Recenzje
15 tajemnic zarządzania czasem. O czym wiedzą ludzie sukcesu?
W książce 15 tajemnic zarządzania czasem autor postanawia przekonać nas, że czas jest naszym najcenniejszym zasobem, a następnie podaje wskazówki jak właściwie nim gospodarować. Dlatego też przeprowadził wywiady i ankiety z milionerami, olimpijczykami, wzorowymi studentami i uczniami oraz wieloma przedsiębiorcami. Wnioski ze swoich badań urozmaicone własnymi doświadczeniami podzielił na 15 tajemnic zarządzania czasem.
Każdy fragment opisujący sekret zarządzania czasem zawiera na końcu pytania, które może sobie zadać przedsiębiorca, osoba zajmująca kierownicze stanowisko, wolny strzelec, uczeń/student albo osoba pracująca w domu. Podpowiadają one w jaki sposób można wykorzystać wiedzę zawartą w danym rozdziale w zależności od tego kim jesteś. Następnie znajduje się opis sekretu w jednym zdaniu oraz informacja o dodatku. Wraz z książką otrzymujemy darmowy dodatek, który można pobrać z serwera wydawnictwa. W bonusie znajdziemy m.in. podsumowanie 15 tajemnic, planner dnia, czy arkusz najważniejszego zadania.
Poza opisem tytułowych 15 tajemnic książka zawiera jeszcze podsumowanie w formie połączenia wszystkich technik, dodatkowe 20 sztuczek pozwalających zaoszczędzić czas i zwiększyć produktywność opisy wskazówek udzielonych przez każdą z ankietowanych grup ludzi odnoszących sukcesy oraz 110 cytatów dotyczących zarządzania czasem.
W książce Kevina Kruse'a znajdziemy mnóstwo różnych pomysłów i idei. Myślę, że wiedzę zawartą w publikacji najlepiej wykorzystają przedsiębiorcy czy osoby zajmujące kierownicze stanowiska, ponieważ będą oni mogli zastosować i wypróbować praktycznie każdą wskazówkę. Jednak jest ona wypełniona tak wieloma radami, że na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Każdy fragment opisujący sekret zarządzania czasem zawiera na końcu pytania, które może sobie zadać przedsiębiorca, osoba zajmująca kierownicze stanowisko, wolny strzelec, uczeń/student albo osoba pracująca w domu. Podpowiadają one w jaki sposób można wykorzystać wiedzę zawartą w danym rozdziale w zależności od tego kim jesteś. Następnie znajduje się opis sekretu w jednym zdaniu oraz informacja o dodatku. Wraz z książką otrzymujemy darmowy dodatek, który można pobrać z serwera wydawnictwa. W bonusie znajdziemy m.in. podsumowanie 15 tajemnic, planner dnia, czy arkusz najważniejszego zadania.
Poza opisem tytułowych 15 tajemnic książka zawiera jeszcze podsumowanie w formie połączenia wszystkich technik, dodatkowe 20 sztuczek pozwalających zaoszczędzić czas i zwiększyć produktywność opisy wskazówek udzielonych przez każdą z ankietowanych grup ludzi odnoszących sukcesy oraz 110 cytatów dotyczących zarządzania czasem.
W książce Kevina Kruse'a znajdziemy mnóstwo różnych pomysłów i idei. Myślę, że wiedzę zawartą w publikacji najlepiej wykorzystają przedsiębiorcy czy osoby zajmujące kierownicze stanowiska, ponieważ będą oni mogli zastosować i wypróbować praktycznie każdą wskazówkę. Jednak jest ona wypełniona tak wieloma radami, że na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
praktykarownowagi.blogspot.com/ Praktykantka
Dręczyciel
Co tam u Was słychać? Czy Wam również udało się złapać grypę na walentynki? Jak widać pocieszam się książką i krówkami kokosowymi, które niestety już się skończyły. Za nim jednak przejdę do recenzji DręczycielaPenelope Douglas, który wypadł całkiem nieźle, chciałabym żebyście zwrócili uwagę na okładkę, a dokładniej na tytuł. Nie krytykuję delikatnego błękitu i zieleni, ale zastanawiam się dlaczego słowo "dręczyciel" zostało napisane tak eteryczną czcionką ze słodkim zawijaskiem przy literze "d", trochę mi się to kłóci. No, ale to tylko okładka przejdźmy do tego co ważne, a więc do wnętrza...
Autor: Penelope Douglas
Tytuł: Dręczyciel
Wydawnictwo: Editio Red
Premiera: 15 luty 2017 rok
Tate i Jared w dzieciństwie byli praktycznie nierozłączni. Dwójka dzieciaków z problemami, która mieszkała koło siebie i wspierała się nawzajem. Byli przyjaciółmi i nie było dla nich nikogo bliższego.
Niestety od kiedy oboje skończyli 14 lat w ich relacji zaszły pewne zmiany, a tak naprawdę zmienił się Jared, który z dnia na dzień zacząć dręczyć Tate bez żadnego wyraźnego powodu. Ona stała się ofiarą, a on sprawcą przemocy. Poniżał ją, upokarzał, rozsiewał plotki na jej temat, wprowadzał ją w stan ciągłego zaniepokojenia, odpychał od niej ludzi, po prostu ją dręczył, a źródło jego zachowania pozostawało nieznane. Tate starała się schodzić mu z drogi, ale wtedy on dręczył ją z jeszcze większą siłą.
Tate wyjechała na rok do Paryża i wróciła do miasta po to, żeby skończyć ostatnią klasę szkoły średniej. Wróciła do miasta i szkoły, w której była pośmiewiskiem, przede wszystkim jednak wróciła do swojego domu, który stał zaledwie kilkanaście metrów od domu jej dręczyciela. Jednak Tate podczas wyjazdy nabrała dystansu do tych dziecinnych gierek i postanowiła przeżyć dobrze ostatni rok szkoły bez względu na wszystko w czym oczywiście cały czas przeszkadzał jej Jared. Tym razem jednak nie była potulną owieczką znoszącą kpiny i drwiny. Stała się silną i zdecydowaną kobietą, która postanawia walczyć o swoją godność, reputację i swoje życie. Nie jest to jednak takie proste. Jej dręczyciel wie o niej wszystko: zna jej sekrety, zna jej lęki, zna jej sposób myślenia i wie co zaboli ją najbardziej.
Dlaczego dziecięca przyjaźń zamieniła się w nienawiść? Dlaczego Jared prześladuje Tate bez wyraźnego powodu? Czy jest na to usprawiedliwienie?
Przetrwanie to najlepsza
forma zemsty
Zacznijmy od tego, że ta powieść to NA i opiera się na dobrze nam znanym schemacie, o którym już kiedyś pisałam. Tak więc mamy ją (i ona jest ładna), mamy jego (i on jest przystojny), mamy ból, mamy problem, mamy pierwszą prawdziwą miłość i mamy wiele, wiele kłopotów, które główni bohaterowie muszą przezwyciężyć. Pomimo tego, że schemat w tej powieści jest wyraźnie widoczny autorce udaje się od niego miejscami uciec i robi to naprawdę skutecznie.
Nie mam zamiaru ukrywać tego, że podeszłam do tej książki sceptycznie. Autorka czasem pozwala swoim bohaterom na doprawdy dziwne zachowania, które czasem wydają się po prostu nierealne. Wydaje się również, że bohaterowie mają również nierealne hobby. Co prawda nie mieszkam w Stanach, ale słyszeliście coś o tym, żeby dzieciaki miały tam drogie samochody i ścigały się na nielegalnych-legalnych wyścigach? Jakoś mi to tak dziwnie wygląda. I oczywiście wszyscy są mistrzami za kółkiem.
Dobra, koniec żali...
Ale to, co w sobie tłumisz,
tylko cię osłabia
Penelope Douglas ma całkiem przyjemny styl pisania. Powieść czyta się niezwykle szybko, a to w jaki sposób autorka opisuje emocje naprawdę zasługuje na uwagę. W środku książki jest monolog, który wygłasza główna bohaterka i cóż...jest naprawdę dobry.
Podobała mi się kreacja dręczyciela. Z początku w ogóle nie rozumiemy Jareda. Jego zachowanie jest zupełnie irracjonalnie, wydaje się, że dręczenie Tate nie ma żadnych podstaw. Jared zostaje nam przedstawiony jako totalny dupek, który rozsiewa plotki na temat Tate, straszy ją, a jednocześnie broni i pomaga kiedy wymaga tego sytuacja. To dosyć ciekawy bohater.
Co do Tate mam więcej wątpliwości niż sympatii do tej bohaterki. Autorka w bardzo dobry sposób nakreśliła jej emocje, które były motorem napędowym ich działań, ale bądźmy szczerzy bohaterka była rozchwiana, a jej zachowanie trochę pozbawione rozsądku. No, ale akurat co do tej postaci potraktujcie moją opinię w 100% subiektywnie. Jestem pewna, że będzie ona wzbudzać różne emocje.
Wczoraj trwa wiecznie.
Jutro nigdy nie nadejdzie dla ciebie...
Powieść Dręczyciel miło zaskoczyła mnie lekkim stylem autorki, dobrze nakreślonymi uczuciami, ciekawym głównym bohaterem - Jaredem oraz tym, że autorce w wielu miejscach udało się uciec od schematu.
www.recenzjezpazurem.pl Diane Rose
Dręczyciel
"(...) On gdzieś tu był. Nie musiałam nawet się odwracać ani słyszeć jego głosu.Może to była kwestia atmosfery panującej na sali, sposobu przemieszczania się ludzi albo polaryzacji między nimi. Ale wiedziałam z całą pewnością, że on tu jest."
Z niecierpliwością wyczekiwałam książki "Dręczyciel". Zaintrygował mnie tym razem jej tytuł, a nie - jak zazwyczaj to bywa w moim przypadku - okładka. Byłam ogromnie ciekawa, jaką dokładnie skrywa historię. Ponadto czułam, że nie zawiodę się na tej powieści, byłam nawet o tym przekonana. Ot takie przeczucie. I miałam rację. Na tylnej stronie oprawy widnieje blurb: "Zatracisz się bez reszty i nie dasz rady oderwać się od tej książki". W pełni zgadzam się z ową rekomendacją, tego właśnie doświadczyłam. Książka jest pierwszym tomem serii Fall Away pióra Penelope Douglas, z czego się niezmiernie cieszę i z przyjemnością sięgnę po kolejne części. Tymczasem zapraszam na moją opinię o "Dręczycielu" :)
Penelope Douglas mieszka w Las Vegas i jest pisarką i nauczycielką. Urodzona w Dubuque w stanie Iowa, jest najstarszą z pięciorga rodzeństwa. Zrobiła licencjat z administracji publicznej na University of Northern Iowa, bo ojciec kazał jej "po prostu skończyć jakieś cholerne studia". Później obroniła magisterium z edukacji na Loyola University w Nowym Orleanie, bo nie cierpiała administracji. Któregoś wieczora upiła się i powiedziała ochroniarzowi w barze, w którym pracowała (zgadza się, była pijana w miejscu pracy), że jego syn jest bardzo przystojny, i trzy lata później wyszła za mąż. Za syna, nie za ochroniarza. Mają dziecko, ale tylko jedno - córkę Aydan. Penelope uwielbia słodycze, serial Synowie anarchii, jesienne kolory, zapach cytryn i niemal codzienne zakupy w Target. (źródło: książka Dręczyciel)
Tate i Jared znają się od dzieciństwa, mieszkają zaledwie dziesięć metrów od siebie. Przyjaźnią się, spędzają wspólnie czas, opiekują się uroczym pieskiem. Są dla siebie wszystkim, są bardzo blisko. Jednak, gdy oboje mają po czternaście lat, nagle ich relacja całkowicie się zmienia. Jared z nieznanych nikomu przyczyn zaczyna dręczyć Tate, upokarza ją i poniża, robi wszystko, aby inni zmienili do niej podejście, a nawet jej unikali. Dziewczyna stara się go omijać, ale niestety chłopak coraz bardziej ją prześladuje. Pewnego dnia Tate wylatuje do Paryża na rok, mając nadzieję, że podczas jej nieobecności coś się zmieni i że Jared wreszcie przestanie ją nienawidzić. Po powrocie Tate staje się zupełnie inną dziewczyną, jest pewna siebie, bezpośrednia, niekiedy bezczelna, szczerze wyraża swoje myśli, a przede wszystkim nie czuje się już taka przerażona i zagubiona. Jared nadal ją dręczy, ale ona podejmuje z nim walkę, czego ten kompletnie się nie spodziewa. Ponadto dziewczyna chce poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego jej przyjaciel z dzieciństwa, od kilku lat jest wobec niej oschły, szorstki i odnosi się do niej z nienawiścią. Jaki związek ma jego zachowanie z konkretnym dniem pewnego roku? Co się wówczas wydarzyło? Jaką tajemnicę skrywa Jared? I dlaczego prześladuje Tate? Prawdę mówiąc, "Dręczyciel" to kolejna w ostatnim czasie książka, którą dosłownie pochłonęłam, całkowicie przeniknęłam w ukazaną opowieść, zatraciłam się w niej i nie potrafiłam się oderwać choćby na chwilę. Od samego początku wciągnęła mnie historia młodej dziewczyny krzywdzonej i ranionej każdego dnia przez swojego najbliższego przyjaciela z dzieciństwa, który wiedział o niej praktycznie wszystko. Znał jej zalety i wady, słabości, smutki, myśli, lęki i sekrety. To właśnie z perspektywy Tate poznajemy jej życie zarówno sprzed wyjazdu do Paryża, jak i po jego powrocie. Dziewczyna dokładnie opisuje wszystkie zaistniałe wydarzenia, sytuacje, z jakimi musiała się mierzyć, problemy, prześladowania, obawy i lęki, jakie towarzyszyły jej przez lata. Nie rozumiała zachowania, a tym samym postępowania Jareda wobec niej. Przecież się przyjaźnili, byli ze sobą blisko, zawsze się wspierali, pomagali sobie nawzajem, mieli ulubione miejsca, wspólne przeżycia. I nagle pewnego roku, chłopak diametralnie się zmienia. Z czułego, kochającego, wspaniałego przyjaciela staje się potworem, którego Tate się bała. Nie była w stanie przewidzieć jego reakcji, kolejno podejmowanych przez niego kroków. Czuła się osaczona, była przerażona i zagubiona. Myślała, że jej roczny wyjazd do Francji, a tym samym nieobecność w rodzinnej miejscowości, coś zmieni. Gdy jednak wróciła, okazało się, że Jared nie zamierza jej odpuszczać. Aczkolwiek wielu ich wspólnych znajomych zaczęło nawiązywać z nią przyjazne relacje. Dostrzegli w niej zmianę, wypiękniała, stała się silniejsza, mocniejsza i pewna swojej wartości. Wzbudzała zainteresowanie wśród chłopaków, co wywoływało agresję Jareda. Umawiała się na randki, udzielała towarzysko. Zaczęła też baczniej przyglądać się sobie i swoim uczuciom. Widok Jareda z jednej strony wzniecał w niej nienawiść do niego, a z drugiej strony sprawiał, że czuła motyle w brzuchu, pewne przyciąganie i fascynację. Poniekąd zaczęło ją to niepokoić. Nie miała z kim podzielić się swoimi przemyśleniami i emocjami, mama nie żyła od wielu lat, ojciec był wojskowym i przebywał za granicą, a babci nie chciała obarczać swoimi rozterkami, jednak ta swoje wiedziała i któregoś dnia uświadomiła wnuczkę w pewnej kwestii. Od tamtej pory Tate próbowała znaleźć odpowiedź, co wydarzyło się tamtego roku, kiedy to Jared postanowił rozpocząć swoją prześladowczą misję...
Przyznaję, że jestem zachwycona tą powieścią, zarówno niezwykle intrygującą i zdecydowanie angażującą fabułą, jak i oczywiście świetną kreacją bohaterów, bardzo żywymi i wiarygodnymi dialogami, jak i niewątpliwie emocjonalną, przepełnioną tajemnicami, pożądaniem i cierpieniem historią. Z uwagą i wnikliwością śledziłam losy Tate, wraz z nią przeżywałam wszystkie mające miejsce w jej życiu chwile i zdarzenia. Najbardziej rozczulił mnie moment, kiedy wygłaszała swój monolog na jednych zajęciach. Szczerze mówiąc, łzy spływały mi po policzkach. To było niesamowicie ujmujące, piękne, głębokie i poruszające. Oczywiście w trakcie lektury tejże powieści pojawiało mnóstwo takowych sytuacji, które wywoływały wzruszenie, smutek, przejęcie, a czasami współczucie i ból. Niejednokrotnie byłam też wzburzona - głównie stosunkiem Jareda do bezbronnej dziewczyny, jego czynami wobec niej. Starałam się zrozumieć jego działania, gesty, bowiem wiedziałam, że muszą mieć jakąś podstawę. Domyślałam się, że on po prostu chce się na niej zemścić. Aczkolwiek faktem jest, że nic nie usprawiedliwiało jego bezdusznego zachowania, bez względu na to, co wydarzyło się w jego życiu. Nie ukrywam, że stopniowo ujawniane fakty z przeszłości chłopaka (nieznane nawet Tate) oraz sam powód, dla którego zdecydował się represjonować dziewczynę, mnie zaskoczyły. Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Zresztą powieść charakteryzuje się nagłymi i nieoczekiwanymi zwrotami akcji, przepełniona jest sytuacjami wywołującymi zdumienie i zaszokowanie, a ponadto nie jest tak do końca przewidywalna i wielokrotnie powoduje przyspieszone bicie serca.
Pragnę też zauważyć, że poza wątkiem nękania Tate czy wątkiem miłosnym w powieści przedstawiony jest również motyw opisujący wyścigi samochodowe na torze, organizowane przez młodych ludzi. Czułam tę adrenalinę, obawę, niepokój, rodzącą się wśród młodzieży pasję i nieraz odnosiłam wrażenie, jakbym rzeczywiście uczestniczyła w tych rajdach i była ich naocznym świadkiem. To było wspaniałe uczucie, z przyjemnością i intensywnością chłonęłam fragmenty ukazujące wyścigi. Ale pomimo, iż bardzo podobały mi się te sceny, to nie ukrywam, że nie popierałam poczynań nastolatków i urządzanych przez nich zawodów, tym bardziej, że były nielegalne i odbywały się bez jakiegokolwiek nadzoru.
"Dręczyciel" to opowieść o nękaniu, pragnieniu zemsty, nienawiści, samotności, przemocy, molestowaniu, alkoholizmie, przyjaźni, dojrzewaniu, pasji, miłości, namiętności, pożądaniu, a także o nadziei na lepsze jutro i wreszcie na szczęśliwe i spokojne życie. Autorka poruszyła zatem w powieści wiele istotnych zagadnień, również dotyczących relacji między rówieśnikami czy między rodzicami a dziećmi, nieprawidłowej interpretacji pewnych faktów przez młodego człowieka, destrukcyjnego wpływu alkoholizmu rodziców na wychowywanie dziecka, jego rozwój i przyszłe losy, a także precyzyjnie nakreśliła relację ofiara - oprawca oraz pokazała cienką granicę między miłością a nienawiścią. "Dręczyciel" to piękna, poruszająca, emocjonalna, refleksyjna i fascynująca powieść. Gorąco polecam. Cytaty: "Ściskanie w gardle ustąpiło pod naporem szukających ujścia łez. Pobiegłam do najbliższej damskiej toalety i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się plecami o ścianę i zsunęłam się wzdłuż niej, lądując tyłkiem na podłodze. Zaplotłam ręce wokół kolan i poddałam się łzom. Moja rozpacz była cicha, bo wypływała z brzucha, a nie gardła. Najgorsze było to, że nie wiedziałam, czy jestem wściekła, smutna, czy nieszczęśliwa. Głęboki szloch wydobywał się z mojego ciała w ciszy, ale po policzkach spływały prawdziwe strumienie łez." "Jared delektował się moim nieszczęściem jak cukierkami. Co i rusz mi dowalał, upajając się nieszczęściem, którego był przyczyną. Jared, mój przyjaciel, odszedł na zawsze, zostawiając w zamian bezwzględnego potwora." "(...) Ale musisz wiedzieć, skarbie, że umiejętność okazywania bezbronności nie zawsze oznacza słabość. Czasem może to być świadoma decyzja, którą podejmujesz, aby ośmielić drugiego człowieka." "Czułam mrowienie w rękach i nogach i miałam ochotę krzyczeć tak długo, aż siłą swojej wściekłości sprawię, że Jared magicznie zniknie." ""Ale to, co w sobie tłumisz, tylko cię osłabia". Babcia miała rację. To, że zdecydowałam się stawić opór, wcale nie poprawiło mojej sytuacji." "(...) Można nie do końca wiedzieć, co jest dla nas dobre, ale nie czego tak naprawdę chcemy." "- (...) Dzień wczorajszy mnie prześladował. i miałem wrażenie, że jutro, nowy dzień, nie istnieje."
Z niecierpliwością wyczekiwałam książki "Dręczyciel". Zaintrygował mnie tym razem jej tytuł, a nie - jak zazwyczaj to bywa w moim przypadku - okładka. Byłam ogromnie ciekawa, jaką dokładnie skrywa historię. Ponadto czułam, że nie zawiodę się na tej powieści, byłam nawet o tym przekonana. Ot takie przeczucie. I miałam rację. Na tylnej stronie oprawy widnieje blurb: "Zatracisz się bez reszty i nie dasz rady oderwać się od tej książki". W pełni zgadzam się z ową rekomendacją, tego właśnie doświadczyłam. Książka jest pierwszym tomem serii Fall Away pióra Penelope Douglas, z czego się niezmiernie cieszę i z przyjemnością sięgnę po kolejne części. Tymczasem zapraszam na moją opinię o "Dręczycielu" :)
Penelope Douglas mieszka w Las Vegas i jest pisarką i nauczycielką. Urodzona w Dubuque w stanie Iowa, jest najstarszą z pięciorga rodzeństwa. Zrobiła licencjat z administracji publicznej na University of Northern Iowa, bo ojciec kazał jej "po prostu skończyć jakieś cholerne studia". Później obroniła magisterium z edukacji na Loyola University w Nowym Orleanie, bo nie cierpiała administracji. Któregoś wieczora upiła się i powiedziała ochroniarzowi w barze, w którym pracowała (zgadza się, była pijana w miejscu pracy), że jego syn jest bardzo przystojny, i trzy lata później wyszła za mąż. Za syna, nie za ochroniarza. Mają dziecko, ale tylko jedno - córkę Aydan. Penelope uwielbia słodycze, serial Synowie anarchii, jesienne kolory, zapach cytryn i niemal codzienne zakupy w Target. (źródło: książka Dręczyciel)
Tate i Jared znają się od dzieciństwa, mieszkają zaledwie dziesięć metrów od siebie. Przyjaźnią się, spędzają wspólnie czas, opiekują się uroczym pieskiem. Są dla siebie wszystkim, są bardzo blisko. Jednak, gdy oboje mają po czternaście lat, nagle ich relacja całkowicie się zmienia. Jared z nieznanych nikomu przyczyn zaczyna dręczyć Tate, upokarza ją i poniża, robi wszystko, aby inni zmienili do niej podejście, a nawet jej unikali. Dziewczyna stara się go omijać, ale niestety chłopak coraz bardziej ją prześladuje. Pewnego dnia Tate wylatuje do Paryża na rok, mając nadzieję, że podczas jej nieobecności coś się zmieni i że Jared wreszcie przestanie ją nienawidzić. Po powrocie Tate staje się zupełnie inną dziewczyną, jest pewna siebie, bezpośrednia, niekiedy bezczelna, szczerze wyraża swoje myśli, a przede wszystkim nie czuje się już taka przerażona i zagubiona. Jared nadal ją dręczy, ale ona podejmuje z nim walkę, czego ten kompletnie się nie spodziewa. Ponadto dziewczyna chce poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego jej przyjaciel z dzieciństwa, od kilku lat jest wobec niej oschły, szorstki i odnosi się do niej z nienawiścią. Jaki związek ma jego zachowanie z konkretnym dniem pewnego roku? Co się wówczas wydarzyło? Jaką tajemnicę skrywa Jared? I dlaczego prześladuje Tate? Prawdę mówiąc, "Dręczyciel" to kolejna w ostatnim czasie książka, którą dosłownie pochłonęłam, całkowicie przeniknęłam w ukazaną opowieść, zatraciłam się w niej i nie potrafiłam się oderwać choćby na chwilę. Od samego początku wciągnęła mnie historia młodej dziewczyny krzywdzonej i ranionej każdego dnia przez swojego najbliższego przyjaciela z dzieciństwa, który wiedział o niej praktycznie wszystko. Znał jej zalety i wady, słabości, smutki, myśli, lęki i sekrety. To właśnie z perspektywy Tate poznajemy jej życie zarówno sprzed wyjazdu do Paryża, jak i po jego powrocie. Dziewczyna dokładnie opisuje wszystkie zaistniałe wydarzenia, sytuacje, z jakimi musiała się mierzyć, problemy, prześladowania, obawy i lęki, jakie towarzyszyły jej przez lata. Nie rozumiała zachowania, a tym samym postępowania Jareda wobec niej. Przecież się przyjaźnili, byli ze sobą blisko, zawsze się wspierali, pomagali sobie nawzajem, mieli ulubione miejsca, wspólne przeżycia. I nagle pewnego roku, chłopak diametralnie się zmienia. Z czułego, kochającego, wspaniałego przyjaciela staje się potworem, którego Tate się bała. Nie była w stanie przewidzieć jego reakcji, kolejno podejmowanych przez niego kroków. Czuła się osaczona, była przerażona i zagubiona. Myślała, że jej roczny wyjazd do Francji, a tym samym nieobecność w rodzinnej miejscowości, coś zmieni. Gdy jednak wróciła, okazało się, że Jared nie zamierza jej odpuszczać. Aczkolwiek wielu ich wspólnych znajomych zaczęło nawiązywać z nią przyjazne relacje. Dostrzegli w niej zmianę, wypiękniała, stała się silniejsza, mocniejsza i pewna swojej wartości. Wzbudzała zainteresowanie wśród chłopaków, co wywoływało agresję Jareda. Umawiała się na randki, udzielała towarzysko. Zaczęła też baczniej przyglądać się sobie i swoim uczuciom. Widok Jareda z jednej strony wzniecał w niej nienawiść do niego, a z drugiej strony sprawiał, że czuła motyle w brzuchu, pewne przyciąganie i fascynację. Poniekąd zaczęło ją to niepokoić. Nie miała z kim podzielić się swoimi przemyśleniami i emocjami, mama nie żyła od wielu lat, ojciec był wojskowym i przebywał za granicą, a babci nie chciała obarczać swoimi rozterkami, jednak ta swoje wiedziała i któregoś dnia uświadomiła wnuczkę w pewnej kwestii. Od tamtej pory Tate próbowała znaleźć odpowiedź, co wydarzyło się tamtego roku, kiedy to Jared postanowił rozpocząć swoją prześladowczą misję...
Przyznaję, że jestem zachwycona tą powieścią, zarówno niezwykle intrygującą i zdecydowanie angażującą fabułą, jak i oczywiście świetną kreacją bohaterów, bardzo żywymi i wiarygodnymi dialogami, jak i niewątpliwie emocjonalną, przepełnioną tajemnicami, pożądaniem i cierpieniem historią. Z uwagą i wnikliwością śledziłam losy Tate, wraz z nią przeżywałam wszystkie mające miejsce w jej życiu chwile i zdarzenia. Najbardziej rozczulił mnie moment, kiedy wygłaszała swój monolog na jednych zajęciach. Szczerze mówiąc, łzy spływały mi po policzkach. To było niesamowicie ujmujące, piękne, głębokie i poruszające. Oczywiście w trakcie lektury tejże powieści pojawiało mnóstwo takowych sytuacji, które wywoływały wzruszenie, smutek, przejęcie, a czasami współczucie i ból. Niejednokrotnie byłam też wzburzona - głównie stosunkiem Jareda do bezbronnej dziewczyny, jego czynami wobec niej. Starałam się zrozumieć jego działania, gesty, bowiem wiedziałam, że muszą mieć jakąś podstawę. Domyślałam się, że on po prostu chce się na niej zemścić. Aczkolwiek faktem jest, że nic nie usprawiedliwiało jego bezdusznego zachowania, bez względu na to, co wydarzyło się w jego życiu. Nie ukrywam, że stopniowo ujawniane fakty z przeszłości chłopaka (nieznane nawet Tate) oraz sam powód, dla którego zdecydował się represjonować dziewczynę, mnie zaskoczyły. Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Zresztą powieść charakteryzuje się nagłymi i nieoczekiwanymi zwrotami akcji, przepełniona jest sytuacjami wywołującymi zdumienie i zaszokowanie, a ponadto nie jest tak do końca przewidywalna i wielokrotnie powoduje przyspieszone bicie serca.
Pragnę też zauważyć, że poza wątkiem nękania Tate czy wątkiem miłosnym w powieści przedstawiony jest również motyw opisujący wyścigi samochodowe na torze, organizowane przez młodych ludzi. Czułam tę adrenalinę, obawę, niepokój, rodzącą się wśród młodzieży pasję i nieraz odnosiłam wrażenie, jakbym rzeczywiście uczestniczyła w tych rajdach i była ich naocznym świadkiem. To było wspaniałe uczucie, z przyjemnością i intensywnością chłonęłam fragmenty ukazujące wyścigi. Ale pomimo, iż bardzo podobały mi się te sceny, to nie ukrywam, że nie popierałam poczynań nastolatków i urządzanych przez nich zawodów, tym bardziej, że były nielegalne i odbywały się bez jakiegokolwiek nadzoru.
"Dręczyciel" to opowieść o nękaniu, pragnieniu zemsty, nienawiści, samotności, przemocy, molestowaniu, alkoholizmie, przyjaźni, dojrzewaniu, pasji, miłości, namiętności, pożądaniu, a także o nadziei na lepsze jutro i wreszcie na szczęśliwe i spokojne życie. Autorka poruszyła zatem w powieści wiele istotnych zagadnień, również dotyczących relacji między rówieśnikami czy między rodzicami a dziećmi, nieprawidłowej interpretacji pewnych faktów przez młodego człowieka, destrukcyjnego wpływu alkoholizmu rodziców na wychowywanie dziecka, jego rozwój i przyszłe losy, a także precyzyjnie nakreśliła relację ofiara - oprawca oraz pokazała cienką granicę między miłością a nienawiścią. "Dręczyciel" to piękna, poruszająca, emocjonalna, refleksyjna i fascynująca powieść. Gorąco polecam. Cytaty: "Ściskanie w gardle ustąpiło pod naporem szukających ujścia łez. Pobiegłam do najbliższej damskiej toalety i zamknęłam się w kabinie. Oparłam się plecami o ścianę i zsunęłam się wzdłuż niej, lądując tyłkiem na podłodze. Zaplotłam ręce wokół kolan i poddałam się łzom. Moja rozpacz była cicha, bo wypływała z brzucha, a nie gardła. Najgorsze było to, że nie wiedziałam, czy jestem wściekła, smutna, czy nieszczęśliwa. Głęboki szloch wydobywał się z mojego ciała w ciszy, ale po policzkach spływały prawdziwe strumienie łez." "Jared delektował się moim nieszczęściem jak cukierkami. Co i rusz mi dowalał, upajając się nieszczęściem, którego był przyczyną. Jared, mój przyjaciel, odszedł na zawsze, zostawiając w zamian bezwzględnego potwora." "(...) Ale musisz wiedzieć, skarbie, że umiejętność okazywania bezbronności nie zawsze oznacza słabość. Czasem może to być świadoma decyzja, którą podejmujesz, aby ośmielić drugiego człowieka." "Czułam mrowienie w rękach i nogach i miałam ochotę krzyczeć tak długo, aż siłą swojej wściekłości sprawię, że Jared magicznie zniknie." ""Ale to, co w sobie tłumisz, tylko cię osłabia". Babcia miała rację. To, że zdecydowałam się stawić opór, wcale nie poprawiło mojej sytuacji." "(...) Można nie do końca wiedzieć, co jest dla nas dobre, ale nie czego tak naprawdę chcemy." "- (...) Dzień wczorajszy mnie prześladował. i miałem wrażenie, że jutro, nowy dzień, nie istnieje."
Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
Dręczyciel
Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej.
Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały...
''Wczoraj minęło.
Jutro jeszcze nie nadeszło.
Mamy tylko dziś.''
Matka Teresa
Jutro jeszcze nie nadeszło.
Mamy tylko dziś.''
Matka Teresa
Ta historia nie jest taka, jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.
Dorośli zawsze mówią do dziewczynek, że jeśli chłopiec Ci dokucza, znaczy to, że Cię lubi. Kto się czubi, ten się lubi, prawda? Cóż, ja robię inaczej, swoim córkom, że jeśli jakiś chłopiec Ci dokucza, to powiedz dorosłemu, jeśli to nie pomoże, wtedy oddaj. We współczesnym świecie dzieciaki mają ciężko, każda oznaka słabości jest wykorzystywana przeciwko nim. I tak też było w przypadku Tate, jej dawny przyjaciel dręczy ją i szykanuje, wykorzystując każdy słaby punkt przeciwko niej. Niegdyś przyjaciel, teraz dręczyciel i przyczyna jej łez. Tate nie może zrozumieć jednego, dlaczego jej przyjaciel zmienił się tak bardzo, robiąc z niej swojego największego wroga. Dziewczyna wyjeżdża na rok do Francji, gdzie odpoczywa od sąsiada — dręczyciela. Po powrocie do domu dziewczyna postanawia stawić czoła Jaredowi, przestać uciekać i zacząć walczyć o siebie. Od tego momentu wzajemnie obrzucają się błotem, męczą i dręczą, próbując ukryć prawdziwe uczucia. Od pierwszej strony można wyczuć chemię pomiędzy bohaterami. Nie wiemy, co wydarzyło się w przeszłości i stało się powodem zachowania Jareda, przyjaciele tak nagle nie stają się wrogami bez powodu. Okrutne zachowanie Jareda i wszystkie okrutne sposoby, by zastraszyć Tate, nie ukryły uczuć, które do niej żywi. Dla mnie oczywiste było to, że chłopak jest w niej zakochany, pytaniem jest jednak, co takiego się wydarzyło w ich życiu, że doprowadziło do takiego stanu rzeczy. Poszukiwanie odpowiedzi było trudne, a odkryta prawda złamała mi serce.
Bohaterowie stworzeni przez autorkę zaskakiwali mnie na każdym kroku. Tate to miła i sympatyczna dziewczyna z zasadami ma jednak hobby nietypowe dla grzecznej dziewczyny. Nie potrafiła poradzić sobie z sytuacją pomiędzy nią a Jaredem, rozpaczliwie chciała poznać przyczynę zmiany ich relacji. Jared to zły chłopiec z sąsiedztwa, jednak pod maską dupkowatości i łamacza serc, z łatwością odnajdujemy chłopca, który przyjaźnił się z Tate. KC i Maddoc także mają duży wpływ na przebieg tej historii, a o nich samych więcej dowiemy się z kolejnych części serii.
Penelope Douglas poruszyła temat zastraszania i dręczenia pośród młodzieży. Choć przyczyny takich zachowań mogą być różne, na przykładzie Tate możemy się przekonać, że jedyną właściwą odpowiedzią na takie sytuacje jest po prostu reagowanie.
''Dręczyciel to jedna z ciekawszych książek z gatunku New Adult, to nietypowa bajka dla czytelników w każdym wieku. Świetna fabuła, zaskakujące zakończenie i bohaterowie, których nie da się nie lubić, sprawiają, że czytanie tej książki jest przyjemnością i ciężko jest oderwać się od lektury. Jeśli jeszcze nie czytaliście ''Dręczyciela'' to gorąco polecam!
www.facebook.com/myfairybookworld/ Ewelina Nawara
Making Faces
Sięgnięcie po nową książkę Amy Harmon wydawało się bardzo naturalną czynnością. Autorka, dzięki swoim dwóm poprzednim powieściom (Prawo Mojżesza i Pieśń Dawida), zdobyła nie tylko moje serce, ale również historie przez nią napisane zajmują najwyższe półki. Nie przeczę, że trochę obawiałam się Making Faces, które, sądząc po opisie, zapowiadało nieco schematyczną lekturę, ale wiedziałam też, że jestem w stanie przez to przebrnąć, ponieważ wyszło to spod pióra Harmon.
Na początku nie byłam przekonana do historii Fern i Ambrose'a, ale przy samej powieści: chęci jej poznania i zostanie przy niej dłużej, zatrzymała mnie zapowiedź paczki przyjaciół, której wątek śledziłam z wręcz obsesyjną dokładnością. Opis Making Faces prezentował się zbyt schematycznie, żebym mogła zacząć czytać ją bez uprzedzeń, ale mimo wszystko byłam pozytywnie nastawiona. Na początku główna bohaterka nie przemawiała do mnie, ale było to dosłownie przez kilka stron, kiedy to Harmon zaczęła rozkręcać akcji. I wtedy się zaczęło...
To co autorka zrobiła, jak potraktowała piątkę przyjaciół, złamało mi serce. Zazwyczaj pisarze unikają tak bolesnego tematu jak śmierć i strata, a jeśli już to poruszają, to w bardzo umiarkowanym stopniu. Harmon dowiodła już, że tak naprawdę nie boi się podjąć tego wyzwania i naprawdę potrafi zniszczyć życie niejednego czytelnika. Prawdę powiedziawszy, nie czytałam jeszcze piękniejszej historii o miłości, przyjaźni i stracie. Oczywiście, znajdą się i tacy, którzy będą oponować, ale dla mnie Making Faces odmieniło moje życie.
Fern nie była piękną, zabójczą dziewczyną, która tylko wmawiała sobie, że jest przeciętna. Nie była też osiemnastolatką, która dla tego jedynego, wyglądała jak gwiazda filmowa albo modelka bielizny. Nie, Fern była całkiem zwyczajna - wiedziała o tym ona, jej przyjaciel, mama, ukochany i cała reszta miasteczka. I właśnie to mnie najbardziej zaintrygowało. Wiadomo, będzie miłość między głównymi bohaterami, ale czegoś takiego się nie spodziewałam. Autorka uczyniła z tej dziewczyny prawdziwą, namacalną istotę, która ma gorsze dni, której makijaż uwydatnia zalety, ale również cieszy się życiem. Fern jest postacią, która wiele zmienia. Jej osoba jest starannie scharakteryzowana, dająca coś w rodzaju nadziei, ale również wewnętrznego spokoju. Ta bohaterka po prostu daje nadzieję i szczęście samą swoją obecnością.
Ambrose jest typem bohatera łamiącego serce, ale nie swoim bezpośrednim czynem, ale raczej tym co stało się "po". Brose, na początku silny, odważny, dla niektórych był nawet superbohaterem, wzorem do naśladowania, ostoją, okazał się podatny na zranienia tak samo jak inni, może nawet bardziej. Nie wiem skąd autorka pozyskiwała informacje, ale wyszło jej to niezwykle realistycznie. Każda jej postać miała swój cel, który w pewnym sensie przedstawiał różne sytuacje życiowe i filozoficzne podejście do świata.
Czasem zdarzyło mi się przerwać lekturę, żeby pomyśleć o bólu, który dotknął tego silnego, młodego człowieka. Myślę, że autorka nie napisała tylko banalnego romansu, ale również miała ona charakter moralistyczny. Harmon stworzyła powieść, która z jednej strony podnosi na duchu, siłę miłości, przyjaźni oraz to, że zawsze liczy się wnętrze, ale również kruchość życia, niesprawiedliwość losu, co wielokrotnie już świetnie pokazała.
Historia Making Faces została przekazana narracją trzecioosobową, co mnie trochę zaskoczyło. Harmon pozwoliła w pewien sposób odgrodzić się od bezpośredniej integracji czytelnika z bohaterami, co wyszło bardzo realistycznie, jakbyśmy stali obok i patrzyli na wydarzenia, nie mając na nie wpływu, pozwalając bohaterom radzić sobie samym. Ciężko mi stwierdzić, jakim językiem napisana została powieść. Lekkim i prostym, ponieważ taki się wydawał, ale brakuje tu jeszcze jednego epitetu: emocjonalny? Pewne rzeczy wykluczają się w książkach tej pisarki, ale wiem jedno: nie ma lepiej od niej, kiedy pisze o miłości, śmierci, stracie i nadziei.
Może moja banalność osiągnie najwyższy level, kiedy napiszę, że gorąco polecam Making Faces oraz inne książki autorki. Nie ma drugiej takiej i teraz to widzę. Amy Harmon dokonała niemożliwego - stworzyła nową historię miłosną, ale jednocześnie tak boleśnie prawdziwą i rzeczywistą.
wachajac-ksiazki.blogspot.com Marta Musialska