Recenzje
Eden. Nowy początek
Czy wierzycie w przeznaczenie? Sądzicie, że los coś dla Was przygotował i nic tego nie zmieni? U mnie jest różnie. Mam wrażenie, że niektóre rzeczy musiały się zdarzyć, ale innym dałoby się zapobiec. Czasami przeznaczone nam jest spotkanie osoby, która odmieni nasze życie. Sprawi, że otworzymy się na świat i staniemy się lepsi. Być może to właśnie ona, uleczy zranioną duszę, odegna demony przeszłości. Po prostu weźmie w ramiona, kiedy najbardziej tego potrzebujemy i sprawi, że wszystko się ułoży. Ludzie są zadziwiający. Mimo całej brzydoty, która ich otacza, okrucieństwa panującego na świecie, potrafią znaleźć piękno w najmniej niespodziewanym miejscu, w sercu drugiego człowieka. To właśnie przeznaczenie naprowadza nas powoli w stronę dobra i rozświetla nasze serca. Nie wierzę w zły los. Sądzę, że odpowiadamy za nasze czyny i podejmujemy własne decyzje. Myślę, że przeznaczenie tylko nas naprowadza na właściwe tory, a to, co zrobimy z tą szansą, należy wyłącznie do nas. Myśleliście kiedyś, co by było, gdyby? Co, jeśli zmienilibyście przeszłość? Nie bylibyście tymi samymi osobami, utracilibyście część siebie. To właśnie przeszłość sprawia, że stajemy się osobami, którymi jesteśmy, ale nie warto zasiadać na laurach, tylko walczyć o więcej. Być kimś lepszym, cały czas zdobywać nowe doświadczenia, nie ranić innych, być szczęśliwym. Wracając do przeznaczenia — odgrywa ono dużą rolę w książce, którą dziś zrecenzuję. Los połączył dwie piękne dusze nicią pełną miłości i kiedy się zagubili, utracili siebie, znów zesłał ich sobie pod nogi, a ich serca odżyły. Byli swoim własnym przeznaczeniem i nikt nie mógł tego zmienić. Kochani, przychodzę dziś do Was z książką, o której słyszał chyba każdy, czyli ,,Eden. Nowy początek" będącej kontynuacją pięknej miłosnej historii, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Mia Sheridan znów mnie całkowicie zniszczyła, a później siłą miłości scaliła moją duszę. Zapraszam do zapoznania się z recenzją!
Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.
Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.
Eden. Nowy początek to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.
Minęły trzy lata od czasu powodzi, która przyniosła śmierć członkom Akadii. Eden i Calder przeżyli jako jedyni, ale o tym nie wiedzą. Dręczeni demonami przeszłości, usychający z tęsknoty nie potrafią sobie poradzić. Pragną tylko tej drugiej osoby, a śmierć jawi im się jako wybawienie. Eden, cudem ocalała, wsiadła do pierwszego pociągu i pojechała do Cincinnati w Ohio. Głodna, przemarznięta, przerażona dziewczyna trafiła do domu bogatego, starego jubilera i znalazła pracę, która polegała na uczeniu jego wnuczki. Calder w tym czasie topił smutki w alkoholu i chciał dołączyć do swojego Blasku poranka. Gdyby nie pomoc jego najlepszego przyjaciela Xander'a, dawno, by go nie było. Kupując za ostatnie pieniądze artykuły malarskie, uratował go. Calder rzucił się w wir sztuki, a z czasem jego obrazy stały się popularne. Kiedy Feliks umarł, pozostawił Eden informację o jej matce. Dziewczyna postanawia ją odnaleźć. Okazuje się, że została porwana i teraz może rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia jej kuzynka zabiera ją na wystawę sławnego malarza, a Eden rozpoznaje samą siebie na jego obrazach. Calder i Eden odnajdują się, ale to nie koniec problemów. Policja dowiaduje się prawdy o żyjących członkach Akadii, a media wyczuwają dobry temat. Młodzi muszą sobie radzić nie tylko z nowym światem, ale również z widmem przeszłości. Czy teraz będą bezpieczni? Czy ich miłość pokona każdą przeszkodę? Jaka tajemnica stoi za Akadią? Czy przeznaczenie istnieje?
,,Eden. Nowy początek" to wzruszająca, przepiękna, niosąca nadzieję powieść, która skrada serce. Opowiada o pięknie przeznaczenia, sile miłości i bezustannej walce o własne szczęście. Autorka znów wrzuca nas w wir emocji i zabiera oddech. Motyw walki dobra ze złem, czyli miłości z demonami przeszłości sprawia, że czytelnika przechodzą dreszcze, a serce przyśpiesza. Uczucie, którym przepełniona jest powieść, jest silniejsze od śmierci, ciemności, zła. Niesie nadzieję i przenika najciemniejsze mroki, by promienie miłości mogły wyjść na zewnątrz i czynić świat lepszym. Potrafi rozgonić najgłębszą rozpacz i utulić w swoich silnych ramionach, aż wszystko się ułoży. Piękna, magiczna, intrygująca powieść kradnie dusze. Tam, gdzie ,,Calder. Narodziny odwagi" był senną wędrówką poprzez koszmary, tak kontynuacja jest niczym huragan. Dynamiczna, szybka, wyrazista. Bohaterowie wydorośleli, wydarzenia z przeszłości odcisnęły na nich piętno. Akcja jest szybka, konkretna. Autorka znów zachwyca mnie dialogami, a piękne cytaty pojawiają się, jak grzyby po deszczu. Mia Sheridan zaraziła mnie swoją twórczością. Czekam na jej kolejne książki z wielką niecierpliwością. Wiem, że mogę liczyć na niesamowitą historię miłosną, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Tak jak to jest z Calderem i Eden. Wiele razy miałam ochotę ich przytulić i odegnać całe zło, które się na nich uwzięło. W tej części mamy okazję zagłębić się w przeszłość Hectora i usłyszeć o zdarzeniach, które przyczyniły się do jego obłędu. Nawet po śmierci, nawiedza zakochanych, ale ich miłość jest silniejsza, niż się wydaje. Zaczarowana powieść, którą czyta się szybko, tak jak w moim przypadku zajęło to tylko cztery godziny. Nie mogłam się od niej oderwać. Historia o Irysie i Blasku Poranka sprawia, że serca wykonują szaleńczy galop, a dusza się raduje. Niesamowita!
Religia starożytnych Greków odgrywa znaczącą rolę w książce. Trochę ją Wam przybliżę. Zawsze z chęcią słuchałam opowieści o herosach, bogach. Mitologia stała się moim konikiem i sądzę, że pozostanie tak na zawsze. Osoby, które czytały już ,,Caldera" pewnie zauważyli dużo powiązań z greckim politeizmem. Starożytni, jak i akadyjczycy wierzyli w 12 bogów, którzy ciągle towarzyszą w ludzkim żywocie. Dzieci Hectora noszą imiona herosów, bożków, a Akadia przypomina Pola Elizejskie, czyli piękne miejsce, w którym wszyscy są szczęśliwi. Religia stworzona przez założyciela sekty ma również powiązania z innymi wyznaniami. Przykładowo Pismo Święte zastępowało Święta Księga, Hectora twierdził, że ma wizje niczym wyrocznia delficka, która była pośrednikiem między bogami i to właśnie przez jej usta przemawiali. W książce ważna jest legenda o Wodniku, czyli porwanym przez Zeusa pięknym chłopcu o imieniu Ganimedes, który usługiwał bogom na Olimpie, zajmując się przynoszeniem ambrozji i nektaru. Z czasem niewolnik miał dość i wylał całą wodę bogów, tym samym wywołując wielką powódź, która zalała świat. Hector wierzył, że te zdarzenie ponownie będzie miało miejsce i starał się przygotować do tego swój lud. Akadia była pięknym miejscem, ale obłęd i zło ją zniszczyły, splugawiły. Jak widzicie, religia starożytnych jest bardzo ważna w tej powieści.
Eden zdołała przeżyć tragedię, ale straciła osobę, którą kochała. Choć minęły trzy lata, nadal nie może pogodzić się ze stratą Caldera. W jej oczach cały czas czai się pustka, a jedyne co ją utrzymuje przy życiu, jest nowa rodzina, którą zyskała oraz szukanie informacji o Akadii, oraz Hectorze. Po śmierci Feliksa odnajduje swoją mamę, która, choć cieszy się z jej powrotu, to nadal nie może pogodzić się z jej uprowadzeniem i traktuje ją jak małą dziewczynkę. Wydaje się, że tylko jej kuzynka Molly ją rozumie. Pewnego dnia zabiera ją na wystawę słynnego malarza, a Eden z Calderem znów się spotykają. Młoda kobieta jest silniejsza, odważniejsza i choć przeżyła tyle cierpienia, nadal emanuje dobrocią. Zrobi wszystko, by nikt nie zagrażał jej ukochanemu oraz rodzinie. Eden jest niezwykle ciekawa świata, a przede wszystkim za cel ustawiła sobie poznanie prawdziwej tożsamości Hectora. Calder cudem przeżył, ale strata kobiety, którą kocha, zabiła go. Balansuje na granicy śmierci. Gdyby nie Xander już dawno, by ze sobą skończył. Alkohol połączony z malarstwem pozwala mu przeżyć. Z czasem pod wpływem przyjaciela zaczyna spotykać się z pewną kobietą, ale kiedy do jego życia powraca Eden, wie, kto jest jego duszą. Zdeterminowany, by przeżyć z nią całe życie, Calder zrobi wszystko, by tak się stało. Irys wydoroślał, stał się bardziej nowoczesny i teraz wraz z Eden pragnie poznać swoją historię. Xander robi, co tylko może, by jego najlepszy przyjaciel, nie zrobił sobie krzywdy. Na własny sposób radzi sobie z traumatycznymi zdarzeniami i rzuca się w wir seksu. Boi się prawdziwego związku. Molly, choć zna Eden od niedawna, traktuje ją jak siostrę, którą się opiekuje, a zarazem pozwala jej na samodzielność. Carolyn już raz straciła córkę, ale nie dopuści do tego znowu. Ciągle towarzyszy jej strach i nie może pogodzić się, że Eden nie jest już małą dziewczynką. Postrzega Caldera jako konkurenta, do serca jej córki. Trójka ocalałych bardzo się zmieniła, traumatyczne przeżycia odcisnęły na nich piętno, ale nie stracili swojej dobroci i piękna.
,,Eden. Nowy początek" to magiczna, piękna, wzruszająca kontynuacja miłości Caldera i Eden. Przygotujcie się na dużą dawkę emocji, gromadę łez oraz nadzieję, którą niesie ta powieść. Mia Sheridan pisze coraz lepsze książki, czego dzisiejsza pozycja jest przykładem. W wielkim stylu zdobywa listy bestsellerów, a zbliża się coraz bardziej do granicy, kiedy zostanie okrzyknięta królową. Ta powieść jest doroślejsza, jeszcze bardziej zaczarowana. Serce zaczyna galopować, by za chwilę stanąć w miejscu. Od dawna nie czytałam takich książek, tak dobrych i intrygujących. Historia Caldera i Eden pełna jest niebezpieczeństwa, smutku, a zarazem piękna miłości. To właśnie z najgorszej brzydoty powstaje prawdziwe piękno. Polecam!
Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.
Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.
Eden. Nowy początek to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.
Minęły trzy lata od czasu powodzi, która przyniosła śmierć członkom Akadii. Eden i Calder przeżyli jako jedyni, ale o tym nie wiedzą. Dręczeni demonami przeszłości, usychający z tęsknoty nie potrafią sobie poradzić. Pragną tylko tej drugiej osoby, a śmierć jawi im się jako wybawienie. Eden, cudem ocalała, wsiadła do pierwszego pociągu i pojechała do Cincinnati w Ohio. Głodna, przemarznięta, przerażona dziewczyna trafiła do domu bogatego, starego jubilera i znalazła pracę, która polegała na uczeniu jego wnuczki. Calder w tym czasie topił smutki w alkoholu i chciał dołączyć do swojego Blasku poranka. Gdyby nie pomoc jego najlepszego przyjaciela Xander'a, dawno, by go nie było. Kupując za ostatnie pieniądze artykuły malarskie, uratował go. Calder rzucił się w wir sztuki, a z czasem jego obrazy stały się popularne. Kiedy Feliks umarł, pozostawił Eden informację o jej matce. Dziewczyna postanawia ją odnaleźć. Okazuje się, że została porwana i teraz może rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia jej kuzynka zabiera ją na wystawę sławnego malarza, a Eden rozpoznaje samą siebie na jego obrazach. Calder i Eden odnajdują się, ale to nie koniec problemów. Policja dowiaduje się prawdy o żyjących członkach Akadii, a media wyczuwają dobry temat. Młodzi muszą sobie radzić nie tylko z nowym światem, ale również z widmem przeszłości. Czy teraz będą bezpieczni? Czy ich miłość pokona każdą przeszkodę? Jaka tajemnica stoi za Akadią? Czy przeznaczenie istnieje?
,,Eden. Nowy początek" to wzruszająca, przepiękna, niosąca nadzieję powieść, która skrada serce. Opowiada o pięknie przeznaczenia, sile miłości i bezustannej walce o własne szczęście. Autorka znów wrzuca nas w wir emocji i zabiera oddech. Motyw walki dobra ze złem, czyli miłości z demonami przeszłości sprawia, że czytelnika przechodzą dreszcze, a serce przyśpiesza. Uczucie, którym przepełniona jest powieść, jest silniejsze od śmierci, ciemności, zła. Niesie nadzieję i przenika najciemniejsze mroki, by promienie miłości mogły wyjść na zewnątrz i czynić świat lepszym. Potrafi rozgonić najgłębszą rozpacz i utulić w swoich silnych ramionach, aż wszystko się ułoży. Piękna, magiczna, intrygująca powieść kradnie dusze. Tam, gdzie ,,Calder. Narodziny odwagi" był senną wędrówką poprzez koszmary, tak kontynuacja jest niczym huragan. Dynamiczna, szybka, wyrazista. Bohaterowie wydorośleli, wydarzenia z przeszłości odcisnęły na nich piętno. Akcja jest szybka, konkretna. Autorka znów zachwyca mnie dialogami, a piękne cytaty pojawiają się, jak grzyby po deszczu. Mia Sheridan zaraziła mnie swoją twórczością. Czekam na jej kolejne książki z wielką niecierpliwością. Wiem, że mogę liczyć na niesamowitą historię miłosną, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Tak jak to jest z Calderem i Eden. Wiele razy miałam ochotę ich przytulić i odegnać całe zło, które się na nich uwzięło. W tej części mamy okazję zagłębić się w przeszłość Hectora i usłyszeć o zdarzeniach, które przyczyniły się do jego obłędu. Nawet po śmierci, nawiedza zakochanych, ale ich miłość jest silniejsza, niż się wydaje. Zaczarowana powieść, którą czyta się szybko, tak jak w moim przypadku zajęło to tylko cztery godziny. Nie mogłam się od niej oderwać. Historia o Irysie i Blasku Poranka sprawia, że serca wykonują szaleńczy galop, a dusza się raduje. Niesamowita!
Religia starożytnych Greków odgrywa znaczącą rolę w książce. Trochę ją Wam przybliżę. Zawsze z chęcią słuchałam opowieści o herosach, bogach. Mitologia stała się moim konikiem i sądzę, że pozostanie tak na zawsze. Osoby, które czytały już ,,Caldera" pewnie zauważyli dużo powiązań z greckim politeizmem. Starożytni, jak i akadyjczycy wierzyli w 12 bogów, którzy ciągle towarzyszą w ludzkim żywocie. Dzieci Hectora noszą imiona herosów, bożków, a Akadia przypomina Pola Elizejskie, czyli piękne miejsce, w którym wszyscy są szczęśliwi. Religia stworzona przez założyciela sekty ma również powiązania z innymi wyznaniami. Przykładowo Pismo Święte zastępowało Święta Księga, Hectora twierdził, że ma wizje niczym wyrocznia delficka, która była pośrednikiem między bogami i to właśnie przez jej usta przemawiali. W książce ważna jest legenda o Wodniku, czyli porwanym przez Zeusa pięknym chłopcu o imieniu Ganimedes, który usługiwał bogom na Olimpie, zajmując się przynoszeniem ambrozji i nektaru. Z czasem niewolnik miał dość i wylał całą wodę bogów, tym samym wywołując wielką powódź, która zalała świat. Hector wierzył, że te zdarzenie ponownie będzie miało miejsce i starał się przygotować do tego swój lud. Akadia była pięknym miejscem, ale obłęd i zło ją zniszczyły, splugawiły. Jak widzicie, religia starożytnych jest bardzo ważna w tej powieści.
Eden zdołała przeżyć tragedię, ale straciła osobę, którą kochała. Choć minęły trzy lata, nadal nie może pogodzić się ze stratą Caldera. W jej oczach cały czas czai się pustka, a jedyne co ją utrzymuje przy życiu, jest nowa rodzina, którą zyskała oraz szukanie informacji o Akadii, oraz Hectorze. Po śmierci Feliksa odnajduje swoją mamę, która, choć cieszy się z jej powrotu, to nadal nie może pogodzić się z jej uprowadzeniem i traktuje ją jak małą dziewczynkę. Wydaje się, że tylko jej kuzynka Molly ją rozumie. Pewnego dnia zabiera ją na wystawę słynnego malarza, a Eden z Calderem znów się spotykają. Młoda kobieta jest silniejsza, odważniejsza i choć przeżyła tyle cierpienia, nadal emanuje dobrocią. Zrobi wszystko, by nikt nie zagrażał jej ukochanemu oraz rodzinie. Eden jest niezwykle ciekawa świata, a przede wszystkim za cel ustawiła sobie poznanie prawdziwej tożsamości Hectora. Calder cudem przeżył, ale strata kobiety, którą kocha, zabiła go. Balansuje na granicy śmierci. Gdyby nie Xander już dawno, by ze sobą skończył. Alkohol połączony z malarstwem pozwala mu przeżyć. Z czasem pod wpływem przyjaciela zaczyna spotykać się z pewną kobietą, ale kiedy do jego życia powraca Eden, wie, kto jest jego duszą. Zdeterminowany, by przeżyć z nią całe życie, Calder zrobi wszystko, by tak się stało. Irys wydoroślał, stał się bardziej nowoczesny i teraz wraz z Eden pragnie poznać swoją historię. Xander robi, co tylko może, by jego najlepszy przyjaciel, nie zrobił sobie krzywdy. Na własny sposób radzi sobie z traumatycznymi zdarzeniami i rzuca się w wir seksu. Boi się prawdziwego związku. Molly, choć zna Eden od niedawna, traktuje ją jak siostrę, którą się opiekuje, a zarazem pozwala jej na samodzielność. Carolyn już raz straciła córkę, ale nie dopuści do tego znowu. Ciągle towarzyszy jej strach i nie może pogodzić się, że Eden nie jest już małą dziewczynką. Postrzega Caldera jako konkurenta, do serca jej córki. Trójka ocalałych bardzo się zmieniła, traumatyczne przeżycia odcisnęły na nich piętno, ale nie stracili swojej dobroci i piękna.
,,Eden. Nowy początek" to magiczna, piękna, wzruszająca kontynuacja miłości Caldera i Eden. Przygotujcie się na dużą dawkę emocji, gromadę łez oraz nadzieję, którą niesie ta powieść. Mia Sheridan pisze coraz lepsze książki, czego dzisiejsza pozycja jest przykładem. W wielkim stylu zdobywa listy bestsellerów, a zbliża się coraz bardziej do granicy, kiedy zostanie okrzyknięta królową. Ta powieść jest doroślejsza, jeszcze bardziej zaczarowana. Serce zaczyna galopować, by za chwilę stanąć w miejscu. Od dawna nie czytałam takich książek, tak dobrych i intrygujących. Historia Caldera i Eden pełna jest niebezpieczeństwa, smutku, a zarazem piękna miłości. To właśnie z najgorszej brzydoty powstaje prawdziwe piękno. Polecam!
Niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com Klaudia Aleksandra Grabowska; 2016-08-18
Eden. Nowy początek
"Eden. Nowy początek" jest kontynuacją pierwszego tomu "Calder. Narodziny odwagi" i jednocześnie zakończeniem historii. Na początku oczywiście muszę wspomnieć o okładce, która bardzo rzuca się w oczy, tym bardziej, że widnieje na niej piękna, niesamowita, pełna miłości i pozytywnych uczuć kobieta, idealnie odzwierciedlająca postać Eden. Natomiast tak, jak w przypadku pierwszej części powieści byłam pod ogromnym jej wrażeniem oraz nieustannie odczuwałam napięcie, wykazywałam zainteresowanie. Tak w przypadku drugiego tomu mam niestety mieszane odczucia, co nie zmienia faktu, że książka była równie emocjonująca. Jednak historia opowiedziana w drugim tomie była jak dla mnie zbyt przewidywalna, a momentami odczuwałam nawet lekkie znudzenie.
O czym zatem opowiada książka?
O czym zatem opowiada książka?
W Akadii wydarzyło się to, co od dłuższego czasu przepowiadał Hector, nastąpiła powódź. Niemal wszyscy jej mieszkańcy zginęli, poniekąd na własne życzenie, bowiem ufali, że odnajdą ukojenie i spokój w Elizjum, o którym tak często opowiadał im ich przywódca. Jedynymi osobami, które przeżyły i wydostały się z piekła byli Eden, Calder i Xander. Gdy Eden udaje się opuścić zawalający się budynek, jest przekonana, że Calder również zginął. Postanawia zatem uciec jak najdalej od miejsca tragedii i udaje się na dworzec autobusowy, skąd wyrusza do Cincinnati. Tam kieruje się do najbliższego sklepu jubilerskiego, w którym zamierza sprzedać cenną biżuterię, aby zdobyć jakiekolwiek pieniądze i móc za nie przeżyć kilka dni. Jest zrozpaczona, pewna o śmierci swojego ukochanego. Właściciel sklepu - Feliks ofiarowuje dziewczynie dach nad głową oraz wyżywienie, a z czasem i pracę - dziewczyna uczy jego wnuczkę gry na fortepianie. Mężczyzna nie wypytuje Eden o przeszłość i jej samopoczucie. Po prostu się nią opiekuje, traktuje jak córkę. Po jego śmierci, dziewczyna niestety musi opuścić dom, w którym mieszkała przez ostatnie lata. Feliks zostawia jej na koncie sporą sumę pieniędzy oraz list, w którym przekazuje informacje o miejscu pobytu jej matki. Eden postanawia zatem udać się pod wskazany przez niego adres. Okazuje się, że jej matka przez te wszystkie lata na nią czekała. Dziewczyna przeprowadza się do domu matki, w którym również poznaje swoją kuzynkę Molly, z którą się zaprzyjaźnia. Ta któregoś dnia proponuje Eden, aby wybrały się na wystawę pewnego malarza...
Tymczasem Calder zostaje uratowany przez swojego przyjaciela Xandra, który w ostatniej chwili wyciąga go z piekła. Początkowo przebywają u przyjaciółki Xandra, bowiem Calder jest ranny i zbyt słaby. Po latach jednak każdy z nich postanawia ułożyć sobie życie na nowo, choć po tak traumatycznych i przerażających wydarzeniach to nie jest takie proste. Z czasem Calder staje się znanym malarzem, ukrywającym się pod pseudonimem. Pewnego dnia, w jednej z galerii chłopak wystawia swoje prace. Nagle wśród zaproszonych gości dostrzega Eden...
Jak Eden i Calder zareagują na swój widok? Czy uczucie niegdyś ich łączące przetrwa? Czy będą gotowi na wspólną przyszłość? Jak poradzą sobie z traumatycznymi przeżyciami? Czy odnajdą się we współczesnym świecie? Co wykaże prowadzone przez nich śledztwo? Kim okaże się być Hector? Z czym jeszcze będą musieli się zmierzyć? Czy Calder pozna swoją prawdziwą tożsamość? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów?
Na początku drugiego tomu poznajemy pierwsze lata życia Eden i Caldera po tragicznym wydarzeniu w Akadii. Każdy z nich stara się poradzić sobie z traumą, bólem po stracie bliskiej osoby, bowiem są pewni, że stracili siebie nawzajem na zawsze. Eden zaszywa się w domu jubilera, wręcz nie opuszcza swojego pokoju, tym samym nie wychodzi na zewnątrz. Nadal obawia się ludzi, nieustannie odczuwa strach, niepewność jutra. Nie potrafi pogodzić się z przeszłością, a jednocześnie nie ma pomysłu na przyszłość. Tkwi w martwym punkcie. Mimo, iż udało jej się uciec z piekła, to nadal nie czuje się wolna. Śmierć Feliksa pogłębia jej smutek i rozpacz. Przywiązała się do mężczyzny, który uratował jej życie. Był dla niej jak ojciec, którego jej brakowało w dzieciństwie. Gdy uzyskuje informacje o swojej matce, pojawia się dla niej nadzieja na lepsze i szczęśliwsze życie. Przez wszystkie lata nieustannie o niej myślała, tęskniła. Niestety Hector zapewniał ją, że jest sierotą. Zatem, gdy pewnego dnia zjawia się w domu rodziców jest niezmiernie szczęśliwa. Wreszcie może poczuć się bezpieczna i kochana. Dowiaduje się, że jej ojciec, krótko po jej zaginięciu i ujawnieniu problemów finansowych firmy, popełnił samobójstwo. Nie poradził sobie z utratą jedynej córki. Matka cały czas czekała na ten dzień, kiedy będzie mogła wziąć w ramiona swoją malutką córeczkę. Świadomość, że kiedyś jej córka się odnajdzie, utrzymywała ją przy życiu. Eden zaprzyjaźniła się z kuzynką Molly, która zamieszkała z jej matką. Doceniała jej pomoc, wspólne rozmowy, wsparcie. Dzięki mamie i Molly, poniekąd zaczęła żyć na nowo. Łatwiej jej było poradzić sobie z przeszłością, z przerażającymi wspomnieniami.
Calder początkowo w ogóle sobie nie radził. Przepełniony był bólem. Topił smutki w alkoholu. Próbował nawet popełnić samobójstwo. Twierdził, że jego życie bez Eden nie ma sensu. Nie wiadomo, jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie bliski przyjaciel Xander. To on namówił Caldera do powrotu do malowania, kupował mu nawet przybory. Pragnął, aby mężczyzna zajął się czymś pożytecznym, co choć na chwilę mogłoby oderwać go od przykrych myśli i wspomnień. Sugerował także, aby mężczyzna związał się z inna kobietą, co też uczynił.
Jednak, gdy w galerii Eden i Calder wymieniają się spojrzeniami, wszystko do nich wraca. Ich serca się radują, oboje odczuwają spokój, a jednocześnie obawę przed tym, co nastąpi. Minęło bowiem kilka lat, kiedy widzieli się ostatni raz. Stali się już dorosłymi, dojrzałymi, a przede wszystkim innymi ludźmi. Decydują się jednak przejść przez życie razem, wspierając się nawzajem, darząc głębokim uczuciem, walcząc ze złymi przeżyciami, które pozostawiły trwałe ślady w ich sercach. Próbują zacząć życie od nowa, powoli stawać kroki ku przyszłości i uczyć się funkcjonować w świecie pełnym zupełnie obcych ludzi, nowoczesnych technologii oraz niezwykłych miejsc. Czy poradzą sobie? Czy będą potrafili zaufać? Czy ich miłość jest na tyle silna, aby pokonać wszelkie przeszkody i trudności, z którymi będą musieli się jeszcze nie raz zmierzyć?
Przyznaję, że "Eden. Nowy początek" jest powieścią równie emocjonującą, co pierwszy tom. Jednak w przypadku tej części są to zupełnie inne uczucia. Przede wszystkim, od początku wszystko staje się przewidywalne. Wiadome jest, że drogi Eden i Caldera w pewnym momencie się pokrzyżują, co wynika również z opisu z tyłu okładki. Ponadto byłam przekonana, że prędzej czy później będą razem, bowiem ich miłość jest na tyle silna, że poradzi sobie ze wszystkimi napotkanymi trudnościami. Prawdę mówiąc, od momentu, kiedy rzeczywiście się spotykają, historia nie wywołuje już na mnie większego wrażenia. Owszem ich uczucie, relacja, przyjaźń, odwaga i determinacja są pełne podziwu i mogą stanowić wzór do naśladowania. Ale momentami odnosiłam wrażenie, jakby dalsza część opowieści była trochę naciągana, wymuszona. Były chwile, kiedy po prostu odczuwałam znudzenie. Myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy. I się pomyliłam. Scena, w której Calder poznaje swoje pochodzenie i dowiaduje się, jakim sposobem trafił do Akadii, zwyczajnie mną wstrząsnęła. W tym jednym momencie łzy pojawiły się w moich oczach. Nagle poczułam ból, smutek, a jednocześnie wściekłość i niezrozumienie. Niewyobrażalne i niewytłumaczalne, a nawet niewybaczalne jest dla mnie krzywdzenie bezbronnego dziecka, pragnącego miłości, ciepła i opieki.
"Eden. Nowy początek" jest przyjemną, napisaną łatwo przyswajalnym, lekkim i nieskomplikowanym piórem powieścią. Opowiada o miłości, nadziei na lepsze jutro, radzeniu sobie z przeszłością oraz tragicznymi wspomnieniami, walce ze swoimi lękami i strachem, a także o spełnianiu marzeń, nawet tych, które początkowo wydają się niemożliwe do zrealizowania. Uświadamia, że zawsze można zacząć życie od nowa. Jednak nie ukrywam, że książka mnie nie porwała. O wiele większe wrażenie wywarł na mnie pierwszy tom "Calder. Narodziny odwagi", który niesamowicie mnie ujął i poruszył.
Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com Kasia; 2016-08-21
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
To już siódmy tom serii zapoczątkowanej od Driven. Każda z książek przedstawia nam trudną miłość, magnetyczne przyciąganie i pikantną grę zmysłów. Poprzednie oceniłam bardzo dobrze, a więc jak było i tym razem? Czy autorka ,,wypaliła" się historiami bohaterów swojej debiutanckiej serii? Odpowiedź znajdziecie niżej. :)
Przyznam, że początek mocno mnie rozczarował. Pojawił się ten sam schemat: napalona samica, napalony samiec i spotkanie, które kończy się seksem. Już w poprzednich częściach mogliśmy to wszystko poznać. Atutem może było to, że oboje później nie czuli do siebie sympatii, a jedynie niechęć i mus, związany z pracą. To wszystko nieco zniechęciło mnie do dalszej lektury, ale dziękuję sobie, że dałam szansę tej książce, bo później było o niebo lepiej...
Przypominam, że jest to romans erotyczny i choć sceny erotyczne są dość mocne, owe powieści przypisuję do ,,lekkich". Jak to zwykle bywa, pojawia się problematyka, która jest podstawą książki. W tym przypadku mamy do czynienia z bólem po stracie bliskiej osoby oraz tajemniczą główną bohaterką.
Intrygująca główna bohaterka to pierwszy punkt, który chciałam omówić. Z początku nie wyczułam, żeby coś ukrywała przed światem. Co prawda, było wiele niewiadomych, ale wyjaśniałam to na własny rozum. Później zaś wszystko się pogmatwało. Stawało się nieobliczalne, niewyobrażalne. Lubiłam ją, nienawidziłam i tak na okrągło przechodziłam od sympatii do nienawiści. Miałam parotygodniową przerwę od ostatniej części, więc przez ten czas zdołałam nieco zapomnieć, w jaki sposób K. Bromberg tworzy swoje dzieła. Teraz już pamiętam, że nie mogę opuścić gardy. Muszę być na wszystko przygotowana.
Koniec był na tyle zaskakujący, a właściwie emocjonalny, że już kreowałam wiadomość, którą wyślę autorce. ,,Nie można bawić się tak czytelnikami!" - to właśnie chciałam napisać. Niemniej jednak powstrzymałam się - bez powodu. Odetchnęłam i kolejny raz (a dokładniej: siódmy) przyznałam, iż K. Bromberg ma cudowną wyobraźnię, przez którą trafiła do rankingu moich ulubionych pisarzy.
Elastyczny i lekki język autorki to zaleta, którą bardzo sobie cenię. Zdaję sobie sprawę, że nie do wszystkim on trafi. Sceny erotyczne są dość mocne, jawią się przekleństwa lub dużo negatywnych emocji bohaterów. Jednak mam wrażenie, że jeśli trafi on na czytelnika, gustujący w podobnym klimacie, jak mój, będzie on zachwycony. Jeśli miałabym barwami określić tę książkę, wyszłaby kolorowa czerń. Czemu? Bo momentami jest zbyt ciemno, aby ujrzeć dobre zakończenie, ale blask emocji rozświetla nam nadzieję na happy ending.
Reasumując, kolejna część jest równie dobra, co poprzednie. Co prawda, znudziły mnie klasyczne rozpoczęcia, ale później wszystko wraca na dobry tor. Polecam z całego serca książki K. Bromberg fankom romansów erotycznych!
Przyznam, że początek mocno mnie rozczarował. Pojawił się ten sam schemat: napalona samica, napalony samiec i spotkanie, które kończy się seksem. Już w poprzednich częściach mogliśmy to wszystko poznać. Atutem może było to, że oboje później nie czuli do siebie sympatii, a jedynie niechęć i mus, związany z pracą. To wszystko nieco zniechęciło mnie do dalszej lektury, ale dziękuję sobie, że dałam szansę tej książce, bo później było o niebo lepiej...
Przypominam, że jest to romans erotyczny i choć sceny erotyczne są dość mocne, owe powieści przypisuję do ,,lekkich". Jak to zwykle bywa, pojawia się problematyka, która jest podstawą książki. W tym przypadku mamy do czynienia z bólem po stracie bliskiej osoby oraz tajemniczą główną bohaterką.
Intrygująca główna bohaterka to pierwszy punkt, który chciałam omówić. Z początku nie wyczułam, żeby coś ukrywała przed światem. Co prawda, było wiele niewiadomych, ale wyjaśniałam to na własny rozum. Później zaś wszystko się pogmatwało. Stawało się nieobliczalne, niewyobrażalne. Lubiłam ją, nienawidziłam i tak na okrągło przechodziłam od sympatii do nienawiści. Miałam parotygodniową przerwę od ostatniej części, więc przez ten czas zdołałam nieco zapomnieć, w jaki sposób K. Bromberg tworzy swoje dzieła. Teraz już pamiętam, że nie mogę opuścić gardy. Muszę być na wszystko przygotowana.
Koniec był na tyle zaskakujący, a właściwie emocjonalny, że już kreowałam wiadomość, którą wyślę autorce. ,,Nie można bawić się tak czytelnikami!" - to właśnie chciałam napisać. Niemniej jednak powstrzymałam się - bez powodu. Odetchnęłam i kolejny raz (a dokładniej: siódmy) przyznałam, iż K. Bromberg ma cudowną wyobraźnię, przez którą trafiła do rankingu moich ulubionych pisarzy.
Elastyczny i lekki język autorki to zaleta, którą bardzo sobie cenię. Zdaję sobie sprawę, że nie do wszystkim on trafi. Sceny erotyczne są dość mocne, jawią się przekleństwa lub dużo negatywnych emocji bohaterów. Jednak mam wrażenie, że jeśli trafi on na czytelnika, gustujący w podobnym klimacie, jak mój, będzie on zachwycony. Jeśli miałabym barwami określić tę książkę, wyszłaby kolorowa czerń. Czemu? Bo momentami jest zbyt ciemno, aby ujrzeć dobre zakończenie, ale blask emocji rozświetla nam nadzieję na happy ending.
Reasumując, kolejna część jest równie dobra, co poprzednie. Co prawda, znudziły mnie klasyczne rozpoczęcia, ale później wszystko wraca na dobry tor. Polecam z całego serca książki K. Bromberg fankom romansów erotycznych!
stanzaczytany.blogspot.com Aleksji; 2016-09-12
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
Czas na dalsze losy różnych bohaterów, których poniekąd poznaliśmy w poprzednich częściach serii Driven. Postanowiłam połączyć recenzję tomu piątego i szóstego, chociaż historie w nich zawarte są kompletnie różne, ale nadal emocjonujące i rozpalające serce, umysł i ciało.
Slow Burn:
Dokładnie wtedy, gdy burzliwy romans Rylee znajduje swoje szczęśliwe zakończenie, rozpoczyna się historia jej bliskiej przyjaciółki. Haddie Montgomery właśnie straciła siostrę. Nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną, ból po śmierci Lexie jest zbyt silny i świeży. Spotkanie z przystojnym, bardzo męskim i bardzo południowym Beckettem Danielsem miało być tylko jednonocną przygodą, chwilą zapomnienia, czystym seksem na jeden raz, bez żadnych zobowiązań.
Dokładnie wtedy, gdy burzliwy romans Rylee znajduje swoje szczęśliwe zakończenie, rozpoczyna się historia jej bliskiej przyjaciółki. Haddie Montgomery właśnie straciła siostrę. Nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną, ból po śmierci Lexie jest zbyt silny i świeży. Spotkanie z przystojnym, bardzo męskim i bardzo południowym Beckettem Danielsem miało być tylko jednonocną przygodą, chwilą zapomnienia, czystym seksem na jeden raz, bez żadnych zobowiązań.
Książki K. Bromberg podobają mi się z kilku względów. Pomimo, że jest to historia erotyczna, to w dodatku jest to romans. I w tekście czuć romans. Jest on żarliwy i nieprzewidywalny, ale da się w nim dostrzec uczucie. Tak samo jest w Slow Burn. Odkładamy prawie całkowicie na bok głównych bohaterów znanych z pierwotnej trylogii i wkraczamy trochę do innego świata. I od samego początku jesteśmy wrzuceni w wir ciężkich przeżyć i rozterek, w tym przypadku Haddie, ale i również do Becketta.
Nie wiem dlaczego, ale od samego początku buzuje w nich uczucie i ono przez te wszystkie strony się rozwija. Ale uczucie nie może się w pełni i szybko rozwinąć, ze względu na przeżycia głównej bohaterki. I tutaj autorka mnie poruszyła, bo idealnie ukazała ból i rozterki Haddie. To jest wartość, która wyróżnia tę część. I tym właśnie Slow Burn różni się od poprzednich części, jest o wiele spokojniejsza i wprowadza czytelnika w całkowicie inny nastrój. Wielkim plusem jest również to, że możecie ją przeczytać bez znajomości poprzednich tomów.
ujrzecslowa.pl Adriana Bączkiewicz
Sny Morfeusza
K.N. Haner to młoda pisarka, która nie tak dawno zaczęła swoją przygodę z książką, myślę, że to jest zdecydowanie początek jej drogi pisarskiej. Pomysłowa, przemiła osoba, która ma niezłą rękę do pisania erotyków. :)
Ciągle mi się w internecie przewijały "Sny Morfeusza", wszyscy o tym mówili, wszyscy pisali, że jest super i taka wciągająca. Myślę sobie to ja też chce wiedzieć co tam jest ;)
Kiedy paczuszka do mnie dotarła szybko ją otworzyłam, bo bardzo chciałam wiedzieć jak wygląda sławne "oczko" na żywo. Nooo robi wrażenie :) ale mały druk to mnie zastrzelił - 400 stron i to takim maczkiem ;) Jak ja dam temu radę?
Szczerze mówiąc trochę się bałam tej książki - jestem osobą, która raczej czyta poradniki dla rodziców, książki motywacyjne, kucharskie ;) itp. Bałam się, że będzie za ostra i, że nie dam rady jej przeczytać. Czy tak było? :)
Co znajdujemy w książce?
Tajemnicę, napięcie, no i oczywiście sex....dużo sexu - w końcu to erotyk ;)
Główną bohaterką jest Cassandra Givens, która od niedawna mieszka w wielkim mieście. Po studiach szuka pracy. Książka zaczyna się od rozmowy kwalifikacyjnej głównej bohaterki, ale ta nie kończy się najlepiej. Mimo tego później dostaje tę pracę. W trakcie wieczoru, który niezbyt dobrze się zapowiada poznaje Morfeusza...spędzają razem noc, nie wiedzą o tym, że są dla siebie szefem i pracownicą. Mieli się więcej nie zobaczyć. Wszystko potoczy się inaczej niż planowali. Początkowo Cassandra opiera się ich bliższej znajomości, bo wszystko wskazuje na to, ze ten facet nie jest dla niej. Jednak Adam, który jest Morfeuszem tylko czasami (taka jego mroczna strona;)) zazwyczaj dostaje to czego chce i tak też się dzieje w przypadku młodej Pani architekt.
Książka jest wciągająca od pierwszych stron, akcja przebiega szybko. Na każdej stronie coś się dzieje co powoduje, że chce się czytać dalej i dalej. Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do ciągłego przeklinania głównej bohaterki, jak dla mnie robi to zdecydowanie za często - nawet w myślach przeklina i zbyt wulgarnie :( Muszę przyznać, że jej zachowanie chwilami mnie irytowało i miałam ochotę strzelić jej w łeb ;) Taka zdolna, skończyła studia z wyróżnieniem, a w rozmowach z Adamem nie potrafiła się ugryźć w język. Do tego jeszcze obraża się o pierdoły. Szkoda mi było Adama. Po jakimś czasie pomyślałam, że chyba taki jej urok. A Adamowi się to podobało skoro jeszcze jej nie kopnął w tyłek ;) W trakcie czytania pojawia się wiele niewyjaśnionych kwestii, które dodatkowo zachęcają do czytania dalej. Ciągle zadawałam sobie pytanie: czemu on taki jest? czemu się tak szybko denerwuje itp. Oprócz Adama-Morfeusza pojawia się jeszcze kilku innych Panów w życiu Cassandry. Osobiście nie lubię jak ktoś mi opowiada cały przebieg co pokolei się dzieje w książce dlatego też nie będę pisała szczegółów. Sami możecie sprawdzić co jest w niej takiego wciągającego.:) Mogę tylko napisać, że sceny łóżkowe działają na wyobraźnię i po "Snach Morfeusza" zapragnęłam przeczytać więcej takich historii, no i oczywiście nie mogę się doczekać drugiej części :) Przyznam szczerze, że to była bardzo fajna przygoda. Czytałam ją z przyjemnością, czekałam aż dzień się skończy co będę mogła wieczorem znowu zatopić się w świecie Cassandry i Adama. Mam tylko cichą nadzieję, że w kolejnych częściach główna bohaterka trochę zmądrzeje i będzie potrafiła czasami panować nad sobą i swoimi myślami ;)
Książka napisana takim językiem, że czyta się ją łatwo i szybko. Polecam wszystkim kobietom, które mają ochotę na małą odskocznię od codzienności i rzeczywistości :)
Ciągle mi się w internecie przewijały "Sny Morfeusza", wszyscy o tym mówili, wszyscy pisali, że jest super i taka wciągająca. Myślę sobie to ja też chce wiedzieć co tam jest ;)
Kiedy paczuszka do mnie dotarła szybko ją otworzyłam, bo bardzo chciałam wiedzieć jak wygląda sławne "oczko" na żywo. Nooo robi wrażenie :) ale mały druk to mnie zastrzelił - 400 stron i to takim maczkiem ;) Jak ja dam temu radę?
Szczerze mówiąc trochę się bałam tej książki - jestem osobą, która raczej czyta poradniki dla rodziców, książki motywacyjne, kucharskie ;) itp. Bałam się, że będzie za ostra i, że nie dam rady jej przeczytać. Czy tak było? :)
Co znajdujemy w książce?
Tajemnicę, napięcie, no i oczywiście sex....dużo sexu - w końcu to erotyk ;)
Główną bohaterką jest Cassandra Givens, która od niedawna mieszka w wielkim mieście. Po studiach szuka pracy. Książka zaczyna się od rozmowy kwalifikacyjnej głównej bohaterki, ale ta nie kończy się najlepiej. Mimo tego później dostaje tę pracę. W trakcie wieczoru, który niezbyt dobrze się zapowiada poznaje Morfeusza...spędzają razem noc, nie wiedzą o tym, że są dla siebie szefem i pracownicą. Mieli się więcej nie zobaczyć. Wszystko potoczy się inaczej niż planowali. Początkowo Cassandra opiera się ich bliższej znajomości, bo wszystko wskazuje na to, ze ten facet nie jest dla niej. Jednak Adam, który jest Morfeuszem tylko czasami (taka jego mroczna strona;)) zazwyczaj dostaje to czego chce i tak też się dzieje w przypadku młodej Pani architekt.
Książka jest wciągająca od pierwszych stron, akcja przebiega szybko. Na każdej stronie coś się dzieje co powoduje, że chce się czytać dalej i dalej. Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do ciągłego przeklinania głównej bohaterki, jak dla mnie robi to zdecydowanie za często - nawet w myślach przeklina i zbyt wulgarnie :( Muszę przyznać, że jej zachowanie chwilami mnie irytowało i miałam ochotę strzelić jej w łeb ;) Taka zdolna, skończyła studia z wyróżnieniem, a w rozmowach z Adamem nie potrafiła się ugryźć w język. Do tego jeszcze obraża się o pierdoły. Szkoda mi było Adama. Po jakimś czasie pomyślałam, że chyba taki jej urok. A Adamowi się to podobało skoro jeszcze jej nie kopnął w tyłek ;) W trakcie czytania pojawia się wiele niewyjaśnionych kwestii, które dodatkowo zachęcają do czytania dalej. Ciągle zadawałam sobie pytanie: czemu on taki jest? czemu się tak szybko denerwuje itp. Oprócz Adama-Morfeusza pojawia się jeszcze kilku innych Panów w życiu Cassandry. Osobiście nie lubię jak ktoś mi opowiada cały przebieg co pokolei się dzieje w książce dlatego też nie będę pisała szczegółów. Sami możecie sprawdzić co jest w niej takiego wciągającego.:) Mogę tylko napisać, że sceny łóżkowe działają na wyobraźnię i po "Snach Morfeusza" zapragnęłam przeczytać więcej takich historii, no i oczywiście nie mogę się doczekać drugiej części :) Przyznam szczerze, że to była bardzo fajna przygoda. Czytałam ją z przyjemnością, czekałam aż dzień się skończy co będę mogła wieczorem znowu zatopić się w świecie Cassandry i Adama. Mam tylko cichą nadzieję, że w kolejnych częściach główna bohaterka trochę zmądrzeje i będzie potrafiła czasami panować nad sobą i swoimi myślami ;)
Książka napisana takim językiem, że czyta się ją łatwo i szybko. Polecam wszystkim kobietom, które mają ochotę na małą odskocznię od codzienności i rzeczywistości :)
Domowyklimacikumadzi.blogspot.com