ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

CO-DZIENNIK

Czy czujesz się czasem tak naprawdę źle?
Czy życie potrafi Cię przytłoczyć?
Czy wciąż czegoś szukasz?
Czy potrafisz okazywać emocje?
Czy chcesz się poczuć lepiej z samym sobą?

Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, Drogi Czytelniku, CO-DZIENNIK jest zdecydowanie książką dla Ciebie. Ale jest to książka nietypowa o tyle, że Czytelnik sam wypełnia ją treścią.

Gdy przebrzmią już postanowienia noworoczne, czyli zwykle po pierwszym tygodniu stycznia, możemy sięgnąć po coś w czym wytrwamy, choć będzie to wymagające – podkreśla autorka, po czym dodaje: – Mam w sobie ogromną wiarę, że można w tej książce znaleźć jedno pytanie, zadanie dla siebie, które sprawi, że staniemy się lepsi dla siebie samych i równocześnie dla innych. To nie jest książka do przeczytania – to książka, którą należy przeżyć.

Jak to działa?
CO-DZIENNIK składa się z 365 stron. Na każdej z nich znajdziesz różnego rodzaju zadania i pytania, na które musisz (chcesz) odpowiedzieć. Niektóre pytania mogą brzmieć banalnie. Ale odpowiedzi na nie już takie nie są.
Np.: „Czym jest szczęście”?
Albo „W co jesteś niezaangażowany”?

Natomiast zadania bywają… trudne. Ale też warto je wykonać.
Np. „Dzisiaj. Weź paczkę chusteczek lub inny drobny przedmiot i zamień się z kimś. Powtórz to 10 razy. Wymiany odnotuj. Z czym zostałeś do 24 godzinach”?
Albo „Dzisiaj. Nie patrz od teraz przez 24 godziny na zegarek”.
Choć opisowa zawartość książki nie jest zbyt rozległa, publikacja ta może przynieść czytelnikowi wiele korzyści. Przede wszystkim „Co-dziennik” uczy dyscypliny – wyrabia nawyk poświęcania czasu samemu sobie. Poza tym jednak uczy uważności, pobudza wyobraźnię, pozwala przełamywać stereotypy i myślowe schematy, czy chociażby pozwala na zapisywanie własnych wspomnień. Długo jeszcze można by wymieniać…

Łatwe? Trudne? CO-DZIENNIK jest przepełniony takimi zadaniami i pytaniami. Skłania do refleksji nad sobą, a co najważniejsze, zmusza do aktywnego przyjrzenia się sobie, swojemu życiu i daje możliwość spojrzenia z perspektywy na swój świat. A co najlepsze – daje pole do wewnętrznej zmiany na lepsze.

Mogłabym jeszcze sporo napisać o tej nietypowej książce. Ale musiałabym Ci zdradzić więcej pytań i zadań, a naprawdę nie chcę tego robić. Powiem tylko jedno – już dawno nie trafiłam na książkę, która AŻ TAK skłoniłaby mnie do refleksji nad sobą i swoim życiem. Jednym słowem – polecam.

To nie jest książka do czytania. To książka do PRZEŻYCIA.
http://psycholog-pisze.pl/ Monika Kotlarek

TukTukCinema. Czyli rzecz o Indiach, Gangesie, radości życia, wiecznie psującym się skuterze i Bolku i Lolku

Za oknami nadal zima. Każdy z nas czeka już na pierwsze wiosenne promienie słońca i świergot ptaków. W oczekiwaniu na te miłe chwile warto przenieść się może (przynajmniej myślami) w egzotyczne miejsca. Dzisiaj zapraszam Was w podróż do kolorowych Indii, wraz z Robertem Maciągiem, autorem książki „Tuk tuk Cinema”.
 
Robert „Robb” Maciąg to zapalony podróżnik, ale również totalny rowerowy freak. Gdy nie podróżuje, prowadzi bloga oraz zajęcia etnograficzne dla najmłodszych. Razem z żoną w pierwszą podróż po Indiach wybrali się samodzielnie złożonymi rowerami. To jednak nie o tej podróży jest dzisiejsza książka. Robb zdecydował się bowiem odwiedzić Indie ponownie, tym razem z bardzo szlachetnym i mądrym celem. Postanowił wyświetlać polskie bajki (Reksio, Bolek i Lolek) w swoim obwoźnym kinie. Uważacie pomysł za szalony? Być może, ale czy nie ma w tym czegoś pięknego?
 
Liczy się pomysł. Ten okazał się trafiony w dziesiątkę. Kaprys młodego podróżnika, by przejechać Indie tuk tukiem pokazując ludziom polskie bajki przerodził się w przygodę życia. Maciąg wyświetlał swoje filmy tam, gdzie byli chętni do oglądania. W domach dziecka, w szkołach. Bawili się przy nich świetnie również dorośli. Ach skąd to znamy? Każdy z nas nie raz śmieje się pod nosem oglądając bajkę z własnym szkrabem..
 
Zazwyczaj, gdy wyjeżdżamy w dalekie podróże jesteśmy nastawieni na czerpanie przyjemności. Chcemy jak najwięcej zobaczyć, dotknąć, poczuć. Maciąg pokazuje nam, że przy okazji możemy również dać coś namacalnego i niezapomnianego ludziom, w kraju gdzie przebywamy. Indyjskie dzieci rzadko kiedy posiadają telewizor, frajda z oglądanych bajek była więc ogromna.
 
Podróżnik opisuje nam swoją podróż krok po kroku. Od przygotowań, przez zakup tuk tuka(co wcale nie jest sprawą łatwą, prostą i przyjemną) w Indiach, aż po opisanie kolejnych etapów swojego projektu. To, co trzeba szczególnie docenić w książce, to niezwykle obrazowy styl pisania. Zapewniam Was, że podczas lektury, w waszej głowie zawitają kolorowe Indie.
 
„Z podróży można przywieźć prawie wszystko. Wspomnienia, gigabajty zdjęć, filmy, smakołyki, nagrania z dyktafonu i tym podobne. Na szczęście nie można jeszcze przywieźć zapachów.”
 
W książce poznajemy różne oblicza Indii. Mamy Indie biedne i bogate, piękne i mniej urodziwe. Ta niejednoznaczność świetnie oddaje złożoność tego kraju. Kilka rzeczy się jednak nie zmienia. Śmiech dzieci z zabawnych scen Bolka i Lolka, ludzie tam mają podobne do naszych zmartwienia i radości. Wszystko to poznajemy dzięki wnikliwemu reportażowi Maciąga.
 
Często jest tak, że książki podróżnicze po jakimś czasie nudzą czytelnika. Siedzimy w fotelu, jest niby fajnie, ale obraz za oknem się nie zmienia. Maciąg oprócz tego, że w barwny i wyostrzający zmysły sposób próbuje zabrać nas w swą podróż ze sobą, na dodatek jest mega zabawnym człowiekiem. Nie raz zdarzało mi się zaśmiewać z jego komentarzy różnych zastanych sytuacji. Tym więc, którzy obawiają się nudy, mówię, że z Robertem nudzić się nie da.
 
Muszę Wam również podpowiedzieć, że książka jest cudownie wydana. Już sama okładka kusi oko. W środku jest tylko lepiej. Książka zawiera bardzo dużo zdjęć z indyjskiej podróży autora oraz cudowne ornamenty ozdobne. Całość wydana jest na śliskim, kredowym papierze. Jakość pierwsza klasa.
 
Podsumowując, jeśli masz dość zimy, chcesz pobiec myślami gdzieś daleko, a nie bardzo możesz wziąć urlop i uciec na Malediwy, wybierz się z Robertem Maciągiem na szaloną wyprawę tuk tukiem po cudownych Indiach. To jak wskakujesz?
Sztukater.pl

CO-DZIENNIK

Czy czujesz się czasem tak naprawdę źle?
Czy życie potrafi Cię przytłoczyć?
Czy wciąż czegoś szukasz?
Czy potrafisz okazywać emocje?
Czy chcesz się poczuć lepiej z samym sobą?

Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, Drogi Czytelniku, CO-DZIENNIK jest zdecydowanie książką dla Ciebie. Ale jest to książka nietypowa o tyle, że Czytelnik sam wypełnia ją treścią.

Gdy przebrzmią już postanowienia noworoczne, czyli zwykle po pierwszym tygodniu stycznia, możemy sięgnąć po coś w czym wytrwamy, choć będzie to wymagające – podkreśla autorka, po czym dodaje: – Mam w sobie ogromną wiarę, że można w tej książce znaleźć jedno pytanie, zadanie dla siebie, które sprawi, że staniemy się lepsi dla siebie samych i równocześnie dla innych. To nie jest książka do przeczytania – to książka, którą należy przeżyć.

Jak to działa?
CO-DZIENNIK składa się z 365 stron. Na każdej z nich znajdziesz różnego rodzaju zadania i pytania, na które musisz (chcesz) odpowiedzieć. Niektóre pytania mogą brzmieć banalnie. Ale odpowiedzi na nie już takie nie są.
Np.: „Czym jest szczęście”?
Albo „W co jesteś niezaangażowany”?

Natomiast zadania bywają… trudne. Ale też warto je wykonać.
Np. „Dzisiaj. Weź paczkę chusteczek lub inny drobny przedmiot i zamień się z kimś. Powtórz to 10 razy. Wymiany odnotuj. Z czym zostałeś do 24 godzinach”?
Albo „Dzisiaj. Nie patrz od teraz przez 24 godziny na zegarek”.
Choć opisowa zawartość książki nie jest zbyt rozległa, publikacja ta może przynieść czytelnikowi wiele korzyści. Przede wszystkim „Co-dziennik” uczy dyscypliny – wyrabia nawyk poświęcania czasu samemu sobie. Poza tym jednak uczy uważności, pobudza wyobraźnię, pozwala przełamywać stereotypy i myślowe schematy, czy chociażby pozwala na zapisywanie własnych wspomnień. Długo jeszcze można by wymieniać…

Łatwe? Trudne? CO-DZIENNIK jest przepełniony takimi zadaniami i pytaniami. Skłania do refleksji nad sobą, a co najważniejsze, zmusza do aktywnego przyjrzenia się sobie, swojemu życiu i daje możliwość spojrzenia z perspektywy na swój świat. A co najlepsze – daje pole do wewnętrznej zmiany na lepsze.

Mogłabym jeszcze sporo napisać o tej nietypowej książce. Ale musiałabym Ci zdradzić więcej pytań i zadań, a naprawdę nie chcę tego robić. Powiem tylko jedno – już dawno nie trafiłam na książkę, która AŻ TAK skłoniłaby mnie do refleksji nad sobą i swoim życiem. Jednym słowem – polecam.

To nie jest książka do czytania. To książka do PRZEŻYCIA.
http://psycholog-pisze.pl/ Monika Kotlarek

Indonezja. Po drugiej stronie raju

Co jest po drugiej stronie raju? Jak wygląda drugie oblicze egzotycznej Indonezji?

Anna Jaklewicz podczas prawie dwuletniej samotnej podróży poznała odpowiedzi na te pytania. Autorka zabiera nas w głąb indonezyjskiego świata, położonego z dala od turystycznych kurortów. Opisuje swoją samotną podróż, podczas której brała udział w szamańskich rytuałach, ceremoniach pogrzebowych, mieszkała z morskimi cyganami w domach na palach i z ludźmi lasu w głębi dżungli. Próbowała zrozumieć i opisać ich świat, unikając jednoznacznych ocen.

Z tej podróży przywiozła wiele pytań. Czy istnieje piąta płeć? Jak indonezyjskie duchy pomagają swatać? Do czego służą cukierki z cyjanku potasu? Kto pokłada bomby w oceanie? Jak wiele krwi przelano za goździki i gałkę muszkatołową? Czy można mieszkać trzy lata ze zmarłym? Dlaczego bawół jest droższy od samochodu? Ile talerzy warta jest śmierć dziecka?

Książka, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Bezdroża to mistrzowskie połączenie autorefleksyjnej prozy podróżniczej, pasjonującego szkicu antropologicznego i frapującego reportażu. 
http://www.udziewczyn.pl

13 lekcji jogi

O jodze jest bardzo dużo publikacji – część jest skierowana do osób na zaawansowanym poziomie praktyki, część do nauczycieli jogi, a część to książki lżejsze, popularyzujące jogę, zachęcające do rozpoczęcia praktyki. „13 lekcji jogi” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Niech Was jednak to nie zmyli – to że jest ona lekka w formie, nie oznacza, że mniej wymaga od czytelnika!
Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.
„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”
Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.
Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.
„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”
Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:
Co pamiętasz z tego rozdziału?
Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?
Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.
Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?
„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.
Kulturantki.pl Ewa Mikosz - Malara

13 lekcji jogi

O jodze jest bardzo dużo publikacji – część jest skierowana do osób na zaawansowanym poziomie praktyki, część do nauczycieli jogi, a część to książki lżejsze, popularyzujące jogę, zachęcające do rozpoczęcia praktyki. „13 lekcji jogi” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Niech Was jednak to nie zmyli – to że jest ona lekka w formie, nie oznacza, że mniej wymaga od czytelnika!
Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.
„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”
Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.
Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.
„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”
Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:
Co pamiętasz z tego rozdziału?
Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?
Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.
Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?
„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.
Kulturantki.pl Ewa Mikosz - Malara
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL