ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Bez glutenu. Bez wyrzeczeń. Natchnione przepisy dla bezglutenowców, wegetarian i całej reszty świata

Dieta bezglutenowa jest często stosowana przez osoby z celiakią i innymi chorobami układu pokarmowego i równocześnie, często bywa udręką, kojarzy się z nijakim, mdłym jedzeniem i ciągłym zastanawianiem się w jaki sposób urozmaicić codzienny jadłospis. Niektórzy nie eksperymentują z przepisami, bo nie mają odpowiedniej wiedzy na temat diety bezglutenowej i nie wiedzą w jaki sposób można zastąpić poszczególne składniki. Takim osobom spieszy z pomocą Weronika Madejska, autorka książki Bez glutenu bez wyrzeczeń, która udziela wartościowych wskazówek i informacji na ten temat. Pokazuje, że osoby, które są na diecie bezglutenowej, także mogą cieszyć się dobrym jedzeniem i czerpać przyjemność z jego przygotowywania.
     
Jak odnaleźć się w sklepie, gdzie na półkach sklepowych, prawie wszystkie produkty zawierają gluten? W jaki sposób odkrywać nowe smaki, próbować, eksperymentować w gotowaniu, będąc na diecie? Tego wszystkiego dowiedzie się z książki Bez glutenu bez wyrzeczeń Weroniki Madejskiej.

Sięgając po książkę, moją uwagę przyciągnęły kolorowe ilustracje z różnorodnymi potrawami, przekąskami czy słodkościami. Tytuł mnie zadziwił, bo sama niejednokrotnie starałam się sięgać po produkty niezawierające glutenu, niestety nie kojarzyły mi się one dobrze. Miałam trudności z przygotowaniem śniadania czy obiadu, wyłącznie z produktów bezglutenowych, a jak już się udało, nie były one wyjątkowo smaczne i nie wyglądały zbyt apetycznie.

Zaczęłam przeglądać przepisy, okazało się, że są łatwe i szybkie w przygotowaniu. Niektóre z nich pojawiły się w moim jadłospisie na stałe, wiele z nich powędrowało do koleżanek, które koniecznie chciały wypróbować.

(...) Zdjęcia w książce są bardzo dobrej jakości, starannie przygotowane. Przyciągają wzrok i niesamowicie kuszą, żeby sięgnąć po składniki i przyrządzić coś dobrego dla siebie.

(...) Weronika Madejska posiada ogromną wiedzę na temat glutenu i diety bezglutenowej, zaskakuje pomysłami, pomaga innym zmienić nastawienie na pozytywne i odzyskać radość z przygotowywania i jedzenia posiłków bez zawartości glutenu. Polecam tę książkę nie tylko wszystkim, którzy cierpią na celiakię i inne choroby układu pokarmowego, ale i tym, którzy chcieliby zdrowo się odżywiać i poprawić swoje samopoczucie.
 
CzytamySobie.pl Anna Szuba; 2016-11-17

(NIE)GRZECZNI?

Zwrócono mi niedawno uwagę, że czytam dziwne rzeczy. Że o dzieciach, których nie mam, na ten przykład. Owszem, może to być uznawane za dość osobliwe, jednak w tym szaleństwie jest metoda, moi drodzy. Czy jak już to hipotetyczne dziecko się pojawi, to znajdę czas na tak wnikliwe analizy? Czy znajdę moment na zastanowienie, co robić, jak mówić i dlaczego tak, a nie inaczej? Nie wiem, wolę być przygotowana, a poza tym o dzieciach i ich wychowywaniu czytać po prostu lubię. Takie to, proszę ja Czytelników, proste.
 
Do (Nie)Grzecznych zabierałam się długo i mozolnie. Ciągle coś mnie wyrywało ze skupienia, a później trochę to odkładałam, bo nie było czasu. Ale gdy w końcu udało mi się do niej siąść, to z uśmiechem na twarzy czytałam o przypadkach dzieciaków, których niegrzeczność została bezwzględnie ustalona. Książka jest poradnikiem dla rodziców (dzieci w przedziale 0-6), którzy mają ze sobą lub swoimi pociechami jakiś problem. Tak, nie pomyliłam się – ze sobą również. Małgorzata Bajko i Monika Januszewska podkreślają, że zachowanie dziecka niekoniecznie bywa związane z jego złymi, „niegrzecznymi” intencjami. Sporo z tego, jak dziecko reaguje, zależy od warunków, okoliczności, częściowego niezrozumienia przez dorosłych. Ujęło mnie stwierdzenie, że zamiast wciąż wydawać zakazy, nakazy, zamiast wiecznych szlabanów i kar, może warto byłoby zrozumieć, co pod niechcianymi zachowaniami dziecka się kryje? Może to otworzyć wiele drzwi, które od lat bezskutecznie pragniemy wyważyć.
 
I tak, (Nie)Grzeczni podzieleni są na kilka części – po krótkim wstępie następuje szczegółowy opis poszczególnych etapów rozwoju dziecka (nieco długi, ale merytoryczny, niezwykle przydatny), a następnie przechodzimy do obszernego rozdziału zawierającego „wielką księgę niegrzeczności”. Opisane są tu konfliktowe sytuacje – najpierw z perspektywy obserwatora, później z perspektywy dziecka i rodzica, a podsumowuje to komentarz psychologa. To chyba najciekawsza część – niezwykle smacznie czytało się o tych wszystkich brzydkich wyrazach, wyrywaniu zabawek, puszczaniu bąków i wrzaskach, że „już cię nie kocham, oddaj mi mojego kucyka!”. Refleksje psychologa napisane są bez zbędnego zadęcia, językiem przystępnym i nie roszczącym sobie prawa do nieomylności – bardzo to sobie cenię, bo nie lubię być zbyt dosadnie stawiana w sytuacji „ja wiem, ty nie, więc teraz czerp z mojej krynicy mądrości” (choć wiem, że sama rzucam się przed autorem na kolana, skoro wybieram jego książkę, krzycząc w duchu „naucz mnie, naucz!”, ot taka sobie niekonsekwencja, trudno, przeżyję). Konkretne porady, które oferują nam autorki mogą się przydać, jeśli w takiej książce rzeczywiście szukamy rozwiązania problemu – znajdziemy je, jeśli nie podane na tacy, to choć jakąś wskazówkę, a nie jedynie ogólniki i rzucane na wiatr myśli. 
Z fajnych rzeczy – niezwykle podoba mi się pomysł na rysunkowe przedstawienie konsekwencji działań rodzicielskich. Na tych ilustracjach idealnie widać, jak bardzo reakcje dorosłych przekładają się na przyszłe działania kształtujących się dopiero umysłów. Niektóre lekko przerażają (jak brak zaufania ze strony rodziców i późniejszą blokadę, bo przecież jak powiem, że ktoś mi robi krzywdę, to i tak nikt mi nie uwierzy – daje do myślenia), inne celnie trafiają w zachowania tak często obserwowane u rodziców, znajomych, zupełnie obcych matek i ojców zupełnie obcych potomków. Na końcu autorki zamieściły jeszcze propozycje zabaw, dzięki którym można zapunktować u latorośli – wszystkie zawierają w sobie pierwiastek szaleństwa, brudzenia się, wygłupów. Niektóre ciekawe, wiele jednak zbyt prostych i mało atrakcyjnych – wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem będzie kliknięcie i przeniesienie się na bloga Zucha, który jako „punktujący” rodzic jest moim ideałem (i jak dorosnę, to chcę być takim tatą jak on!).
 
Rodzicom dzieci polecam bardzo, bo dużo wyjaśnia w prosty i przystępny sposób, bez robienia z czytelników idiotów. Dla nie-rodziców – świetne anegdotki, miła lekturka na popołudnie przy kawie, która kiedyś zaprocentuje, bo przecież mało wśród nas urwisów opowiadających brzydkie wierszyki?
wblogunadzieja.blogspot.com Sil

Joga dla ciała, oddechu i umysłu. Program przywracania równowagi życiowej

Mój związek z jogą jest dość burzliwy. Generalnie ją uwielbiam – nic mnie tak nie relaksuje, nic tak nie pozwala mojej głowie odpocząć od świata i jego problemów. Problem polega jednak na tym, że ja i moje ciało bywamy kapryśne – często coś boli, często nie ma chęci i możliwości, więc jogę zaniedbujemy, z pełną tego świadomością. Ale tęsknimy. I wciąż obiecujemy sobie, że od przyszłego tygodnia, już jutro, a jeśli nie, to następnym razem na pewno się uda. Z każdą kolejną książką o jodze też tak myślę – że przecież teraz już wszystko (Ha! Jaka bzdura!) wiem, że teraz mogę znów zacząć i trwać w tej przyjemności dla duszy i ciała. I tak dalej, w niekończącej się nigdy spirali wyrzutów sumienia. 

Ale ja nie o tym.
 
Książka Joga dla ciała, oddechu i umysłu to kompleksowy podręcznik do jogi, który wydawca na okładce nazwał Programem przywracania równowagi życiowej. Na ponad 200 stronach A.G. Mohan wykłada czytelnikom wszystkie zawiłości związane z integralnym podejściem do jogi – bo to, jak wiadomo, nie tylko ćwiczenia fizyczne i wykonywanie pozycji, a sposób życia, oddychania i myślenia. Mam wrażenie, że w tej książce jest wszystko, czego potrzeba osobom poszukującym, które wiedzą, że coś w ich życiu nie do końca gra, a może chcieliby sprawdzić, czy po praktyce jogi klocki się w głowie poukładają. Nacisk położono na reintegrację osobistą – jak ją osiągnąć, dlaczego joga może okazać się przełomowa, co jest istotą problemu współczesnego człowieka. Poza tym dowiemy się tu czegoś o terapii jogą (ze wszystkimi potrzebnymi wskazówkami i ostrzeżeniami, niezwykle ciekawy rozdział!), pranajamę, czyli o tym, jak dobrze oddychać oraz niewielką część o medytacji – wybitnie bliski mi temat. Większą część książki zajmują opisy oraz ilustracje dotyczące konkretnych asan – od pozycji stojącej aż do pozycji martwego ciała, że tak heliłinowo napomknę. I choć nie jestem zwolenniczką praktykowania posiłkując się jedynie ilustracjami książkowymi, to jako przypomnienie czy swoista inspiracja do tworzenia własnych zestawów pozycji sprawdzi się idealnie (ba, rysunki są naprawdę przejrzyste i zrozumiałe, co nie jest do końca oczywiste w książkach tego typu). I tylko wyobrazić sobie nie mogę praktykowania z książką w ręce, ale może moja wyobraźnia uboga jest po prostu (no i wolę ćwiczyć pod okiem specjalistów).
 
Jeśli Szanowni Czytelnicy przypomną sobie wpis dotyczący Jogi bez napinki Doroty Mrówki, to od razu uprzedzę – obie książki traktują jogę z nieco innych poziomów. Tam autorce zależało na przyjemnym i niezobowiązującym oprowadzeniu po "przedsionkach jogi", bez wdawania się w szczegóły, z drobnymi jedynie sugestiami, że jest to tematy tak obszerny, że w jednej małej książce nie do opisania – co jest oczywiste, bo swój tekst kierowała do osób, które nigdy z jogą nie miały do czynienia. Co oczywiście jej nie umniejsza, ma po prostu z założenia inny charakter. Tu za to mamy przed sobą naprawdę rzetelne kompendium, mogące odpowiedzieć na pytania zadawane przez praktykujących, których jednak coś pcha, by wiedzieć więcej, działać mocniej, odczuwać intensywniej. Napisana przez nauczyciela i praktyka, przez terapeutę jogą kształcącego się u Śri Krishnamacharyi (co nie jest bez znaczenia, to jogin, który przeżył w zdrowiu ponad 100 lat!), wydaje się być dobrym początkiem do zmian. Nie tylko tych fizycznych.
 
P.S. Z ciekawostek:
 
  • Po Słowie wstępnym zespołu redakcyjnego następuje przedmowa. W sanskrycie. Serce zabiło mocniej, oddech przyspieszył, w końcu się tego uczyłam przez rok, ale nie na tyle, żeby to odczytać, ratunku, moja wydumana ambicja chce mnie zabić, omójboże! Na szczęście na kolejnych stronach jest tłumaczenie, hańby uniknięto, można odetchnąć i żyć dalej.
  • Na stronie 155 jest rysunek przedstawiający pozycję świerszcza. Jestem zachwycona, bo wygląda na to, że świerszcze latają. I jogini też. Chcę latać.
wblogunadzieja.blogspot.com Sil; 2016-10-31

Joga dla ciała, oddechu i umysłu. Program przywracania równowagi życiowej

Tytuł oryginału: „Yoga for Body, Breath and Mind: A Guide to Personal Reintegration”, jego wydanie sięga 1993, a przedmowa nawet 1988, ale warto zajrzeć do publikacji jeśli kogoś interesuje joga lub chciałby się o niej czegoś dowiedzieć.
 
Znajduje się w pozycji spójny przekaz. Odnaleźć tu można wiadomości zarówno na temat asan jak i przedstawiono tu czym joga właściwie jest, z czym się wiąże itp.
 
O niektórych książkach po prostu nie trzeba długo się rozwodzić. Ta publikacja to właśnie takie ‘wow’. Od dawna szukałam czegoś podobnego. Pomaga zrozumieć istotę rzeczy. Jest to jedna z lepszych książek na ten temat, jak nie najlepsza z tych co miałam przyjemność czytać, mieć w swoich rękach.
 
Czy jest godna plecenia? Jak najbardziej.
 
W skali od 1 do 6 daje jej 5+. Jakieś minusy? No może jedynie małe błędy „w druku” np. zjedzenie jakieś literki, ale co to za minus ;).
 
Są tu i rysunki asan i krótkie opisy, są informacje na przykład o gunach, nieczystościach umysłu czy wspomniane są tu stany umysłu (jest ich 5). Są tu również różne „diagramy”. Jest to książka o szeroko pojętej jodze dzięki, której można ją poznać i zrozumieć. Jestem nią po prostu oczarowana, aż nie wiem co jeszcze mogłabym o niej wspomnieć.
 
Dla kogo ta książka? Dla każdego kto chce coś więcej dowiedzieć się o jodze. Początkujący, błądzący w temacie? Jak najbardziej jest to książka również dla nich. Dla kogo nie jest? Dla osób nie zainteresowanych tematem jogi, rozwoju osobistego, reintegracją itp.
 
Cieszę się, że miałam okazję ją Wam zaprezentować.
swiatairi.blogspot.com Airi; 2016-12-02

Sweet Ache. Krew gęstsza od wody. Seria Driven

„Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” autorstwa K. Bromberg po raz kolejny zabiera nas w świat płomiennych uczuć i skomplikowanych relacji. Kolejna powieść z serii „Driven” przeniesie nas do zagmatwanej gry uczuć, gdzie wszystko jest możliwe. Gdy Rylee zaznaje w końcu szczęścia małżeńskiego z Coltonem kolejna para zaczyna przeżywać miłosne rozterki i dylematy miłosne. Skomplikowana gra uczuć po raz kolejny rozkręca się niespodziewanie i nie wiadomo dokąd zabierze Quinlan Westin i Hawkina Playa.

Hawkin jest sławnym muzykiem, który cieszy się ogromnym powodzeniem wśród płci przeciwnej. Pewnego dnia zakłada się z kolegą z zespołu, że zaciągnie do łóżka Quinlan Westin, siostrę Coltona. Z początku Quinlan opiera mu się, aby z czasem zapałać do niego głębokim i prawdziwym uczuciem. Czy mężczyzna uwiedzie kobietę i wygra zakład? Czy ich miłość ma szansę rozkwitnąć i dać im obojgu szczęście? Czy ich zagmatwane relacje mają szansę przerodzić się w coś poważniejszego wbrew wielu przeciwnością losu?

Powieść nie zawodzi i czyta się ją dosyć szybko. Literatura erotyczna również potrafi nieść za sobą przesłanie i niniejsza książka potrafi przekazać wiele wartości pod płaszczykiem pikantnych opowieści. Autorka nie przekracza dobrego smaku i sprawia, że liczne opisy rozpalają tylko zmysły czytelnika. Bohaterowie są realistyczni, a ich wybory nie raz potrafią wzbudzić mocniejsze bicie serca. Z dużą ciekawością czytałem o perypetiach Quinlan i Hawkina, które zostały nakreślone z wyczuciem i dużą dozą wrażliwości. Książka daje do myślenia i sprawia, że chce się sięgać po pozycje spod pióra K. Bromberg.

„Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” jest udaną kontynuacją, którą powinni polubić fani romansów i pikantnych opowieści. Dzięki książce przeniesiemy się w świat namiętności i ogromnych pasji, które potrafią rozpalić zmysły czytelnika niemal do czerwoności. K. Bromberg potrafi budować napięcie i igrać ze zmysłami czytelników, za co należą się spore brawa dla autorki. Cykl „Driven” jest ciepło oceniany przez czytelników, jak również przez wielu znawców literatury. Moim zdaniem całkiem zasłużenie. Serdecznie polecam.
fantasy-bestiarium.blogspot.com
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL