ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Zakochaj się w bieganiu!

Zdecydowałeś się zacząć biegać, ale nie wiesz jak to robić prawidłowo? A może biegasz już od pewnego czasu, wkręciłeś się w ten sport i myślisz o poprawie swoich wyników? Ba! Nawet o starcie w zawodach? Jakikolwiek powód był podstawą do powzięcia takiej decyzji, z pewnością masz różne wątpliwości i niezliczoną ilość pytań. Odpowiedzi na nie wszystkie udzieliła Panna Anna - znana blogerka, która wiedzą i doświadczeniem dzieli się w książce o wdzięcznym tytule "Zakochaj się w bieganiu!".

"Zakochaj się w bieganiu!? to pierwsza książka Anny Szczypczyńskiej, znanej w środowisku biegowym bardziej jako Panna Anna, w której opowiada o własnych doświadczeniach sportowych, ale i faktach z życia prywatnego. Odnajdziemy w niej także odpowiedzi na wiele nurtujących pytań, porady dotyczące między innymi przygotowania do treningu, czy startu w zawodach, a nawet przepisy kulinarne. Jednym słowem - multiporadnik. Zatem czytamy!

Anna Szczypczyńska to autorka bloga Panna Anna Biega, na którym zaraża miłością do biegania poprzez dozowanie po trochu i motywacji, i pozytywnej energii. Poza blogiem udziela się pisząc artykuły i felietony między innymi dla "National Geographic Traveller" i "Be Active". Ukończyła kurs na trenera osobistego w prestiżowej Premier London Academy, stąd zna tajniki prawidłowego odżywiania i metod treningowych. Zaś jej zamiłowanie do podróży idealnie współgra z pasją do biegania ? startowała w zawodach biegowych w różnych zakątkach świata. Prywatnie mama Neli.

"Zakochaj się w bieganiu!" - książka dla każdego

"Napisałam tę książkę w taki sposób, by przydała się osobom na różnych etapach: zarówno tym, którzy dopiero przymierzają się do pierwszych treningów, jak i tym, którzy biegają już od jakiegoś czasu, ale szukają sposobu na to, by poprawić swoje wyniki, unikając kontuzji, urozmaicić sobie życie poprzez ciekawe zawody i coraz to większe wyzwania(?) Chciałam Ci pokazać, że bieganie to coś więcej niż sport. To silne emocje, poznawanie samego siebie, szlifowanie charakteru, ale też fantastyczni ludzie, smaczne jedzenie, ciekawe miejsca, podróże, miłość, przyjaźń, pasja ? to sposób na życie!" - str. 6-7

Tak, jak prowadzony przez Annę blog pełen jest pasji, tak też została napisana przez nią książka. Autorka zwraca się w niej do czytelnika poprzez bezpośrednie sformułowania "Ci" czy "Tobie", co sprawia, iż odnosi się nieodparte wrażenie uczestnictwa w rozmowie, jakby te wszystkie słowa kierowane były wprost do nas. Taki zabieg sprawia, iż wyrazy po prostu się chłonie, a przekaz faktycznie pozostaje w pamięci. Co ważne, książka napisana została swobodnym stylem, w bardzo przejrzysty sposób, dzięki czemu czyta się ją łatwo i przyjemnie. Zawiera ona konkretne porady, nie żadne tam "lanie wody", bowiem jak zaznaczyła sama autorka, jej celem jest ustrzec biegaczy przed popełnieniem błędów, która ona popełniła i udzielić informacji, których kiedyś ona sama szukała.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że oczywiście książka dotyczy zamiłowania do sportu, jakim jest bieganie, lecz Ania pragnie nam także przekazać głębszy sens - bieganie potrafi odmienić życie, a na zmiany nigdy nie jest za późno. Blokady na przemiany tworzymy my sami, bo tłumaczymy się przed sobą, że nie mamy czasu na nie, że mamy za dużo obowiązków i tak bez końca. Warto czasem jednak zastanowić się nad pragnieniami, nad tym, co rzeczywiście nam przeszkadza i po prostu zacząć działać. Czas ucieka, a nic samo się nie zrobi.

Książka podzielona jest na rozdziały, w chronologiczny sposób, tak by krok po kroku przeprowadzić osobę rozpoczynająca przygodę z bieganiem po procesie adaptacji w sporcie. Autorka wspiera nas swoim doświadczeniem w doborze odzieży czy butów, przeprowadza przez cykl wdrażania się w bieganie, podpowiada co warto jeść i jak to wszystko połączyć z codziennym życiem - bo to nie jest łatwe. Przynajmniej nie na początku. W gąszczu obowiązków prościej jest sobie odpuścić i powiedzieć "to nie dla mnie", ale tu Ania wprost krzyczy, że trzeba tylko chcieć, nie ma wymówek, ważna jest organizacja czasu. Ta książka jest napisana przez kobietę dla kobiet, dlatego autorka omawia też bardzo ważną dla pań kwestię - ciąża a bieganie. Rozwiewa tam wszelkie wątpliwości na temat tego, co można a czego nie, na tym etapie życia, choć tak naprawdę sens całości, który przekazuje nam autorka jest ponad podziałami płciowymi.

Jak już wspomnieliśmy wcześniej książka podzielona jest na pięć rozdziałów:
  • przygotowanie do treningu
  • trening
  • dieta
  • ciąża
  • motywacja

Jest jeszcze jeden duży plus, za który książka podoba nam się jeszcze bardziej. Mianowicie, prócz konkretnych porad opisanych przez autorkę, pomocne są zamieszczone przy danym zagadnieniu ilustracje czy tabele. I tak dla przykładu w rozdziale "Trening" umiejscowione są modelowe rozpiski planów treningowych, zaś przy przykładach opisujących ćwiczenia rozciągające umieszczono ilustracje mające na celu zobrazować prawidłowe wykonanie tych ćwiczeń. Z kolei w rozdziale na temat diety zawarto przepisy, zarówno na smaczne, jak i zdrowe dania, ale także i na desery! Mniam!

Autorka niejednokrotnie posiłkuje się specjalistyczną wiedzą fachowców, wplatając ich podpowiedzi do treści książki. Jej wiedza i doświadczenie w bieganiu to jedno, pasja którą zaraża ma ogromne znaczenie, ale jak sama podkreśla, to dzięki właśnie tym ludziom posiada obecne doświadczenie i wiedzę, i nadal z ich pomocy korzysta. Z pewnością dzięki wypowiedziom fachowców książka nabiera jeszcze bardziej rzetelnego charakteru.

"Mięśnie głębokie, które są bardzo ważne dla utrzymania prawidłowej postawy ciała oraz odpowiadają za stabilizację naszego szkieletu, to są te partie, którym biegacze powinni poświęcić najwięcej uwagi" - Magdalena Jaskólska, specjalizuje się w treningu uzupełniającym dla biegaczy, organizatorka zajęć Power Training, str. 87

"Rozciągamy się przede wszystkim po to, by uelastycznić mięśnie. Dzięki temu przyspieszamy ich regenerację, mamy większy zakres ruchu, a co za tym idzie ? dłuższy krok. I może na co dzień nie robi nam to wielkiej różnicy, jednak na zawodach te kilka centymetrów trzeba przemnożyć przez kilometry, które mamy do pokonania, a wówczas dłuższy krok oznacza lepszy wynik" - Łukasz Jóźwiak, trener, str. 53

Dodatkowym atutem książki są liczne, barwne zdjęcia - głównie autorki z różnych sytuacji życiowych, które odzwierciedlają między innymi jej spontaniczność i wigor życiowy, ale i ze zdarzeń biegowych obrazujące, jak fantastycznych emocji dostarcza bieganie, a także przedstawiające piękno natury. Książkę możemy przeczytać dzięki wydawnictwu Helion, liczy ona 216 stron i oprawiona jest w miękką okładkę. Jej cena to 39,90 złotych.

Podsumowanie

Nasza ocena: 8.7/10
"Zakochaj się w bieganiu!" jest pozycją, którą warto mieć w swojej biblioteczce. Po pierwsze dlatego, że łatwiej będzie nam uwierzyć we własne możliwości po przeczytaniu losów bohaterki-autorki, która nie jest wyimaginowaną postacią, ale istniejącym człowiekiem, kobietą z krwi i kości, która miała dylematy podobne do naszych. Po drugie dlatego, że na podstawie własnych prób i błędów autorka dzieli się dokładnymi radami. Treść poradnika jest spójna i konkretna - otwieramy na przykład rozdział "Przygotowanie do treningu" i są tam istotne informacje. Po trzecie, każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju, więc inaczej też spostrzega tę samą rzecz. I tak, w przypadku wpływu biegania na życie codzienne warto spojrzeć na to z innej perspektywy niż nasza. Może czegoś się nauczymy, szerzej spojrzymy na otaczający świat? Kolejny powód, to przepisy-propozycje na smakowite i zdrowe dania. A wszystko to okraszone sporą ilością zdjęć i ilustracji. 
Bieganieuskrzydla.pl

Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie

Nie trzeba być Duńczykiem, żeby zrozumieć, czym jest hygge, i czerpać radość z jego praktykowania. Wszyscy znamy ogólne wartości, które leżą u podstaw hygge, takie jak przynależność, zaufanie, więź, wspólnota, wzajemność, pobratymstwo, bezpieczeństwo, dom, zadowolenie, autentyczność, obecność i miłość.Istotą hygge jest poczucie przynależności i więzi. Najczęściej kojarzymy je z przebywaniem w towarzystwie innych osób, ale można również z przyjemnością praktykować hygge w samotności. Hygge zaspokaja nasze naturalne pragnienie przynależności. Kiedy praktykujemy hygge, przypominamy ważki: każdy z nas promienieje indywidualnym blaskiem, ale jednocześnie tworzymy jeden piękny obraz, który odzwierciedla nasze silne pragnienie zbiorowej harmonii. Ta praktyka łączy nasze indywidualne przeżycia, poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, zbiorowe ideały, a także wymierne cechy obiektów, miejsc i przestrzeni. Hygge można odnaleźć w miejscach, w których czujemy się najlepiej z własnym człowieczeństwem, które dają nam kontekst, tożsamość, więź i historię. Przywołujemy hygge na huśtawce przed domem, w fotelu, na schodach prowadzących do domu i we własnym łóżku, w miejscowych barach, w świetlicach wiejskich i w księgarniach. Życie w Danii kręci się wokół wspólnoty, a Duńczycy mają silne poczucie więzi z własnym domem, ulicą i krajem. Hygge to zjawisko, które odzwierciedla sposób, w jaki zakorzeniamy się w tym świecie. Poczucie wzajemnego połączenia jest klejem, który spaja nas w doświadczaniu hygge ? w relacjach z innymi i z danym miejscem. Kiedy praktykujemy hygge, czujemy się mocno zakorzenieni i obecni w teraźniejszości. Ogromną radość sprawia świadomość, że jesteśmy we właściwym miejscu. Nasze dusze cieszą się z przewidywalnego rytmu powracania do znajomych miejsc, które dają nam komfort. Przykładem takiego miejsca może być lokalna kawiarnia, ulubione drzewo, ciche mieszkanie naszej cioci albo jezioro, w którym lubimy popływać. Rutyna kształtująca nasze dni pomaga nam się zakorzenić ? zarówno w miejscach, które odwiedzamy, jak i w rytuałach dających nam chwilę wytchnienia. Wypicie porannej herbaty z ulubionego kubka i zatrzymanie się u znajomego na kieliszek wina w drodze z pracy do domu wzmacniają nasze poczucie zakorzenienia. Zwracanie uwagi na cechy charakterystyczne danego miejsca i obserwowanie zmian zachodzących wraz z mijającymi porami roku sprawia, że czujemy się integralną częścią naszego otoczenia. Kiedy gromadzimy się w duchu hygge ? zarówno wtedy, gdy robimy grill na plaży, jak i wtedy, gdy siedzimy przy stole w barze w zimny jesienny wieczór ? czujemy się zakorzenieni w jednym miejscu. Kiedy praktykujemy hygge, dzielimy się ze sobą pozytywnymi uczuciami i dajemy innym zachętę, starając się, aby tak samo jak my poczuli się częścią tego wszystkiego. Angażujemy się w działania, które dają nam ciepło, schronienie, opiekę i komfort. Czasami jest to coś tak prostego jak zapalenie świecy podczas kolacji, zsunięcie krzeseł tak, aby siedzieć razem podczas wspólnego posiłku, czy przyniesienie ciasta do pracy, żeby zachęcić kolegów i koleżanki do zrobienia krótkiej przerwy na kawę i coś słodkiego. Fragment pochodzi z książki ? Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie?, Wydawnictwo Sensus, 2017, s.304
SENS Monika Stachura

Twoja firma w social mediach. Podręcznik marketingu internetowego dla małych i średnich przedsiębiorstw

Książka "Twoja firma w social mediach" powinna zachęcić nawet najbardziej sceptycznych.

Takie zadanie postawił sobie autor ? Marcin Żukowski, doświadczony praktyk na co dzień pracujący w agencji interaktywnej Mint Media. Skierował swoją książkę do szefów i odpowiedzialnych za promocję małych i średnich przedsiębiorstw. Nie wszyscy z nich to młodzi startupowcy, świetnie czujący internet. Wielu wywodzi się ze starszego pokolenia, które do końca jeszcze do internetu nie jest przekonane. I do nich właśnie pisze autor, pokazując, że media społecznościowe to nie tylko coś, w co bawią się ich dzieci, ale potężne i skuteczne narzędzie komunikacji biznesowej firmy.

Stare a nowe media

Pierwsza część książki Twoja firma w social mediach ma za zadanie zaznajomić czytelnika z mediami społecznościowymi - ich historią, zasadami funkcjonowania czy różnymi typami serwisów. Porównuje je ze "starymi" mediami typu prasa, radio czy telewizja. Podkreśla, że choć na media społecznościowe stać nawet małe podmioty (co z mediami tradycyjnymi nie zawsze było możliwe), działania w nich prowadzone nie są całkowicie bezkosztowe. Pokazuje również, w których obszarach biznesu media społecznościowe mogą pomóc.

Najpierw obserwuj, potem działaj

Media społecznościowe wymagają też starannego przygotowania - przeanalizowania swoich grup docelowych, ale również poobserwowania specyfiki komunikacji w tym kanale, w czym dobrze pomaga monitoring mediów. Autor charakteryzuje niektóre narzędzia monitoringu mediów dostępne na polskim rynku - Brand24, Newspoint, Sentione i porównuje je ze sobą.

Najpopularniejsze platformy social media

Spora część książki Twoja firma w social mediach to przegląd platform społecznościowych i ich możliwości marketingowych - zarówno pod kątem publikowania treści, prowadzenia własnych profili jak również współpracy z liderami opinii. Autor zaczyna od Facebooka, przechodzi do Twittera i YouTube, omawia współpracę z blogerami i youtuberami. Charakteryzuje również serwis Pinterest i serwisy mikrowideo takie jak Snapchat i Vine. Przygląda się też mediom społecznościowym dla profesjonalistów - GoldenLine, LinkedIn i Slideshare. Na koniec próbuje przewidzieć najważniejsze trendy związane z mediami społecznościowymi.

Oko praktyka

Książkę "Twoja firma w social mediach" przeczytałam dość szybko - jej zaletą jest lekki i przystępny sposób pisania. Czytelnik znajdzie tu przede wszystkim praktyczne spostrzeżenia i wskazówki, co jest dużą zaletą wydawnictwa. To czego mi natomiast brakowało, to zrzutów z omawianych przykładów (wiem, wiem, koszty, prawa autorskie, itp.) i bibliografii (odesłania pojawiające się w tekście odsyłają głównie do artykułów z internetu). Książkę poleciłabym początkującym ? dokładnie tym osobom, które jako grupę docelową określił sam autor, a także studentom. Za książkę dziękuję wydawnictwu Helion.
annamiotk.pl Anna Miotk

Prawo Mojżesza

Los. Najpierw daje, później zabiera. Albo zabiera zanim w ogóle coś da. A życie...? Szuka, znajduje, uderza, łamie. A ty pękasz, bo dostajesz mocniej niż jesteś w stanie znieść. 
 
Mojżesz rozpadł się jako niemowlak, porzucony w koszu na pranie. Nie kochany i niechciany. Bliski śmierci. Dziecko cracku. Chłopak z problemami. Problem sam w sobie. Osobliwy, cichy, tajemniczy, dla wielu niebezpieczny. Ale nie dla Georgi – młodej, energicznej kowbojki. Mojżesz intryguje ją od samego początku, a dziewczyna wbrew wszystkiemu pragnie go rozgryźć oraz poznać jego sekrety. Jednak próba sklejenia chłopaka może złamać ją samą. Los zabiera, życie łamie, a miłość...? 
 
„W każdej opowieści najtrudniejsze są pierwsze słowa.
[…]
Jeśli powiem ci z góry, na samym początku, że go straciłam, łatwiej będzie ci to znieść. Będziesz wiedzieć, że do tego dojdzie, i będziesz cierpieć. Poczujesz ból w klatce piersiowej i wszystko będzie się tobie skręcać z niepokoju. Ale będziesz o tym wiedzieć i się do tego przygotujesz. To mój dar dla ciebie. Ja nie miałam tyle szczęścia. Nie byłam na to przygotowana.”
Autorce nie wiele było trzeba, by wciągnąć czytelnika w swoją opowieść i zachęcić do czytania historii, którą stworzyła. Już sam Prolog okazuje się skokiem w głęboką wodę – emanuje niezwykłą emocjonalnością, zdaje się być zapowiedzią historii, która wraz z kolejnymi rozdziałami będzie pustoszyć serce czytelnika, niszcząc jego pancerz. Głęboki i szczery wstęp, w którym główna bohaterka bezpośrednio zwraca się do odbiorcy, odsłaniając przed nim swoje uczucia, dzieląc się bólem oraz wątpliwościami, to niemal jasny sygnał, że książka ta, to strzał w dziesiątkę, że autorka ma dobry plan, na to jak poprowadzić swoją opowieść. Do tego dochodzą magiczne słowa, które trafiają głębiej oraz wyrażają więcej i są jednocześnie dodatkowym sygnałem mówiącym, iż Amy Harmon, nie będzie się z nami pieścić, tylko uderzy z grubej rury, zapewni chwile pełne wrażeń – takie, przez które nagle wszystko straci sens, kolory i znaczenie, takie, po których nie będziemy wiedzieć, co ze sobą zrobić. Ten szczery Prolog daje nadzieję, że „Prawo Mojżesza”, to powieść niezapomniana, więc moje rozczarowanie było niemałe, gdy to wszystko okazało się kłamstwem, a sam wstęp jedynie pokazówką, zachęcającą do zapoznania się z całą historią o Georgi i Mojżeszu. Reszta rozdziałów wydaje się jakby z innej książki, pisana przez kogoś innego, niedorastająca do kostek krótkiemu Prologowi. 
 
„Boisz się prawdy, Georgio. A ludzie, którzy boją się prawdy, nigdy jej nie odkrywają.”
 
Jak wspominałam wyżej, oczekiwałam głębokiej historii o trudnej miłości i choć być może „Prawo Mojżesza” o tym mówi, to nie w tak szczery oraz intensywny sposób, jak można by się spodziewać. Początkowa część opowieści została pozbawiona jakiejkolwiek spójności. Losy bohaterów nie kleiły się, rozdziały były zbyt krótkie, wydarzenia opisane jedynie powierzchownie, a to tworzyło niepotrzebne luki, przez co czytelnik nie potrafi całym sobą oddać się lekturze, co powadzi do utrudnienia nawiązania więzi z głównymi bohaterami. Harmon bardzo starannie podeszła do stworzenia głównych bohaterów, tak by nadać im cechy wyjątkowe, wykreować postacie wyraziste i autentyczne. I być może jej się to udało, ukształtowała dwa specyficzne charaktery – dziewczynę o lekkim podejściu do życia, która pragnie chwytać dzień, strach i niepewność pozostawić za sobą i iść do przodu z głową pełną marzeń. Stworzyła Georgię, zakochaną w koniach, z pozoru twardą, jednakże przede wszystkim naiwną nastolatkę. Oraz Mojżesza. Chłopaka z problemami – egzotycznego i urodziwego. Tajemniczego, fascynującego, jednak budzącego lęk młodego mężczyznę z pasją do malowania. I to właśnie zamiłowanie Mojżesza do tworzenia obrazów odgrywa w powieści dość istotną rolę. Stanowi podstawę wątku, który z ogromną chęcią wykreśliłabym za pomocą markera ze swojego egzemplarza powieści. Ale cóż... nie wiele by wtedy zostało z całej historii. Niestety, autorka zdecydowała się na zabieg, który stanowi główny powód, dlaczego jej powieść jest dla mnie tak bardzo przeciętna. Nie jestem w stanie zaakceptować wprowadzenia elementów paranormalnych do książki, która miała być tak szczerym i autentycznym obrazem skomplikowanego uczucia. Obecność duchów to wszystko zniszczyła, a powieść automatycznie straciła wiarygodności. Czytelnik wręcz może poczuć się, jak podczas czytania taniego Paranormal romance dla nastolatek. Może dodaje to oryginalności, ale właśnie ta nieszablonowość sprawia, że „Prawo Mojżesza” nie trafi do każdego. Do mnie niestety ta książka nie trafiła. 
„Ale obrazy Mojżesza takie właśnie były: wspaniałe i straszne. Wspaniałe, gdyż wskrzeszały wspomnienia, a straszne – z tego samego powodu. Czas przytłumia wspomnienia, łagodzi ostre krawędzie śmierci, lecz obrazy Mojżesza emanowały życiem i przypominały nam o naszej stracie.” 
„Książka o „przed” i „po”, o zaczynaniu od nowa i o wieczności. Historia pełna skaz i pęknięć, szaleństw i dziur. Przede wszystkim historia o miłości” - właśnie takie słowa można odnaleźć w książce i niezaprzeczalnie, jest to powieść o miłości, a nawet o nowym początku, ale to nie na taką miłość i nie na taki początek osobiście liczyłam. Zaliczyłam zawód, bo niezaprzeczalne jest również, że opowieść Amy Harmon jest pełna skaz, pęknięć, szaleństw i dziur – za dużo luk, aby ulepić z tego zgrabną i wartościową powieść. Nie jestem w stanie polecić historii Mojżesza i Georgii, jednak mimo wszystko mam nadzieję, że moja opinia zaciekawiła Was na tyle, że jednak postanowicie przekonać się na własnej skórze, ile jest ona warta☺
 
be-here-now-and-forever.blogspot.com Minni

Making Faces

Wiem, co wam przychodzi do głowy, gdy patrzycie na okładkę tej książki. Ale uwierzcie mi na słowo - Making faces nie jest typowym romansem. Owszem, takowy wątek odgrywa dość ważną rolę w całej powieści, jednak najważniejsza jest płynąca z niej lekcja. Nie jest to bynajmniej coś nachalnego - nie ma się wrażenia, że autorka na siłę stara się czegoś nas nauczyć i wymusza na nas dane reakcje. Wszystko jest poprowadzone sprawnie i delikatnie. Główną rolę gra tu wątek walki o lepsze jutro, zmaganie się z przeszłością, utratą i poczuciem winy oraz coś, co mnie zachwyciło, bo poruszanie tego w książkach jako jeden z głównych tematów zdarza się stosunkowo rzadko - mianowicie niepełnosprawność.
 
Gdy się komuś długo przyglądasz, przestajesz widzieć doskonały nos albo proste zęby. Przestajesz widzieć bliznę po trądziku i dołek na brodzie. Te cechy zaczynają się zamazywać, a ty nagle widzisz kolory i to, co kryje się w środku, a piękno nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Ciężko mi pisać tę recenzję, przyznaję. Dopiero co skończyłam czytać tę książkę i jeszcze nie pozbierałam swojego serca z podłogi. Mam w głowie mnóstwo myśli, dlatego chcę je przelać tutaj. O twórczości Amy Harmon wiele się ostatnio słyszy - jej najpopularniejsze tytuły to Prawo Mojżesza oraz Pieśń Dawida. Te książki jednak nie zainteresowały mnie tak jak Making faces. Sięgając po ten twór, nie spodziewałam się, że spotkam się z wątkiem niepełnosprawności i byłam z początku lekko zdezorientowana. Podjęcie się dwóch tak trudnych tematów, jak właśnie utrata przyjaciół w wojnie oraz niepełnosprawność wymaga dużej wiedzy i wrażliwości, czego autorce nie brakuje. Żeby nie było niedomówień - obie te rzeczy nie spotkały jednej osoby. Bailey to wiecznie uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony kuzyn Fern, który przez całe swoje życie zmaga się z dystrofią mięśniową i jest praktycznie przykuty do wózka. Mimo tego nie brakuje mu chęci do życia, co ma odzwierciedlenie w latach, które już przeżył. Większość dzieciaków z tą przypadłością nie dożywała takiego wieku, jaki osiągnął Bailey - był on bowiem w wieku naszej głównej bohaterki i ani myślał schodzić z tego świata. Uważam go za jedną z lepszych postaci.
Kiedyś bałem się, że pójdę do piekła. Ale teraz w nim jestem i wcale nie wydaje się takie straszne.

Cała powieść rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych - mamy przeszłość i teraźniejszość. Aktualne wydarzenia przeplatają się ze wspomnieniami pisanymi kursywą, aby łatwiej było nam się w nich połapać oraz abyśmy zrozumieli niektóre dylematy czy wybory bohaterów. Fabuła jest przedstawiana w 3 osobie, co zazwyczaj powoduje u mnie dyskomfort, jednak tutaj dość szybko się do tego przyzwyczaiłam i przestałam zwracać na to uwagę. Autorka ma swobodny i przystępny styl pisania, dzięki czemu zanim się obejrzymy, już kończymy ostatni rozdział. Z jednej strony postrzegam to jako plus, natomiast z drugiej aż mi przykro, że tak szybko dotarłam do końca.
 
Bardzo przypadła mi do gustu postać Ambrose'a. Spodziewałam się typowego samca alfa, jakiego zazwyczaj spotykamy w tego rodzaju książkach, natomiast dostałam spokojnego, ciekawego świata i mądrego chłopaka, który na długo pozostanie w moim sercu. Sam wątek wojny był świetnie rozegrany, ponieważ akcja w książce rozpoczyna się w 2001 roku oraz opisuje zamach na World Trade Center, tym samym ukazując początek wojny. Mamy tu również pokazane okrucieństwo i niesprawiedliwość naszego świata - żołnierze giną za kraj, zostawiają rodzinę, dzieci, cierpią, aby nam mogło być dobrze.
 
Making faces porusza również temat samoakceptacji oraz akceptacji innych ze względu na wygląd. Brakowało mi tego w literaturze. Wątek miłosny też został zgrabnie poprowadzony, a ja czasem rumieniłam się przy czytaniu. Ambrose był absolutnie przekochany, a Fern urocza i prawdziwa - wiele dziewczyn mogłoby się z nią utożsamić. Polecam tę książkę dosłownie każdemu. Jest to kawał naprawdę dobrej literatury.
Książkowy zakątek Paulina Buchalik
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL