ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Jak cię widzą, tak cię piszą. Sztuka autopromocji w mediach społecznościowych

Jak wskazuje tytuł, w książce tej znajdziemy wiele informacji, jak skutecznie promować się w mediach społecznościowych. Guy Kawasaki na konkretnych przykładach pokazuje jak poprawnie stworzyć, bądź dostosować swoje profile (prywatne, firmowe) na Facebooku, Instagramie, Google+, Twitterze, Pinterescie, LinkedIn, co i kiedy publikować, tak by jak mówi Kawasaki: „nakarmić Postowego Potwora” . Tłumaczy swoim czytelnikom, jak istotna w social mediach jest dyscyplina publikacji oraz interakcja na profilu, np. udzielanie odpowiedzi na komentarze innych. Radzi w jaki sposób unikać błędów, zwłaszcza tych, które mogą potem mieć negatywny oddźwięk w liczbie naszych fanów, czy zasięgach postów, a także w opinii na nasz temat w social mediach. Kawasaki, korzystając ze swojego bogatego doświadczania, dokładnie opisuje w książce m.in. skąd czerpać wiedzę i inspirację do postów, w jaki sposób można udoskonalić publikowane treści, jak prowadzić profesjonalne relacje na żywo, czy też w jaki sposób można swoje social media zintegrować np. z prowadzonym przez nas blogiem. Książka, ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, zawiera wiele linków z gotowymi przykładami i odnośnikami do stron, serwisów, z których możemy czerpać wiedzę i inspirację. Niestety wersja papierowa książki, która miałam przyjemność czytać, nie mogła przenieść mnie tu i teraz do przytoczonego w treści odnośnika. Na szczęście dla wszystkich czytelników jest ona dostępna również w wersji ebooka, dzięki czemu możemy jednocześnie czytając, sprawdzić co kryje się pod załączonymi linkami. Tytuł ten napisany jest tonem lekkim i przystępnym, autor często przytacza historie z praktyki swojej lub współautorki – Peg Fitzpatrick. Książka „Jak Cię widzą, tak Cię piszą. Sztuka autopromocji w mediach społecznościowych” to pozycja godna polecenia zarówno osobom, których życie i praca to social media – znajdą tu wiele rad i pomysłów, jak doskonalić to co robią, jak również dla zwykłych użytkowników – zdobędą tu dużo nowej, inspirującej wiedzy o mediach społecznościowych innych niż powszechnie używany Facebook, czy Instagram. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę! 🙂
PROJEKTOR - wolontariat studencki Kasia Typiak

Sztuka fotografowania. 60 pomysłów na lepsze zdjęcia

Fotografii nie nauczymy się z książek. Owszem, pewne podstawy, hasła, mniej lub bardziej przydatne rady znajdziemy w setkach podręczników, jednak to dopiero doświadczenie, setki godzin spędzonych na robieniu zdjęć i talent w tej dziedzinie mają szansę wynieść nas na wyżyny tej fascynującej dziedziny sztuki. Taką właśnie wiadomość już na wstępie przekazuje czytelnikom David Duchemin, autor książki Sztuka fotografowania. 60 pomysłów na lepsze zdjęcia. Czy powinna ona zniechęcić miłośników fotografii do sięgnięcia po publikację Duchemina? Nie, bo to lektura autentycznie inspirująca. Każdy, kto kiedykolwiek zapragnął fotografować – czy to zupełnie amatorsko, czy też nieco bardziej profesjonalnie – przeszedł z pewnością etap piętrzącej się wokół sprzętu fotograficznego góry książek – podręczników i poradników fotograficznych. I chociaż większość tego typu publikacji daje pewien wgląd w ten temat, pozwala go chociaż powierzchownie zrozumieć, to niestety dziewięćdziesiąt procent z nich oparta jest na identycznych zasadach i schematach. Najpierw mamy kilkadziesiąt stron o sprzęcie – autorzy wyjaśniają, dlaczego powinniśmy wybrać taki aparat, co daje nam pełna klatka, jakie obiektywy są niezbędne i dlaczego na wszelki wypadek musimy mieć blendę? Potem następuje szereg niezbędnych informacji dotyczących tego, czym jest przysłona, migawka i ISO oraz jak korzystać z najbardziej przydatnych funkcji i przycisków na naszej lustrzance. Dalej dochodzimy do upragnionych, kreatywnych zagadnień i czekają na nas porady, które wprawdzie pomogą nam zrobić poprawne zdjęcie, ale w ostatecznym rozrachunku i tak okaże się ono nudne. David Duchemin ucieka od powyższego schematu. W swojej książce prowadzi czytelnika przez kilkadziesiąt lekcji, podczas których zachęca go do wykonywania konkretnych fotograficznych zadań. Nie czytanie o robieniu zdjęć, ale właśnie ich wykonywanie sprawi, że z każdą kolejną klatką stawać się będziemy lepszymi fotografami. Duchemin mówi o łamaniu zasad, o poszukiwaniu własnej drogi, o robieniu takich zdjęć, które nie tylko będą technicznie idealne (choć nie to przede wszystkim powinno zaprzątać nam głowę), ale które będą niosły jakąś opowieść, historię, przekaz. Mamy robić takie zdjęcia, które będzie się chciało oglądać, przy których widz na chwilę przystanie, bo coś w danym kadrze po prostu go przyciągnie - może nawet zahipnotyzuje. Duchemin każde unikać przeciętności i z każdym zdjęciem, które powinniśmy na spokojnie obejrzeć, pochylić się nad nim, by zauważyć błędy i niedopracowania, wynosić swoje umiejętności na wyższe poziomy. Jeśli ktoś szukał będzie w książce porad dotyczących technicznej strony robienia zdjęć, ich obróbki w tradycyjnej bądź cyfrowej ciemni czy po prostu rankingu najciekawszego i niezbędnego fotografowi sprzętu – rozczaruje się. Sztuka fotografowania to nie kolejny poradnik dla uczących się fotografii. To raczej publikacja kierowana do osób - niekoniecznie profesjonalistów - które znają już podstawy rzemiosła fotograficznego, ale chcą wyciągać ze swoich zdjęć coś więcej, chcą wciąż się doskonalić, patrzeć na świat okiem fotografa i zrozumieć, na czym taki odbiór otaczającego nas świata polega. Książka napisana jest bardzo prostym, przystępnym, miejscami - dowcipnym językiem. Lekturę pochłania się błyskawicznie, lecz konieczne są w niej dłuższe przerwy w celu realizowania kolejnych – czasem całkiem długich i czasochłonnych – lekcji przygotowanych przez autora. W publikacji nie mogło zabraknąć, oczywiście, fotografii Davida Duchemina, które stanową świetną ilustrację treści zaprezentowanych przez autora. Przy zdjęciach zamieszczone zostały najważniejsze dane techniczne (marka aparatu i rodzaj obiektywu oraz wartość przysłony, czas migawki i czułość ISO), co pozwala czytelnikowi jeszcze więcej dowiedzieć się o warsztacie fotografa. Oczywiście nie każde, zaprezentowane w książce zdjęcie poruszy najdelikatniejsze struny w duszy czytelnika, jednak każda fotografia coś ważnego przekazuje. Nie jest to seria przypadkowych klatek. Są to fotografie, nad którymi – często całymi godzinami i dniami – pracował Duchemin, aby osiągnąć zamierzony efekt. To właśnie cierpliwości, dystansu i zwolnienia uczy swoich czytelników autor. Żeby zrobić dobre zdjęcie, czasami trzeba zaczekać, rozejrzeć się dookoła, zastanowić. Pośpiech nie zawsze jest najlepszym doradcą.
granice.pl Magdalena Galiczek-Krempa

Ty w social mediach. Podręcznik budowania marki osobistej dla każdego

Autor zaczął fatalnie, bo od nijak sensownie uzasadnionego kpienia sobie z zawodu coacha. Sprawiał tym samym wrażenie frustrata, który szukał ujścia dla swoich emocji w książce i szczerze mówiąc zniechęcił mnie do dalszej lektury. Nie pomagał także bardzo młodzieżowy język jakim się posługuje. Musiałbym jednak skłamać mówiąc, że jest to pozycja zła bo tak nie jest – jest natomiast bardzo konkretna. Każda strona obfituje w jakieś cenne wskazówki poparte przykładami. Jako, że mam już pewne obycie z siecią i wiem to i owo o wizerunku w nim to książka nie nauczyła mnie wiele. Zdecydowanie jednak będzie niezwykle pomocna dla tych, którzy dopiero chcą stawiać pierwsze kroki jeśli chodzi o swój wizerunek w sieci – wtedy będzie dla nich niezwykle pomocna.
jakzarabiacpieniadze.com.pl Mateusz Kiszło

Aced. Uwikłani. Seria Driven

Jak wiecie święta spedzałam z najnowszą książką wydaną w naszym kraju autorstwa K.Bromberg. Muszę przyznać, że warto było czekać. Od razu na wstępie wyjaśniam, iż z autorką miałam okazję spotkać się przy premierze „Hard Beat”, które przeczytałam jako pierwsze. Potem przyszła pora na „Sweet Ache” i „Slow burn”. Teraz zaś na „Aced. Uwikłani”. Nie bijcie mnie, zatem jeżeli napisze coś czego nie powinnam, gdyż czytam tę serię od tyłu, a trzy pierwsze części dalej stoją i czekają na swoją kolej. Zresztą znacie mnie, wiecie że dla mnie to coś całkiem normalnego czytać serię odwrotnie niż zalecają. Zaczynajmy. W „Aced. Uwikłani” spotykamy się po raz kolejny z przystojnym kierowcą rajdowym – Coltonem Donavanem oraz pracownicą opieki społecznej Rylee, która jest jego żoną. Akcja zostaje przeniesiona w czasie kiedy to nasza świeża jeszcze para młoda rozpoczyna prawdziwe życie. Nie wszystko idzie jednak po ich myśli i pojawiają się kłopoty. Kłopoty, które sprawiają, że zakochani zaczynają się od siebie oddalać. Nie będę tutaj jednak wprowadzać przerażenia i napiszę, że wcale nie jest tak źle jak Wam się wydaje. Jest coś co ich przyciąga do siebie i podsuwa im do umysłów, aby walczyli o siebie i swoją miłość. Kristy Bromberg jest wspaniałą pisarką. Jej książki stawiają bohaterów w obliczu wyzwań, trudności i przeciwności losu. Każda kolejna część cyklu „Driven” jest bardziej porywająca i pokuszę się tutaj o przyrównanie jej pozycji do wina. Im dalej tym lepiej. Wiem, że to porównanie nie jest adekwatne do mojej wiedzy na temat książek tej autorki, bo nie czytałam pierwszych trzech pozycji, ale czytając od tyłu widzę jak ta seria się zmieniała od „Driven” do „Hard Beat”. No dobra, od „Aced. Uwikłani” do siódmej części. W tej pozycji zostają ujawnione głębokie, spowite mgłą zakątki duszy Coltona i Rylee. Spotykamy się tutaj z problemami bycia celebrytą, a także widzimy osuwanie się po klifie w przepaść depresji, która została napisana w przemawiający do Czytelnika sposób. Możemy poczuć wyobcowanie oraz zaglądnąć w myśli kłębiące się w głowie osoby cierpiącej na tę chorobę. Miłość Coltona i Rylee z dzikiej, nieokiełznanej namiętności przerodziła się w stateczną, ale również prawdziwą i wieczną miłość małżeńską. Bohaterowie dojrzeli, a ich uczucie razem z nimi. Sama nie wiem jak autorka to robi, ale jej książki sprawiają, że chce się porozmawiać z bohaterami (albo to ja jestem jakaś dziwna i chciałam Coltonowi i Rylee pomóc). Mam nadzieję, że będziecie mieć podobnie. „Aced. Uwikłani” to pozycja, która dopełnia i zamyka przygodę Rylee i Coltona. Stwierdzam tak, gdyż czytając ostatnie zdanie poczułam się jakby to był definitywny i ostateczny koniec. Nie zmienia to faktu, że przeczytam pierwsze tomy, które juz od poł roku czekają na półce. Wiem jednak, że warto, mimo poznania zakończenia. Swoją drogą to części z kolorowymi okładkami można czytać bez znajomości poprzednich tomów, więc gdyby znalazł się ktoś tak szalony jak ja i chciałby zacząć przygodę z Bromberg od „Hard Beat” to nie będzie z tym problemów.
podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Emilia Zaręba; 2017-04-16

Zranieni

Niedawno była premiera książki „Zranieni” H.M. Ward. Miałam możliwość przeczytania przed premierą tej książki i jestem z niej zadowolona. Powieść nie jest bardzo gruba i obszerna jednak naprawdę wciąga czytelnika w swój świat. Sidney i Peter. Piękna dziewczyna i wyjątkowy mężczyzna. Oboje pełni temperamentu i wdzięku. Spotykają się przypadkowo, na randce w ciemno, która początkowo układa się jak zabawna komedia pomyłek z happy endem... który niestety nie następuje. Zamiast namiętnego finału Sidney otrzymuje kolejnego kopa w tyłek. Niestety, na tym rozczarowaniu sprawa się nie kończy. Już wkrótce okazuje się, że ten piękny facet, bosko zbudowany i silny, a przy tym inteligentny i wrażliwy, jest wykładowcą akademickim, a ona jego asystentką, a także — co gorsza — studentką. Byłoby łatwiej, gdyby Sidney nie ścigały demony przeszłości, a także, gdyby Peter nie nosił w sobie bolesnych wspomnień o śmierci i rozstaniu. Oboje czują, że nie są sobie obojętni — łączy ich więź silniejsza od bólu i strachu. Miłość, którą przyjmują z niedowierzaniem, będzie jednak wymagać odwagi, woli i mocy. Najpierw trzeba stawić czoła przeszłości, aby móc rozpocząć budowę wspólnego szczęścia. H.M. Ward porusza bardzo istotne rzeczy w tej książce. Takimi rzeczami są: znieczulica ludzi na wyrządzane komuś krzywdy, brak zrozumienia, strach oraz przemoc. Podejrzewam, że wielu z nas miała w swoim życiu jakąś styczność z wyżej wymienionymi tematami. „Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię.” Autorka pokazuje nam jak znieczulica ze strony rodziny i przemoc zmieniły i zrujnowały życie Sydney. Kiedy ją poznajemy jest kłębkiem nerwów i sprzecznych emocji. Jednak z biegiem czasu dostrzegamy w niej wiele pozytywnych cech oraz widzimy jaką wielką zmianę przeszła w ciągu ostatnich czterech lat. Co do postaci Sidney nie mam żadnych wielkich zastrzeżeń, ani nie widzę wielkich zalet. Jest ona typową dziewczyna która boryka się z problemami i strachem, że przeszłość do niej wróci. Peter z kolei jest bardzo opanowany i skryty. Jednak ta jego skrytość mija i on sam zaczyna otwierać się na świat. To dzięki przypadkowemu spotkaniu się z Sydnay jego życie nabiera sensu. To przed nią zaczyna otwierać swoje serce i wylewać z niego ból który towarzyszył mu do tej pory. Tak jak sam tytuł wskazuje „Zranieni” to powieść o dwojgu ludzi skrzywdzonych przez los. Dwojgu ludzi którzy w sobie widzą nadzieję i wiedzą, że nadchodzą lepsze dni. Bez dwóch zdań książkę przeczyta się w jeden dzień. To jest zaledwie 208 stron wciągającej opowieści z życia wziętej przy której można się i popłakać i uśmiać. Myślę, że ta książka zasługuje na uznanie wśród czytelników. Jednak największym minusem jest jej bardzo krótka treść i zakończenie w bardzo interesującym punkcie.
ksiazkowe-wyznania.blogspot.com Dominika Starzyk; 2017-04-15
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL