ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy

Słowa, słowa, słowa… Wydawałoby się, że ich moc jest ograniczona, tak jak ograniczony jest nasz język. A jednak. Ze słów możemy tworzyć piękne historie, słowami możemy malować i opowiadać o tym, co dzieje się dookoła nas. W końcu: słowa służą do oczarowywania ludzi. Na czym polega fenomen Agathy Christie, braci Grimm, Ernesta Hemingwaya, Iana Fleminga i van Gogha? 

O magii i mocy słów mówi się od starożytności. Już antyczni poeci wiedzieli, jak opisywać to, co widzą, i jakich słów używać, żeby zachwycać słuchaczy. Anthony de Melo w swoim zbiorze fizycznych myśli Przebudzenie wykorzystał trik, który udowadnia, że wiele w naszym życiu zależy od słów, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Pewien guru usiłował wyjaśnić jakiemuś audytorium, że ludzie silniej niż na rzeczywistość reagują na słowa. Żyją wręcz słowami, żywią się nimi. Jakiś mężczyzna wstał i zaprotestował:
– Nie zgadzam się z tym, że słowa wywierają na nas aż taki wielki wpływ. – Na co guru odparł:
– Siadaj, skurwysynie! – Zsiniały ze złości mężczyzna wykrzyknął:
– I to pan nazywa siebie osobą oświeconą, guru, mistrzem, powinien pan się wstydzić! – Na co guru odparł:
– Proszę mi wybaczyć, sir. Poniosło mnie. Naprawdę, proszę o wybaczenie. To nie było zamierzone. Przepraszam. – Mężczyzna w końcu się uspokoił. Wówczas guru powiedział:
– Wystarczyły dwa słowa, aby wywołać w panu burzę i kilka słów, by pana uspokoić. Prawda?

Twierdzimy, że ważniejsze są czyny – i mamy rację. Jednak słowa są nie mniej ważne, ponieważ to od nich wszystko się zaczęło. „Na początku było Słowo” – to motto znajdujemy na wstępie Ewangelii wg świętego Jana. Gdyby nie słowa, nie moglibyśmy mówić ani pisać, a zatem musielibyśmy się komunikować wyłącznie za pomocą gestów. Osobom niewidomym opisujemy rzeczywistość słowami, z osobami niesłyszącymi porozumiewamy się za pomocą języka migowego, niewerbalnie, ale również posługujemy się słowami. To one, niepozorne, krótkie albo nieco dłuższe, autosemantyczne (znaczące samodzielnie, np. kot) albo synsemantyczne (nieznaczące samodzielnie, np. i) – budują naszą kulturę i społeczności. 

Joanna Wrycza-Bekier – literaturoznawczyni, prowadząca kursy pisania – w swoim poradniku dotyczącym pisania tekstów, które porwą tłumy, przekazuje nam cenne rady i udowadnia, że dzięki słowom możemy tworzyć nieskończoną ilość obrazów i wpływać na odbiorców. Magia słów…, choć niezbyt obszerna, zawiera niezwykle cenne wskazówki wraz z przykładami, które umożliwiają nam uczenie się od mistrzów – artystów słowa, których teksty do dziś cieszą się niegasnącym zainteresowaniem, wzruszają, śmieszą, a nawet przerażają. 

Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak budować napięcie, poruszać zmysły i „pokazywać” słowami rzeczywistość, a także poznać różnorodne triki, które sprawiają, że teksty tak bardzo nas fascynują, że nie jesteśmy w stanie się od nich oderwać – ta książka jest przeznaczona właśnie dla was. Autorka umiejętnie tłumaczy nam, jakie błędy popełniamy, mimo że wydaje nam się, że postępujemy słusznie, i operuje porównaniami, żeby udowodnić nam, że niektóre rozwiązania psują teksty, a inne dodają im blasku. Magia słów nie jest typowym podręcznikiem pisania, tylko małym arcydziełem wraz z komentarzami odautorskimi; nie jest zwykłą pisaniną, która w niczym nam nie pomoże, ale zbiorem niewątpliwie wartościowych rad i fragmentów powieści (i nie tylko) pisarzy, poetów, a nawet malarzy, którzy potrafili stosować różne „sztuczki”, które od lat (ba! wieków) nie wyszły z mody i wciąż działają. 

Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że zmienia się mój światopogląd. Choć studiuję filologię polską i z pisaniem mam do czynienia właściwie na co dzień, złapałam się na tym, że wpadłam w sieć stylu naukowego, i natychmiast zapragnęłam się z niej uwolnić. Czy mi się to uda? Tego nie wiem, ale jestem pewna, że nie dam się zwieść kolejnym słowom-śmieciom i nie ulegnę urokowi usypiaczy. Postaram się wykorzystać wiedzę, którą przekazała mi Wrycza-Bekier, i nie poddam się! Wy też się nie poddawajcie! Przeczytajcie, co ma wam do powiedzenia osoba, która chce (i może) wam pomóc. Zamiast zastanawiać się nad zamysłem autorów, oglądajcie teksty i odnajdujcie w nich to, co zachwyca. 

I jeszcze jedno: rozejrzyjcie się dookoła i napiszcie, co widzicie. Czy niebo naprawdę jest tylko niebieskie, a trawa – zielona?
Essentia

Opowiadania drewnianego stołu. 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim

Gdy dostałam tę książkę i miałam już ją w swoich rękach, byłam (i nadaljestem) nią zachwycona. Oprawa jest twarda i solidna. Obrazki idealnie współgrają z przepisami. 
Z ogromną przyjemnością zabrałam się za wypróbowywanie przepisów. A że uwielbiam eksperymentować w kuchni, zatem książka ta to idealny prezent,jaki dostałam od Wydawnictwa.
Książka na wstępie wprowadza nas w kulinarny świat autorki, która przez lata gotowania przetestowała setki przepisów. Jest to jej pierwsza książka, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Wykorzystując swoje kulinarne doświadczenie oddaje w nasze ręce książkę - inspirację.     
Przepisy tutaj zawarte są bardzo różnorodne: na śniadanie, obiad, podwieczorek, jak i kolację.

Proste i bezpretensjonalne jedzenie, które ma nas, czytelników, zachęcić do gotowania. 

Przebywanie w kuchni powinno być przyjemnością oraz procesem twórczym. Powinniśmy czerpać z przygotowywania posiłków radość i czuć satysfakcję oraz nauczyć się cieszyć z porażek, bo to one przecież najwięcej nas uczą.

Naprawdę widać w nich włożone serce a składniki, proste i ogólnodostępne sprawiają, że można tworzyć kuchnię nowoczesną, jak i pożywną. 
Moim faworytem w tej książce jest oczywiście jeden składnik, na widok którego moje źrenice rozszerzyły się, a usta osiągnęły kształt rogala :)

Jest to oczywiście lawenda!
 
Jestem zachwycona tymi przepisami! 
Polecam!!!  
Ta książka gwarantuje spektakularny sukces na każdym stole. 
Zapraszam również na bloga autorki tej książki, gdzie zapewniam, żezakochacie się w jedzeniu, jak i zdjęciach przez nią zrobionych!
przystanekszczescia.blogspot.com Agnieszka; 2016-12-19

Calder. Narodziny odwagi

„Calder. Narodziny odwagi” to fascynująca historia o działaniu sekty, o ludzkiej samotności, naiwności, szaleństwie, ale także o wielkiej miłości i namiętności. Książkę świetnie się czyta. Czytelnik angażuje się w przygody bohaterów. Autorka doskonale buduje napięcie. Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji. Miłość Caldera i Eden jest nieustannie wystawiana na próby.
Dramatyczne zakończenie pozostawia w czytelniku uczucie niepokoju oraz pragnienie sięgnięcia po drugi tom powieści. Trzeba więc od razu biec do biblioteki lub księgarni i czytać dalej, by poznać dalsze losy bohaterów. Tak też uczyniłam i gdyby ktoś mnie zapytał, która część jest lepsza, to prawdę mówiąc, miałabym problem z odpowiedzią. Każda jest świetna, wciągająca, doskonale napisana.
jejŚwiat Katarzyna Gileta-Klępka

Eden. Nowy początek

Akcja „Eden. Nowy początek” rozgrywa się trzy lata po tragedii, która wydarzyła się w sekcie kierowanej przez Hectora. Bohaterowie zostali rozdzieleni i żyją w przekonaniu, że to drugie zginęło. Dorośli, uczą się życia w nowym świecie, budują swoją codzienność. Mimo to wciąż towarzyszy im lęk i tęsknota za utraconą miłością. Eden odnajduje swoją matkę, a Calder jest uznanym artystą.
Ich losy ponownie się splatają. Historia miłości opisana przez Mię Sheridan to jeden z lepszych romansów, jakie czytałam. Uczucie łączące bohaterów, mimo że skomplikowane i naznaczone traumatycznymi wydarzeniami sprzed lat, jest piękne, szczere, czyste i głębokie.
O czym jest ta część? Znajdziemy tu tęsknotę, żałobę, ale przede wszystkim miłość, namiętność, zazdrość, macierzyństwo, wybaczenie i poszukiwanie własnej tożsamości i swojego miejsca w świecie. Autorka nie ucieka od trudnych i bolesnych tematów, wystawia swoich bohaterów na ciężkie próby, jednak w końcu pozwala im ukoić ból i zaznać szczęścia.
Czytając tę powieść, warto zaopatrzyć się w zapas chusteczek, ponieważ to prawdziwy wyciskacz łez. Mimo to nie ma w tej historii kiczu. Fabuła jest wciągająca, angażuje emocjonalnie. Z wypiekami na twarzy przewracałam kolejne kartki. Każdy, kto lubi miłosne historie, nie powinien być zawiedziony lekturą zarówno pierwszej, jak i drugiej części.
jejŚwiat Katarzyna Gileta-Klępka

Pod samym niebem

Okładka jak zawsze piękna, delikatna, subtelna i nieskazitelna -  tyle w temacie.

Kiedy przeczytałam pierwszą część trylogii *Podniebny Lot*, nie mogłam się doczekać kiedy wyjdzie druga część tego wspaniałego erotyka połączonego z gorącym romansem. Kiedy już dorwałam drugą część, od razu poszła w ruch i nie mogłam się od niej oderwać. Po przeczytaniu drugiej części *Pod samym niebem* jestem znów bardzo zadowolona z tej opowieści. Nie zamierzam wam streszczać całej książki jak to niekiedy recenzujący, to robią, ale tylko odrobinkę wam przybliżę, o co w niej chodzi :)

Bianka w drugiej części trochę obawia się Jamesa i troszkę go unika, ale jak to TEN facet ma w zwyczaju, że nie da się go tak łatwo spławić. W końcu dochodzi do konfrontacji między nimi i się godzą. Autorka serwuje nam znów mnóstwo pikantnych szczegółów, ale co mnie bardzo cieszy w tej książce, że są one opisane bardzo delikatnie i zmysłowo. Nie ociekają wulgaryzmem. Bianka kompletnie się zatraca w Jamesie i oczywiście z wzajemnością. Jednak boi się pokazać swoje uczucia i sama bije się z tym w głębi serca, ale pewnego dnia wszytko z niej się wylewa. Na szczęście wszystko się układa w jej życiu. James szaleje za nią, przyjaciele ją wspierają i ma wspaniałą pracę, którą kocha, ale jest jeden mały szkopuł, jak to bywa w takich historiach, ale nie zdradzę jaki. Jednak podpowiem, że jest on związany z jej przeszłością.

Tak naprawdę dużo w drugiej części się nie dzieje. Dopiero pod koniec książki akcja się rozkręca i nabiera tempa, ale jak to bywa, wtedy następuje zakończenie i wiem już teraz, że będzie kolejna część, a kiedy? Tego nie wiem, a szkoda, ale mam wielką nadzieję, że do mnie przyjdzie trzecia część, bo jestem ciekawa, co tam będzie się dalej działo. Ogólnie książka lekka, ociekająca seksem, ale z uczuciem. Jest ona idealna na takie ponure i zimne wieczory. Czy ją polecam? Oczywiście, że tak, ale najpierw przeczytajcie pierwszą część :)

Pozdrawiam cieplutko :)
kosmetycznieee.blogspot.com Nataleczka; 2016-12-20
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL