ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Sen powrotu

Sen Powrotu, to jak do tej pory druga książka tego autora, którą miałam okazję czytać.Trzeba przyznać, że zarówno ta pierwsza - "Powidoki", jak i teraźniejsza to istne majstersztyki w dziedzinie podróżniczej.

Powidoki jak wiedzą ci, którzy czytali zakończyły się tak, że nasz główny bohater musiał wrócić do Polski na skutek kontuzji kolana. Tutaj autor wyrusza w podróż rowerową przez obie Ameryki. Opowiada nam na początku jak ciężko było mu dojść do pełnej sprawności po problemach z kolanem, ale jak mimo to przezwyciężył wszystkie przeciwności i teraz wyrusza. Cóż, jeżeli spodziewacie się odnaleźć tutaj jakieś porady lub wskazówki co do podróży - tak jak to zazwyczaj znaleźć możemy w przewodnikach, to rozczaruję Was i powiem, że tutaj tego nie znajdziecie. W zamian za to poznamy przeżycia wewnętrzne autora, spotkania z ludźmi, ale nie tylko, bo także ze zwierzętami, tak jak to ma miejsce zaraz na początku książki, kiedy to nasz bohater prawie przygarnia kotkę.

To co szczególnie porusza czytelnika, to również wprowadzenia do rozdziałów, które są umieszczone na początku każdego z nich. Widać tutaj jak bardzo autor lubi Muminki, bo są to właśnie cytaty z książek o Muminkach. Szczególnie tutaj autor upodobał sobie Włóczykija, i wydaje mi się, że w pewnym sensie trochę sam upodabnia się z tą postacią bajkową. Na pewno większość z nas czytała, lub chociaż oglądała Muminki i doskonale wiecie o czym tutaj mówię.

Książka nie jest długa, całość to 143 strony, lecz zachowana w podobnej tonacji(a wręcz powiedziałabym, takiej samej) jak Powidoki. Tutaj również spotkamy się z białą okładką, a na niej odlatujące ptaki.

Jeżeli podobały się Wam Powidoki, to gwarantuję, że i Sen Powrotu przypadnie Wam do gustu. Naprawdę warto poświęcić na tę wspaniałą książkę jedno niedzielne popołudnie. Moja ocena: 10/10
DobreRecenzje.pl Edyta

Sen powrotu

Są podróże, które można odbyć w domu. Nie ruszając się z miejsca i wcale nie mamy na myśli lektury. Być może po latach silnych przeżyć, gdy dotarło się na krańce świata i własnych możliwości, pojawia się pokusa, niczym po zażyciu halucynogenów, by podróż odbywać wyłącznie w głąb siebie. Autor jest cyklistą i ma za sobą ekstremalne podróże na rowerze, w Himalaje, Kordyliery i Andy. Przeżył wielomiesięczne zmagania ze słabością, złym samopoczuciem, klimatem. Poprzednie relacje opowiadały o zaskakującym, ciekawym świecie, pokonywaniu dystansu, przeżywaniu uniesień, które Czytelnik może podziwiać. Wszak po to się sięga po takie książki. "Sen powrotu", w którym pretekstem do wyznań jest 10-miesięczna podróż rowerowa z Alaski do Patagonii, przekracza już pogranicze gatunku i formy. Niemal nie mówi o świecie i ludziach dostrzeżonych z siodełka. Pobieżnie autor odnotowuje mijane kraje, rozważa rzeczy drugorzędne dla Czytelnika i oglądania przezeń świata we wszystkich jego walorach. Tu tego świata nie ma, jest tylko droga: cel sam w sobie, czyli fetysz. Autor z podziwem wspomina spotkania z ludźmi, którzy pedałują już rok, dwa, cztery. Tak, dla wielu miłośników wolności już sama droga jest celem, ale czy dla wszystkich? Książka, niestety, nie jest wartościową, krajoznawczą relacją czy rzetelnym sprawozdaniem z fascynującej wyprawy. Jest wydumaną etiudą - pełną snów, wyobrażeń, stanów ze styku rzeczywistości z czymś, co istnieje wyłącznie w wyobraźni autora. Dlatego ten, kto będzie w "Śnie powrotu" szukał inspirujących wrażeń i zachęty do podróży, rozczaruje się. Nie ma tu ani żadnych sygnałów dla naśladowców, co zobaczyć i czego unikać, ani tym bardziej nie ma żadnego kontekstu. Są za to oniryczne wiwisekcje stanu autorskiego ducha; być może wynikły z kolosalnego wysiłku, jakim jest przebycie tysięcy kilometrów, ale czy nie można by ich snuć, męcząc się na stacjonarnym rowerze we własnym domu?
Tygodnik Angora Ł.Azik

Everest. Góra Gór

Tak wiele ostatnio mówi się na temat Everestu, że na pewno większość z Was już wie o tej górze chociaż co nieco.Z tego faktu jestem ogromnie zadowolona, bo to, że nie doceniamy tych wspaniałych ludzi, tych sportowców to istna zbrodnia. Co więcej czasem mówi się nawet, że to przecież samobójcy, bo idą tam z własnej woli.

Otóż kochani, czytając tę książkę będziecie mogli poznać historie jakie krążą wokół tej niebezpiecznej góry, wejść w życie wspinaczy i ich codzienne zmagania, a także w życie rodzin, bo w jakim wielkim strachu musi być żona czy rodzina wspinacza. Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Po tę książkę sięgnęłam głównie dlatego, że wywarła na mnie doskonałe wrażenie inna książka o Evereście. Była to książka "Wybraniec. Życie po śmierci na Evereście". Wspaniała opowieść, a teraz okazuje się, że "Everest. Góra gór" doskonale wpisuje się w najwyższe półki o wspinaczach, a przede wszystkim z powodu informacji o tej górze.

Zapewne na filmach nieraz widzieliście wspinaczy, którzy niosą ze sobą butle gazowe. Założę się, że pewnie zastanawialiście się nad tym faktem, bo przecież nie dość, że jest ciężko się wspinać, wokoło śnieg, skalne ustępy, a tutaj trzeba nieść całe oprzyrządowanie a na dodatek butlę z gazem. Dobrze jest też mieć obok siebie grupę wspinaczkową lub kilku szerpów, którzy są doświadczonymi wspinaczami na Everest. A teraz dlaczego? Otóż na pewnej wysokości butla z gazem będzie niedoświadczonym, lub mało doświadczonym wspinaczom niezbędna, dlatego, że bardzo łatwo może dojść do niedotlenienia mózgu, a to prowadzi do szybkiej śmierci. Właśnie wtedy powinni przyjść nam z pomocą szerpowie, którzy są wysportowani i butli nie potrzebują, powinni pomóc nam zejść z góry i się nami zaopiekować.

Tak kochani, Everest to życiowy cel każdego wspinacza, to niesamowite szczęście po jego zdobyciu, ale także nasz największy wróg, który w krótkim czasie może doprowadzić do szybkiej śmierci.

Książka zawiera 300 stron, w środku cała masa zdjęć, które na pewno będziecie oglądali z wielkim zainteresowaniem czytając książkę. Jak każda taka książka, nie należy ona do lekkich, a to wszystko właśnie za sprawą wygody czytelnika który może pooglądać sobie zdjęcia.

Wspaniała lektura dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o Evereście, o jego historii, a także o samych wspinaczach.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-04-22

Koty dziwaki. Kolorowanka

Kolorowanka w formacie A4, Do naszej dyspozycji mamy dużo rysunków, każdy na mocnym i grubym papierze. Sama okładka pokazuje już, że czeka na nas szalona przygoda z kredkami! 
Same szablony do pokolorowania są niestandardowe- kolorowanki dla dorosłych bardzo się różnią od tych dla dzieci. Wzorki są "gęste", są ich setki czasami na jednej kolorowance. 
 
Dodatkowo kolorowanka różni się od innych tego typu na rynku. Szablony do kolorowania są faktycznie szalone
Kolorując każdy z elementów można zapomnieć o otaczającym nas świecie. To strasznie wciąga! Nie tylko rozładowujemy stres, ale doskonalimy kreatywność (a ona niestety zanika u dorosłych przez brak plastycznego myślenia w przeciwieństwie do dzieci). Kiedy wnikamy w kolorowankę możemy znowu poczuć się jak dziecko, które niema zmartwień, trosk i smutków :) Rozładujemy napięcie, zrelaksujemy się i pozbędziemy złości. U mnie właśnie złość głównie znajduje ujście w kolorowance. Mogę się kreatywnie i artystycznie "wyżyć", a każde posunięcie kredką i zapełnianie kolorem kolejnego wzoru przywraca uśmiech i wprawia w dobry nastrój
 
Wewnątrz okładek mamy inspiracje. Kiedy dopadnie nasz gorszy dzień możemy z nich skorzystać i oprzeć się o nie. 
Koty Dziwaki to fajny dobry sposób na odstresowanie, zabicie czasu, dla osób lubiących bawić się barwami, no i chłodne jesienne wieczory. Odrobina kolorów sprawia, że wraca humor.
 
Odstresowująca kolorowanka, kompendium wiedzy i zabawa dla całej rodziny w jednym. To nie jest książka dla dzieci. To nie jest książka dla dorosłych. To książka dla każdego, w kim drzemie kot, zatem..
niech kot będzie z Wami.
beata1987.blogspot.com Beata; 2016-04-20

Stinger. Żądło namiętności

Las Vegas to miasto nieprzewidywalne i zaskakujące. Przekonała się o tym Grace Hamilton, studentka prawa, która podczas międzynarodowego zjazdu studentów prawa spotyka Carsona Stingera, aktora heteroseksualnego. Nie jest to dziwne, tym bardzie, że w tym samym hotelu równolegle odbywają się targi branży erotycznej. Zderzenie dwóch światów, które nieodwracalnie wpłynie zarówno na Grace jak i Carsona. Jeden weekend okazał się prawdziwym objawieniem i kiedy po upływie pięciu lat ich drogi ponownie się zbiegają, uczucia i namiętność wybuchają ze zdwojoną siłą.  
 
Mia Sheridan wkradła się w moje serce książką „Bez słów”, dlatego kiedy dowiedziałam się o „Stinger” w ciemno zdecydowałam się na lekturę. Nie czytałam opisu książki i bardzo się z tego powodu cieszę. Wam również odradzam czytanie tych kilku zdań, które po prostu zbyt wiele zdradzają. Byłam szczerze zaskoczona wyborem głównego bohatera i dopiero po przeczytaniu całej książki odkryłam, że to, co mi się tak bardzo podobało i co sprawiło, że byłam dumna z Carsona, było ot tak sobie ujawnione. 
 
Miedzy bohaterami wybuch namiętność i łatwo się domyślić, do czego to prowadzi. Akcja bardzo szybko się zagęszcza, a łóżkowe uciechy zdominowały początek historii. Błyskawicznie przekonałam się, że Pani Sheridan ma lotne pióro, a jej opisy zbliżeń między Grace a Carsonem są świeże i niezwykle przyjemne. Ogromny plus za pomysłowość, gdyż z pewnością nie jest to kolejny sztampowy erotyk. Postacie są ciekawe i niepowtarzalne. Młoda prawniczka i aktor porno, to z pewnością niecodzienne połączenie. Może wydawać się to zabawne i w kilku momentach takie było, głównie dzięki poczuciu humoru Carsona, to wiążę się to również z wieloma przeszkodami i bolesnymi uczuciami. 
 
Z pewnością doszliście do faktu, że „Stinger. Żądło namiętności” to erotyk i początek w istocie nim był, lecz książka przechodzi przedziwną ewolucję i z biegiem czasu więcej w niej romansu i obyczajówki, a nawet elementy akcji się znalazły.  Cała historia dzięki tej zmianie zyskał na ważności, co jest wielkim atutem. 
 
Narracja prowadzona jest z perspektywy Grace oraz Carsona. Umożliwia to śledzenie losów tej dwójki, co jest istotne podczas tych kilku lat rozłąki. Byłam całkowicie pochłoniętą ich historią. Niezwykle ciekawiły mnie ich wybory i zmiany, jakie zachodziły w ich życiu. Po przygodzie w Vegas akcja jest zawrotna i bardzo dużo się dzieję. Jestem zachwycona lekturą i zawdzięczam to niecodziennej fabule i świetnie skrojonym postaciom. Nie mam nic do zarzucenia tej pozycji i czekam na więcej!
 
„Stinger. Żądło namiętności” to kolejna błyskotliwa książka od Mii Sheridan. Skradnie niejedno kobiece serce, jestem tego pewna. Idealna dla fanek romansu i erotyki. Książka urzekała mnie oryginalnością, a ta nietypowość jest wysoce ceniona. Zjawiskowe przemiany bohaterów i świetna narracja, czego chcieć więcej? Szczerze polecam!
http://www.ksiazkimoni.blogspot.com/ Monika; 2016-04-19
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile