Recenzje
Dręczyciel
"Dręczyciel", to jedna z tych pozycji, którą miałam ochotę przeczytać już od dawna. Zarówno opis, jak i okładka bardzo mnie zaintrygowały, dlatego bardzo się cieszę, że wreszcie mogłam się z nią zapoznać i wyrobić sobie o niej swoją opinię. Do tej pory słyszałam raczej same pozytywne komentarze o tej pozycji. A co ja o niej myślę? Zapraszam do dalszej lektury!
Tate i Jared byli kiedyś nierozłączni. Łączyła ich prawdziwa przyjaźń, a każdą wolną chwilę spędzali razem, traktując tego drugiego, jak najlepszego kompana do zabawy. Mogli się sobie ze wszystkiego zwierzyć, bo wiedzieli, że zawsze się nawzajem wysłuchają i pocieszą, gdy zajdzie taka potrzeba. Niestety, to czas przeszły. Trzy lata temu, Jared wyjechał do ojca na wakacje. Gdy wrócił, nie był już tym samym, uśmiechniętym chłopcem. Z dnia na dzień, zaczął traktować Tate, jak swojego największego wroga. Wykorzystywał każdą okazję, żeby jej dopiec i ośmieszyć przed całą szkołą.
Teraz, gdy dziewczyna wraca po roku spędzonym we Francji, obiecuje sobie, że nie będzie już więcej zabawką Jareda, którą może bezkarnie poniżać. Postanawia, nie okazywać już słabości, ani respektu, przed swoim byłym przyjacielem.
Tate będzie próbowała dowiedzieć się, co takiego stało się w te pamiętne wakacje w życiu Jareda, że ten się tak zmienił. Mimo wszystkich przykrości z jego strony, nadal pamięta te momenty z dzieciństwa, gdy oboje stawiali czoła światu, który nie zawsze był dla nich łaskawy. Czy w tym chłopcu, którego kiedyś kochała całym swoim sercem, została jeszcze choć mała cząstka dawnego przyjaciela? Tego już musicie dowiedzieć się sami, sięgając po tę książkę.
Nie wyobrażam sobie, co musiała czuć główna bohaterka, gdy z dnia na dzień, jej najlepszy przyjaciel, zaczął traktować ją, jak wroga. Musiała znosić upokorzenia i krzywdy z jego strony, nie wiedząc nawet jaki jest tego powód. To sprawiło, że bardzo ją polubiłam i kibicowałam jej, by jej życie znowu było normalne. Chciałam razem z Tate dowiedzieć, się co kryje się za zachowaniem Jareda. Ktoś go skrzywdził? Wszedł w złe towarzystwo? Poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania, krążące po głowie dziewczyny. Przyznam się, że rozwiązanie tej sprawy, rzuciło nowe światło na Jareda. Nie przepadałam za nim, ale wiedziałam, że musiał przejść coś strasznego, żeby zacząć się tak zachowywać względem osoby, którą kochał i miałam rację. Nie będę Wam zdradzać szczegółów, ale nie oceniajcie tego chłopaka zbyt pochopnie.
Naprawdę bardzo podobała mi się ta książka. Wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie wypuściła aż do ostatniej. Nie można się przy niej nudzić, gdyż co trochę wychodzą nowe fakty, rzucające inne światło na historię Tate i Jareda. Szkoda jedynie, że autorka nie pokusiła się o napisanie większej ilości stron, ponieważ pochłonęłam tę pozycję w kilka godzin, siedząc do drugiej nad ranem i czytając. Z każdą stroną chciałam więcej i więcej. Musiałam jak najszybciej dowiedzieć się o powodach, dla których życie tej dwójki potoczyło się tak, jak potoczyło. To, co otrzymałam w pełni mnie usatysfakcjonowało. "Dręczyciel", to pierwsza część z serii "Fall Away" i ciekawa jestem o kim będzie następna część. Również o Tate i Jaredzie? A może zupełnie o kimś innym? Muszę poszukać jakichś informacji na ten temat, by dowiedzieć się czegoś więcej.
Mojej pozytywnej opinii o tej powieści nie zmienił nawet fakt, że momentami miałam wrażenie, że czytam zlepek kilku innych książek. Starałam się nie zwracać na to uwagi, bo mam świadomość, że to raczej zbieg okoliczności, niż zamierzony efekt. Na szczęście to odczucie nie pojawiało się często i tym samym, nie psuło mi tej przyjemności z lektury.
"Dręczyciel", to jedna z lepszych młodzieżówek, jaką miałam ostatnio okazję czytać. Dostałam od niej to, co oczekiwałam, czyli intrygującą i pełną tajemnic historię, ciekawych bohaterów, oraz całą paletę emocji - od złości i smutku, do radości i śmiechu. Czy czytelnik potrzebuje czegoś więcej do szczęścia? Nie. Dlatego też, jeśli macie ochotę, na naprawdę wciągającą pozycję dla młodzieży, to ta jest idealna dla Was!
czytelniczkaa97.blogspot.com/ Małgorzata Stanisławska; 2017-06-22
Jesteś kozak! Uwierz w siebie i zacznij żyć pełnią życia
Jestem oporna na wszelkie motywacje – czy to płynące z książek, czy z filmów, a nawet te, wygłaszane przez najbardziej znanych polskich coachów. Czasami zbiorę się w sobie i jakimś cudem sama się zmotywuję, napalę na osiągnięcie jakiegoś celu, ale po kilku dniach słomiany zapał bierze górę, a ja daję sobie spokój z walką o lepsze jutro. Czytam poradniki bo lubię, chociaż mają na mnie niewielki wpływ, a jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym dzięki jakiejś książce wprowadziła w swoim życiu diametralne zmiany. Ale dochodzę do wniosku, że skoro na innych to działa, że ktoś może czerpać motywację i chęć do działania z takiej książki, to warto się jednak przekonać o co chodzi. To wygląda trochę tak, jakbym nieustannie szukała swojego poradnikowego Graala, dzięki któremu może uda mi się wreszcie coś zmienić na lepsze w swoim życiu.
Styl autora
Książka została podzielona na pięć rozdziałów, które mają ułatwić i upłynnić czytelnikowi wyobrażenie przejścia do zamierzonych celów. Wraz z autorką przechodzimy od samego początku – czyli momentu, który zdefiniował nas jako osoby, którymi obecnie jesteśmy – przez uwalnianie ukrywanych możliwości i budzenie się z życiowego letargu, aż po osiągnięcie właściwego celu – pełni życia i wiary w siebie. Już od pierwszych stron książki autorka stara się uzmysłowić czytelnikowi co jest w życiu ważne, co sprawia mu największą radość i na czym powinien się skupić, w czasie gdy osoby postronne odwracają jego uwagę i narzucają to, co powinno być zrobione. Okazuje się, że ludzie ingerujący w nasze życie mają ogromny wpływ na to, jakimi osobami jesteśmy i jak bez wystarczającej pewności siebie porzucamy dążenie do spełnienia naszych marzeń – porzucamy egoizm w kącie, żeby nie stać się bardziej zauważali i poniekąd kontrowersyjni. Okazuje się, że żyjemy w społeczeństwie opartym na lęku, które woli z góry obserwować i oceniać ludzi mających odwagę wziąć sprawy w swoje ręce i żyć pełnią życia. Siedzimy ukryci w swoich strefach komfortu, obawiając każdego wyściubienia nosa poza jego granice, obawiamy się nieoczekiwanego i tego, że ktoś może ocenić nas za nasze czyny. Dużo łatwiej jest też założyć, że sobie nie poradzimy i porzucić wszelkie myśli jeszcze przed próbą wcielenia ich w życie.
Autorka w bardzo umiejętny sposób buduje z czytelnikiem relację opartą na zaufaniu. Jej słowa są uniwersalne i trafiają w punkt, przez co czytelnik nabiera przekonania, że te treści kierowane są bezpośrednio do niego, a co za tym idzie sposoby budowania pewności siebie przekazywane przez Sincero wydają się być idealnym rozwiązaniem problemów. W książce, poza schematycznymi opisami życiowych utrapień i sposobów na walkę z nimi, pojawiają się wyznania autorki z jej życia, z życia jej znajomych czy gdzieś zasłyszane. Sprawia to, że treści stają się bardziej osobiste, prostsze w odbiorze i w bardziej bezpośredni sposób trafiają do czytelnika.
Refleksja
Jesteś kozak. Uwierz w siebie i zacznij żyć pełnią życia to książka, która wywołała u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony autorka pomogła mi w uświadomieniu sobie pewnych błędów, które nieustannie powtarzam i które mogą mieć wpływ na moje pesymistyczne podejście do wszystkiego, ale z drugiej strony irytowały mnie powtarzane w kółko niektóre motywacyjne powiedzonka. Jednak sądzę, że to dobra książka, którą warto przeczytać, po którą powinny sięgnąć osoby łatwiej ulegające motywacyjnym wywodom.
ruderecenzuje Rude; 2017-06-24
Koszmar Morfeusza
K. N. Haner jest młodą polską autorką, która wydaje swoje książki pod pseudonimem. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Na szczycie”, która została dobrze przyjęta przez czytelniczki literatury kobiecej. Niedawno została wydana druga część serii „Miłość w rytmie rocka” o tytule „Na szczycie. Gra o miłość”.
W ubiegłym roku miałam okazję przeczytać powieść „Sny Morfeusza”, która zrobiła na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Jej kontynuacja zatytułowana „Koszmar Morfeusza”, która miała premierę w tym roku, niestety mnie nie zachwyciła, a pierwsze słowo idealnie pasuje do opisu fabuły.
Cassandra Givens po opuszczeniu rodzinnego domu w Toronto i wyprowadzce do Miami, zaczęła nowe samodzielne życie u boku Adama McKeya, którego poznała przypadkowo w nocnym klubie. Nadal pracuje w jego firmie, która zajmuje się projektowaniem wnętrz. Ich żywiołowy związek pełen jest namiętności, ale nie brak w nim też niepewności i strachu. Adam pod pseudonimem Morfeusz pracuje dla niebezpiecznych ludzi, gdzie rolę lidera pełni mężczyzna nazywany Erosem. McKey w trosce o bezpieczeństwo Cass spotyka się z nią potajemnie, naginając twarde zasady panujące w jego mrocznym świecie odwołującym się do greckiej mitologii. To nie umyka uwadze Erosa, który chce wymusić na Adamie posłuszeństwo i dokonać zemsty na dwójce kochanków. Czy kroki podjęte przez McKeya okażą się wystarczające, aby zapewnić Cass poczucie bezpieczeństwa? Jak daleko posunie się Eros, aby ukarać Morfeusza i jakie przyniesie to skutki?
Gdyby nie przesadny dramatyzm, z pewnością ta książka nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. Naiwna i niestabilna emocjonalnie Cassandra z pierwszej części zakochała się bez pamięci w Adamie. Nie zważa nawet na to, że ta niebezpieczna miłość może pociągnąć ją na samo dno. Sama czasem ma wątpliwości, co do tego toksycznego związku, jednakże mimo wszystko nie potrafi odejść od mężczyzny. Główna bohaterka irytowała mnie tak samo, jak w pierwszym tomie, a motywy jej postępowania wciąż pozostają dla mnie zagadką. Za nic w świecie nie potrafię zrozumieć tej dziewczyny.
Pan i władca Adam McKey, jak zwykle stanowczy i agresywny. Wszystko, co napisałam o nim w recenzji pierwszego tomu, jest wciąż aktualne. Facet nie zawsze trzyma nerwy na wodzy, nadal traktuje kobiety przedmiotowo. Tak naprawdę trudno stwierdzić, czy to, co łączy go z Cass to prawdziwa miłość. Może chodzi mu jedynie o dobry seks. Lata temu wpadł w pułapkę Erosa i nie może się z niej uwolnić. W dodatku wciąga w swoje brudne sprawy niewinną Cassandrę. Czy na tym polega prawdziwa miłość? Jeśli naprawdę ją kocha, powinien za wszelką cenę ją chronić. Nawet, jeśli oznaczałoby to rozłąkę na dłuższy czas. Tymczasem naraża dziewczynę na prawdziwe niebezpieczeństwo.
Jedynym bohaterem, który zyskał moją sympatię był Tommy – chłopak, którego Cass poznała w pierwszym tomie. Gdy dowiedział się, że jest śmiertelnie chory, rzucił studia i pracę. Obecnie wciąż walczy z białaczką, a Cassandra nadal nie pozostaje mu obojętna. Niestety nie może liczyć z jej strony na nic więcej, jak tylko na przyjaźń. Szkoda, że panna Givens woli takich facetów jak Adam.
„Koszmar Morfeusza” w przeciwieństwie do „Snów Morfeusza” zawiera znacznie więcej brutalnych opisów. Powieść zahacza o wątek kryminalny, nie brakuje też drapieżnych scen erotycznych. K. N. Haner wprowadza czytelnika w mroczny klimat i mafijny półświatek. Gdyby nie słaba kreacja bohaterów, którzy w niektórych sytuacjach zachowywali się wręcz irracjonalnie, oceniałabym tę książkę dość wysoko, gdyż w fabule nie było miejsca na nudę. Autorka ma lekki i przyjemny styl pisania, co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko.
„Koszmar Morfeusza” to drugi tom cyklu o mafijnej miłości. Łączy w sobie powieść kryminalną i erotyczną. Jestem przekonana, że historia ta znajdzie wielu zwolenników, zwłaszcza wśród kobiet.
Sztukater.pl Freya
Mały szachista. Wspólna nauka to dobra zabawa
W końcu będzie szach i mat!
Zanim przejdę do subiektywnej oceny tej książki, wspomnę o samym autorze. Otóż Wiktor Lech przygodę z szachami rozpoczął w wieku czterech lat. Odnosił sukcesy w turniejach szachowych, zdobył m.in. mistrzostwo Dolnego Śląska i Wrocławia. Obecnie jest licencjonowanym instruktorem szachowym. Od 2010 roku prowadzi zajęcia szachowe dla dzieci w języku polskim i angielskim w szkołach podstawowych i przedszkolach na terenie Wrocławia i okolic. Nowatorski styl nauki sprawia, że jego uczniowie nie tylko odnoszą sukcesy oraz lepiej radzą sobie w szkole, lecz także czerpią wiele frajdy z tej królewskiej dyscypliny.
W tej krótkiej wzmiance o autorze, tkwi klucz do rozwiązania sukcesu tej książki, bo tylko ktoś, kto ma pasję i umie ją zarazić młode pokolenie szachistów, jest dla mnie mistrzem. Nie raz Zycie pokazało nam, że najpiękniejsze rzeczy powstają z pasji, a tej autorowi odmówić nie wolno. Cenie sobie ludzi z pasją, bo sama posiadam swoją i dzięki niej także tworzę. U autora jego miłość do szachów wyczuwa się na każdej stronicy tej fantastycznej książeczki.
Ale o czy dokładnie jest ta publikacja? Już wyjaśniam. Otóż w bardzo przystępny i niezwykle ciekawy sposób objaśnia nam podstawy szachowe czyli pozwala zapoznać się nam z zasady gry, ustawieniami figur i ruchami po szachownicy. Pokazuje i objaśnia łatwiejsze i trudniejsze rozgrywki, a przy okazji uczy dobrze grać z partnerem i matować króla. Zdradza triki i taktyki, więc odkryjemy bardziej zaawansowane możliwości rozgrywania partii. To tu znajdziecie zasady, według których poruszają się poszczególne figurki po szachownicy (konie i pionki), nauczycie się rozgrywek szachowych, dodatkowo szachowania i matowania oraz specjalnych ruchów a także zaawansowane ustawienia taktyczne. Ta książeczka to po prostu skarbnica pomysłowych gier szachowych, czyli masa zabawy w szachowym świecie.
Szachy są jedną z najstarszych gier na świecie. Towarzyszą ludziom co najmniej od półtora tysiąca lat, wciąż na nowo rozpalając emocje, ale i kształtując umysły graczy. Nie bez przyczyny tej gry uczono przyszłych władców na dworach królewskich - szachy niesamowicie rozwijają umiejętności taktyczne i strategiczne ludzkiego umysłu, porządkują myślenie, poprawiają potencjał intelektualny jak żadna inna gra. Jeśli chcesz, by Twoje dziecko spędzało z Tobą czas przyjemnie i pożytecznie, rozwijało zdolności analitycznego myślenia i nabrało dobrych nawyków intelektualnych, koniecznie przestudiuj tę książkę i zacznij z nim grać.
Dawno, dawno temu, w VI wieku naszej ery, pewien indyjski radża podarował szachowi perskiemu absolutnie niezwykłą grę. Zachwycony szach wprowadził zwyczaj rozgrywania kilku partyjek dziennie, a sława gry ciągle rosła. Gdy kilka wieków później ta fantastyczna gra dotarła do Europy, podbiła serca wszystkich. Zapewne domyślasz się już, że chodzi o szachy! A czy wiesz, dlaczego gra w szachy była obowiązkowym elementem kształcenia przyszłych władców na dworach królewskich? Dlaczego interesowali się nią zarówno stratedzy, jak i artyści? Szachy to gra, która rozwija logiczne myślenie i umiejętność analizy strategicznej. To także zabawa towarzyska, pozwalająca miło spędzić czas. Jeśli Twoje dziecko pokocha szachy – a po lekturze tej książeczki wierzę, że TAK - i będzie w nie systematycznie grać, szybko zauważysz pozytywne efekty tej pasji. Lepsza koncentracja, kreatywne myślenie, rozwój intelektualny i odpowiedzialność za własne decyzje — to tylko niektóre korzyści płynące z gry w szachy.
Wiktor Lech pomoże Ci szybko opanować podstawy i przekazać je dziecku. Krok po kroku będziecie razem doskonalić umiejętności, przyjaźnie rywalizować i cieszyć się wspólnie spędzanym czasem. Zobaczysz, od czego zacząć naukę, i przekonasz się, że regularne treningi przynoszą mnóstwo obopólnych korzyści. Oprócz porad typowo szachowych znajdziesz tu profesjonalne wskazówki dydaktyczne, ułatwiające wprowadzanie potomka w arkana tej szlachetnej gry. Czytaj, ucz się i baw razem z dzieckiem!
Sztukater.pl Olkuszanka76
Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody!
"Cudowna moc roślinnych koktajli" to znakomita książka Magdaleny Olszewskiej i Tomasza Olszewskiego.
Autorzy przekonują nas dlaczego koktajl jest dobry na wszystko. Wystarczy ulubiony owoc lub warzywo oraz blender i możemy sięgać po zdrowie skoncentrowane w jednej szklance.
Książka pomoże rozwiązać kilka problemów.
Chcesz zrzucić kilka kilogramów, poprawić swój wygląd, wzmocnić organizm, a może pozbyć się problemów zdrowotnych? Zacznij swoją przygodę z koktajlami! To prosty i skuteczny sposób na włączenie do codziennej diety dużej ilości warzyw i owoców. Zrób mały krok, zmień nawyki żywieniowe i na stałe wzbogać swoją dietę w superpaliwo. Już jeden koktajl dziennie sprawi, że po kilku tygodniach poczujesz różnicę. Małe kroki prowadzą do wielkich zmian. Zacznij jeszcze dziś , a na pewno się nie zawiedziesz.
Zdrowie może być bardzo smaczne. To czego nie zjesz jako warzywo, z powodzeniem zmiksujesz i wypijesz.
Książka pisana fajnym językiem,pełna ciekawych przepisów na koktajle, dla różnych dolegliwości-przypadłości. Można ją nabyć W TYM MIEJSCU, WARTO!
Już jedna szklanka robi różnicę.
Osobiście piję koktajle i wyciskam soki.
Nigdy nie zjadłabym tyle surowego jarmużu czy buraka bądź selera!
Dziś zrobiłam na szybko koktajl z tej właśnie książki, koktajl z malinami, burakami i kakao. Jest idealny dla osób zmęczonych oraz tych aktywnych fizycznie i uprawiających sporty.
Zapobiega zmęczeniu, przyczynia się do poprawy wyników sportowych, a także zmniejsza uszkodzenia komórek spowodowane ćwiczeniami fizycznymi.
Dużo w nim cennych składników. Jednym z nich są maliny.
Są one dobrym źródłem witaminy C i manganu, dwóch ważnych przeciwutleniaczy, które chronią komórki przed uszkodzeniem związanym z utlenianiem.
Dzięki dużej ilości manganu i błonnika utrzymują silny metabolizm organizmu, co wspomaga spalanie tłuszczu.
Duża ilość błonnika sprawi, że długo będziesz odczuwać sytość. To dawka zdrowej energii, którą możesz wykorzystać np.przed treningiem.
Warto wspomnieć również o liściach buraka.Banany należą do najlepszych źródeł potasu, ale liście buraka biją je na głowę pod tym względem-zawierają dwa razy więcej tego pierwiastka!
zkuchnidokuchni.pl/