, niż do końca zrozumieć, czym jest umysł, a czym inteligencja. ?
Inteligencja to ponoć najbardziej sprawiedliwie rozdzielone dobro na tym świecie- nikt nie skarży się, że dostał jej za mało. Dobro występujące W takiej obfitości nie ma jednej, zadowalającej i powszechnie akceptowanej definicji.
Na ogół uznaje się, że składa się na nią zdolność do logicznego, abstrakcyjnego myślenia, rozumienia, samoświadomości, komunikowania się z innymi, świadomość emocji, pamięć, przewidywanie, kreatywność, umiejętność rozwiązywania problemów. Choć ludzie różnią się poziomem inteligencji, próby jej pomiaru oraz wykorzystywanie wyników do celów praktycznych budzą ogromne wątpliwości, jak też kontrowersje natury moralnej czy politycznej. Już choćby dlatego niektóre problemy związane z inteligencją należą do obszaru tabu. Z tego też powodu w ostatnich latach podnoszą się glosy ostrzegające przed dalekosiężnymi skutkami badań nad "superinteligencją". W dużym uproszczeniu badania idą w trzech kierunkach. Pierwszy to prace nad sztuczną inteligencją, której nośnikiem byłyby jakieś urządzenia elektroniczne, zapewne wywodzące się ze współczesnych komputerów. Na tej drodze odniesiono już wielkie sukcesy. Pamięci komputerów wielokrotnie przekraczają ludzkie zdolności. Podobnie jest z możliwościami wykonywania w wielkim tempie rutynowych, możliwych do zalgorytmizowania operacji. Wciąż jednak nawet małe dziecko czy niewykształcona osoba góruje nad komputerami inteligencją emocjonalną (komputery jeszcze nie potrafią się zakochać) i zdolnościami do abstrakcji (na przykład zabezpieczenia typu captcha - odczytywanie treści z obrazka). Jak daleko można będzie jeszcze zajść? Komputer Deep Blue pokonał już arcymistrza Garriego Kasparowa. Czy jednak całość naszego myślenia jest algorytmiczna? Wydaje się, że nie. Być może komputery nigdy nie prześcigną ludzi. Nawet jeśli będziemy dążyć do "emanacji mózgu", czyli -w uproszczeniu - do skopiowania mózgu. Drugi kierunek to poprawianie ludzkiej inteligencji. Wszyscy pewnie zetknęliśmy się z technikami szybkiego czytania, szybkiego uczenia się (zwłaszcza języków obcych) czy robienia kilku rzeczy naraz. Miliony ludzi na całym świecie połykają tony pigułek na poprawę koncentracji, pamięci, szybkości myślenia. Choć jest oczywiste, że odpowiednia edukacja i wychowanie poprawiają nasze funkcjonowanie (co możemy odbierać jako powiększoną inteligencję), mamy tu raczej do czynienia z dorastaniem do naturalnego poziomu, a nie zwielokrotnieniem mocy wynikających z inteligencji. Nie wydaje się, by w czasach historycznych średnia inteligencja ludzi znacznie się podniosła. Pitagoras nie był mniej inteligentny od współczesnych matematyków. Współcześni korzystają z tego, że "stoją na ramionach gigantów", że korzystają z kumulacji wiedzy. Trzeci kierunek w dążeniu do superinteligencji obejmuje rozwój interfejsów mózg-komputer. Za najprostsze tego typu rozwiązania można uznać na przykład programy rozpoznające ludzką mowę czy zamieniające skan odręcznego pisma w plik cyfrowy. Znacznie bardziej skomplikowane są urządzenia pomagające niewidomym poprzez sprzężenie elektroniki bezpośrednio z mózgiem. Choć ów kierunek jest dopiero w powijakach, niewykluczone, że właśnie on przyniesie zaskakujące sukcesy. Przekonanie, że żyjemy u progu rewolucji w pracach nad superinteligencją, sprawia, że wielu znanych, jak też wybitnych myślicieli ostrzega przed trudnymi do przewidzenia Nick Bostrom skutkami. Niedawno tego typu przestrogi ogłosił Stephen Hawking. Wcześniej - Max Superinteligencją Tegmark i wielu innych. Przestrogi związane są z kilkoma różnymi zagrożeniami. Od Scenariusze, strategie, zagrożenia "buntu robotów" po społeczne konsekwencje. O ile "bunt robotów wydaje się czystą fantazją, o tyle wywołane superinteligentnymi urządzeniami skutki, takie jak masowe bezrobocie, wydają się całkiem realne. Podobnie jak całkiem realne jest zagrożenie, że metody poprawiania inteligencji czy to metodami farmakologicznymi, czy technicznymi Nick Bostrom Scenariusze, (interfejsy mózg-komputer) będą dostępne wyłącznie dla nielicznych uprzywilejowanych". Superinteligencja. Scenariusze, strategie, zagrożenia dotyczy tych wszystkich problemów. Nick Bostrom jest profesorem na wydziale filozofii uniwersytetu w Oksfordzie, założycielem i kierownikiem Instytutu Przyszłości Ludzkości. Znane są jego prace na temat transhumanizmu - dziedziny badającej możliwości przezwyciężania naturalnych ludzkich ograniczeń poprzez wykorzystanie zdobyczy nauki i techniki. Autor rozwija swoją opowieść wokół popularnej w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku tezy (głoszonej wtedy przez czołowych badaczy sztucznej inteligencji, Marana Minskyego i Johna McCarthyego), że jeśli obdarzony sztuczną inteligencją byt zdoła sam poprawić projekt, według którego powstał, wówczas poprawiona wersja będzie jeszcze inteligentniejsza. Powinno to uruchomić reakcję łańcuchową, prowadzącą do powstania superinteligencji. Bostrom przedstawia i omawia trzy drogi do superinteligencji. Pierwsza wiedzie do połączenia i rozwoju obecnych technologii: uczące się maszyny, sztuczne sieci neuronowe, ewolucyjne programowanie itp. Druga prowadzi do emulacja mózgu. Nie musielibyśmy zrozumieć, jak działa mózg. Po prostu byśmy go skopiowali, zyskując swoistą nieśmiertelność. Trzecie podejście, hybrydowe, polegałoby na częściowym emulowaniu fragmentów "uśrednionego ludzkiego mózgu" i uzupełnieniu go elementami elektronicznymi. Jak przystało na filozofa, autor sporą część książki poświęca społecznym konsekwencjom powstania superinteligencji. Podziela zdanie wielu badaczy, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli i superinteligentne byty mogą stanowić bezprecedensowe zagrożenie. Utrzymanie nad nimi nadzoru też nie rozwiązuje problemu. Wprowadzi bowiem podział na tych, którzy do superinteligencji mają dostęp oraz tych, którzy będą go pozbawieni. Książka Bostroma jest niezwykle gęsta, pełna naukowych terminów i faktów. Stanowi zapewne najpełniejszą w ostatnich latach opowieść o sztucznej inteligencji. A jednak nie znajdziemy w niej rozwiązania problemu: jeżeli inteligencja jest ewolucyjną odpowiedzią, jak brzmi pytanie? Mózg stanowi jedynie nośnik inteligencji. Rozróżnijmy umysł i jego mózg. Wydaje się, że łatwiej będzie zrozumieć działanie mózgu, niż do końca zrozumieć, czym jest umysł, a czym inteligencja. ?
Nowe Książki Stanisław Bajtlik