ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Upały, mango i ropa naftowa

Terytorium skrajności. To słowa autora o kraju, który go zafascynował i zatrzymał na rok w swych granicach. Podróżujący rowerem po Ameryce Południowej polski tramp jest dobitnym przykładem, że można poznać wiele ziem, ale zdarzy się ta jedna, która uwięzi wędrowca, zaczaruje, zmusi do miłości. Wenezuela jest takim krajem, mieści w sobie bowiem skrajności obyczajowe, religijne, polityczne tak silne, że spotykane tylko tu. Jak pisze w Przedmowie autor, w poszukiwaniu odpowiedzi na piętrzące się pytania i paradoksy sięgnął do książek i rozmów. "Czas spędzony w Wenezueli pozwolił na przebycie całego cyklu rozwojowego miłości: od zakochania się przez rozczarowanie po akceptację i przywiązanie".

Wenezuela w tej chaotycznej, nieco amatorskiej monografii ukazuje się Czytelnikowi w całej swej fascynującej sprzeczności. Piękno wenezuelskiej natury działa na turystę inaczej, gdy spojrzeć na nie przez pryzmat polityki Hugo Chaveza. Warunki ekonomiczne - kraj drogi, a jednak tani - zmuszają do postawienia oczu w słup, zaś życie codzienne Wenezu-elczyków i ich mentalność zmusza Polaka do refleksji, czy nie łączy nas jakaś tradycja. Na przykład szlachecka? Ujmuje pogoda ducha Wenezu-elczyków i ich hart w radzeniu sobie z niedostatkiem. Opis kraju daleki jest od ?pocztówkowych" kolorów, jakimi cieszą się relacje urlopowych eksploratorów. Z każdego zdania uderza Czytelnika zdumienie autora wynikające z czasu, jaki spędził na miejscu. Autor radzi sobie ze zwątpieniami, nie tylko pisząc gęstą publicystykę, ale przeprowadzając wywiady albo relacjonując rozmowy z najdziwniejszymi ludźmi spotkanymi na szlaku. Mimo tej niejednorodności otrzymujemy obraz kraju żywy, subiektywny, ale głęboki, mówiący Czytelnikowi prawdę o trudnej współczesności latynoskiego państwa uwikłanego w globalną politykę. Ale to także opowieść o ludziach, którzy potrafią każdą sytuację obrócić w żart.
Tygodnik Angora Ł. Azik

Dręczyciel

GDY NAJLEPSZY PRZYJACIEL STAJE SIĘ NAJGORSZYM WROGIEM...
Tate i Jared przyjaźnili się od zawsze. Byli sobie naprawdę bliscy, do pewnego czasu. Wszystko się zmienia, gdy mają czternaście lat, a chłopak musi w wakacje pojechać do swojego taty. Wraca jako całkowicie inna osoba. Zaczyna dręczyć Tate. Nie widać wyraźnych przyczyn. Upokarza ją na każdym kroku. Im bardziej dziewczyna go unika, tym mocniejsze są jego ataki. W końcu ma dość i postanawia na rok pojechać do Paryża. I to jej pomogło, odetchnęła, odpoczęła i mogła przez chwilę być na nowo szczęśliwa. Ale bajka nie może przecież trwać wiecznie, prawda? Chce przecież skończyć liceum w swoim mieście, w domu. Nie pozostaje jej nic innego jak wrócić. Jest silniejsza, odważniejsza i pewniejsza siebie. Za cel stawia sobie także, by nie pozwolić się więcej dręczyć, nie zrobiła przecież nic złego, nie zasłużyła sobie na to wszystko.
 
 
CZY ISTNIEJE MIŁOŚĆ BEZ NIENAWIŚCI?
Dlaczego Jared zmienił się tak bardzo i co jest przyczyną jego zachowania? Jako ludzie musimy mieć wypisane od góry do dołu powody przez które coś się zmienia, w tej książce nie jest inaczej, lecz autorka bawi się czytelnikiem i nie chce zdradzić nam sekretu na samym początku. Tajemnica zaczyna się ujawniać pomału w środku książki. Do mnie nie do końca przemówiły motywy chłopaka. W pełni rozumiem dramatyczność jego przejść, bo w książkach jest ich pełno i szybko można się do nich przyzwyczaić nie rozdziawiając szeroko buzi. Myślę, jednak, że nic nie jest w stanie usprawiedliwić takiej okrutności wobec drugiego człowieka. Skoro komuś działa się krzywda to czemu chciałby zadawać swój ból innym robiąc im też w jakimś stopniu krzywdę? 
 
 
KOCHAM, NIE KOCHAM, KOCHAM, NIE KOCHAM...
W pewnym sensie przypomina mi ta książka zabawę małych dziewczynek, które wyrywają płatki kwiatków z myślą o jakimś chłopaku mówiąc ,,lubi, nie lubi" (czy jakiekolwiek inne wersje tych słów) do ostatniego płatka, który ma decydującą moc. Tate jest niezdecydowana pod względem uczuć do Jareda. Jej postępowanie jest jednak dużo łatwiejsze do zanalizowania. Po prostu gubi się tym jak w jednej chwili chłopak jest okrutny, a w drugiej zdaje się darzyć ją pozytywnym uczuciem. Nie irytowało mnie zachowanie głównej bohaterki, bo moim zdaniem było zrozumiałe. Jareda też polubiłam. Bardzo miłe i śmieszne były ich słowne starcia. Najczęściej przy nich po prostu wybuchałam śmiechem. Mega przyjemne były w odbiorze, choć niektóre były wobec siebie bardzo wredne to mimo wszystko dla czytelnika bardzo zabawne. 
 
 
PODSUMOWUJĄC
Książka bardzo, bardzo mi się spodobała. Mimo ciężkich przeżyć i chwil naprawdę jest przyjemna w odbiorze. Ja najczęściej reagowałam na nią śmiechem, bo nie sposób było odnosić się do sytuacji w powieści inaczej. Mimo, iż książka jest bardzo mocno przewidywalna, a zwłaszcza jej koniec, to miło śledzi się losy Tate i Jareda. Do tego pozostaje w czytelniku ta szczypta ciekawości oraz przyczyn zachowań chłopaka. Nie można jej odmówić klimatu szkoły, wyścigów samochodowych czy imprez. Naprawdę wszystko dobrze było opisane, aczkolwiek prosto. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, bo ten pozostawił po sobie pozytywne emocje. Może nie jest to jakieś wybitne arcydzieło, ale nie odmówię książce najwyższej oceny z tego względu, że milej nie mogłam spędzić wieczoru. 
 
OCENA: 10/10 (arcydzieło)
Jabluszkooo.blogspot.com Patrycja Sawicka

Dręczyciel

Dziś chcę wam przedstawić książkę z serii Fall Away pióra Penelope Douglas „Dręczyciel”. Kiedy pierwszy raz przeczytałam opis książki bardzo zafascynował mnie. Poczułam lekki dreszcz emocji, który towarzyszył mi aż do ostatniej strony.
 
Pamiętasz swoją pierwszą przyjaźń. Bo ja tak i wspominam to bardzo dobrze, ale nasi główni bohaterowie nie mieli już tyle szczęścia. Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń a może nawet i coś więcej? Wszystko się zmieniło, kiedy mieli po czternaście lat. To właśnie jeden telefon od człowieka, który nie kontaktował się z synem od dziesięciu lat. Dziwne? Wystarczył aż dwa miesiące i wszystko się zmieniło o sto osiemdziesiąt stopni. Jared wraca i z początku nie daje znaku życia a później zaczyna zmieniać się w stosunku do Tate. Ciągłe wyśmiewanie, poniżanie, upokarzanie a im bardziej schodziła mu z drogi tym bardziej sadystycznie ją traktował. Dziewczyna nie rozumie zachowania sąsiada. Z początku próbowała dowiedzieć się, czemu tak się zachowuje, ale to nic nie dało. Dziewczynę bardzo boli jak wyśmiewają się z niej wszyscy w szkole aż przechodzi to w istny terroryzm. Wreszcie dziewczyna wyjeżdża na rok do Paryża. Tam wszystko się zmienia to właśnie Tate się zmienia jest bardziej dowartościowana i nie jest już tą przestraszoną myszką, co kiedyś. Staje się silna i zdecydowana. Postanawia więcej nie dopuścić, aby ją dręczono. Podnosi wysoko głowę i nie bać się przechodzić przez szkolne korytarze. Co się wydarzyło tamtego lata? Co ukrywa Jared wyśmiewając się i nie dopuszczając do dziewczyny żadnego chłopaka?
Jared najlepszy przyjaciel Tate, lecz po kilku tygodniowym wyjeździe do ojca wszystko się zmienia. Staje się opryskliwy i samolubny, ale życie go też nie rozpieszcza. Matka alkoholiczka, która nawet nie przejmuje się synem i jego telefonami, kiedy był u ojca i że coś się dzieje. To właśnie zaczęło zmieniać jego wartości moralne. Po powrocie od ojca to właśnie jego sąsiadka była pierwszą osobą, o której pomyślał żeby z nią porozmawiać. Ale widok, który zobaczył nie spodobał mu się to przez ten jeden moment znienawidził dziewczynę. Od samego początku nie spodobała mi się ta postać. Ale miałam nadzieje, że się zmieni i tak się stało tylko potrzebował moralnego kopa. Dzięki wyjazdowi Tate do Paryża wszystko się zmienia. Tylko czy demony przeszłości nie ujrzą światła dziennego a chłopak będzie umiał otworzyć się przed wszystkimi?
 
"Oj, Tate. Ja zawszę dostaję to, czego chcę."
 
Tate młoda nastolatka zamknięta w sobie, zaszczuta przez przyjaciela i jego kolegę. Lecz ostatnia impreza przed wyjazdem do Paryża wszystko zmienia. Po powrocie nastolatka nie jest już tą samą osobą nie tylko wydoroślała, ale stała się piękną kobietą. Jest teraz pewna siebie nie boi się podnieść głowy iść przez szkolny korytarz. To wszystko motywuje dziewczynę do działania( nie boi się nawet wyłączyć całego prądu w domu i tym psuje imprezę Jareda). Kiedy znów sąsiedzi zbliżają się do siebie na tyle, blisko aby znów do siebie wrócić dziewczyna dowiaduje się, co motywowało chłopakiem i czemu to robił. Dziewczyna wybacza mu, bo go kocha, ale to, co stało się w domu Beckmanów wychodzi na światło dzienne. Filmik krąży po szkole z jednego telefonu do drugiego ośmieszający Tate. Dziewczyna nie wytrzymuje i domyślając, kto mógł to zrobić robi najgorszą rzecz, jaką mogła zrobić. Ale czy postąpiła słusznie?
 
"Próbowałam myśleć, ale nie mogłam. Nie chciałam. Wszystkie lata rozłąki skupiły się w tej jednej chwili."
 
Poznajemy także Madoca najlepszego kolegę Jareda. Koledzy razem terroryzowali dziewczynę. Chłopak z początku zaczął się domyślać, co kieruje Jaredem i czemu próbuje odstraszyć od dziewczyny wszystkich zainteresowanych nią chłopców. Po powrocie z Paryża dziewczyna zaczyna podobać się, co raz bardziej wszystkim chłopakom ze szkoły, tylko, co zrobić, kiedy jedna dziewczyna podoba się dwóm kumplom?
 
"O co chodzi z tą Tate? - odezwał się Madoc. Jared zatrzymał się i znów się odwrócił, Madoc zaś mówił dalej: - Dlaczego to robimy? Wiem, że pytałem cię już o to wcześniej, ale nie chcesz mi nic powiedzieć. Po prostu nie kumam."
 Następną osobą, o której chcę jeszcze wspomnieć jest K.C. najlepsza przyjaciółka Tate. Choć nie zawsze rozumiałam postępowania tej dziewczyny, ale to dzięki niej Tate uzmysławia sobie, że kocha się w Jaredzie. Chodzenie z kimś, aby wzbudzić w kimś zazdrość to nie jest najlepszy pomysł (chyba, że na chłopaku, który przed chwilą zdradził swoją dziewczynę i jeszcze tego żałuje). K.C. jest pozytywną postacią w tej książce, jako jedyna w całej szkole pomaga się pozbierać Tate z tym wszystkim. Kocham ją za to, ale że spotykała się z Jaredem to już nie bardzo.
 
Autorka książki w bardzo ciekawy sposób opisała nam czasami prawdziwe życie nastolatek. Nadal często zdarza się że w szkole jest ktoś dręczony i prześladowany. Bardzo się cieszę, że w książce został poruszony tak bardzo ważny jak zarazem bardzo trudny temat. Cieszyłam się, że dziewczyna dzielnie znosiła te upokorzenia i nie stał się nic złego. Czytając całą książkę czytałam z zapartym tchem nie mogąc się doczekać końca. Pisarka na każdym kroku szokowała mnie wydarzeniami, jakie powstawały i zbiegami okoliczności i to, co nam przyniosła na samym końcu. Po skończeniu książki czułam lekki niedosyt, bo chciałabym jeszcze przeczytać coś z pióra tej pisarki. Książka jest napisana prostym językiem i dostępna dla wszystkich nawet dla nastolatków. To co wam pokazuje to jest tylko część tego co możecie znaleźć w książce. Muszę oczywiście wspomnieć o okładce książki, bo na samym początku przykuła moją uwagę, ale tytuł książki odbiegał dla mnie od okładki. Teraz po przeczytaniu książki wiem, że to był strzał w dziesiątkę. Gratuluję! 
zaczarowana-ksiazka.blogspot.com Beata Matuszewska

TyMyśl. Inaczej zrobią to za Ciebie... Wydanie II

Udało mi się przeczytać kolejną książkę, która ma mnie przybliżyć do mojego głównego celu, czyli emerytura w wieku 55 lat. Ma to szczególne znaczenie jak ostatnio chodzą słuch o tym, że kochana władza chce wprowadzić przywilej emerytalny tylko dla tych co pracują 15 lat. Książka TyMyśl Inaczej zrobią to za Ciebie.. napisana przez Mateusza Grzesiak ma tylko 150 stron, ale wiedza zawarta w niej jest bardzo istotna. Może pomóc w zrozumieniu tego jak działa nasza psychika a dokładnie nasz mózg i wykorzystać do naszych celów. Mózg uwielbia to, co już zna, bo odpalanie starych reakcji następuje bez wysiłku, z automatu. Jednocześnie, mózg uczy się tylko i wyłącznie wtedy, gdy poznaje coś nowego. Tak się składa, że większość ludzi nie wie jak funkcjonują nasze mózgi i nie mam na myśli procesów fizjologicznych, ale coś, co ma bezpośredni wpływ na nasze życie. Takie jak np: co to jest cieszenie się. Jakbym miał Ferrari to byłbym szczęśliwszy niż posiadanie malucha. Takie proste czyż nie. To, czemu człowiek nie może być szczęśliwy mając tego malucha. Użyty język w książce jest prosty oraz bezpośrednio tak jakby się rozmawiało z autorem. To właśnie lubię. Gdyż o trudnych rzeczach można szybko przeczytać oraz przyswoić nową wiedzę. Dziś liczy się elastyczność i to ona jest kluczem do osiągnięcia sukcesu. Z książki dowiesz się, dlaczego boisz się pająków oraz w jaki sposób pozbyć się lęku. Czy w jaki sposób zacząć w końcu akceptować siebie. Co oznacza bycie atrakcyjnym. Czy musisz spędzać godziny przed lustrem pucując się a markowe ciuchy to podstawa aby móc pokazać się. Bardzo wiele osób dowartościowuje się dzięki zewnętrznym bodźcom jak: markowe ciuchy, uznanie otoczenia, nagrody itd. Praktyczne przykłady pokazane w książce z dodatkiem teorii pomagają zrozumieć, w jaki sposób funkcjonujemy. Emocją budują naszą rzeczywistość i jeśli opanujesz je to przejmiesz ster nad swoim życiem.
moneygrabbing.co.uk Radosław Salak

TyMyśl. Inaczej zrobią to za Ciebie... Wydanie II

Udało mi się przeczytać kolejną książkę, która ma mnie przybliżyć do mojego głównego celu, czyli emerytura w wieku 55 lat. Ma to szczególne znaczenie jak ostatnio chodzą słuch o tym, że kochana władza chce wprowadzić przywilej emerytalny tylko dla tych co pracują 15 lat. Książka TyMyśl Inaczej zrobią to za Ciebie.. napisana przez Mateusza Grzesiak ma tylko 150 stron, ale wiedza zawarta w niej jest bardzo istotna. Może pomóc w zrozumieniu tego jak działa nasza psychika a dokładnie nasz mózg i wykorzystać do naszych celów. Mózg uwielbia to, co już zna, bo odpalanie starych reakcji następuje bez wysiłku, z automatu. Jednocześnie, mózg uczy się tylko i wyłącznie wtedy, gdy poznaje coś nowego. Tak się składa, że większość ludzi nie wie jak funkcjonują nasze mózgi i nie mam na myśli procesów fizjologicznych, ale coś, co ma bezpośredni wpływ na nasze życie. Takie jak np: co to jest cieszenie się. Jakbym miał Ferrari to byłbym szczęśliwszy niż posiadanie malucha. Takie proste czyż nie. To, czemu człowiek nie może być szczęśliwy mając tego malucha. Użyty język w książce jest prosty oraz bezpośrednio tak jakby się rozmawiało z autorem. To właśnie lubię. Gdyż o trudnych rzeczach można szybko przeczytać oraz przyswoić nową wiedzę. Dziś liczy się elastyczność i to ona jest kluczem do osiągnięcia sukcesu. Z książki dowiesz się, dlaczego boisz się pająków oraz w jaki sposób pozbyć się lęku. Czy w jaki sposób zacząć w końcu akceptować siebie. Co oznacza bycie atrakcyjnym. Czy musisz spędzać godziny przed lustrem pucując się a markowe ciuchy to podstawa aby móc pokazać się. Bardzo wiele osób dowartościowuje się dzięki zewnętrznym bodźcom jak: markowe ciuchy, uznanie otoczenia, nagrody itd. Praktyczne przykłady pokazane w książce z dodatkiem teorii pomagają zrozumieć, w jaki sposób funkcjonujemy. Emocją budują naszą rzeczywistość i jeśli opanujesz je to przejmiesz ster nad swoim życiem.
moneygrabbing.co.uk Radosław Salak

Making Faces

Gdyby pokusić się o napisanie charakterystyki choćby kilku męskich bohaterów powieści z nurtu New Adult, szybko można by zauważyć, że fragmenty tekstu, które opisują ich wygląd zewnętrzny, są w gruncie rzeczy identyczne. Przystojny do granic przyzwoitości, umięśniony jak młody bóg, ze zniewalającym uśmiechem i nieco niebezpiecznym błyskiem w oku - tak oto (niemal zawsze!) prezentuje się nasz bohater. I choć oczywiście wszyscy wiemy, że to nie wygląd zewnętrzny jest kluczowy; że - jak mawiał Lis - "najważniejsze jest to, co niewidoczne dla oczu" , to i tak z dziką przyjemnością dajemy się wciągnąć w opowieść o panu Pięknym.
Co jednak, jeśli pewnego dnia Piękny zamieni się w Bestię, jego urok zastąpi ból, a blizny na twarzy nieudolnie spróbują odtworzyć to, co stało się z pokiereszowaną przez los duszą?
Czy wciąż będziesz mieć odwagę dostrzec to, co ostało się w jego sercu...?


 
Fern Taylor nigdy nie była pięknością.  Rudowłosa, niska niczym dziesięcioletni chłopiec i  na domiar złego z aparatem na zębach, nie zwracała na siebie zbyt dużej uwagi. Z czasem zaakceptowała ten nieidealny wygląd i - być może dzięki niemu - stała się cudowną, ciepłą osobą z sercem na dłoni, troszczącą się o chorego kuzyna, namiętnie piszącą romanse i w tajemnicy kochającą Ambrose'a.
Ambrose Young zawsze był przystojny. Silny fizycznie, otoczony gromadą wiernych przyjaciół, odnosił sukcesy w sporcie i miał przed sobą świetlaną przyszłość. Jedna decyzja, jeden wyjazd, jedna bomba... I Ambrose stracił niemal wszystko. Przyjaciół, urodę i szansę na życie, w zamian otrzymując jedynie coś, co przypominało marną wegetację. 
Ambrose stracił niemal wszystko, ale nie Fern.
Tylko jak nauczyć się kochać człowieka z roztrzaskaną duszą i jak sprawić, by ktoś, kogo serce złamano na tysiąc kawałków, mógł na nowo czuć i żyć? 
 
Moje dwa wcześniejsze spotkania z Amy Harmon dały mi pewność, że mam do czynienia z naprawdę zdolną autorką i że z ogromną radością przeczytam każdą jej książkę. O ile "Pieśń Dawida" na upartego można nazwać sequelem rewelacyjnego "Prawa Mojżesza", o tyle "Making faces" jest czymś zdecydowanie innym; nowym i świeżym. Harmon nie boi się trudnych tematów i po mistrzowsku je rozwija. Tym razem snuje opowieść na miarę historii o upadłym herosie; przypowieść o wojowniku, który powrócił z wojny, ale na placu boju zostawił czterech przyjaciół, a przy każdym z nich fragment swojego serca. Amy przypomina nam, co tak naprawdę jest ważne i uświadamia, że zwracając uwagę wyłącznie na opakowanie, często sami odbieramy sobie szansę na coś wyjątkowego. Unika patosu; nie sili się na skomplikowane i górnolotne metafory, a pomimo to zagląda  w głąb duszy czytelnika i obnaża jego wszelkie bolączki i wątpliwości. Ponadto kolejny już raz daje dowód na to, że tworzenie pełnowymiarowych, może i nieidealnych (a przez to tak bardzo prawdziwych) postaci wychodzi jej jak mało komu. W "Making faces", prócz całej reszty drugoplanowych bohaterów,  przedstawia nam prostoduszną i kochaną Fern; złamanego przez los Ambrose'a i Baileya. Baileya, który jest tak cudowną postacią, pomimo nieuleczalnej choroby pełną mądrości i zrozumienia, że aż boli serce. Od dziecka pogodzony ze śmiercią, uczy innych, jak cieszyć się życiem i robi to tak naturalnie, że nie sposób nie zastosować się do jego rad. Ten fizycznie słaby chłopiec pełen jest wewnętrznej siły; jest kopalnią mądrości, owiniętym w szary papier skarbem i fantastycznym przyjacielem dla dwójki głównych bohaterów. Bohaterów, którzy, swoją drogą, również nie są zbyt typowi, jeśli idzie o literaturę młodzieżową/NA. Fern jest...zwyczajna. Dosłownie. Nie jest to absolutnie wada; mało tego, to coś, co zasługuje na aprobatę. Jest bowiem dziewczyną, z którą mogłaby utożsamić się każda z nas. Daleka od ideału i z pełną tego świadomością, wzdychająca do - swoim zdaniem - niedostępnego króla tłumów. Przede wszystkim jednak jest osóbką z ogromnym i przepełnionym dobrocią sercem, które szaleńczo rwie się ku pewnemu młodzieńcowi. Nawet wtedy, gdy ten przestaje przypominać samego siebie. 
 
"Making faces" to powieść wielowątkowa. Harmon porusza w niej problem przemocy domowej, ciężkiej choroby, ogromnej straty i bólu, którego nie da się ugasić. Jest to też - oczywiście! - powieść o miłości. Pięknej, silnej i bezinteresownej, odbierającej dech i wyciskającej z oczu łzy. Miłości, która potrafi uleczyć zbłąkaną duszę i która daje siłę oraz nadzieję. Która wyciąga z otchłani własnego smutku, na nowo roznieca płomyk pozornie zgaszonego dotąd szczęścia i uświadamia, że warto. Warto żyć, warto walczyć i warto kochać.

Harmon stworzyła niesamowitą - i to nie tylko pod kątem kreowania postaci - powieść. Na uwagę zasługuje też jej konstrukcja. Podzielona jest ona bowiem na dwa przedziały czasowe - teraz (a więc po powrocie Ambrose'a z Iraku) i dużo obszerniejsze kiedyś. Wydarzenia z "kiedyś" poznajemy w licznych retrospekcjach, które są teoretycznie chłodną relacją; zapiskami wydarzeń z przeszłości, a które to w gruncie rzeczy poruszają do głębi, a swoją dosadnością i nadmiarem emocji z pełną siłą uderzają w czytelnika, sprawiając, że często brakuje mu słów, łez i tchu. "Teraz" zaś to opis smutnej rzeczywistości, to próba powrotu do względnie normalnego życia i próba uporania się ze śmiercią bliskich. Uleczenia ran - i tych na ciele, i tych na duszy. Ambrose wrócił z piekła, które odebrało mu przyjaciół, urodę i jego samego. I choć uważam, że Broosey jest cudowny, to odrobinkę przeszkadzała mi tendencja Harmon do skupiania się na jego fizycznych obrażeniach. Oczywiście przeżył tragedię, która odcisnęła na nim swe piętno, ale uważam, że zmiany fizyczne są niczym w porównaniu do tego, jak ucierpiała (czy też jak powinna ucierpieć) jego psychika. Tymczasem Ambrose skupia się głównie na swoim wyglądzie i zdawać by się mogło, że to właśnie utrata urody najbardziej go boli. Sprawia przez to wrażenie nieco płytkiego, chociaż absolutnie takim nie jest. Głębsza analiza postaci i konkretniej zarysowane zmiany w psychice człowieka, który jako jedyny spośród bliskich mu osób przeżył wojnę - tego zdecydowanie mi zabrakło.
 
"Making faces" nie jest powieścią pełną akcji. Nie sprawi, że zgubicie kapcie i z wrażenia rozlejecie kawę na dębowy stolik. Nie będzie trzymała Was w napięciu i niczym nie zaskoczy. 
Sprawi jednak, że ponownie zastanowicie się nad swoimi priorytetami i pochylicie głowę nad słabszymi. Że spróbujecie stać się jeszcze lepszymi, silniejszymi i bardziej wyrozumiałymi. Że przestaniecie bać się przeszkód i metaforycznej walki ze słabościami. 
W gruncie rzeczy to wyjątkowo prosta opowieść. Prosta historia o prostej miłości, która zaplątana jest w rzeczywistość. I o tym, że nie ma takiej góry, której szczytu nie można by zdobyć.
 
"Making faces" nie jest powieścią pełną akcji. Nie sprawi, że zgubicie kapcie i z wrażenia rozlejecie kawę na dębowy stolik. Nie będzie trzymała Was w napięciu i niczym nie zaskoczy. 
Sprawi jednak, że ponownie zastanowicie się nad swoimi priorytetami i pochylicie głowę nad słabszymi. Że spróbujecie stać się jeszcze lepszymi, silniejszymi i bardziej wyrozumiałymi. Że przestaniecie bać się przeszkód i metaforycznej walki ze słabościami. 
W gruncie rzeczy to wyjątkowo prosta opowieść. Prosta historia o prostej miłości, która zaplątana jest w rzeczywistość. I o tym, że nie ma takiej góry, której szczytu nie można by zdobyć.
 
Naksiazki.blogspot.com Paulina Lipka-Bartosik
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL